Niezale¿ne Forum Projektu Cheops

Hydepark => Historia => W±tek zaczêty przez: Szmer Grudzieñ 03, 2010, 15:24:23



Tytu³: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Szmer Grudzieñ 03, 2010, 15:24:23
Temat utworzony po podziale innego w±tku.


Cytuj
Na szczê¶cie tylko Ty tak my¶lisz ..
Ja siê zgadzam w zupe³no¶ci z tym, co Ptak napisa³a, a jeszcze dodam od siebie, ¿e kiedy rozpamiêtujesz swoj± przesz³o¶æ, kiedy ni± ¿yjesz na co dzieñ, to Ciê wi±¿e mentalnie. Ludzie uwik³ani w przesz³o¶æ poprzez ni± postrzegaj± tera¼niejszo¶æ swoj± i nie s± w stanie otworzyæ siê na co¶ nowego. W³a¶nie tak dzia³a na przyk³ad PROGRAM szkolnictwa. Wobec tego programu okre¶lenie  " O¶wiata " to nadu¿ycie. Owszem, do pewnego stopnia szko³a wyja¶nia jak i co funkcjonuje, ale jednocze¶nie ugruntowuje wiedzê, która jest niepe³na , albo zdezaktualizowana.

Czyli cz³owiek ma byæ pusty? To wynika z waszej wypowiedzi. Rozpamiêtywaæ przesz³o¶æ? Mamy siê jej baæ? Widzê ¿e nie rozumiecie podstawowej zasady funkcjonowania cz³owieka. Tera¼niejszo¶æ jest czym¶ niepoliczalnym. To jest jedynie impuls, który funkcjonuje na podstawie przesz³o¶ci. Czy to naszej czy ¶wiata nas otaczaj±cego. To ¿e teraz to czytasz wynika tylko i wy³±cznie z Twojej przesz³o¶ci... z umiejêtno¶ci, które kiedy¶ naby³e¶. Tak jest z ka¿dym, najmniejszym elementem naszego ¿ycia. Tera¼niejszo¶æ jest jedynie impulsem, przez który przelatuje ca³a nasza przesz³o¶æ, impuls ten kreuje dalsz± przesz³o¶æ. Przesz³o¶æ to do¶wiadczenie. Je¿eli uciekasz od przesz³o¶ci to twój tera¼niejszy impuls, ta twoja chwila, nie dzia³a, lub dzia³a zupe³nie przypadkowo. Je¶li cz³owiek nie ¿yje przesz³o¶ci± to jest nikim, pustk±. To przesz³o¶æ kszta³tuje Ciebie a nie impuls tera¼niejszo¶ci. Ten impuls to jedynie narzêdzie, które na podstawie twoich dotychczasowych warto¶ci kreuje kolejne. Tera¼niejszo¶æ sama w sobie niczego nie tworzy. Ja to tak widzê...

Cytuj
Nawet, je¶li cz³owiek przyj±³ program pt religia to te¿ ma do tego prawo
Maj±... ale czy maj± wybór? Czy w takiej sytuacji s± wolni?

===================

Tenebrael, no nie wiem. Z tym co napisa³e¶ oczywi¶cie siê zgadzam, ale póki co ca³y czas, niektóre osoby staraj± siê wmówiæ nam ¿e nale¿y zapominaæ.

Scali³em posty
Darek


Tytu³: Odp: czy religie przetrwaj±?
Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Grudzieñ 03, 2010, 17:16:10
Tenebrael, no nie wiem. Z tym co napisa³e¶ oczywi¶cie siê zgadzam, ale póki co ca³y czas, niektóre osoby staraj± siê wmówiæ nam ¿e nale¿y zapominaæ.

Szmer, a które to osoby staraj± siê wmówiæ, ¿e wybaczaj±c nale¿y zapominaæ o przesz³o¶ci? Mo¿esz wskazaæ jaki¶ cytat?


Tytu³: Odp: czy religie przetrwaj±?
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Szmer Grudzieñ 03, 2010, 18:31:28
Tenebrael, no nie wiem. Z tym co napisa³e¶ oczywi¶cie siê zgadzam, ale póki co ca³y czas, niektóre osoby staraj± siê wmówiæ nam ¿e nale¿y zapominaæ.

Szmer, a które to osoby staraj± siê wmówiæ, ¿e wybaczaj±c nale¿y zapominaæ o przesz³o¶ci? Mo¿esz wskazaæ jaki¶ cytat?

Cytuj
Wa¿ne, co ka¿dy cz³owiek wybiera na dan± chwilê. Bo tylko chwila obecna siê liczy. Przesz³o¶æ, albo jest w nas uwiêziona i dzia³a destrukcyjnie, albo uwolniona.
W tym sensie rozumiem wybaczenie. Puszczenie wolno. Odpuszczenie „grzechów”, bo tylko sobie je odpuszczamy.

Skoro przesz³o¶æ ma nie byæ "w nas uwiêziona" to nale¿y j± uwolniæ... pozbyæ siê jej. Wska¿ proszê t± "chwilê", "poka¿ paluszkiem" nie u¿ywaj±c przy tym przesz³o¶ci.
I mam jeszcze jedno pytanie... ja swojej przesz³o¶ci (w totalnej ca³o¶ci) nie "uwalniam", niczego nie zapominam i staram siê za wszelk± cenê nie zapomnieæ. Trzymam wszystko i wracam do tego wszystkiego kiedy tylko siê da, do tych bolesnych do¶wiadczeñ i do tych szczê¶liwych. Siedzi to we mnie g³êboko i bardzo aktywnie... i staram siê to utrzymaæ. Uwa¿asz to za co¶ z³ego?


Tytu³: Odp: czy religie przetrwaj±?
Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Grudzieñ 03, 2010, 18:51:33
I znów niezrozumienie ca³o¶ci przekazu a chwytanie siê pojedynczych s³ów. Ca³y czas wyja¶niam, ¿e chodzi o uwolnienie negatywnych i rozwalaj±cych nas emocji zwi±zanych z przesz³o¶ci±. To je (emocje) powinni¶my pu¶ciæ wolno, mimo zachowanej pamiêci, bo tej nie da siê wymazaæ. I nie ma takiej potrzeby.
Zmieniamy siebie i swój  stosunek do zasz³ych faktów. I tylko to.


Tytu³: Odp: czy religie przetrwaj±?
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Grudzieñ 03, 2010, 19:06:33
Tene  piszesz
Cytuj
Dlaczego wiêc sama, swoimi s³owami, chcesz, zgodnie z w³asn± definicj±, ograniczaæ prawa innych, do posiadania i g³oszenia w³asnej wizji rzeczywisto¶ci?


I bardzo s³usznie, je¶li to zdanie dotyczy relacji cz³owiek-cz³owiek. Natomiast w relacji cz³owiek-Instytucja równo¶ci byæ nie mo¿e, bo jej nie ma.
W tej chwili wygl±da to tak :  "cz³owiek w s³u¿bie Bogu" - Bogu reprezentowanemu  przez Instytucjê, zauwa¿my. Nikt nie ma prawa interpretowaæ oficjalnie Biblii i jej g³osiæ ni¿  po¶rednicz±ca Instytucja. Kiedy mamy do czynienia z Instytucj±, a nie z Ksiêdzem-cz³owiekiem ?
Ano wtedy , kiedy jest hierarchia, dyscyplina, regu³y, regulaminy, statuty, nakazy i zakazy, rejestry, przysiêgi i ¶wiadkowie. Wszystko to w imiê Bo¿e oczywi¶cie. Oto Instytucja , która uwa¿a, ¿e ma prawo interpretowaæ ( choæby na kazaniach ) to , co Bóg mia³ na my¶li. A ludzie musz± s³uchaæ i nie marudziæ.
I oni , wierni siê z tym godz±. Skoro tak, to ich wybór, o ile w tym jakikolwiek prawdziwy , wolny wybór by³.

W moim rozumieniu relacji cz³owiek-instytucja nie ma znaku równo¶ci. Instytucja ma S£U¯YÆ cz³owiekowi  jak maszyna, a nie zarz±dzaæ lud¼mi. Instytucja musi byæ podrzêdna. Warto wiedzieæ i widzieæ to, ¿e w religii  ca³y przekrêt polega na tym, ¿e cz³owiek ma s³u¿yæ Bogu.
Gdyby tak by³o to po co mia³by¶ woln± wolê cz³owieku, po co Bóg by stwarza³ Ciebie na "swój obraz i podobieñstwo swoje " ?
Wystarczy³oby stworzyæ robota i go zaprogramowaæ. Tak siê jednak sk³ada, ¿e cz³owiek powsta³ znacznie wcze¶niej ni¿ religie. Dopiero religie zaczê³y  programowaæ  umys³y pod k±tem wiary. Nie wiemy kto lub co wymy¶li³o religiê, ale to fascynuj±cy wynalazek, który zosta³ dobrze przemy¶lany przez swojego twórcê. On bazuje na naturalnej,duchowej potrzebie cz³owieka. Nie wiemy kto jest twórc±, ale wiemy ,¿e s± podobne wynalazki, opieraj±ce siê na spo³ecznych potrzebach gromadzenia siê i zbiorowego wyra¿ania - Pañstwa, granice, partie polityczne, organizacje , fundacje , stowarzyszenia ..

Religie upadn±, kiedy cz³owiek zrozumie, ¿e Wszech¶wiat ca³y stoi do jego dyspozycji i na jego rozkazy. Dos³ownie czeka na Twoj± my¶l, pomys³, intencjê, aby j± wzmocniæ.
Religie dobrze o tym wiedz±, dlatego manipuluj± lud¼mi, aby swoj± my¶l oraz intencjê kierowali oni poprzez portal danej wiary. Skoro cz³owiek tak czyni, to Wszech¶wiat to wspiera. Widocznie istota, której Wszech¶wiat ma s³u¿yæ w³a¶nie tego chce.

I jeszcze do Szmera mam s³ów kilka

Cytuj
Czyli cz³owiek ma byæ pusty? To wynika z waszej wypowiedzi. Rozpamiêtywaæ przesz³o¶æ? Mamy siê jej baæ?

Jakie "baæ " ? O co chodzi z t± pustk± ? Przesz³o¶æ jest zamkniêta, skoñczona , niezmienna. Koniec - by³o wydarzy³o siê . Nie ma tu ¿adnej pustki . Nie zgadzam siê z Twoim nastêpnym wywodem

Cytuj
Widzê ¿e nie rozumiecie podstawowej zasady funkcjonowania cz³owieka.

Przyjmujesz dla siebie okre¶lone zasady, dogmaty i wg nich funkcjonujesz. Nie ka¿dy musi to tak postrzegaæ i rozumieæ, jak Ty.
Cytuj
Tera¼niejszo¶æ jest czym¶ niepoliczalnym. To jest jedynie impuls, który funkcjonuje na podstawie przesz³o¶ci. Czy to naszej czy ¶wiata nas otaczaj±cego. To ¿e teraz to czytasz wynika tylko i wy³±cznie z Twojej przesz³o¶ci... z umiejêtno¶ci, które kiedy¶ naby³e¶. Tak jest z ka¿dym, najmniejszym elementem naszego ¿ycia.

Otó¿ przesz³o¶æ , jak wy¿ej wspomnia³em jest zakoñczona, ale nie zgodzê, siê , ze tera¼niejszo¶æ ¶ci¶le wynika wprost z logiki przesz³o¶ci. Na przyk³ad jeden cz³owiek w obliczu tragedii siê za³amie, a drugi wprost przeciwnie - wzmocni. Nie przesz³o¶æ - suchy fakt - o tym decyduje, tylko ten cz³owiek w jego TERAZ. Cz³owiek istnieje TERAZ a nie wczoraj. Uwik³anie siê w zdarzenia z przesz³o¶ci to niewolnictwo wobec wmówionej, albo wyuczonej to¿samo¶ci. Gdyby tak by³o to postêp by³by niemo¿liwy. Nikt by niczego nowego nie szuka³, no bo przecie¿ zosta³o to ju¿ w przesz³o¶ci ( np w szkole) obja¶nione, kto¶ postawi³ kropkê i amen i tyle. Na szczê¶cie tak nie jest. Poddajemy przesz³o¶æ weryfikacji , a dzieje siê to teraz. W tej chwili od milionów ludzi siê oczekuje , ¿e uczyni± jutro przewidywalny krok, a oni nie - teraz postanawiaj± spróbowaæ inaczej. Pod wp³ywem impulsu, intuicji czy przeczucia. Przeczucia nie wynikaj± z przesz³o¶ci. Wed³ug kryterium przesz³o¶ci wydaj± siê alogiczne. Mog± byæ uwa¿ane za  chaotyczne, szmerze, ale tylko przez kogo¶, kto nie ufa sobie - swojej Wy¿szej Istocie - uwa¿aj±c , ¿e jej nie ma. Dlatego ludzie uciekaj± od TERAZ , jak najszybciej przechodz±c nad tym do planów na jutro w oparciu o wczoraj. Nie dostrzegaj±c samego BYCIA w³a¶nie w tej oto chwili. O tym wspaniale pisa³ Eckhart Toole .
A skoro nie wnikasz w TERAZ to naturalne ,¿e widzisz to tak , jak nastêpuje
Cytuj
Tera¼niejszo¶æ jest jedynie impulsem, przez który przelatuje ca³a nasza przesz³o¶æ, impuls ten kreuje dalsz± przesz³o¶æ. Przesz³o¶æ to do¶wiadczenie.

A z nastêpnego Twego wywodu inne wnioski bym wyci±gn± ..

Cytuj
Je¿eli uciekasz od przesz³o¶ci to twój tera¼niejszy impuls, ta twoja chwila, nie dzia³a, lub dzia³a zupe³nie przypadkowo. Je¶li cz³owiek nie ¿yje przesz³o¶ci± to jest nikim, pustk±. To przesz³o¶æ kszta³tuje Ciebie a nie impuls tera¼niejszo¶ci. Ten impuls to jedynie narzêdzie, które na podstawie twoich dotychczasowych warto¶ci kreuje kolejne. Tera¼niejszo¶æ sama w sobie niczego nie tworzy. Ja to tak widzê..
.
Odwrotnie. Pozwalasz przesz³o¶ci sterowaæ sob±. I w³a¶nie o to chodzi miêdzy innymi religiom, Dlaczego dzieci tak szybko siê chrzci, komunia ¶w, religia w szkole, co Niedziela nauka klepania pacierza, tych samych modlitw bez zrozumienia ( bo tradycja, bo tak robi± rodzice i dziadkowie ) ? Dlatego, bo ca³y ten System opiera siê w³a¶nie na TWOIM  rozumieniu przesz³o¶ci. Bo tego ucz± Ciê najpierw , czyli, ¿e " To przesz³o¶æ kszta³tuje Ciebie a nie impuls tera¼niejszo¶ci ". Kompletnie niewierz±ca osoba wychowana w ¶rodowisku ateistycznym równie¿ wierzy w dok³adnie ten sam dogmat, to samo za³o¿enie : To przesz³o¶æ kszta³tuje Ciebie a nie impuls tera¼niejszo¶ci. Wed³ug mnie ten dogmat nie wytrzymuje próby ostatecznej. Kiedy nadchodzi ¶mieræ, przesz³o¶æ umiera. Ludzie zastanawiaj± siê wtedy, czy dobrze prze¿yli swoje ¿ycie, czy mo¿na by³o post±piæ czasem spontaniczne, opieraj±c siê na tera¼niejszym impulsie, zamiast byæ niewolnikiem swojej przesz³o¶ci z której, jak uwa¿ali, zawsze musi wynikaæ nastêpny krok..

Ale to tylko moje zdanie


Tytu³: Odp: czy religie przetrwaj±?
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Szmer Grudzieñ 03, 2010, 21:28:46
Cytuj
Przyjmujesz dla siebie okre¶lone zasady, dogmaty i wg nich funkcjonujesz. Nie ka¿dy musi to tak postrzegaæ i rozumieæ, jak Ty.
To nie s± okre¶lone zasady tylko fakty. Ka¿dy w ten sposób funkcjonuje. To ca³a Twoja przesz³o¶æ/do¶wiadczenie definiuje Ciebie. Nawet je¶li podejmujesz decyzjê "teraz" to i tak wp³yw na t± decyzjê ma przesz³o¶æ, która powoduje ¿e jeste¶ zdolny w ogóle podj±æ jak±kolwiek decyzjê. To ¿e teraz piszesz czy czytasz wynika z tego ¿e nauczy³e¶ siê tego kiedy¶. Twój impuls, twoja ¶wiadomo¶æ wykorzystuje ca³± przesz³o¶æ/do¶wiadczenie jakie posiadasz.
Wiêc przesz³o¶æ mo¿e i na pierwszy rzut oka jest zakoñczona ale w rzeczywisto¶ci jej istot± jest oddzia³ywanie na ten impuls, który nazywamy "teraz".

Cytuj
Uwik³anie siê w zdarzenia z przesz³o¶ci to niewolnictwo wobec wmówionej, albo wyuczonej to¿samo¶ci. Gdyby tak by³o to postêp by³by niemo¿liwy
Kompletnie b³êdny tok rozumowania. To w³a¶nie przesz³o¶æ pozwala nam na dalszy rozwój. Spójrzmy na to na przyk³adzie liczenia.
Gdyby nie braæ pod uwagê przesz³o¶ci to Twoje liczenie wygl±da³oby tak:

1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1....

Nie dopuszczaj±c przesz³o¶ci, twój proces stoi ca³y czas w jednym miejscu resetuj±c siê. Natomiast je¶li we¼miemy pod uwagê przesz³o¶æ to liczenie wygl±da tak:

1,2,3,4,5,6,7,8,9.... 999...

liczbê 999 (rozwój) osi±gnêli¶my tylko dziêki temu ¿e ci±g 1-998 stanowi przesz³o¶æ. Impuls tera¼niejszo¶ci, który prowadzi liczenie oraz ca³a przesz³o¶æ tworzy ca³y, nieskoñczony ci±g, który wci±¿ siê powiêksza. W ten sposób siê rozwijasz. Gdyby nie przesz³o¶æ to codziennie uczy³by¶ siê od nowa chodziæ. Przesz³o¶æ to ca³e twoje poznanie, dziêki któremu jeste¶ zdolny do dalszego poznania. Tak¿e tera¼niejszo¶æ to tylko (lub a¿) impuls, który w tej danej chwili wykorzystuje ca³± twoj± przesz³o¶æ do postawienia kroku dalej... kroku, która zaraz równie¿ siê stanie przesz³o¶ci±, do¶wiadczeniem, zbiorem warto¶ci, które Cie definiuj±.

Cytuj
Na przyk³ad jeden cz³owiek w obliczu tragedii siê za³amie, a drugi wprost przeciwnie - wzmocni.
To dziêki swojej zdobytej warto¶ci podejmie tak± decyzjê. Tragedia, która te¿ stanowi przesz³o¶æ, postawi kolejny krok i wzbogaci tego cz³owieka o kolejne doznania. I w tym wypadku nie istotne czy s± one pozytywne czy negatywne. Równie dobrze mo¿e skoñczyæ siê tak ¿e ten cz³owiek, który prze¿y³ wiele cierpienia, za 10 lat oka¿e siê znacznie szczê¶liwszym cz³owiekiem ni¿ ten, który wtedy, jednorazowo i pozornie wydawa³ siê silniejszy. Bo w rezultacie na ich kolejne "przygody" bêdzie mia³a wp³yw ca³o¶æ ich ¿ycia/przesz³o¶ci.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Grudzieñ 03, 2010, 22:10:31
Stare przyslowie mowi ( a przyslowia sa madroscia narodu) czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc  traci.

Czyli cale przeszlosc odgrywa niesamowita role w terazniejszosci , ktora tworzy przyszlosc.

Je¿eli kto¶ cale swoje ¿ycie bêdzie opiera³ na niskim systemie warto¶ci ( , krad³ ,³ajdaczy³ siê i zabija³ ), bo przynosi mu to korzy¶æ i przyjemno¶æ ,  tak zbuduje swój ¶wiat. To pró¿no oczekiwaæ by pozniejsze ¿ycie wiód³ prawe , godne i etyczne.

W jego ¶wiecie pewne zachowania , które stworzy³y jego krêgos³up etyczno moralny przy nadarzaj±cej siê okazji i tak i tak poka¿± jego twarz.

Przesz³o¶æ  bowiem tak ukszta³towa³a jego krêgos³up moralny i¿ jego norma s± takie a nie inne zachowania.

Tylko zdecydowane przeciwstawienie siê dawnym zwyczajom  i normom mo¿e to zmieniæ. Ale to nie jest proste , bo trzeba wyzerowaæ  przesz³o¶æ  i to nie s³owem a czynem.

I drugie przys³owie; " Po czynach ich poznacie...." , czyli po owocach , a nie po tym jak piêknie o czym¶ mówi±.


Kiara :) :)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 03, 2010, 22:29:10
I bardzo s³usznie, je¶li to zdanie dotyczy relacji cz³owiek-cz³owiek. Natomiast w relacji cz³owiek-Instytucja równo¶ci byæ nie mo¿e, bo jej nie ma.
W tej chwili wygl±da to tak :  "cz³owiek w s³u¿bie Bogu" - Bogu reprezentowanemu  przez Instytucjê, zauwa¿my. Nikt nie ma prawa interpretowaæ oficjalnie Biblii i jej g³osiæ ni¿  po¶rednicz±ca Instytucja. Kiedy mamy do czynienia z Instytucj±, a nie z Ksiêdzem-cz³owiekiem ?
Ano wtedy , kiedy jest hierarchia, dyscyplina, regu³y, regulaminy, statuty, nakazy i zakazy, rejestry, przysiêgi i ¶wiadkowie. Wszystko to w imiê Bo¿e oczywi¶cie. Oto Instytucja , która uwa¿a, ¿e ma prawo interpretowaæ ( choæby na kazaniach ) to , co Bóg mia³ na my¶li. A ludzie musz± s³uchaæ i nie marudziæ.
I oni , wierni siê z tym godz±. Skoro tak, to ich wybór, o ile w tym jakikolwiek prawdziwy , wolny wybór by³.

Nie zgodzê siê z tym, co piszesz. By³oby tak, gdyby instytucja by³a monolitem, struktura oderwan± od czynnika ludzkiego. A tak nie jest. Instytucjê tworz± ludzie, i jej ¿ywot te¿ podtrzymuj±. Istniej±, bo s± ludzie, którzy przychodz±. I nie chodzi mi jedynie o wiernych, ale o WSZYSTKICH ludzi w danej instytucji.

Niestety, bardzo prosto nam my¶leæ, ¿e np KK to manipuluj±cy kler i biedni, zmanipulowani wierni. Tylko zapominamy, ¿e kler nie powsta³ tak ot, z kapusty. Jedni ksiê¿a umieraj±, inni przystaj± do KK. Zapominamy, ¿e taki Ratzinger, dzisiaj zwany Benedyktem, te¿ kiedy¶ by³ ma³ym ch³opcem, zwyk³ym wiernym. ¯e kiedy¶ by³ zwyk³ym ksiêdzem. I tyczy siê to ka¿dego duchowego, od do³u do samej góry hierarchii. Zostali ksiê¿mi, bo widzieli w tym sens, warto¶æ. Bo widzieli celowo¶æ tego, by interpretowaæ Bibliê tak, a nie inaczej.

Ergo, to s± ludzie. Ludzie, którzy tworz± t± instytucje, pojedyncze jednostki, które tworz± grupê. Grupê niejednolit±, tak jak i ludzie nie s± jednolici. Ludzie maj±cy wiele ró¿nych motywacji, charakterów, celów.

Dlatego uwa¿am, ¿e traktowanie KK jako monolit, a kontaktów z nim - jako kontaktów cz³owiek-instytucja, jakby KK by³ monolitem, jest bezzasadne. Ta grupa, od najprostszego wiernego do papie¿a, powsta³a dlatego, ¿e ludzie wierz± w to, uznaj± to za sensowne, celowe.

Cytuj
W moim rozumieniu relacji cz³owiek-instytucja nie ma znaku równo¶ci. Instytucja ma S£U¯YÆ cz³owiekowi  jak maszyna, a nie zarz±dzaæ lud¼mi. Instytucja musi byæ podrzêdna.

Ale zapominasz, ¿e t± instytucjê te¿ tworz± LUDZIE. Nie jest to bezosobowy twór, maszyna - ale grupa ludzi.

Cytuj
Warto wiedzieæ i widzieæ to, ¿e w religii  ca³y przekrêt polega na tym, ¿e cz³owiek ma s³u¿yæ Bogu.
Gdyby tak by³o to po co mia³by¶ woln± wolê cz³owieku, po co Bóg by stwarza³ Ciebie na "swój obraz i podobieñstwo swoje " ?

Dla Ciebie nie ma to sensu. Dla mnie te¿ nie. Ale s± ludzie, dla których ma. A ¿e nie mo¿emy udowodniæ istnienia takiego a nie innego bóstwa, nie uwa¿am, by¶my mieli jakiekolwiek prawo negowaæ czyj±¶ wiarê.

Cytuj
Dopiero religie zaczê³y  programowaæ  umys³y pod k±tem wiary. Nie wiemy kto lub co wymy¶li³o religiê, ale to fascynuj±cy wynalazek, który zosta³ dobrze przemy¶lany przez swojego twórcê. On bazuje na naturalnej,duchowej potrzebie cz³owieka. Nie wiemy kto jest twórc±, ale wiemy ,¿e s± podobne wynalazki, opieraj±ce siê na spo³ecznych potrzebach gromadzenia siê i zbiorowego wyra¿ania - Pañstwa, granice, partie polityczne, organizacje , fundacje , stowarzyszenia ..

I tu widzê kolejny b³±d my¶lowy, lub te¿ pewne nieuzasadnione za³o¿enie ad hoc.

Mianowicie, sk±d teza, ¿e istnia³ programator? Sk±d teza, ¿e kto¶ konkretny stworzy³ religiê? Wielokrotnie wykazywano, ¿e rzeczy takie jak grupy wspólnie co¶ kultywuj±ce, czy wyznaj±ce podobne pogl±dy, potrafi± (tak, ³±cznie z hierarchi±, etosem etc) powstawaæ samoistnie. Nie musi byæ ¿adnego programatora.

Dlatego uwa¿am, ¿e takie za³o¿enie jest b³êdne. Albo inaczej - ¿e samo zak³adanie istnienia inicjatora jest nieuzasadnione.

Problem w tym, ¿e ów inicjator jest konieczn± sk³adow± spiskowej teorii o celowym stworzeniu religii dla podporz±dkowania ludzi. Bez tego za³o¿enia - teoria upada. A nie ma ¿adnych dowodów na s³uszno¶æ tego¿ za³o¿enia, natomiast sporo dowodów na to, ¿e samoistne powstanie jest jak najbardziej mo¿liwe.

Cytuj
Religie upadn±, kiedy cz³owiek zrozumie, ¿e Wszech¶wiat ca³y stoi do jego dyspozycji i na jego rozkazy. Dos³ownie czeka na Twoj± my¶l, pomys³, intencjê, aby j± wzmocniæ.
Religie dobrze o tym wiedz±, dlatego manipuluj± lud¼mi, aby swoj± my¶l oraz intencjê kierowali oni poprzez portal danej wiary.

Znowu jest to za³o¿enie ad hoc. Sk±d wiedza, ¿e wiedz±? Sk±d ta pewno¶æ? Manipulacja zak³ada dzia³anie celowe. A gdzie dowody na to, ¿e takie jest to dzia³anie - celowe? Równie mo¿liwym jest, ¿e sytuacja znowu zaistnia³a samoistnie - ¿e cz³owiek sam za³o¿y³ sobie kajdany, i ¿e ca³± heirarchia ko¶cielna jest równie skuta nimi, co najpo¶ledniejszy wierny.


Oczywi¶cie nie chcê tutaj powiedzieæ, ¿e NA PEWNO jest, jak piszê. Ale jest to równie (nie)prawdopodobna teza, co teza o celowym dzia³aniu i odgórnym stworzeniu. Na ¿adn± z nich nie mamy bowiem dowodów, a jedynie osobiste przemy¶lenia i domys³y. 

========================

Czyli cale przeszlosc odgrywa niesamowita role w terazniejszosci , ktora tworzy przyszlosc.
Je¿eli kto¶ cale swoje ¿ycie bêdzie opiera³ na niskim systemie warto¶ci ( , krad³ ,³ajdaczy³ siê i zabija³ ), bo przynosi mu to korzy¶æ i przyjemno¶æ ,  tak zbuduje swój ¶wiat. To pró¿no oczekiwaæ by pozniejsze ¿ycie wiód³ prawe , godne i etyczne.
W jego ¶wiecie pewne zachowania , które stworzy³y jego krêgos³up etyczno moralny przy nadarzaj±cej siê okazji i tak i tak poka¿± jego twarz.
Przesz³o¶æ  bowiem tak ukszta³towa³a jego krêgos³up moralny i¿ jego norma s± takie a nie inne zachowania.

Nie jest to do koñca prawd±. Ogromny wp³yw ma te¿ aktualne ¶rodowisko. Wp³yw tego¿ ¶rodowiska ¶wietnie przedstawia znany chyba wszystkim s³ynny "eksperyment wiêzienny" Zimbardo. W eksperymencie tym w ci±gu 2 dni (!!!) ze zwyk³ych, nieagresywnych ludzi (zosta³o to wcze¶niej przebadane), powsta³a grupa brutalnych oprawców. Natomiast praktycznie od razu po zakoñczeniu eksperymentu, wszystko wróci³o do normy.

Tak wiêc wyuczone wzorce to jedynie jeden z czynników. Drugim, maj±cym tak samo du¿e, je¶li nie wiêksze znaczenie, jest AKTUALNA sytuacja, aktualne ¶rodowisko.

Cytuj
Tylko zdecydowane przeciwstawienie siê dawnym zwyczajom  i normom mo¿e to zmieniæ. Ale to nie jest proste , bo trzeba wyzerowaæ  przesz³o¶æ  i to nie s³owem a czynem.

Przeciwstawienie siê brutalno¶ci za pomoc± brutalno¶ci? To mo¿e teraz ja zacytujê pewn± frazê: "Ten, który walczy z potworami, winien uwa¿aæ, by samemu nie staæ siê jednym z nich"...

Cytuj
I drugie przys³owie; " Po czynach ich poznacie...." , czyli po owocach , a nie po tym jak piêknie o czym¶ mówi±.

Je¶li mia³bym tak poznawaæ, musia³bym uznaæ, Kiaro, ¿e praktykujesz nienawi¶æ bezwarunkow±. Bo o mi³o¶ci mówisz, a jadem plujesz.

EDIT:

I nie mówiê tego z niechêci do Ciebie. Ale je¶li mam byæ szczery, to mam wra¿enie, ¿e widzisz przys³owiow± drzazgê w oczach innych, ale belki w swoim nie zauwa¿asz. ¯e mówisz o mi³o¶ci, maj±c w sobie (co widaæ po postach) ogromne pok³ady nienawi¶ci. W dodatku - co dla rozwoju duchowego gorsze - wydajesz siê absolutnie wypieraæ ze ¶wiadomo¶ci t± kwestiê. Teoretycznie g³osisz wolno¶æ, nieocenianie innych, suwerenno¶æ. Ale nie zauwa¿asz chyba, ¿e w Twoich postach wci±¿ pobrzmiewa wy¿szo¶æ, jakby¶ uwa¿a³a, ¿e posiadasz wiedzê lepsz± od innych, pochodz±c± z wy¿szych ni¿ inni poziomu ¶wiadomo¶ci, do której trzeba dojrzeæ do Twojego (w rozumieniu - wy¿szego) poziomu ¶wiadomo¶ci.

Nie wiem, czy mam racjê, ale zastanów siê nad tym. Bo stawianie siebie w pozycji nauczyciela, nie dopuszczaj±c do siebie my¶li, ¿e czasem warto byæ uczniem, mo¿e prowadziæ jedynie do duchowej stagnacji, zapatrzenia w siebie, a zamkniêcia na innych.

Scali³em posty
Darek


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Grudzieñ 04, 2010, 01:46:53
Napisalam cala przeszlosc to znaczy wszystkie elemety w niej zawarte.

Tak , moje stanowisko dotyczace prawosci i godnosci jest niezlomne , naprawde nic,  ale to nic go nie nagnie do mody i wygody zycia.

A zatem bede w waszych oczach kims dziwnym i niezrozumialym , zdaje sobie z tego sprwe.
Bardzo trudno jest uwierzyc iz ktos zyje wedle tego o czym pisze, no coz?
Trzeba sie dopatrywac przeroznych rzeczy , bo byc to nie moze prawdziwe.

Jezeli narazanie siebie przy  odkrywaniu  klamstw , matactw , oszustw z roznych systemow jest objawem nienawisci bezwarunkowej do ludzi? To dosyc dziwne wnioski , ale coz?

Widzisz wiekszoscia ludzi mozna manipulowac , mna nie , wiekszosc ludzi mozna zastraszyc , mnie nie.

U wiekszosc ludzi mozna przekodowac system wartosci , u  mnie nie.

Tym sie roznie od wiekszosci ludzi niczym poza tym. Gdybym nie byla wlasnie taka , nie mogla bym robic tego co robie.

Moim zadaniem jest pokazywac , odkrywac , odslaniac wszystko co niesie falsz i oblude , manipulacje i okrucienstwo.

Ludzie na swoj sposob beda  korzystali , lub nie  beda korzystali z tej wiedzy.
Chory system sie broni , pomimo ewidetnego zla czynionego nadal probuje odwracac uwage.

Na ziemi wszystko czyni sie ludziom przez ludzi inaczej byc nie moze. Tak wiec krzywdzeni byli i sa ludzie a inni ludze w imie tego systemu zrobia wszystko by temu zaprzeczyc. By mogl on trwac nadal.

Trzeba w koncu zrozumiec iz Stworca oraz wszystkie wartosci dobra to jedno a religijne przekrety sluzace  systemowi i okreslonej grupie ludzi to drugie.

Kiara :) :)

ps. Naprawde nie wzruszaja mnie takie opinnie na moj temat , kazdy moze pisac co mu sie tylko podoba.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 04, 2010, 03:47:06
I znów niezrozumienie ca³o¶ci przekazu a chwytanie siê pojedynczych s³ów. Ca³y czas wyja¶niam, ¿e chodzi o uwolnienie negatywnych i rozwalaj±cych nas emocji zwi±zanych z przesz³o¶ci±. To je (emocje) powinni¶my pu¶ciæ wolno, mimo zachowanej pamiêci, bo tej nie da siê wymazaæ. I nie ma takiej potrzeby.
Zmieniamy siebie i swój  stosunek do zasz³ych faktów. I tylko to.


 Opisywany przez Ciebie Ptaku proces ma trochê inn± konotacjê, choæ niew±tpliwym faktem jest, ¿e (jak piszesz) chodzi tutaj  o uwolnienie siê od negatywnych aspektów, gdzie owe aspekty reprezentuj± pola energii zawe¿aj±ce nasz± ¶wiadomo¶æ kilku my¶lowych schematów !!!

Zasadniczo chodzi tu  o zrozumienie faktu, ¿e wszelkie emocje jak lêk, poczucie winy, depresja, wstyd, frustracja itd...itp.  nie s± wcale z³e, lub (jak piszesz) rozwalaj±ce, a rozwalaj±ce jest tylko takie o nich my¶lenie, czyli ich os±dzanie...

Czyli mamy do czynienia z mechanizmmi obronnymi, które nie pozwalaj±
 zaakceptowaæ swoich w³asych uczuæ.
Wiêc zmiana stosunku do zasz³ych faktów polega na zrozumieniu, ¿e co¶ wcze¶niej os±dzili¶my jako z³e, lub krzywdz±ce, gdzie w istocie os±dzili¶my NIE zdarzenie lub sytuacjê, lecz os±dzili¶my tylko w³asne emocje. ???
Przyk³ad : je¶li napiszê, ¿e Ptak wypisuje bzdury na internetowych forach mo¿e wywo³aæ to na poziomie biologicznej homeostazy okre¶lone emocje.Nie ma to nic wspólnego z prawd±, lecz ma wiele wspólnego z przes±dem ( przed -s±dzimy) jednak mo¿esz poczuæ siê pokrzywdzona  i nies³usznie os±dzona i  poczuæ siê ¼le, poniewa¿ wywo³a to konflikt wewnêtrzny.
Ale, przecie¿ ¿adna czyja¶  opinia i zdanie nie mo¿e mieæ na nas Â¿adnego wp³ywu i nie wywo³a ¿adnych emocji, je¿eli tylko bêdziemy posiadaæ odpowiednie poczucie swojej w³asnej warto¶ci....!

W psychologicznych teoriach psychodynamicznych, proces nie¶wiadomego przypisywania w³asnych przekonañ, warto¶ci lub innych procesów subiektywnych innym, powoduje reakcjê zwrotn±...
Ta reakcja zwrotna w postaci ró¿nych ¿yciowych zdarzeñ wywo³uje u nas w³a¶nie emocje.A te emocje powoduj±, ¿e czujemy siê ¼le, czuje siê nawet podle i koniec koñcem wszystko os±dzamy jako z³e i spychamy to ze swojej ¶wiadomo¶ci do... pod¶wiadomo¶ci.
Rozpoczynamy proces t³umienia swojej w³asnej osobo¶ci, swojego w³asnego pola  ¿ycia, walcz±c ze swoim w³asnym do¶wiadczeniem.
A takie postêpownie prowadzi wprost do chorób, psychoz i  przedwczesnej ¶mierci.

Wiêc na czym polega uwolnienie sie od ''negatywnych'' aspektów ?

Polega na : zrozumieniu tego co siê dzia³o i nie os±dzaniu ich jako ''negatywne''.

Wed³ug  za³o¿eñ psychoanalizy tre¶ci uznane, os±dzone jako z³e, niekorzystne, lub krzywdz±ce s± natychmiast  wypierane ze ¶wiadomo¶ci i funkcjonuj± dalej w pod¶wiadomych warstwach osobowo¶ci ujawniaj±c siê w postaci projekcji (realnych zdarzeñ w naszym ¿yciu) i  prowadz±c wprost dalej do nieadekwatnej interpretacji zdarzeñ.
Wiêc, czy mo¿emy siê dziwiæ, ¿e tylu naukowców pracuje w wojskowych laboratoriach wymy¶laj±c coraz to nowsze i doskonalsze rodzaje broni do zabijania.Czy mo¿emy siê zatem dziwiæ GMO, systemom w³adzy, kontroli, przemocy, czy mo¿emy siê dziwiæ temu, ¿e 80 milionów ludzi umiera z g³odu  skoro tworz± j± w³a¶nie tacy ludzie, których ¿ycie opiera siê na lêku i agresji. Boisz siê wiêc atakujesz. Walczysz, chcesz dominowaæ, zdobywaæ po to tylko, aby zapewniæ sobie poczucie bezpieczeñstwa.

Bez najmniejszej przesady mo¿na powiedzieæ, ¿e planete Ziemiê zamieszkuj± istoty, gdzie ich ¿ycie jest relatywnie lustrzanym odbiciem ich w³asnych iluzji i projekcji - menadrów my¶li i strachu.....
Mamy, wiêc wspania³e technologie, wspania³± naukê, kulturê, sztukê, wspania³e biznesy, a druga strona tego samego ''z³otego'' medalu przedstawia ¿a³osn± rozpacz.
Przedstawia ¿ebraków wo³aj±cych o pomoc.....!
St±d tyle niepokojów, wojen, nienawi¶ci, walki, st±d tyle chorób, patologii, g³odu, nêdzy i ¶cie¿ek zalanych ³zami.....

Zrozumienie procesów dotycz±cych nie¶wiadomych przekonañ o sobie samym, ¶wiecie i wszech¶wiecie, a zarazem  uwolnienie  siê od nich stanowi zatem punkt wyj¶cia z tego... Matrixa.
Problem  polega na tym, ¿e dotyczy to jak na razie znikomej czê¶ci populacji ludzko¶ci...
Wystarczy pos³uchaæ codziennych wiadomo¶ci, aby siê o tym przekonaæ.
Wiêc, kto ma uszy do s³uchania niechaj s³ucha...


 


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 04, 2010, 07:03:20
Napisalam cala przeszlosc to znaczy wszystkie elemety w niej zawarte.

A raczej opisujesz (nie tylko w tym zreszt± temacie) jak TY to widzisz, swoje subiektywne zdanie. Nic wiêcej.

Cytuj
Tak , moje stanowisko dotyczace prawosci i godnosci jest niezlomne , naprawde nic,  ale to nic go nie nagnie do mody i wygody zycia.

Twoja wola. Masz przecie¿ prawo do skostnienia i bycia g³uch± na g³osy innych, zamykaj±c siê we w³asnym ¶wiatopogl±dzie i nie dopuszczaj±c nawet mo¿liwo¶ci, ¿e jest b³êdny. Ka¿dy cz³owiek ma to prawo, i nikt Ci go odbieraæ nie chce.

Cytuj
A zatem bede w waszych oczach kims dziwnym i niezrozumialym , zdaje sobie z tego sprwe.
Bardzo trudno jest uwierzyc iz ktos zyje wedle tego o czym pisze, no coz?
Trzeba sie dopatrywac przeroznych rzeczy , bo byc to nie moze prawdziwe.

Po prostu ludzie zauwa¿aj± rozstrza³ miêdzy Twoimi teoriami o mi³o¶ci bezwarunkowej i Twoim pa³aniem nienawi¶ci± do KK. Je¶li Ty nie widzisz tu paradoksu - có¿, mo¿e kiedy¶ to przepracujesz i zobaczysz. Nikt nie zmusza.

Cytuj
Jezeli narazanie siebie przy  odkrywaniu  klamstw , matactw , oszustw z roznych systemow jest objawem nienawisci bezwarunkowej do ludzi? To dosyc dziwne wnioski , ale coz?

No dos³ownie jak mickiewiczowska "Polska Chrystusem narodów".

Zreszt±, kolejna zgrabna manipulacja z Twej strony. Nie "objawem nienawi¶ci DO LUDZI", ale, objawem nienawi¶ci do KK jako instytucji.

Cytuj
Widzisz wiekszoscia ludzi mozna manipulowac , mna nie , wiekszosc ludzi mozna zastraszyc , mnie nie.
U wiekszosc ludzi mozna przekodowac system wartosci , u  mnie nie.
Tym sie roznie od wiekszosci ludzi niczym poza tym. Gdybym nie byla wlasnie taka , nie mogla bym robic tego co robie.
Moim zadaniem jest pokazywac , odkrywac , odslaniac wszystko co niesie falsz i oblude , manipulacje i okrucienstwo.

Nie wiem, jak z Twoj± mi³o¶ci± bezwarunkow±, ale ego to Ty masz jak st±d na Ksiê¿yc...

Cytuj
Ludzie na swoj sposob beda  korzystali , lub nie  beda korzystali z tej wiedzy.
Chory system sie broni , pomimo ewidetnego zla czynionego nadal probuje odwracac uwage.

Tak, bo chory system dosta³ kopniaka w zadek. I wyci±gn±³ lekcjê na przysz³o¶æ - nie chce z jednej choroby wpa¶æ w drug±. Dlatego broni siê, by z jednej nienawi¶ci nie popa¶æ w drug± - tym razem wzglêdem siebie samego.

Wybacz, Kiaro, ale nienawi¶ci± z nienawi¶ci± nie wygrasz.

Cytuj
Na ziemi wszystko czyni sie ludziom przez ludzi inaczej byc nie moze. Tak wiec krzywdzeni byli i sa ludzie a inni ludze w imie tego systemu zrobia wszystko by temu zaprzeczyc. By mogl on trwac nadal.

Inni jeszcze podburzaj± t³umy, wytwarzaj±c jeszcze wiêksze pok³ady nienawi¶ci. Trudno powiedzieæ, co gorsze...

Cytuj
Trzeba w koncu zrozumiec iz Stworca oraz wszystkie wartosci dobra to jedno a religijne przekrety sluzace  systemowi i okreslonej grupie ludzi to drugie.

Trzeba w koñcu zrozumieæ, ¿e ¿ywi±c (i potêguj±c, przez g³oszenie) chor± nienawi¶æ do tych systemów, stajesz siê identyczna, jak te systemy.

Ale có¿, powiem Ci s³owami, którymi czêsto sama szafowa³a¶: do zrozumienia tego trzeba duchowo dojrzeæ. Ka¿dy patrzy z poziomu swojego w³asnego rozwoju.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Grudzieñ 04, 2010, 11:44:06
OOho , wlo¿ylem "kij w mrowisko".. ale to dobrze. Bêdê bronil swojego TERAZ :)

Szmerze  piszesz :
Cytuj±c mnie
Cytuj
Uwik³anie siê w zdarzenia z przesz³o¶ci to niewolnictwo wobec wmówionej, albo wyuczonej to¿samo¶ci. Gdyby tak by³o to postêp by³by niemo¿liwy
twierdz±c, ¿e  :
Cytuj
Kompletnie b³êdny tok rozumowania. To w³a¶nie przesz³o¶æ pozwala nam na dalszy rozwój. Spójrzmy na to na przyk³adzie liczenia.
Gdyby nie braæ pod uwagê przesz³o¶ci to Twoje liczenie wygl±da³oby tak:

1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1,1.
...

Wydaje mi siê, ¿e na rzeczywisto¶æ patrzymy z ró¿nych punktów widzenia. Twój punkt widzenia opiera siê wyl±cznie o umysl i budowanie to¿samo¶ci w ¶wiecie taktowanym czasem. Co¶ wynika z czego¶. 1+1 =2 . To jest program, który funkcjonuje i któremu siê poddajemy od urodzenia. Mój punkt widzenia wynika z przeniesinia uwagi w kierunku , nazwijmy to - kwantowym. Rzeczywisto¶æ jest nieokre¶lona, jest zbiorem spl±tanych stanów kwantowych, które dopiero REDUKUJEMY do stanów oznaczonych. Redukujemy wedlug czego  ? wedlug programów funkcjonuj±cych w umy¶le. Umysl traktuje rzeczywisto¶æ w sposób ci±gly ,jak film na ekranie. To jest czê¶æ prawdy w której tera¼niejszo¶æ jest , jak mówisz - mgnieniem, niemal¿e nie istnieje. Ale naukowcy ( Stuart Hameroff quantuumconsciousness.org) dowodz±, ¿e tak na prawdê rzeczywisto¶æ, ani czas nie s± ci±gle. To jest impulsywne , jakby klatka po klatce , wy¶wietlanie zredukowanych stanów kwantowych. Wyl±cz umys³ i zanurzysz siê w TERAZ. Tak na prawdê robisz to ka¿dej nocy. Idziesz spaæ, tracisz up³yw czasu, wy³±czasz umys³, budzisz siê -w³±czasz - jakby¶ dopiero co zasn±³ - to subiektywne uczucie postrzegane za pomoc± umys³u. Tak na prawdê Twój metabolizm i aktywno¶æ mózgu zmieniaj± zupe³nie czêstotliwo¶æ taktowania. ¦pi±c nie starzejesz siê w tempie co sekunda, wszystko zwalnia. Tê umiejêtno¶æ, jakby ¶wiadomego ¶nienia , posiedli medytuj±cy mnisi. Zmierzono ich fale mózgowe i wygl±da na to, ¿e ich postrzeganie czasu zwalnia, a w ka¿dym razie nie przebywaj± w tej samej czêstotliwo¶ci co obserwuj±cy naukowiec.
W rzeczywisto¶ci kwantowej nie ma nastêpstwa 1+1=2. Nie ma te¿ stagnacji 1,1,1,.. s± wszystkie mo¿liwo¶ci jednocze¶nie, to nazywam TERAZ.

Cytuj
Nie dopuszczaj±c przesz³o¶ci, twój proces stoi ca³y czas w jednym miejscu resetuj±c siê. Natomiast je¶li we¼miemy pod uwagê przesz³o¶æ to liczenie wygl±da tak:

1,2,3,4,5,6,7,8,9.... 999...

liczbê 999 (rozwój) osi±gnêli¶my tylko dziêki temu ¿e ci±g 1-998 stanowi przesz³o¶æ.
Z perspektywy kwantowego TERAZ  liczbê  999 osi±gamy bez po¶rednictwa sumowania poprzednich wyników. W praktyce  przypomina proces afirmacji. Ludzie nakre¶laj± obraz siebie, jakiego pragn±, szczê¶liwego, bogatego, radosnego i , je¶li s± konsekwentni - takimi siê staj±. Nie musi byæ po temu ¿adnych poszlak, mo¿esz  byæ biedny i schorowany, ale wizualizujesz siebie jako zdrowego i op³ywaj±cego w obfito¶æ i takim siê stajesz. Dzieje siê tak, poniewa¿ wywo³ujesz ( redukujesz ) okre¶lony stan z jednocze¶nie wystêpuj±cych wszystkich mo¿liwych stanów kwantowych. Nastêpnie wydarza siê sekwencja zdarzeñ, która do tego punktu oczekiwanego Ciê doprowadza. Zdajê sobie sprawê, ¿e ciê¿ko Ci w to uwierzyæ, bo musia³by¶ zrezygnowaæ ze swojej to¿samo¶ci wynikaj±cej z przesz³o¶ci, a Ty j± po prostu w sobie dopieszczasz nie przyjmuj±c niczego nowego. Rozwój oparty na przesz³o¶ci jest pozornie jedynie s³uszny, ale jest iluzoryczny. Jest ¶ci¶le okre¶lony i w miarê przewidywalny, oparty na oprogramowaniu, które przyczepi³o siê do Ciebie w dzieciñstwie ( szkol±, religia, wychowanie, tradycja ) . Nie ma w tym nic niew³a¶ciwego, bo w koñcu ¿yjemy w Systemie, który oparty jest na umownych kwestiach , oprogramowaniu, które ludzie sami wymy¶lili uwa¿aj±c, ¿e na danym moment bêdzie ono najlepsze dla wszystkich. Ale nie jest ono niezmienne. Istnia³o oprogramowanie pt "komuna" teraz mamy krwio¿erczy kapitalizm.
Cytuj
Impuls tera¼niejszo¶ci, który prowadzi liczenie oraz ca³a przesz³o¶æ tworzy ca³y, nieskoñczony ci±g, który wci±¿ siê powiêksza. W ten sposób siê rozwijasz.
Jak ju¿ pisa³em , to jest pozorny rozwój. Rozwój zaplanowany, oparty na to¿samo¶ci oraz umy¶le. Je¶liby¶ zdo³a³ kiedy¶ oderwaæ siê od swojego umys³u i to¿samo¶ci, je¶liby¶ spróbowa³ poobserwowaæ je, to na pewno zada³by¶ sobie pytanie KIM jest ten, który obserwuje siebie ? Jak funkcjonuje ten kto¶-obserwator, czy istnieje tam czas i nastêpstwo zdarzeñ ? I mo¿e zapragn±³by¶ przenie¶æ swoj± uwa¿no¶æ z to¿samo¶ci okre¶lonej sum± przesz³ych momentów w rzeczywisto¶æ Jam Jest, wiecznego TERAZ pe³nego nieskoñczonych mo¿liwo¶ci . I z tego nowego  poziomu zacznij redukowaæ stany kwantowe. Ale to wymaga nieco wysi³ku i zrozumienia, a nade wszystko, oderwania siê od ci±g³o¶ci swojej to¿samo¶ci, od umys³u, który jest tylko narzêdziem, a nie Twoj± istot±. Najpiêkniejsze jest to, ¿e mamy zawsze wybór. Pozostaæ w nurcie czasu od¶wie¿anego z czêstotliwo¶ci± 40 hz, albo zmieniæ postrzeganie. :)

Kiaro
Cytuj
Je¿eli kto¶ cale swoje ¿ycie bêdzie opiera³ na niskim systemie warto¶ci ( , krad³ ,³ajdaczy³ siê i zabija³ ), bo przynosi mu to korzy¶æ i przyjemno¶æ ,  tak zbuduje swój ¶wiat. To pró¿no oczekiwaæ by pozniejsze ¿ycie wiód³ prawe , godne i etyczne.

Ogl±da³a¶ film pt "Misja" z Robertem De Niro ? Ten¿e aktor gra³ rolê okrutnego handlarza niewolników. W akcie zemsty po odkryciu zdrady zabi³ swojego brata. Ten czyn tak go porazi³, ¿e chcia³ siê od tego uwolniæ, zapakowa³ cale swoje ¿elastwo, zbroje, miecze inne gad¿ety do wora i wyruszy³ z tym bezbronny w góry wraz z misjonarzami. Tam w górach oddaje siê w rêce tych, których kiedy¶ ³owi³ jako handlarz. Ale oni zamiast go zar¿n±æ wybaczaj± i przyjmuj± jak cz³owieka do misji.
Czy przyk³adaj±c tu rozumowanie Szmera przesz³o¶æ zadecydowa³a o kolejnym kroku bohatera? Przecie¿ zosta³ ukszta³towany, jego ¿ycie by³o wyzute z lito¶ci, z cz³owieczeñstwa, posun±³ siê a¿ do tego, ¿e zabija brata i teraz .. SK¡D pojawia siê impuls zado¶æuczynienia ? Przecie¿ wcze¶niej tego nie by³o, nie by³o ¿adnych poszlak, aby siê to pojawi³o  .. Pewne zdarzenie odziera nagle  cz³owieka z ca³ej jego to¿samo¶ci, wytr±ca go z jego "ja". Cala , z takim trudem budowana , fasada oparta o przesz³o¶æ sypie siê nagle, ogl±dasz siebie, jak kogo¶ ca³kowicie obcego, zanurzonego w nieznanym ¶wiecie , a kiedy wracasz do "siebie" postanawiasz wszystko zmieniæ. Przemiana dzieje siê nagle w³a¶nie w TERAZ, nawet za cenê gro¼by utraty w³asnego ¿ycia. Ol¶nienie, zrozumienie - one nie wymagaj± kontynuacji czasoprzestrzennej. To siê wydarza natychmiast i nagle staje siê wszystko oczywiste.  

Tenebrael piszesz

Cytuj
Nie zgodzê siê z tym, co piszesz. By³oby tak, gdyby instytucja by³a monolitem, struktura oderwan± od czynnika ludzkiego. A tak nie jest. Instytucjê tworz± ludzie, i jej ¿ywot te¿ podtrzymuj±. Istniej±, bo s± ludzie, którzy przychodz±. I nie chodzi mi jedynie o wiernych, ale o WSZYSTKICH ludzi w danej instytucji.
To siê trochê mylisz Tene moim zdaniem. Leciutko Ci przychodzi stwierdzenie, ¿e "instytucjê tworz± ludzie" i szybciutko przechodzisz nad tym do porz±dku dziennego, jakby instytucja to by³a ¿ywa istota.
Przyjrzyjmy siê temu, nad czym przemykasz dalej - otó¿ fakt, ludzie tworz± na przyk³ad zbiór praw i obowi±zków. Konkretni ludzie. Dotyczy to równie¿ instytucji Ko¶cielnej ( sobór i Konstantyn ) . Powo³uj± instytucjê i postanawiaj±, ¿e bêdzie ona wyroczni± w zakresie pewnych sfer ¿ycia cz³owieka. Od tego momentu to regu³a okre¶la prawa cz³owieka, a nie jaki¶ tam sêdzia, czy Papie¿. Mo¿esz odwo³aæ sie od ka¿dego os±du powo³uj±c siê na regu³ê, która ma ¶cis³y zapis i jest obojêtna na ludzkie widzimisiê pana ksiêdza, króla czy prezydenta. Istnieje Konstytucja, która okre¶la prawa i obowi±zki. Konstytucja to zapis umowny, któremu siê podporz±dkowujemy bo ufamy, ¿e nas obroni . Powo³ujemy organy do egzekucji tych praw. Ufamy , ¿e obroni± nas przed "innym ja". W taki oto sposób Instytucje funkcjonuj± jako twory nadrzêdne wobec ¿ycia cz³owieka. W zale¿no¶ci od sytuacji Prawo mo¿e nawet odebraæ Ci Twoje mienie , pozbawiæ wolno¶ci (np zagro¿enie epidemi± ) , a nawet odebraæ prawo do ¿ycia ( wojna ) , w imiê rzeczywistego lub wykreowanego sztucznie zagro¿enia.  Dlatego nie pisz mi, ¿e Instytucje zale¿± od ludzi. Owszem, to ludzie mog± je zmieniæ , albo nawet zlikwidowaæ instytucjê, ale musz± mieæ ku temu przes³anki. Je¶li ¿yjemy w zagro¿eniu i strachu przed "innym ja" to nie zmienimy nic i pozostawimy rz±d dusz w rêkach narzêdzia, które sami stworzyli¶my. Bêdzie tak dopóki bêdziemy tkwili w  poczuciu rozdzielenia od innych ludzi - w poczuciu braku jedno¶ci , w poczuciu permanentnego zagro¿enia . To jest gwarant istnienia Instytucji.  Je¶li nie bêdziemy siê musieli niczego obawiaæ,albo uzyskamy bezpo¶redni dostêp do Praw Kosmicznych,  to po co nam bêdzie instytucja ?

Cytuj
Jedni ksiê¿a umieraj±, inni przystaj± do KK
No w³a¶nie - przystaj± do Instytucji zorganizowanej okre¶lonymi prawami, regu³ami , dogmatami i kanonami zachowania. Przystaj± i poruszaj± siê wg tych¿e regu³, bo ju¿ na samym wstêpie sk³adaj± przysiêgê wierno¶ci i pos³uszeñstwa.

Cytuj
Dlatego uwa¿am, ¿e traktowanie KK jako monolit, a kontaktów z nim - jako kontaktów cz³owiek-instytucja, jakby KK by³ monolitem, jest bezzasadne
KK sam siebie traktuje jako monolit , co wielokrotnie podkre¶la i nic tu nie zmieni Twoje, czy moje zdanie na ten temat. Istnieje prawo kanoniczne i boskie prawo, do którego KK uwa¿a , ze ma wy³±czny dostêp w sensie jego interpretacji. Mo¿esz uznaæ to za bezzasadne, ale wtedy nie ma ju¿ potrzeby zasilania tej Instytucji .

Cytuj
Mianowicie, sk±d teza, ¿e istnia³ programator? Sk±d teza, ¿e kto¶ konkretny stworzy³ religiê?
I-szy Sobór i wola cesarza Konstantego  - to w przypadku KK.
Cytuj
Wielokrotnie wykazywano, ¿e rzeczy takie jak grupy wspólnie co¶ kultywuj±ce, czy wyznaj±ce podobne pogl±dy, potrafi± (tak, ³±cznie z hierarchi±, etosem etc) powstawaæ samoistnie. Nie musi byæ ¿adnego programatora.
Owszem s± te¿ religie oparte na charyzmie swoich przywódców, ale to inna para kaloszy.Charyzmatycznemu szamanowi oddawano cze¶æ i w³adzê, bo t³umaczy³ ludziom rzeczy i zjawiska dla nich niewyt³umaczalne i niezrozumiale. Z braku innych pomys³ów przyjmowano te, które im przedstawia³ szaman za prawdziwe i jedynie obowi±zuj±ce, bo to porz±dkowa³o ¶wiat dooko³a i czyni³o ¿ycie ³atwiejszym . ¦wiat siê stawa³  przez to bardziej przyjazny i zrozumia³y.
Cytuj
Dlatego uwa¿am, ¿e takie za³o¿enie jest b³êdne. Albo inaczej - ¿e samo zak³adanie istnienia inicjatora jest nieuzasadnione.
j/w . Inicjator by³ tylko kim¶, kto potrafi³ siêgn±æ dalej, g³êbiej  w naturê rzeczywisto¶ci. To czy wykorzystywa³ tê wiedzê dla swoich celów, czy dla dobra ogó³u to zupe³nie inna sprawa .

Cytuj
Problem w tym, ¿e ów inicjator jest konieczn± sk³adow± spiskowej teorii o celowym stworzeniu religii dla podporz±dkowania ludzi. Bez tego za³o¿enia - teoria upada. A nie ma ¿adnych dowodów na s³uszno¶æ tego¿ za³o¿enia, natomiast sporo dowodów na to, ¿e samoistne powstanie jest jak najbardziej mo¿liwe.
No dobrze, mo¿esz wierzyæ sobie w naturalno¶æ oraz neutralno¶æ religii. Jak dla mnie to jest Twoja sprawa. Mnie w to nie mieszaj. Jak dot±d religie nie zmieni³y ¶wiata na lepsze miejsce do ¿ycia i to jest dla mnie wystarczaj±ce kryterium, aby ich nie zasilaæ.

Cytuj
Sk±d wiedza, ¿e wiedz±? Sk±d ta pewno¶æ? Manipulacja zak³ada dzia³anie celowe. A gdzie dowody na to, ¿e takie jest to dzia³anie - celowe?
Tene , mo¿esz udawaæ, ze dowodów na celowe manipulacje nie ma, bo s± ¼ród³a i literatura, które bagatelizuj± dzia³anie ¶wiêtej inkwizycji, oraz zbrodnie pope³niane na ludziach ( w tym wy¿ynanie ca³ych narodów -Katarzy ) w imiê jedynej wiary. Mo¿esz wierzyæ na prawdê w to,co chcesz i komu chcesz wierzyæ. Nic mi do tego. Ja nie lekcewa¿ê ¿adnych ¼róde³ . Je¶li nawet tylko 10% z okropno¶ci, których dopuszcza siê ta czy inna religia w imiê Jedynego Boga jest prawd± to ju¿ jest sygna³, ¿e co¶ jest nie tak i nie ma co chowaæ g³owy w piasek.. ale to tylko moje zdanie ..

pozdrawiam


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Grudzieñ 04, 2010, 12:08:20
Silver, nie wiem czy Ciê dobrze zrozumia³am, ale stosuj±c siê do tego co piszesz, nie powinni¶my os±dzaæ np. wojny jako co¶ z³ego, bo wychodzi na to, ¿e os±dzamy w³asn± reakcjê, emocjê, która nie mo¿e byæ z³a?
Ale, co w takim razie z sam± wojn±? Jest dobra?
Dlaczego te¿ tak bardzo boli Ciê ¶mieræ niewinnych dzieci umieraj±cych z g³odu i pragnienia? Przecie¿ rozumiesz proces psychologiczny, jaki w zwi±zku z tym zachodzi w Tobie. A jednak boli.

Za³ó¿my, ¿e  poradzi³e¶ sobie ze swymi emocjami, ¿e ju¿ nie my¶lisz o nich jako z³e i rozwalaj±ce, ale problem wojen, czy ¶mierci dzieci pozosta³. I aby mu przeciwdzia³aæ, trzeba mieæ jaki¶ tego os±d zgodny z w³asnym systemem warto¶ci, bo tylko do niego mo¿emy siê odnie¶æ w swoim widzeniu ¶wiata.

Zatem, nadal wojnê postrzegaæ bêdziemy jako z³o, ale ju¿ bez emocjonalnych konotacji. Chocia¿ nie wiem, czy do koñca jest to mo¿liwe, bo jednak cz³owiek, to nie maszyna i ka¿da wojna bêdzie w nas poruszaæ jakie¶ struny. To tak, jakby ca³e do¶wiadczenie ludzko¶ci budzi³o w nas pamiêæ zwi±zan± z wojnami. Przywo³ywa³o na my¶l wizje ¶mierci, zniszczenia, chaosu itp.
Czy naprawdê mo¿na ca³kowicie pozbyæ siê lêku z tym zwi±zanym? Czy, gdyby wybuch³a teraz III wojna ¶wiatowa by³by¶ w stanie byæ radosny i harmonijny? Czy jednak momentalnie o¿y³yby u¶pione demony?

Czyli chodzi o to, by jednak prze¿ywaæ emocje, ale bez ich os±dzania jako z³e? I jednocze¶nie mieæ ogl±d/os±d ró¿nych zdarzeñ wg w³asnego systemu warto¶ci.
Czy to chcia³e¶ powiedzieæ?


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Sventer Grudzieñ 04, 2010, 12:44:01
Witam.

Ciê¿ko bêdzie mi siê ustosunkowaæ do tych tre¶ci ale co do tematu.

Przesz³o¶æ to prze¿ycia, do¶wiadczenia itd. dlaczego mamy siê tego pozbywaæ to chore, absurdalne. Okej wa¿ne jest aby ¿yæ tu i teraz poniewa¿ dziêki temu idzie siê do przodu ale nie zapominajmy o tym co by³o, identyfikowanie siê z przesz³o¶ci± na sta³e nie jest dobre, ale zapominanie to tragizm.

Cz³owiek potrzebuje tego choæby po to aby normalnie funkcjonowaæ. Ka¿dy ma prawo do swoich pogl±dów, a co do dyskusji powinna byæ merytoryczna.

Przesz³o¶æ to prze¿ycia, do¶wiadczenia bez których nie mo¿na ¿yæ. Jest wiele takich rzeczy, które chcia³bym pamiêtaæ bo s± dla mnie wa¿ne, czemu mam siê odcinaæ od tego?

Czy to jest z³e, dobre, szare?Jakie?

Wydaje mi siê ¿e bez sensowne jest wg. dywagowanie na temat przesz³o¶ci, bo indywidualizm jednostki i niezale¿no¶æ tworz± ró¿nych ludzi.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 04, 2010, 12:49:49
EAST:

Cytuj
Przyjrzyjmy siê temu, nad czym przemykasz dalej - otó¿ fakt, ludzie tworz± na przyk³ad zbiór praw i obowi±zków. Konkretni ludzie. Dotyczy to równie¿ instytucji Ko¶cielnej ( sobór i Konstantyn ) . Powo³uj± instytucjê i postanawiaj±, ¿e bêdzie ona wyroczni± w zakresie pewnych sfer ¿ycia cz³owieka. Od tego momentu to regu³a okre¶la prawa cz³owieka, a nie jaki¶ tam sêdzia, czy Papie¿. Mo¿esz odwo³aæ sie od ka¿dego os±du powo³uj±c siê na regu³ê, która ma ¶cis³y zapis i jest obojêtna na ludzkie widzimisiê pana ksiêdza, króla czy prezydenta. Istnieje Konstytucja, która okre¶la prawa i obowi±zki. Konstytucja to zapis umowny, któremu siê podporz±dkowujemy bo ufamy, ¿e nas obroni . Powo³ujemy organy do egzekucji tych praw. Ufamy , ¿e obroni± nas przed "innym ja". W taki oto sposób Instytucje funkcjonuj± jako twory nadrzêdne wobec ¿ycia cz³owieka. W zale¿no¶ci od sytuacji Prawo mo¿e nawet odebraæ Ci Twoje mienie , pozbawiæ wolno¶ci (np zagro¿enie epidemi± ) , a nawet odebraæ prawo do ¿ycia ( wojna ) , w imiê rzeczywistego lub wykreowanego sztucznie zagro¿enia.  Dlatego nie pisz mi, ¿e Instytucje zale¿± od ludzi. Owszem, to ludzie mog± je zmieniæ , albo nawet zlikwidowaæ instytucjê, ale musz± mieæ ku temu przes³anki. Je¶li ¿yjemy w zagro¿eniu i strachu przed "innym ja" to nie zmienimy nic i pozostawimy rz±d dusz w rêkach narzêdzia, które sami stworzyli¶my. Bêdzie tak dopóki bêdziemy tkwili w  poczuciu rozdzielenia od innych ludzi - w poczuciu braku jedno¶ci , w poczuciu permanentnego zagro¿enia . To jest gwarant istnienia Instytucji.  Je¶li nie bêdziemy siê musieli niczego obawiaæ,albo uzyskamy bezpo¶redni dostêp do Praw Kosmicznych,  to po co nam bêdzie instytucja ?

Te¿ nie do koñca masz racjê. Je¶li ju¿ mówimy o KK - w KK na przestrzeni dziejów zasz³y naprawdê spore zmiany. Wystarczy, ¿e porównasz podej¶cie KK ze ¶redniowiecza i czasów wspó³czesnych. Zobaczysz, ¿e kiedy¶ KK koncentrowa³o siê mocno na "srogim" obliczu ich Boga. Dzisiaj o wiele bardziej (choæ nie w pe³ni) koncentruje siê na obliczu "mi³osiernym". Kiedy¶ te¿ inn± role mieli kap³ani, bardziej byli traktowani jako indywidualne wyrocznie i przewodnicy. Najbardziej widoczn± jest zmiana np liturgii za czasów JP2. Przedtem Bibliê odczytywano jedynie po ³acinie, co sprawia³o, ¿e KK, poprzez kazania, by³o w zasadzie jedynym dostawc± wiary. Obecnie Biblia jest czytana w jêzyku ojczystym i t³umaczona.

Instytucja siê zmienia. Dlaczego? Bo zmieniaj± siê LUDZIE. Bo sama instytucja zale¿y od ludzi. Nie jest monolitem, nie jest tworem samym w sobie. Jej kszta³t, czy ten oficjalny, czy te¿ nieoficjalny (co¶, co nazywam "klimatem" instytucji) zale¿y w du¿ej mierze od ludzi t± instytucjê tworz±cych. Dlatego mówienie o instytucji w oderwaniu do tworz±cych j± osób wydaje mi siê ma³o sensowne.

To samo tyczy siê, przytoczonej przez Ciebie, Konstytucji. Przecie¿ Konstytucja zmienia³a siê jeszcze za naszych czasów, z tej PRL'owskiej w now±, inn± formê.

Ty widzisz to jako zale¿no¶æ dwusk³adnikowa: INSTYTUCJA --> LUDZIE, z jednym kierunkiem zale¿no¶ci.

Ja widzê to jako ci±g³y okrêg wp³ywu INSTYTUCJA --> CZ£OWIEK --> INSTYTUCJA --> CZ£OWIEK, z zapêtlonymi koñcami.

Instytucja jest jednocze¶nie tworem ludzkim, który wp³ywa na ludzi, ale jednocze¶nie ludzie wp³ywaj± na instytucje. Nie jest dawc± praw, a ich przeka¼nikiem, filtrem.

Cytuj
No w³a¶nie - przystaj± do Instytucji zorganizowanej okre¶lonymi prawami, regu³ami , dogmatami i kanonami zachowania. Przystaj± i poruszaj± siê wg tych¿e regu³, bo ju¿ na samym wstêpie sk³adaj± przysiêgê wierno¶ci i pos³uszeñstwa.

Ale dlaczego t± przysiêgê sk³adaj±? Gdy¿ widz± w instytucji sens. Instytucja jest wiêc nie tyle DAWC¡ praw, które cz³owiek ma wyznawaæ. Cz³owiek najpierw wyznaje takie, a nie inne zasady, a potem przystaje do instytucji, której prawa s± zgodne z jego w³asnymi (lub, w przypadku KK, instytucji "od urodzenia", odchodzi z niej, faormalnie czy nie, gdy jego etos nie licuje z etosem instytucji).

To nieco jak przystanie do partii politycznej. Przystajesz do niej, gdy¿ Twoje pogl±dy s± podobne do pogl±dów partii, a gdy przestaj± byæ - dochodzisz.

Cytuj
KK sam siebie traktuje jako monolit , co wielokrotnie podkre¶la i nic tu nie zmieni Twoje, czy moje zdanie na ten temat. Istnieje prawo kanoniczne i boskie prawo, do którego KK uwa¿a , ze ma wy³±czny dostêp w sensie jego interpretacji.

A ludzie przystaj± do/pozostaj± w KK, gdy¿ uwa¿aj±, ¿e jest to prawda, ¿e rzeczywi¶cie ta instytucja ma racjê. Ci, którzy siê z tym nie zgadzaj± odchodz± (albo formalnie, przez apostazjê, albo zaprzestaj±c praktyki duchowej, czy podejmuj±c inn± - jak choæby ja).

Instytucja nie jest organem nadaj±cym prawa. To ludzie przystêpuj± do instytucji, gdy¿ zgadzaj± siê, ¿e te prawa s± dobre.

Cytuj
I-szy Sobór i wola cesarza Konstantego  - to w przypadku KK.

Tak. Jednak ¿eby ten sobór móg³ mieæ miejsce, musia³y wcze¶niej istnieæ ró¿norakie sekty chrze¶cijañskie. Aby mog³y istnieæ, musia³ wcze¶niej istnieæ g³osiciel religii (tu - Jezus, nieistotne, kim by³ w rzeczywisto¶c). A ¿eby on móg³ g³osiæ, musia³a wcze¶niej istnieæ podstawa - Judaizm. A ¿eby Judaizm...itd.

Powstanie oficjalnego Ko¶cio³a z oficjaln± doktryn± nie by³o pocz±tkiem religii. Religia istnia³a wcze¶niej, zmieniaj±c powoli formê, od pocz±tków Judaizmu do dzisiejszego Chrze¶cijañstwa. Nie wiemy natomiast, gdzie by³ pocz±tek Judaizmu - i czy jego powstanie by³o skutkiem celowego dzia³ania, czy te¿ samoistne.

Cytuj
Owszem s± te¿ religie oparte na charyzmie swoich przywódców, ale to inna para kaloszy.Charyzmatycznemu szamanowi oddawano cze¶æ i w³adzê, bo t³umaczy³ ludziom rzeczy i zjawiska dla nich niewyt³umaczalne i niezrozumiale. Z braku innych pomys³ów przyjmowano te, które im przedstawia³ szaman za prawdziwe i jedynie obowi±zuj±ce, bo to porz±dkowa³o ¶wiat dooko³a i czyni³o ¿ycie ³atwiejszym . ¦wiat siê stawa³  przez to bardziej przyjazny i zrozumia³y.

Zupe³nie nie to mia³em na my¶li. Znowu uparcie trzymasz siê tego jednego przywódcy, inicjatora. A inicjatora czy przywódcy wcale nie musia³o byæ, aby powsta³a religia.

Chodzi mi o mechanizm samoistnego tworzenia siê wierzeñ, mitologii, instytucji etc.

Przyk³adem dobrze to pokazuj±cym jest powstanie systemu pieniê¿nego. Czy system ten zosta³ intencjonalnie stworzony? Nie. Po prostu ludzie po¿yczali pieni±dze innym, lub je deponowali. Po pewnym czasie okaza³o siê, ¿e praktyka ta pojawi³a siê w ró¿nych miejscach, w ró¿nych formach. Potem ludzie zamo¿niejsi, maj±cy posiad³o¶ci w ró¿nych czê¶ciach swiata, dawali kwitki potwierdzaj±ce depozyt, i umo¿liwiaj±ce jego odbiór w innej "filii", ni¿ ta, w której by³y zdeponowane. Po pewnym czasie sta³o siê to tak powszechne, ¿e ludzie czêsto zamiast p³aciæ z³otem, p³acili papierkami, oznaczaj±cymi mo¿liwo¶æ odebrania depozytu. Pomijaj±c kolejne kroki, powoli, stopniowo, przekszta³ci³o siê to w wygodny system papierków, które same w sobie mia³y "warto¶æ" - warto¶æ kiedy¶, dawno wp³aconych depozytów w kruszcu. Handel wymienny powoli zast±piony zosta³ systemem pieniê¿nym.

Zauwa¿ teraz - jest to skomplikowany system, po³±czony z systemem bankowym. Czy jednak by³ tu jaki¶ mistyczny "inicjator"? NIE. Nikt nie mia³w  tym ¿adnego dalekosiê¿nego CELU - po prostu, z prostego uproszczenia ewoluowa³o to do systemu, który jest podstaw± funkcjonowania na ca³ym prawie ¶wiecie.

Podobnie mog³o byæ z religiami - ludzie podobnie my¶l±cy zbierali siê, rozmawiali, dyskutowali, powoli i delikatnie ujednolicaj±c swoje pogl±dy. Z prostych, indywidualnych i zró¿nicowanych wierzeñ mog³± powstaæ jednolita, shierarchizowana religia. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Cytuj
j/w . Inicjator by³ tylko kim¶, kto potrafi³ siêgn±æ dalej, g³êbiej  w naturê rzeczywisto¶ci. To czy wykorzystywa³ tê wiedzê dla swoich celów, czy dla dobra ogó³u to zupe³nie inna sprawa .

Nie zgodzê siê. inicjatora wcale byæ nie musia³o. A je¶li by³, bynajmniej nie musia³ celowaæ w przysz³osæ, czy nawet mieæ jakiejkolwiek ¿y³ki do przewidywania.

Innymi s³owy, zak³adasz celowo¶æ - a celowo¶ci wcale nie musia³o byæ, podobnie jak jednego inicjatora.

Cytuj
No dobrze, mo¿esz wierzyæ sobie w naturalno¶æ oraz neutralno¶æ religii. Jak dla mnie to jest Twoja sprawa. Mnie w to nie mieszaj. Jak dot±d religie nie zmieni³y ¶wiata na lepsze miejsce do ¿ycia i to jest dla mnie wystarczaj±ce kryterium, aby ich nie zasilaæ.

East, nie kopiuj Kiary. Nie rób z dyskusji sprawy osobistej. Rozmawiamy O SYSTEMACH religijnych, a nie W AGITACJI/DYSAGITACJI tych systemów.

A co do wiary w neutralno¶æ - nie twierdzê, ¿e obecne religie s± DOBRE czy NEUTRALNE. Ale jednocze¶nie nie chcê popadaæ w skrajno¶æ i ad hoc zak³adaæ, ¿e Z£O religii by³o czym¶ zamierzonym, zainicjowanym, celowym. Bo po prostu nie ma na to dowodów, i tyle. 

Cytuj
Tene , mo¿esz udawaæ, ze dowodów na celowe manipulacje nie ma, bo s± ¼ród³a i literatura, które bagatelizuj± dzia³anie ¶wiêtej inkwizycji, oraz zbrodnie pope³niane na ludziach ( w tym wy¿ynanie ca³ych narodów -Katarzy ) w imiê jedynej wiary.

Widzisz, East, to znowu subiektywizm. Dlaczego zak³adasz, ¿e pewne ¼ród³a BAGATELIZUJ¡ zbrodnie Ko¶cio³a, a nie, ¿e inne je WYOLBRZYMIAJ¡? Moim zdaniem to skok z jednej skrajno¶ci w drug±.

A co do dowodów na MANIPULACJÊ - to wyka¿ mi, ¿e Ko¶ció³ manipulowa³ lud¼mi. Przy czym zaznaczam - manipulacja to ¦WIADOME wprowadzanie w b³±d. Wiêc samo stwierdzenie, ¿e np Papie¿ kaza³ kogo¶ zabiæ w imiê wiary, nie starczy. Musia³by¶ wykazaæ, ¿e zrobi³ to, jednocze¶nie wierz±c, ¿e ta wiara jest nies³uszna. Inaczej nie bêdzie to ju¿ manipulacja.

Cytuj
Ja nie lekcewa¿ê ¿adnych ¼róde³

To dlaczego z góry zak³adasz, ¿e ¼ród³a mówi±ce o ni¿szym stopniu szkód Inkwizycji po prostu BAGATELIZUJ¡ sprawê? Przecie¿ jest to lekcewa¿enie ¼róde³, którego podobno nie robisz.

Ja równie¿ nie bagatelizujê. Uwa¿am, ¿e prawda le¿y gdzie¶ po¶rodku.

Cytuj
Je¶li nawet tylko 10% z okropno¶ci, których dopuszcza siê ta czy inna religia w imiê Jedynego Boga jest prawd± to ju¿ jest sygna³, ¿e co¶ jest nie tak i nie ma co chowaæ g³owy w piasek

Problem w tym, ¿e obecnie, prócz pewnych indywidualnych przypadków, trudno Ko¶cio³owi zarzuciæ ¦WIADOME (zaznaczam...) pchanie ludzi ku destrukcji. Wierz± w to, w co wierz±, i wierz±, ¿e jest to dobre. Chyba, ze wyka¿esz, ¿e hierarchowie wiedz±, ¿e jest to z³e, i z premedytacj± (zaznaczam...) wciskaj± to ludziom jako "dobre". Inaczej o manipulacji czy z³ej woli mowy byæ nie mo¿e.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: ptak Grudzieñ 04, 2010, 13:32:38
East, jak¿e piêknie ogarniasz swoim umys³em tak skomplikowane na pierwszy rzut oka sprawy.
Bo co tak naprawdê trzyma nas w nabytej to¿samo¶ci i ci±g³o¶ci zdarzeñ, jak nie takie ich w³a¶nie postrzeganie?  Wiara, ¿e co¶ musi wynikaæ z drugiego. Czyli realizacja programu.

A czym jest istota cz³owieka? Czy nie jest ona wolna od wszelkich zasz³o¶ci i zale¿no¶ci? Czy naprawdê nie mamy mocy stanowienia o sobie zgodnie z impulsem, wyobra¿eniem, marzeniem? Czy musimy byæ niewolnikami przesz³o¶ci?

Jak my¶lisz, tak masz. Jak my¶lisz, takiego dokonujesz wyboru. I Wszech¶wiat tak Ciê umiejscawia, albo w okre¶lonym ci±gu zdarzeñ, albo w wyj±tkowo¶ci twego ol¶nienia na w³asny temat.
Zdecydowanie wolê drug± opcjê, bo daje mi to ca³kowit± wolno¶æ, pozwala na zrzucenie kajdan zale¿no¶ci. A ¿e to mo¿liwe, dowodzi tego nauka, mistyka i do¶wiadczenia ¿yciowe wielu ludzi.
Mo¿na jednak  tkwiæ w starym pogl±dzie i odliczaæ kolejne liczby (nastêpstwa zdarzeñ). Wolna wola. 




Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: quetzalcoatl44 Grudzieñ 04, 2010, 14:07:06
no tak teoretycznie swiadomosc moze wplywac i na czas i na przestrzen..:) tz mozna byc kims innym, w innych okolicznosciach, podobne przyciaga podobne itd..


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Szmer Grudzieñ 04, 2010, 14:56:46
East, mi nie chodzi³o o program... musia³em to po prostu w jaki¶ bardzo prosty i okrojony sposób przedstawiæ. Zdajemy sobie sprawê z tego ¿e rozmawiamy o czym¶ bardziej z³o¿onym ni¿ ci±g liczb ;)
Pó¼niej przeczytam wszystkie te d³ugie posty i bêdê broni³ swojego zdania :)

Dariusz,
Dziêki za nowy w±tek bo temat jak najbardziej interesuj±cy i jak widaæ, du¿o do powiedzenia jest w tym zakresie ;)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 04, 2010, 18:57:47
Czyli chodzi o to, by jednak prze¿ywaæ emocje, ale bez ich os±dzania jako z³e?


TAK.
Co wiêcej..., wogóle nie os±dzaæ nie tylko emocji, ale niczego...
S±dy warto¶ciuj±ce niczego wogóle nie zmieniaj±. Ka¿da bez wyj±tku rzecz wymaga zrozumienia, a nie os±dzania.To zrozumienie przynosi rozwi±zanie, a nie odwrotnie.
Na przyk³ad os±d, ¿e wojna jest z³a, pogarsza przecie¿ tylko jej okrucieñstwo...
Ale zrozumienie przyczyn wojen, przyczyn agresji jest drog± do rozwi±zania problemu.
Os±d stanowi blokadê do zrozumienia. Twierdzimy, ¿e co¶ jest z³e i zazwyczaj na tym koñczy siê nasza rola w zrozumieniu, poniewa¿ twierdz±c, ¿e co¶ jest z³e podlega ono automatycznemu odrzuceniu.
I tak b³êdne ko³o siê zamyka.

 



Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 04, 2010, 19:41:24
Silver:

Hmmm, teoretycznie siê z Tob± zgodzê. Jednak uwa¿am, ¿e w praktyce to, co piszesz, to utopia. By³oby inaczej, gdyby ocenianie by³o ¶wiadomym wyborem ka¿dego z nas. Jednak tak nie jest. Ocena jest w du¿ym stopniu wynikow± emocji, jakie budzi w nas dane wydarzenie, osoba, czy rzecz. Sama ocena jest wynikow± tych emocji, zracjonalizowan± i usystematyzowan± przez ¶wiadomy umys³.

Teoretycznie, mo¿na by podej¶æ do tego tak, by hamowaæ ¶wiadomy umys³ przed racjonalizowaniem tych emocji i kszta³towaniem z nich oceny. Jednak wtedy zrobiliby¶my sobie o wiele wiêksz± krzywdê, zostawiaj±c mnóstwo nieprzepracowanych emocji, które z jednej strony by BY£Y, a z drugiej by³y ukryte przed ¶wiadomo¶ci±, doprowadzaj±c do nieu¶wiadomionych postaw.

Mo¿na by te¿ wej¶æ g³êbiej, i wy³±czyæ emocje. Sam kiedy¶ tak zrobi³em - na tyle zacz±³em panowaæ nad swoj± pod¶wiadomo¶ci±, ¿e mog³em po prostu "wy³±czyæ" emocje.

Ale nie polecam, i nikomu tego nie ¿yczê. Bo takiej pustki w ¶rodku, jaka wtedy powstaje, trudno jest porównaæ do czegokolwiek innego. Okropno¶æ.


Tak wiêc nie da siê w ogóle nie oceniaæ. Mo¿na udawaæ, ¿e siê nie ocenia, nie dopuszczaj±c emocji i oceny do ¶wiadomo¶ci. Ale ocena zawsze bêdzie, i, co wa¿niejsze, bêdzie siê przejawia³a w nieu¶wiadomionych postawach czy zachowaniach o nieu¶wiadomionej motywacji.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Szmer Grudzieñ 04, 2010, 20:17:57
Silver, 100% racji!

Tenebrael, utopia? czemu? na jakiej podstawie mamy tak uwa¿aæ skoro tego nie sprawdzili¶my? ;)
My¶lê ¿e takie rozwi±zanie warto obraæ za cel. Mo¿e my go nie zrealizujemy... mo¿e nasze dzieci i wnuki te¿ nie... ale mo¿e warto dla kogo¶ stworzyæ tak± przesz³o¶æ ¿eby mia³ na tyle silne fundamenty aby ten cel jednak zrealizowaæ ;)
Nie musimy wy³±czaæ emocji, ale warto nad nimi czasem zapanowaæ :>


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Grudzieñ 04, 2010, 20:21:49
Witaj Tenebrael
Cytuj
Wystarczy, ¿e porównasz podej¶cie KK ze ¶redniowiecza i czasów wspó³czesnych. Zobaczysz, ¿e kiedy¶ KK koncentrowa³o siê mocno na "srogim" obliczu ich Boga. Dzisiaj o wiele bardziej (choæ nie w pe³ni) koncentruje siê na obliczu "mi³osiernym".

Ok, rozumiem co chcesz powiedzieæ. Wszystko siê zmienia, nawet wielowiekowe instytucje, które deklaruj± swoj± ci±g³o¶æ - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie mo¿na jednak sobie twierdziæ, ¿e instytucja zachowuje ci±g³o¶æ i szczyciæ siê jej Tradycj±, a jednocze¶nie mówiæ - oto teraz jeste¶my nareszcie dobrzy, a przesz³o¶æ pomiñmy milczeniem. Ja nigdzie nie odrzucam przesz³o¶ci jako takiej. Ona istnieje na poziomie to¿samo¶ci. Je¶li za¶ instytucja , w tym wypadku KK niezmiennie siê  wiekow± to¿samo¶ci± chlubi to niech nie liczy , ze ludzie zapomn±. Kiedy u nas nast±pi³a transformacja ustrojowa, to nikt ju¿ na silê nie ci±gn± PZPR - partia siê samo- rozwi±za³a. Ludzie porzucili instytucjê, bo czasy siê tak zmieni³y, ¿e instytucja przesta³a mieæ sens. Je¶li KK uzna³by swoje b³êdy i siê samo rozwi±za³, to mo¿e w to miejsce powsta³by nowy, o ca³kiem nowym image-u Ko¶ció³. I rzeczywi¶cie Luter próbowa³ naprawiæ t± instytucjê, ale siê nie uda³o w zwi±zku z czym dal pocz±tek nowej instytucji odcinaj±c siê od historii KK. I takie postêpowanie wydaje siê mieæ du¿o wiêkszy sens ni¿ kontynuacja i rozmydlanie to¿samo¶ci na której siê opiera KK. "Kiedy¶ byli¶my ¼li, ale teraz to ju¿ z nas na prawdê w porzo kolesie" - mówi±. Ja im nie wierzê. Dlatego, ¿e ich regu³y , którym sk³adaj± przysiêgê nie zmieni³y siê. B³êdy mog± siê powtórzyæ i siê powtarzaj± w ci±gle nowych ods³onach. Pedofilia to nie s± pojedyncze przypadki. Znêcanie siê nad dzieæmi równie¿ nie. Kiedy¶ Jerzy Urban pisa³ nawet w "NIE" wrêcz o handlu dzieæmi adopcyjnymi przez ró¿ne o¶rodki katolickie - podawa³ nazwiska, parafie, same fakty. Ok, mo¿na w to nie wierzyæ, mo¿na by zignorowaæ, ale trzeba byæ czujnym. Oficjalne podtrzymywanie to¿samo¶ci przez KK to równie¿ odpowiedzialno¶æ za CA£¡ przesz³o¶æ tej instytucji i wybielanie tego niewiele zmieni.


Cytuj
Instytucja siê zmienia. Dlaczego? Bo zmieniaj± siê LUDZIE. Bo sama instytucja zale¿y od ludzi
.

Ale regu³y i prawa tej instytucji siê nie zmieniaj± . OK, za³ó¿my ,¿e ona zale¿y od ludzi. A ludzie s± ró¿ni. Kto Ci da gwarancjê, ¿e kler non stop bêdzie "mi³osierny"? Przyjd± nowi ludzie i powróc± do starych praktyk, bo przecie¿ nic im tego nie zabrania, bo przecie¿ to tylko kontynuacja starej tradycji i to¿samo¶ci. Dzisiaj nawet takiej gwarancji nie ma, a wrêcz przeciwnie, jest powrót do tej sprawdzonej starej praktyki. Oto funkcjonariusze Boga zagarnêli sobie potê¿ne ilo¶ci gruntów w RP - patrz Komisja Maj±tkowa.
 
(http://republika.pl/blog_fh_3739879/4690500/tr/iv_rozbiory_rp.jpg)

O pardon - odzyskali . Tak to siê nazywa w nowomowie. Po co po¶rednikom ku bosko¶ci maj±tki ziemskie ? Czy¿ tak siê przedstawia mi³osierdzie ? Dla mnie to powrót do Tradycji tej instytucji.

I mówiê ca³y czas o Instytucji. Ona ma tylko to¿samo¶æ, nie ma duszy, wed³ug mnie.

Cytuj
To samo tyczy siê, przytoczonej przez Ciebie, Konstytucji. Przecie¿ Konstytucja zmienia³a siê jeszcze za naszych czasów, z tej PRL'owskiej w now±, inn± formê.

Inaczej - ludzie zmienili oblicze Pañstwa , wiêc to¿samo¶æ PRL-owska upadla. Trzeba j± by³o przepisaæ na nowo . Tak samo upadn± wszystkie inne instytucje, jak tylko zmieni± siê wzajemne relacje miêdzyludzkie na bardziej przyjazne, cieple, empatyczne. To siê po prostu op³aca , bo jaki jeste¶ to otrzymujesz tego wiêcej ( Prawo Przyci±gania). Instytucje powinny byæ spraw± wtórn± wobec ludzkich wyborów i raz na jaki¶ czas ( jak w przypadku PRL ) tak rzeczywi¶cie jest. Na szczê¶cie zmiany przyspieszaj± i coraz czê¶ciej wszelkie instytucje bêd± upada³y.

Cytuj
Ty widzisz to jako zale¿no¶æ dwusk³adnikowa: INSTYTUCJA --> LUDZIE, z jednym kierunkiem zale¿no¶ci.

Ale¿ pisa³em, ¿e ludzie tworz± instytucjê, nadaj± jej okre¶lon± to¿samo¶æ i dopiero POTEM instytucja przejmuje kontrolê nad cz³owiekiem. Dopiero jak wzrasta ¶wiadomo¶æ potrzeb zmian wówczas mo¿na dopisaæ zale¿no¶æ przez Ciebie wyprowadzon± :
Cytuj
INSTYTUCJA --> CZ£OWIEK --> INSTYTUCJA --> CZ£OWIEK, z zapêtlonymi koñcami.

Ale do tej pory dzia³o siê to skokowo i okupione by³o ofiarami w ludziach. Zmiana zostaje wymuszona zmian± ¶wiadomo¶ci zbiorowej . Wówczas i tylko wówczas System upada.
Jak do tej pory w historii ¶wiata ró¿ne to¿samo¶ci instytucjonalne ustanowione przez cz³owieka po spe³nieniu swojej roli upada³y, po czym je rozwi±zywano. Jedynie KK tu wyj±tkiem zadziwiaj±cym mnie jest ;)

ps. za Kiaryzm przepraszam ;)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Grudzieñ 04, 2010, 21:09:44
Ocenianie? Ocenianie jest niezbednoscia , bylo i bedzie , gdyz ocena to stwirdzenie jakiejs wartosci. Pozytywnej , lub negatywnej w naszym odczuciu wedle naszego systemu wartosci.

Co by bylo gdyby nic nie bylo oceniane, gdyby wszystko mialo idetyczna wartosc?
Taka sytuacja jest niemozliwa a szczegolnie niemozliwa w swiecie fozycznym.

Ocenianie , okreslanie wartosci wyznacza kierunek rozwoju. Albo jest gradacja albo degradacja , no moze byc tez stagnacja , ale ona nigdy nie trwa zbyt dlugo.

Warto tylko wiedzieciz nalezy oceniac sytuacje a nie ludzi bedacych w nich. Ludzie wszyscy sa piekni i dobrzy z natury , ze swojej boskiej istoty.
Sytuacje ktore tworza bywaja zle , bardzo zle , lub dobre i bardzo dobre.

To dopiero ocenianie ich przez osobisty system wartosci przybliza nas , lub oddala. Ale tu juz nie tylko od sytuacji ale takze od ludzi je tworzacych.

Kazdy wybiera komu z kim po drodze i dlaczego. Dlaczego? Bo ocenia sytuacje w ktorej moze sie znalezc , ocenia czy to co ona przyniesie bedzie dla niego dobrem , czy nie.

A jednak kazdy na miare swojego systemu wartosci dazy do powiekszania osobistego dobra.
Wszystkiego co rozumie i czuje w tym momecie jako swoje dobro.

Tak wiecktos czuje ze nawet ( to co naszym zdaniem , oceniane naszym systemem wartosci jest zlem) dla kogos jest dobrem. Takich a nie innych doswiadczen potrzebuje dla wlasnego wzrastania , rozkwitu i pieknienia.

Zatem pozwolmy mu na te doswiadczenia , nie oceniajmy Czlowieka. Oceniajmy sytuacje by w nia wejsc lub ominac szerokim lukiem jako niewlasciwa dla nas.

Czy ocena jest potrzebna? Ona jest niezbedna by moglo rozwijac sie zycie.


Kiara :) :)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 05, 2010, 00:51:09
Ocenianie? Ocenianie jest niezbednoscia , bylo i bedzie , gdyz ocena to stwirdzenie jakiejs wartosci. Pozytywnej , lub negatywnej w naszym odczuciu wedle naszego systemu wartosci.


 Po pierwsze to trzeba siê wpierw zastanowiæ co jest os±dzaniem, a co jest warto¶ciowaniem. Jak wynika  z Twojej wypowiedzi os±d  i stwierdzenie warto¶ci znaczy dla Ciebie to samo.Zlewasz wiêc do kupy jedno z drugim.

Przyk³ad wprost z ¿ycia wziêty :
Trzy godziny temu zawita³ do mnie s±siad i rzek³ : k.....wa co za pogoda...
 do¶æ, ¿e zimno jak diabli, to bêde musia³  jeszcze o pi±tej rano wstaæ i odsypaæ drogê, bo nie wyjedziemy jutro do ko¶cio³a.
Ale... narciarze zacieraj± rêce i ciesz± siê.Jutro ubior± siê ciep³o i pojad± na narty...
Pytanie o czym ¶wiadczy powy¿szy z ¿ycia wziêty przyk³ad :

1.S±siad oceni³ pogodê jako z³±, poniewa¿ nie spe³nia ona jego oczekiwañ.
2.Narciarze ocenili pogodê jako dobr±, poniewa¿ spe³nia akurat ich oczekiwania. Gdyby nie byli narciarzami pewnie te¿ przeklinali by t± sam± pogodê.

Mamy tu czarno na bia³ym do czynienia z dwoma os±dami...
Pierwszy jest negatywny, a drugi pozytywny.
Jeden i drugi os±d nie jest prawdziwy, jest tylko subiektywnym odczuciem dopasownym wedle swoich indywidualnych potrzeb i uwarunkowañ.

To s±  OCENY.
A co w takim razie jest WARTO¦CIOWANIEM... ?

Zatem wróæmy do pogody :
Jest bardzo zimno, temperatura wynosi  - 15 stopni, a wiatr tworzy  spore zaspy.
To jest warto¶ciowanie rzeczy i sytuacji z ni± zwi±zanych. Jest stwierdzeniem faktu, zgodnym z rzeczywisto¶ci±.

Mówimy : jest bardzo zimno, pada ulewny deszcz, ¶wieci s³oñce, kwiaty pachn± - jest to warto¶ciowanie, poniewa¿ podmiotowi dodajemy orzeczenie warto¶ciuj±ce.

Os±d : pogoda jest z³a, sukienka jest brzydka i jej nie kupiê, samochód jest do niczego bo ju¿ siê piêæ razy  zepsu³ itp....

Tymczasem  WSZYSTKO po prostu JEST...

Systemy warto¶ci (jak sama nazwa wskazuje) s± systemami nabytymi.
Nie maj± one NIC wspólnego z rzeczywisto¶ci±, lecz maj± wiele wspólnego tylko  ze spo³ecznym zaprogramowniem, które to wskazuje co jest dobre, a co z³e, co lepsze, a co gorsze, co w³a¶ciwe, a co nie.
Problem tylko w tym, ¿e nie odzwierciedlaj± one ¿adnej prawdy, lecz jest tylko odzwieciedleniem tego w jaki sposób ludzie postanowili wiedzieæ rzeczy.
Jedynym ''sytemem'' warto¶ci jest idea w³asnego serca.Ta idea rozumuje, a nie os±dza.Ta idea obserwuje i wyci±ga wnioski.
Ta idea siê tylko przygl±da, poniewa¿ wszystko niesie sob± wie¶æ i przes³anie.

Przygl±daj±c siê Waszym wypowiedziom stwierdzam jedno - ¿yjecie w stereotypach. I nie jest to os±d, lecz stwierdzeniem faktów.
Takim samym jak stwierdzenie, ¿e jutro za¶wieci S³oñce...
 
=======================


Wydaje mi siê ¿e bez sensowne jest wg. dywagowanie na temat przesz³o¶ci, bo indywidualizm jednostki i niezale¿no¶æ tworz± ró¿nych ludzi.

Pierwszym krokiem jest... uzmys³owienie sobie, czym w³a¶ciwie jest przesz³o¶æ.. skoro o niej mówimy.
Gdy zapytasz pod¶wiadmo¶ci co wydarzy³o siê wa¿nego 5-lat temu, ''ona'' odpowie Ci w czasie tera¼niejszym - TERAZ jeste¶ na egzaminie.
Kto¶ powie - co¶ tu nie gra, przecie¿ to by³o 5 lat temu...!
Ano w³a¶nie...
Piêæ lat temu, wyznaczy³ ''czas'' papierowy kalendarz.
Lecz papierowy, czy inny kalendarz nie jest wyznacznikiem ¿adnego czasu, ani jego up³ywu.
W zwi±zku z powy¿szym mamy do czynienia z iluzj±, która mówi, ¿e up³ynê³y miesi±ce, lata... itd.
Up³ynê³y, ale... na piepierowym kalendarzu...., ale nigdzie wiêcej....!

Poczucie czasu i przestrzeni jest ''wiêzieniem'' dla ludzi jako ¶wiadomo¶ci, poniewa¿  tworzy dysonans pomiêdzy obiektywnym ¶wiatem, a subiektywn± wiar± w co¶, co nie reprezentuje ¿adnego odpowiednika w rzeczywisto¶ci, a ju¿ w latach sze¶ciedziesi±tych przeprowodzane badania potwierdzi³y, ¿e poczucie czasu i jego up³ywu to funkcja mózgu, który nie potrafi inaczej zinterpretowaæ faktu ró¿nych zdarzeñ. Ot i wszystko.

Nikt nie mówi, ¿e wspomnienia s± z³e, jedynie problem polega na tym, ¿e ka¿de wspomnienie utozsamiane jest z pojêciem czasu.Je¿eli wspominamy sobie jak to by³o kiedy¶ na urlopie, to pierwsz± my¶l± jest poszukiwanie zdarzenia w czasie i przestrzeni, wiêc chcemy sobie przypomnieæ, a kiedy to w³a¶ciwie by³o, a dopiero po¼niej - co siê wydarzy³o.
W zwi±zku z powy¿szym rzecz znowu wymaga zrozumienia ;
kalendarz  jak i zegar pokazuj±cy ''czas'' pozwala nam lepiej organizowaæ, ¿ycie, ale to nie ma nic wspólnego z czasem, tygodniami, miesi±cami, latami..
Wczoraj to dzi¶, tyle ¿e wczoraj.
A skoro tak oznacza to, ¿e wszytko dzieje siê TERAZ i nigdy nie by³o kiedy¶ i ¿aden kalendarz nie oznacza ¿adnego - kiedy¶.
Czyli jest to czysta iluzja - niczym wiêcej.
Tak± sam± iluzj± s± relatywistyczne  pojêcia typu Bóg, cz³owiek, pies, wszech¶wiat.

Problem nie polega na tym, aby siê ich pozbywaæ, bo to nie¶mieci, które mo¿na wyrzuciæ do kosza, lecz czê¶æ naszej ¶wiadomoci, w któr± wierzymy, tylko polega na tym, aby zrozumieæ, czyli co w³a¶ciwie jest czym.
A zrozumienie spowoduje automatycznie uwolnienie siê od iluzji, chyba ¿e komu¶ siê bardzo podoba ¿ycie w iluzji, ale to ju¿ jego sprawa na ile we¼mie odpowiedzialno¶æ za swoje nieocenione istnienie, które mota siê w iluzjach, lub jak inni okre¶laj± w MATRIXIE, który nie istnieje nigdzie, tylko w ludzkich g³owach.

Scali³em posty
Darek


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: songo1970 Grudzieñ 05, 2010, 08:49:43
Silver a wiêc trochê przewrotnie zapytam- czego funkcj± jest starzenie siê ludzi/przemijanie, w sumie wszystkiego w tej iluzji mateialnej któr± sami generujemy? ;)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 05, 2010, 08:54:33
EAST:

Cytuj
Ok, rozumiem co chcesz powiedzieæ. Wszystko siê zmienia, nawet wielowiekowe instytucje, które deklaruj± swoj± ci±g³o¶æ - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie mo¿na jednak sobie twierdziæ, ¿e instytucja zachowuje ci±g³o¶æ i szczyciæ siê jej Tradycj±, a jednocze¶nie mówiæ - oto teraz jeste¶my nareszcie dobrzy, a przesz³o¶æ pomiñmy milczeniem. Ja nigdzie nie odrzucam przesz³o¶ci jako takiej. Ona istnieje na poziomie to¿samo¶ci. Je¶li za¶ instytucja , w tym wypadku KK niezmiennie siê  wiekow± to¿samo¶ci± chlubi to niech nie liczy , ze ludzie zapomn±. Kiedy u nas nast±pi³a transformacja ustrojowa, to nikt ju¿ na silê nie ci±gn± PZPR - partia siê samo- rozwi±za³a. Ludzie porzucili instytucjê, bo czasy siê tak zmieni³y, ¿e instytucja przesta³a mieæ sens. Je¶li KK uzna³by swoje b³êdy i siê samo rozwi±za³, to mo¿e w to miejsce powsta³by nowy, o ca³kiem nowym image-u Ko¶ció³.

I tu siê nieco mylisz. Same PRAWA, które przyjmuj± cz³onkowie Ko¶cio³a, siê nie zmieni³y (a je¶li ju¿, to w naprawdê nieznacznym stopniu). Zmieni³ siê natomiast SPOSÓB ich egzekwowania, ocena zakresu tych praw, i etc.

Przyk³adowo - prawo ko¶cielne zabraniaj±ce kontaktów z okultyzmem (moim zdaniem bzdurne, ale akurat tu moje zdanie nie ma znaczenia, bo cz³onkiem KK nie jestem). Prawo to by³o i jest niezmienne. Zmieni³y siê formy jego egzekwowania, zakres tego egzekwowania. Kiedy¶ ka¿dy by³ zobowi±zany do jego przestrzegania, nie wa¿ne, czy cz³onek KK, czy nie. A za niepos³uszeñstwo grozi³y kary pieniê¿ne, "odosobnienie", a w skrajnych przypadkach - stos. Obecnie prawo to jest egzekwowane poprzez (a) pouczanie (B) wiernych, ¿e okultyzm wed³ug my¶li KK jest z³y.

Prawo to samo, podej¶cie do niego - diametralnie ró¿ne.

I bardzo podobnie jest z wieloma innymi prawami. Sam krêgos³up KK siê nie zmienia (zbyt mocno), natomiast zmienia siê metodyka dzia³añ.

KK z kolei nie twierdzi, ¿e kiedy¶ prawo by³o z³e, a teraz jest cacy. Rozumiem, ¿e mo¿na tej instytucji nie lubiæ, ale nie znaczy to, ¿e mo¿na przedstawiaæ nieprawdziwe dane na jej temat. Je¶li chodzi o KK, to wyznaje te same (lub bardzo podobne) prawa od dawna. Zmienia natomiast podej¶cie do ludzi, tak jak zmieniaj± siê ludzie i czasy.

I w tym kontek¶cie mo¿na powiedzieæ, ¿e o przesz³o¶ci warto zapomnieæ, a raczej - nie oceniaæ obecnego KK przez pryzmat KK sprzed X setek lat.

Cytuj
Ale regu³y i prawa tej instytucji siê nie zmieniaj± . OK, za³ó¿my ,¿e ona zale¿y od ludzi. A ludzie s± ró¿ni. Kto Ci da gwarancjê, ¿e kler non stop bêdzie "mi³osierny"? Przyjd± nowi ludzie i powróc± do starych praktyk, bo przecie¿ nic im tego nie zabrania, bo przecie¿ to tylko kontynuacja starej tradycji i to¿samo¶ci.

Nikt tego nie zagwarantuje. Bo instytucjê tworz± LUDZIE, którzy siê zmieniaj±. Co ca³y czas staram siê pokazaæ.

A powiedz mi, kto zagwarantuje, ¿e JAKAKOLWIEK instytucja, grupa wyznaniowa, czy zwyk³y klub ksi±¿ki, nagle nie stan± siê krwio¿erczymi bestiami? Otó¿ to - NIKT. I czy dlatego trzeba od razu odrzucaæ wszelkie formy instytucji?

Owszem, mo¿na sobie wierzyæ w utopijne wizje Ziemi bez pañstw, bez praw, bez rz±dów, bez instytucji. Ja nie wierzê. Bo twory te, to nie tylko, jak chcia³oby wielu, ryzyko manipulacji i terroru. Twory te w du¿ej mierze da³y potencja³ rozwojowy naszej kulturze, nauce, technice. Bez nich mo¿liwe, ¿e dalej siedzieliby¶my przy ogniskach i marzli, a szczytem techniki by³by obciosany kamieñ.

Na szczê¶cie, cz³owiek wpad³ na pomys³ instytucji PLEMIENIA, a ¿eby w plemieniu nie by³o chaosu, wpad³ na instytucjê WODZA. Zapewniaj±c ci±g³o¶æ nie tylko przetrwania plemienia, wzajemnej pomocy, ale i ci±g³o¶æ my¶li i tworów swoich r±k.

Dlatego nie jestem zwolennikiem skrajno¶ci. Owszem, nie chcê wybielaæ. Ale te¿ nie demonizujmy.

Cytuj
I mówiê ca³y czas o Instytucji. Ona ma tylko to¿samo¶æ, nie ma duszy, wed³ug mnie.

Nie ma duszy. Za to tworz±cy j± ludzie - maj±. A bez ludzi Instytucja by nie istnia³a.

I to sprawia, ¿e Instytucja ma duszê - duszê zbiorow±, bêd±c± po³±czeniem "dusz" swoich cz³onków. Dusza instytucji siê zmienia, co widzisz na podstawie KK. Je¶li akurat cz³onkami instytucji s± sami ludzie nienawistni, to i wspólna "dusza zlepkowa" pa³a nienawi¶ci±. Gdy zmieniaj± siê ludzie, inne dusze staj± siê cz³onkami instytucji - zmienia siê wypadkowa "dusza instytucji".

A dowodem na to jest to, ¿e Instytucja bez ¿adnego cz³onka nie istnieje.

Cytuj
Inaczej - ludzie zmienili oblicze Pañstwa , wiêc to¿samo¶æ PRL-owska upadla. Trzeba j± by³o przepisaæ na nowo

Dok³adnie. Widaæ jednak mentalno¶æ ludzi dalej jest na tyle KK przychylna, a klimat dla KK na tyle jeszcze sprzyjaj±cy, ¿e nie czas jeszcze na upadek. Mo¿e kiedy¶ owszem, upadnie. Ale bezsensem jest wymuszaæ upadek na si³ê, i oceniaæ, kiedy ju¿ powinni upa¶æ, a kiedy nie. O tym zdecyduj± realia.

Cytuj
Tak samo upadn± wszystkie inne instytucje, jak tylko zmieni± siê wzajemne relacje miêdzyludzkie na bardziej przyjazne, cieple, empatyczne.

Albo nie upadn±. Albo po prostu ewoluuj±. Albo nawet nie ewoluuj± instytucje, ale ludzie w nich, i, co za tym idzie, ewoluuje ca³a dusza instytucji.

Cytuj
Instytucje powinny byæ spraw± wtórn± wobec ludzkich wyborów

I tak te¿ jest. Instytucja nie musi upa¶æ, rozwi±zaæ siê, by siê zmieniæ. Sama zmiana mentalno¶ci cz³onków zmienia i sam± instytucjê.

Upadek instytucji - to skrajna sytuacja, radykalizm. Jest jedn± z mo¿liwo¶ci przemiany - ale nie jedyn± i nie konieczn±.

Cytuj
Na szczê¶cie zmiany przyspieszaj± i coraz czê¶ciej wszelkie instytucje bêd± upada³y.

Nie liczy³bym na to. Ale to zweryfikuje czas - pogadamy o tym za 5 lat, zobaczymy, kto mia³ racjê :) Zak³ad o litra? :D

Cytuj
Ale¿ pisa³em, ¿e ludzie tworz± instytucjê, nadaj± jej okre¶lon± to¿samo¶æ i dopiero POTEM instytucja przejmuje kontrolê nad cz³owiekiem. Dopiero jak wzrasta ¶wiadomo¶æ potrzeb zmian wówczas mo¿na dopisaæ zale¿no¶æ przez Ciebie wyprowadzon± :

Niekoniecznie. Zmiana dokonuje siê razem ze zmian± cz³onków i ich nastawienia. Zmiana taka jest nieformalna (przyk³adowo, na pewne rzeczy, choæ oficjalnie s± zakazane, przymykane jest oko), ale jest. To, o czym Ty piszesz, jest wtórne wobec o wiele wcze¶niejszej, i jak najbardziej odczuwalnej, zmiany nieformalnej. jest to zmiana FORMALNA - gdy oka¿e siê, ¿e nieformalnych zmian jest tak wiele, ¿e nie maj± ju¿ nic wspólnego z rdzennymi prawami. Wtedy dopiero, jedynie jako potwierdzenie formalne, dokonuje siê oficjalna zmiana FORMALNA.

Cytuj
Jak do tej pory w historii ¶wiata ró¿ne to¿samo¶ci instytucjonalne ustanowione przez cz³owieka po spe³nieniu swojej roli upada³y, po czym je rozwi±zywano. Jedynie KK tu wyj±tkiem zadziwiaj±cym mnie jest Mrugniêcie

Nieco z innej beczki przyk³ad, ale co tam: Rodzina królewska w Anglii. Przyk³ad systemu, który by³, spe³ni³ swoj± rolê, zmodyfikowa³ STOPNIOWO swoje znaczenie, i dalej dobrze funkcjonuje, na stopniowo, ale o 180 stopni zmienionych prawach.

Taki przyk³ad na to, ¿e radykalizm nie jest konieczny, ¿e Instytucje mog± zmieniaæ siê stopniowo, ca³y czas funkcjonuj±c ca³kiem dobrze.

SILVER:

Cytuj
To s±  OCENY.
A co w takim razie jest WARTO¦CIOWANIEM... ?

Zatem wróæmy do pogody :
Jest bardzo zimno, temperatura wynosi  - 15 stopni, a wiatr tworzy  spore zaspy.
To jest warto¶ciowanie rzeczy i sytuacji z ni± zwi±zanych. Jest stwierdzeniem faktu, zgodnym z rzeczywisto¶ci±.

Mylisz siê. Warto¶ciowanie nie jest stwierdzeniem faktu. Warto¶ciowanie to nadanie subiektywnej warto¶ci obiektywnym faktom. Dla s±siada -15 na dworze przyjmuje warto¶æ ujemn±. Dla narciarza - warto¶æ dodatni±.

Zreszt±, by siê nie rozwodziæ i raz na zawsze zakoñczyæ dywagacje nad polszczyzn±, cytat ze s³ownika jêz. pol. PWN:

"warto¶ciowaæ «poddawaæ co¶ ocenie»"

I to by by³o na tyle, je¶li chodzi o teoriê, ¿e warto¶ciowanie to nie ocenianie.

EDIT:

Zreszt±, by Ci szybko i jednoznacznie wykazaæ, ¿e Twój postulat o nie ocenianiu/nie warto¶ciowaniu (bo jak widaæ to to samo) jest utopijny, odwo³am sie do... Twojego w³asnego posta, z tematu o Egipcie.

Stwierdzi³e¶ w nim, ¿e Epiptolodzy mainstreamu b³êdnie (b±d¼ bez wystarczaj±cych dowodów) uznaj±, ¿e Egipt jest dzie³em Egipcjan, ¿e Melchizedek ma du¿o s³uszno¶ci w swoich przeciwnych do mainstreamu twierdzeniach, i ¿e moje argumenty przeciw temu s± niewystarczaj±ce.

W jednym (!!!) temacie, jednym po¶cie, dokona³e¶ a¿ 3 (!) ocen. Oceni³e¶:

1. Argumenty Egiptologów jako NIEWYSTARCZAJ¡CE
2. Argumenty Melchizedeka jako S£USZNE
3. Argumenty moje jako BEZZASADNE

Nie jest to jedynie suche przekazanie danych, ale tych danych WARTO¦CIOWANIE, OCENIANIE.

Bo bez oceniania nie mo¿na funkcjonowaæ. Bez oceniania nie dojdzie do ¯ADNEGO postêpu. Aby co¶ siê rozwinê³o, musi najpierw powstaæ nowatorskie rozwi±zanie, prototyp, a potem, na drodze testowania, dzia³anie prototypu musi byæ OCENIONE. Ocenione, czy prototyp dzia³a WYSTARCZAJ¡CO (subiektywna OCENA) dobrze, czy te¿ nie, i trzeba szukaæ dalej.

Brak oceny - to utopia.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Grudzieñ 05, 2010, 12:09:35
Ocenianie? Ocenianie jest niezbednoscia , bylo i bedzie , gdyz ocena to stwirdzenie jakiejs wartosci. Pozytywnej , lub negatywnej w naszym odczuciu wedle naszego systemu wartosci.


 Po pierwsze to trzeba siê wpierw zastanowiæ co jest os±dzaniem, a co jest warto¶ciowaniem. Jak wynika  z Twojej wypowiedzi os±d  i stwierdzenie warto¶ci znaczy dla Ciebie to samo.Zlewasz wiêc do kupy jedno z drugim.

Przyk³ad wprost z ¿ycia wziêty :
Trzy godziny temu zawita³ do mnie s±siad i rzek³ : k.....wa co za pogoda...
 do¶æ, ¿e zimno jak diabli, to bêde musia³  jeszcze o pi±tej rano wstaæ i odsypaæ drogê, bo nie wyjedziemy jutro do ko¶cio³a.
Ale... narciarze zacieraj± rêce i ciesz± siê.Jutro ubior± siê ciep³o i pojad± na narty...
Pytanie o czym ¶wiadczy powy¿szy z ¿ycia wziêty przyk³ad :

1.S±siad oceni³ pogodê jako z³±, poniewa¿ nie spe³nia ona jego oczekiwañ.
2.Narciarze ocenili pogodê jako dobr±, poniewa¿ spe³nia akurat ich oczekiwania. Gdyby nie byli narciarzami pewnie te¿ przeklinali by t± sam± pogodê.

Mamy tu czarno na bia³ym do czynienia z dwoma os±dami...
Pierwszy jest negatywny, a drugi pozytywny.
Jeden i drugi os±d nie jest prawdziwy, jest tylko subiektywnym odczuciem dopasownym wedle swoich indywidualnych potrzeb i uwarunkowañ.

To s±  OCENY.
A co w takim razie jest WARTO¦CIOWANIEM... ?

Zatem wróæmy do pogody :
Jest bardzo zimno, temperatura wynosi  - 15 stopni, a wiatr tworzy  spore zaspy.
To jest warto¶ciowanie rzeczy i sytuacji z ni± zwi±zanych. Jest stwierdzeniem faktu, zgodnym z rzeczywisto¶ci±.

Mówimy : jest bardzo zimno, pada ulewny deszcz, ¶wieci s³oñce, kwiaty pachn± - jest to warto¶ciowanie, poniewa¿ podmiotowi dodajemy orzeczenie warto¶ciuj±ce.

Os±d : pogoda jest z³a, sukienka jest brzydka i jej nie kupiê, samochód jest do niczego bo ju¿ siê piêæ razy  zepsu³ itp....

Tymczasem  WSZYSTKO po prostu JEST...

Systemy warto¶ci (jak sama nazwa wskazuje) s± systemami nabytymi.
Nie maj± one NIC wspólnego z rzeczywisto¶ci±, lecz maj± wiele wspólnego tylko  ze spo³ecznym zaprogramowniem, które to wskazuje co jest dobre, a co z³e, co lepsze, a co gorsze, co w³a¶ciwe, a co nie.
Problem tylko w tym, ¿e nie odzwierciedlaj± one ¿adnej prawdy, lecz jest tylko odzwieciedleniem tego w jaki sposób ludzie postanowili wiedzieæ rzeczy.
Jedynym ''sytemem'' warto¶ci jest idea w³asnego serca.Ta idea rozumuje, a nie os±dza.Ta idea obserwuje i wyci±ga wnioski.
Ta idea siê tylko przygl±da, poniewa¿ wszystko niesie sob± wie¶æ i przes³anie.

Przygl±daj±c siê Waszym wypowiedziom stwierdzam jedno - ¿yjecie w stereotypach. I nie jest to os±d, lecz stwierdzeniem faktów.
Takim samym jak stwierdzenie, ¿e jutro za¶wieci S³oñce...


********
Silver zauwazylam iz masz problem z odroznianiem; osadzania , oceniania i wartosciowania. Przeczytaj uwaznie swoj post a zauwazysz ( mysle ) co napisales.

Miedzy osadzaniem a ocenianiem nie ma znaku rownosci , bo to nie to samo.
Miedzy stwierdzeniem faktu a ocenianiem rowniez go nie ma bo to nie to samo.

Zatem? Oceniamy by poznac wartosc ,tak jest i w fizycznosci i w duchowosci. Oceniamy stwierdzony fakt istnienia czegos.
Odnosimy ocene do jakichs wartosci , naszych , lub innych ale wartosci , ktore bywaja zmienne.

Osadzanie to juz zupelnie inna bajka i o niej moze powstac oddzielny temat, bo z nia laczy sie wydawanie wyrokow ,czyli kar i nagrod.

W stosunku do sytuacji moge sie podjac osadzania w odniesieniu wylacznie do systemu wartosci przekazanego nam przez Stworce , ktory mi jest bliski. Ale nie musi byc kazdemu idetycznie bliski.

Kodeks prawny ( ustalony przez ludzi ) wedle ich aktualnego systemu wartosci jest stosowany do osadzow ludzkich.

Osadzac ludzi w konkretnych zdarzeniach? Tego sie  ja nie podejme , nie jestem i nie chce byc niczyim sedzia.

Jednak odrozniac warto , dla czystszej formy dyskusji.

Kiara :) :)



Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Grudzieñ 05, 2010, 13:17:40
Witaj Tenebrael-u
Nasza akademicka dysputa o instytucjach i ludziach przypomina mi dyskusjê nad tym co by³o pierwsze - "kura czy jajko " ;)
Mo¿e zostawmy ju¿ tego tasiemca o instytucjach, ale za to mo¿na by osadziæ t± dyskusjê mocniej w temacie przesz³o¶ci i tera¼niejszo¶ci.
Tak siê sk³ada , ze rezonujê z wieloma zdaniami Silvera na temat przesz³o¶ci, tylko w nieco innych s³owach wyra¿amy podobne my¶li. Ludzki mózg, z tego co czyta³em to wspania³y komputer kwantowy , urz±dzenie do redukowania stanów kwantowych. Posiada te¿ zdolno¶æ do holograficznego zapisu zdarzeñ - co nazywamy pamiêci±. ( holograficzny wszech¶wiat - Alain Aspekt, David Bohm ).

cytat  :
Nasza bezgraniczna zdolno¶æ do szybkiego przywo³ywania potrzebnych informacji z ogromnego magazynu pamiêci staje siê bardziej zrozumia³a, je¶li uwzglêdnimy, i¿ mózg dzia³a zgodnie z holograficznymi zasadami. Je¿eli przyjaciel zapyta ciê, jakie skojarzenia pojawiaj± siê w twym umy¶le, gdy wypowie on s³owo "zebra", nie musisz dokonywaæ niezgrabnych ruchów, przebijaj±c siê poprzez gigantyczny, alfabetyczny magazyn w mózgu.
Zamiast tego w bezpo¶redni, natychmiastowy sposób pojawiaj± siê takie skojarzenia, jak "pasiasty", "podobny do konia", "zwierzê rodem z Afryki". Rzeczywi¶cie jedn± z najbardziej zdumiewaj±cych rzeczy, dotycz±cych procesu my¶lenia u ludzi jest to, ¿e ka¿da porcja informacji wydaje siê natychmiast ³±czyæ z wszystkimi pozosta³ymi czê¶ciami. Jest to jeszcze jedna charakterystyczna cecha hologramu. Poniewa¿ ka¿da czê¶æ hologramu jest skorelowana z ka¿d± inn± czê¶ci±, mamy do czynienia z naturalnym, najwy¿szym przyk³adem systemu wzajemnie skorelowanego.
(..)
W ¶wietle holograficznego modelu mózgu, który opracowa³ Pribram, wyja¶niæ mo¿na nie tylko zagadkê gromadzenia w umy¶le informacji. Istotnym pytaniem pozostaje, w jaki sposób mózg jest w stanie prze³o¿yæ lawinê informacji, które otrzymuje poprzez narz±dy zmys³ów, na konkretny ¶wiat naszej percepcji. Kodowanie i dekodowanie czêstotliwo¶ci jest dok³adnie tym, co hologram czyni w najlepszy sposób
( Karl Pribram -neurofizjolog z Uniwersytetu Stanford )

Synteza pogl±dów Bohma oraz Pribrama

Najbardziej zdumiewaj±cy rezultat przynosi po³±czenie holograficznego modelu mózgu Pribrama z teori± Bohma. Je¿eli konkretny charakter ¶wiata stanowi jedynie wtórn± rzeczywisto¶æ, natomiast "tam"(w ¶wiecie; przyp. tlum.) znajduje siê holograficzna gmatwanina czêstotliwo¶ci, je¿eli mózg jest tak¿e hologramem i dokonuje jedynie selekcji okre¶lonych czêstotliwo¶ci spo¶ród tej gmatwaniny, przy czym zachodzi matematyczna transformacja tych czêstotliwo¶ci w percepcjê sensoryczn±, czym wtedy staje siê obiektywna rzeczywisto¶æ? Mówi±c wprost, rzeczywisto¶æ przestaje istnieæ. Religie Wschodu od dawna utrzymywa³y, i¿ materialny ¶wiat jest Maya, iluzj±. Chocia¿ my¶limy, i¿ jeste¶my fizycznymi istotami, które poruszaj± siê po fizycznym ¶wiecie, stanowi to tak¿e z³udzenie.(..)
We wszech¶wiecie, w którym ka¿dy indywidualny mózg stanowi niepodzieln± czê¶æ wiêkszego hologramu i gdzie wszystko jest ze sob± ca³kowicie powi±zane, telepatia mo¿e byæ rozumiana jako dotarcie do poziomu holograficznego. Jest oczywi¶cie ³atwiej zrozumieæ, w jaki sposób informacja biegnie z umys³u jednostki "A" do umys³u, po³o¿onej w du¿ej odleg³o¶ci jednostki "B". Ta koncepcja pomaga tak¿e zrozumieæ szereg nierozwi±zanych zagadek w psychologii. Szczególnie Stanislav Grof przeczuwa³, i¿ paradygmat holograficzny tworzy model rozumienia wielu zagadkowych zjawisk, do¶wiadczanych przez ludzi w odmiennych stanach ¶wiadomo¶ci.
(..)
Alain Aspekt oraz jego zespó³ odkryli, i¿ w pewnych warunkach cz±stki subatomowe, takie jak elektrony, s± w stanie komunikowaæ siê ze sob± w natychmiastowy sposób, niezale¿nie od dziel±cej je odleg³o¶ci. Nie ma to znaczenia, czy znajduj± siê one od siebie o 10 metrów czy te¿ dzieli je dystans bilionów kilometrów. W jaki¶ sposób ka¿da cz±stka wydajê siê zawsze wiedzieæ, co robi± inne cz±stki. To odkrycie obala d³ugo utrzymuj±ce siê twierdzenie Einsteina, i¿ ¿adna komunikacja nie mo¿e nastêpowaæ z prêdko¶ci± wiêksz± ni¿ szybko¶æ ¶wiat³a. Poruszanie siê obiektów z prêdko¶ci± wiêksz± ni¿ szybko¶æ ¶wiat³a jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu


http://www.bochenia.pl/swiadomoc-duchowa/2010/marzec/holograficzny-wszechwiat.html

Zatem ( wg powy¿szej koncepcji ) przesz³o¶æ i czas w ujêciu holograficznego wszech¶wiata nie istniej± równie¿. Istnieje tylko TERAZ , które "od¶wie¿a ekran" wy¶wietlany w mózgu pod ró¿nym k±tem co sprawia, ¿e zachodzi z³udzenie czasu. Z³udzenie jest bardzo realistyczne, bo mózg to taki jakby procesor taktuj±cy "od¶wie¿anie ekranu" ( o czym pisa³em wcze¶niej za Stuartem Hameroffem ) z czêstotliwo¶ci± 40 hz. Zatem czas jest procesem generowanym przez mózg.

Tutaj jeszcze uwaga - je¶li przyj±æ koncepcjê holograficznego wszech¶wiata, to teoretycznie da³oby siê zobaczyæ wszystko od pocz±tku istnienia wszech¶wiata, a nawet mo¿e i siêgn±æ w przysz³o¶æ - przysz³o¶æ jako mo¿liw± koncepcjê w oparciu o zredukowany stan kwantowy w jakim znajdujemy siê TERAZ ( kiedy wybierzemy inny stan kwantowy to zmieni³by siê obraz przysz³o¶ci - jak w kalejdoskopie, gdy jedno szkie³ko zmienia swoje po³o¿enie ).

Piszê o mózgu, ale to przecie¿ tylko maszyna. Rolê poznawcz±, czyli odkodowaniem czêstotliwo¶ci odebranych przez mózg ( mózg przetwarza gigantyczn± ilo¶æ bitów na sek, ale jeste¶my realnie ¶wiadomi tylko u³amka tego co odbieramy ) pe³ni umys³.
Kiedy¶ w zamierzch³ej przesz³o¶ci umys³ by³ tym "programem" , który pozwoli³ nam wygraæ wy¶cig ewolucyjny z innymi zwierzêtami. Kiedy pojawi³ siê umys³ u cz³owieka ?
Moim zdaniem, pomijaj±c tu kwestie historyczne, umys³ pojawi³ siê w momencie w którym ilo¶æ informacji docieraj±ca do mózgu by³a tak du¿a, ¿e konieczne sta³o siê ich opanowanie i uporz±dkowanie. Zreszt± s± inne koncepcje, ¿e to jacy¶ kosmici nam genetycznie oprogramowali mózgi przy pomocy umys³ów, albo inna koncepcja ( z któr± ja siê osobi¶cie zgadzam ), ¿e to ¦WIADOMO¦Æ wygenerowa³a ten program.
W ka¿dym razie do czego zmierzam .Obecnie ilo¶æ informacji oraz umys³owe postrzeganie rzeczywisto¶ci ju¿ nie wystarczaj± do opisu i zrozumienia jej funkcjonowania. Zatem pojawia siê Intuicja. Ona by³a od zawsze , ale póki umys³ radzi³ sobie ¶wietnie z rzeczywisto¶ci± nie gra³a powa¿nej roli. Teraz Intuicja wkracza na scenê, bo umys³ ju¿ nie jest w stanie taktowaæ rozpêdzonej rzeczywisto¶ci holograficznej ( umys³ jako czytnik ). Potrzebny jest bardziej wydajny "czytnik" - Intuicja. W ¶lad za wkroczeniem Intuicji "od¶wie¿anie obrazu" zupe³nie siê zmieni i pojawi± siê takie naturalne zdolno¶ci jak telepatia, materializacja itd. Nie piszê o tym w kontek¶cie ezoterycznym, tylko jako , moim zdaniem naturalnej kolei rzeczy.
Z historii wiemy, ¿e ludzki mózg ewoluowa³ wiêc najprawdopodobniej proces ten dzieje siê nadal i on te¿ siê dostosuje do nowych wymagañ. Pytanie tylko, czy nast±pi to skokowo ( tzw "wzniesienie" rok 2012 ) czy baardzo powoli.

pozdr


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Kiara Grudzieñ 05, 2010, 15:15:34
Bardzo duzo jest racji w tym co napisales east , tylko trzeba zwrocic uwage na jedna niezmiernie wazna rzecz.
Otoz slowo kod wywolujace pewne obrazy holograficzne moze byc zmieniane przez programiste , ktory zna zasady.
Zreszta jak w komputerach. I bylo to robione przez dlugie wieki.
Obecnie nie wszystko z pierwotnego znaczenia odpowiada pokazywanemu obrazowi lub nawet dzwiekowi, ba naet zapachowi.

Czyli wpisano w swiadomosc ludzka inny program z innymi kodami znaczeniowymi , z tego wynika ( a wynika na podstawie obserwacji zycia) , ze t co mialo prowadzic w strone rozwoju i dobra , gdzies jest zablokowane i daje zupelnie odwrotne rezultaty.

Czyli zmieniono kody wejsciowe.

Pozostala nam tylko intuicja oparta na atawistycznych odczuciach dobra i zla. Ona i tylko ona jest w stanie przejsc przez ten gaszcz przekodowanych symboli nietknieta.
Ona jest w stanie odroznic odczowaniem juz na odleglosc co jest naszym dobrem a co zlem opartym wlasnie na pierwotnych wpisach.

Juz od dawna czlowiek zauwazyl iz to co niby mialo byc jego dobrem obraca sie przeciw niemu pomimo stosowania powszechnie uznanych zachowan wkodowanych jako dobre i wlasciwe.

Intuicja zawsze odzywa sie jako pierwsza , jednak nawet gdy ja uslyszymy malo kto korzysta z jej glosu , no bo przeciez mozg i logika.....

A mozg tworzy hologramy ( falszywe obrazy , inaczej wizualizacja na podstawie zapisu obrazowego znaczen i rzeczy) , ktore wcale nie musza i czesto nie odpowiadaja pierwotnej prawdzie.

Powrot do tej wiedzy stworzenia z calym jej kodem prawdy to wyzerowanie wspolczesnego wpisy w nasze swiadomosci, to taka recetacja naszego komputera ale tej ludzkiej kreacji w ktorej zyjemy tu i teraz.

W pamieci pierwotnej , pamieci mometu stworzenia wszystkie zapisy pozostana , zdjete beda tylko i wylacznie przekodowane znaczenia , przekodowane symbole.

Nie mozna ponownie wpisac , uaktywnic wpisu pierwotnego na aktualnym , gdyz powstana "bazgroly" nieczytelne i kakofonia dzwieku.

I to jest przed nami te slawetne trzy dni "ciemnosci" w ktorych beda sie "zerowaly" zfalszowane wpisy i dematerializowaly falszywe hologramy , oraz zanikaly falszywe dzwieki.


Nasz komputer ( mozg) musi byc oczyszczony przed nastepnym etapem doswiadczen dokonujacych nowych prawdziwych wpisow.


Kiara :) :)



Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 05, 2010, 19:58:23
East:

Odpowiem do¶æ krótko, by nie robiæ kolejnego tasiemca.

Wszystko, o czym piszesz, bazuje na tezie, ¿e "realny" ¶wiat nie istnieje, jest jedynie pewn± iluzj±. Problem w tym, ¿e jest to bardzo wygodna teza - gdy¿ nie jest mo¿liwa ani do potwierdzenia, ani do obalenia. St±d te¿ jest czysto akademicka, i niespecjalnie do czegokolwiek prowadzi.

Dlaczego jest niemo¿liwa do obalenia? Gdy¿ sam proces dowodzenia musieliby¶my opieraæ o co¶, co mo¿liwe jest do sklasyfikowania, co nie jest subiektywne. Natomiast, wedle tej tezy, funkcjonujemy w spójnie skonstruowanej iluzji. Wiêc i wszelkie "dowody" mo¿emy braæ jedynie z tej iluzji, jedynie dowodziæ "ze ¶rodka" tej iluzji. A skoro iluzja jest kompletna, to dowody wska¿± jedynie jej realno¶æ, a nie iluzyjnosæ.

Dodatkowo, wszelkie czynno¶ci, zgodnie z tym poziomem rozumowania, ³±cznie z medytacyjnymi etc, s± czê¶ci± tej iluzji. A przynajmniej nie mo¿emy odrzuciæ, ¿e takimi s±. Nawet, je¶li jaki¶ ¶wiat³y umys³ wyjdzie poza t± iluzjê, i tak nie bêdzie móg³ byæ tego pewien - gdy¿ wyj¶cie poza iluzjê mo¿e byæ... czê¶ci± iluzji! St±d cokolwiek odkryjemy, czy dowiemy siê o "iluzyjno¶ci" iluzji, nie mo¿e byæ uznawane - gdy¿ choæby¶my nei wiadomo jak daleko zaszli w uwalnianiu siê od iluzji, nie mo¿emy byæ pewni, czy samo uwalnianie nie jest czê¶ci±, jedn± z funkcji iluzji*

Dlatego te¿ jest to wygodna teza - nie da siê jej ani udowodniæ, ani obaliæ, wiêc spokojnie mo¿na z ni± robiæ, co siê chce - rozci±gaæ, zawê¿aæ, zmieniaæ, fantazjowaæ. A rozmowa o niej - czysto akademicka, do niczego nie prowadz±ca.

*- tu polecam film Incepcja. Wprawdzie traktuje o snach, a nie stricte o iluzji rzeczywisto¶ci, ale ¶wietnie pokazane jest w nim, ¿e nigdy nie wiemy, gdzie iluzja mo¿e siê koñczyæ. Nie chcê psuæ filmu, ale jak obejrzysz od pocz±tku do koñca, zauwa¿ysz, do czego pijê :)


A teraz druga sprawa. Zauwa¿, ¿e w toku pisania o tym, kiedy powsta³a iluzja, odwo³ujesz siê ci±gle do czasu. A chwilê wcze¶niej postulujesz, ¿e czas jest funkcj± iluzji. To jak mo¿na mówiæ o czasie, o punkcie w czasie, kiedy powsta³± iluzja, skoro czas jest sam w sobie iluzj±?


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: arteq Grudzieñ 05, 2010, 21:11:45
Hehe, dla mnie film jednak popsu³e¶... ;]


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 05, 2010, 21:13:15
Hehe, dla mnie film jednak popsu³e¶... ;]

No nie mogê wyedytowaæ, bo bym "wyspoilerowa³" i tekst machn±³ na bia³o, ¿eby czyta³, kto chce :P


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 05, 2010, 22:20:53
SILVER:


Mylisz siê. Warto¶ciowanie nie jest stwierdzeniem faktu. Warto¶ciowanie to nadanie subiektywnej warto¶ci obiektywnym faktom. Dla s±siada -15 na dworze przyjmuje warto¶æ ujemn±. Dla narciarza - warto¶æ dodatni±.


Tene, Ty nie podpieraj siê s³ownikami i wikipediami tworz±c nowe teorie na temat rzeczy.
Ja piszê to nauczono mnie w szko³ach psychologii.
WARTOSCIOWANIE jest stwierdzenie faktu (w istocie subiektywnym)

MÓWISZ : drzewo jest zielone, kwiaty pachn±, mêzczyzna jest wysoki,
dzieci s± ma³e, sukienka jest kolorowa.
To JEST wartosciowanie.
NIE MA TU ¯ADNEGO OS¡DU, JEST TYLKO subiektywnym stwierdzeniem faktów.
WARTO¦CIOWANIE JEST PRZECIWIEÑSTWEM OS¡DU.
PYTANIE, kiedy mamy do czynienia z os±dem ? i czym JEST OS¡D.
Tylko proszê mi nie podawaæ ¿anych danych z wikipedii, bo je czyta³em, a tam nawet po³owy prawdy ma w tym co napisano.



Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: east Grudzieñ 05, 2010, 23:28:49
Tenebraelu , nawi±¿ê tylko do Twojej wypowiedzi w kontek¶cie czasu ( bo wszak w±tek to o przesz³o¶ci i tera¼niejszo¶ci )
Cytuj
Wszystko, o czym piszesz, bazuje na tezie, ¿e "realny" ¶wiat nie istnieje, jest jedynie pewn± iluzj±. Problem w tym, ¿e jest to bardzo wygodna teza - gdy¿ nie jest mo¿liwa ani do potwierdzenia, ani do obalenia. St±d te¿ jest czysto akademicka, i niespecjalnie do czegokolwiek prowadzi.

Otó¿ s± badania naukowe i ju¿ potwierdzone FAKTY . Jeden z nich zacytujê ponownie ..

Alain Aspekt oraz jego zespó³ odkryli, i¿ w pewnych warunkach cz±stki subatomowe, takie jak elektrony, s± w stanie komunikowaæ siê ze sob± w natychmiastowy sposób, niezale¿nie od dziel±cej je odleg³o¶ci. Nie ma to znaczenia, czy znajduj± siê one od siebie o 10 metrów czy te¿ dzieli je dystans bilionów kilometrów. W jaki¶ sposób ka¿da cz±stka wydajê siê zawsze wiedzieæ, co robi± inne cz±stki. To odkrycie obala d³ugo utrzymuj±ce siê twierdzenie Einsteina, i¿ ¿adna komunikacja nie mo¿e nastêpowaæ z prêdko¶ci± wiêksz± ni¿ szybko¶æ ¶wiat³a. Poruszanie siê obiektów z prêdko¶ci± wiêksz± ni¿ szybko¶æ ¶wiat³a jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu.

Otó¿ nie da siê tu schowaæ g³owy w piasek, bo dowód jest. Pytanie - co dalej z tym zrobimy  ?
Olejemy to  ? Nazwiemy iluzj± ? teoryjk± ?
Na pewno nie w sytuacji, kiedy owo "spl±tanie" ju¿ ma swoje zastosowanie w praktyce - teleportacja informacji..
Mo¿na to zignorowaæ,  ale to niczego nam nie wyja¶ni ani nie posunie rozwa¿añ o krok dalej. Podobnie sprawa siê ma z funkcjonowaniem cz³owieka . Tak wiele nowych faktów siê dowiadujemy, ¿e ju¿ nie sposób siê zatrzymaæ i przej¶æ nad tym do porz±dku dziennego stwierdzaj±c, ¿e to "rozmowa o iluzjach".
W kwestii iluzoryczno¶ci naszego postrzegania równie¿ istniej± dowody naukowe na to w jaki sposób funkcjonuje nasz organizm.

Wielu naukowców takich jak Pribram, Yasue, Hameroff i Scott Hagan z Wydzia³u fizyki na uniwersytecie McGilla w Kanadzie z³o¿y³o wspólnie teoriê o NATURZE LUDZKIEJ ¦WIADOMO¦CI .  Zgodnie z t± teori± mikrobutubule i b³ony dendrytów stanowi± Internet cia³a, Wszystkie neurony mog± siê logowaæ w tym samym czasie co inne i rozmawiaæ z ka¿dym innym neuronem wykorzystuj±c do tego wewnêtrzne procesy kwantowe organizmu .
Mikrotubule pomagaj± zorganizowaæ nieharmonijn± energiê  i tworz± powszechn± spójno¶æ fal wewn±trz organizmu - proces zwany "superradiacj±" - po czym pozwalaj± tym spójnym sygna³om pulsowaæ wewn±trz cia³a. kiedy spójno¶æ zostanie osi±gniêta, fotony mog± wêdrowaæ wzd³u¿ ¶wiat³owodów jakby by³y przezroczyste, zjawisko zwane "przezroczysto¶ci± samoindukowan± " . Fotony mog± wnikaæ do wnêtrza mikrotubuli i komunikowaæ siê z innymi fotonami w innych miejscach cia³a powoduj±c kolektywn± wspó³pracê cz±stek subatomowych w mikrotubulach ca³ego mózgu.
 
Z powodu tego mechanizmu spójno¶æ staje siê zara¼liwa przechodz±c  z pojedynczych komórek na ich zespo³y , a w mózgu konkretnego zespo³u neuronów na inne. To wyja¶nia natychmiastowo¶æ dzia³ania naszego mózgu, w przedziale  od  1/10 000  sekundy do 1/1000 sekundy wymagaj±cym , by informacja by³a przesy³ana z szybko¶ci± 1000 -100 metrów na sekundê - to jest z szybko¶ci± przekraczaj±c± mo¿liwo¶ci któregokolwiek ze znanych po³±czeñ miêdzy aksonami lub dendrytami neuronów.
Superradiacja wzd³u¿ ¶wiat³owodów mo¿e te¿ odpowiadaæ na pewne od dawna obserwowane zjawisko  - sk³onno¶æ fal mózgowych do synchronizacji.
Hameroff zauwa¿y³, ¿e elektrony ¶lizgaj± siê gadko wzd³u¿ tych ¶wiat³owodów, unikaj±c jakiegokolwiek wpl±tania w ich ¶rodowisko  - to znaczy bez przechodzenia w który¶ ze stanów podstawowych. To znaczy, ¿e pozostaj± w stanie kwantowym - prawdopodobieñstwie wyst±pienia wszelkich mo¿liwych stanów, umo¿liwiaj±c mózgowi ewentualny wybór spo¶ród nich. To byæ mo¿e by³oby dobre wyt³umaczenie wolnej woli.  W ka¿dej chwili nasze mózgi dokonuj± kwantowych wyborów , bior±c stany potencjalne i przekszta³caj±c je  w stany faktyczne.
Teori± t± zainteresowali siê w³oscy matematycy ( fizycy teoretyczni )  , De Gludice i Preparata . Znale¼li oni w swych do¶wiadczeniach dowody potwierdzaj±ce przypuszczenie Hameroffa , ¿e ¶wiat³owody zawieraj± w swoim wnêtrzu spójne pola energii.  Miktotubule s± puste, je¶li nie liczyæ niewielkiej ilo¶ci wody. Zwyk³a woda, taka z kranu lub rzeki , jest w stanie nieuporz±dkowanym : jej cz±steczki poruszaj± siê losowo. Jednak¿e niektóre z cz±steczek wody w komórkach mózgu s± spójne, jak odkry³ zespó³ w³oski, i ta spójno¶æ rozci±ga siê nawet na trzy nanometry, lub wiêcej, poza cytoszkielet komórki, Poniewa¿ zosta³o to udowodnione, wiêc istnieje du¿e prawdopodobieñstwo, ¿e woda wewn±trz mikrotubul jest równie¿ uporz±dkowana. Wykazano te¿, ¿e to skupienie fal wytworzy³oby promienie o ¶rednicy piêtnastu nanometrów - dok³adnie ¶rednicy rdzenia mirkotubul.

Procesy kwantowe w ciep³ym i mokrym ¶rodowisku jakim jest mózg ? No no , to powa¿ne wyzwanie dla sceptyków ;)
Nie tyle piszê, ¿e realny ¶wiat nie istnieje, co inaczej przedstawiam ow± realno¶æ bazuj±c na konkretnych, naukowych doniesieniach Tenebraelu.

Witaj Silver
Cytuj
MÓWISZ : drzewo jest zielone, kwiaty pachn±, mêzczyzna jest wysoki,
dzieci s± ma³e, sukienka jest kolorowa.
To JEST wartosciowanie.

Z tym, ¿e jak okre¶lamy , np wysokiego mê¿czyznê, to dla uczciwo¶ci powinni¶my odpowiedzieæ sobie na pytanie " a wzglêdem czego/kogo wysoki ? " ;)




Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: krzysiek Grudzieñ 05, 2010, 23:50:34
Cytat z cytatu zamieszczonego przez easta:

Poruszanie siê obiektów z prêdko¶ci± wiêksz± ni¿ szybko¶æ ¶wiat³a jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu. Koniec cytatu.

Dzisiaj na Discovery (chyba Science) by³ program o Wielkim Wybuchu (Big Bang), gdzie naukowcy równie¿ dowodzili tezy, ¿e w tej wielkiej chwili cz±stki porusza³y siê z prêdko¶ci± du¿o wiêksz±, ni¿ prêdko¶æ ¶wiat³a. To by dowodzi³o prawdziwo¶ci dalszych wywodów. O ile da siê co¶ konkretnego powiedzieæ o Wielkim Wybuchu  :)


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 06, 2010, 01:22:32



Miedzy osadzaniem a ocenianiem nie ma znaku rownosci , bo to nie to samo.
Miedzy stwierdzeniem faktu a ocenianiem rowniez go nie ma bo to nie to samo.



Przecie o tym samym piszê...

A mój w±tek pojawi³ siê po Twoim, dlatego, ¿e wcze¶niej by³a mowa o NIE os±dzaniu emocji, a Ty wysz³a¶ z odrêbnym tematem- oceniania i warto¶ciowania, co chc±c nie chc±c wskazywa³o czytelnikowi siedz±cego przed ekranem po tej drugiej stronie, ¿e chcesz wyargumentowaæ  jak±¶ równo¶æ...?

Tudzie¿ napiszê, ¿e ocenianie i warto¶ciowanie te¿ niejako mie¶ci siê w polu os±dzania.
Bo je¿eli os±dzimy pogodê jako z³±, lub brzydk± mamy równie¿ do czynienia  z warto¶ciowaniem i ocenianiem - pogody...

Dlatego nale¿y wyprowadziæ definicjê OS¡DU, aby rozgraniczyæ ze sob± rzeczy.

OS¡D oznacza przes±d. PRZES¡D, czyli przed - s±dzimy.
Czyli w podanym w/w przyk³adzie (pogody) mówi±c, ¿e pogoda jest z³a, czy nawet mówi±c, ¿e pogoda jest dobra mamy do czynienia z prze-s±dem jak i zarazem jej pewn± ocen±.
W zwi±zku z powy¿szym wszystko zale¿y od tego w jaki sposób postanowili¶my widzieæ rzeczy.
Nawet os±d, czy ocena mo¿e byæ wynikim tej samej motywacji.
Bo oceniamy, warto¶ciujemy, aby w koncu dokonaæ os±du....
Dlatego granice tego co jest i jakie jest - ustala sam cz³owiek i nie mo¿na ostatecznie stworzyæ ¿adnego paradygmatu.
Czyli wszystko zale¿y od interpretacji, a interpretacja zale¿y od ¶wiadomo¶ci.
Dla mojego s±siada pogoda JEST z³a, a dla mnie po prostu ona JEST jaka JEST.
S±siad twierdz±c, ¿e pogoda JEST z³a, a nawet twierdz±c, ¿e jest dobra odziela siê od rzeczywisto¶ci dlatego poniewa¿ z³o nie jest z³em, dobro nie jest dobrem, lecz s± to tylko punkty widzenia rzeczy zawarte w ontologicznej siatce pojêæ.

Dlatego ''z³otym ¶rodkiem'' znowu jest rozumienie, ¿e : oceny -warto¶ciowanie, jak i os±dy nie s± z³e i nie nale¿y siê ich pozbywaæ, bo s± w ró¿ny sposób pomocne,  lecz ''z³em'' jest tylko niez³omna wiara w ich prawdziwo¶æ.




Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 06, 2010, 08:21:47
Tene, Ty nie podpieraj siê s³ownikami i wikipediami tworz±c nowe teorie na temat rzeczy.

Po pierwsze, nie podpieram siê wikipedi±. Gdzie niby?
Po drugie, je¶li rozmawiamy o pojêciach z jêzyka polskiego, to s³ownik jest naszym najlepszym przyjacielem. Nie ja tworzê nowe definicje, lecz Ty.

Cytuj
Ja piszê to nauczono mnie w szko³ach psychologii.

Okay, wiêc zacytuj mi choæ jeden wers z jakiegokolwiek akademickiego podrêcznika psychologii, który to stwierdza. Bo tak siê sk³ada, ¿e ja równie¿ studiujê psychologiê - 5 ju¿ rok. I jak na razie niczego takiego tam nie uczono.

Wiêc, je¶li siê mylê, to czekam na dowód na to. Podrêczników psychologii jest du¿o, wiêc, o ile mówisz prawdê, i rzeczywi¶cie warto¶ciowanie jest wedle psychologii tym, co mówisz, nie powiniene¶ mieæ najmniejszego problemu z zacytowaniem.

Cytuj
WARTOSCIOWANIE jest stwierdzenie faktu (w istocie subiektywnym

Mas³o ma¶lane. Fakt z definicji jest czym¶ OBIEKTYWNYM, wiêc jego stwierdzenie nie mo¿e byæ subiektywne.

Cytuj
MÓWISZ : drzewo jest zielone, kwiaty pachn±, mêzczyzna jest wysoki,
dzieci s± ma³e, sukienka jest kolorowa.
To JEST wartosciowanie.

Ok, wiêc spójrzmy:

"pachn±" - to OCENA. Stwierdzeniem faktu by³oby: "kwiaty wydzielaj± cz±steczki o wzorze chemicznym (takim a takim). "Pachn±" - jest WARTO¦CIOWANIEM, umieszczeniem faktu na skali +/-, pachn±-¶mierdz±. Jest wiêc ocen±.

"wysoki" - znowu OCENA. Stwierdzenie faktu to: "mê¿czyzna ma X cm wzrostu". "wysoki" to umieszczenie go na skali +/-, wysoki-niski, czyli WARTO¦CIOWANIE/OCENA.

"ma³e" - jak wy¿ej, stw. faktu by³oby podanie danych w cm. A tak jest to warto¶ciowanie/ocena na skali ma³y-du¿y.

"kolorowa" - to samo, na skali wielobarwna-jednolita

Wszystko, co podajesz tu jako przyk³ady WARTO¦CIOWANIA, jest w rzeczywisto¶ci jednocze¶nie przyk³adami OCENIANIA. I nic dziwnego, bo to jedno i to samo.

Cytuj
Tylko proszê mi nie podawaæ ¿anych danych z wikipedii, bo je czyta³em, a tam nawet po³owy prawdy ma w tym co napisano.

No to skoro tak, to sam podeprzyj swoj± tezê cytatem z wiarygodnego, psychologicznego ¼ród³a. Bo na razie jedynie rzuci³e¶ tez±, nie podaj±c uzasadnienia w ¼ród³ach.

EDIT:

SILVER:

Natomiast je¶li chodzi o psychologiê, to wydaje mi siê, ¿e wiesz, ¿e dzwoni, ale nie do koñca wiesz, w którym ko¶ciele. Bo chyba wiem, do czego siê odnosisz, choæ kulawo to nazywasz.

Mianowicie WARTO¦CIOWANIE/OCENA (bo to to samo) mog± byæ:

a) nacechowane emocjonalnie
b) nienacechowane emocjonalnie

Przyk³adowo, jadê do Pary¿a, widzê Wie¿ê Eiffel'a, i my¶lê: "Ale wysoka!". W jakim kontek¶cie mogê to my¶leæ? Otó¿:

1. Nienacechowanym emocjonalnie - porównujê W.E. do innych widzianych wcze¶niej budynków, i subiektywnie (bo nie jest to BYNAJMNIEJ stwierdzaniem FAKTU) umieszczam j± w mojej subiektywnej kategorii "wysokich budowli".

2. Nacechowane emocjonalnie - jak wy¿ej, tylko jest to po³±czone z takimi emocjami, jak np zachwyt, zdumienie etc.

Oba przypadki s± przyk³adami oceniania/warto¶ciowania, ró¿ni± siê jedynie obecno¶ci±/nieobecno¶ci± emocji przy tym¿e warto¶ciowaniu/ocenianiu.

I, jak rozumiem, o to Ci chyba chodzi³o. Z tym, ¿e nie ma to nic wspólnego ze stwierdzaniem FAKTU, a i oba przypadki s± przyk³adami oceniania/warto¶ciowania - bo to to samo.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Silver Grudzieñ 07, 2010, 00:51:01

No to skoro tak, to sam podeprzyj swoj± tezê cytatem z wiarygodnego, psychologicznego ¼ród³a. Bo na razie jedynie rzuci³e¶ tez±, nie podaj±c uzasadnienia w ¼ród³ach.


Tenebraelu.

Szanujê Twoje racje, ale dziwiê siê w jakiej formie to prezentujesz, tym bardziej jako absolwenta psychologii.
Bo wiêcej w tym teorii i ideoologii zbudowanych logicznie ni¿ codzienngo ¿ycia... Mam chyba takie prawo, aby Ci o tym powiedzieæ, co ?
 I oczywi¶cie nie chodzi mi oto, aby¶ mnie przekona³, bo to bez sensu i jako absolwent psychologii powieniene¶ o tym dobrze wiedzieæ.
Wiêc, ¿yj sobie taki jaki jeste¶ i tak bêdzie dobrze...

Dalej...
Nie bêdê podpiera³ ¿adnej tezy z psychologicznego ¼ród³a !
Nie bêdê poniewa¿ takich nie posiadam..
Uczy³em siê tylko ze slajdów, czyli tzw.prezentacji zrobionych przez wyk³adowców w Power Poincie, ale ju¿ ich dawno nie mam.
Z akademickiej psychologii interesowa³a mnie g³ównie psychologia osobowo¶ci.
Tak jak ¶wiadomie dokona³em tego wyboru, tak i ¶wiadomie o niego siê TERAZ od¿egnujê, po to, aby siê nie ograniczaæ i NIE wciskaæ siê w formy zaprojektowane przez zadufan± w siebie naukê.
Co wiêcej przeczy to mojej wewnêtrznej ideii o samodzielnym dochodzeniu do w³asnych prawd.
Przeczy to równie¿ kolejnej prawdzie, ¿e jakakolwiek wiedza nie poparta w³asnym do¶wiadczeniem ma niewielk± warto¶æ.
  Dlatego spytam Ciebie i tych, którzy katuj± siebie nawzajem relatywizmem, czy w swym ''doskona³ym'' ¶wiecie maj± miejsce na to, aby siê przyznaæ, ¿e mog± siê myliæ ?

Na podstwie swoich do¶wiadczeñ powiem, ¿e NIE bo, aby to zrobiæ trzeba siê wpierw skonfrontowaæ sam ze sob± i z tym Wszystkim co jest  wyobra¿eniem na temat istoty rzeczy.
A zgodnie z koncepcj± Piageta, niewielu na to staæ.
W zwi±zku z powy¿szym pozdrów odemnie na swojej uczelni Panów profesorów i po¿ycz Wszystkim szczê¶cia w tych ''realistycznych'' opisach  ''¶wiata'' i zasad w nich panuj±cych…
Jak siê przebudz± i zrozumiej±, ¿e umys³ zbyt prymitywnym narzêdziem, aby rozpoznaæ szerszy aspekt rzeczywisto¶ci  i nale¿y skorzystaæ w chwili obecnej z  innych''narzêdzi'', to ja mogê dalej  w jakikolwiek sposób rozmawiaæ...

Koñcz±c, mogê Ci tylko poradziæ, aby¶ nie  ulega³ nadmiernej fascynacji, co tutaj zawziêcie czynisz. Bo  to nie jest ¿adna  dysputa, czy Ty masz racjê, czy mam j± ''YA''...( i jako ''psycholog'' te¿ powiniene¶ o tym wiedzieæ) tylko u¶wiadomienie sobie, ¿e pokazywanie pewnych rzeczy mo¿e byæ wa¿ne, lub potrzebne...i po to tu jeste¶my.










Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 07, 2010, 06:45:26
SILVER

Problem w tym, ¿e strasznie mieszasz. Gdy chcesz wykazywaæ swoje tezy (o znaczeniu warto¶ciowania), powo³ujesz siê na nauki psychologiczne. Natomiast chwilê potem siê od nich od¿egnujesz jako ograniczaj±cych, w dodatku je krytykuj±c.

Ja nie twierdzê, ¿e "tradycyjna" nauka jest jakim¶ wyznacznikiem, guru. Bynajmniej. Ale apelujê o konsekwencjê. Je¿eli ju¿ siê na co¶ powo³ujesz, to siê tego trzymaj. Albo odrzuæ to, i nawet o tym nie wspominaj.

Niestety, ale taka postawa jest typowa (wybacz, ¿e wsadzam Ciê do pewnego "worka"). Gdy co¶ nam odpowiada, to siê tym posi³kujemy, by chwilê potem zanegowaæ tego warto¶æ przy innej tezie.

Wybacz, ale moim zdaniem to do niczego nie prowadzi. A raczej prowadzi do zupe³nie "wyfantazjowanych" wniosków, gdy¿ dowolnie przyjmujemy/odrzucamy argumenty z jakiej¶ dziedziny, dopasowuj±c nie wnioski do danych, ale dobieraj±c pasuj±ce nam dane do wcze¶niej wyci±gniêtych wniosków.

Czemu odwo³a³em siê do tej¿e psychologii? Bo sam siê do niej odwo³a³e¶, podaj±c wiedzê z tej dziedziny jako argument.

Czy¿ nie pro¶ciej by³o powiedzieæ po prostu, zgodnie z prawd±: "Stary, ja po prostu u¿ywam takiego nazewnictwa, chodzi mi o to i o tamto, a pojêcia s± wtórne". Wtedy spokojnie ustaliliby¶my wspólne nazewnictwo, bo z kolei samo ZJAWISKO obaj zauwa¿amy i akceptujemy - tylko inaczej nazywamy.

By³oby pro¶ciej. Ale ¿e wola³e¶ wyk³ócaæ siê o nazewnictwo, zas³aniaj±c siê psychologi± - to Ciê z tym skonfrontowa³em.


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: koliberek33 Grudzieñ 07, 2010, 12:16:04
Jest jeszcze taki podzia³, który u³atwia porozumienie, a mianowicie tam gdzie pojawia siê emocja, okre¶la siê to jako ocenê,a tam gdzie jej nie ma i jest stwierdzenie beznamiêtne, ale nie w naukowym pojêciu faktu, to okre¶la siê jako rozró¿nienie, okre¶lenie (biale-czarne, pachnie -¶mierdzi...) i to te¿ mo¿e byæ nierzadko subiektywne odczucie, bo co jednemu pachnie, drugiemu ¶mierdzieæ mo¿e. Niemniej te kategorie obiektywnie s± do¶æ zrozumia³e i jasne.

My¶lê, ¿e o definicje spieraæ siê mo¿na, ale by siê tutaj porozumieæ, musieliby¶my ustaliæ wspólnie do jakich definicji siê na ten moment, czy w ogóle przychylamy. Powo³ywanie siê na definicje takich samych jak my ludzi i nie ustalenie  wspólnej nomenklatury celem porozumienia, utrudnia tylko kontakt. Sprawa  z os±dzaniem jest do¶æ prosta, ale co do reszty, to raczej powinni¶my siê umówiæ. Ka¿da grupa ma swoje "slangi", w znaczeniu umowno¶ci i dziêki temu informcja p³ynie bez specjalnych zak³óceñ.


 :)

Ps. Przepraszam Tene, ale nie doczyta³em Twojego ostatniego postu do koñca, lecz dopiero teraz i okazuje siê, ¿e  poniek±d powielam Twoj± ostatni± wypowied¼..


Tytu³: Odp: Przesz³o¶æ i jej wp³yw na tera¼niejszo¶æ
Wiadomo¶æ wys³ana przez: Tenebrael Grudzieñ 07, 2010, 13:22:58
Koliberek:

Ano poniek±d tak :)

Ja w zasadzie dok³adnie wiem, o co chodzi. Wiem, ¿e g³ówn± tez± jest: "Rozró¿niajmy, zauwa¿ajmy cechy, ale nie oceniajmy na skalach typu dobry-z³y (najogólniej mówi±c)" Czyli je¶li pan Janek zrobi rzecz A, to zauwa¿ajmy, ¿e j± zrobi³, zauwa¿ajmy jej konsekwencje, ale nie oceniajmy pana Janka, czy zrobi³ dobrze, czy ¼le.

Rozumiem t± tezê (choæ nie do koñca siê z ni± zgadzam). I wiem, ¿e Silver mia³ to na my¶li. Gdyby normalnie stwierdzi³, jak to jego zdaniem "od ¶rodka" wygl±da, i tyle, to bym siê s³owem nie odezwa³. Ale je¶li kto¶ idzie w zaparte, podpieraj±c siê rzekomo jak±¶ dziedzin± wiedzy (która nota bene niczego podobnego nie stwierdza), i tonem mêdrca wyk³ada, jakie s± meandry rzeczywisto¶ci, to moja przewrotna natura nie pozwala mi na nic innego, jak tylko brutalnie go skonfrontowaæ z jego w³asnymi tezami.

Albo inaczej, dzia³am wedle zasady: "Chcesz byæ mêdrcem? Ok, b±d¼. Ale licz siê z tym, ¿e wymagania wobec Twoich tez równie¿ bêd± takie, jak wymagania wzglêdem tez mêdrca".

No to tyle :)


Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

x22-team granitowa3 wypadynaszejbrygady zipcraft maho