Niezale¿ne Forum Projektu Cheops

Cz³owiek i zdrowie => Cz³owiek i spo³eczeñstwo => W±tek zaczêty przez: Rafaela Styczeñ 15, 2009, 15:03:16



Tytu³: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Styczeñ 15, 2009, 15:03:16
Czesto spotykamy na ulicy ludzi w roznym wieku zebrzacych o pare groszy. Myslimy sobie: wez sie do roboty, leniwiec, durnowaty, pomylony  itp.

Przyszedl czas ze poznalam zycie i zadalam sobie pytanie co sie stalo w duszy tego czlowieka ze zszedl na taka droge, czesto droge bez wyjscia.
Czy naprawde nie bylo nikogo kto mogl mu podac reke, pomodz w ciezkiej chwili. Jak musial stracic nadzieje ze zszedl , czy zostal stroncony na
zycie bez dachu nad glowa. Co mysli taki czlowiek o milosci, o ludziach ktorzy chodza kolo niego, ida do pracy, maja rodzine itp....
Taka sytuacja dopada ludzi z roznych klas, dlaczego tak sie dzieje. Czy mozna im pomodz?


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Dariusz Styczeñ 15, 2009, 18:03:32
Tacy ludzie byli "zawsze". Co powoduje, ¿e wybieraj± tak± wersjê ¿ycia. Przede wszystkim chyba ich wcze¶niejszy plan. A bardziej przyziemnie, samo ¿ycie. Ich stosunki todzinne, ich na³ogi itp., itd..


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: zuza Styczeñ 15, 2009, 18:57:32
Te¿ tak my¶lê. S± tacy, dla których bezdomno¶æ to w³asny wybór, takiej w³asnie filozofii ¿ycia, a u innych wp³ywaj± rózne czynniki, równie¿ bezrobocie...


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Styczeñ 15, 2009, 19:08:57
Zdziwiliby¶cie siê jak niewiele trzeba aby ze Spokojnego i ustandaryzowanego zycia znale¼æ siê na ulicy. Nie bójcie siê - spróbujcie porozmawiaæ z bezdomnym którego zobaczycie...


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Mora Styczeñ 15, 2009, 19:14:13
Tacy ludzie po prostu siê za³amuj± trac± "co¶" i l±duj± na ulicy. Jest te¿ odsetek biednych który bêdzie zawsze z powodu systemu pañstwa brak pracy, domu, urzêdowe sprawy itd. pozbawiaj± takich ludzi czegokolwiek a je¿eli taki cz³owiek nie ukoñczy³ szko³y to tym bardziej wyrzucaj± ze spo³eczeñstwa.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Blad Styczeñ 15, 2009, 22:43:51
Wszyscy macie racjê ale zapominacie o ludziach bezdomnych z wyboru. Sami dokonali takiego wyboru, np porzucaj±c rodziny (bo wydawa³o im sie ¿e robili im krzywdê - przyk³ad) lub po prostu wybrali wolno¶æ. Co z tego ¿e nie maja samochodu, telefonu komórkowego, wykwintnego jedzenia? to wszystko jest niczym wzglêdem wolno¶ci. Bardzo czesto wp³yw tego ¶rodowiska prowadzi do uzale¿nienia od alkoholu, lecz s± ludzie którzy opieraj± sie temu. Kiedys pracowa³em z takimi ludzmi, wielu z nich odmawia³o pobytu w o¶rodkach, za du¿o zakazów i nakazów. Sami wybrali miejsce gdzie chca byæ.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: sarah54 Styczeñ 15, 2009, 23:52:38
Off-topic.
Z zasady nie p³acê ¿ebrakom- wszyscy tak samo mówi± i nie wiem, który k³amie.
Ale czasem dajê pieni±dze muzykom, za ich pracê i piêkno wzruszenia.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Styczeñ 16, 2009, 09:16:05
Sarah, kiedys te¿ "tak" mia³em, ale doszed³em do wniosku, ze w ten sposób usprawiedliwiam lêgn±ce siê wyrzuty sumienia czy jak±¶ niechêæ która próbowa³a siê we mnie rodziæ. Zawsze znajdzie siê jai¶ wykrêt: "pewnie k³amie i wy³udza", "móg³by znale¼æ sobie jekie¶ zajêcie" czy tez zas³yszane "a mi to nikt nie daje"...
Oczywi¶cie, ¿e pewien odsetek stanowi± oszu¶ci, niestety na szybko ciêzko zweryfikowaæ który z nich k³amie, dlatego wolê "straciæ" te 1-2 PLN niz zostawiæ potrzebuj±c± osobê bez pomocy.
Pewnym wyzwaniem by³a dla mnie sytuacja ¿ebraj±cych Cyganek z ma³ymi dzieæmi [jako¶ nigdy nie widzia³em mê¿czyzn to czyni±cych] tym bardziej, ¿e z relacji kole¿anki pracuj±cej w gastronomii - wieczorem te same osoby w lokalu nie wygl±da³y jakby brakowa³o im ¶rodków, ale wyj¶ciem z sytuacji by³o przekazywanie tym ludziom po¿ywienia [na które deklarowa³y tê "zbiórkê"] - po oczach w chwili wrêczania widaæ wszystko - czy potzrebuj± czy k³ami±... a dzieciom - ³akocie...


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Septerra Styczeñ 16, 2009, 09:58:06
Mój przyjaciel nakrêci³ film na ten temat ostatnio, mo¿ecie sobie obejrzeæ http://rapidshare.com/files/183938078/FILM.wmv.html Wywiad z dodatkiem dobrej poezji i piêknej muzyki.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Styczeñ 16, 2009, 11:00:42
Tacy ludzie po prostu siê za³amuj± trac± "co¶" i l±duj± na ulicy. Jest te¿ odsetek biednych który bêdzie zawsze z powodu systemu pañstwa brak pracy, domu, urzêdowe sprawy itd. pozbawiaj± takich ludzi czegokolwiek a je¿eli taki cz³owiek nie ukoñczy³ szko³y to tym bardziej wyrzucaj± ze spo³eczeñstwa.
Zauwa¿cie , ¿e  przywykli¶my my¶leæ o bezdomnych  jak o ludziach nieszczê¶liwych, gdzie  nieszczê¶cie to utrata stanu posiadania . ¯ADNA z tych rzeczy utraconych , czy brak wykszta³cenia nie s± powodem by czuæ siê nieszczê¶liwym.
Tylko i wy³±cznie uto¿samianie siê z tymi dobrami , takimi nas czyni.
Nieszczê¶liwy bezdomny to cz³owiek , który my¶li kategoriami utraty , który zazdro¶ci tym co maj± czuj±c w³asn± niezdolno¶æ do postarania siê o powiêkszenie stanu posiadania . Tacy ludzie, identyfikuj±cy siê z tym , jak zaszufladkowa³o ich spo³eczeñstwo nosz± w sobie ogromny baga¿ win. O podtrzymanie tego stanu dba ich egotyczny umys³.

Dobrze o tym wiedz± medytuj±cy buddy¶ci. Oni sami z w³asnej woli pozbawiaj± siê wszystkiego co materialne, udaj± siê do jaskiñ i tam w samotno¶ci i ubóstwie medytuj± próbuj±c osi±gn±æ nirvanê, stan nie-umys³u.  Wspominam o tym tylko dlatego ¿eby pokazaæ pewien stereotym postrzegania bezdomnego oraz to jak oni sami siebie postrzegaj±. Bezdomno¶æ to jest stan umys³u .

W tym temacie a¿ prosi siê , by o zdanie zapytaæ jakiego¶ bezdomnego .
Cz³owiekiem , który utraci³ wszystko i miêdzy innymi o tym  stanie bezdomno¶ci wspomina w swojej ksi±¿ce "Potêga Tera¼nijdzo¶ci " jest Eckhart Tolle .Ju¿ we wstêpie opisa³ swoj± historiê, która zaczyna siê od nieudanej próby samobójstwa. Po niej utraci³ wszystko. Sam pisze " Nadszed³ w koñcu czas, kiedy na p³aszczy¼nie fizycznej wszystko, ale to wszystko utraci³em. Nie ³±czy³y mnie ¿adne zwi±zki z lud¼mi , nie mia³em pracy , domu, ani to¿samo¶ci spo³ecznej. Prawie dwa lata przesiedzia³em na ³awkach w parku , czuj±c nies³ychanie siln± rado¶æ.. "
Dlatego to , co dalej napisa³ o  przywi±zaniu do materii jest tym bardziej godne uwagi :
" (..) aspektem bólu emocjonalnego , nieod³±cznie wpisanym w dzia³anie egotycznego umys³u, jest g³êboko zakorzenione poczucie braku pe³ni :  niedostatku . Jedni u¶wiadamiaj± je sobie , inni ¿ywi± je bezwiednie. U tych pierwszych przejawia siê ono jako dojmuj±ce wra¿enie, ze na co¶ nie zas³uguj±, albo do czego¶ nie dorastaj±.  U tych drugich daje znaæ o sobie tylko po¶rednio, w formie silnego ³aknienia, pragnienia czy têsknoty. Jedni i drudzy nierzadko poddaj± siê przymusowi, który okazuje im ulegaæ zachciankom ego i goniæ za czym¶ , z czym na krócej lub d³u¿ej bêd± mogli siê uto¿samiæ ¿eby wype³niæ odczuwan± wewn±trz pustkê Zabiegaj± wiêc o dobra materialne, pieni±dze , sukcesy, w³adzê, uznanie lub przywileje, a wszystko g³ównie po to, ¿eby mieæ o sobie lepsze wyobra¿enie, poczuæ siê ki¶ pe³niejszym,  ni¿ dot±d . Lecz nawet je¶li udaje im siê osi±gn±æ zamierzony cel wkrótce stwierdzaj±, ¿e pustka jest tam  gdzie by³a wci±¿ tak samo bezdenna . I dopiero wtedy maj± naprawdê wielki k³opot bo ju¿ nie mog± d³u¿ej robiæ sobie z³udzeñ. A raczej owszem, mog± i nawet robi±, ale z oraz wiêkszym trudem.
Dopóki twoim ¿yciem kieruje umys³ egotyczny, nie mo¿esz poczuæ siê naprawdê swobodnie; nie mo¿esz osi±gn±æ spokoju ani spe³nienia – chyba ,¿e na tê krótk± chwilkê, która nastêpuje tu¿ po zaspokojeniu kolejnej zachcianki. Poniewa¿ ego jest wtórnym poczuciem „ja”, musi uto¿samiaæ siê z czym¶ zewnêtrznym . Potrzebuje nieustannej ochrony i do¿ywiania, Najczê¶ciej spotykane przedmioty uto¿samienia to dobra materialne wykonywana praca pozycja spo³eczna i uznanie, wiedza i wykszta³cenie wygl±d zewnêtrzny, rzadkie umiejêtno¶ci zwi±zki z lud¼mi , w³asna przesz³o¶æ i dzieje rodziny , systemy wierzeñ. Kategorie na których ego opiera swoj± to¿samo¶æ niejednokrotnie miewaj± charakter zbiorowy: polityczny , narodowy, religijny itd., Ale ¿aden z tych punktów odniesienia nie jest Tob±.
W ¿adnej z wymienionych rzeczy nie zdo³asz odnale¼æ swojej to¿samo¶ci
. Sam siê z czasem o tym dowiesz, Najpó¼niej w chwili gdy poczujesz zbli¿anie siê ¶mierci, ¦mieræ polega na z³uszczeniu wszystkiego, co nie jest Tob± . Sekret ¿ycia tkwi w tym, ¿eby „umrzeæ  zanim umrzesz” – i stwierdziæ, ¿e ¶mierci nie ma ."


Niektórzy bezdomni mog± staæ siê tak jak Eckhart Tolle najszczê¶liwszymi lud¼mi na ¶wiecie. Bezdomno¶æ to stan umys³u , a nie ducha, czy ¶wiadomo¶ci.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Septerra Styczeñ 16, 2009, 14:43:20
Czasem mam ochotê wzi±æ gitarê, kawa³ek ubrania, kocyk i po prostu...i¶æ...


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Blad Styczeñ 16, 2009, 19:41:28
Czasem mam ochotê wzi±æ gitarê, kawa³ek ubrania, kocyk i po prostu...i¶æ...

Ja tak ¿y³em pare lat. W³uczy³em siê po ca³ej Polsce a najwiêcej czasu spêdzi³em w Karkonoszach i Bieszczadach.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Septerra Styczeñ 16, 2009, 23:53:39
Chylê czo³o przed Tob±. Niewielu potrafi.

Lecz mimo wszystko wróci³e¶ do 'normalnego' ¿ycia... Rodziny, znajomych? Mo¿e odnalaz³e¶ nowe ¿ycie?
Mam nadziejê, ¿e uchylisz r±bka swojej historii.

Niektórzy popatrzyliby i pomy¶leli: g³upiec. Mi to imponuje, ta pewno¶æ siebie w d±¿eniu do w³asnego szczê¶cia, w³asnego ¿ycia, po swojemu, nie takiego, jakiego oczekuj± inni... Odnalaz³e¶ to szczê¶cie wtedy? Czasem gdy osi±gamy marzenia, okazuje siê, ¿e nie by³o warto... my¶lê , ¿e mo¿e czasem marzenia powinny pozostaæ marzeniami... nawet je¶li ca³e ¿ycie d±¿yliby¶my do ich spe³nienia w szczê¶ciu.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Styczeñ 17, 2009, 01:57:12
B³±, jako¶ Ciê nie widzia³em...  ;)


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Blad Styczeñ 17, 2009, 20:23:27
Chylê czo³o przed Tob±. Niewielu potrafi.

Lecz mimo wszystko wróci³e¶ do 'normalnego' ¿ycia... Rodziny, znajomych? Mo¿e odnalaz³e¶ nowe ¿ycie?
Mam nadziejê, ¿e uchylisz r±bka swojej historii.

Niektórzy popatrzyliby i pomy¶leli: g³upiec. Mi to imponuje, ta pewno¶æ siebie w d±¿eniu do w³asnego szczê¶cia, w³asnego ¿ycia, po swojemu, nie takiego, jakiego oczekuj± inni... Odnalaz³e¶ to szczê¶cie wtedy? Czasem gdy osi±gamy marzenia, okazuje siê, ¿e nie by³o warto... my¶lê , ¿e mo¿e czasem marzenia powinny pozostaæ marzeniami... nawet je¶li ca³e ¿ycie d±¿yliby¶my do ich spe³nienia w szczê¶ciu.
Czy wwtedy odnalaz³em?? wtedy by³em szczêsliwy. potem nast±pi³ stan wojenny, który du¿o pozmienia³, chocia¿ dalej zy³em daleko od ludzi (mieszka³em i prowadzi³em studenckie schroniska turystyczne w górach i na mazurach, takie o prymitywnych warunkach, bez pr±du, normalnej toalety i wielu przys³ug tego ¶wiata) tam pozna³em moj± zonê, dzieci, wróci³em do miasta i tak juz zostalo. a czy znalazlem szczê¶cie? wiesz prawdziwe szczêscie jest wtedy kiedy mo¿esz je dzieliæ. Brakuje mi bardzo tamtego ¿ycia, gitara strasznie siê zakurzy³a. ale mam nadzieje ¿e wrócê. Mo¿e w inne góry, inne pañstwo, ale przecie¿ wszystko rz±dzi siê tymi samymi prawami.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Styczeñ 26, 2009, 14:48:42
To , co odnalaz³e¶ kiedy¶ dalej w Tobie jest .. Tak na prawdê mo¿esz w ka¿dej chwili tera¼niejszej odnale¼æ tamtego siebie - w sobie .. a¿ do czasu, gdy zadzwoni telefon wci±gaj±c CIê na powrót w czas zegarowy i p³yn±c± przestrzeñ , w niekoñcz±cy siê korowód my¶li o przysz³o¶ci , planów - w ca³± tê "zabawê " ... ale gdzie¶ tam, wewn±trz siebie , w tym bezczasie , w nieumy¶le , wci±¿ jeste¶ samotnym , ubogim , bezdomnym i szczê¶liwym wêdrowcem .
Ja te¿ tak mam ..
" gdzie ta keja
a przy niej ten jacht
gdzie ta koja
wymarzona w snach ..
gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat ,
gdzie ta brama , na szeroki ¶wiat ..."


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Styczeñ 26, 2009, 15:04:44

… i chyba ka¿dy z nas tak ma. Czasami lub nawet i czêsto konfrontujemy siê z sob± samym, tym wolnym i szczê¶liwym cz³owiekiem, co mieszka w ¶rodku … i przestrzeñ tam inna, ¿agli bia³ych pe³na … i pie¶ñ têskna pobrzmiewa …

… a tu teatr cieni w jaskini Platona …
ech …  :)


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Lucyna D. Styczeñ 26, 2009, 15:07:52
Z tymi ¿ebrakami ja te¿ stale mia³am dylematy. By³y okresy, ¿e ka¿demu dawa³am, nawet pijakowi. No ale to jest jakby podtrzymywanie ich status quo. A przecie¿ nie zale¿y nam na tym, nie? Mamy w kraju opiekê spo³eczn± i ró¿ne organizacje pomocowe, w tym spore fundusze i zapasy ¿ywno¶ci na walkê z bied±. Ale sêk w tym, ¿e oszustów jest faktycznie du¿o, a spora czê¶æ oficjalnej pomocy trafia i tak do tych, którym siê nie nale¿y (wy³udzaczom i wygodnickim). Wielu naci±ga bud¿et pañstwa (czyli wszystkich pracuj±cych) tak¿e w ten sposób, ¿e np. idzie na emeryturê i jednocze¶nie pozostaje na etacie. Niby to prawnie dozwolone, ale czy to w porz±dku?
Z kolei wiele biednych rodzin, które faktycznie biedne s±, wstydzi siê pój¶æ do opieki spo³ecznej po pomoc, czy te¿ w ogóle do ludzi.
Je¶li chodzi o Cyganów, to czê¶æ sobie radzi - np. handluje - niestety, czêsto jednak w niedozwolonych miejscach. Inna czê¶æ ¿ebrze i trudno mi mieæ dla tego zrozumienie. Tak samo nie mam zrozumienia dla wagabundów, którzy sobie wymy¶lili, ¿e wyjd± z systemu, ale by prze¿yc - ¿ebraj±.
Jest jeszcze problem - ca³kiem realny - m³odych ludzi (i nie tylko), których rodzina wyrzuca z domu. Osobi¶cie znam dwa takie przypadki  - homoseksualista s³ysz±cy zosta³ wyrzucony z domu, gdy zwi±za³ siê z g³uchym partnerem; i dziewczyna g³ucha, która zosta³a wyrzuconaz domu, gdy skoñczy³a 18 lat i zawodówkê. Homoseksualista szczê¶liwie trafi³ do domu partnera, a dziewczyna? Trafi³a w czyje¶ mêskie ramiona i ostatecznie znalaz³a siê we Francji. Ale nie ka¿dy ma gdzie trafiæ.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Mora Luty 02, 2009, 03:33:58
A to artyku³ który znalaz³em.


Imiê, które brzmi: Nikt



Uderza w g³owê widok cz³owieka, który grzebie w ¶mietniku. Uderza w g³owê widok cz³owieka, który nie ma gdzie ¿yæ, nie ma dla kogo ¿yæ, nie ma po co ¿yæ. Wy³ania siê definicja bezdomnego. Cholernie newralgiczna i przygnêbiaj±ca.

Gdy patrzê przez okno w moim mieszkaniu, widzê fragment miasta z ³adn± architektur±. Ludzie wychodz± do pracy lub na spacer. Parkuj± swoje samochody. Gdy patrzê przez inne okno, widzê ma³e podwórze. Brak zieleni (wiosn± te¿), a je¶li nawet – to zdeptana i brudna. Pety po papierosach, go³êbie, mieszkañcy, którzy wyprowadzaj± tu swoje pieski, ¶mietnik. Ka¿de podwórze kryje swoje tajemnice – mo¿e dlatego takie przestrzenie s± czêsto wykorzystywane przez pisarzy na potrzeby swoich krymina³ów. Ale obrazek, który tu czêsto widzê, nie ma nic wspólnego z krymina³em: taka rzeczywisto¶æ jest bardziej przera¿aj±ca. Przychodzi bezdomny mê¿czyzna…

BÓL PATRZENIA

Wychodzê na to podwórze. Jeszcze przed wyj¶ciem na zakupy zamierzam wyrzuciæ ¶mieci. Zamy¶lony podchodzê do mê¿czyzny, który stoi przy koszu. Zatrzymujê siê. Przeszywa mnie niespodziewany dreszcz. Cz³owiek w bardzo starych, brudnych ubraniach wyjmuje ze ¶mietnika kawa³ek bu³ki z mas³em, ale gdy zauwa¿a mnie, rzuca j± w kierunku go³êbi. Widok jest przera¿aj±cy: jego d³onie s± czarne od brudu, d³uga broda, porwana czapka na g³owie; i oko – mê¿czyzna ma tylko jedno oko! Obok niego stoi znaleziony na innym ¶mietniku wózek, w którym wozi puszki, butelki, ¿elastwo, mied¼. I ten nieprzyjemny zapach ubrañ – ³achmanów. I jego cia³a.

Robi mi siê bardzo nieprzyjemnie z tego powodu, ¿e chcê wyrzuciæ tu ¶mieci. Ale robiê to. Mê¿czyzna bacznie mnie obserwuje. Zabrzmi to enigmatycznie: nie czujê w nim ¿ycia. Bojê siê zacz±æ rozmowê. Obok nas przechodzi matka z dzieckiem. Kobieta odwraca g³owê, stara siê nie zauwa¿yæ nas.

G³os bezdomnego brzmi upiornie. Ni to szept, ni to brzêczenie, ni to stêkanie. Mam wra¿enie, ¿e mê¿czyzna cierpi na raka krtani, lub ¿e od dawna nie u¿ywa³ mowy. Pytam, czy jest g³odny; na co on nie odpowiada. Obserwuje mnie. Ponawiam pytanie, po czym proponujê, by podej¶æ do najbli¿szego sklepu, gdzie kupiê co¶ do jedzenia. Nim mê¿czyzna wykona jakikolwiek ruch , mija kilka minut. To bardzo d³ugo. Nabieram pewno¶ci siebie. Chwyta swój wózek. Ruszamy.

Dowiadujê siê, ¿e ma na imiê Zbigniew. Ka¿de zdanie, jakie wypowiada, wymaga od niego wiele energii. Idziemy bardzo powoli, a mijaj±cy nas od czasu do czasu ludzie ogl±daj± siê za nami, lub po prostu mijaj± nas szybko. Mam wra¿enie, ¿e niektórzy z nich wstrzymuj± oddech.

BYÆ WSZÊDZIE, BYÆ NIGDZIE

To niewiarygodne, jak wiele mo¿e zrobiæ cz³owiek za bochenek ¶wie¿ego chleba i pêto kie³basy. Panu Zbigniewowi trzês± siê rêce, gdy je. W torbie, któr± mu da³em, znajduj± siê inne produkty: wêdliny, bu³eczki, s³odycze. Gdy siada na chodniku, z kieszeni w jego palcie wypada twarda jak kamieñ kromka chleba. Znalaz³ j± na jednym ze ¶mietników.

Mówi bardzo niewyra¼nie. Mam wielkie problemy, aby go zrozumieæ. Chcê siê dowiedzieæ jak najwiêcej o jego ¿yciu, ale rozmowa nie jest ³atwa. Powoli dowiadujê siê, ¿e kiedy¶ pan Zbigniew mia³ ¿onê i dzieci. Ona zginê³a w wypadku samolotowym lub samochodowym. O dzieciach ju¿ dawno nie s³ysza³. I trafi³ na ulicê. Nie pytam o szczegó³y – uwa¿am, ¿e nie wypada. Pytam, gdzie przebywa na co dzieñ. Odpowiada:

– W Katowicach by³o ¼le, bo du¿e miasto, ale ma³o wolnych miejsc. Tu (w Bytomiu) jest du¿o pustych budynków.

Tak, tu w mie¶cie jest wiele pustostanów. Pan Zbigniew „pomieszkuje” w nich. Jak siê okazuje ca³e jego ¿ycie znajduje siê w wózku, który ci±gnie ze sob± z jednego miejsca w drugie. Ma w nim znalezione na ¶mietnikach ubrania i jakie¶ drobne rzeczy, o których nie chce mówiæ. Jest sta³ym bywalcem dworca, a nawet ko¶cio³ów. Przychodzi tam pomodliæ siê, ale te¿ posiedzieæ – jest tam trochê cieplej ni¿ na dworze. Zw³aszcza zim±. To najtrudniejszy okres dla bezdomnych.

Pan Zbigniew boi siê zimy. Kiedy¶ spa³ na przystanku. By³ mro¼ny wieczór. Podszed³ do niego policjant i go zbi³. W wyniku tego zdarzenia straci³ lewe oko. Kilka miesiêcy pó¼niej widzia³ go, jak wraz z rodzin± spacerowa³ ulic± Strzelców Bytomskich.

– Dla niego ja by³em nikim, bo nie mia³em domu. Ja chcê mieæ tylko jaki¶ pokój w³asny. Chcê byæ tylko tam, a nie wszêdzie.

Znowu d³ugie milczenie. Z panem Zbigniewem spêdzam oko³o godziny; pod sklepem spo¿ywczym, znosz±c nieprzyjemne spojrzenia przechodniów. Bezdomny powoli wstaje. Do wózka wk³ada zakupy. Nie u¶miecha siê, nie zdradza ¿adnych emocji. Rusza przed siebie. Ku¶tyka. My¶lê sobie, ¿e ¿yczenie mu wszystkiego dobrego by³oby czym¶ niestosownym.

PKP BYTOM I CICHA WALKA

Dworzec PKP w Bytomiu nie nale¿y ani do przyjemnych, ani do nieprzyjemnych. Gdy siê go porównuje z katowickim, wydaje siê nawet bezpieczny. Na pewno jest tu zimno. Nieustanne przeci±gi, zacieki, (sporadycznie) puszki po piwie i pot³uczone butelki sprawiaj±, ¿e nie chce siê tu d³ugo czekaæ na poci±g.

Podchodzê do okienka. Pani w kasie natychmiast pyta:

- Jaki bilet?

Odpowiadam, ¿e nie o bilet mi chodzi, ale o bezdomnych, czy tu przychodz±, jak czêsto?

Mówi, ¿e nocuj± tu ka¿dej nocy. - Przychodz± z torbami, których strzeg± jak ognia. Nigdy nie widzia³am, aby ³±czyli siê w grupy: zawsze solo.

Przeprasza mnie za nietrafne sformu³owanie. Nie widzia³a nawet, aby kiedykolwiek ze sob± rozmawiali. ¦pi± na zimnej posadzce – na tutejszym dworcu nie ma przecie¿ ³awek. Czasami k³ad± na ni± jaki¶ znaleziony gdzie¶ materia³. Ale bardzo rzadko. Kasjerka tylko raz w ¿yciu widzia³a tu bezdomn± kobietê – zawsze mê¿czy¼ni.

Pytam, czy zauwa¿y³a, aby kiedykolwiek przejawiali agresjê, byli wulgarni czy te¿ nieprzyjemni. Odpowiada przecz±co. - Oni nawet miêdzy sob± nie rozmawiaj±. Z nikim nie rozmawiaj±. Kto pierwszy, ten lepszy. Je¶li który¶ z nich „zaj±³ jakie¶ miejsce”, gdzie zamierza spaæ, to ju¿ tej nocy nikt inny nie ma prawa zaj±æ tego miejsca. Ale taka „cicha walka” odbywa siê ka¿dej nocy.

Pytam, czy kojarzy bezdomnego mê¿czyznê, który straci³ oko. Nie kojarzy.

Do okienka podchodz± podró¿ni z baga¿ami. Opuszczam dworzec. Z otwartego okna w przeje¿d¿aj±cym samochodzie wydobywaj± siê s³owa piosenki: „Zaopiekuj siê mn±”. Z nieba spadaj± p³atki ¶niegu.

Autor: Alan Misiewicz
¬ród³o: Wiadomo¶ci24.pl


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Luty 02, 2009, 21:19:05
Dziekuje ci bardzo za ten artykol. Jak wyglada opieka dla takich ludzi ze strony miasta, kosciola, panstwa, sluzby zdrowia. Wiadomo, nie sa to
tylko ludzie ktorzy byli w zyciu leniwi. Bezdomnym byc, jest to okropna sytuacja za ktora sie kryja niejednokrotnie wstrzasajace historie losowe, rodzinne itp. Ja wiem ze nie wszystkim mozna pomodz, bo nie wszyscy beda tez tego chcieli. Jednak przynajmniej raz w tygodniu dobrze by bylo
aby mogli sie wykompac, aby ich zobaczyl lekarz, aby otrzymali czyste ubrania, czy tez mogli wyprac to co maja.Kiedy przychodza zimne dni, aby bylo udostepnione jakies pomieszczenie do przespania. Mysle ze duzo mozna by bylo zrobic, gdyby sie znalezli ludzie o duzym sercu i bez checi
bezinteresownej pracy dla tych biedakow. Mysle ze z tej grupy bezdomnych napewno mozna by niektorym pomodz wrocic do normalnego zycia, gdyby otrzymali odpowiednia pomoc psychologa, socjologa itp....


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Dariusz Luty 02, 2009, 21:42:54
Tak Rafaelo, ale nie w tym systemie.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Lucyna D. Luty 02, 2009, 21:57:47
W ka¿dym wiêkszym mie¶cie s± noclegownie, Caritasy, kuchnie dla bezdomnych itp. Sêk w tym, ¿e w tych przybytkach obowi±zuj± pewne regu³y, których nie wszyscy chc± przestrzegaæ.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Dariusz Luty 02, 2009, 22:16:45
S³ysza³em te¿ (zaznaczam, ¿e tylko s³ysza³em) i¿ nie zawsze te¿ mog± siê czuæ bezpiecznie )w tych miejscach).


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Luty 02, 2009, 22:44:06
Z tym bezpieczenstwem to jest tak wszedzie, trzeba tez wiedziec ze w duzej mierze sa to ludzie chorzy, zlamani psychicznie i pierwsze co to jest slowo NIE. Ja zdaje sobie sprawe z calej tej sytuacji ze nie jest to latwe jednak sece boli kiedy sie na tych ludzi patrzy. Czesto kiedy sie z nimi rozmawia, to mozna stwierdzic ze najblizsibz jakimi zyl totalnie go zawiedli, czesto sa to ludzie o bardzo dobrym sercu, zagubieni, opuszczeni, bez nadziei. Smutne to bardzo, ale najczesciej sa to mezczyzni.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Lucyna D. Luty 02, 2009, 22:47:36
Cytuj
Czesto kiedy sie z nimi rozmawia, to mozna stwierdzic ze najblizsibz jakimi zyl totalnie go zawiedli, czesto sa to ludzie o bardzo dobrym sercu, zagubieni, opuszczeni, bez nadziei. Smutne to bardzo, ale najczesciej sa to mezczyzni.

Zwykle jest tak, ¿e maj± oni swoj± opowie¶æ, a ich krewni maj± swoj±.
A ¿e s± o dobrym sercu? Ka¿dy cz³owiek z gruntu ma dobre serce.
A ¿e to g³ównie mê¿czy¼ni? S± s³absi psychicznie od kobiet.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 03, 2009, 00:40:44
albo im nie zale¿y na tzw "normalnym ¿yciu " . Nie za wszelk± cenê. Nie za cenê w³asnego cz³owieczeñstwa. To , co obserwujemy , ten artyku³ wklejony , to spojrzenie oczyma kogo¶, kto przy najlepszych chêciach nie ma zielonego pojêcia na kogo patrzy. A patrzy na cz³owieka w jego pierwotnej kondycji = zupe³nie wolnego od Sytemu, ale nie potrafi±cego sobie bez niego radziæ .
Jak  naprawdê pomóc bezdomnemu ?
Wydaje mi siê, ¿e sedno nie tkwi w tym, by nawracaæ go do Systemu , do tzw "normalnego ¿ycia", ale ¿eby nauczyæ go radziæ sobie poza nim bez poczucia bycia kim¶ gorszym. Ci ludzie sobie jako¶ radz±.  ¯eby tak ¿yæ trzeba byæ na prawdê silnym psychicznie.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Dariusz Marzec 03, 2009, 22:35:47
Fakt, jest w tym co¶. Jednak, chyba zdecydowana wiêkszo¶æ tych ludzi nie pozwoli sobie pomóc. Tak my¶lê, obserwuj±c ich.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 04, 2009, 01:11:16
Ka¿dy cz³owiek ma wewnêtrzn± potrzebê do¶wiadczania wolno¶ci, ale nie potrafimy do niej dotrzeæ. Nie rozumiemy, ¿e wolno¶æ mo¿emy znale¼æ poprzez odpowiedni stan umys³u. Droga, któr± wybrali bezdomni jest tylko ucieczk± przed brakiem wolno¶ci, prób± odnalezienia prawdziwej wolno¶ci za pomoc± negacji niewoli. Ucieczka zawsze jest b³êdem, szczególnie, gdy nie ma konkretnego celu, ucieczka dla samego uciekania prowadzi do nik±d. Uciekaj±cego, ¶ciga system, ¶ciga go nie tylko fizycznie, ale najgorsze jest to, ¿e wyciska na nim piêtno mentalne. Uciekinier wraca pod sklep, do ¼ród³a systemu, po odrobinê ³aski, po okruchy z pañskiego sto³u. Wolno¶æ mo¿e byæ osi±gniêta poprzez ¶wiadome dzia³anie, poprzez uporanie siê z niewol± wewnêtrzn±, z niewol± w³asnego umys³u...


Pozdrawiam - Thotal :)


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Styczeñ 08, 2010, 21:52:27
Mamy wspaniala biala zime. Mozna powiedziec bajeczna zime. Wczoraj dowiedzialam sie z dziennika wieczornego ze w Polsce sa pierwsze ofiary zimy  - 122 osoby zmarly  na skutek zamarzniecia.
Oczywiscie od razu przychodzi na mysl , ze sa to ludzie bezdomni, chorzy lub pod wplywem alkoholu. Mysle ze
w takich syluacjach nalezy miec oczy otwarte na wlasnie ludzi biednych, bezradnych. Dlatego odnalazlam ten temat, aby przypomniec ze nalezy miec oczy i uszy otwarte na rozne sytuacje , jesli ktos spotka takie osoby, to moze nalezy pomodz w jakis sposob. Pozdrawiam Rafaela


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: kot Styczeñ 08, 2010, 22:16:04
Niezapominajmy równie¿ o zwierzêtach,które nie potrafi± poprosiæ o pomoc naszym jêzykiem.

Czêsto wzrokiem to robi± ale MY bardziej wolimy je rozje¿d¿aæ.

Ka¿de samotne,bo zagubione lub wyrzucone-kogo¶ z nas kocha,jednak my o tym zapominamy i obojêtnie je

omijamy,gdy one o pomoc nas prosz±.

 


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Styczeñ 08, 2010, 23:42:28
To prawda, szczegolnie teraz kiedy jest bardzo zimno i sniezno, nalezy dokarmiac bezomne koty i psy, to
jest bardzo wazne.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: siwy Styczeñ 08, 2010, 23:53:29
  Może ja będę nastepnym hehe. Kto to wie? hihi


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: kot Styczeñ 09, 2010, 00:22:54
  Mo¿e ja bêdê nastepn± hehe. Kto to wie? hihi

Co oznacza nastêpn±?


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Styczeñ 09, 2010, 00:24:52
Bradziazysta.


Tytu³: Odp: Dlaczego w dzisiejszych czasach sa ludzie bezdomni zyjacy na ulicy.
Wiadomo¶æ wys³ana przez: siwy Styczeñ 09, 2010, 00:53:53
to inwigilacja

=======================

tak bryd¿ysta

Scali³em posty
Darek


Tytu³: Nêdzarze III RP - Obraz Rzeczywisto¶ci!
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Torton Wrzesieñ 14, 2010, 10:41:52
Nêdzarze III RP

„W bia³y dzieñ, podszed³ do mnie go¶æ
Szara twarz, pospolita do¶æ
W oczy zajrza³ mi, beznamiêtnie rzek³
Da³by¶ co¶, strasznie chce siê je¶æ
Mo¿e toczy mnie HIV, ale je¶æ siê chce”
(Fragment piosenki grupy Perfect)

Id±c ulicami mojego miasta co jaki¶ czas mo¿na siê natkn±æ na jakiego¶ ¿ebraka. Mijamy ich jakby nie istnieli, choæ ich zauwa¿amy. Czasem widzimy, ¿e kto¶ siê zatrzymuje przy takim cz³owieku i wrzuca odrobinkê grosza; my¶limy wtedy „co za naiwny cz³owiek, pewnie ten ¿ebrak pójdzie to przepiæ”. Jak¿e siê mo¿na pomyliæ… Przez ostatnie 20 lat media wpoi³y w nas tak± dozê ignorancji, ¿e widzimy tylko z³e strony pomagania innym. Jedni nazywaj± to znieczulic±, ja to nazwê strachem. Strachem przed tym, ¿e pomoc pójdzie na marne. Czy aby na pewno? Nawet je¶li kupi sobie za te pieni±dze tanie wino, czy ta pomoc posz³a na marne?

Ile¿ dobrych ludzi cierpi z powodu budowania muru, pomiêdzy nimi, a nami. Z powodu tego, ¿e my¶limy o nich jak o alkoholikach i bezwarto¶ciowych wyrzutkach spo³ecznych, którym ta pomoc nic nie da. Jak¿e mo¿emy siê zdziwiæ, gdy takim ludziom pomo¿emy i tutaj w³a¶nie stawiam znak „!”. W tym momencie w³a¶nie, siedz±c w domu, s³yszê dzwonek do drzwi. Z nikim nie by³em umówiony, nikogo nie móg³bym siê spodziewaæ o tej porze, wiêc idê otworzyæ z ciekawo¶ci, kto po drugiej stronie stoi?

Widzê wysokiego blondyna. Zbli¿am siê do drzwi odgradzaj±cych klatkê schodow± od mieszkañ i pytam siê o co chodzi spodziewaj±c siê ju¿, ¿e bêdzie prosi³ o jedzenie, lub pieni±dze. Dlaczego? Jak mo¿na poznaæ po cz³owieku, ¿e takie w³a¶nie pytanie zada? Mê¿czyzna ten w wieku najwy¿ej 23 lat by³ tak chudy, ¿e policzka zapada³y mu siê na zêby. Blady i niezadbany ch³opak spogl±da³ na mnie szarymi oczami wrêcz wyre¿yserowanego nêdzarza. W rekach trzyma³ plastikow± reklamówkê, pust± w ¶rodku. Mieszkam w sporym bloku, tym bardziej zdziwi³ mnie ten widok pustej reklamówki.

Poszed³em zrobiæ mu solidn± kanapkê. Ch³opak by³ tak zdumiony tym widokiem, ¿e w jego oczach mo¿na by³o zauwa¿yæ „jak ja siê Panu odwdziêczê?”. Nie wiedzia³em, czy zacznie p³akaæ, czy padnie na kolana… Odpowiedzia³ mi s³abym g³osem „Dziêêkuuje” i odszed³ jakby dalej nie wierzy³, ¿e cokolwiek do jedzenia dosta³. Poczu³em siê bardzo dobrze, gdy¿ wiedzia³em, ¿e ta bu³ka da³a temu m³odemu mê¿czy¼nie kilka godzin nadziei. Mi te¿ da³a ona nadziejê. Nadziejê na to, ¿e ten kraj zmieni siê na tyle, abym móg³ nie patrzeæ ju¿ na takich ludzi. Nie dlatego, ¿e nimi pogardzam, a w³a¶nie dlatego, ¿e ich losy s± tragiczne. Jak to jest, ¿e w tak bogatym pañstwie jak Polska (w koñcu afrykañskim pañstwem nie jeste¶my) z nadprodukcj± ¿ywno¶ci ludzie g³oduj±? Jak to siê sta³o, ¿e w czasach totalitarnych PRL jak powiadaj± media; kraju w którym ponoæ by³o znacznie gorzej i byli¶my nêdzarzami takich scen nie by³o? Skoro jeste¶my teraz tak bogaci, dlaczego nie mo¿emy sobie poradziæ z tak prostymi problemami?

Rankiem maj±c w oczach jeszcze tego blondyna s³yszê kolejny dzwonek do drzwi. Któ¿ to mo¿e byæ? Widzê tym razem nisk± kobietê maj±ca oko³o 60 lat. Po g³osie s³ychaæ, ¿e schorowana. Gdy podchodzê bli¿ej kobieta pyta siê mnie o pieni±dze, co¶ do jedzenia, lub jakie¶ ¶rodki czysto¶ci. Tak siê z³o¿y³o, ¿e mia³em ca³± kostkê myd³a jeszcze w opakowaniu, wyci±gn±³em 2 bu³ki i 5 jajek z lodówki. Kobieta obesz³a wiêkszo¶æ mieszkañ w mojej dzielnicy i wszystko co uzbiera³a by³o s³oikiem buraków. Nawet nie wyobra¿acie sobie jak wielkie znaczenie dla g³oduj±cego maj± takie drobnostki. Co potrafi± tacy ludzie zrobiæ dla tych paru kêsów chleba. Kobieta zala³a siê strugami ³ez, próbowa³a klêkn±æ, ale jej zmêczone kolana najwyra¼niej jej na to nie pozwoli³y, wiêc zaczê³a mnie ca³owaæ po rêkach… £zy nap³ynê³y mi strugami do oczu… Chcia³em jej powiedzieæ, ¿eby tego nie robi³a, poniewa¿ dla mnie najwiêkszym podziêkowaniem jest widok jak j± to uszczê¶liwi³o…, ale nie potrafi³em wykrztusiæ z siebie ani s³owa…

W krótk± chwilê opowiedzia³a mi swoj± ma³± historiê. MOPS siê wypi±³, daj±c kilkadziesi±t z³otych pomocy, renta nie starcza jej na op³aty jej niewielkiego mieszkanka, nie staæ j± nawet na kostkê myd³a. S³uchaj±c takich opowie¶ci serce siê kraje. Nie wyobra¿am sobie jak wielkie nieszczê¶cia j± w ¿yciu spotka³y i jak musi walczyæ z szar± codzienno¶ci±.

Co tam u pana s³ychaæ Panie premierze? Czy Pan kiedykolwiek widzia³ takie sceny? Jak wygl±da ta Wasza polityka mi³o¶ci ucinaj±c pomoc najbiedniejszym? Czy¿ to przypadkiem nie orwellowska przykrywka? Nazywanie urzêdów odwrotno¶ci± ich dzia³ania? Pomoc Spo³eczna, która nie pomaga, poniewa¿ nie ma na to ¶rodków… S³u¿ba zdrowia, która nie leczy, poniewa¿ jest chronicznie niedofinansowana… Lekarze, którzy patrz± po swoich kieszeniach zamiast kierowaæ siê etyk± spo³eczn±… Ile jeszcze mamy znosiæ te nieszczê¶cia? Kiedy Wy siê obudzicie z tego polskiego snu (analogicznie do amerykañskiego snu)? Có¿… Widaæ „wolno¶æ” trzeba osi±gaæ wszelkimi ¶rodkami. W koñcu cel u¶wiêca ¶rodki i trzeba do nich d±¿yæ po zag³odzonych trupach…

Autor: ££
Nades³ano do „Wolnych Mediów”
¬rod³o: http://wolnemedia.net/reportaz/nedzarze-iii-rp/


Tytu³: Odp: Nędzarze III RP - Obraz Rzeczywistości!
Wiadomo¶æ wys³ana przez: songo1970 Wrzesieñ 14, 2010, 10:55:32
to smutny obraz naszej rzeczywistości w kraju, ale tych co mają i rządzą niewiele obchodzi los ludzi bez pracy, itp.
Miałem okazje os. przekonać się jak to wygląda w kilku krajach starej UE, i można powiedzieć tak- tam jest kapitalizm, ale i socjalizm w symbiozie, w lepszym lub gorszym wyważeniu, ale nikt nie jest zostawiany na totalnym marginesie bez pomocy,-
a co ostatniej krajowej akcji przeciwko żebrakom- to np. w takiej Anglii, Irlandii nie jest to ani wielki wstyd i tamtejsze społ. traktują to zupełnie normalnie(jak kto uważa to da lub nie).



Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

phacaiste-ar-mac-tire watahaslonecznychcieni wypadynaszejbrygady granitowa3 gangem