Tytu³: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Marzec 10, 2010, 09:05:01 Witajcie kochani.
Jest to temat tak stary, ale ciagle na czasie. Przed stu laty ludzie przyzekali sobie milosc i wiernosc do grobowej deski. Dzisiaj przyzekaja sobie tez, czy sa w stanie dotrzymac danego slowa w milosci i wiernosci. Zyjemy w zupelnie innych czasach. Rafaela Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 10, 2010, 09:34:15 Wierno¶æ. Mo¿na by elaborat na ten temat napisaæ. Dla mnie to s³owo oznacza co¶ bardzo g³êbokiego, a mianowicie wierno¶æ podjêtemu zobowi±zaniu wobec drugiej osoby, ale bez naruszania praw tej osoby do samostanowienia i jej w³asnej wolno¶ci.
Wierno¶æ to w jakiej¶ mierze równie¿ oddanie w³asnej wolno¶ci w s³odki jasyr, chocia¿ to równie¿ przejaw wolnej woli. A¿ kiedy¶ nadchodzi czas próby wobec przyrzeczenia ... Trwanie w nim pomimo wszystko, czy to jeszcze s³u¿y czyjejkolwiek wolno¶ci ? - czy ju¿ raczej jest niewol± ? Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Marzec 10, 2010, 12:05:37 Wlasnie, dzisiaj ludzie zyja dluzej, tak kobiety jak i mezczyzni. Sposob zycia sie bardzo zmienil. Ludzie zyja
duzo dluzej. Tak wiec lata wspolnego zycia tez sie wydluzaja. Jaka musi byc milosc i madrosc wspolmalzonkow, aby dotrwali w nilosci i zrozumieniu srebrnego wesela, lub zlotego. Ze starszego pokolenia znajduja sie takie zwiazki, potrafia we wspolnej starosci isc na spacerek za raczke. Niekiedy mialam takie mysli. Dwoje mlodych zakochanych, przyzekaja sobie zeczy o ktorych tak naprawde nie maja pojecia. Sa zupelnie nieswiadomi tego , czego sie podejmuja. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 10, 2010, 17:13:13 Dobrze, że się w ogóle podejmują, Rafaelo . Bez względu na to, co ich związek czeka w przyszłości ten etap jest bardzo ważny.
Każdy jest ważny. Gdybym wiedział to , co wiem teraz prawdopodobnie niewiele by to zmieniło w moim życiu - chciałbym przeżyć je w podobny sposób. Może tylko byłbym bardziej świadomy i mniej się wszystkim tak strrrasznie przejmował. Tak samo jak obecnie, tak i wówczas przebaczyłbym wszystkim wszystko bez względu na to, czy oni by mi przebaczyli. Z przebaczeniem żyje się o wiele lepiej :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 10, 2010, 21:22:55 Najpierw uzgodnijmy kto przysiêga mi³o¶æ, serce czy g³owa ;D
Roz³ó¿my temat na czynniki pierwsze. Je¶li swoje, dzisiejsze szczê¶cie chcia³by¶ do¶wiadczaæ w przysz³o¶ci, to musisz w logiczny sposób go zagwarantowaæ. Je¶li przesz³o¶æ udowodni³a ci, ¿e szczê¶cie jest powtarzalne w jakim¶ systemie umys³owego do¶wiadczania, stosuj go. A teraz, je¶li odrzucisz wszystko i zaczniesz odczuwaæ, bêdziesz bardziej kocha³, szanowa³ siebie, bêdziesz dostrzega³ warto¶ci ukochanej/ukochanego, wybierzesz wolno¶æ wyboru jego/jej dla w³asnego dobra, to co przeszkodzi Ci w procesie wybaczenia? Pozdrawiam - Thotal Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 10, 2010, 22:16:37 Szczê¶cia i nieszczê¶cia nie da siê , na szczê¶cie , zagwarantowaæ ;)
Gdyby tak by³o, to zaraz kto¶ by wpad³ na pomys³ gwarantowanych prze¿yæ i by to spieniê¿a³. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Marzec 10, 2010, 22:32:22 Szczê¶cia i nieszczê¶cia nie da siê , na szczê¶cie , zagwarantowaæ ;) Gdyby tak by³o, to zaraz kto¶ by wpad³ na pomys³ gwarantowanych prze¿yæ i by to spieniê¿a³. Ale¿ samym zej¶ciem w materiê gwarantujemy sobie ca³y zestaw przeró¿nych prze¿yæ, z uwzglêdnieniem nieszczê¶æ… te, nie wiedzieæ czemu, jako¶ szczególnie upodobali¶my… ;D ... no i wszystko spieniê¿amy (przeliczamy) na energiê... dobrze, gdy bilans jest dodatni... ;) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Marzec 10, 2010, 23:26:07 Szczê¶cia i nieszczê¶cia nie da siê , na szczê¶cie , zagwarantowaæ ;) Gdyby tak by³o, to zaraz kto¶ by wpad³ na pomys³ gwarantowanych prze¿yæ i by to spieniê¿a³. Nic z tych rzeczy ! Nic z tych rzeczy, poniewa¿ My sami w sobie jeste¶my prawdziwym szczê¶ciem. A nieszczê¶cie jest tylko brakiem szczê¶cia, czyli pustym miejscem, a nie nieszczê¶ciem. Czy ciemno¶æ jest ciemno¶ci±, czy brakiem ¶wiat³a ? Zapal ¶wiat³o w swoim pokoju i siê o tym przekonasz. Wiêc có¿ tu gwaranatowaæ lub nie gwarantowaæ, skoro tym.. szczê¶ciem jeste¶my my Sami... :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 11, 2010, 11:54:28 Ale tak naprawde kto i co jest zdradzane? Czy czlowiek powinien skladac przysiegi , ktore z gory wiadomo iz bardzo czesto dotrzymuje sie wbrew sobie?
Wszystko jest zmienne nic ale to nic nie jest stale , dlaczego wiec zmiany nazywamy zdradami? Uczucia rowniez ewoluuja , ludzie sie zmieniaja , zmieniaja sie ich cechy zewnetrzne i wewnetrzne , zmienia sie osobowosc.Czy nalezy wiec wiezic siebie i kogos przysiegami czesto skladanymi na wyrost? Czy nie llepiej ( jezeli musza brac rozne sluby i skladac przysiegi) powiedziec sobie bede z Toba dopoki milosc bedzie nas laczyc? Oczywiscie pozniej i tak i tak pozostaje odpowiedzialnos za partnera i dzieci ze zwiazku.. Ale to jest juz inny aspekt wspolnego bycia ze soba. Moim zdaniem , brak wiedzy iz nic nie trwa wiecznie , malzenstwo rowniez nie musi ,oraz brak zrozumienia wolnosci swojej i uczuc.Strach przed zmianami , oraz odpowiedzialnoscia za konsekfecje wyborow. Uczuc nie mozna wiezic ni wywolac na sile , zycie we dwoje powinno opierac sie na nich.Kiedy ludzie zaczynaja to rozumiec , nie ma zdrad , jest godnosc zycia i godnosc oraz szacunek dla partnera i jego decyzji. Wowczas rozstania nie sa bolem , sa akceptacja wolnosci cudzej i wlasnej. Kiara :) :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 11, 2010, 13:38:48 Cytuj Uczuc nie mozna wiezic ni wywolac na sile , zycie we dwoje powinno opierac sie na nich.Kiedy ludzie zaczynaja to rozumiec , nie ma zdrad , jest godnosc zycia i godnosc oraz szacunek dla partnera i jego decyzji. Wowczas rozstania nie sa bolem , sa akceptacja wolnosci cudzej i wlasnej. otó¿ to :D Szkoda tylko, ¿e jeszcze daleko nam do tak g³êbokiego zrozumienia innych i samego siebie :) ¿yczy³abym tego innym i sobie równie¿ Pozdrawiam :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 11, 2010, 21:58:25 Nazwijcie w takim razie rzeczy po imieniu. Pomimo, ¿e Kiara przekonuje nas o swoim niesamowitym rozwoju duchowym, mi³o¶ci to mo¿emy wyczytaæ, ¿e nie chce braæ odpowiedzialno¶ci za swoje zachowanie. Nie chce sk³adaæ deklaracji, bo mo¿e ich nie dotrzymaæ. St±d niechêæ do powa¿nych obietnic i przysi±g - wyra¼nie zauwa¿alna próba dewaluacji i pomniejszania znaczenia. Je¿eli na starcie od razu obni¿amy sobie poprzeczkê i zostawiamy furtkê to moim zdaniem nie ma w takim przypadku mowy o prawdziwym, g³êbokim uczuciu. Oczywi¶cie, ¿e mi³o¶æ ewoluuje w ramach ma³¿eñstwa, trzeba wiêc j± pielêgnowaæ, dbaæ, w przeciwnym razie mo¿e zbledn±æ, uschn±æ. No ale w takim razie mo¿emy skorzystaæ z tej furtki mówi±c "no wiesz, mi³o¶æ siê skoñczy³a to i moja deklaracja siê koñczy..." Przecie¿ to ¿a³osne. Podejrzewam, ¿e taki punkt widzenia "nic nie trwa wiecznie, wiêc tym bardziej ma³¿eñstwo" jest preferowany w³a¶nie z powodu, ¿e nie uda³o siê danej osobie dotrzymaæ z³o¿onych obietnic. St±d równie¿ niechêæ - "po co ¶lub", "po co papierki i przysiêgi" - bo wtedy nasz brak konsekwencji i dotrzymania deklaracji jest jeszcze bardziej uwypuklony i dra¿ni±cy jak cierñ. Dlatego wa¿ne jest aby mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e na wszystko przychodzi odpowiednia pora - gdy po co¶ zbyt wcze¶nie siêgamy traci na uroku i sile, pomniejszamy zarówno znaczenie jak i rado¶æ z tego.
Co to za mi³o¶æ której dajemy siê wypaliæ, co z odpowiedzialno¶ci± za osobê której "skradli¶my" wiele lat ¿ycia, uczuæ? Co z np. dzieæmi? W wielu wypowiedziach widzê zachêcanie - nie zawsze wprost - do egoizmu i braku dojrza³o¶ci - ale to jest zwi±zane z wygodnym wyt³umaczeniem i uspokojeniem sumienia, bo: * "tak± ¶cie¿kê rozwoju zapewne sobie wybrali¶my" - matko, tylko o jakim rozwoju wtedy mówimy? * "reinkarnacja..." - spoko, jak teraz nie wyjdzie to zawsze wystartujemy od nowa - ludzie, ¿ycie to nie gra komputerowa... * "nie ma dobra i z³a - to tylko do¶wiadczenia" - spoko, im komu¶ ciê¿ej - to co, ¿e z naszego powodu - tym szybciej siê rozwija... Poniewa¿ do powa¿nych spraw podchodzê bardzo powa¿nie, to nie wiem jak post±pi³bym w przypadku zdrady - byæ mo¿e w bólach, ale wybaczy³bym, zapomnieæ - chyba nigdy. Gdybym ja siê tego dopu¶ci³ - nie wybaczy³bym ani nie zapomnia³bym. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: marek324 Marzec 12, 2010, 08:32:14 Cytuj Uczuc nie mozna wiezic ni wywolac na sile , zycie we dwoje powinno opierac sie na nich.Kiedy ludzie zaczynaja to rozumiec , nie ma zdrad , jest godnosc zycia i godnosc oraz szacunek dla partnera i jego decyzji. Wowczas rozstania nie sa bolem , sa akceptacja wolnosci cudzej i wlasnej. otó¿ to :D Szkoda tylko, ¿e jeszcze daleko nam do tak g³êbokiego zrozumienia innych i samego siebie :) ¿yczy³abym tego innym i sobie równie¿ Pozdrawiam :) Tak wiki, masz racjê. Kiedy po wielu latach wspólnego ¿ycia przychodzi m±¿ do domu i o¶wiadcza ¿onie i np. dwójce dzieci ¿e odchodzi do innej kobiety, ¿e oczywi¶cie bêdzie p³aci³ alimenty itd... to ¿ona odpowiada: ale¿ oczywi¶cie kochany mê¿u, szanujê ciebie jako partnera i podejmowane przez ciebie decyzje, zachowajmy siê godnie, oczywi¶cie uszanujê twoj± wolno¶æ, nasz rozwód nie bêdzie bólem ani dla mnie ani dla dzieci, a kiedy ze swoj± now± kobiet± bêdziecie chcieli wpa¶æ na kawê przychod¼cie ¶mia³o, zawsze bêdê mia³a dla was drzwi szeroko otwarte. Dzieci chêtnie poznaj± i pobawi± siê z now± cioci±, a ja chêtnie opowiem jej o nowym sposobie szyde³kowania którego siê ostatnio nauczy³am. Kiara i wiki, to co piszecie to szczyt hipokryzji. W tej ca³ej wypowiedzi zastanawia mnie jeszcze jeden aspekt, zw³aszcza w kontek¶cie twoim kiaro. Nie raz pisa³em o twoich antagonizmach w stosunku do mê¿czyzn, oczywi¶cie za ka¿dym razem stanowczo zaprzeczasz ale i tak jest to widoczne w twoich wypowiedziach. Czy w efekcie nieudanego ¿ycia to co wypisujesz, to co tak dobitnie podsumowa³ arteq nie jest twoj± projekcj± stanowi±c± formê autoasekuracji, tzw. wentyla bezpieczñstwa, formy storzenia sobie wizji ¶wiata w którym ¿yjesz i w którym w prosty sposób potrafisz wyt³umaczyæ swoje niepowodzenia? "Czy nie llepiej ( jezeli musza brac rozne sluby i skladac przysiegi) powiedziec sobie bede z Toba dopoki milosc bedzie nas laczyc?" - zamiast stwierdziæ, nie powiod³o mi siê, mo¿e to by³a wina moja, mo¿e partnera, mo¿e oboje co¶ zaprzepa¶cili¶my ³atwiej jest powiedzieæ bêdê z tob± dopóki mi³o¶c bêdzie nas ³±czyæ? A co dalej? wspólny dom? konto? stopa ¿yciowa siê zmeni³a b±d¼ partner siê rozchorowa³ wiêc ¿egnaj gienia czas siê zmienia? wiesz kiaro dlaczego jest to tak ¿a³osne? bo mówi to osoba która powinna mieæ na t± sprawê zupe³nie inny pogl±d. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 12, 2010, 09:25:54 Mo¿e cierpienia przy zdradzie by³yby mniejsze, gdyby rodziny by³y wieloosobowe...
http://www.eioba.pl/a120812/a_gdyby_tak_malzenstwa_mogly_byc_i_wieloosobowe Po co siê mêczyæ z "babajag±" albo drêczycielem, którzy podpisali umowê z partnerem w celu manipulacji drugim cz³owiekiem? Czy wolno¶æ od psychopatów nie jest wa¿niejsza od tak zwanych "obowi±zków"? Czy dzieci wychowywane w patologicznych rodzinach maj± sznsê na lepsze ¿ycie? Pozdrawiam - Thotal :) Ps. zg³osi³em wniosek do Administracji o ukaranie forumowicza, który zwraca siê do naszej kole¿anki z ma³ej litery. Robi to wyra¼nie w celu jej poni¿enia w chamski prostacki sposób. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: marek324 Marzec 12, 2010, 09:41:53 thotal: "Po co siê mêczyæ z "babajag±" albo drêczycielem, którzy podpisali umowê z partnerem w celu manipulacji drugim cz³owiekiem? Czy wolno¶æ od psychopatów nie jest wa¿niejsza od tak zwanych "obowi±zków"?
Czy dzieci wychowywane w patologicznych rodzinach maj± sznsê na lepsze ¿ycie?" cz³owiek jest kowalem swojego losu, je¶li wychodzisz z za³o¿enia jak powy¿ej piszesz, czyli np. sam sobie we¼miesz lub wzio³e¶ "babajagê" za ¿onê no có¼... pozostaje mi tylko wspó³czuæ. twojemu sposobowi my¶lenia równie¿. zak³adaj±c oczywi¶cie ¿e znasz moje intencje lepiej ode mnie thotal, sam siê zabawiasz w hamski i prostacki sposób bawi±c siê w donosiciela jak dziecko w piaskownicy. wykazujesz siê jedynie ma³ostkowo¶ci±. i a¿ dziw bierze ¿e to zazwyczaj tak ma³ostkowi ludzie wypowiadaj± siê o uduchowieniu i wewnêtrznym rozwoju. Je¶li chodzi natomiast jeszcze o poni¿anie w chamski i prostacki sposób, wnoszê o przyk³adne ukaranie thotala za obel¿ywe, poni¿aj±ce okre¶lenie "babyjagi". Po pierwsze oddzielnie, po drugie z du¿ych liter: Baby Jagi. Urazi³e¶ thotal moje dziecinne wspomnienia i ich bohaterów, tak jak to sam ujo³es w choamski i prostacki sposób poni¿aj±c w ten sposób zarówno Babê Jagê, mnie jak i jej obraz w mojej ¶wiadomo¶ci. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 12, 2010, 10:52:49 Widzisz Thotal, i tutaj k³aniaj± siê pewne za³o¿enia czy wytyczne które z takim uporem s± wy¶miewane. Oczywi¶cie, ¿e ciê¿ko mówiæ o 100% pewno¶ci w stosunku do drugiej osoby, ale s± pewne "porady" które pozwalaj± takie niebezpieczeñstwo zminimalizowaæ. Po to "wymy¶lono" okres np. poznawania siê i spotykania vel "chodzenia" aby przekonaæ siê czy z t± drug± osob± nam po drodze, dodatkowo zachowujemy szacunek zarówno dla siebie jak i drugiego cz³owieka. Po to jest okres narzeczeñstwa aby daj±c "wstêpn±" obietnicê upewniæ siê czy chcemy danego zwi±zku. Po to jest równie¿ zalecenie wstrzemiê¼liwo¶ci seksualnej aby nie krzywdziæ innych i mieæ [szczególnie kobiety] ochronê przed naci±gaczami. Kto¶ kto ma powa¿ne i szczere zamiary - nie bêdzie traktowa³ owych zaleceñ jako w jakikolwiek sposób uci±¿liwych, oszust b±d¼ egoista bêdzie natomiast krzycza³ o zamachu na wolno¶æ.
Poprzewracali¶cie zasady które mia³y chroniæ przed nieuczciwo¶ci±, a teraz zas³aniacie siê skutkami takich zachowañ. Je¿eli wt³aczacie komu¶ do g³owy: "musisz byæ wolnym; nie ma dobra i z³a; kochaj dopóki bêdzie Ci siê chcia³o; masz prawo w dowolnym momencie siê zwin±æ" - to bêdziecie produkowali egoistów, ludzi bez szacunku dla innych, bez empatii, nieodpowiedzialnych, lekcewa¿±cych uczucia innych. Do tego nawo³ywanie wolno¶ci i rozwoju - chyba wolno¶ci do egoizmu. Mi³o¶æ czêsto mylicie z popêdem seksualnym, rozwój i wolno¶æ - z folgowaniem im. Zeby by³o bez niedomówieñ - owszem mia³em i miewam popêd seksualny, jednak wa¿ne jest co siê z nim robi i jak ukierunkowuje oraz czy wa¿niejszym jest szacunek i dobro drugiej osoby czy nasze zachcianki. Dodatkowo - pomimo powziêtych ¶rodków oczywi¶cie mo¿e siê zdarzyæ trafienie na psychopatê czy kata - ani my¶lê wtedy namawiaæ do trwania w tak patologicznym zwi±zku. Chodzi mi jednak aby nie t³umaczyæ swoich s³abostek w ten sposób. W pewnych przypadkach KRK uznaje niewa¿no¶æ zawarcia zwi±zku. Ju¿ s³ysza³em, ¿e dekalog stworzono aby zgnêbiæ cz³owieka - konkretnych argumentów i ich obrony ju¿ zabrak³o. Od d³u¿szego czasu s³yszê, ¿e moralno¶æ zalecana przez KK równie¿ jest t³amszeniem cz³owieka. Jestem zawsze w stanie udowodniæ, ¿e jest ca³kowicie odmiennie - s³u¿y dobru cz³owieka. Skutki nawo³ywania do fa³szywie pojêtej wolno¶ci i rozwoju mo¿emy obserwowaæ dooko³a, pomimo tego [faktów - statystyk] s³yszê, ¿e jest lepiej, ludzie s± bardziej uduchowieni. To przecie¿ ¿a³osne i tragiczne. Zauwa¿am natomiast gdy na forum brakuje niektórym argumentów to staraj± siê uciszyæ dyskutanta za pomoc± zagrywek rodem z piaskownicy - a to ¼le spojrza³, a to z ma³ej litery, a to zdrobni³, a to u¿y³ nazwiska, a to nie u¿y³ "Pani", a to nie wolno mu pisaæ, a to chcê wy³±czno¶æ na w±tek... jednocze¶nie próbuj±c nadaæ zdarzeniu niebotyczn± rangê - "chamsko zwyzywa³" , "naubli¿a³", "zamach na wolno¶æ". W ¶wietle regulaminu forum - jest to b³±d ortograficzny, na który mo¿na zwróciæ uwagê co najwy¿ej poprzez PW - zachêcam do lektury. Jako¶ ta "troska" o jako¶æ chowa siê gdy broniona osoba dopuszcza³a siê pomówieñ. Do tego tak boli to osoby tak o¶wiecone, uduchowione, które ego roz³o¿y³y na ³opatki... ¯a³osne i ma³ostkowe. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Marzec 12, 2010, 11:27:03 Masz racje arteq, podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisales. W dzisiejszych czasach nie ma czasu na poznawanie sie, ludzie mlodzi nie znaja uczucia tesknoty za ta ja interesujaca osoba. Nie ma czasu na rozwiniecie roznych faktorow ktore w pozniejszym zyciu beda odgrywaly bardzo wazna role. Dzisiaj latwo sie pobrac i latwo sie rozwiesc. Na calym swiecie jest taka sytuacja. Dzisiaj malzenstwo , oboje pracuja, oboje sa zatrudnieniu w wychowywaniu rodziny. Dzisiaj sprawiedliwie nie ma podzialu na kobiety i mezczyzn.
Oboje musza reka w reke isc przez kazdy nastepny dzien swojego zycia. Tak jest jeszcze ciezsza sytuacja dla obojga. Jesli on chce isc na mecz, czy pograc w pilke itp, ona chce sie spotkac z przyjacioklami. W tym momecie musza sobie wierzyc, miec zaufanie do siebie. Jestem obecnie w bardzo wielkim zaklopotaniu, gdyz widze ze jezyk ojczysty w Polsce bardzo podupadl. Wczoraj ogladalam polska TV, mlodzi ludzie tanczyli, byly tez 3 osoby ktore ocenialy kwalifikowaly tych tanczacych. Siedzialm spokojnie i ogladalam ten program. Ja kiedy bylam w ich wieku tez lubialam tanczyc i tanczylam bardzo dobrze. W pewnym momecie wypowiadala sie kobieta, oceniala taniec slicznej dziewczyny. Byla mala dyskusja, a na koniec powiedziala tak naprawde to wygladasz "zajebiscie"- to slowo apsolutnie nie pasowalo do niej, uwazala sie za bardzo wazna i elokwentna i do tej calej sytuacji.Ona stracila w moich oczach wszystko, doslownie wszystko. To nie jest koniec. Odwiedzam ja tez rodzine w kraju, slysze w malzenstwach taki rynsztok, ze zapytuje sie czy oni znaja inny jezyk, jezyk ktorym mozna wiele wyrazic. Dla mnie wulgaryzm oznaczal bardzo wiele, oczywiscie negatywnie. W taki sposob odzywaja sie do siebie, do dzieci, przyjaciol. Chodzac do szkoly uczylam sie pieknej mowy. Kiedy zamieszkalam w Niemczech, przez pewien czas nie umialam mowic po niemiecku. Wtenczas dopiero zobaczylam jakim przeogromnym aparatem jest mowa ojczysta, ze mozna wyrazic milosc , zadowolenie, smutek itp. Malzenstwo, to jest praca nigdy nie zaplacona, jesli brakuje w niej milosci, zrozumienia wspolpracy, to nie ma szans na przyszlosc. Mysle ze zdrada jest ciosem mocno kaleczacym ta slabsza osobe. Ktos kto czuje sie w swoim zwiazku zle, powinien poprostu w spokoju odejsc, a nie najpierw wchodzic do obcego lozka, a potem pastwic sie nad osoba oszukana i wykozystana. Nalezy zawsze pamietac, ze zabralo sie komus lata zycia. Dlatego zawsze powinno sie brac odpowiedzialnosc za wlasne czyny. Rafaela Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: marek324 Marzec 12, 2010, 11:29:17 M±drze napisane
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Marzec 12, 2010, 11:45:35 Marku- to pisze zycie. Dziekuje Rafaela
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 12, 2010, 13:00:05 Arteq napisa³ " Podejrzewam, ¿e taki punkt widzenia "nic nie trwa wiecznie, wiêc tym bardziej ma³¿eñstwo" jest preferowany w³a¶nie z powodu, ¿e nie uda³o siê danej osobie dotrzymaæ z³o¿onych obietnic "
Acha .. zatem to obietnice s± najwa¿niejsze , a nie prawdziwe , REALNE na tu i teraz relacje miêdzyludzkie ? S³uchaj Arteq , umówmy siê, ¿e ¶wiat jest p³aski, bo na przyk³ad obaj tak to postrzegamy w danym momencie. Jak z³amiesz t± umowê , bo zaczniesz dostrzegaæ inne wymiary ( i ¿yæ pod³ug nich ) to znaczy , ¿e jeste¶ ¿a³osny - ok ? Nie s±dzê, aby¶ siê zgodzi³ na takie stawianie sprawy, chocia¿ tak w³a¶nie siê dzieje obecnie, kiedy to nowe postrzeganie ¶wiata jest niczym wiêcej jak ³amaniem starych praw. Osoby my¶l±ce i czuj±ce inaczej przedstawia siê jako " ¿a³osne". Pod³ug w³asnej konserwatywnej miary. Owszem upro¶ci³em to a¿ do bólu, aby wykazaæ , ¿e to nie umowy s± najwa¿niejsze, a ich realna , aktualna warto¶æ. Ale nie - ludzie uwielbiaj± budowaæ sobie to¿samo¶æ z przesz³o¶ci i uparcie, a¿ do kropli krwi ostatniej jej broni± bez lito¶ci tn±c siê nawzajem szabl± win , nie bacz±c na dawny szacunek, na dobro wspólne, ani na dobro dzieci. Najwa¿niejsza jest umowa, najwa¿niejsza jest dawna to¿samo¶æ, utrzymaæ status quo, najwa¿niejsze jest ego. Tak, pozwoli³em sobie na tak daleko id±ce wnioski wobec Twojego toku zarzutów , chocia¿ nie rozmawiamy tu o tym co jest dobre , a co z³e. "Poprzewracali¶cie zasady które mia³y chroniæ przed nieuczciwo¶ci±, a teraz zas³aniacie siê skutkami takich zachowañ. Je¿eli wt³aczacie komu¶ do g³owy: "musisz byæ wolnym; nie ma dobra i z³a; kochaj dopóki bêdzie Ci siê chcia³o; masz prawo w dowolnym momencie siê zwin±æ" - to bêdziecie produkowali egoistów, ludzi bez szacunku dla innych, bez empatii, nieodpowiedzialnych, lekcewa¿±cych uczucia innych. Do tego nawo³ywanie wolno¶ci i rozwoju - chyba wolno¶ci do egoizmu." Czyli rozumiem, ¿e wed³ug powy¿szego toku rozumowania niemo¿liwe jest to, co napisa³ ( prze¶miewczo, w jego mniemaniu) obra¿aj±cy ludzi o odmiennych pogl±dach marek324 , czyli "Kiedy po wielu latach wspólnego ¿ycia przychodzi m±¿ do domu i o¶wiadcza ¿onie i np. dwójce dzieci ¿e odchodzi do innej kobiety, ¿e oczywi¶cie bêdzie p³aci³ alimenty itd... to ¿ona odpowiada: ale¿ oczywi¶cie kochany mê¿u, szanujê ciebie jako partnera i podejmowane przez ciebie decyzje, zachowajmy siê godnie, oczywi¶cie uszanujê twoj± wolno¶æ, nasz rozwód nie bêdzie bólem ani dla mnie ani dla dzieci, a kiedy ze swoj± now± kobiet± bêdziecie chcieli wpa¶æ na kawê przychod¼cie ¶mia³o, zawsze bêdê mia³a dla was drzwi szeroko otwarte. Dzieci chêtnie poznaj± i pobawi± siê z now± cioci±, a ja chêtnie opowiem jej o nowym sposobie szyde³kowania którego siê ostatnio nauczy³am." To by³oby po prostu ... jakie marku324 ? ¿a³osne ? Po latach ma³¿eñstwa dwoje ludzi siada do powa¿nej rozmowy i wyja¶niaj± co im le¿y na sercu i dlaczego potrzebuj± zmian. Mo¿e byæ tak, ¿e druga osoba wykazuje siê zrozumieniem i wówczas oboje w szacunku wzajemnym rozstaj± siê tak, jak to opisa³e¶. Niemo¿liwe ? ¿a³osne ? To znaczy, ¿e lepiej jak siê pok³óc± , pobij±, pozw± do s±du, wci±gn± w swoj± ¿enadê rodzinê, s±siadów i ka¿dego , kto siê napatoczy ? Albo , u¶wiadomiwszy sobie ogrom cierpienia, jakie mog± sobie wzajemnie przysporzyæ dalej, a¿ po grób cierpieæ bêd± w milczeniu. W wiêzieniu niespe³nionych marzeñ, uwik³añ w dawne obietnice i k³amstwa. Tak , k³amstwa , bo w zwi±zku bez mi³o¶ci dawna obietnica zwi±zku a¿ do ¶mierci to obecne oszustwo. Ale k³amstwo ma tutaj rangê u¶wiêcon±, bo POWINNO SIÊ MIEÆ OKRE¦LONY RAZ NA ZAWSZE POGL¡D. Tak w³a¶nie odbieram Ciê marek324 , gdy piszesz : "dlaczego jest to tak ¿a³osne? bo mówi to osoba która powinna mieæ na t± sprawê zupe³nie inny pogl±d." Powinna mieæ wed³ug Ciebie. No bo przecie¿ tylko Ty znasz prawdê. Tylko ty wiesz lepiej co powinno byæ i jak . Czy¿ nie ? Szczê¶liwe rozstania to wed³ug Ciebie .. hipokryzja. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 12, 2010, 13:00:41 "Tak wiki, masz racjê. Kiedy po wielu latach wspólnego ¿ycia przychodzi m±¿ do domu i o¶wiadcza ¿onie i np. dwójce dzieci ¿e odchodzi do innej kobiety, ¿e oczywi¶cie bêdzie p³aci³ alimenty itd... to ¿ona odpowiada: ale¿ oczywi¶cie kochany mê¿u, szanujê ciebie jako partnera i podejmowane przez ciebie decyzje, zachowajmy siê godnie, oczywi¶cie uszanujê twoj± wolno¶æ, nasz rozwód nie bêdzie bólem ani dla mnie ani dla dzieci, a kiedy ze swoj± now± kobiet± bêdziecie chcieli wpa¶æ na kawê przychod¼cie ¶mia³o, zawsze bêdê mia³a dla was drzwi szeroko otwarte. Dzieci chêtnie poznaj± i pobawi± siê z now± cioci±, a ja chêtnie opowiem jej o nowym sposobie szyde³kowania którego siê ostatnio nauczy³am." marek234
Tak ludzie powinni nauczyc sie zyc w taki sposob jak napisales, szanujac siebie i innych swoje wybory i innych. Powinni zrozumiec iz liczy sie tylko milosc niosaca dobro i potrafic ja zzakceptowac. Zobaczo i le lepsze byly by uklady miedzyludzkie , gdyby nie bylo nienawisci a zrozumienie i akceptacja.Uczucia ( te prawdziwe ) ich laczace trawaly by niezmiennie. A wolnosc wyborow byla by uszanowana. Nikogo do uczuc zmusic nie mozna , trwanie w zwiazku bez uczuc ,z powodu kontraktu , jest przekazywaniem dzieciom falszywych wzorcow, ktore one rowniez ze strachu ( przed utrata czegokolwiek) przekazuja swoim dzieciom. I jak sie okazuje rozwodow jest coraz wiecej , wiec warto zapytac , dzlaczego? A nasytepnie wyciagnac wnioski. Kiara :) :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 12, 2010, 13:52:14 Cytuj Tak wiki, masz rację. Kiedy po wielu latach wspólnego życia przychodzi mąż do domu i oświadcza żonie i np. dwójce dzieci że odchodzi do innej kobiety, że oczywiście będzie płacił alimenty itd... to żona odpowiada: ależ oczywiście kochany mężu, szanuję ciebie jako partnera i podejmowane przez ciebie decyzje, zachowajmy się godnie, oczywiście uszanuję twoją wolność, nasz rozwód nie będzie bólem ani dla mnie ani dla dzieci, a kiedy ze swoją nową kobietą będziecie chcieli wpaść na kawę przychodźcie śmiało, zawsze będę miała dla was drzwi szeroko otwarte. Dzieci chętnie poznają i pobawią się z nową ciocią, a ja chętnie opowiem jej o nowym sposobie szydełkowania którego się ostatnio nauczyłam." marek234 Mareczku czemu to nadpisałeś? czemu miało służyć to totalne spłycenie? czyżbyś właśnie tak odebrał moje słowa, jest ni przykro, że masz problemy ze zrozumieniem tego co piszę, ale cóż widać nie wszyscy muszą się rozumieć. Pozdrawiam Cię :) East, niestety są ludzie, którzy do końca będą trzymać się swoich egoistycznych racji i nic Twoje tłumaczenia, jak obserwuje od dawna nie zmienią, smuci mnie to ................ Kiaro Ty to wiesz, ale są ludzie, którzy uważają że do wszystkiego nawet do miłości można zmusić :), smutne ale rozejrzyj się.... często prawdziwe......niestety :( Pozdrawiam również :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: janneth Marzec 12, 2010, 13:58:20 Tak wiki, masz racjê. Kiedy po wielu latach wspólnego ¿ycia przychodzi m±¿ do domu i o¶wiadcza ¿onie i np. dwójce dzieci ¿e odchodzi do innej kobiety, ¿e oczywi¶cie bêdzie p³aci³ alimenty itd... to ¿ona odpowiada: ale¿ oczywi¶cie kochany mê¿u, szanujê ciebie jako partnera i podejmowane przez ciebie decyzje, zachowajmy siê godnie, oczywi¶cie uszanujê twoj± wolno¶æ, nasz rozwód nie bêdzie bólem ani dla mnie ani dla dzieci, a kiedy ze swoj± now± kobiet± bêdziecie chcieli wpa¶æ na kawê przychod¼cie ¶mia³o, zawsze bêdê mia³a dla was drzwi szeroko otwarte. Dzieci chêtnie poznaj± i pobawi± siê z now± cioci±, a ja chêtnie opowiem jej o nowym sposobie szyde³kowania którego siê ostatnio nauczy³am. :D :D :D Z jajem to napisa³e¶. Podoba³o mi siê. Prawda jest taka, ¿e mi³o¶æ to najsilniejsze uczucie. Gdy kwitnie, jest najpiêkniejsze, a gdy obumiera - ¿ycie naprawdê mo¿e straciæ sens. Absolutnie nie zgadzam siê z tym, co napisa³a Kiara i uwa¿am ¿e jest to bardzo niedojrza³a postawa. Oby nikt z nas nie trafi³ na drug± po³ówkê reprezentuj±c± ten sam pogl±d, bo gdyby na którego¶ z nas pad³o, to biada nam... Jest to brak odpowiedzialno¶ci, zabawa czyimi¶ uczuciami i metoda na usprawiedliwienie swojego odej¶cia. Nie mam chyba nic wiêcej do dodania, wszystko co mog³abym jeszcze powiedzieæ w tym temacie, napisali ju¿ Arteq i Rafaela. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Rafaela Marzec 12, 2010, 14:16:45 Napisalas bardzo duzo, wypowiedzialas sie bardzo rezolutnie. To pozytywne stanowisko w dzisiejszych czasach. Rafaela.
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 12, 2010, 14:19:31 Wed³ug mnie nie zrozumia³a¶ Janneth o czym napisa³a Kiara. Nie jest to brak odpowiedzialno¶ci ani niedojrza³a postawa. Nie wiesz jak Kiara realizuje to o czym pisze w swoim ¿yciu, wiêc dlaczego oceniasz jej odpowiedzialno¶æ czy dojrza³o¶æ ? Mo¿e te¿ jest matk± i ma wspania³e relacje z dzieæmi oraz partnerem/partnerami bez wzglêdu na swój status "rodzinny". Tylko przyk³adowo tak napisa³em , bo ja równie¿ nie wiem jak jest w rzeczywisto¶ci - to tak tytu³em wyja¶nienia bo kto¶ móg³by tu jakie¶ domys³y snuæ. Wypowiadam siê na temat tego, co napisa³a Kiara poprzez pryzmat w³asnego ¿ycia.
Nie negujê te¿ Twojego zdania w ¿adnym wypadku. To Twoje zdanie. Na pewnym etapie swojego ¿ycia równie¿ kiedy¶ takie zdanie mia³em dlatego bardzo dobrze Ciê rozumiem. Mi³o¶æ to ogromna energia. Czy to nie Ty mia³a¶ kiedy¶ w opisie "je¶li co¶ kochasz - pu¶æ to wolno. Gdy wróci - zostanie na zawsze " ( co¶ w podobie ) ? Nasze oceny innych ludzi oraz ich postaw ¿yciowych dokonuj± siê z poziomu obecnego rozwoju. Kto¶ za najwa¿niejsze bêdzie uwa¿a³ budowanie domu rodzinnego i relacji z wybran± przez siebie osob±, a kto¶ inny ponad wszystko bêdzie ceni³ w³asn± wolno¶æ zwróciwszy wolno¶æ i wszystko co ma drugiej osobie w poszanowaniu jej wyboru. Arytmetyka mi³o¶ci jest niesamowita : Kiedy siê dzielisz, to jednocze¶nie mno¿ysz . :) Nie masz nic posiadaj±c wszystko. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: janneth Marzec 12, 2010, 14:41:25 Absolutnie nie zgadzam siê z tym, co napisa³a Kiara i uwa¿am ¿e jest to bardzo niedojrza³a postawa. Wed³ug mnie nie zrozumia³a¶ Janneth o czym napisa³a Kiara. Nie jest to brak odpowiedzialno¶ci ani niedojrza³a postawa. Nie wiesz jak Kiara realizuje to o czym pisze w swoim ¿yciu, wiêc dlaczego oceniasz jej odpowiedzialno¶æ czy dojrza³o¶æ ? East, ty widocznie te¿ nie zrozumia³e¶ tego, co napisa³am :) Spójrz na mój cytat i racz dostrzec, ¿e to moje zdanie. ¯e w mojej opinii taka postawa jest niedojrza³a i choæby¶ na setkê sposobów próbowa³ MI t³umaczyæ racjê wynikaj±c± ze s³ów Kiary, to przecie¿ doskonale zdajesz sobie sprawê z tego, ¿e moje zdanie to moje zdanie. I nikt inny go nie zmieni. Gdyby za³ó¿my, mój mê¿czyzna jutro mi powiedzia³, ¿e odchodzi ode mnie, bo mu siê znudzi³am i znalaz³ przyjemno¶æ w rozpoczynaniu zwi±zku z inn± kobiet± - na pewno bym go nie pog³adzi³a po g³owie chwal±c jego wybór jako manifestacjê wolnej woli! Gdybym ja odesz³a od niego i w jego rozpaczy próbowa³a mu udowodniæ, ¿e musi uszanowaæ moj± woln± wolê, to by³by to z mojej strony szczyt egoizmu. Chcia³abym podeprzeæ siê cytatem Artka: Oczywi¶cie, ¿e mi³o¶æ ewoluuje w ramach ma³¿eñstwa, trzeba wiêc j± pielêgnowaæ, dbaæ, w przeciwnym razie mo¿e zbledn±æ, uschn±æ. No ale w takim razie mo¿emy skorzystaæ z tej furtki mówi±c "no wiesz, mi³o¶æ siê skoñczy³a to i moja deklaracja siê koñczy..." Z tego powodu jest najwiêcej rozstañ. Kto¶ dostrzegaj±c zmianê (jak to Arteq nazwa³ - ewolucjê) w uczuciu jakie ³±czy go z drug± osob±, mo¿e omylnie stwierdziæ, ¿e mi³o¶æ siê ju¿ wypali³a. Symptomów takich zmian jest ca³e mnóstwo. Ka¿dy z nas wie, jak wspaniale jest, gdy siê zwi±zek zaczyna. Potrzeba poznania, tajemniczo¶æ, trzymanie siê za rêkê nawet w rzucaj±cym na boki tramwaju, ca³owanie w ka¿dym miejscu publicznym, po prostu iskrzenie. Niemoc nasycenia siê czyj±¶ obecno¶ci±. Inaczej sprawy maj± siê po roku, inaczej po piêciu latach, dziesiêciu, dwudziestu i czterdziestu... Niektórym mo¿e wydawaæ siê wówczas, ¿e uczucie "zblak³o". Ale wed³ug mnie - nic z tych rzeczy. Ono dojrza³o wraz z zakochanymi. Na ka¿dym etapie zwi±zku zakochani maj± inne potrzeby i inaczej postrzegaj± ³±cz±ce ich uczucie. Czasami wkradaj± siê chwile zw±tpienia i w³a¶nie w takich momentach... Kiedy jedno drugiemu mówi "wiesz co... Ty ju¿ mnie chyba nie kochasz tak jak kiedy¶. Powinni¶my siê rozstaæ", a my¶li "a ja sobie znalaz³em inn± i mam z ni± tak jak z tob± na pocz±tku", to jest w³a¶nie pu³apka, w której zamiast uszanowaæ czyj±æ woln± wolê, powinni¶my mieæ odwagê zawalczyæ o to, co dla nas najcenniejsze. Bo je¶li siê kogo¶ kocha East, to nie³atwo jest pozwoliæ mu odej¶æ. I ja ze swojej strony deklarujê, ¿e o mi³o¶æ walczy³abym dopóki czu³abym, ¿e druga osoba mnie kocha. Wiadomo, ¿e czasem zdarzaj± siê zauroczenia. ¯e kto¶ trzeci jest w stanie przypomneæ ukochanej/ukochanemu etap zauroczenia, potem etap poznania itd. Ale to nie oznacza, ¿e ukochany/ukochana pod±¿y dobr± ¶cie¿k± porzucaj±c wszystko, nad czym od dawna pracowa³. To co dawa³o mu u¶miech i ³zy. Nie zawsze jest ró¿owo - to prawda. Ale poddanie siê nie jest dobre, a je¶li kogo¶ kochasz, bêdzie ci zale¿a³o nie tylko na zatrzymaniu tej osoby, ale tak¿e na tym, by i jej by³o dobrze. Dlatego najlepszym rozwi±zaniem; prozaicznym i niewiele wymagaj±cym, jest udowadnianie swojej mi³o¶ci na co dzieñ. Choæby nawet drobnymi gestami. Mi³o¶æ nale¿y pielêgnowaæ ca³y czas. I nie uciekaæ, gdy wydaje siê, ¿e jest ¼le, tylko dzielnie stawiæ we dwoje czo³a problemom dnia codziennego. Wolna wola - dopóki nie krzywdzisz innych, a szczególnie tych, których twierdzi³e¶, ¿e kocha³e¶. I to jest w³a¶nie moje zdanie. I nikt mi go nie odbierze. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 12, 2010, 15:04:31 Piêkne zdanie Janneth.
Napisa³a¶ co¶ bardzo, bardzo wa¿nego wed³ug mnie : Cytuj "Bo je¶li siê kogo¶ kocha East, to nie³atwo jest pozwoliæ mu odej¶æ. I ja ze swojej strony deklarujê, ¿e o mi³o¶æ walczy³abym dopóki czu³abym, ¿e druga osoba mnie kocha " Nigdy nie jest ³atwo pozwoliæ drugiej osobie odej¶æ. W innym w±tku o filmach pisa³em kiedy¶ o filmie pt ¬RÓD£O , Aronofskyego. Wspomnê tu o tym tylko dlatego, ¿eby troszkê zwizualizowaæ to, jak ciê¿ko jest .. pozwoliæ drugiej osobie odej¶æ i jak beznadziejn± jest czasami walka o to, aby j± zatrzymaæ. Przewijaj±c± siê przez ca³y film fraz± jest zdanie "Dokoñcz to ". Kiedy usilnie o co¶ / kogo¶ walczymy , ta walka wtedy przes³ania nam nawet warto¶æ tej osoby. Walczymy o SWOJ¡ mi³o¶æ, o W£ASNE wyobra¿enie na temat tej mi³o¶ci. Pamiêtam jeszcze skowyt duszy porzucony przez swoj± pierwsz± powa¿n±, studenck± mi³o¶æ :) O jakie¿ ¿ycie by³o okrutne ;) O jak¿e ja walczy³em - ale nic to nie da³o. O jak¿e przeklina³em los, o jak¿e ja cierpia³em... pamiêtacie jeszcze siebie z tamtych czasów ? Kto wtedy cierpia³ ? Kto prze¿ywa³ ? Czy ten kto¶ wygra³ t± walkê ? A kto by³ przegranym ..? Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 12, 2010, 15:05:02 Sztuka jest pokazywac wlasne zdanie , nie pomniejszajac osob posiadajacych odmienne.
Czy wszyscy juz poznali owa sztuke , czy sa juz artystami w jej wyrazaniu? Kiara :) :) ps. Trzeba stracic wszystko , zeby zrozumiec iz strata , tak naprawde jest zyskiem. Kiedy pisze sie nowa historie , nie uzywa sie do tego juz zapisanej kartki, trzeba ja calkowicie wybielic. Bo gdy napiszesz na poprzednim zapisie to czytelny nie bedzie, ni nowy ni stary. Czas "wybielania" bywa rozumiany , odczowany jako strata , a czy jest nia w rzeczywistosci? To tylko mozliwosc postrzegania i zrozumienia wszystkich procesow , ktore zaistniec musza. A ze mnie nie rozumiesz janneth , jeszcze nie... , bardzo wiele osob czytajacych to forum nie rozumie toku moich mysli , tak jest w rzeczywistosci. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 12, 2010, 15:11:17 East, ca³kowicie wypaczy³e¶ sens i przes³anie mojej wypowiedzi. Porównania s± chybione, ca³kowicie nie przystaj±ce i nie odzwierciedlaj±ce tematu.
Jak ju¿ wspomnia³em na wszystko jest czas i pora. Ka¿dy etap zwi±zku ma swoje rado¶ci, prawa i obowi±zki. Gdy zaczynamy w tym gmeraæ i przestawiaæ wedle w³asnego widzi mi siê [a raczej: jak mi dobrze] to efekty s± jakie s±. Wy¶miewane s± pewne porady, a potem odwraca siê kota ogonem i próbuje wybielaæ. Idziemy na skróty a potem dorabiamy teoriê. Jest bardzo du¿o czasu aby powiedzieæ: "pomimo, ¿e co¶ do Ciebie czujê, pomimo, ¿e chcia³am - to jednak mi nie po drodze z Tob± bêdzie". Mo¿na to zrobiæ z ca³ym szacunkiem dla siebie i innej osoby - ale !!! - trzeba siê i wcze¶niej z szacunkiem odnosiæ - nie brn±æ w kolejne etapy gdy nie zakoñczy³o siê pozytywnie jednych. Bierz tyle ile potrafisz oddaæ, np. nie jeste¶ pewien, ¿e chcia³by¶ aby ta kobieta by³a matk± Twoich dzieci? - nie brnij w pewn± intymno¶æ i sytuacje które mog± doprowadziæ do tego. Nie potrafisz jej tego obiecaæ? - to nie bierz. Pohamuj swoje zapêdy w imiê uczciwo¶ci i szacunku do drugiej osoby. Przecie¿ to proste i dla przyzwoitego cz³owieka jak najbardziej akceptowalne. Nikt od nikogo nie wymaga sk³adania deklaracji czy obietnic, nie wymusza ich - natomiast mamy pe³ne prawo oczekiwaæ, ¿eby sk³adaæ je odpowiedzialnie i z du¿ym przemy¶leniem. Nie chcesz sk³adaæ? - nie sk³adaj. Z³o¿y³e¶? - dochowaj. Nie dochowa³e¶ - nie wciskaj górnolotnych bredni. Proste. Jestem ¶wiadomy, ¿e zdarza siê nie dotrzymaæ obietnic ale wyka¿my wtedy absolutne minimum przyzwoito¶ci i nazywajmy rzeczy po imieniu: by³ egoist±, ok³ama³, oszuka³. Nie chowajmy siê za bezczelne i pod³e* [tak, mocne s³owo, ale sytuacje jest jeszcze "mocniejsza"]: "wiesz, nie bêdziesz ze mn± szczê¶liwa..." [szkoda, ¿e mówi to po tym jak z ni± zamieszka³, czerpa³ z jej intymno¶ci i uczuæ przez d³u¿szy okres czasu, no i dlaczego nie chce daæ jej tego szczê¶cia] czy "muszê daæ Ci wolno¶æ, jestem Ci to winien..." [a co stoi na przeszkodzie aby w zwi±zku cieszy³a siê dobrze pojmowan± wolno¶ci±?]. Idê o zak³ad, ¿e szczególnie te osoby które same tak naprawdê mia³y "potkniêcia" w zwi±zku szczególnie chêtnie i ³atwo chowaj± siê za takie obrazy i górnolotne s³ówka "mi³o¶æ siê skoñczy³a", "trzeba i¶æ dalej i rozwijaæ siê". Jest to udowodnione naukowo i do¶wiadczalnie. Szczególnie w przypadku osób kreuj±cych siê czy maj±cych wygórowane mniemanie o swojej wspania³o¶ci i rozwoju. Za nic nie przyznaj± siê do w³asnej pora¿ki - zawsze bêd± chcieli szukaæ wykrêtów, nawet tych karko³omnych. I to jest w³a¶nie ¿a³osne. Natomiast zarzucanie mojej postawie oznak egoizmu jest co najmniej niezrozumia³e. edit: *zmiana skurw...kie na pod³e Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: janneth Marzec 12, 2010, 15:20:08 A ze mnie nie rozumiesz janneth , jeszcze nie... , bardzo wiele osob czytajacych to forum nie rozumie toku moich mysli , tak jest w rzeczywistosci. Ja siê po prostu nie zgadzam z twoj± opini± Kiaro. Nie mów wiêc proszê, ¿e ciê nie zrozumia³am, bo zrozumia³am. I to w moim mniemaniu - bardzo dobrze. Jestem tu na forum ju¿ wystarczaj±co d³ugo, ¿eby poznaæ pogl±dy wielu u¿ytkowników, w tym tak¿e twoje. I doskonale wiem te¿, ¿e zawsze gdy napotykasz na przeszkodê w postaci "kto¶ ma inne zdanie od mojego" wmawiasz mu, ¿e on jeszcze nie rozumie, ¿e na niego jeszcze za wcze¶nie, ¿e nie czas, ale kiedy¶ na pewno otworzy oczy... I gdzie tu to, co mówisz: Sztuka jest pokazywac wlasne zdanie , nie pomniejszaja osob posiadajacych odmienne. W pierwszej kolejno¶ci wymagaj od siebie. Poka¿ innym, ¿e mo¿na. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 12, 2010, 15:36:17 Niektórym wydaje siê, ¿e si³± swej osobowo¶ci mog± kszta³towaæ ¿ycie innej istoty, ci±g³± walkê o dominacjê nazywaj± "ewoluowaniem" mi³o¶ci, a tak na prawdê wciskaj± swojego partnera w "kozi róg".
Wielu wywinie siê od manipulacji, wielu zgodzi siê na ni± dla "dobra" ma³¿eñstwa dzieci i opinii publicznej, ilo¶æ rozwodów jednak dobitnie ¶wiadczy, ¿e wolno¶æ dla cz³owieka jest równie wa¿na co mi³o¶æ. Ludzie rozwodz± siê, bo nie wiedz± co to jest mi³o¶æ, nie nauczyli siê szacunku, wynosz± z domów rodzinnych walkê o dominacjê i strach. Temat rzeka... Pozdrawiam - Thotal :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 12, 2010, 16:28:41 Ateq napisa³ :
Cytuj Za nic nie przyznaj± siê do w³asnej pora¿ki - zawsze bêd± chcieli szukaæ wykrêtów, nawet tych karko³omnych. I to jest w³a¶nie ¿a³osne. Ka¿dy patrzy na ¿ycie przez taki filtr, jaki jest mu dostêpny. Pora¿ka .. wykrêty ,.. pod³o¶æ* ( z odno¶nikiem to Twojego wyja¶nienia Arteq ) oszustwo, k³amstwo, hañba, wstyd , wykrêty.., tam bia³e , a tu czarne. Konik, szabelka i naprzód rycerzyki :) I tak ca³e ¿ycie stawiamy granice, szarpiemy siebie i innych. O pardon - nazywamy rzeczy po imieniu , bo mamy jedynie s³uszn± racjê i nigdy siê nie ,mylimy. Po ¶wiecie chodz± anio³y, albo oszu¶ci i z³odzieje. Tertium non datur. ETAPY !! - jak¿e to proste, jak w grze komputerowej - nie ukoñczy³e¶ levela - dalej nie przechodzisz. Gdyby¿ tak w ¿yciu by³o proste wszystko , jak w grze. Tam jest czarny charakter, a tu jest mój bia³y. Podj±³e¶ zobowi±zanie wiêc przekroczy³e¶ level, po którym ju¿ nie ma prawa NIC siê zmieniæ ? A co je¶li sytuacja nagle siê komplikuje ? W pewnym momencie ¶wiat dooko³a Ciebie, na tym nowym levelu , nie zachowuje przewiduj±co. Dochodz± wymiary, których wcze¶niej tam nie by³o. Zwyk³a przyczyna i skutek ju¿ niczego nie wyja¶niaj±. Chcia³by¶ kogo¶ obwiniæ, nazwaæ oszustem, ale wiesz, ¿e to nie takie proste. Móg³by¶ zwaliæ wszystko na karb w³asnej winy , ale NIE CZUJESZ SIÊ WINNY. Stare wzorce usilnie szukaj± winnych, dopominaj± siê , by wszystko jednoznacznie nazwaæ , okre¶liæ, a je¶li sam nie wiesz ju¿ o co chodzi , to oddajesz sprawê innym - niech S¡D racje rozstrzygnie. To jest w³a¶nie brak odpowiedzialno¶ci za swoje czyny , w³asne my¶li , za siebie i swoj± postawê, kiedy cz³owiek zagubi siê, zapêtli siê w swoim "ja". Piszê o tym , czego sam do¶wiadczy³em, o tym jak ja sam siê czu³em, o tym, jak musia³em nauczyæ siê wyj¶æ ze swojego "ego", aby rozpoznaæ i przyj±æ odpowiedzialno¶æ. ¯eby by³o jasne Arteq - niczego Ci nie zarzucam. Ty masz swoj± perspektywê , swój ogl±d. Ja swój. Rozumiem ich relatywno¶æ, bo w obu odnajdujê siebie. Mam nadziejê, ¿e Ty równie¿ dostrzegasz relatywno¶æ. Egoizm ³atwo siê dostrzega u innych, gdy tymczasem wszyscy go posiadamy. Egoizm jest tym, co nas odró¿nia od siebie na wzajem, chocia¿ mo¿na, przy odrobinie dobrej woli dostrzec, ¿e jest on iluzoryczny. Wystarczy przestaæ nazywaæ, wyzywaæ i obna¿aæ innych, dlatego ¿e samemu nie chcia³oby siê zostaæ tak potraktowanym. Staram siê traktowaæ drugiego cz³owieka jak siebie samego. Je¶li chce odej¶æ - jest wolny. Zaproszê j± kiedy¶ na pokaz swojego "szyde³kowania" :) . Ona/on - To inny ja. "cokolwiek uczynili¶cie braciom moim najmniejszym - mnie ¿e¶cie uczynili " Cokolwiek uczynisz komukolwiek - to sobie uczyni³e¶. To siebie nazwa³e¶ po imieniu. To siebie oceni³e¶. Walczysz o ka¿dy dzieñ - to ze sob± walczysz ca³y czas. Cz³owiek zwykle s±dzi, ¿e tak bardzo kocha , ¿e uuuuch!- bardziej ju¿ nie mo¿na. Przecie¿ tak siê stara. W lot rozpoznajemy wszystkie potencjalne zagro¿enia. A tu na przyk³ad druga "po³ówka" po latach ma³¿eñstwa spotyka mi³o¶æ swojego ¿ycia. Rozumiej± siê bez s³ów, kontaktuj± po kryjomu, "co¶" miêdzy nimi zaiskrza. Atmosfera robi siê "elektryczna". Co wtedy robisz ? Zwykle kto¶ musi za to "bekn±æ" - zwykle ta druga osoba. A mo¿e sam siebie zaczynasz obwiniaæ ? Nie by³em do¶æ dobry - za s³abo siê stara³em ... Co jeszcze zrobi twoje ego w imiê mi³o¶ci w³asnej ? Dlaczego nie pozwoliæ mi³o¶ci byæ mi³o¶ci± nawet kosztem siebie samego ? pozdrawiam East "¿a³osny" ;) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 12, 2010, 17:03:23 Dobrze rozumiana ewolucja mi³o¶ci...
http://www.sfora.pl/Meza-tez-mozna-wytresowac-Jak-psa-a17989 Pozdrawiam - Thotal :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 12, 2010, 19:21:20 Ale¿ wielokrotnie twierdzi³em, ¿e w³a¶nie ¿ycie cz³owieka to nie gra komputerowa, nie da siê nagle rozpocz±æ go od nowa [jak twierdz± zwolennicy reinkarnacji].
Tak, uwa¿am, ¿e je¿eli kto¶ do czego¶ po prostu nie dorós³ to nie powinien siê w to pchaæ - szczególnie je¿eli w ten sposób móg³by poharataæ inne osoby, np. zostanie ojcem mo¿e byæ piêkne dla dojrza³ego mê¿czyzny a traum± dla nastolatka, dlaczego? Bo po prostu nastolatek nie dorós³, wszed³ w co¶ czego konsekwencji nie mo¿e ud¼wign±æ, ale przecie¿ s³ysza³, ¿e mi³o¶æ jest taka piêkna, blisko¶æ cudowna... Zmydlono oczy. Zarówno zagro¿enia jak i korzy¶ci powinni¶my jasno artyku³owaæ - dla w³asnego i innych dobra. Nie wiem co bym zrobi³ gdyby okaza³o siê, ¿e ¿ona spotyka "drug±" po³ówkê. D³ugo upewniali¶my siê, ¿e to my jeste¶my dla siebie tymi po³ówkami i robiê wiele - i to z nieskrywan± rado¶ci± - aby tak by³o. Rozumiemy siê bez s³ów, ³apiemy my¶li i odczucia w lot, uwielbiamy ze sob± rozmawiaæ i spêdzaæ razem czas... i tak od 11 lat ma³¿eñstwa. Jestem ¶wiadomy nad czym muszê jeszcze popracowaæ i cieszê siê, ¿e ta praca raczej siê nie skoñczy - uwielbiam przy niej stawaæ siê coraz lepszym. Wed³ug mnie ilo¶æ rozwodów spowodowana jest w³a¶nie bardziej egoistycznym podej¶ciem ludzi do siebie jak i do ¿ycia. Siêganiem zbyt wcze¶nie po pewne rzeczy które z tego powodu siê dewaluuj± i ju¿ pó¼niej nie ciesz± tak jak powinny, powszedniej±. Zamiast czekaæ i pielêgnowaæ ludzie chc± mieæ wszystko ju¿ i teraz. Dooko³a nam wiele przyk³adów dozgonnego ¿ycia ludzi którzy sobie to ¶lubowali - byli ze sob± w rado¶ciach, k³opotach czy nawet k³ótniach, bo zdawali sobie sprawê z tego co ¿ycie niesie i byli wobec siebie uczciwi. Nie widzia³em aby równie¿ musieli siê ze sob± mêczyæ... Nie rozumiem Thotal sk±d u Ciebie taki upór aby sugerowaæ, ¿e u mnie w zwi±zku [lub osób o podobnych pogl±dach] ¿ona musi byæ t³amszona, manipulowana czy wpêdzana w kozi róg? Czy te¿ jest w rodzinie/zwi±zku bo dzieci... Z czym masz problem? No w³a¶nie - tyle rozwodów - w¶ród boskich ludzi, w¶ród ludzi którzy s± coraz bardziej uduchowieni... Wed³ug mnie bo nas³uchali siê bredni, bo zostali oszukani przez z³udne wizje i porady. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Inteluminatis Marzec 12, 2010, 21:21:38 Sztuka jest pokazywac wlasne zdanie , nie pomniejszaja osob posiadajacych odmienne. Czy wszyscy juz poznali owa sztuke , czy sa juz artystami w jej wyrazaniu? Kiara :) :) ps. Trzeba stracic wszystko , zeby zrozumiec iz strata , tak naprawde jest zyskiem. A ze mnie nie rozumiesz janneth , jeszcze nie... , bardzo wiele osob czytajacych to forum nie rozumie toku moich mysli , tak jest w rzeczywistosci. Teraz ju¿ wszyscy rozumiej± tok twoich my¶li, bo ju¿ ka¿dy wie jaka jeste¶ naprawdê, a w rzeczywisto¶ci mo¿e byæ tak, ¿e to Janneth ma racjê podobnie jak "bardzo wiele osób czytaj±cych to forum", a to ty nie rozumiesz ich toku my¶li. Istnieje te¿ inna strona Twojego w³asnego odbicia i tego co tworzysz i mo¿liwe, ¿e to on jest rzeczywistym i prawdziwym obrazem Twojej w³asnej ods³ony. Ka¿dy medal ma dwie strony. Jest to podstaw± zrozumienia - "je¶li Ty j± prawdziwie rozumiesz, to wiesz, ¿e i ona Ciebie rozumie i tylko na takiej zasadzie to polega" i jest to powszechn± i uniwersaln± regu³± jedno¶ci w "¶wiecie ducha" nas wszystkich. *¶wiat duchowy - sfera my¶li, uczuæ i emocji, które istniej± na "innej" p³aszczy¼nie egzystencji. *innej - tej, która jest w Tobie i Tob± sam± i to ju¿ pozostawiam wszystkim do przemy¶lenia i zrozumienia tego. *To taki mój s³owniczek szkolny Kiaro ;) Mnie równie¿ to siê tyczy. Dziêkujê ¶licznie Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 12, 2010, 21:28:25 No coz , jezeli chcesz cokolwiek rozwazac janneth w kategoriach lepsze gorsze to rozwazaj , widac tego potrzebujesz.
Ja dyskutuje o odmiennosci , ktora istnieje i istniec bedzie , gdyz nie jestesmy idetyczni ni zewnetrznie , ni wewnetrznie.A co za tym idzie reprezetujemy inne poziomy ogladu zdarzen , oraz rozwiazywania zagadnien z nasza wiedza. Co dla Ciebie jeszcze jest norma , dla mnie juz ie jest. Tam gdzie jest milosc i wolnosc , istnieje rowniez akceptacja wyborow innych ludzi bez oceniania ich, oceniac mozna sytuacje w kategoriach czy jest moim zdaniem dla mnie dobra , czy mnie buduje , czy pomniejsza? Zatrzymywanie kogos obok siebie , tylko dlatego iz ja go kocham ( a on/ona mnie nie ) , jest czystym egoizmem , wlasna maloscia , oraz ograniczniem komus prawa do wolnosci. Milosc takich rzeczy nie czyni, jezeli kogos kochasz naprawde , to jego wybory , jego szczescie , usmiech , sa rowniez twoim szczesciem i radoscia. Takie decyzje nalezy podejmowac ( zwrot wolnosci komus , wyjscie z kontraktu)z milosci do kochanej osoby , a nie z nienawisci , bo mnie zostawia. Przeciez matka nie ogranicza wolnosci dorastajacego dziecka , przeciez pomimo iz znajduje inna ukochana osobe , ona je kocha i obdarowywuje wszystkim co najlepsze.Zazwyczaj nie nienawidzi za to dziecko ze dorasta i uklada sobie samodzielne zycie z kims innym. Milosc to milosc , w niej jest radosc ze szczescia ukochanej osoby. A czym roznia sie relacje na poziomie uczuc , mata dziecko , od partnerskiego? I w jednym i drugim chciec powinnismy dobra i szczescia osoby , ktora kochamy , czy powinnismy ja nienawidziec za to iz spotkala kogos z kim bedzie jeszcze bardziej szczesliwa? Nienawisc do partnera z powodu rozstania swiadczy o niedojzalosci uczuciowej osoby ktora nienawidzi i zlorzeczy. Taka sytuacja jest tylko lustrem dla naszego mniemania o sobie. Ale , tak naprawde jest to bardzo dluga droga poznawania siebie na tle zdarzen i zrozumienia tego iz prawdziwa milosc nigdy , ale to nigdy nie czyni niczego co moglo by kogos zranic. Kiara :) :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Inteluminatis Marzec 12, 2010, 22:04:33 No coz , jezeli chcesz cokolwiek rozwazac janneth w kategoriach lepsze gorsze to rozwazaj , widac tego potrzebujesz. Ja dyskutuje o odmiennosci , ktora istnieje i istniec bedzie , gdyz nie jestesmy idetyczni ni zewnetrznie , ni wewnetrznie.A co za tym idzie reprezetujemy inne poziomy ogladu zdarzen , oraz rozwiazywania zagadnien z nasza wiedza. Co dla Ciebie jeszcze jest norma , dla mnie juz ie jest. Tam gdzie jest milosc i wolnosc , istnieje rowniez akceptacja wyborow innych ludzi bez oceniania ich, oceniac mozna sytuacje w kategoriach czy jest moim zdaniem dla mnie dobra , czy mnie buduje , czy pomniejsza? Zatrzymywanie kogos obok siebie , tylko dlatego iz ja go kocham ( a on/ona mnie nie ) , jest czystym egoizmem , wlasna maloscia , oraz ograniczniem komus prawa do wolnosci. Milosc takich rzeczy nie czyni, jezeli kogos kochasz naprawde , to jego wybory , jego szczescie , usmiech , sa rowniez twoim szczesciem i radoscia. Takie decyzje nalezy podejmowac ( zwrot wolnosci komus , wyjscie z kontraktu)z milosci do kochanej osoby , a nie z nienawisci , bo mnie zostawia. Przeciez matka nie ogranicza wolnosci dorastajacego dziecka , przeciez pomimo iz znajduje inna ukochana osobe , ona je kocha i obdarowywuje wszystkim co najlepsze.Zazwyczaj nie nienawidzi za to dziecko ze dorasta i uklada sobie samodzielne zycie z kims innym. Milosc to milosc , w niej jest radosc ze szczescia ukochanej osoby. A czym roznia sie relacje na poziomie uczuc , mata dziecko , od partnerskiego? I w jednym i drugim chciec powinnismy dobra i szczescia osoby , ktora kochamy , czy powinnismy ja nienawidziec za to iz spotkala kogos z kim bedzie jeszcze bardziej szczesliwa? Nienawisc do partnera z powodu rozstania swiadczy o niedojzalosci uczuciowej osoby ktora nienawidzi i zlorzeczy. Taka sytuacja jest tylko lustrem dla naszego mniemania o sobie. Ale , tak naprawde jest to bardzo dluga droga poznawania siebie na tle zdarzen i zrozumienia tego iz prawdziwa milosc nigdy , ale to nigdy nie czyni niczego co moglo by kogos zranic. Kiara :) :) Czy ta wypowied¼ jest równie¿ czym¶ w stylu - nie rozumiesz mnie? ;) Rozumiem Ciê :) Polega to na tym, ¿e jak ka¿dy u¿ytkownik tego forum, piszesz nam o czym¶ co zawsze wolno Ci tutaj powiedzieæ :) W koñcu masz takie samo prawo do korzystania z niego, jak ka¿dy inny jego zarejestrowany u¿ytkownik, który loguj±c siê wpisuj±c uprzednio swoje dane personalne, klika na dowolny temat w danym dziale i odpowiada na istniej±cy w±tek, w którym poruszona jest rozmowa, na jaki w nim mowa. :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: janneth Marzec 12, 2010, 22:06:53 No coz , jezeli chcesz cokolwiek rozwazac janneth w kategoriach lepsze gorsze to rozwazaj , widac tego potrzebujesz. Nie robiê drugiemu, co mnie niemi³e. I je¶li wierzysz w karmê, to doskonale zdajesz sobie sprawê, ¿e co zasiejesz to zbierzesz. Temat tego w±tku nie traktuje o tym, jak siê uporaæ ze zdrad± i daæ cz³owiekowi odej¶æ. A ty w³a¶nie w ten sposób do tego podesz³a¶. Rozumiem wiêc, ¿e je¶li kiedykolwiek (czego ci nie ¿yczê, bo to ból niemi³osierny) twój ukochany postawi ciê przed faktem dokonanym i powie: "Kochanie, mia³em skok w bok", to ty ju¿ nie bêdziesz siê zastanawiaæ nad tym, czy mu wybaczyæ i ¿yæ z nim dalej. Prosto z mostu powiesz, ¿eby sobie poszed³ precz, bo ca³kowicie szanujesz jego woln± wolê i wybór jakiego dokona³ zdradzaj±c ciê z inn±. My¶lê, ¿e nie o to do koñca chodzi³o autorowi w±tku. Jest zadane proste pytanie - czy potrafisz przebaczyæ zdradê? Nie wiem, czy zauwa¿y³a¶ co napisa³am, pozwól ¿e te s³owa ponownie zacytujê: Bo je¶li siê kogo¶ kocha East, to nie³atwo jest pozwoliæ mu odej¶æ. I ja ze swojej strony deklarujê, ¿e o mi³o¶æ walczy³abym dopóki czu³abym, ¿e druga osoba mnie kocha. Czasami (choæ to chyba jeszcze bardziej bolesne) jest tak, ¿e ukochany mówi, ¿e ciê zdradzi³, bo... Choæ to trywialnie zabrzmi - kocha ciê i szanuje. Czuje siê z tym, co zrobi³ ¼le, ale wie ¿e nie mo¿e cofn±æ czasu. Nie ma ju¿ szansy post±piæ odwrotnie, choæby nawet bardzo chcia³. S± osoby, które kochaj± tak mocno, ¿e wybacz± (mo¿e nie zapomn±, ale wybacz±) i bêd± stawa³y na g³owie, ¿eby ten zwi±zek, ta mi³o¶æ nad któr± oboje przecie¿ pracowali, trwa³a nadal. Ja nie wiem jak bym post±pi³a i obym nigdy nie musia³a stan±æ przed takim wyborem. Ale jestem przekonana, ¿e gdybym mimo wszystkich przeciwno¶ci losu i k³ód rzucanych pod nogi, nadal czu³a, ¿e on mnie kocha, to bym zacisnê³a zêby i próbowa³a za³ataæ t± dziurê. I nie jest to ingerencj± w woln± wolê. Dla ciebie za¶ zdrada jest ju¿ podjêtym wyborem, decyzj±. Ty wówczas by¶ odpowiedzia³a: "szanujê twoj± woln± wolê i pozwalam ci odej¶æ". Nie rozpatrujesz tego g³êbiej, nie my¶lisz ¿e mo¿e byæ wiele kombinacji takiego wydarzenia. Dla ciebie jest czarno na bia³ym i pos³uguj±c siê jedn± prost± jak drut zasad±, mo¿esz skrzywdziæ siebie i ukochan± osobê. Nie oceniam ciê, choæbym mog³a i mo¿e nawet chcia³a. Po prostu pokazujê ci, ¿e ludzie s± bardzo ró¿ni. Bardziej ni¿ widocznie ci siê wydaje. I ka¿dy ma prawo do w³asnego zdania, do podejmowania w³asnych decyzji. Ty pisz±c do mnie s³owa: A ze mnie nie rozumiesz janneth , jeszcze nie... , bardzo wiele osob czytajacych to forum nie rozumie toku moich mysli , tak jest w rzeczywistosci. dajesz mi dobitnie do zrozumienia, ¿e to twój pogl±d jest w³a¶ciwy, ¿e kiedy¶ i ja do niego dorosnê i bêdziemy wspólnie roztkliwiaæ siê nad woln± wol± naszych ukochanych. Mo¿e i masz racjê. Tylko krowa zdania nie zmienia. Nie wiem, co bêdê my¶la³a za rok czy dwadzie¶cia... Ale wiem na pewno, ¿e nigdy nie powiem osobie, która siê ze mn± nie zgadza i o¶miela mieæ w³asne zdanie, ¿e jeszcze nie doros³a do widzenia ¶wiara moimi oczyma. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Inteluminatis Marzec 12, 2010, 22:23:34 No i widzisz Kiara takie ¿ycie :)
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 12, 2010, 22:32:24 " Mo¿e i masz racjê. Tylko krowa zdania nie zmienia. Nie wiem, co bêdê my¶la³a za rok czy dwadzie¶cia... Ale wiem na pewno, ¿e nigdy nie powiem osobie, która siê ze mn± nie zgadza i o¶miela mieæ w³asne zdanie, ¿e jeszcze nie doros³a do widzenia ¶wiara moimi oczyma. "janneth
Takie jest Twoje zdanie na ten temat , moje jest inne. Dyskutowalismy w tym temacie rowniez o zgodzie na rozstanie w przyjazni i zrozumieniu woli drugiego czlowieka , gdy uczucia jednej ze stron sie "wypalily". Wybaczenie to jeden aspekt , tej dyskusji a zgoda partnera na rozstanie z milosci do siebie i niego to drugi aspekt. Jeszcze raz , prosze odnosic sie do tresci dyskusji i jej oceniania a nie moich domniemanych decyzji w takich sytuacjach. Kiara :) :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Inteluminatis Marzec 12, 2010, 22:37:11 No i widzisz Janneth takie ¿ycie :)
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 12, 2010, 22:49:20 Przeciez matka nie ogranicza wolnosci dorastajacego dziecka , przeciez pomimo iz znajduje inna ukochana osobe , ona je kocha i obdarowywuje wszystkim co najlepsze.Zazwyczaj nie nienawidzi za to dziecko ze dorasta i uklada sobie samodzielne zycie z kims innym. Milosc to milosc , w niej jest radosc ze szczescia ukochanej osoby. A czym roznia sie relacje na poziomie uczuc , mata dziecko , od partnerskiego? Przecieram oczy ze zdumienia bo nie wierzê. Jak mo¿na porównywaæ i stawiaæ znak równo¶ci pomiêdzy odej¶ciem dziecka z domu [no do kogo? - w³a¶nie, do mê¿a, ¿ony] do porzucenia tej¿e ¿ony czy mê¿a? Przecie¿ po to staramy siê wychowywaæ tak dzieci aby by³y w ¿yciu dobre i szczê¶liwe, aby mog³y za³o¿yæ, a nie rozbiæ rodzinê. Porównanie jest absurdalne. Czy matka wychowuje dziecko "dla siebie"? Nie. Czy wchodz±c w zwi±zek pielêgnujesz go dla ukochanej osoby i siebie? Tak. Jest ponadto napisane: "dlatego to mê¿czyzna opuszcza ojca swego i matkê swoj± i ³±czy siê ze sw± ¿on± tak ¶ci¶le, ¿e staj± siê jednym cia³em", pró¿no szukaæ zapisów, ¿e "rozerwie to jedno cia³o aby byæ z innym"... Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Leszek Marzec 12, 2010, 23:45:48 No i widzisz Janneth takie ¿ycie :) Nie Itel... ¿ycie jest dok³adnie odwrotne...Tylko niektórzy po prostu je wyko¶lawiaj±... Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 13, 2010, 01:15:31 Arteq napisa³
Cytuj No w³a¶nie - tyle rozwodów - w¶ród boskich ludzi, w¶ród ludzi którzy s± coraz bardziej uduchowieni... Wed³ug mnie bo nas³uchali siê bredni, bo zostali oszukani przez z³udne wizje i porady. Rozwód wcale nie oznacza jakiej¶ tragedii. Nie oznacza, ¿e kto¶ zosta³ oszukany przez jakie¶ wizje czy porady. Wizje czy porady maj± tu najmniej do uczynienia. Takie sprawy s± zawsze bardzo konkretnie osadzone w indywidualnej sytuacji ¿yciowej i w konkretnych powodach. Poczucie "uduchowienia" mo¿e Ci jedynie pomóc przez to przej¶æ bez tragedii , strachu czy te¿ nienawi¶ci. Wydaje siê, ¿e jedyne, czego mo¿esz byæ w miarê pewien to swoje w³asne s³owa i odpowiedzialno¶æ, która za nimi stoi. Wypowiadaj±c zdanie ""szanujê twoj± woln± wolê i pozwalam ci odej¶æ"- je¶li zechcesz, bym doda³. Nie oznacza to od razu podjêcia wyboru. To jest okre¶lenie swojego stanowiska, tego z czym siê liczysz , ale równie wa¿ne jest to, czego chce Partner. Bo mo¿e wcale nie chce odej¶æ. Wszystko da siê jako¶ posk³adaæ, je¶li taka jest wola obojga sk³aniaj±ca ich ku byciu razem. Lecz je¶li jej nie ma u jednej z osób, to na nic lament i bicie piany, czy powo³ywanie siê na Umowê sprzed ilu¶ tam lat. Na nic roztrz±sanie s³ów i dzieleniem ich na czworo . Problem rozwodów w¶ród ludzi, którzy czuj± siê uduchowieni mo¿e polegaæ na tym, ¿e oni nie walcz± o swoje , bo ... nic do nich nie nale¿y. Mi³o¶ci± obdarowujesz dlatego, ¿e kochasz. Tu nie ma warunku oczekiwania w zamian , bo to nie jest handel wymienny. Moim zdaniem wa¿ne jest wyra¿enie przebaczenia zdrady czy niewierno¶ci, przy takich okazjach dlatego, ¿e wtedy dokonuje siê uwolnienie siebie i partnera od przyczyny konfliktu. Para mo¿e wtedy zbudowaæ swoje ¿ycie na nowo, ka¿de z osobna, albo nawet znowu razem. W tym drugim przypadku, uwa¿am, musia³oby to byæ przebaczenie do koñca prawdziwe przez co rozumiem nie rozdrapywanie przy ka¿dej k³ótni zadawnionych ran. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Marzec 13, 2010, 01:36:25 Zycie ludzi jest takie i tylko takie jakim systemem wartosci czlowiek je zbuduja.
Zycie nie jest zbudowane z superlatyw wlasnych a bledow cudzych , wrecz odwrotnie. Z bledow wlasnych a superlatyw cudzych. Sztuka jest tylko ta kolejnosc zauwazyc. Kiara :) :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Marzec 13, 2010, 02:19:25 Nie Itel... ¿ycie jest dok³adnie odwrotne... Tylko niektórzy po prostu je wyko¶lawiaj±... Je¶li o ¿yciu ju¿ mowa, to przejawia siê ono w ka¿dym mo¿liwym wariancie. I to my je tworzymy zgodnie z w³asnymi wyborami, zgodnie z tym, co nam w duszy gra. Podstaw± wchodzenia z kim¶ w zwi±zek jest na ogó³ obopólna mi³o¶æ. To ona stanowi o wyj±tkowo¶ci zwi±zku, jest jego fundamentem i fenomenem. Gdy mi³o¶æ wygasa, zwi±zek traci swoj± wyj±tkowo¶æ, staje siê uk³adem. Mo¿na nastêpnie uk³ad modyfikowaæ wg w³asnych lub wspólnych potrzeb, mo¿na po¶wiêciæ siê dla drugiej osoby, rodziny. Bêdzie to rezygnacj± z wyj±tkowo¶ci dalszego prze¿ywania ¿ycia we dwoje. Rezygnacj± równie¿ w jakiej¶ czê¶ci z siebie samego. Nie dajemy ju¿ tego, co najcenniejsze… Têsknota jednak do wyj±tkowo¶ci prze¿ywania pozostaje. Nie da siê siebie oszukaæ. Czy s³uszna jest rezygnacja z siebie dla zaspokojenia „potrzeb” partnera? Czy w³a¶ciwe jest opuszczenie partnera wbrew wcze¶niejszym obietnicom? Czy uzasadnione jest trwanie w martwym uczuciowo zwi±zku? Ka¿dy wybierze wg w³asnej skali warto¶ci. I ka¿dy zap³aci cenê za niew³a¶ciwy wybór. Choæ tak naprawdê, ka¿dy wybór bêdzie w³a¶ciwy, bo wynikaj±cy z w³asnych na dany czas mo¿liwo¶ci i daj±cy szansê na g³êbsze zrozumienie siebie. Za¶ bolesno¶æ do¶wiadczenia ¶wiadczyæ bêdzie o pozostawaniu z sob± samym w dysharmonii… Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 13, 2010, 10:56:57 Rozwód wcale nie oznacza jakiej¶ tragedii. Nie oznacza, ¿e kto¶ zosta³ oszukany przez jakie¶ wizje czy porady. Wizje czy porady maj± tu najmniej do uczynienia. Zaskakujecie mnie coraz bardziej? Jak to rozwód nie jest tragedi±? Czyli co? Mamy to rozpatrywaæ w kategoriach rozlanego mleka? To teraz naprawdê mnie nie dziwi sk±d tyle rozwodów - je¿eli takie pogl±dy reprezentuj± rozwodz±cy siê. Otó¿ zawsze rozwód jest tragedi±, zawsze czyje¶ uczucia na tym cierpi±, zawsze oznacza to czyj¶ smutek i ³zy, cierpienie - no ale jak rozumiem to te¿ nie jest ¿adn± tragedi±... DZieci te¿ zapewnie s± zadowolone gdy rodzice siê rozstaj±, wszak rozwód to ¿adna tragedia... Lito¶ci.Nie znam ¿adnej szczê¶liwej pary która rozwodz±c siêby³aby zadowolona i szcze¶liwa - Ty znasz? Bo je¿eli nie to wypisujesz brednie. Wypowiadaj±c zdanie ""szanujê twoj± woln± wolê i pozwalam ci odej¶æ"- je¶li zechcesz, bym doda³. Powiedz to dzisiaj swojej ¿onie [je¿eli takow± masz] i zaczekaj i obserwuj jej reakcjê. Czy - z drugiej strony - ona powiedzia³aby Ci "odchodzê, znalaz³am szczê¶cie" to równie¿ nie odczuwa³by¶ tego jako tragediê? Powiedzia³by¶ jedynie "OK, Twój wybór"? W takim razie dlaczego tak cierpia³e¶ po opisanym wcze¶niej przez Ciebie m³odzieñczym zawodzie mi³osnym, skoro to ¿adna tragedia? A jak rozumiem nie by³a to Twoja ¿ona, nie mieli¶cie dzieci... Oba stanowiska wzajemnie siê wykluczaj±. Lecz je¶li jej nie ma u jednej z osób, to na nic lament i bicie piany, czy powo³ywanie siê na Umowê sprzed ilu¶ tam lat. Na nic roztrz±sanie s³ów i dzieleniem ich na czworo. Zobacz jak niby sprytnie chcesz zdewaluowaæ, pomniejszyæ znaczenie przysiêgi ma³¿eñskiej i dnia który wiele osób okre¶la jako najwa¿niejszy dzieñ w ¿yciu - u¿ywasz okre¶lenia "umowa", stawiasz na jednej pó³ce z umow± o kupno telewizora na raty czy wywóz ¶mieci... Otó¿ ja nie opieram swojego ma³¿eñstwa na tego typu "umowie". Opieram je na z³o¿onej przysiêdze która by³a jasnym i publicznym potwierdzeniem tego wszystkiego co wcze¶niej mówi³em ¿onie [wcze¶niej dziewczynie, nieco pó¼niej narzeczonej]. Tê przysiêgê - tylko w mniej uroczystej formie sk³adam i potwierdzam ka¿dego dnia - przynajmniej tak siê staram.I jeszcze ma³a uwaga: widzê, ¿e na liniê argumentacji przyjêli¶cie "czy da siê kogo¶ zatrzymaæ na si³ê" i to staracie siê udowodniæ - dla mnie nie musicie, bo potwierdzê, ¿e na si³ê nie mo¿na nikogo zatrzymaæ. Natomiast w±tek ¶ci¶lej dotyczy zagadnienia zdrady - czyli niedotrzymania s³ów i obietnic. I co reprezentuj± sob± osoby które przed tym uciekaj± b±d¼ tego nie dochowa³y, jak pewne zachowania nale¿y po prostu okre¶liæ, bez uciekania siê w piêkne s³ówka. A to, ¿e kto¶ okaza³ siê k³amc± [niedotrzymanie danego s³owa to k³amstwo i nie podlega to ¿adnej dyskusji] i ucieka ze zwiazku, nie oznacza, ¿e druga osoba z tego zwi±zku te¿ jest nieuczciw±. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 13, 2010, 12:00:07 Cytuj Zaskakujecie mnie coraz bardziej? Jak to rozwód nie jest tragedią? Czyli co? Mamy to rozpatrywać w kategoriach rozlanego mleka? To teraz naprawdę mnie nie dziwi skąd tyle rozwodów - jeżeli takie poglądy reprezentują rozwodzący się. Otóż zawsze rozwód jest tragedią, zawsze czyjeś uczucia na tym cierpią, zawsze oznacza to czyjś smutek i łzy, cierpienie - no ale jak rozumiem to też nie jest żadną tragedią... DZieci też zapewnie są zadowolone gdy rodzice się rozstają, wszak rozwód to żadna tragedia... Litości. Nie znam żadnej szczęśliwej pary która rozwodząc siębyłaby zadowolona i szcześliwa - Ty znasz? Bo jeżeli nie to wypisujesz brednie. Powiedz to jej....... 10-letnia dziewczynka uciekła od męża. Najmłodsza rozwódka świata. Co powiecie na widok młodej rozwódki, która z zachwytem opowiada, że cały dzień spędziła rzucając w innych śnieżnymi kulkami? Dziwne hobby jak na stateczną eks-mężatkę? Niekoniecznie. Pochodząca z Jemenu Nujood Ali ma bowiem dopiero 10 lat i jest najmłodszą rozwódką na świec Jemenu Nujood Ali 10 lat i jest najmłodszą rozwódką na świecie fot. AP / Jason DeCrow Została, z woli swojego ojca, poślubiona trzykrotnie starszemu mężczyźnie, pierwszy raz ujrzanemu w dniu ślubu. Noc poślubna minęła bez sensacji: panna młoda spędziła ją w towarzystwie rodziców i piętnaściorga rodzeństwa. Niestety, małżeństwo nie było sielanką. Nujood padała ofiarą gwałtów i rękoczynów, postanowiła więc zakończyć związek. Uciekinierka samodzielnie pojechała do stolicy kraju, gdzie pojawiła się na sali sądowej i usiadła cichutko w kącie. Dopiero gdy budynek opustoszał w czasie przerwy na lunch, zauważył ją sędzia. Zapytana, po co przyszła, odparła "chcę się rozwieść". Mężczyzna zabrał ją do swojego domu i zachęcił, by pobawiła się z jego 8-letnią córką. Następnego dnia powódka dostała rozwód. Historia nie zakończyła się w tym azjatyckim państwie. Dziewczynka stała się gwiazdą wielu artykułów, a "Glamour" przyznał jej tytuł kobiety roku. Wystawna ceremonia ozbyła się na Manhattanie, a gośćmi były między innymi Hillary Clinton i Condoleezza Rice. uh Time źródło: dziennik.pl http://nedds.pl/topic/162855-10-letnia-dziewczynka-uciekla-od-meza/ i jej też...... http://www.efakt.pl/Uciekla-od-meza-tyrana,artykuly,48658,1.html Ludzie czy nie widzicie, że punk widzenia zależy od punktu siedzenia, błagam nie generalizujecie tak jak to robi na swoim przykładzie Arteq, cieszę się, że jesteś wspaniałym mężem i przykładem w swojej okolicy, ale nie wszyscy są tak doskonali jak Ty. Nie wszyscy tak dojrzale wchodzili w związki, nie wszyscy tak nieomylni, że pierwsze zauroczenie pomylili z miłością, niestety ja jestem omylna i nie raz sie oparzyłam, żałuję że nie jestem tak dojrzała i tak doskonała, ale jestem człowiekiem, który przynajmniej w stosunku do siebie jest uczciwy...... Jestem po rozwodzie wiem, że to jest najlepsza rzecz jaka mi się trafiła w życiu, moje dziecko jest wreszcie szczęśliwe, znalazłam miłość mojego życia, a tak tkwiłabym w zakłamanym układzie dziś, ale okolica by mówiła, że dobrze żyjemy bo się nie rozstajemy, ale czy na pewno? czy ktoś z boku wie wszystko co się dzieje u kogoś w domu? Czy wystarczy być co niedziela w kościele z mężem pod pachą, aby sąsiedzi myśleli, że jesteśmy wspaniałą rodziną? Pozdrawiam :) To, że coś komuś nie mieści się w głowie nie znaczy, że tak być nie może............... edit " Głoś chwałę tego, czym jesteś dziś, lecz nie potępiaj tego, czym byłeś wczoraj ani nie przekreślaj tego, czym możesz stać się jutro. Zrozum, że gdy mówisz, że coś jest “słuszne", a co innego “naganne", coś jest “w porządku", a co innego “nie w porządku", dajesz tylko wyraz swym najnowszym preferencjom i wyobrażeniom. " Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 13, 2010, 12:05:55 Arteq ma³o jeszcze wiesz o ¶wiecie , skoro piszesz takie rzeczy :
Cytuj Otó¿ zawsze rozwód jest tragedi±, zawsze czyje¶ uczucia na tym cierpi±, zawsze oznacza to czyj¶ smutek i ³zy, cierpienie - no ale jak rozumiem to te¿ nie jest ¿adn± tragedi±... DZieci te¿ zapewnie s± zadowolone gdy rodzice siê rozstaj±, wszak rozwód to ¿adna tragedia... Lito¶ci. Nie znam ¿adnej szczê¶liwej pary która rozwodz±c siêby³aby zadowolona i szcze¶liwa - Ty znasz? Bo je¿eli nie to wypisujesz brednie. Znam tak± parê. To ja i moja by³a ¿ona. Nikt nie cierpia³, nie la³y siê ³zy, a mój syn jest zadowolony, ¿e oboje rodzice go kochaj±, chocia¿ tata mieszka osobno. Ma teraz dwa domy i jeszcze du¿o wiêcej , czego wcze¶niej nie do¶wiadcza³ ( i nie chodzi o sprawy materialne ). Brednie to s± ciasne przekonania ,¿e ludzie musz± cierpieæ , jak siê rozstaj±. Je¶li Ciê to Arteq zaskakuje to có¿ - cz³owiek ca³e ¿ycie siê uczy .. Cytuj W takim razie dlaczego tak cierpia³e¶ po opisanym wcze¶niej przez Ciebie m³odzieñczym zawodzie mi³osnym, skoro to ¿adna tragedia? A w³a¶nie i tu dochodzimy do sedna. Cierpienie zwi±zane jest ¶ci¶le z ego, z przywi±zaniem , z uto¿samianiem siê , zaw³aszczaniem mi³o¶ci. M³odzieniec, którym by³em uwa¿a³ , ¿e jEGO mi³o¶æ zosta³a zdradzona, ¿e jEGO ¶wiat run±³ w gruzy. Z perspektywy lat u¶miecham siê na tamto wspomnienie. Tak, cierpia³a ca³a moja konstrukcja psychiczna, któr± sobie wybudowa³em w oparciu o DRUGIEGO CZ£OWIEKA. Kiedy tego filaru zabrak³o, to ca³a reszta mnie odczu³a bolesne t±pniêcie - by³em przygnieciony ciê¿arem w³asnych zawiedzionych oczekiwañ. Po takich pora¿kach cz³owiek siê hartuje, uczy siê siebie, buduje silniejsz± osobowo¶æ ( to jest zreszt± sens ka¿dej choroby ). Kiedy nastêpnym razem zaufa³em drugiej osobie to z pe³n± ¶wiadomo¶ci± ju¿ raz prze¿ytego bólu. Wiem ju¿ jak boli koniec. To jest jak ma³a ¶mieræ. Lecz kiedy raz przejdziesz przez "ma³± ¶mieræ" to tym bardziej doceniasz czas wspó³dzielenia i wspó³tworzenia i ka¿d± jedn± prze¿yt± chwilê. ¦wiadomo¶æ poradzenia sobie z utrat± wszystkiego, co wydawa³o siê wa¿ne mo¿e na zawsze uwolniæ od strachu przed kolejn± dekonstrukcj± - bo po niej równie¿ rozkwita ¿ycie ( nieprzypadkowo najbujniejsze ¿ycie odradza siê z popio³ów po po¿odze ). Tak siê sta³o w moim przypadku. Bardzo pomog³a mi w tym ¶wiadomo¶æ, ¿e wszyscy jeste¶my jednym ¼ród³em. Wierzê w prawdziwo¶æ zdania "kto sieje wiatr, ten zbiera burzê ". Cytuj I co reprezentuj± sob± osoby które przed tym uciekaj± b±d¼ tego nie dochowa³y, jak pewne zachowania nale¿y po prostu okre¶liæ, bez uciekania siê w piêkne s³ówka. A to, ¿e kto¶ okaza³ siê k³amc± [niedotrzymanie danego s³owa to k³amstwo i nie podlega to ¿adnej dyskusji] i ucieka ze zwiazku, nie oznacza, ¿e druga osoba z tego zwi±zku te¿ jest nieuczciw±. "Kto nie jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem " - chcia³oby siê napisaæ w odpowiedzi na powy¿sze. Uwa¿am, ¿e ca³y ¶wiat, wszystko , co mnie otacza nie dzieje siê bez przypadku. To dzieje siê równie¿ z mojego powodu. Wszystko jest wa¿ne i wszystko ewoluuje, zmienia siê, ¿ycie nie stoi w miejscu. Cz³owiek przysiêga niezmiennie kochaæ na zawsze, ale kiedy to mówi to ju¿ k³amie bo nie wie jak ¿ycie i druga osoba mog± zmieniæ siê w przysz³o¶ci i czy on sam siê nie zmieni. Wszystko , co mo¿na zrobiæ, uwa¿am, to tak jak piszesz Arteq - potwierdzaæ swoj± mi³o¶æ ka¿dego dnia. Nie jutro , czy pojutrze, ale tu i teraz. Fajnie , je¶li druga osoba to równie¿ czuje i w ten sam sposób siê odwzajemnia Tobie, ale wiesz - ja bym nie budowa³ na tym zamku. Nawet ludzie , którzy deklaruj± mi³o¶æ do Boga potrafi± trzy razy siê Go zaprzeæ nim zapieje kur .Czy nale¿y ich nazywaæ k³amcami, bo nie dochowali swoich obietnic ? Je¶li tak, to widaæ , ¿e nawet k³amcy mog± staæ siê ¶wiêtymi . Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Marzec 13, 2010, 13:15:27 Cytat: Arteq I jeszcze ma³a uwaga: widzê, ¿e na liniê argumentacji przyjêli¶cie "czy da siê kogo¶ zatrzymaæ na si³ê" i to staracie siê udowodniæ - dla mnie nie musicie, bo potwierdzê, ¿e na si³ê nie mo¿na nikogo zatrzymaæ. Natomiast w±tek ¶ci¶lej dotyczy zagadnienia zdrady - czyli niedotrzymania s³ów i obietnic. I co reprezentuj± sob± osoby które przed tym uciekaj± b±d¼ tego nie dochowa³y, jak pewne zachowania nale¿y po prostu okre¶liæ, bez uciekania siê w piêkne s³ówka. A to, ¿e kto¶ okaza³ siê k³amc± [niedotrzymanie danego s³owa to k³amstwo i nie podlega to ¿adnej dyskusji] i ucieka ze zwiazku, nie oznacza, ¿e druga osoba z tego zwi±zku te¿ jest nieuczciw±. A czym jest zdrada? Przysiêgaj±c podczas ¶lubu, oddajemy niejako siebie ca³ego, z ca³± sfer± uczuciow±, mentaln± i fizyczn± drugiej osobie i to na ca³e ¿ycie. Nak³adamy na siebie obowi±zek kochania, my¶lenia i wspó³¿ycia tylko z t±, wybran± osob±. I OK. Na ten czas tak czuli¶my i my¶leli¶my. Tak± mieli¶my wolê a ta wynika³a z tego kim wówczas byli¶my i kim by³ partner. ¯ycie jednak, to ci±g³a ewolucja, zmiany w my¶leniu, które wymuszaj± zmiany w uczuciach. Inne warto¶ci ju¿ nas zachwycaj±, innymi ¿yjemy. Je¿eli nastêpuje zbyt du¿y rozd¼wiêk miêdzy partnerami, czy mo¿liwe jest harmonijne wspó³brzmienie? Czy powiêkszaj±cy siê dysonans nie brzmi fa³szyw± nut±? Nie ma ju¿ zestrojenia, s³ychaæ kakofoniê… a ta rani nie tylko zmys³y… Czy w takiej sytuacji w³a¶ciwym jest do koñca ¿ycia brzmieæ fa³szywie? Tylko dlatego, ¿e kiedy¶ w innych okoliczno¶ciach, bêd±c innym cz³owiekiem i maj±c do czynienia z inn± osob± z³o¿y³o siê przysiêgê? Czy jej dochowanie nie jest zdrad± siebie samego i tego, do czego doszli¶my i czym siê stali¶my? Oczywi¶cie, ¿e odej¶cie bêdzie bola³o. Ale, czy wspólne, nieharmonijne ¿ycie nie boli bardziej? Zdrada siebie samego niesie najbardziej traumatyczne prze¿ycia, ci±g³y stres, rozbija nas od wewn±trz. Czy tak± cenê trzeba p³aciæ, by dochowaæ przysiêgi? Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 13, 2010, 13:20:36 10-letnia dziewczynka uciek³a od mê¿a. Wiki, to tylko potwierdza to o czym mówiê - na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce, szczególnie w zwi±zku. Jak my¶lisz, czy ta dziewczynka sama wybra³a sobie mê¿a? Sama zadecydowa³a, ¿e chce wyj¶æ za m±¿? Oczywi¶cie, ¿e nie - a przyk³ad który poda³a¶ jest patologi±, straszliw± patologi±. Decyzjê podjêto ZA t± nieszczê¶liw± dziewczynkê - "Zosta³a, z woli swojego ojca, po¶lubiona trzykrotnie starszemu mê¿czy¼nie, pierwszy raz ujrzanemu w dniu ¶lubu" Taki ¶lub, czy przysiêga jest po prostu niewa¿na, bo niesamodzielna i wymuszona.Najm³odsza rozwódka ¶wiata. Co powiecie na widok m³odej rozwódki, która z zachwytem opowiada, ¿e ca³y dzieñ spêdzi³a rzucaj±c w innych ¶nie¿nymi kulkami? Dziwne hobby jak na stateczn± eks-mê¿atkê? Niekoniecznie. Pochodz±ca z Jemenu Nujood Ali ma bowiem dopiero 10 lat i jest najm³odsz± rozwódk± na ¶wiecie Nie wiem jak ten przyk³ad mia³by obalaæ moje argumenty, sk±d taki pomys³? Sarkazm Wiki tak¿e jest niepotrzebny, choæ rozumiem, ¿e jest spowodowany pewnym rozgoryczeniem oraz tym, ¿e uwa¿asz, ¿e nie znam Twojej sytuacji a moje s³owa Ciê krzywdz± - nie jestem i nie uwa¿am siê za jaki¶ wzór, jestem ¶wiadom w³asnych u³omno¶ci i nie zaprzeczam ich. Natomiast staram siê, po prostu staram siê i nie pob³a¿am sobie, nie wybielam siê i nie uciekam za nadmuchiwane s³ówka. Oczywi¶cie, ¿e s± sytuacje z których nie jestem dumny i siê ich wstydzê, ciê¿ko mi siê do nich przyznaæ - ale muszê siê uczciwie do nich przyznaæ. To przecie¿ ja twierdzê - wbrew licznym g³osom na tym forum - ¿e cz³owiek jest u³omny, wiêc i ja tak¿e. Apelujê aby temu po prostu w ramach uczciwo¶ci nie zaprzeczaæ. Chodzi mi aby tê ¶wiadomo¶æ wykorzystywaæ pozytywnie - w celu doskonalenia siê. W ¿yciu kierujê siê pewnymi zasadami, które przynosz± pozytywne efekty i szczê¶cie. Przedstawiam je, a nie generalizujê. Wielokrotnie te zasady by³y wy¶miewane na tym forum. Widzisz Wiki - podejrzewam na granicy z pewno¶ci± - ¿e móg³bym wykazaæ, ¿e wiele z wytycznych którymi siê kierujê zosta³o przez Ciebie naruszonych, móg³bym spróbowaæ wykazaæ, ¿e to przyczyni³o siê do sytuacji z której chcia³a¶ siê wyrwaæ... Jednak niestosownym by³oby publicznie wchodziæ w szczegó³y Twojego ¿ycia. Rozwód nie bierze siê z nik±d, nadal uparcie bêdê twierdzi³, ¿e jest jest tragedi± b±d¼ wynikiem tragedii. Dla jasno¶ci - powtórzê jeszcze raz: doskonale zdajê sobie sprawê, ¿e s± sytuacje w których jedna ze stron okazuje siê potworem czy te¿ to ona ucieka od danego s³owa. Zdajê sobie sprawê z ró¿nych okoliczno¶ci i gradacji "niedotrzymania" obietnicy. Znam tak± parê. To ja i moja by³a ¿ona. Nikt nie cierpia³, nie la³y siê ³zy, a mój syn jest zadowolony, ¿e oboje rodzice go kochaj±, chocia¿ tata mieszka osobno. Ma teraz dwa domy i jeszcze du¿o wiêcej , czego wcze¶niej nie do¶wiadcza³ ( i nie chodzi o sprawy materialne ). Brednie to s± ciasne przekonania ,¿e ludzie musz± cierpieæ , jak siê rozstaj±. Twoje t³umaczenia mnie nie zaskakuj±, ich tre¶æ - owszem. Czy chcesz powiedzieæ, ¿e siê oboje cieszyli¶cie z rozwodu? ¯e dziecko cieszy³o siê, ¿e rodzice siê rozstaj±? ¯e nie bêdzie mia³o obojga rodziców przy sobie? S³yszysz sam siebie? Dlaczego nagle teraz ma wiêcej? Dlaczego nie mia³o mieæ tego wszystkiego w ¿yj±cej razem rodzinie? Czy to "wiêcej" to jednak nie pod¶wiadoma próba rekompensaty za - co by tu nie mówiæ - wyrz±dzon± mu krzywdê? Czy w tym "wiêcej" nie ma równie¿ udzia³u w³a¶nie sumienie które siê gdzie¶ tam odzywa?Je¶li Ciê to Arteq zaskakuje to có¿ - cz³owiek ca³e ¿ycie siê uczy ... ¯aden zdrowy i odczuwaj±cy cz³owiek nie czerpie rado¶ci z rozstania siê z osob± która by³a mu bliska. Oczywi¶cie mogê zaraz us³yszeæ - "nie Ty by³e¶ w mojej sytuacji, wiêc nie wiesz co czu³em"... Nie zmienia to jednak pewnych faktów. Z perspektywy czasu pewne rzeczy wygl±daj± inaczej, o pewnych okoliczno¶ciach i odczuciach zwi±zanych z dan± sytuacj± zapominamy lub bledn±, nie s± ju¿ takie tragiczne. Znam - moja niedaleka s±siadka - dziewczynê która po sprawie rozwodowej posz³a z by³ym mê¿em, siostr±, znajomymi na... pizzê i piwo, grobowej atmosfery tam nie by³o. Oczywi¶cie kto¶ z boku powie to co Ty East - "zobaczcie, ¿adna tragedia, rozstaj± siê bez k³ótni, jakby w "przyja¼ni"... natomiast wiem jaka tragediê prze¿y³a, ile ³ez wyp³aka³a. Teraz ma drug± rodzinê, te¿ stara siê bagatelizowaæ tamt± sytuacjê, rozstanie, rozwód... Czasami jednak tamte prze¿ycia wracaj±, pomimo, ¿e bardzo g³êboko schowane... Je¿eli na kim¶ taka sytuacja nie generuje pewnej traumy to jest wyprany z pewnych uczuæ. Ale sam je zag³usza - powodów jest wiele, niektóre z nich opisujê tutaj. Nie jutro , czy pojutrze, ale tu i teraz. Fajnie , je¶li druga osoba to równie¿ czuje i w ten sam sposób siê odwzajemnia Tobie, ale wiesz - ja bym nie budowa³ na tym zamku. East, to na czym Ty budujesz? Skoro nie na sercu i rozumie? Skoro nie na mi³o¶ci i pracy w³o¿onej w zwi±zek? Na czym zbudowa³e¶ "poprzedni" zamek? Nawet ludzie , którzy deklaruj± mi³o¶æ do Boga potrafi± trzy razy siê Go zaprzeæ nim zapieje kur .Czy nale¿y ich nazywaæ k³amcami, bo nie dochowali swoich obietnic ? Je¶li tak, to widaæ , ¿e nawet k³amcy mog± staæ siê ¶wiêtymi . Nale¿y nazwaæ uczciwe ka¿de z zachowañ. Kiedy Piotr sk³ama³ to sk³ama³ - i nie ma co dorabiaæ dziwnych teorii do tamtej konkretnej sytuacji, owszem mo¿emy rozpatrywaæ pewne okoliczno¶ci ³agodz±ce, ale nie zmienia to faktu wyparcia siê Jezusa.Zauwa¿, ¿e Piotr jako wzór nie jest równie¿ stawiany w oparciu o tamt± sytuacjê lecz inne czyny których dokona³ - to one s± wskazywane jako w³a¶ciwe. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 13, 2010, 13:43:16 Cytuj Sarkazm Wiki tak¿e jest niepotrzebny, choæ rozumiem, ¿e jest spowodowany pewnym rozgoryczeniem oraz tym, ¿e uwa¿asz, ¿e nie znam Twojej sytuacji a moje s³owa Ciê krzywdz± - nie jestem i nie uwa¿am siê za jaki¶ wzór, jestem ¶wiadom w³asnych u³omno¶ci i nie zaprzeczam ich. Twoje s³owa mnie nie krzywdz± :D a to, ¿e swoje ma³¿eñstwo i zachowanie w nim Twojej osoby stawia³e¶ wiele razy za wzór pozwala mi tylko przypuszczaæ, ¿e jeste¶ doskona³y Cytuj W ¿yciu kierujê siê pewnymi zasadami, które przynosz± pozytywne efekty i szczê¶cie. Przedstawiam je, a nie generalizujê. Wielokrotnie te zasady by³y wy¶miewane na tym forum. Widzisz Wiki - podejrzewam na granicy z pewno¶ci± - ¿e móg³bym wykazaæ, ¿e wiele z wytycznych którymi siê kierujê zosta³o przez Ciebie naruszonych, móg³bym spróbowaæ wykazaæ, ¿e to przyczyni³o siê do sytuacji z której chcia³a¶ siê wyrwaæ... Jednak niestosownym by³oby publicznie wchodziæ w szczegó³y Twojego ¿ycia. A wiêc w Twoim mniemaniu nie Ty, ale Twoje zasady s± nieomylne i kryszta³owe,tak nie chodzê do ko¶cio³a, nawet nie wiem czy jest bóg, ale staram siê jak tylko umiem szanowaæ wybory i decyzjê innych ludzi. Nie mi oceniaæ czy To Twoje zasady s± s³uszne czy moje, poniewa¿ ja czujê siê szczê¶liw± osob± i z tego co piszesz ty równie¿, wiêc nie mam pojêcia co chcesz wykazaæ ??? Jestem szczê¶liwa, wcze¶niej nie by³am czy wg Ciebie mam czuæ siê winna? Masz racjê, ¿e rozwód nie bierze siê znik±d, ale je¿eli siê w koñcu bierze to zacytujê tu Ptaka, poniewa¿ mysle podobnie : Cytuj Czy w takiej sytuacji w³a¶ciwym jest do koñca ¿ycia brzmieæ fa³szywie? Tylko dlatego, ¿e kiedy¶ w innych okoliczno¶ciach, bêd±c innym cz³owiekiem i maj±c do czynienia z inn± osob± z³o¿y³o siê przysiêgê? Czy jej dochowanie nie jest zdrad± siebie samego i tego, do czego doszli¶my i czym siê stali¶my? Oczywi¶cie, ¿e odej¶cie bêdzie bola³o. Ale, czy wspólne, nieharmonijne ¿ycie nie boli bardziej? Zdrada siebie samego niesie najbardziej traumatyczne prze¿ycia, ci±g³y stres, rozbija nas od wewn±trz. Czy tak± cenê trzeba p³aciæ, by dochowaæ przysiêgi? Pozdrawiam :))) i wklejê jeszcze raz s³owa boga z ksi±¿ki Walscha " G³o¶ chwa³ê tego, czym jeste¶ dzi¶, lecz nie potêpiaj tego, czym by³e¶ wczoraj ani nie przekre¶laj tego, czym mo¿esz staæ siê jutro. Zrozum, ¿e gdy mówisz, ¿e co¶ jest “s³uszne", a co innego “naganne", co¶ jest “w porz±dku", a co innego “nie w porz±dku", dajesz tylko wyraz swym najnowszym preferencjom i wyobra¿eniom. " Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 14, 2010, 01:11:51 Odpowiadaj±c Artkowi
Cytuj Czy chcesz powiedzieæ, ¿e siê oboje cieszyli¶cie z rozwodu? Pozwól , ¿e w odpowiedzi Ptaka zacytujeCytuj Czy w takiej sytuacji w³a¶ciwym jest do koñca ¿ycia brzmieæ fa³szywie? Nie , nie cieszyli¶my siê. Zrobili¶my to, co by³o trzeba. Inaczej nie mogê Ci odpowiedzieæ bez naruszania prywatno¶ci.Tylko dlatego, ¿e kiedy¶ w innych okoliczno¶ciach, bêd±c innym cz³owiekiem i maj±c do czynienia z inn± osob± z³o¿y³o siê przysiêgê? Cytuj ¯e dziecko cieszy³o siê, ¿e rodzice siê rozstaj±? Nie odwracaj kota ogonem. Nigdzie nie napisa³em , ¿e siê cieszy³o. Zrozumia³o to. Dzieci nie postrzegaj± ¶wiata tak , jak doro¶li. Czuj± to, kim dla niego s± rodzice. Mama i Tata. W tym NIC siê nie zmieni³o z perspektywy dziecka. Cytuj ¯e nie bêdzie mia³o obojga rodziców przy sobie? S± rodzice, którzy na zmianê zajmuj± siê dzieæmi z powodu pracy. S± tacy, którzy widz± swoje dzieci raz na tydzieñ czy miesi±c (np kierowcy tirów, albo marynarze ) , ale to , jak rozumiem , Artku, wg doktryny dalej oznacza "mieæ rodziców przy sobie". Moje dziecko ma ka¿dego rodzica przy sobie kiedy tylko tego zapragnie i nawet obojga. Razem omawiamy nasze rodzinne sprawy. TAK - chocia¿ mo¿e Ci siê to wydaæ szokuj±ce, to rodzice w stosunku do swojego dziecka , zawsze bêd± stanowili rodzinê. Dziecko i wszystko , co je dotyczy to ca³a rodzina bez wzglêdu na to, jaki status urzêdowy reprezentuj± rodziciele wobec siebie. Cytuj S³yszysz sam siebie? Dobrze siebie s³yszê i rozumiem. Rodzina to co¶ wiêcej ni¿ zamieszkiwanie w jednym domu. Mi³o¶æ to co¶ wiêcej ni¿ dogadzanie sobie nawzajem w wiecznym tañcu godowym. To podstawowy d¼wiêk, czêstotliwo¶æ bez której nic nie istnieje. Cytuj Dlaczego nagle teraz ma wiêcej? Ma wiêcej ojca , ma wiêcej matki, ma wiêcej pewno¶ci rodziny , bo ona istnieje dla niego pomimo tego, ¿e wszystko siê zmienia.Kod: Dlaczego nie mia³o mieæ tego wszystkiego w ¿yj±cej razem rodzinie? Cytuj Czy to "wiêcej" to jednak nie pod¶wiadoma próba rekompensaty za - co by tu nie mówiæ - wyrz±dzon± mu krzywdê? Nie ma ¿adnej krzywdy - co by tu nie mówiæ. Mi³o¶æ nie ma wyznania, to nie jest kontrakt, ani umowa, czy przysiêga ma³¿eñska . Mi³o¶ci nic nie warunkuje. Je¶li to wszystko dziecko czuje, ma dobre wyniki w nauce i wsparcie to powiedz mi, jak± mia³oby odczuwaæ krzywdê ? Mój syn dzisiaj z podniesion± g³ow± mo¿e powiedzieæ "moi rodzice siê rozwiedli" stwierdzaj±c po prostu fakt. Ma ju¿ 12 lat i nie widzi w tym ¿adnego wstydu. Nie czuje siê gorszy od rówie¶ników z tzw pe³nych rodzin. To ju¿ sa zupe³nie inne czasy Arteq, nie ma w tym wzglêdzie ostracyzmu spo³ecznego na szczê¶cie. Cytuj ¯aden zdrowy i odczuwaj±cy cz³owiek nie czerpie rado¶ci z rozstania siê z osob± która by³a mu bliska Przecie¿ tu nie chodzi o ¿adn± rado¶æ z rozstania. Nie bêdê tego rozwija³ bo musia³bym siê podzieliæ szczegó³ami , których nie mogê upubliczniaæ bez zgody ex-¿ony. Jestem zdrowy , odczuwam i czujê rado¶æ z wielu powodów. Niech to Ci wystarczy. Co do samej przysiêgi ma³¿eñskiej to po prostu zacytujê Siostrê w rozumie ;) : Cytuj Czy jej dochowanie nie jest zdrad± siebie samego i tego, do czego doszli¶my i czym siê stali¶my? Co do Piotra. K³amca jest ¶wiêtym. Nie oznacza to , ¿e go potêpiam za ten trzykrotny czyn, ani za jakikolwiek inny. Co wiêcej - usprawiedliwiam go sytuacj± i okoliczno¶ciami, którym nie podo³a³ po wielekroæ. Jego mi³o¶æ do Jezusa by³a prawdziwa, a kiedy wszystko siê zmieni³o to zapar³ siê Go i to te¿ jest takie bardzo ludzkie. Z tego nauka p³ynie, ¿eby¶my nie musieli siê zapieraæ ludzi, kiedy wszystko siê w ¿yciu pogmatwa i pozmienia. Oby¶my potrafili wybaczyæ i potrafili poprosiæ o wybaczenie. To przenosi relacje ludzkie na zupe³nie inny wymiar duchowego po³±czenia, gdzie nawet zdrada uczy tego, jak kochaæ tych, którzy i tak s± zawsze ze sob± po³±czeni. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Thotal Marzec 14, 2010, 09:05:07 W¶ród moich znajomych s± dwie pary, które podjê³y podobn± próbê bycia ze sob± na odleg³o¶æ.
Mimo rozej¶cia s± nadal mocno zwi±zani, czêsto dzwoni± do siebie, spêdzaj± ¶wiêta i wakacje. Byæ mo¿e nie jest to "uk³ad" idealny, ale na pewno du¿o lepszy od sytuacji gdzie zmuszeni byli ¿yæ razem. Emocje opad³y, wiê¼ pozosta³a, wybrali drogê najlepsz± jak± na ten moment dyktowa³o im ¿ycie. Dzieci równie¿ dostosowa³y siê do nowych warunków, ale wiedz±, ¿e obydwoje rodzice je kochaj±, ¿e maj± w nich podporê. My¶lê, ¿e emocjonalne niedopasowanie rodziców i sta³y konflikt w rodzinie ma du¿o wiêkszy, niekorzystny wp³yw na rozwój emocjonalny dziecka. Pozdrawiam - Thotal :) Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 14, 2010, 13:09:43 Polecam do¶æ obszerny cytat z "Rozmów z Bogiem" na temat ma³¿eñstwa, zdrady i mi³o¶ci
Jak mówi³em... rodzaj ludzki d±¿y do zaznania mi³o¶ci, która jest nieograniczona, wieczna i wolna. Próba uwiecznienia mi³o¶ci jest wasza instytucja ma³¿eñstwa. W ramach niej zgadzacie siê zostaæ ze sob± na ca³e ¿ycie. Ale nie sprzyja ona mi³o¶ci, która jest “nieograniczona" i “wolna". Dlaczego? Je¶li ¿enimy siê z wolnego wyboru, czy nie jest to przejawem wolno¶ci? A deklaracja, ¿e z nikim innym prócz ma³¿onka nie bêdzie siê obcowa³o intymnie, to nie ograniczenie, lecz wybór. A wybór to nic innego jak u¿ytek, jaki robimy z wolno¶ci. Tak d³ugo jak pozostaje wyborem, owszem. Musi pozostaæ. Tak± z³o¿yli¶my obietnicê. Tak – i w tym w³a¶nie sêk. Pomó¿ mi zrozumieæ. Pos³uchaj, mo¿e przyj¶æ czas, ¿e zechcesz do¶wiadczyæ czego¶ naprawdê szczególnego w zwi±zku z drug± osoba. I nie chodzi o to, czy jest ona kim¶ wyj±tkowym, ale niepowtarzalny sposób, w jaki zamierzasz okazaæ mi³o¶æ, jaka ¿ywisz do wszystkich ludzi - i do samego ¿ycia – jest mo¿liwy tylko z ta w³a¶nie osoba. W istocie sposób, w jaki wyra¿asz swa mi³o¶æ do ka¿dej z osób, które kochasz, jest wyj±tkowy. Nikogo nie kochasz tak samo. Poniewa¿ jeste¶ istota twórcza, cokolwiek tworzysz, jest niepowtarzalne. Twoje my¶li, s³owa, czyny powielaæ siê po prostu nie mog±. Nie potrafisz powielaæ, potrafisz tworzyæ. Wiesz, dlaczego nie ma dwóch takich samych p³atków ¶niegu? Poniewa¿ to jest niemo¿liwe. “Tworzenie" to nie “powielanie", a Stwórca mo¿e jedynie tworzyæ. Dlatego nie ma dwóch takich samych p³atków ¶niegu, ludzi, my¶li, zwi±zków – ¿adnych dwóch takich samych rzeczy. Wszech¶wiat – i wszystko, co siê w nim znajduje - jest jedyne i niepodobne do niczego innego. Oto po raz kolejny Boska Dychotomia. Wszystko jest niepowtarzalne, mimo to wszystko jest Jednym. W³a¶nie. Ka¿dy palec u twej rêki jest inny, ale to ta sama rêka. Powietrze w twoim domu nie jest ró¿ne od powietrza gdzie indziej, lecz powietrze w poszczególnych pokojach nie jest takie same, czuje siê wyra¼na ró¿nice. Podobnie jest z lud¼mi. Wszyscy s± Jednym, lecz nie ma dwóch takich samych ludzi. Nie mo¿na wiec kochaæ dwóch osób w taki sam sposób, nawet gdyby siê chcia³o – ale tego nigdy by¶ nie próbowa³, poniewa¿ mi³o¶æ to jedyna i niepowtarzalna reakcja na to, co jedyne i niepowtarzalne. Tote¿ kiedy okazujesz swa mi³o¶æ jednej osobie, robisz to w sposób wyj±tkowy, niemo¿liwy do powielenia wobec drugiej. Twoje my¶li, s³owa i czyny -twoje reakcje – s± jedyne w swym rodzaju... tak jak osoba, do której s± skierowane. Je¶li zapragn±³e¶ okazaæ mi³o¶æ w ten szczególny sposób wy³±cznie z ta jedna osoba, wybierz to, og³o¶. Lecz niech twoje o¶wiadczenie bêdzie nieustannie ponawiana deklaracja wolno¶ci, a nie wi±¿±cym zobowi±zaniem. Prawdziwa mi³o¶æ zawsze jest wolna, nie do pogodzenia z obowi±zkiem. Je¶li za¶ sw± decyzje postrzegasz jako ¶wiêt± obietnicê, której nie wolno z³amaæ, mo¿e przyj¶æ czas, ¿e do¶wiadczysz tej obietnicy jako zobowi±zania – i bêdzie ci ona ci±¿yæ. Lecz je¶li widzieæ w niej bêdziesz nie jednorazowe przyrzeczenie, lecz wolny wybór, dokonywany wci±¿ na nowo, nigdy nie bêdzie dla ciebie uci±¿liwa. Pamiêtaj: Jedna tylko jest ¶wiêta obietnica – aby¶ g³osi³ swoj± prawdê i ni± ¿y³. Wszystkie inne stanowi± zaprzepaszczenie wolno¶ci, a to nie ma nic wspólnego ze ¶wiêto¶ci±. Albowiem wolno¶æ jest twoj± prawdziw± istot±. Gdy zaprzepaszczasz wolno¶æ, zaprzepaszczasz sw± Ja¼ñ. A to nie sakrament, to blu¼nierstwo. 13 Mocne s³owa! Twierdzisz wiêc, ¿e nigdy nie powinni¶my sk³adaæ obietnic – ¿e nie powinni¶my niczego nikomu przyrzekaæ? Patrz±c na to, jakie ¿ycie wiedzie wiêkszo¶æ z was, w ka¿dej obietnicy skrywa siê k³amstwo. Sk±d bowiem mo¿ecie dzi¶ wiedzieæ, jakie bêd± wasze uczucia i co bêdziecie chcieli zrobiæ w dowolnej chwili w przysz³o¶ci? Tego wiedzieæ nie mo¿ecie, gdy¿ prowadzicie ¿ycie reaktywne. Tylko wtedy gdy staniecie siê istotami prawdziwie kreatywnymi, mo¿ecie sk³adaæ obietnice wolne od k³amstwa. Istoty twórcze wiedza, co bêd± czu³y wobec danej rzeczy w dowolnej chwili w przysz³o¶ci, poniewa¿ istoty twórcze stwarzaj± swoje uczucia, kszta³tuj± je, a nie po prostu prze¿ywaj±. Dopóki nie potrafisz stworzyæ swej przysz³o¶ci, dopóty nie mo¿esz jej przewidzieæ. Dopóki nie potrafisz przewidzieæ swej przysz³o¶ci, dopóty nie mo¿esz prawdziwie nic obiecaæ. Ale nawet ten, kto zarówno tworzy jak i przewiduje swa przysz³o¶æ, ma w³adze – i prawo – aby ja zmieniæ. Zmiana jest niezbywalnym prawem wszelkich stworzeñ. Nawet wiêcej ni¿ “prawem", poniewa¿ “prawo" jest nadane. “Zmiana" jest tym, co Jest. Zmiana jest. Ty jeste¶ zmiana. Nie mo¿na ci tego nadaæ. Ty jeste¶ tym. Zatem skoro jeste¶ “zmiany" – skoro zmiana to w tobie jedyna sta³a rzecz – nie mo¿esz obiecaæ, ¿e zawsze bêdziesz taki sam, bo sk³amiesz. Chcesz powiedzieæ, ¿e we wszech¶wiecie nie ma nic sta³ego? ¯e w ca³ym stworzeniu nic nie pozostaje niezmienne? Proces zwany ¿yciem polega na stwarzaniu na nowo. Wszystko, co sk³ada siê na ¿ycie, ci±gle stwarza siê na nowo w ka¿dej chwili tera¼niejszo¶ci. 'Wyklucza to identyczno¶æ, je¶li co¶ jest identyczne, to wcale siê nie zmieni³o. Lecz chocia¿ identyczno¶æ jest niemo¿liwa, podobieñstwo nie. Podobieñstwo uzyskuje siê dziêki procesowi przemiany przynosz±cemu wynik zbie¿ny z poprzednim. Gdy twórczo¶æ osi±ga wysoki stopieñ podobieñstwa, mówicie, ¿e to identyczno¶æ. I z waszego niedoskona³ego punktu widzenia, tak to siê przedstawia. Dlatego w ludzkiej percepcji wszech¶wiat wydaje siê w du¿ej mierze sta³y. To znaczy, rzeczy wygl±daj± na jednakowe, tak jak czyny i reakcje. Postrzegacie tu spójno¶æ. To dobrze, poniewa¿ dziêki temu zyskujecie system odniesienia, w ramach którego mo¿ecie do¶wiadczaæ istnienia w ¶wiecie fizykalnym i je rozwa¿aæ. Ale Ja powiadam ci: W perspektywie ca³o¶ci ¿ycia – zarówno fizykalnego jak niefizykalnego – pozory sta³o¶ci znikaj±. Rzeczy do¶wiadczane s± takimi, jakimi s± naprawdê: stale ulegaj±cymi przemianie. Wynika st±d, ¿e zmiany czasami s± tak subtelne, tak drobne, i¿ z naszego punktu widzenia rzeczy wydaj± siê takie same – niekiedy dok³adnie takie same – podczas gdy w istocie nie s±. W istocie. Nie ma czego¶ takiego jak “identyczne bli¼niaki". Otó¿ to. ¦wietnie to uj±³e¶. Mimo to potrafimy stworzyæ siê na nowo w postaci dostatecznie zbli¿onej, aby powsta³ efekt sta³o¶ci. Tak. I mo¿emy tego dokonywaæ w obrêbie naszych zwi±zków, je¶li chodzi o nasze postêpowanie i o to, za kogo siê uwa¿amy. Owszem – chocia¿ wiêkszo¶ci przychodzi to niezwykle trudno. Poniewa¿ sta³o¶æ stanowi pogwa³cenie naturalnego prawa i trzeba wielkiego mistrza, aby stworzyæ nawet pozory identyczno¶ci. Mistrz przezwyciê¿a naturalna sk³onno¶æ do zmiany po to, aby uchodziæ za takiego samego. W rzeczywisto¶ci nie mo¿e on wystêpowaæ w takiej samej postaci. Potrafi jednak wyst±piæ w postaci na tyle zbli¿onej, aby powsta³o wra¿enie identyczno¶ci. Ale ludzie, którym daleko do mistrzostwa, ci±gle s± tacy sami. Znam osoby, które s± tak przewidywalne, ¿e mo¿na postawiæ na nie swoje ¿ycie. Ale celowe takie dzia³anie wymaga wiele wysi³ku. Mistrz to ten, kto osi±ga wysoki stopieñ podobieñstwa (“spójno¶ci") w sposób zamierzony. Ucznia poznaæ po tym, ¿e spójno¶æ, jaka przejawia, niekoniecznie jest zamierzona. Kto¶, kto zawsze reaguje tak samo w okre¶lonych okoliczno¶ciach, czêsto mówi: “Nie mog³em nic na to poradziæ". Tego mistrz nie powie nigdy. Nawet gdy czyja¶ reakcja przynosi wynik godny podziwu – co¶, za co otrzymuj± pochwa³ê – s³yszy siê czêsto w odpowiedzi: “To nic takiego. Dzia³a³em odruchowo. Ka¿dy by tak post±pi³". Tak równie¿ nie zachowa³by siê mistrz. Mistrz to ten, kto – ca³kiem dos³ownie – wie, co robi. Wie tak¿e dlaczego. Dla ludzi, którzy nie wznie¶li siê na ten poziom, zagadka jest czêsto i jedno, i drugie. Dlatego tak trudno jest dotrzymaæ obietnicy? Miedzy innymi. Jak mówi³em, dopóki nie potrafisz przewidzieæ swojej przysz³o¶ci, dopóty nie mo¿esz niczego prawdziwie przyrzekaæ. Drugim powodem, dla którego trudno ludziom dotrzymaæ danego s³owa jest to, ¿e popadaj± przez to w konflikt ze swa autentyczno¶ci±. Co masz na my¶li? Chodzi mi o to, ¿e ich prawda podlega ewolucji i ró¿ni siê od tego, co jak przysiêgali, na zawsze pozostanie ich prawda. Prawda ta mo¿e dotyczyæ ró¿nych zjawisk. Powstaje wiec g³êboki konflikt. Czemu mam byæ wierny – mojej prawdzie czy mojej przysiêdze. Twoja rada? Dawa³em wam ja ju¿ wcze¶niej: Zdradzenie samego siebie po to, aby nie zdradziæ drugiego, to mimo wszystko zdrada. To zdrada najwy¿szego rzêdu. Ale to spowodowa³oby powszechne ³amanie obietnic! Przesta³oby siê w ogóle liczyæ s³owo dane w jakiejkolwiek sprawie. Nie mo¿na by³oby na nikim polegaæ! Zatem liczy³e¶ na innych – ¿e dotrzymaj± danego s³owa, tak? Nic dziwnego, ¿e wci±¿ by³e¶ taki nieszczê¶liwy. Kto mówi, ¿e by³em nieszczê¶liwy? Chcesz powiedzieæ, ¿e tak przedstawia siê i zachowuje kto¶, kto jest szczê¶liwy? W porz±dku, zgoda. Bywa³em nieszczê¶liwy. Nieraz. Wiele razy. Nawet kiedy mia³e¶ wszelkie podstawy ku temu, aby byæ szczê¶liwy, ty siê unieszczê¶li-wia³e¶. Zamartwia³e¶ siê tym, czy uda ci siê zachowaæ szczê¶cie. A martwi³e¶ siê dlatego, ¿e “zachowanie szczê¶cia" zale¿a³o w du¿ej mierze od dotrzymania obietnic przez innych. Chcesz powiedzieæ, ¿e nie mam prawa oczekiwaæ albo chocia¿ mieæ nadziei na to, ¿e inni dotrzymaj± swego s³owa? Dlaczego chcia³by¶ mieæ takie prawo? Je¶li kto¶ nie chce wywi±zaæ siê z obietnicy, to dlatego, ¿e nie chce – albo uwa¿a, ¿e nie mo¿e, co na jedno wychodzi. A je¶li kto¶ nie chce lub uwa¿a, ¿e z jakiego¶ powodu nie mo¿e, dotrzymaæ s³owa, dlaczego chcia³by¶, aby to zrobi³? Czy naprawdê zale¿y ci na tym, aby kto¶ dotrzyma³ umowy, której nie chce dotrzymaæ? Czy naprawdê sadzisz, ¿e powinno siê zmuszaæ ludzi do robienia czego¶, czego ich zdaniem zrobiæ nie mog±? Dlaczego chcia³by¶ zmuszaæ kogo¶, aby robi³ co¶ wbrew swojej woli? Mo¿e taki powód wystarczy: poniewa¿ puszczenie im tego p³azem uderzy³oby we mnie – lub moj± rodzinê. Czyli aby unikn±æ uderzenia, wolisz sam uderzyæ. Nie rozumiem, w jaki sposób mo¿e kto¶ ucierpieæ, gdy prosi siê go po prostu o dotrzymanie s³owa? Niemniej on sam musi widzieæ w tym uszczerbek dla siebie, bo inaczej z chêci± wywi±za³by siê z obietnicy. Wiêc to ja powinienem doznaæ uszczerbku lub moje dzieci i rodzina, zamiast nara¿aæ na “cierpienie" kogo¶, kto da³ swoje s³owo, przez ¿±danie, aby go dotrzyma³? Czy naprawdê uwa¿asz, ¿e je¶li wymusisz na kim¶, aby wywi±za³ siê z obietnicy, nie doznasz uszczerbku? Powiadam ci: Wiêcej szkody wyrz±dzaj± drugim osoby zadrêczaj±ce siê skrycie (to znaczy, postêpujecie tak, jak w swym mniemaniu “musza" postêpowaæ), ani¿eli ci, którzy swobodnie oddaj± siê temu, co chc± robiæ. Kiedy dajesz komu¶ wolni} rêkê, dusisz zagro¿enie w zarodku, nie podsycasz go. Owszem, mo¿e wygl±daæ tak, ¿e zwolnienie kogo¶ z obietnicy czy zobowi±zania na krótka metê przynosi ci szkodê, ale nigdy nie zaszkodzi ci w d³u¿szej perspektywie, albowiem kiedy dajesz komu¶ wolno¶æ, dajesz wolno¶æ równie¿ sobie. I w ten sposób uwalniasz siê od ciepieñ, ataków na w³asn± godno¶æ i poczucie w³asnej warto¶ci, które nieuchronnie musz± nast±piæ, gdy zmuszasz kogo¶ do dotrzymania obietnicy, której dotrzymaæ nie chce. Czy ma to równie¿ odniesienie do biznesu? Czy mo¿na w taki sposób prowadziæ interesy? To jedyny rozs±dny sposób na ich prowadzenie. Problem z ca³ym waszym spo³eczeñstwem polega na tym, ¿e opiera siê ono na sile. “Mocy prawa" oraz, zbyt czêsto niestety, na “sile piê¶ci", czyli jak to nazywacie, “si³ach zbrojnych". Nie opanowali¶cie jeszcze sztuki perswazji. Ale jak mo¿na wp³yn±æ na drug± stronê, aby dotrzyma³a warunków umowy, je¶li nie drog± s±dow±, “moc± prawa"? Zwa¿ywszy na etykê panuj±ca obecnie w waszym spo³eczeñstwie, mo¿e nie byæ innego sposobu. Lecz gdy etyka spo³eczna siê zmieni, sposób, w jaki teraz zapobiegacie odstêpowaniu od umowy, wyda siê prymitywny. Móg³by¶ to wyt³umaczyæ? Obecnie wasza gwarancja, ¿e umowa bêdzie przestrzegana, jest si³a. Lecz ze zmiana etyki spo³ecznej, kiedy uwzglêdnicie to, ¿e wszyscy stanowicie Jedno, nigdy nie uciekniecie siê do przemocy, poniewa¿ to zaszkodzi³oby wam samym. Nie bije siê lewej rêki prawa. Nawet je¶li lewa rêka dusi ciê za gard³o? Do czego¶ takiego równie¿ by nie dosz³o. Skoñczy³oby siê samookaleczanie, odgryzanie sobie nosa na z³o¶æ cioci. £amanie umów. Rzecz jasna, same umowy wygl±da³yby zupe³nie inaczej. Przekazywanie warto¶ci przesta³oby siê odbywaæ tylko i wy³±cznie pod warunkiem otrzymania czego¶ nie mniej warto¶ciowego w zamian – jak to ma miejsce obecnie. Dzielenie siê z innymi przesta³oby siê odbywaæ tylko i wy³±cznie dla godziwego zysku. Dawa³by¶ i dzieli³ siê odruchowo, dlatego zawierano by i ³amano znacznie mniej umów, poniewa¿ umowa dotyczy wymiany dóbr i us³ug, za¶ twoje ¿ycie polega³oby na dawaniu dóbr i ¶wiadczeniu us³ug, niezale¿nie od tego czy wymiana dojdzie czy nie dojdzie do skutku. Lecz to w³a¶nie w takim jednostronnym dawaniu musicie upatrywaæ zbawienia dla siebie, bo w ten sposób odkryjecie to, czego do¶wiadczy³ Bóg: to, co dajesz drugiemu, dajesz samemu sobie. Co od ciebie wychodzi, trafia z powrotem do ciebie. Wszystko, co p³ynie od ciebie, do ciebie powraca. Z nawi±zka. Nie trzeba siê wiêc martwiæ tym, co dostanie siê w zamian. Trzeba tylko my¶leæ o tym, co daæ z siebie. W ¿yciu chodzi o najwy¿szej jako¶ci dawanie, a nie dostawanie. Ten zwrot poci±gnie za sob± gruntowne przewarto¶ciowanie pojêcia “sukcesu". Obecnie miara “sukcesu" w waszej kulturze jest to, ile “dostajesz", ile zgromadzisz zaszczytów, pieniêdzy, w³adzy i maj±tku. W Nowej Kulturze twój “sukces" bêdzie mierzyæ siê tym, ile dziêki tobie zdo³aj± zgromadziæ inni. Ironia polega na tym, ¿e im wiêcej dziêki tobie zgromadza inni, tym wiêcej nabêdziesz ty sam, bez ¿adnego wysi³ku. Bez “kontraktów", “targów", “negocjacji", procesów, sadów czy innych form nacisku s³u¿±cych do wyegzekwowania od was, aby¶cie dawali sobie nawzajem to, co “obiecali¶cie". W gospodarce przysz³o¶ci nie bêdzie siê dzia³aæ dla w³asnego zysku lecz dla w³asnego rozwoju, który bêdzie stanowiæ twój zysk. Lecz przypadnie ci te¿ w udziale “zysk" liczony w kategoñach materialnych w miarê, jak bêdziesz stawa³ siê coraz okazalsza, ¶wietniejsza wersja siebie, Jakim Jeste¶ W Istocie. Pos³ugiwanie siê. si³± w celu uzyskania od kogo¶ czego¶, co “obieca³", wyda siê wtedy wam rzecz± nies³ychanie prymitywn±. Je¶li kto¶ nie dotrzyma s³owa, pozwolicie mu pój¶æ swoja droga, dokonywaæ w³asnych wyborów i kszta³towaæ swoje do¶wiadczenie siebie. I nie bêdzie ci brakowa³o tego, czego od nich nie otrzyma³e¶, gdy¿ bêdziesz wiedzieæ, ¿e “jest tego wiêcej tam, sk±d to siê wziê³o" – i ¿e to nie on jest tego ¼ród³em, lecz ty. Rozumiem. Ale chyba trochê odbiegli¶my od tematu. Punktem wyj¶cia do tej dyskusji by³o moje pytanie o mi³o¶æ – czy ludzie kiedykolwiek pozwol± sobie na wyra¿anie jej bez ograniczeñ. Z tego wyniknê³a kwestia ma³¿eñstwa otwartego. Potem nagle odbiegli¶my od tematu. Niezupe³nie. Wszystko, o czym teraz by³a mowa, jest jak najbardziej na miejscu, l ³adnie wi±¿e sip z twym pytaniem o spo³eczeñstwo o¶wiecone czy te¿ wy¿ej rozwiniête. Poniewa¿ w o¶wieconym spo³eczeñstwie nie wystêpuje ani “ma³¿eñstwo", ani “biznes" – ani ¿aden inny sztuczny twór wymy¶lony dla scalenia spo³eczeñstwa. Tak, racja, zaraz do tego przejdziemy. Chcê jednak doprowadziæ tê dyskusjê do koñca. Kilka twoich spostrze¿eñ mnie zaintrygowa³o. Jak ja to widzê, chodzi o to, ¿e istoty ludzkie nie mog± dotrzymywaæ obietnic, zatem nie powinny ich sk³adaæ. To podwa¿a w³a¶ciwie sam± instytucjê ma³¿eñstwa. Podoba Mi siê s³owo “instytucja" w tym kontek¶cie. Tak do¶wiadcza tego wiêkszo¶æ ludzi ¿yj±cych w ma³¿eñstwie. Albo jeszcze lepiej “zak³ad" – karny lub dla umys³owo chorych czy przynajmniej naukowy! W³a¶nie. Dok³adnie. To w³a¶nie jest do¶wiadczeniem ogó³u ludzi. ¯arty ¿artami, ale chyba nie ogó³u ludzi. Miliony ludzi kochaj± instytucjê ma³¿eñstwa i chc± j± zachowaæ. Obstajê przy tym, co powiedzia³em. Dla wiêkszo¶ci -ludzi ma³¿eñstwo to ciê¿ka przeprawa, nie odpowiada im to, jak ono na nich wp³ywa. Dowodzi tego rosn±ca liczba rozwodów na ¶wiecie. Czyli twierdzisz, ¿e ma³¿eñstwo nale¿y odstawiæ do lamusa? Nie mam preferencji, je¶li o to chodzi, tylko -- wiem, wiem, dzielisz siê spostrze¿eniami. Brawo! Usi³ujesz zrobiæ ze Mnie Boga, który ma swoje upodobania, a tak nie jest. Cieszê siê, ¿e próbujesz z tym skoñczyæ. Có¿, w ten sposób za³atwili¶my nie tylko ma³¿eñstwo ale i religiê! To prawda, ¿e religie straci³yby racje bytu, gdyby ludzko¶æ zrozumia³a, ¿e Bóg nie ma upodobañ, poniewa¿ religia uchodzi za wierne odbicie Boskich preferencji. ' A je¶li nie masz swoich upodobañ, to religia musi by¶ k³amstwem. K³amstwo to za ostre stówo. Nazwa³bym ja fikcj±. Waszym wymys³em. Tak jak wymy¶lili¶my sobie, ¿e Bóg woli, kiedy zawieramy zwi±zek ma³¿eñski? Zgadza siê. Nie preferuje ma³¿eñstwa. Zauwa¿am jednak, ¿e wy tak. Dlaczego? Dlaczego wolimy siê ¿eniæ czy wychodziæ za m±¿, skoro wiemy, ¿e to takie trudne wyzwanie? Poniewa¿ nie potrafili¶cie w inny sposób zagwarantowaæ swojemu do¶wiadczeniu mi³o¶ci sta³o¶ci czy “wieczno¶ci". Tylko w ten sposób kobieta mog³a zapewniæ sobie opiekê i przetrwanie; tylko w ten sposób mê¿czyzna móg³ zapewniæ sobie seks “na ¿±danie" i sta³e towarzystwo. Stworzono wiec normê spo³eczna. Zawarto umowê. Ja dam ci to, a ty mi tamto. Przypomina³o to transakcje handlowa. Poniewa¿ obu stronom zale¿a³o na tym, aby umowa mia³a “moc wi±¿±ca", postanowiono, ¿e jest to “¶wiêty zwi±zek" zawarty przed Bogiem – i kto go zerwie, poniesie karê. Pó¼niej, gdy to nie spe³ni³o swego zadania, z pomoc± praw ustanowionych przez ludzi próbowano wymóc na obu stronach, aby przestrzega³y umowy. Ale nawet to nie pomog³o. Ani tak zwane prawa Boskie, ani prawa stanowione nie powstrzymuj± ludzi przed ³amaniem ¶lubów ma³¿eñskich. Jak to mo¿liwe? Poniewa¿ ¶luby ma³¿eñskie w takiej postaci, jaka im nadali¶cie, s± sprzeczne z jedynym prawem, jakie siê Uczy. Mianowicie? Prawem naturalnym. Ale w naturze rzeczy, ¿ycia le¿y wyra¿anie Jedno¶ci. Czy nie taki wniosek p³ynie z tych wszystkich rozwa¿añ? A ma³¿eñstwo jest najpiêkniejszym tego ludzkim przejawem. Sam wiesz – “Co Bóg z³±czy³, niech ¿aden cz³owiek nie roz³±cza", i tak da-lej. Ma³¿eñstwo w waszym wydaniu nie nale¿y do szczególnie powabnych rzeczy. Stanowi bowiem pogwa³cenie dwóch z trzech podstawowych prawd ludzkiej natury. Mo¿emy to powtórzyæ? Chyba wreszcie zaczyna mi siê to uk³adaæ w spójn± ca³o¶æ. Dobra. No to jazda. Jeste¶cie mi³o¶ci±, Tym Jeste¶cie W Istocie. Mi³o¶æ jest nieograniczona, wieczna i wolna. Zatem, tacy w³a¶nie jeste¶cie. To stanowi wasz± naturê. Jeste¶cie nieograniczeni, wieczni i wolni, z natury. Co siê za¶ tyczy wszelkich sztucznych spo³ecznych, moralnych, religijnych, filozoficznych, ekonomicznych czy politycznych ram godz±cych w wasza naturê, to naruszaj± one sama Ja¼ñ – a przeciw temu zawsze bêdziecie siê buntowaæ. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 14, 2010, 13:51:36 Tak się obawiacie żyć – tak się obawiacie samego życia – że wyrzekliście się swej prawdziwej istoty na rzecz bezpieczeństwa. Instytucja zwana przez was małżeństwem to wasza próba zapewnienia sobie bezpieczeństwa, tak jak instytucja zwana przez was rządem – to jedno i to samo w dwóch postaciach, sztuczny twór społeczny, który ma na celu narzucanie określonych zachowań.
Wielkie nieba, nigdy tak o tym nie myślałem. Zawsze uważałem małżeństwo za najwyższy dowód miłości. W twym własnym wyobrażeniu, owszem, ale nie w takiej formie, jaka mu nadaliście. W takiej formie, jaka mu nadaliście, stanowi najwyższy dowód lęku. Gdyby małżeństwo pozwalało wam kochać w sposób nieograniczony, wieczny i swobodny, wówczas stanowiłoby najwyższy dowód miłości. Jednak zważywszy na to, jak się rzeczy maja, bierzecie ślub po to, aby zniżyć swoja miłość do poziomu obietnicy czy gwarancji. Małżeństwo ma być rękojmią, że tak, “jak jest", będzie zawsze. Gdyby nie zależało wam na takiej gwarancji, małżeństwo nie byłoby wam potrzebne. A do czego służy wam ta rękojmia? Po pierwsze, do zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa (zamiast oprzeć je na tym, co płynie z waszego wnętrza), a po drugie, gdy to bezpieczeństwo nie jest zapewniane stale i na bieżąco, wykorzystujecie ja jako narzędzie kary. Albowiem odstąpienie od przysięgi małżeńskiej może stanowić podstawę postępowania sadowego. Toteż małżeństwo okazało się nader przydatne -mimo że z niewłaściwych względów. Przez małżeństwo usiłujecie też zastrzec sobie, że uczucia, jakie żywicie do siebie nawzajem, nigdy nie zostaną przeniesione na osoby trzecie. Albo przynajmniej wyrażone w taki sam sposób. Czyli przez seks. Czyli przez seks. Wreszcie, małżeństwo w takiej postaci, jaka mu nadaliście, stanowi deklaracje: “Ten związek jest szczególny. Przedkładam go ponad wszystkie pozostałe". Co w tym złego? Nic. To nie jest kwestia “dobra" lub “zła". Chodzi o to, co wam służy. Co od nowa tworzy was na kolejny wyższy obraz i podobieństwo Waszej Prawdziwej Istoty. Jeśli jesteś istotę, która oświadcza: “Ten jeden związek – ten właśnie, a nie inny – jest mi droższy od pozostałych", wtedy wasza forma małżeństwa doskonale spełnia swoje zadanie. Ciekawe jednak, że prawie nikt, kto jest uznany za duchowego mistrza, nie jest lub nie był żonaty lub zamężny. No, tak, bo duchowi mistrzowie żyją w celibacie. Nie uprawiają seksu. Nie. To dlatego, że mistrzowie nie mogą z czystym sumieniem złożyć oświadczenia, którego wymaga od nich wasza obecna postać małżeństwa: że jedna osoba jest im droższa od pozostałych. Takie oświadczenie mistrzowi nie przystoi, nie przystoi również Bogu. Prawda jest taka, że wasze małżeńskie śluby każą wom wypowiadać słowa przysięgi nie mającej z Bogiem nic wspólnego. Lecz jak na ironie uznajecie ją. zarazem za najświętszą, z obietnic, a Bóg takiej obietnicy nie złożyłby nigdy. Po to, aby usprawiedliwić swoje obawy, wymyśliliście Boga, który postępuje dokładnie tak jak wy. To dlatego powołujecie się na “obietnice" Boga daną. “wybranemu ludowi" oraz na umowy miedzy Bogiem a tymi, których On kocha w sposób szczególny. Nie możecie pogodzić się z tym, że Bóg nie kocha nikogo bardziej od pozostałych. Tworzycie wiec fikcje o Bogu, który darzy miłością pewnych ludzi z pewnych względów. I nadajecie im miano Religii. Dla mnie są one bluźnierstwem. Albewiem fałszem jest każda myśl, że przedkładam kogoś nad innych – a obrządek, który nakazuje tobie złożyć takie samo oświadczenie, nie sakramentem jest, lecz świętokradztwem. O, Boże, przestań. Przestań! Zabijasz we mnie wszelkie dobre myśli na temat małżeństwa! To nie może płynąć od Boga. Bóg nigdy by tak się nie wypowiadał o religii i małżeństwie! Religia i małżeństwo w takiej postaci, jaką im nadaliście – o tym jest tutaj mowa. Wydaje ci się to zbyt ostre? Powiadam ci: Wypaczyliście Słowo Boga, aby usprawiedliwić swoje leki i uzasadnić obłęd, jaki panuje w waszych wzajemnych stosunkach. Przypiszecie Bogu każde słowa, byle tylko móc dalej ograniczać siebie nawzajem, ranić, a nawet zabijać w imię Moje. O, tak, od stuleci głosicie Moje imię, wymachujecie Moim sztandarem i zasłaniacie krzyżem na bitewnych polach, wszystko to na dowód, że Ja przedkładam jeden lud nad inne i domagam się, abyście dali tego świadectwo zabijając. Lecz Ja oświadczam: Moja miłość jest bezkresna i bezwarunkowa. Lecz tej jednej rzeczy nie możecie przyjąć do wiadomości, tej jednej prawdy nie możecie ścierpieć, albowiem jej wszechogarniający charakter burzy nie tylko instytucje małżeństwa (w waszym wydaniu), ale także każda z waszych religii oraz instytucji rządu. Wy bowiem utworzyliście kulturę oparta na idei wyłączności, osadzona w kulturowym micie Boga, który wyklucza. Lecz Boża kultura zasadza się na idei włączania. Miłość Boża ogarnia każdego. Do Królestwa Bożego zaproszeni są wszyscy. I tę. prawdę wy zwiecie bluźnierstwem. Musicie. Ponieważ jeśli to prawda, to przekreśla wszystko, co stworzyliście. Wszelkie ludzkie zwyczaje i wszelkie ludzkie wytwory obarczone są skaza w takiej mierze, w jakiej zaprzeczają temu, co nieograniczone, wieczne i wolne. Rozmowa z Tobą schodzi na tak interesujące tematy, że czasem gubię pierwotny wątek. Lecz tym razem nie. Omawialiśmy małżeństwo. Omawialiśmy miłość i wymagania, jakie ze sobą pociąga. Miłość nie stawia żadnych wymagań. Dlatego właśnie jest miłością. Jeśli twoja miłość do drugiego niesie ze sobą wymagania, to wówczas wcale nie jest miłością, lecz jej imitacja. To staram się tutaj tobie przekazać, na różne sposoby. Na przykład, w ramach małżeństwa ślubujecie sobie nawzajem pewne rzeczy, czego miłość nigdy by się nie domagała. Ale wy się ich domagacie, ponieważ nie wiecie co to miłość. Dlatego każecie sobie nawzajem przysiąc to, o co miłość nigdy by nie prosiła. A jednak jesteś przeciwny małżeństwu! Nie jestem “przeciwny" niczemu. Opisuje tylko to, co dostrzegam. Wy zaś możecie zmienić ten obraz. Możecie przekształcić instytucje społeczna zwana “małżeństwem" tak, aby nie żądała od was tego, o co Miłość nie prosiłaby nigdy, ale raczej ogłaszała to, co jedynie miłość mogłaby ogłosić. Innymi słowy, zmieńcie małżeńską przysięgę. Więcej. Zmieńcie oczekiwania, jakie leżą u podstaw tej przysięgi. To nie przyjdzie łatwo, ponieważ te oczekiwania stanowią wasze kulturowe dziedzictwo. Ono zaś wynika z mitów waszej kultury. Widzę, że dręczy Cię ta kwestia kulturowych mitów. Staram się tylko odpowiednio was ukierunkować. Widzę, dokąd chcecie zajść jako społeczeństwo, i próbuje dobrać słowa i określenia, które mogą was naprowadzić na te drogę. niestety nie można zrobić z tego jednej wiadomości, ponieważ liczba znaków jest przekroczona stąd posty jeden pod drugim Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 14, 2010, 14:04:17 Piêkna wypowied¼ wiki. Wiele wypowiedzianych m±dro¶ci ze mn± rezonuje.
Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Constantin Marzec 14, 2010, 14:23:50 Nic dodaæ, nic uj±æ.
nadszed³ czas aby ludzie to wreszcie pojêli. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: wiki Marzec 14, 2010, 15:34:06 i jeszcze co¶ na temat przysiêgi ma³¿eñskiej:
"Ale najpierw powiem ci, jak mo¿ecie przekszta³ciæ wasz wynalazek zwany ,,ma³¿eñstwem" tak, aby bardziej s³u¿y³ waszemu celowi. Nie pozbywajcie siê go, nie przekre¶lajcie – zmieñcie. Bardzo bym chcia³ wiedzieæ jak. Chcia³bym wiedzieæ, czy w ogóle mo¿liwa jest forma, w jakiej ludziom bêdzie wolno wyra¿aæ prawdziw± mi³o¶æ. Powrócê wiêc do pytania wyj¶ciowego: Jakie ograniczenia mamy – czy zdaniem niektórych, musimy – nak³adaæ na wyra¿anie mi³o¶ci? ¯adne. ¯adnych ograniczeñ. I to w³a¶nie powinny uwzglêdniaæ wasze ¶luby ma³¿eñskie. To zadziwiaj±ce, poniewa¿ dok³adnie to zawiera³y moje i Nancy ¶luby! Wiem. Kiedy Nancy i ja postanowili¶my siê pobraæ, w przyp³ywie natchnienia u³o¿y³em zupe³nie nowy tekst przysiêgi ma³¿eñskiej. Wiem. Nancy mnie popar³a. Zgodzi³a siê, ¿e z³o¿enie tradycyjnych ¶lubów nie wchodzi w rachubê. Wiem. Usiedli¶my wiêc i opracowali¶my nowe ¶luby, które “sprzeciwia³y siê kulturowemu nakazowi", jakby¶ to uj±³. Zgadza siê. Bytem z was dumny. Kiedy pisali¶my, kiedy przelewali¶my s³owa na papier do odczytania przez pastora, naprawdê uwa¿am, ¿e oboje byli¶my natchnieni. Oczywi¶cie. Chcesz powiedzieæ -? My¶lisz, ¿e przychodzê do ciebie tylko wtedy, kiedy piszesz ksi±¿ki? Jasny gwint. A jasny, jasny. Mo¿e by¶ tak przytoczy³ te s³owa tutaj? Co proszê? ¦mia³o. Masz przecie¿ ten tekst. Wstaw go tutaj. Nie by³o naszym zamiarem dzieliæ siê nim z ca³ym ¶wiatem. Kiedy przystêpowa³e¶ do tego dialogu, nie przypuszcza³e¶, ¿e choæ odrobina jego pójdzie w ¶wiat. ¦mia³o. Wstaw go tutaj. Nie chcê, ¿eby ludzie pomy¶leli, ¿e siê chwalê, ¿e to “Przysiêga Ma³¿eñska Najlepsza z Mo¿liwych!". Nagle przejmujesz siê tym, co powiedz± ludzie? Och, przestañ. Wiesz dobrze, o co mi chodzi. S³uchaj, nikt nie mówi, ¿e to “Przysiêga Ma³¿eñska Najlepsza z Mo¿liwych". Pewnie masz racjê. Po prostu nikt na tej planecie nie wymy¶li³ dot±d lepszej. Hej -! ¯artowa³em tylko. Trzeba trochê roz³adowaæ atmosferê. Dalej, wstaw te ¶luby. Odpowiedzialno¶æ biorê na siebie. Ludziom na pewno przypadn± do serca. Dadz± im wyobra¿enie, o czym tutaj mówimy. A mo¿e zachêcisz innych, aby z³o¿yli takie ¶luby. W³a¶ciwie to nie tyle “¶luby" co obopólne o¶wiadczenia o ma³¿eñstwie. No, dobrze. Oto co Nancy i ja powiedzieli¶my sobie zawieraj±c zwi±zek ma³¿eñski... pod wp³ywem “natchnienia", jakiego doznali¶my: Kap³anka: Neale i Nancy przybyli tu dzi¶ wieczór nie po to, aby z³o¿yæ uroczyst± obietnicê czy po³±czyæ siê u¶wiêconym wêz³em. Neale i Nancy przybyli tu dzi¶, aby og³osiæ wszem i wobec sw± mi³o¶æ do siebie nawzajem; obwie¶ciæ swoj± prawdê; oznajmiæ o swoim postanowieniu wspólnego ¿ycia i wzrastania – pe³nym g³osem i w waszej obecno¶ci, powodowani pragnieniem, aby¶my my wszyscy odczuli bardzo rzeczywiste i intymne pod³o¿e ich postanowienia, i przez to jeszcze bardziej je umocnili. Przybyli tu ponadto w nadziei, ¿e ten obrz±dek po³±czenia pomo¿e nam wszystkim zbli¿yæ siê do siebie. Je¶li jeste¶cie tu obecni wraz z ma³¿onk± czy ma³¿onkiem, niech ta ceremonia bêdzie dla was od¶wie¿eniem – odnowieniem waszego mi³osnego zwi±zku. Zadajmy sobie na pocz±tek pytanie: Dlaczego braæ ¶lub? Neale i Nancy sami odpowiedzieli sobie na to pytanie i przekazali mi odpowied¼. Teraz zapytam ich o to raz jeszcze, aby ugruntowa³o siê ich rozumienie i okrzep³o oddanie prawdzie, któr± dziel± ze sob±. (Kap³anka podnosi ze sto³u dwie czerwone ró¿e...) Oto Obrz±dek Ró¿, podczas którego Nancy i Neale dziel± siê swym rozumieniem i upamiêtniaj± to zdarzenie. Nancy i Neale, oznajmili¶cie mi, ¿e jeste¶cie g³êboko przekonani, i¿ powodem zawarcia tego ma³¿eñstwa nie jest bezpieczeñstwo... ...¿e jedyne i prawdziwe bezpieczeñstwo znale¼æ mo¿na nie w posiadaniu czy byciu posiadanym, we w³asno¶ci czy byciu w³asno¶ci±... ...nie w ¿±daniu czy oczekiwaniu, ani nawet w nadziei na to, ¿e ten drugi zapewni ci wszystko, czego twoim zdaniem potrzebujesz w ¿yciu... ...ale w ¶wiadomo¶ci, ¿e wszystko, czego ci potrzeba... ca³± mi³o¶æ, ca³± m±dro¶æ, ca³± przenikliwo¶æ, ca³± moc, ca³± wiedzê, ca³e pojmowanie, ca³e wspó³czucie i ca³± si³ê... znajdziesz wewn±trz siebie... ...i ¿e nie po¶lubiacie tego drugiego z nadziej± otrzymania tych rzeczy, ale z nadziej± rozdania tych darów, aby mia³ on ich jeszcze wiêksz± obfito¶æ. Czy takie jest wasze g³êbokie prze¶wiadczenie dzi¶ wieczór? (Odpowiadaj±, ¿e jest.) Ponadto, Neale i Nancy, o¶wiadczyli¶cie mi, ¿e nie wstêpujecie w ten zwi±zek ma³¿eñski z zamiarem ograniczania i kontrolowania siebie nawzajem, powstrzymywania przed szczerym wyra¿aniem i godnym ¶wiêtowaniem tego, co w was najwy¿sze i najlepsze – w tym mi³o¶ci do Boga, umi³owania ¿ycia, umi³owania ludzi, umi³owania twórczo¶ci, umi³owania pracy i ka¿dego innego aspektu waszej istoty, który prawdziwie was oddaje i sprawia wam rado¶æ. Czy takie jest wasze g³êbokie postanowienie dzi¶ wieczór? (Odpowiadaj±, ¿e jest.) Wreszcie, Neale i Nancy, powiedzieli¶cie mi, ¿e chcecie byæ ze sob± nie dlatego, ¿e siê do tego zobowi±zali¶cie, ale aby¶cie sobie nawzajem zapewniali mo¿liwo¶ci... ...mo¿liwo¶ci rozwoju, wyra¿ania swej Ja¼ni, wznoszenia waszego ¿ycia na wy¿yny swego potencja³u, uleczenia fa³szywego czy niskiego mniemania o sobie i przez bliskie obcowanie waszych dusz, ponownego zjednoczenia siê z Bogiem... ...¿e to jest prawdziwe ¶wiête obcowanie... wspólna podró¿ przez ¿ycie z ukochan± osob± jako równoprawnym partnerem, dzielenie siê na równi w³adz± i obowi±zkami, d¼wiganie na równi brzemienia i p³awienie siê na równi w chwale. Czy ta wizja nadal wym przy¶wieca? (Odpowiadaj±, ¿e tak.) Wrêczam wam teraz te czerwone ró¿e, jako znak waszego indywidualnego rozumienia tych ziemskich spraw; ¿e oboje wiecie i zgadzacie siê co do tego, jak bêdzie wygl±da³o wasze ¿ycie cielesne, w obrê-bie"tworu zwanego ma³¿eñstwem. Podajcie sobie teraz te ró¿e, na znak, ¿e w mi³o¶ci dzielicie ze sob± tê wiedzê i rozumienie. Teraz we¼cie, proszê, po jednej bia³ej ró¿y. Stanowi ona symbol waszego wy¿szego pojmowania, waszej duchowej natury i duchowej prawdy. Oznacza czysto¶æ waszej Prawdziwej i Najwy¿szej Ja¼ni, oraz czysto¶æ Bo¿ej mi³o¶ci, która nigdy nie przestaje wam ¶wieciæ. (Wrêcza Nancy ró¿ê z obr±czk± Neale'a na ³odydze, a Neale'owi ró¿ê z obr±czk± Nancy.) Co bêdzie symbolem upamiêtniaj±cym z³o¿one i otrzymane dzi¶ obietnice? (Oboje zdejmuj± obr±czki z ³odyg i przekazuj± kap³ance, która trzyma je w rêku wypowiadaj±c nastêpuj±ce s³owa...) Okr±g jest symbolem S³oñca, Ziemi, wszech¶wiata. Symbolizuje ¶wiêto¶æ, doskona³o¶æ, pokój. Stanowi równie¿ symbol wieczno¶ci duchowej prawdy, mi³o¶ci, ¿ycia... tego, co nie ma pocz±tku i koñca. A w tej chwili wspólnym wyborem Neale'a i Nancy jest, aby okr±g symbolizowa³ równie¿ jedno¶æ, lecz nie posiadanie; po³±czenie, lecz nie ograniczenie; otoczenie, lecz nie osaczenie. Albowiem mi³o¶ci nie da siê posi±¶æ ani te¿ ograniczyæ, l duszy nigdy nie da siê osaczyæ. We¼cie teraz, Neale i Nancy, te obr±czki, którymi pragniecie siebie obdarowaæ. (Przyjmuj± od siebie obr±czki.) Proszê Neale'a, aby powtarza³ za mn±. Ja, Neale... proszê ciebie, Nancy... aby¶ zosta³a m± towarzyszk±, kochank±, przyjació³k± i ¿on±... Wyra¿am mój zamiar darzenia ciebie najg³êbsz± przyja¼ni± i mi³o¶ci±... nie tylko w chwilach rado¶ci... ale i w chwilach smutku... nie tylko wtedy, kiedy jasno pamiêtasz, Kim Jeste¶... ale i kiedy zapominasz... nie tylko wtedy, kiedy okazujesz mi³o¶æ... ale i wtedy, kiedy nie okazujesz jej... Ponadto o¶wiadczam... Bogu oraz zebranym tutaj... i¿ zawsze bêdê stara³ siê dostrzegaæ obecne w tobie ¦wiat³o Bosko¶ci... i zawsze bêdê stara³ siê dzieliæ... ¦wiat³em Bosko¶ci obecnym we mnie... nawet i szczególnie... w najczarniejszej godzinie. Jest moim zamiarem pozostaæ z tob± na zawsze... w ¶wiêtym obcowaniu dusz... aby¶my wspólnie mogli tworzyæ Bo¿e dzie³o... obdarowuj±c tym, co w nas dobre... wszystkich, o których w naszym ¿yciu siê ocieramy. (Kap³anka zwraca siê do Nancy.) Nancy, czy zgadzasz siê uczyniæ zado¶æ pro¶bie Neale'a i zostaæ jego ¿on±? (Odpowiada, ¿e tak.) Nancy, powtarzaj teraz za mn±. Ja, Nancy... proszê ciebie, Neale'a... (Sk³ada tak± sam± obietnicê.) Kap³anka zwraca siê do Neale'a. Neale, czy zgadzasz siê uczyniæ zado¶æ pro¶bie Nancy i zostaæ jej mê¿em? (Odpowiada, ¿e tak.) Zatem we¼cie te obr±czki, które sobie nawzajem za³o¿ycie, i powtarzajcie za mn±: T± obr±czk±... za¶lubiam ciebie... i biorê od ciebie obr±czkê... (wymieniaj± obr±czki)... któr± nak³adam sobie... (nak³adaj± obr±czki)... jako widoczny dla wszystkich znak... mej mi³o¶ci do ciebie. (Na zakoñczenie kap³anka mówi:) Jeste¶my w pe³ni ¶wiadomi tego, ¿e tylko oblubieñcy mog± udzieliæ sobie sakramentu ma³¿eñstwa i tylko oni mog± je u¶wiêciæ. Ani mój ko¶ció³, ani ¿adna w³adza powierzona mi przez pañstwo, nie upowa¿niaj± mnie do og³oszenia tego, co jedynie dwa serca mog± og³osiæ i co dusza jedynie mo¿e urzeczywistniæ. Tak wiêc, jako ¿e ty, Nancy, oraz ty, Neale, obwie¶cili¶cie prawdê zapisan± ju¿ w waszych sercach i dali¶cie jej ¶wiadectwo w obecno¶ci zebranych tu waszych przyjació³ oraz Jedynego ¯ywego Ducha – wypada mi z rado¶ci± oznajmiæ, ¿e tym samym uznali¶cie siê za... po¶lubionych sobie. Po³±czmy siê w modlitwie. Duchu Mi³o¶ci i ¯ycia: oto z ca³ego ¶wiata, te dwie dusze odnalaz³y siebie nawzajem. Ich losy bêd± odt±d splecione w jeden wzór, bêd± nieroz-dzielne i w niebezpieczeñstwie, i w szczê¶ciu. Neale i Nancy, niech wasz dom bêdzie szczê¶liw± przystani± dla wszystkich, którzy wst±pi± pod jego dach; przybytkiem, w którym starzy i m³odzi znajd± nawzajem pociechê w swoim towarzystwie; miejscem, w którym rozbrzmiewaæ bêdzie muzyka i rado¶æ, miejscem modlitwy i mi³o¶ci. Oby piêkno i obfito¶æ waszej mi³o¶ci wzbogaca³y tych, którzy was otaczaj± na co dzieñ; oby wasza praca przynios³a wam rado¶æ a pos³ugê ¶wiatu, i oby¶cie zaznali d³ugich i pogodnych dni na Ziemi. Amen. Jestem taki wzruszony. Poczytujê to sobie za zaszczyt i b³ogos³awieñstwo, ¿e znalaz³em kogo¶, z kim mog³em wypowiedzieæ te s³owa, szczerze i z przekonaniem. Drogi Bo¿e, dziêkujê Ci za to, ¿e zes³a³e¶ mi Nancy. Ty te¿ jeste¶ dla niej darem Bo¿ym, wiesz? Mam nadziejê. Wierz Mi. Chcia³by¶ poznaæ moje skryte pragnienie? Zamieniam siê w s³uch. Pragnê, aby wszyscy ludzie mogli z³o¿yæ takie O¶wiadczenia o Ma³¿eñstwie. Pragnê, aby je wyciêli lub przepisali, i u¿yli w trakcie swojej ceremonii ma³¿eñskiej. Liczba rozwodów spad³aby na ³eb, na szyjê. Niektórym ciê¿ko by³oby wymówiæ te s³owa – a wielu trudno by³oby dochowaæ im wierno¶ci. Mam nadziejê, ¿e nam siê uda wytrwaæ! To znaczy, sêk w tym, ¿e gdy zamie¶cimy tu te s³owa, bêdziemy musieli wedle nich ¿yæ. A nie mieli¶cie zamiaru ¿yæ wedle nich? Oczywi¶cie, ¿e mieli¶my. Ale jeste¶my lud¼mi, jak wszyscy inni. Lecz gdy nam siê nie powiedzie, je¶li co¶ przytrafi siê naszemu zwi±zkowi czy, nie daj Bo¿e, zechcemy go zakoñczyæ, wszyscy bêd± rozczarowani. Bzdura. Zrozumiej±, ¿e pozostajecie wierni samym sobie; ¿e dokonali¶cie nowego wyboru. Zwa¿ na moje s³owa z ksiêgi pierwszej: Nie nale¿y myliæ d³ugo¶ci zwi±zku z jako¶ci±. Nie jeste¶ chodz±ce ikona, Nancy te¿, i nikt nie powinien was wynosiæ na o³tarze – ty sam równie¿ nie powiniene¶ tam siebie stawiaæ. B±d¼ ludzki. B±d¼ ludzki w pe³nym tego s³owa znaczeniu. Je¶li pó¼niej uznacie z Nancy, ¿e chcecie nadaæ waszemu zwi±zkowi inna postaæ, macie do tego prawo. Na tym polega przesianie tego dialogu. I to w³a¶nie g³osi³y nasze o¶wiadczenia! Dok³adnie. Cieszê siê, ¿e tak to widzisz. Podobaj± mi siê te o¶wiadczenia. Dobrze, ¿e je tu wstawili¶my. To wspania³y nowy sposób na rozpoczêcie wspólnego ze sob± ¿ycia. Koniec z ¿±daniem od kobiety, aby “mi³owa³a, szanowa³a i by³a pos³uszna". To przejaw pró¿no¶ci i pychy ze strony mê¿czyzn. Masz racje, oczywi¶cie. Jeszcze wiêkszym przejawem pró¿no¶ci i pychy by³o twierdzenie, ¿e taka mêska dominacja zosta³a ustanowiona przez Boga. I znów masz racje. Nigdy nie ustanawia³em niczego podobnego. Wreszcie mamy s³owa ceremonii za¶lubin naprawdê p³yn±ce od Boga. S³owa, które nie czyni± osobistej w³asno¶ci z nikogo. S³owa, które mówi± prawdê o mi³o¶ci. S³owa, które nie nak³adaj± wiêzów, lecz obiecuj± wy³±cznie wolno¶æ! S³owa, którym wierne pozostaæ mo¿e ka¿de serce. Znajda siê tacy, którzy wytkn± ci, ¿e “ka¿dy mo¿e dochowaæ ¶lubów, które nie stawiaj± ¿adnych wymagañ". Co ty na to? Odpowiem im: “Znacznie trudniej jest uwolniæ kogo¶ ni¿ kontrolowaæ. Gdy sprawujesz nad kim¶ w³adzê, stawiasz na swoim. Gdy zwracasz komu¶ wolno¶æ, spe³niasz jego pragnienie". M±dra odpowied¼. Przyszed³ mi do g³owy ¶wietny pomys³! Powinni¶my wydaæ ksi±¿eczkê z tekstem nowej ceremonii ma³¿eñskiej, ludzie mogliby korzystaæ z niej w dniu swoich za¶lubin. Ksi±¿eczka ta zawiera³aby równie¿ kluczowe spostrze¿enia na temat mi³o¶ci i zwi±zków zebrane z trzech czê¶ci tego dialogu, jak równie¿ specjalne modlitwy i medytacje po¶wiêcone ma³¿eñstwu -któremu, jak siê okazuje, nie jeste¶ przeciwny! Tak siê cieszê, poniewa¿ przez chwilê wygl±da³o na to, jakby¶ by³ wrogiem ma³¿eñstwa. Jak móg³bym byæ przeciwnikiem ma³¿eñstwa? My wszyscy jeste¶my sobie za¶lubieni, zwi±zani ze sob± nawzajem – teraz i na wieki wieków. Jeste¶my Jednym. £±czy nas najwspanialsza ceremonia ma³¿eñska. Nie ma donio¶lejszego ¶lubu ni¿ ten: Bêdê zawsze ciê mi³owa³ i dawa³ woln± rêkê we wszystkim. Moja mi³o¶æ w niczym ciebie nie ograniczaa. Albowiem nieskrêpowane stawanie siê, Kim Decydujesz siê Byæ, twe najwiêksze pragnienie i Mój najwiêkszy dar. Czy bierzesz Mnie teraz za swego prawowitego partnera w dziele tworzenia, za¶lubionego zgodnie z najwy¿szymi prawami wszech¶wiata? Biorê. A czy Ty bierzesz mnie za swego partnera w dziele tworzenia? Biorê i zawsze bra³em. Teraz i przez ca³± wieczno¶æ stanowimy Jedno. Amen." Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 14, 2010, 19:22:31 Widzisz East, w tym momencie aby przekonywaæ i argumentowaæ swój punkt widzenia, bêd±cy innym ni¿ Twój musia³bym wchodziæ w Twoj± sytuacjê, ci±gn±æ Ciê za jêzyk, wchodziæ w strefê prywatno¶ci - nie tylko Twojej. Nie chcesz tego i w zaden sposób nie zamierzam do tego namawiaæ.
Podsumujê tylko 2 rzeczy: 1. przyk³ad z Piotrem - owszem zdradzi³, ale zrozumia³ co zrobi³, ¿a³owa³ tego i... tak, wróci³ do Jezusa. 2. tak, broniê i namawiam do swoich pogl±dów, zasad i wytycznych. Zgadzam siê, ¿e mówiæ mo¿na du¿o, lecz zauwa¿, ¿e dziêki moim zasadom [nieco ko¶lawe s³owo, nie oddaj±ce pe³ni zagadnienia] moja droga wygl±da nieco inaczej - nie musia³em siê rozstawaæ, nie musia³em nara¿aæ na stres ¿ony, dzieci i trwam w szczê¶liwym zwi±zku. Nie mogê uczciwie stwierdziæ, ¿e zasady te s± 100% gwarantem na unikniêcie np. rozwodu, rozstañ lecz w znacznym stopniu ograniczaj± tak± ewentualno¶æ. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: Dariusz Marzec 24, 2010, 20:35:11 Porady na zdrady
Wojciech Orliñski 2010-03-23, ostatnia aktualizacja 2010-03-18 17:56 (http://bi.gazeta.pl/im/2/7676/z7676312W,Detektyw-Marcin-Popowski-niejedna-zdrade-malzenska.jpg) Detektyw Marcin Popowski niejedn± zdradê ma³¿eñsk± wytropi³. Teraz radzi, na co dyskretnie zwracaæ uwagê Detektyw Marcin Popowski niejedn± zdradê ma³¿eñsk± wytropi³. Teraz radzi, na co dyskretnie zwracaæ uwagê. Porady na zdrady' czyta siê jednym tchem, choæ po lekturze mo¿na zw±tpiæ w cz³owieka. Nie w mê¿czyzn, nie w kobiety - w Ludzko¶æ Jako Tak±. W idealnym ¶wiecie taka ksi±¿ka nie mog³aby powstaæ, ale ¿yjemy, gdzie ¿yjemy, wiêc dziw, ¿e powsta³a dopiero teraz. ... http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7677462,Porady_na_zdrady.html ------------------------------------------------------------------------------------------------- Edit: Przez jej zazdro¶æ móg³ straciæ ¿ycie ¦roda, 24 marca (16:45) (http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/y/s/fot_Barbarowski_Przez_jej_4015440.jpg) Dolno¶l±ska policja zatrzyma³a kobietê, która próbowa³a autem zepchn±æ do rowu samochód prowadzony przez jej by³ego partnera. Jak przyzna³a 30-latka, powodem jej zachowania by³a zazdro¶æ. ... http://polskalokalna.pl/wiadomosci/dolnoslaskie/wroclaw/news/zemsta-zazdrosnej-30-latki-na-bylym-partnerze,1456329 Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Marzec 24, 2010, 22:28:24 Cytuj Za³ó¿my wiêc, ¿e czytelniczka tej ksi±¿ki postanowi jednak poznaæ prawdê o swoim mê¿u i jego podejrzanie czêstych zebraniach. Nim j± pozna, czeka j± dobre kilka miesiêcy wyrzeczeñ. Detektyw radzi, by bardzo uwa¿a³a na to, co mówi i o co pyta. Do swoich podejrzeñ nie mo¿e siê przyznaæ znajomym, bo nie ma gwarancji, ¿e plotka ko³em nie dotrze do ma³¿onka. Nie mo¿e te¿ piæ alkoholu ani w inny sposób os³abiaæ ci±g³ej inwigilacyjnej czujno¶ci. Detektyw radzi, jak inwigilowaæ profesjonalnie. Nale¿y prowadziæ zeszyt obserwacji (godziny przyj¶cia, godziny wyj¶cia). Dyskretnie sprawdziæ komputer i komórkê, czytaj±c e-maile i SMS-y. Przejrzeæ kieszenie. Wszystko notowaæ, bo wa¿ne mog± byæ zmiany pozornie drobnych szczegó³ów, np. przesiadka na elegantsze skarpetki albo niespodziewane zami³owanie do s³odyczy (seks po¿era kalorie). Sprawdzaæ wyci±gi z kart bankowych ('tankowa³ w Pu³awach?'), dyskretnie obw±chiwaæ. Ale jaja. I po co to komu ? Po co ta wojna podjazdowa poch³aniaj±ca ca³± energiê i rado¶æ ¿ycia ? Mo¿e siê okazaæ , ¿e niewinna z pozoru i ca³kiem uzasadniona inwigilacja mo¿e siê przerodziæ w obsesjê. Mo¿na siê wkrêciæ samemu niesamowicie i to na ca³e ¿ycie. To jak budowanie sobie wiêzienia. Jak ju¿ raz zaczniesz to nigdy nie skoñczysz. Wiecznie bêdziesz wêszyæ ... Nie lepiej oszczêdziæ sobie i drugiej osobie tego wszystkiego po prostu szczer± rozmow± ? A najlepiej jest zbudowaæ siebie - istotê niezale¿n± mentalnie od kogokolwiek. Mi³o¶æ to dawanie, dzielenie siê sob±. Je¶li kto¶ nie chce przyj±æ tego daru to jego/jej strata , a nie Twoja. Tytu³: Odp: Zdrada, niewiernosc- czy potrafisz przebaczyc. Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Marzec 25, 2010, 10:44:31 Bêdzie zachwala³ takie podej¶cie bo z tego ¿yje. Dla mnie takowa postawa jest chora i mo¿e prowadziæ do popsucia relacji z -ca³kiem prawdopodobne - niewinnym ma³¿onkiem. Nie mozna normalnie funkcjonowaæ w takiej kreowanej atmosferze.
|