banita
Gość
|
 |
« Odpowiedz #625 : Wrzesień 09, 2010, 20:48:41 » |
|
Dla Ciebie, Chanel. Nie chcê uczestniczyÌ w Naszym forum. Mo¿e to potrwaÌ jakieœ pó³tora roku. Jednak chcê, ¿ebyœ zrozumia³a mój dynamizm jêzykowy, dot. Kamila. Nie obra¿am. Nie muszê. Jednak, kiedy jednostka, stawia na szalê swój umys³ i w opozycji serce emocjonalne, zobowi¹zana jestem zareagowaÌ, by Istota dosta³a pouczenie w tym czasie i przestrzeni. Nie oznacza to, ¿e Kamil jest be. Oznacza to, ¿e maj¹c mo¿liwoœÌ wyboru i odpowiednie do tego przygotowanie, wola³ powiedzieÌ za Was- WYPIERDALAJ st¹d... Pozdrawiam-Ewa
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #626 : Wrzesień 09, 2010, 20:52:18 » |
|
Jak to "za Was"? W Âżadnym przypadku proszĂŞ nie podciÂągaĂŚ mnie zarĂłwno pod sÂłownictwo jak i poglÂądy Kamila771.
Natomiast wulgaryzm jest zawsze obraÂźliwym, bez wzglĂŞdu na teoriĂŞ jakÂą sobie do tego dorabiamy.
edit: Chanell, zaÂłoÂżyÂłem - myÂślĂŞ, Âże dosyĂŚ logicznie - Âże przeczytaÂłaÂś posty powyÂżej swojej wypowiedzi, zwÂłaszcza, Âże odnosisz siĂŞ do ich treÂści.
|
|
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 20:55:23 wysłane przez arteq »
|
Zapisane
|
|
|
|
chanell
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 72
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 3453
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #627 : Wrzesień 09, 2010, 20:59:45 » |
|
Nigdy w ¿yciu nie powiedzia³abym do nikogo takich s³ów Saro.Wcale mi nie przeszkadzasz na forum,choÌ nie we wszystkim siê z toba zgadzam.Czy ja ci kiedys da³am odczuÌ ¿e nie chcê ciê na tym forum.Dlaczego piszesz "was" 
|
|
|
Zapisane
|
Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.
KsiĂŞga Koheleta 3,1
|
|
|
banita
Gość
|
 |
« Odpowiedz #628 : Wrzesień 09, 2010, 21:05:10 » |
|
RozjaÂśnienie- Mam juÂź dosyĂŚ twoich wypowiedzi! Wyp........ z tego tematu! Nie rozumiesz,ze nikt nie chce sÂłuchaĂŚ twoich niczego nie wnoszÂących wiadomoÂści, ZÂły
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Torton
Gość
|
 |
« Odpowiedz #629 : Wrzesień 09, 2010, 21:06:35 » |
|
Zostaù na forum. Nie daj siê zepchn¹Ì z w³aœciwej drogi, nawet przez id¹cych w tym samym kierunku.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
kamil771
Gość
|
 |
« Odpowiedz #630 : Wrzesień 09, 2010, 21:22:38 » |
|
Kamil771, oÂśmieszasz siĂŞ i udowadniasz, Âże nie moÂżna z TobÂą wymieniaĂŚ poglÂądĂłw - rzucanie przekleĂąstw gdy nie staje argumentĂłw - jest niedopuszczalne. Nie oczekuj, Âże bĂŞdziesz powaÂżnie traktowany.
Sam przecie¿ dyskutowa³eœ na forum z Sar¹ (np w tym temacie) i dobrze wiesz,¿e nie mo¿na by³o z ni¹ normalnie prowadziÌ rozmowy,na ¿adne argumenty nie by³a w stanie rzeczowo odpowiedzieÌ,no chyba,ze takie "kontrargumenty jak np ten Zale¿y,jaka si³ê maj¹ Twoje jajeczka i plemniki... uwa¿asz za odpowiedni¹. Takich "uduchowionych oszo³omów" jest wiêcej na tym forum. Zdaje sobie sprawê,¿e wiêkszoœÌ osób na tym forum nie lubi mnie,ale nie bêdê z tego powodu rozpacza³,najwa¿niejsze,¿eby byÌ szczêœliwym i szanowanym w realu,a nie w sieci,nie mam zamiaru nikomu tutaj przytakiwaÌ i mówiÌ tak,zgadzam siê z tob¹. dobrze mówisz,masz racjê, maj¹c ca³kiem odmienny pogl¹d w takiej czy innej kwestii. Piszê to co myœlê,wyra¿am swoje zdanie,i w realu je¿eli bêdzie trzeba np w temacie kary œmierci,czy rodzin wielodzietnych ( w tym przypadku po zapoznaniu siê z dok³adn¹ histori¹) przedstawiê tak¹ sam¹ opinie jak tutaj,wiem,¿e mogê mnie spotkaÌ konsekwencje,- trudno. Nie mo¿na zas³aniaÌ siê wiekiem - je¿eli nie doros³o siê do pewnych spraw nie nale¿y siê w nie wpychaÌ.
Nigdy nie zasÂłaniaÂłem siĂŞ wiekiem wiĂŞc nie wiem o co Ci chodzi,jeÂżeli nie dorosÂłem do pewnych spraw do po co ze mnÂą piszesz? PrzyznajĂŞ,ze czasami Âłatwo jest mnie wyprowadziĂŚ z rĂłwnowagi,i reaguje w taki a nie inny sposĂłb,ale czasem inaczej po prostu siĂŞ nie da. Pomimo,ze mamy czĂŞsto odmienne opinie,sprzeczne poglÂądy,to ceniĂŞ CiĂŞ za opanowanie,spokĂłj,i za wiele mÂądrych postĂłw na tym forum,za to,Âże nie dajesz siĂŞ sprowokowaĂŚ,a jest siĂŞ z kim uÂżeraĂŚ,ale nie pozwolĂŞ,na to Âżeby ktoÂś dyktowaÂł mi w ktĂłrych tematach mam siĂŞ wypowiadaĂŚ a w ktĂłrych mam milczeĂŚ,w czasie gdy jestem aktywny na tym forum,i czas mi na to pozwoli bĂŞdĂŞ reagowaÂł na posty w draÂżliwych dla mnie tematach,i gdy ktoÂś bĂŞdzie atakowaÂł mnie i moje poglÂądy w danym temacie-odpowiem, .Sama nie wiem jak ja bym zareagowaÂła ,kiedy kazano by mi w.........z forum.
hnm WyraÂźnie napisaÂłem z tego tematu a nie z tego forum,wiem,Âże nie byÂło to kulturalne zachowanie z mojej strony,ale mĂłj rozmĂłwca wrĂŞcz prosiÂł siĂŞ o takie potraktowanie. EDIT
|
|
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 21:55:44 wysłane przez kamil771 »
|
Zapisane
|
|
|
|
chanell
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 72
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 3453
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #631 : Wrzesień 09, 2010, 21:30:31 » |
|
Rozjaœnienie- Mam juŸ dosyÌ twoich wypowiedzi! Wyp........ z tego tematu! Nie rozumiesz,ze nikt nie chce s³uchaÌ twoich niczego nie wnosz¹cych wiadomoœci, Z³y To jest wypowiedŸ Kamila nie moja Nie podpisuje siê pod ni¹ i nie mam z ni¹ nic wspólnego. Prawie nikt nie zwróci³ uwagi na tê czêœÌ jego wypowiedzi Nie rozumiesz,ze nikt nie chce s³uchaÌ twoich niczego nie wnosz¹cych wiadomoœci ,poniewa¿ wszyscy zajeli siê wulgaryzmem. Przepraszam ciê Ewo w swoim imieniu ,ja czytam twoje wiadomoœci i prosze zostaù z nami. Do Kamila771 prosze nie wypowiadaÌ siê w moim imieniu ,nie ¿yczê sobie tego
|
|
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 21:39:33 wysłane przez chanell »
|
Zapisane
|
Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.
KsiĂŞga Koheleta 3,1
|
|
|
kamil771
Gość
|
 |
« Odpowiedz #632 : Wrzesień 09, 2010, 21:37:41 » |
|
Do Kamila777 prosze nie wypowiadaĂŚ siĂŞ w moim imieniu ,nie ÂżyczĂŞ sobie tego
przepraszam,ale ma byĂŚ 771
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #633 : Wrzesień 09, 2010, 21:51:00 » |
|
Sam przecie¿ dyskutowa³eœ na forum z Sar¹ (np w tym temacie) i dobrze wiesz,¿e nie mo¿na by³o z ni¹ normalnie prowadziÌ rozmowy,na ¿adne argumenty nie by³a w stanie rzeczowo odpowiedzieÌ,no chyba,ze takie "kontrargumenty jak np ten Zale¿y,jaka si³ê maj¹ Twoje jajeczka i plemniki... uwa¿asz za odpowiedni¹. Tak jak zauwa¿y³eœ dyskutowa³em i dyskutujê z Sarah/banit¹ i pomimo, ¿e nie zgadzam siê z jej pogl¹dami - nigdy nie przysz³o mi do g³owy uciekaÌ siê do wulgaryzmów. Œwiadczy³oby to bardzo Ÿle o mnie i przede wszystkim, ¿e nie potrafiê merytorycznie przeciwstawiÌ siê jej pogl¹dom st¹d przekleùstwa. W ¿aden sposób nie móg³bym t³umaczyÌ tego "bo siê prosi³a". Widzisz w odpowiedzi na niektóre Twoje pogl¹dy móg³bym zareagowaÌ tak samo, lecz nie dopuszczam takiej mo¿liwoœci. Zobacz odnios³em siê do jej tego samego postu co Ty lecz w diametralnie innej formie - przedstawi³em konkrety, do których nie raczy³a/nie chcia³a siê odnieœÌ. Zdaje sobie sprawê,¿e wiêkszoœÌ osób na tym forum nie lubi mnie,ale nie bêdê z tego powodu rozpacza³,najwa¿niejsze,¿eby byÌ szczêœliwym i szanowanym w realu,a nie w sieci, To nie jest kwestia lubienia. To jest kwestia mo¿liwoœci rozmowy bez nara¿ania siê na chamskie zachowanie. Nikt nie wymaga od Ciebie przytakiwania, wymaga natomiast minimum kultury. Osobiœcie uwa¿am, ¿e w ka¿dych okolicznoœciach nale¿y byÌ prawdziwym, nie wk³adaÌ masek, faktem jest, ¿e w sieci nie widzimy ca³oœciowo danej osoby lecz nie mo¿e to byÌ wymówk¹ dla odpuszczenia kultury i wy¿ywania siê. Piszê to co myœlê,wyra¿am swoje zdanie,i w realu je¿eli bêdzie trzeba np w temacie kary œmierci,czy rodzin wielodzietnych ( w tym przypadku po zapoznaniu siê z dok³adn¹ histori¹) przedstawiê tak¹ sam¹ opinie jak tutaj,wiem,¿e mogê mnie spotkaÌ konsekwencje,- trudno. Jak wy¿ej. Nie spotykaj¹ Ciê konsekwencje za samo wyra¿anie pogl¹dów jako takie lecz za niedopuszczaln¹ formê tego. Powinieneœ równie¿ ju¿ spostrzec, ¿e tylko niektórych w takim przypadkach broni siê zas³aniaj¹c to wolnoœci¹ ekspresji wyra¿ania... je¿eli nie doros³em do pewnych spraw do po co ze mn¹ piszesz? Przyznajê,ze czasami ³atwo jest mnie wyprowadziÌ z równowagi,i reaguje w taki a nie inny sposób,ale nieraz inaczej po prostu siê nie da. Piszê z Tob¹ bo wypowiadasz siê w tematach w których sam zabieram g³os, szanujê Ciê jako forumowicza i dyskutanta co oczywiœcie nie oznacza, ¿e zgadzam siê z Tob¹. Jak sam zauwa¿asz i stwierdzasz "³atwo wyprowadziÌ mnie z równowagi" co jest przecie¿ to¿same, ¿e nie doros³eœ do prowadzenia spokojnej i zarazem rzeczowej rozmowy w tematach do których podchodzisz mocno emocjonalnie. WyraŸnie napisa³em z tego tematu a nie z tego forum,wiem,¿e nie by³o to kulturalne zachowanie z mojej strony,ale mój rozmówca wrêcz prosi³ siê o takie potraktowanie.
To jest ¿adne wyt³umaczenie, ¿adne usprawiedliwienie. Zauwa¿, ¿e Banita nie u¿y³a wulgaryzmów, przynajmniej na pocz¹tku dyskusji. Banito, Chanell, ja zwróci³em i dlatego nic nie pisa³em. Poniewa¿ Banita nie zrobi³a tego w formie cytatu, ani te¿ nie zaznaczy³a, ¿e to nie jej s³owa nie dziw siê, ¿e potraktowano j¹ jako jej. By³ ju¿ poruszany temat na tym forum, ¿e zamieszczenie cytatu - szczególnie bez wskazania, ¿e jest to cytat nie zwalnia z odpowiedzialnoœci za jego treœÌ - i lec¹ za to ostrze¿enia. Czemu to mia³o s³u¿yÌ? Po co takie p³askie zagrywki, co chcesz osi¹gn¹Ì? Kolejna "lekcja" dla "raczkuj¹cych"?
|
|
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 21:53:22 wysłane przez arteq »
|
Zapisane
|
|
|
|
marek324
Gość
|
 |
« Odpowiedz #634 : Wrzesień 21, 2010, 11:14:02 » |
|
gĂłrĂŞ wzieÂły emocje gdyÂż jak wnioskujĂŞ z formy wypowiedzi sarah/banita pisze niestety, ale w trzeciej osobie l.p. o sobie. i nie jest to przejawem daleko posuniĂŞtego rozwoju duchowego, a wrĂŞcz przeciwnie: zupeÂłnego zdegeneracenia uczuciowego i emocjonalnego - ktĂłre w koĂącowym stadium nie znajdujÂąc zrozumienia, a co waÂżniejsze poparcia dla swoich prĂłb wybielenia siĂŞ przechodzÂą w koĂącu w wulgaryzm. ale napiszĂŞ teÂż coÂś wiĂŞcej - otĂłrz mnie sarah/banita nie rozczarowaÂłaÂś. zawsze twierdziÂłem Âże to co tutaj publicznie pokazujesz to tylko maska mÂądroÂści i wyÂższoÂści duchowej... tak naprawdĂŞ jest jak w akapicie pierwszym - zupeÂłne zdegeneracenie uczuciowe i emocjonalne.
|
|
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 21, 2010, 12:30:47 wysłane przez marek324 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Tenebrael
Gość
|
 |
« Odpowiedz #635 : Wrzesień 22, 2010, 05:42:21 » |
|
gĂłrĂŞ wzieÂły emocje gdyÂż jak wnioskujĂŞ z formy wypowiedzi sarah/banita pisze niestety, ale w trzeciej osobie l.p. o sobie. i nie jest to przejawem daleko posuniĂŞtego rozwoju duchowego, a wrĂŞcz przeciwnie: zupeÂłnego zdegeneracenia uczuciowego i emocjonalnego - ktĂłre w koĂącowym stadium nie znajdujÂąc zrozumienia, a co waÂżniejsze poparcia dla swoich prĂłb wybielenia siĂŞ przechodzÂą w koĂącu w wulgaryzm. ale napiszĂŞ teÂż coÂś wiĂŞcej - otĂłrz mnie sarah/banita nie rozczarowaÂłaÂś. zawsze twierdziÂłem Âże to co tutaj publicznie pokazujesz to tylko maska mÂądroÂści i wyÂższoÂści duchowej... tak naprawdĂŞ jest jak w akapicie pierwszym - zupeÂłne zdegeneracenie uczuciowe i emocjonalne.
A czy ocenianie kogoÂś po postach na forum, nie znajÂąc osoby, jej motywacji, emocji, itd itd jest oznakÂą rozwoju duchowego? Wybacz, ale moim zdaniem niekoniecznie.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
marek324
Gość
|
 |
« Odpowiedz #636 : Wrzesień 22, 2010, 09:27:54 » |
|
tene: czy ci siê to podoba, czy ci siê nie podoba, czy tego chcesz czy te¿ nie, jak œwiat œwiatem ludzie oceniali, oceniaj¹ i oceniaÌ bêd¹ innych ludzi. poza tym jesteœ w b³êdzie, gdy¿ nigdy, w ¿adnym poœcie nie próbowa³em pretendowaÌ do "ob³akanego" jak dla mnie miana "osoby duchowo rozwiniêtej". w du¿ej mierze w³aœnie dziêki kilku osobom tutaj pisz¹cym pojecie to zosta³o wypaczone, delikatnie rzecz ujmuj¹c.
poza tym, a moÂże przede wszystkim brak krĂŞgosÂłupa moralnego tÂłumaczony emocjami, motywacjami jest naduÂżyciem naszych czasĂłw - wykorzystywanym do tÂłumaczenia wszelkich, nawet niewiadomo jak bÂłahych rzeczy.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #637 : Styczeń 03, 2011, 10:03:10 » |
|
NaprawdĂŞ chciaÂłabym zrozumieĂŚ, o co wÂłaÂściwie chodzi. A Âże nie chodzi o Âżycie, tego jestem pewna. Paru zaciekÂłych jego „obroĂącĂłw" walczy wbrew faktom i logice, tym gorzej dla tych ostatnich — zakrzyknÂą. Obrali sobie za orĂŞÂż kilka zasÂłyszanych z ambony s³ów i poszukujÂą sposobĂłw ich wykorzystania, ale nie przyjdzie im do gÂłowy Âżeby poÂświĂŞciĂŚ trochĂŞ czasu na ich weryfikacjĂŞ. Brakuje im teÂż chyba odwagi, aby zdobyĂŚ siĂŞ na refleksjĂŞ, co dalej z tym obronionym Âżyciem. ÂŻycie poczĂŞte ma wielkÂą wartoœÌ, ale Âżycie urodzone nie jest juÂż warte, na przykÂład wydatkowania ÂśrodkĂłw z budÂżetu paĂąstwa na pomoc dla samotnych rodzicĂłw, bo to patologia, a na wspieranie patologii w katolickim paĂąstwie publicznych pieniĂŞdzy nie naleÂży wydawaĂŚ. ZaszÂłaÂś w niechcianÂą ci¹¿ê, tatuÂś dziecka nie bierze odpowiedzialnoÂści? — musisz urodziĂŚ, a jak juÂż urodzisz, zasÂługujesz na pogardĂŞ — nie licz na czyjÂąkolwiek pomoc, jesteÂś przecieÂż wyrzutkiem spoÂłeczeĂąstwa. To wcale nie jest mit. Syn koleÂżanki kilka miesiĂŞcy temu przyniĂłsÂł takÂą informacjĂŞ ze szkoÂły. DowiedziaÂł siĂŞ, Âże jego (dwuosobowa) rodzina jest patologiczna. Jakie to swojskie, prawda? Politycy-bojownicy majÂą na horyzoncie inny cel, tym celem jest moim zdaniem zajĂŞcie kluczowych stanowisk w paĂąstwie. UdziaÂł w krucjacie antyaborcyjnej jest doœÌ wygodny, bo daje poparcie panĂłw w sukienkach (trudnej do zlekcewaÂżenia siÂły politycznej), ktĂłrych dÂługoœÌ odrzuciÂły juÂż kobiety, jako caÂłkowicie niewygodnÂą na co dzieĂą. Panowie w sukienkach znani sÂą z tego, Âże lubiÂą dzieci pÂłci obojga, bo nie majÂą odwagi „wystartowaĂŚ" do dorosÂłych kobiet lub mĂŞÂżczyzn w zaleÂżnoÂści od orientacji. Im wiĂŞcej niechcianych dzieci, ktĂłrymi rodzice siĂŞ nie interesujÂą, tym wiĂŞksze szanse na ukrycie przypadkĂłw molestowania. Te niechciane dzieci same bĂŞdÂą garn¹Ì siĂŞ do duszpasterzy, bo tam majÂą obiecanÂą miÂłoœÌ czystÂą, miÂłoœÌ ojca, ktĂłrej nie majÂą w domu i poczucie przynaleÂżnoÂści do jakieÂś wspĂłlnoty. Potem moÂżna zamkn¹Ì buziĂŞ tajemnicÂą spowiedzi. ObroĂący Âżycia znajdujÂą teÂż poparcie w publikacjach niektĂłrych psychologĂłw, psychoterapeutĂłw, ktĂłrzy doszukujÂą siĂŞ wszĂŞdzie objawĂłw zespoÂłu postaborcyjnego. NiektĂłre z tych objawĂłw obserwujĂŞ czasem u siebie, niestety dla odkrywcĂłw tego zespoÂłu nigdy w Âżyciu nawet aborcji nie musiaÂłam rozwaÂżaĂŚ, urodziÂłam jedno dziecko, jego poczĂŞcie zostaÂło przyjĂŞte z radoÂściÂą a jedyne, o co siĂŞ obwiniam to, Âże nie poÂświĂŞcam synowi tyle czasu ile on sobie Âżyczy. Faktem jest, Âże jestem matkÂą pracujÂącÂą (nie jedynÂą w tym kraju), ale bez wzglĂŞdu na to ile tego czasu poÂświĂŞcĂŞ, mĂłj syn i tak chce wiĂŞcej. Dobrze, Âże jeszcze nie zapadajÂą wyroki skazujÂące na podstawie objawĂłw depresji. OdnoszĂŞ wraÂżenie, Âże zespó³ ten moÂże dotyczyĂŚ kobiet, ktĂłre poddaÂły siĂŞ inwazyjnej metodzie usuwania ci¹¿y albo zostaÂły przez lekarza potraktowane w maÂło taktowny sposĂłb. Organizacje kobiece szacujÂą, Âże w naszym kraju rocznie wykonuje siĂŞ okoÂło 200 tys. zabiegĂłw przerywania ci¹¿y. Nie wiem, czy ta liczba dotyczy tylko „skrobanek", czy rĂłwnieÂż podania tabletki poronnej. A sÂą takÂże tabletki typu dzieĂą-po, gdzie kobieta nawet nie ma pewnoÂści, czy doszÂło do zapÂłodnienia. Sama piguÂłka antykoncepcyjna dziaÂła dwutorowo: uniemoÂżliwia uwolnienie siĂŞ dojrzaÂłego jajeczka, ale takÂże zmienia Âśrodowisko macicy, utrudniajÂąc zagnieÂżdÂżenie siĂŞ zapÂłodnionego jaja. Kobieta stosujÂąca antykoncepcjĂŞ hormonalnÂą nigdy nie bĂŞdzie wiedziaÂła, ktĂłre z dziaÂłaĂą tej piguÂłki odniosÂło skutek. ÂŚrodkiem wczesnoporonnym jest takÂże spirala wewnÂątrzmaciczna. Wszystkie kobiety stosujÂące antykoncepcjĂŞ sÂą wiĂŞc „winne" potencjalnej aborcji. Nie sÂądzĂŞ, aby wiele z nich miaÂło jakiekolwiek objawy depresji z tym zwiÂązane, jestem przekonana, Âże nawet o tym nie myÂślÂą, dopĂłki nie usÂłyszÂą lub nie przeczytajÂą, Âże powinny czuĂŚ siĂŞ winne. ZostaÂł rĂłwnieÂż odkryty zespó³ osoby ocalonej od aborcji i — nie zgadniecie, mĂłj syn ma niektĂłre objawy tego zespoÂłu… a moÂże to jest zespó³ dziecka, ktĂłrego rodzice stosujÂą skutecznÂą antykoncepcjĂŞ? albo dziecka inteligentnego/zdolnego. Zastanawiam siĂŞ, ktĂłry kochajÂący rodzic z rozbrajajÂącÂą szczeroÂściÂą informuje swoje dzieci o wczeÂśniejszych lub póŸniejszych aborcjach? Psychopata moÂże? A moÂże osoba, ktĂłra opisaÂła te objawy ma zespó³ uporczywego poszukiwania faktĂłw potwierdzajÂących jej tezĂŞ na zasadzie: „Dajcie mi hipotezĂŞ, a ja jÂą udowodniĂŞ"? Ale nie moÂżna siĂŞ dziwiĂŚ psychoterapeutom, przecieÂż oni muszÂą z czegoÂś ÂżyĂŚ. DziwiĂŞ siĂŞ natomiast, Âże Âżycie w Âłonie matki jest wiĂŞcej warte niÂż to, ktĂłre zaczyna mieĂŚ wÂłasne poglÂądy. Dlaczego ktoÂś kto myÂśli, zadaje niewygodne pytania i prezentuje swoje, czĂŞsto niepopularne poglÂądy przestaje byĂŚ dla niektĂłrych „obroĂącĂłw" tak cenny, Âże ich mentalnoœÌ pozwala na dokonanie póŸnej aborcji (aborcja to w jĂŞzyku obroĂącĂłw Âżycia synonim morderstwa) na czÂłowieku dorosÂłym. PiszĂŞ tak, bo w okresie, gdy w obrĂŞbie naszych wĂłd terytorialnych przebywaÂł pewien statek, ktĂłrego oficjalnym celem byÂła edukacja seksualna, spotkaÂłam siĂŞ z opiniami, Âże statek naleÂży wysadziĂŚ a zaÂłogĂŞ wymordowaĂŚ. Dlaczego edukacja seksualna jest tak niemile widziana, komu przeszkadza? PrzecieÂż to jej brak skutkuje wzrostem liczby niechcianych ci¹¿. MoÂże ktoÂś odkryÂł, Âże taka ci¹¿a (podobnie jak caÂła sfera seksualnoÂści czÂłowieka) jest Âłatwym i darmowym narzĂŞdziem manipulacji? Przy jej pomocy bez trudu moÂżna wpÂływaĂŚ na ludzkie emocje, a gdzie emocje biorÂą gĂłrĂŞ, tam trudno siĂŞ przebiĂŚ rozsÂądkowi. W czasach mojej wczesnej mÂłodoÂści, gdy aborcja byÂła traktowana jako metoda antykoncepcyjna, w szkoÂłach podstawowych rozdawane byÂły ulotki uÂświadamiajÂące, na temat metod antykoncepcji i chorĂłb wenerycznych. Broszury byÂły doœÌ lakoniczne, ale dla chcÂących byÂły jednak wskazĂłwkÂą, czego szukaĂŚ, opornych i tak nic nie zachĂŞci do wysiÂłku. Z tego co siĂŞ orientujĂŞ ten ÂświatÂły zwyczaj zanikÂł, a to czego w tej chwili uczÂą w szkoÂłach na temat seksualnoÂści czÂłowieka to jedynie sÂłuszna metoda planowania rodziny (nie myliĂŚ z metodÂą antykoncepcyjnÂą), ktĂłra gdyby byÂła dobrze wyÂłoÂżona, dawaÂłaby mÂłodzieÂży jakieÂś rozeznanie w omawianym zakresie, niestety nie jest. Nie wspomina siĂŞ juÂż wcale o chorobach przenoszonych drogÂą pÂłciowÂą (bo przecieÂż to wstyd), a tego wybaczyĂŚ nie moÂżna. Mnie te czytane w dzieciĂąstwie ulotki zachĂŞciÂły do wÂłasnych poszukiwaĂą i pierwszymi ksi¹¿kami, ktĂłre przeczytaÂłam z zainteresowaniem „od deski do deski" byÂły te o dojrzewaniu. DziĂŞki temu jestem Âświadoma swojego ciaÂła i rozwaÂżnie wybieram metodĂŞ antykoncepcyjnÂą. Nie staÂłam siĂŞ przez to „rozwiÂązÂła" (to czĂŞsto podnoszony zarzut przeciwko wczesnemu uÂświadamianiu), staÂłam siĂŞ odpowiedzialna. Natomiast przykÂładem niefrasobliwego stosunku do wÂłasnej rozrodczoÂści jest moja dobra koleÂżanka z czasĂłw szkolnych, ktĂłra teraz na „chwa³ê bo¿¹" ma piĂŞcioro dzieci, ktĂłrych rodzice nie majÂą staÂłego ÂźrĂłdÂła dochodu, skutkiem czego caÂła rodzina gÂłoduje. PamiĂŞtam jeszcze, jak jej mama zwykÂła mawiaĂŚ: „tam gdzie wystarczy dla czwĂłrki, znajdzie siĂŞ coÂś do jedzenia dla piÂątego". Faktycznie — Âżywienie zbiorowe jest taĂąsze od indywidualnego. JakoÂś zapominaÂła w tych momentach, Âże Âżycie to nie tylko jedzenie. Poza tym w Âżywieniu zbiorowym kaÂżdy korzystajÂący wnosi opÂłatĂŞ i suma ÂśrodkĂłw, ktĂłre moÂżna przeznaczyĂŚ na to Âżywienie roÂśnie wraz ze wzrostem liczby uczestnikĂłw, czego przy wzrastajÂącej liczbie dzieci nie obserwujemy. PieniÂądze szczĂŞÂścia nie dajÂą, owszem, ale osoba, ktĂłra nie ma za co zaspokoiĂŚ podstawowych potrzeb swoich dzieci, bĂŞdÂąca przy zdrowych zmysÂłach, teÂż szczĂŞÂśliwa nie bĂŞdzie. Dzieci pĂłki sÂą maÂłe nie widzÂą ró¿nic pomiĂŞdzy sobÂą a dzieĂŚmi z bogatszych domĂłw. PóŸniej jednak zauwa¿¹, Âże sÂą inne, Âświat im da to odczuĂŚ, moÂże to siĂŞ staĂŚ w przyszÂłoÂści ÂźrĂłdÂłem powaÂżnych kompleksĂłw. JuÂż sÂłyszĂŞ gÂłosy, Âże przecieÂż miÂłoœÌ rodzicĂłw zrekompensuje im te wszystkie niedostatki. A ja pytam, kiedy rodzice tĂŞ miÂłoœÌ swoim dzieciom oka¿¹? Przed, po, czy w trakcie poszukiwania jakiegoÂś dajÂącego dochĂłd zajĂŞcia? MiÂłoœÌ to czas spĂŞdzony razem a nie deklaracje. Nie mĂłwiĂŞ tutaj, Âże wielodzietnoœÌ jest zÂła. ChciaÂłabym jednak Âżeby byÂła poprzedzona refleksjÂą rodzicĂłw na temat perspektyw tych dzieci, myÂślÂą o ich przyszÂłym dorosÂłym Âżyciu, odpowiednim wyksztaÂłceniu. Bo Âświat idzie do przodu, to, co byÂło normÂą 20 lat temu, zupeÂłnie nie sprawdza siĂŞ dzisiaj. A to, jakie bĂŞdÂą stawiane warunki mÂłodzieÂży za nastĂŞpne 20 lat jest trudne do przewidzenia. ByĂŚ moÂże w ruchu antyaborcyjnym chodzi o pobudzenie przyrostu naturalnego. Niestety jak pokazujÂą statystyki, restrykcyjne prawo antyaborcyjne wcale nie generuje wzrostu dzietnoÂści w polskich rodzinach. Nie jest to moim zdaniem wy³¹cznie efektem dziaÂłania podziemia aborcyjnego, ale takÂże wiĂŞkszÂą starannoÂściÂą kobiet w doborze metod antykoncepcji. Gdyby aborcja z przyczyn spoÂłecznych byÂła dopuszczalna, wiele kobiet mniej uwaÂżnie podchodziÂłoby do pozostaÂłych metod zapobiegania ci¹¿y a póŸniej w obliczu rozwijajÂącego siĂŞ w ich Âłonie Âżycia nie decydowaÂłyby siĂŞ one na zabieg, dokonywaÂłyby pewnego przewartoÂściowania i przyjmowaÂły to nowe dziecko. Karygodnym skutkiem niewÂłaÂściwego pojmowania ochrony Âżycia poczĂŞtego jest ograniczenie mniej zamoÂżnym kobietom dostĂŞpu do badaĂą prenatalnych. MoÂżna wÂłaÂściwie powiedzieĂŚ, Âże wszystkie negatywne konsekwencje prawnego zakazu aborcji uderzajÂą w gorzej sytuowanÂą czêœÌ naszego spoÂłeczeĂąstwa. Trudno siĂŞ oprzeĂŚ wraÂżeniu, Âże wartoœÌ Âżycia poczĂŞtego jest odwrotnie proporcjonalna do zasobnoÂści portfela „nosicielki" pÂłodu. Wielu lekarzy zasÂłaniajÂących siĂŞ „wartoÂściami" zapomina, Âże badania prenatalne to nie zawsze wstĂŞp do aborcji, czĂŞsto jest to szansa na wczeÂśniejsze rozpoczĂŞcie leczenia uszkodzonego pÂłodu lub takie zorganizowanie porodu, aby noworodek mĂłgÂł jak najszybciej otrzymaĂŚ koniecznÂą pomoc. ProÂśba o skierowanie na badania prenatalne jest czĂŞsto wyrazem strachu przed nieznanym lub zwykÂłej ludzkiej potrzeby upewnienia siĂŞ, Âże wszystko jest w porzÂądku. Skoro medycyna daje takÂą moÂżliwoœÌ, dlaczego z niej nie skorzystaĂŚ. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3143/q,Aborcja.Glos.kobiety============================ Podobnie jak przed wojnÂą, tak i tym razem wytoczono wielkie dziaÂła do tej batalii. Wyzwiska byÂły chlebem powszednim. MĂłwiono (choĂŚ to nieodpowiednie sÂłowo) o "ludobĂłjstwie", „zbrodni", „mordercach", „holocauÂście" i in. Runda pierwsza. "KoÂśció³ zmobilizowaÂł wiernych do wysyÂłania do parlamentu listĂłw z poparciem dla projektu senackiego [ 1 ]. ZdoÂłano pod nim zebraĂŚ ³¹cznie ponad 1,7 mln podpisĂłw. Jednak wyniki badaĂą opinii publicznej w tej sprawie nie byÂły korzystne dla przeciwnikĂłw aborcji. Z przeprowadzonych w marcu 1991 r. badaĂą wynikaÂło, Âże jedynie 33% respondentĂłw opowiada siĂŞ za ustawÂą, podczas gdy aÂż 59% jest jej przeciwnych" [ 2 ]. Nie to jednak okazaÂło siĂŞ najwiĂŞkszym ciosem. Katastrofalna poraÂżka koÂścielnych przedsiĂŞwziĂŞĂŚ miaÂła miejsce 17 maja 1991 r. — na 14 dni przed pierwszÂą wizytacjÂą Ojca ÂŚwiĂŞtego do III RP — Sejm nie zdoÂłaÂł wprowadziĂŚ zakazu aborcji. Co gorsza zobowiÂązano rzÂąd do opracowania programu oÂświaty seksualnej, co musiaÂło byĂŚ "bolesnym ciosem dla KoÂścioÂła, w tym zwÂłaszcza dla papieÂża Jana PawÂła II" [ 3 ] Dalsza czêœÌ wojny. "Na poczÂątku 1993 r. parlament obradujÂący pod presjÂą manifestacji, oskarÂżeĂą o ludobĂłjstwo i staÂłych pikiet pod Sejmem, uchwaliÂł ustawĂŞ ograniczajÂącÂą moÂżliwoœÌ przerywania ci¹¿y. (...) Po uchwaleniu ustawy prymas stwierdziÂł, Âże jest to znaczÂący i poÂżyteczny krok naprzĂłd. WydawaĂŚ siĂŞ mogÂło, Âże spĂłr o aborcjĂŞ mamy w zasadzie za sobÂą, chociaÂż radykalni politycy katoliccy, a takÂże niektĂłrzy biskupi, potĂŞpili decyzjĂŞ parlamentu i w dalszym ciÂągu domagali siĂŞ bezwzglĂŞdnej ustawowej 'ochrony Âżycia od chwili poczĂŞcia', przez co rozumieli nie tylko zakaz przerywania ci¹¿y, ale teÂż delegalizacjĂŞ tak zwanych wczesnoporonnych ÂśrodkĂłw antykoncepcyjnych. Konflikt wrĂłciÂł jednak z jeszcze wiĂŞkszÂą si³¹, kiedy po wyborach parlamentarnych w 1993 r. wiĂŞkszoœÌ w Sejmie zdobyli zwolennicy dopuszczenia aborcji ze wzglĂŞdĂłw spoÂłecznych (...) Gdy Sejm zacz¹³ pracowaĂŚ nad liberalizujÂącÂą poprawkÂą, znĂłw ruszyÂła peÂłna emocji kampania protestu. WrĂłciÂły pod Sejm antyaborcyjne demonstracje, pielgrzymki, pikiety. (...) OkazaÂło siĂŞ, Âże kompromis w tej sprawie jest caÂłkiem niemoÂżliwy, chociaÂż wszyscy — wierzĂŞ, Âże zupeÂłnie szczerze — uznajÂą aborcjĂŞ za zÂło. W gruncie rzeczy ró¿nica polega na rozÂłoÂżeniu akcentĂłw. Jedni siĂŞ koncentrujÂą na stworzeniu zakazu i karaniu winnych, inni chcieliby najpierw ograniczyĂŚ przyczyny, dla ktĂłrych setki tysiĂŞcy kobiet decydujÂą siĂŞ na aborcjĂŞ. (...) Kiedy to mĂłwiĂŞ, sÂłyszĂŞ czĂŞsto, Âże prawo jest drogowskazem moralnym, Âże kodeks karny ksztaÂłtuje opinie ludzi na temat tego, co jest wÂłaÂściwe, a co niewÂłaÂściwe. Nie jestem przekonany, Âże kodeks karny moÂże byĂŚ drogowskazem. Przeciwnie. Jestem w stanie dowieœÌ, Âże kodeks zawierajÂący prawa spoÂłecznie nie akceptowane jest odrzucany w caÂłoÂści, zmniejsza respekt dla innych przepisĂłw i prowadzi do ogĂłlnego lekcewaÂżenia prawa, chaosu, rozkÂładu paĂąstwa. (...) Zamiast tÂłumaczyĂŚ ludziom zÂło aborcji i proponowaĂŚ inne rozwiÂązania, ksiÂądz prymas wolaÂł mĂłwiĂŚ o zwolennikach referendum — czyli o mnie — Âże niosÂą ducha budowniczych krematoriĂłw. Tu siĂŞ pojawiÂł argument, Âże referendum jest niemoÂżliwe, bo nad sprawami boÂżymi, nad naturalnymi boskimi prawami siĂŞ nie gÂłosuje. WiĂŞc spoÂłeczeĂąstwo gÂłosowaĂŚ nie moÂże, a posÂłowie mogÂą. Bo przecieÂż bez gÂłosowania w demokracji ustanowiĂŚ prawa siĂŞ nie da." [ 4 ] 27 maja 1997 r. TrybunaÂł Konstytucyjny wydaÂł orzeczenie w sprawie zasady ochrony Âżycia ludzkiego jako wartoÂści konstytucyjnej i niezgodnoÂści ustawy „antyaborcyjnej" dopuszczajÂącej przerywanie ci¹¿y z przyczyn spoÂłecznych z Ma³¹ KonstytucjÂą (zob. orzeczenie K 26/96), stwierdzajÂąc w sentencji, iÂż przepisy ustawy naruszajÂą konstytucyjne gwarancje ochrony Âżycia ludzkiego w kaÂżdej fazie jego rozwoju. Orzeczenie jest oczywiÂście kontrowersyjne, wiele osĂłb uzna je za b³êdne (p³ód jako Âżycie ludzkie). Nie byÂło jednomyÂślne, gdyÂż trzech sĂŞdziĂłw zÂłoÂżyÂło zdania odrĂŞbne. MoÂżna przytoczyĂŚ inne orzeczenia w takich sprawach europejskich trybuna³ów, ktĂłre nie wspó³brzmiÂą z polskim ciaÂłem strzegÂącym konstytucyjnoÂści prawa. Austriacki trybunaÂł konstytucyjny orzekÂł w wyroku z 1974 r.: "PoniewaÂż tworzÂące siĂŞ Âżycie ludzkie, pozostajÂące w stanie pÂłodu, przechodzi rozwĂłj od zapÂłodnionej komĂłrki jajowej, niezdolnej w warunkach naturalnych do wÂłasnego Âżycia poza Âłonem matki, do czÂłowieka, zdolnego do Âżycia poza Âłonem matki, to owe ró¿ne fazy rozwojowe jednoÂści biologicznej nie stanowiÂą koniecznie tego samego w rozumieniu konstytucyjnie zakotwiczonej zasady rĂłwnoÂści. Ustawodawca zyskuje zatem moÂżliwoœÌ ró¿nego traktowania przerywania ci¹¿y w zaleÂżnoÂści od stadium rozwojowego pÂłodu w Âłonie matki i nie narusza w ten sposĂłb konstytucyjnego nakazu rĂłwnoÂści". TrybunaÂł Belgii w orzeczeniu z 1991 r. stwierdza: "Postanowienia konstytucyjne nie zawierajÂą w sobie stwierdzenia, Âże istota ludzka powinna korzystaĂŚ z zagwarantowanej jej ochrony juÂż od momentu poczĂŞcia. (...) ZobowiÂązanie ustawodawcy do poszanowania Âżycia ludzkiego nakÂłada obowiÂązek podejmowania takÂże ÂśrodkĂłw dla ochrony Âżycia nienarodzonego. Nie moÂżna jednak z tego wyprowadzaĂŚ wniosku, Âże pod rygorem naruszenia konstytucji ustawodawca jest zobowiÂązany do traktowania w jednakowy sposĂłb dzieci narodzonych i nienarodzonych" [ 5 ]. SÂą to orzeczenia duÂżo bardziej racjonalne. Od tej pory zwolennicy legalizacji aborcji z przyczyn spoÂłecznych majÂą utrudnione zadanie. Orzeczenie TrybunaÂłu sÂą ostateczne (art. 190 ust. 1 Konstytucji). Nie oznacza to oczywiÂście caÂłkowitej niemoÂżnoÂści zmiany poglÂądu przyjĂŞtego w orzeczeniu o ochronie Âżycia poczĂŞtego, jak sugerujÂą niektĂłrzy, gdyÂż coÂś takiego musiaÂłoby implikowaĂŚ zasadĂŞ nieomylnoÂści kaÂżdoczesnego skÂładu TrybunaÂłu. TrybunaÂł Konstytucyjny moÂże odstÂąpiĂŚ od poglÂądu prawnego wyraÂżonego w orzeczeniu. Na podstawie art. 25 ust. 1 pkt 1 lit e ustawy z 1 sierpnia 1997 roku o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z póŸn.zm.), odstÂąpienie od poglÂądu prawnego wyraÂżonego w orzeczeniu wydanym w peÂłnym skÂładzie, nastĂŞpuje rĂłwnieÂż w peÂłnym skÂładzie. TrybunaÂł skÂłada siĂŞ z 15 sĂŞdziĂłw wybieranych na 9 lat przez Sejm, co 3 lata zmienia siĂŞ czêœÌ skÂładu. W 2001 r. wybrano czterech nowych sĂŞdziĂłw. Wprawdzie wci¹¿ jednak dominujÂą „obroĂący Âżycia", jednak weryfikacja tego poglÂądu jest realna. ZÂły obrĂłt sprawa zaczĂŞÂła nabieraĂŚ po wygranych wyborach lewicy w 2001 r. Oto pani Jaruga Nowacka, urzĂŞdujÂąca na stanowisku paĂąstwowej feministki, zaproponowaÂła ponownie wprowadzenie moÂżliwoÂści aborcji z przyczyn spoÂłecznych, czyli w razie kiedy dziecko ma zapewniony rynsztok z racji niedostatku rodzicĂłw. Biskupa Pieronka taki kurs przeraziÂł na tyle, Âże zapomniaÂł co to dobre maniery, zwÂłaszcza wobec kobiet. JakÂże to, sprawa wyglÂąda od dawna na przyklepanÂą, a wy tu jÂątrzyĂŚ chcecie? O nie, na to my nie pozwolimy! PoÂżaliÂł siĂŞ teÂż Katolickiej Agencji Informacyjnej, Âże pani peÂłnomocnik "to jest feministyczny beton, ktĂłry siĂŞ nie zmieni nawet pod wpÂływem kwasu solnego. Nie przywiÂązywaÂłbym do tego wiĂŞkszej wagi". W obronie stanĂŞÂła koleÂżanka partyjna pani minister, senator UP Krystyna Sienkiewicz, ktĂłra powiedziaÂła twarde: Niet! Kurek wody ÂświĂŞconej zostanie zakrĂŞcony, misa zabrana, ksiĂŞÂże biskupie! "Jakby nie byÂło, to ksi¹¿ê KoÂścioÂła obraziÂł minister Rzeczpospolitej, naleÂżaÂło jakoÂś na to zareagowaĂŚ" — powiedziaÂła odwaÂżna K. Sienkiewicz, przeÂłamujÂąc zmowĂŞ milczenia. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,554/q,Krucjata.antyaborcyjnaScaliÂłm posty Darek
|
|
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2011, 22:34:35 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #638 : Styczeń 03, 2011, 10:06:47 » |
|
JeÂżeli nie wiesz, a moÂżesz nie robiĂŚ, lepiej nie rĂłb — zwÂłaszcza tego, co nieodwracalne. 2. SpĂłr o status wczesnych etapĂłw rozwoju embrionalnego jest oczywiÂście nieco bezprzedmiotowy: zapÂłodniona komĂłrka jajowa jest czÂłowiekiem. ZapÂłodnienie stanowi jedyny nieciÂągÂły etap rozwoju osobniczego — i jeÂżeli (trochĂŞ na si³ê) chcemy definicjonalnie rozpocz¹Ì gdzieÂś czÂłowieka, to tylko tam. JeÂśli nie tam, to gdzie? — zaproponowanie sensownej odpowiedzi moÂże stanowiĂŚ podstawĂŞ redefinicji. Zygota jest tylko bliÂższym okreÂśleniem (nazwÂą) czÂłowieka na pewnym etapie Âżycia; podobnie jak nastolatek czy starzec. Czy jawiÂą siĂŞ jakieÂś zasadnicze wÂątpliwoÂści? W moim odczuciu dwie: · Na bardzo wczesnym etapie rozwoju osobniczego czÂłowieka — np. kilkukomĂłrkowej moruli - moÂżna (takÂże sztucznie) rozdzieliĂŚ przestrzennie komĂłrki, powodujÂąc powstanie dwĂłch i wiĂŞcej zarodkĂłw (w warunkach naturalnych: ci¹¿a mnoga). WaÂżne jest, Âżeby rozumieĂŚ mechanizm tego zjawiska: jeÂżeli nie dojdzie do przestrzennego rozdzielenia komĂłrek moruli, to z caÂłej moruli powstanie jeden czÂłowiek, jeÂżeli dojdzie — to z kaÂżdej oddzielonej czÂąstki powstanie jeden czÂłowiek. Czy zatem morula przed podziaÂłem byÂła czÂłowiekiem? Czy dwoma (zupeÂłnie ró¿nymi) ludÂźmi? OdpowiedÂź: poczekamy — zobaczymy, z uwagi na moÂżliwoœÌ sztucznej interwencji, skutkujÂącej, bÂądÂź nie skutkujÂącej powstaniem kilku zarodkĂłw, nie jest odpowiedziÂą. Wbrew pozorom zasygnalizowany problem wcale nie naleÂży do banalnych i wskazuje na zasadnicze trudnoÂści w okreÂśleniu statusu wczesnych form rozwoju osobniczego. · Nie jest wykluczone, Âże granice czÂłowieka wcale nie sÂą ostre. TakÂże w sensie filogenetycznym: pokaÂż czÂłowiekowatego, ktĂłry byÂł juÂż czÂłowiekiem, a ktĂłrego ojciec (i matka) nie byli jeszcze ludÂźmi. W ontogenezie moÂże byĂŚ podobnie - zarĂłwno na poczÂątku (wczesne stadia rozwoju) jak i na koĂącu. PraktykujÂąc onkologiĂŞ od kilkunastu lat wielokrotnie stwierdzaÂłem zgon. Generalnie nie mam z tym problemu. MĂłj niepokĂłj budziÂły wszakÂże zgony w warunkach intensywnej opieki medycznej, gdy nieprzytomny chory wspomagany jest przez specjalistyczny sprzĂŞt, ktĂłry przejmuje filtracjĂŞ, wymusza oddech itp. Kto tego kilka razy nie widziaÂł, nie jest w stanie zrozumieĂŚ odczuĂŚ (refleksja w tym naprawdĂŞ nie pomaga!): koledzy anestezjolodzy mĂłwili „UmarÂł", a ja nawet tego nie zauwaÂżaÂłem, nie rozpoznawaÂłem momentu Âśmierci, ani nawet nie byÂłem pewien czy jest taki moment i czy jest to moment. 3. Dlaczego spĂłr jest jaÂłowy? OczywiÂście dlatego, Âże jest sporem o nazwĂŞ. Zygota jest czÂłowiekiem — i co z tego? Innymi sÂłowy: problem aborcji wskazuje, Âże — byĂŚ moÂże — nie mamy zasadniczych racji, aby nie zabijaĂŚ innego czÂłowieka (racjami nie-zasadniczymi moÂże byĂŚ na przykÂład chĂŞĂŚ unikniĂŞcia zemsty itp.). OprĂłcz racji sÂą jeszcze przyczyny — te przynajmniej moÂżna sobie sensownie wyobraziĂŚ jako cechy promowane przez dobĂłr naturalny (wzajemne wyrzynanie siĂŞ obniÂża przystosowanie).JeÂżeli zatem dla nie zabijania czÂłowieka istniejÂą racje zasadnicze - to (na mocy tych racji) nie naleÂży dokonywaĂŚ aborcji. JeÂżeli racje sÂą jedynie nie-zasadnicze — to z charakteru tych racji wynika czy moÂżna, czy nie dokonywaĂŚ aborcji (jeÂżeli racjÂą jest jedynie umowa spoÂłeczna, gwarantujÂąca sensowne trwanie spoÂłeczeĂąstwa, to oczywiÂście zabicie dziecka nienarodzonego zwykle jest dopuszczalne). OsobiÂście nie wiem, czy dla nie zabijania czÂłowieka istniejÂą racje zasadnicze. Dla chrzeÂścijan takÂą racjÂą zasadniczÂą jest SÂłowo BoÂże. I to jest oczywiÂście bezdyskusyjne (pomijajÂąc nawet: Roma locuta — causa finita). Dla pozbawionych Âłaski wiary zostajÂą mroki rozumu (nie ma tu sarkazmu!). W pewnym waÂżnym sensie „etyka racjonalna" to — jak u Kartezjusza — zawsze „etyka tymczasowa", co, z drugiej strony, nie jest przeciw niej wyrokiem. W przypadku dzieci nienarodzonych mam swojÂą nie-zasadniczÂą racjĂŞ nie zabijania: ciekawoœÌ. DokonaĂŚ aborcji, to — jak grajÂąc w koÂści — wrzuciĂŚ kostki do kubka, dÂługo potrzÂąsaĂŚ, obrĂłciĂŚ na stole kubek do gĂłry dnem i nigdy go nie podnieœÌ. Efekt rzutu pozostanie nieznany. Wiem, Âże nie jest to silna racja i przemawia tylko do tych, ktĂłrym podoba siĂŞ Âświat stworzony. Tyle o zasadach. Teraz o psikusach natury (bowiem nie tylko w szczegó³ach, ale takÂże w psikusach tkwi diabeÂł). 4. Natura wyrzÂądziÂła rodzajowi ludzkiemu (podobnie jak miaÂżd¿¹cej wiĂŞkszoÂści ssakĂłw) nie lada psikus: kobiety nie znoszÂą jaj. Za³ó¿my sytuacjĂŞ: kobieta, po zapÂłodnieniu, znosi jajo, ktĂłre zagrzebuje w piasku i po dziewiĂŞciu miesiÂącach wykluwa siĂŞ czÂłowiek. IleÂż problemĂłw odpada! Zasadniczo znika kwestia nierĂłwnoÂści mĂŞÂżczyzny i kobiety w zaangaÂżowaniu w proces prokreacyjny, ktĂłra, w moim odczuciu, kÂładzie siĂŞ najwiĂŞkszym cieniem na trwajÂącÂą dyskusjĂŞ o aborcji. Kolejnym psikusem jest istnienie trupa. Gdyby czÂłowiek umierajÂąc znikaÂł, zapewne ludzie zabijaliby siĂŞ o wiele czĂŞÂściej — nota bene — wszyscy doroÂśli powinni pooglÂądaĂŚ sobie martwe poronione pÂłody oraz to, co zostaje po aborcji. Odraza — wstrĂŞt — czy nawet pewien rodzaj starego lĂŞku przed trupem jest dobrym mechanizmem promujÂącym zachowania "pro-life" (ÂśmierĂŚ matki w wyniku powikÂłaĂą aborcji jest bowiem zjawiskiem niepomiernie rzadszym). Jest wysoce prawdopodobne, Âże do naturalnych poronieĂą (szczegĂłlnie na bardzo wczesnych etapach rozwoju osobniczego) dochodzi doœÌ czĂŞsto — niejedna miesiÂączka to wydalenie resztek po poronieniu. NaduÂżyciem jest twierdzenie o eliminacji tego, co (biologicznie) nie nadaje siĂŞ do Âżycia — mogÂą to byĂŚ „zupeÂłnie zdrowe" zarodki, a potencjalne przyczyny poronienia mogÂą tkwiĂŚ gdzie indziej. Nie wiem, co brzmi faÂłszywiej: jest to psikus natury (zatem jednak jakaÂś norma), skandal natury (zatem naruszenie normy) czy niezbadany wyrok Boski. 5. Konsekwencja jest, z pewnych powodĂłw, wartoÂściowÂą cechÂą rozumowania. MoÂżna ÂżywiĂŚ zasadnicze racje (obojĂŞtnie: o religijnej czy pozareligijnej proweniencji) nie zabijania czÂłowieka. Skutkuje to oczywiÂście zakazem aborcji. Jednak rozumowanie trzeba prowadziĂŚ dalej: naturalne poronienie jest wypadkiem ze skutkiem Âśmiertelnym i wymaga odpowiedniego postĂŞpowania (prokuratorskiego sprawdzenia czy byÂł to na pewno wypadek, czy matka i ojciec doÂłoÂżyli wszelkich staraĂą aby do niego nie doszÂło — np. nie palili papierosĂłw itd.). Dalej — ciĂŞÂżko (acz nie jest to niemoÂżliwe), ÂżywiÂąc zasadnicze racje nie zabijania czÂłowieka, zgadzaĂŚ siĂŞ na zabĂłjstwo w obronie koniecznej, udziaÂł w wojnie, pojedynek, karĂŞ Âśmierci a takÂże samobĂłjstwo, eutanazjĂŞ i — do pewnego stopnia - mĂŞczeĂąstwo. Dla tych, ktĂłrzy ÂżywiÂą jedynie nie-zasadnicze racje nie zabijania czÂłowieka problem moÂże nie istnieĂŚ lub przedstawiaĂŚ siĂŞ zgoÂła inaczej. I rzeczywiÂście, czĂŞsto zwolennicy legalnoÂści aborcji rĂłwnoczeÂśnie popierajÂą moÂżliwoœÌ eutanazji natomiast kara Âśmierci wydaje im siĂŞ nie do przyjĂŞcia. Ta pozorna niekonsekwencja wynika z przyjĂŞtych nie-zasadniczych racji nie zabijania czÂłowieka (niech to bĂŞdzie w tym wypadku taka, wydumana racja: szanujemy Âżycie ludzkie, ktĂłre chce ÂżyĂŚ; zarodek jeszcze niczego nie chce, chory domagajÂący siĂŞ eutanazji nie chce ÂżyĂŚ, natomiast wielokrotny morderca chce ÂżyĂŚ jak najbardziej). Podobnie, jeÂśli powaÂżnie traktujemy hasÂło „rĂŞce precz od mojego brzucha" to, aby nadaĂŚ mu jakikolwiek sens, musimy je uzupeÂłniĂŚ o wyrzeczenie siĂŞ zasadniczych racji nie zabijania czÂłowieka. W przeciwnym wypadku hasÂło to staje siĂŞ analogiczne do „rĂŞce przecz od mojego domu", w ktĂłrym mogĂŞ kÂłamaĂŚ, zabijaĂŚ itd. Co wiĂŞcej, jeÂżeli na serio mĂłj brzuch (wraz z zawartoÂściÂą) naleÂży do mnie, to ojciec zawartoÂści nie ma prawa wspó³wÂłasnoÂści (i — co za tym idzie - wspó³odpowiedzialnoÂści). Natomiast jeÂżeli zawartoœÌ mojego brzucha jest wspó³wÂłasnoÂściÂą, nie jest bezpodstawne genetyczne badanie resztek po aborcji i porĂłwnanie ich genomu z genomem deklarowanego ojca. Itd., itd. PowiedziaÂłem, Âże konsekwencja jest, z pewnych powodĂłw, wartoÂściowÂą cechÂą rozumowania. Niemniej potrafi straszliwie skomplikowaĂŚ Âżycie. (Poza tym naleÂży pamiĂŞtaĂŚ, Âże im coÂś jest mniej podszyte ideologiÂą, tym jest zwykle bardziej strawne, ma mniej nieszczêœÌ ludzkich na sumieniu i krwi na rĂŞkach.) 6. Czy moÂżna to jakoÂś podsumowaĂŚ? OczywiÂście nie. Sprawa aborcji jest, pomijajÂąc dwie wstĂŞpnie okreÂślone wÂątpliwoÂści, sprawÂą racji nie zabijania czÂłowieka. A tego problemu na pewno nie rozwi¹¿emy. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,795Moim zdaniem 3 ciekawe wypowiedzi na ten kontrowersyjny temat wiĂŞcej na racjonalista.pl Pozdrawiam 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
kamil771
Gość
|
 |
« Odpowiedz #639 : Styczeń 03, 2011, 12:06:51 » |
|
Ostatnio sÂłuchaÂłem radiowych wiadomoÂści w ktĂłrym poruszono temat aborcji. ByÂłem w szoku, kaÂżdego roku w Polsce 100 tysiĂŞcy kobiet dokonuje nielegalnych aborcji!! Setki tysiĂŞcy nieosÂądzonych morderczyĂą chodzi sobie po ulicach naszych wsi i miast jakby nigdy nic! JuÂż kiedyÂś pisaÂłem co w tej sytuacji naleÂżaÂło by zrobiĂŚ. WysÂłaĂŚ je na kilka lat na SyberiĂŞ i niech sobie tam robiÂą co chcÂą, miejsca jest duÂżo, ciĂŞÂżka praca ( miaÂły by czas na refleksjĂŞ) a surowy klimat moÂże by je otrzeÂźwiÂł. Po tym okreÂślonym czasie mogli by wrĂłciĂŚ do kraju, to z pewnoÂściÂą wiele by je nauczyÂło.
|
|
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2011, 12:09:04 wysłane przez kamil771 »
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #640 : Styczeń 03, 2011, 12:11:11 » |
|
jeszcze trochę historii... Problem aborcji: 'za życiem' czy 'za wyborem'? Problem aborcji sprowadza się zasadniczo do odpowiedzi na pytanie o początek człowieczeństwa, albowiem żadne ponadkonfesjonalne standardy moralne nie przewidują istnienia wolności wyboru postępowania, gdy idzie o życie drugiej istoty ludzkiej (niektóre systemy moralne ingerują dalej, głosząc iż nie ma wolności wyboru postępowania również odnośnie życia własnego jednostki ludzkiej). Jeden z moich krytyków, doktor z Uniwersytetu w Houston, problem aborcji ukazał następująco: "Dla mnie powody niedopuszczalności referendum są analogiczne do niedopuszczalności głosowania nad tym czy śnieg jest jeszcze biały (ogólniej nad problemami natury naukowej), bo pewnej znaczącej (i liczebnie i medialnie) grupie zaczęło się wydawać, że nieco sczerniał na Śląsku. Tego czy śnieg jest biały nie ustala się na drodze demokracji bezpośredniej (najbardziej ze wszystkich form podatnej na manipulacje mediów — ze względu na stosunkowo niewielkie średnie wartości IQ wśród podmiotów takich orzeczeń) z tej prostej przyczyny, że przez przypadkowo ustalony wynik potwierdzający czarność śniegu, śnieg nie zmieni swego koloru. Powodem do hipotetycznych niepokojów pewnych grup postulujących czarność nowoczesnego śniegu (w odróżnieniu od staromodnego — białego) była przecież pomyłka: wyjaśnienie, że to sadza z dymiących kominów jest całego zaniepokojenia przyczyną". Podzielam zasadniczo sceptycyzm odnośnie demokracji bezpośredniej, mądrości ludu i jego podatności na manipulacje. Jednak wbrew deklarowanym skrajnym stanowiskom z obu stron barykady, tj. „obrońców życia" i „obrońców wolności", odpowiedź na to pytanie nie jest ani łatwa, ani jednoznaczna, a przede wszystkim nie jest czarno-biała. Główny problem dla ludzi chcących go rozstrzygnąć w sposób racjonalny, polega na tym, iż jednoznacznej odpowiedzi o początek człowieczeństwa nie udzieli nam nauka, której argumenty mogą stanowić jedynie środek pomocniczny. W obliczu tego, stanowiska w sprawie aborcji zostają na ogół wydane na łup rozstrzygnięć ideologicznych, a tym samym gorących namiętności, w swych patologicznych postaciach przeradzających się w przemoc (zob. str. 2559). Kartki z dziejów aborcji Starożytność Stosunek do aborcji w różnych kulturach i okresach był zróżnicowany. Żydowski Talmud naucza, iż płód nie jest osobą i nie ma żadnych praw. Aborcja była powszechna w starożytnych państwach Greków i Rzymian. Wiązało się to oczywiście z liberalną etyką seksualną, a tym samym kontrolą urodzeń nie chcianego potomstwa. Platon w Państwie (461c) akceptuje ją jako regularny sposób dla ograniczenia urodzeń, gdyż według niego płód staje się człowiekiem obdarzonym duszą dopiero w momencie narodzin. Arystoteles z kolei akceptował aborcję jedynie do pierwszych ruchów płodu (Polityka, 1335b). W Grecji nie dotyczyło to jedynie heter, ale i matron ateńskich. Szeroko rozpisywano o środkach antykoncepcyjnych. Hipokrates uważał aborcję za niewskazaną, o ile nie wymagały tego względy medyczne. Znano wiele technik aborcyjnych, takie jak podawane doustnie ekstrakty roślinne, np. wyciąg z jałowca, którego skuteczność potwierdza współczesna medycyna. Hipokrates wspomina o mechanicznym sposobie przerywania ciąży, którym miało być ..intensywne skakanie. [ 1 ] Wyjątkowo srogimi „obrońcami życia" byli Asyryjczycy, którzy za próbę aborcji karali kobiety wbiciem na pal. Niewiele mniej wyrozumiały był reformator chrześcijaństwa i ojciec protestantyzmu, Marcin Luter, który zdecydowanie odrzucał nawet aborcję gdy ciąża jest zagrożeniem dla życia matki: "Jeśli zmęczą się, a nawet umrą podczas noszenia w sobie dziecka, nie ma to znaczenia. Niech umierają w owocności - dlatego tu są." [ 2 ] Kościół Etyka chrześcijańska od początku zasadniczo sprzeciwiała się aborcji, co korespondowało z niezwykle posępną jej etyką seksualną. Jest rzeczą znamienną jednak, iż to nie w pismach kanonicznych znajdujemy zakazy w tym zakresie, lecz w apokryfach. List Barnaby z początku II w. pouczał chrześcijan: "Nie zabijaj płodu, nie odbieraj też życia dziecku nowo narodzonemu" (19,5). Inny apokryf z II w, Apokalipsa Piotra, zawiera barwny opis katuszy piekielnych kobiet spędzających płód: "..a krew sięgała po gardła ich. A naprzeciwko nich siedziało wiele dzieci zrodzonych przed czasem i płakało. I padały od nich błyskawice ognia i biły w oczy tych kobiet. To były te, co poza małżeństwem począwszy, spędziły płód swój" (rozdz.  . Podobnie jak w przypadku służby w wojsku, pierwotne regulacje odnośnie tego postępku w gminach chrześcijańskich obarczone były najsurowszymi sankcjami — wykluczeniem od „Stołu Pańskiego": "Jeżeli jaka kobieta pod nieobecność męża zajdzie w ciążę z cudzołóstwa, a po dokonaniu tego przestępstwa zabije płód, postanawiamy aż do końca życia nie dawać jej Komunii, dlatego że urodziła zbrodnię" (kanon 63 synodu w Elwirze, rok 305). Po przygarnięciu pod państwowe skrzydła nastąpiło jednak zliberalizowanie sankcji: "Kobietom, które cudzołożąc poczęły w łonie i płód spędziły, oraz trudniącym się preparowaniem jadów uśmiercających dzieci, dawne postanowienie zabraniało przyjmowania Komunii aż do końca życia; więc zgodnie z tym się postępuje. W poszukiwaniu zaś środków bardziej łagodnych, postanowiliśmy, aby takowe odbywały dziesięcioletnią pokutę, na zasadzie ustalonych stopni" — głosił kanon 21 synodu w Ancyrze z 314 r. [ 3 ] Główni teologowie chrześcijańscy: Augustyn z Hippony i Tomasz z Akwinu uważali, iż przerwanie wczesnej ciąży nie jest zabójstwem. Takie było stanowisko Kościoła utrzymywane przez wiele wieków, choć nasz rodzimy specjalista od obrony życia nienarodzonych, ojciec Jacek Salij OP zaprzecza temu opisując stanowisko Kościoła wobec aborcji na przestrzeni wieków. [ 4 ] Jednakże inny specjalista kościelny od aborcji, jezuita John Connery, przyznaje, że zgodnie z obowiązującym przez długi czas zbiorem kanonów kościoła aborcja była zabójstwem dopiero gdy była przeprowadzona po uformowaniu się płodu. [ 5 ] Augustyn twierdził, iż spowodowanie śmierci płodu nieukształtowanego nie należy karać jak za zabójstwo, "bo nie da się sprawdzić, czy płód miał już duszę" [ 6 ]. Zabójstwo zatem może dotyczyć jedynie płodu po animacji, ale zarazem powątpiewa o tym, iż animacja może mieć miejsce u wczesnych płodów. Opierając się na tym fragmencie Augustyna, Iwo z Chartres pisał już wyraźnie: "Nie jest zabójcą, kto spowodował poronienie, zanim ciało otrzymało duszę" (Non est homicida, qui abortum procurat, antequam anima corpori sit infusa) [ 7 ]. W słynnym zbiorze prawa kościelnego autorstwa Gracjana z roku 1140, zawarty był kanon Aliquando, który również głosił, że „aborcja była zabójstwem tylko wówczas gdy płód był ukształtowany" [ 8 ]. Podobnie głosił św. Tomasz, który swoją opinię opierał na tym, iż zarodek nie wygląda jak człowiek. Jego koncepcja polegała na tym, iż w początkowym stadium płód jest obdarzony duszą roślinną, następnie zwierzęcą, w końcu zaś — gdy jest już ukształtowany — duszą racjonalną, czyli ludzką. Nauczanie Tomasza zostało zaakceptowane przez Sobór Wiedeński w roku 1312 [ 9 ]. Pomimo tego, na podstawie Młota na czarownice, który przypisuje czarownicom zabijanie płodów, można przypuszczać, że wraz z szałem polowań na czarownice, stosy strawiły niejedną znachorkę zajmującą się spędzaniem płodów. Inkwizytorowie relacjonują: "..w Biskupstwie Bazylijskim w miasteczku Dann czarownica spalona zeznała, że więcej niż czterdzieści dziatek zabiła tym sposobem, że gdy z żywota wychodziły, igłę w główki ich przez ciemię aż do mózgu wpychała. Druga także w Biskupstwie Argentyńskim zeznała, że barzo wiele dziatek, którym i liczby nie wiedziała zgładziła. Tej doszło takim sposobem. Z jednego miasteczka do drugiego, dla babienia przy połogu jednej białejgłowy wezwana była, gdzie odprawiwszy posługę do domu się wracała: wyszedszy tedy za bramę, z trafunku z ręcznika abo tuwalnie którą opasana była, ramiączko dziecięcia świeżo urodzonego wypadło. Co obaczywszy którzy przy bramie siedzieli, rozumiejąc że śrocik mięsa leżał, skoro ona przeminęła, podnieśli, ale pilnie się przypatrując, z członków poznali rękę albo ramiączko dziecięce. Dawszy tedy o tym znać urzędnikowi i znalazszy, że dziecię nie chrzczone umarło, które ramiączka nie miało, pojmano czarownicę na próbę dano, gdzie występek swój przyznała, przydawszy, że dziateczek prawie bez liczby wytraciła." [ 10 ] Zmiana nakazów kościelnych nastąpiła w XVI w. i wiązała się z radykalną zmianą stanowiska odnośnie prostytucji rzymskiej. Wcześniej była tolerowana, nawet akceptowana i opodatkowywana, lecz Sykstus V w roku 1588 wydał jej walkę. W bulli Effraenatam, dotyczącej tego zagadnienia, papież umieścił zarówno antykoncepcję, jak i aborcję w każdym stadium ciąży wśród przestępstw kwalifikujących się do ekskomuniki. Kilka lat później, jego następca, Grzegorz XIV, odwołał to stanowisko, jako zbyt surowe i nie wynikające z teologicznych poglądów na animację płodu. Trwałą zmianę kościelnego stanowiska wywarło dopiero zarządzenie Piusa IX z 1869 r., który nakazał karanie ekskomuniką przerwanie ciąży w każdym etapie. Kodeks kanoniczny z 1917 r. karę ekskomuniki zawiesił nie tylko nad kobietą decydującą się na aborcję, lecz nad wszelkimi innymi osobami, które dzielą w tym wspólnictwo, jak np. lekarz, pielęgniarka. Kodeks z 1983 r. powtórzył sankcję, stanowiąc w Tytule VI: „Przestępstwa przeciwko życiu i wolności człowieka", kan. 1398: "Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa." W 1930 r. Pius XI wyraźnie sprecyzował, że wszelkie formy aborcji są zakazane, z przyczyn społecznych, a nawet terapeutyczna. c.d tu: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2644/k,2Pozdrawiam Bez trudu wykazać można mankamenty postawy osób deklarujących się za życiem", które, jeśli są uświadamiane przez owe osoby, stanowią to co zwykło się określać mianem postawy faryzejskiej. Naczelną słabością będzie niekonsekwencja, która relatywizuje postawę obrońców życia". Niekonsekwencja, która się przejawia w jednoczesnym akceptowaniu przez owe osoby poglądów i stanowisk nijak się nie dających pogodzić z postawą bycia za życiem". Będzie nią np. akceptowanie kary śmierci, środków wojennych jako sposobu rozwiązywania problemów, gloryfikacja postaw świątobliwych celebrujących śmierć własną i braci w imieniu wiary. Szczególnie jaskrawy dylemat moralny wyłania się przed obrońcami życia" bezbronnych i niewinnych dzieciąt w tym, iż wielu z nich palcem nie kiwnie w obronie narodzonych, będąc jednocześnie gotowymi na wymachiwanie pałaszem w obronie nienarodzonych. Jak zauważyli Carl Sagan i Ann Druyan w 1990 r.: Owa ochrona, prawo do życia, nie obejmuje 40 tysięcy dzieci poniżej 5 roku życia, które codziennie umierają na naszej planecie z powodu głodu, odwodnienia, chorób i zaniedbania, mimo iż potrafilibyśmy temu zapobiec" [ 19 ]. Papierkiem lakmusowym szczerości deklaracji rycerzy życia" jest to z jaką częstotliwością pochylają się nad dziećmi z rynsztoka, dworcowymi narkomanami i całą rzeszą bezczelnych kloszardów, gdyż można przypuszczać, iż owe bezbronne dziecięta szczęśliwie wybronione" przez rycerzy" od klinicznego zamordyzmu", częściej niż normalnie będą musiały zasilać właśnie te grupy społeczne.
|
|
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2011, 12:17:48 wysłane przez wiki »
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #641 : Styczeń 03, 2011, 13:17:51 » |
|
Bez trudu wykazaÌ mo¿na mankamenty postawy osób deklaruj¹cych siê za ¿yciem", które, jeœli s¹ uœwiadamiane przez owe osoby, stanowi¹ to co zwyk³o siê okreœlaÌ mianem postawy faryzejskiej. Naczeln¹ s³aboœci¹ bêdzie niekonsekwencja, która relatywizuje postawê obroùców ¿ycia". Niekonsekwencja, która siê przejawia w jednoczesnym akceptowaniu przez owe osoby pogl¹dów i stanowisk nijak siê nie daj¹cych pogodziÌ z postaw¹ bycia za ¿yciem". Bêdzie ni¹ np. akceptowanie kary œmierci, œrodków wojennych jako sposobu rozwi¹zywania problemów, gloryfikacja postaw œwi¹tobliwych celebruj¹cych œmierÌ w³asn¹ i braci w imieniu wiary. Szczególnie jaskrawy dylemat moralny wy³ania siê przed obroùcami ¿ycia" bezbronnych i niewinnych dzieci¹t w tym, i¿ wielu z nich palcem nie kiwnie w obronie narodzonych, bêd¹c jednoczeœnie gotowymi na wymachiwanie pa³aszem w obronie nienarodzonych. Jak zauwa¿yli Carl Sagan i Ann Druyan w 1990 r.: Owa ochrona, prawo do ¿ycia, nie obejmuje 40 tysiêcy dzieci poni¿ej 5 roku ¿ycia, które codziennie umieraj¹ na naszej planecie z powodu g³odu, odwodnienia, chorób i zaniedbania, mimo i¿ potrafilibyœmy temu zapobiec" [ 19 ]. Papierkiem lakmusowym szczeroœci deklaracji rycerzy ¿ycia" jest to z jak¹ czêstotliwoœci¹ pochylaj¹ siê nad dzieÌmi z rynsztoka, dworcowymi narkomanami i ca³¹ rzesz¹ bezczelnych kloszardów, gdy¿ mo¿na przypuszczaÌ, i¿ owe bezbronne dzieciêta szczêœliwie wybronione" przez rycerzy" od klinicznego zamordyzmu", czêœciej ni¿ normalnie bêd¹ musia³y zasilaÌ w³aœnie te grupy spo³eczne. to siê chyba okreœla mianem podwójnych standardów..
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #642 : Styczeń 03, 2011, 14:56:23 » |
|
a to chyba najciekawszy: Tocząca się dziś w Polsce i nie tylko w Polsce dyskusja wokół problemu aborcji wydaje się być starciem różnych koncepcji miłości bliźniego, różnych systemów etycznych, odmiennych pojęć na temat jednostkowej odpowiedzialności. W dyskusji zwraca uwagę fakt, że nie słychać tu głosów zwolenników aborcji jako metody planowania rodziny. Bodaj wszyscy dyskutanci wydają się zgadzać co do tego, że chirurgiczne przerywanie ciąży jest złem. Część dyskutantów kwalifikuje to zło jako morderstwo z premedytacją popełniane dla wygody lub z chęci zysku, część uważa, że w pewnych przypadkach aborcja jest złem mniejszym, pozwalającym zwalczyć zło większe; obydwie strony zgodnie jednak twierdzą, że jako metoda planowania rodziny aborcja jest złem społecznym. Okazuje się, że zgoda co do tego, iż aborcja jest złem, wcale nie przybliża dyskutantów. Odnosi się wrażenie, że spór toczy się nie o aborcję, że nie jest to poszukiwanie skutecznego sposobu ograniczenia pewnej plagi społecznej, a spór o światopogląd. Od wczesnej młodości, uczono mnie, że pojęcie bliźniego jest dla naszej cywilizacji kluczowe. Porównując chrześcijaństwo z judaizmem, islamem, hinduizmem czy buddyzmem wydawało mi się, że główne pozytywy chrześcijaństwa ukrywają się właśnie w owej koncepcji bliźniego, wykraczającej poza klan, naród, a nawet poza wspólnotę religijną. Nieprzyjaciel nie przestaje być bliźnim. Nakaz miłości bliźniego rozumiałem zawsze jako nakaz miłości współczłowieka, niezależnie od tego, czy jest to krewny, sąsiad, rodak, chrześcijanin, czy też człowiek obcy. Taką interpretację podsuwała przypowieść o Samarytaninie, taką interpretację wydają się narzucać słowa Jezusa przytaczane w Ewangelii św. Mateusza: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół…". (Mt. 5:43-44) Nawiasem mówiąc, nigdzie w Starym Testamencie nie ma boskiego nakazu nienawiści do nieprzyjaciół. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że Nowy Testament czyni definicję bliźniego znacznie wyraźniejszą. Wydawało mi się, że biblijny nakaz „nie zabijaj" ma wartość uniwersalną. Wszelkie zabójstwo jest grzechem, aczkolwiek w pewnych okolicznościach, określanych w terminologii prawnej jako obrona konieczna, odpuszczenie tego grzechu jest niemal oczywiste. Zwolennicy zniesienia dopuszczalności aborcji często powołują się na nakaz miłości bliźniego. Sprawa interpretacji tego nakazu jest w tym sporze fundamentalna. Stąd również fundamentalna jest kwestia definicji samego bliźniego, pytanie czy plemnik lub zarodek to już bliźni, czy też dopiero potencjalny bliźni? Czy płód staje się bliźnim w szóstym tygodniu ciąży, czy dopiero z chwilą urodzenia się żywego dziecka? Ośmielam się twierdzić, że spór toczy się nie o aborcję (czyli chirurgiczne przerwanie ciąży), a o planowanie rodziny, o wszelkie rodzaje zapobiegania ciąży lub przerywania ciąży przy pomocy nowoczesnych środków medycznych. Kościół katolicki akceptuje wyłącznie tzw. „naturalne planowanie rodziny" — niebywale zawodny kalendarz małżeński, metodę termiczną, względnie wstrzemięźliwość seksualną. W efekcie, według informacji, które mogłem uzyskać od ginekologów, kobiety, które przestrzegają zaleceń swoich spowiedników, częściej poddają się aborcji aniżeli katoliczki lekceważące w tej kwestii nakazy Kościoła, względnie niekatoliczki. Od trzydziestu lat prowadzę wyrywkowe „badania". Pytam praktykujące katoliczki, jak sobie radzą przy spowiedzi z problemem środków antykoncepcyjnych. Większość odpowiada, że szuka „właściwego" spowiednika, część z tego właśnie powodu zrezygnowała z chodzenia do spowiedzi, w nielicznych przypadkach słyszałem odpowiedź — nie spowiadam się z tego, to moja prywatna sprawa. W Polsce dominuje obecnie rodzina z dwójką, trójką dzieci. Ponieważ kobieta w okresie rozrodczym może urodzić kilkanaścioro dzieci, wniosek z tego prosty, że ponad dziewięćdziesiąt procent kobiet w Polsce planuje swoją rodzinę, a co więcej — zdecydowana większość nie ogranicza się do metod „naturalnych". Co nie znaczy, że większość stosuje już środki antykoncepcyjne. Przed rokiem 1989 Polska należała do światowej czołówki pod względem ilości zabiegów przerywania ciąży. Zaledwie 26 procent społeczeństwa korzysta z nowoczesnych środków antykoncepcyjnych. Dostęp do tych środków był zawsze ograniczony, a obecnie, na skutek nacisków Kościoła, zdecydowanie się pogorszył. W roku 1992 Ministerstwo Zdrowia wycofało subsydia na środki antykoncepcyjne, a wiele z nich zostało zakazanych. (Próby przywrócenia dotacji na środki antykoncepcyjne wywołały bardzo silny opór polityków i ugrupowań liczących na poparcie Kościoła w wyborach.) Ceny środków antykoncepcyjnych podniosły się wielokrotnie, co powoduje, że wiele rodzin nie może sobie na nie pozwolić. W wielu aptekach, w szczególności w małych miasteczkach i na wsiach, środków antykoncepcyjnych nie sprzedaje się. Zdaniem zwolenników dopuszczalności aborcji, dramatycznie wysoka liczba przypadków chirurgicznego przerywania ciąży w Polsce spowodowana była przede wszystkim niedostatecznym uświadomieniem seksualnym, niedostępnością środków antykoncepcyjnych, pijaństwem i powszechnym brakiem odpowiedzialności. Nie są to moim zdaniem wszystkie przyczyny. Plaga aborcji ma po części swoje źródło w podwójnych standardach moralnych. Kościół jako źródło norm moralnych hamuje rozpowszechnienie skutecznych środków antykoncepcyjnych, część wiernych akceptuje nakazy Kościoła, ale tylko do momentu pojawienia się niezaplanowanej ciąży. Można się obawiać, że bynajmniej tego nie chcąc, Kościół przyczynia się do tego, że aborcja w Polsce jest wykorzystywana jako jeden z środków planowania rodziny zamiast być metodą stosowaną wyłącznie w przypadkach skrajnych, gdzie bądź zachodzi konieczność ratowania życia matki, usunięcia uszkodzonego płodu, ratunku w nadzwyczajnych okolicznościach społecznych, jak na przykład ciąża w następstwie gwałtu. (Z chwilą wprowadzenia ustawodawstwa ograniczającego możliwości aborcji oficjalne statystyki wykonywanych zabiegów dramatycznie spadły. Spożycie środków antykoncepcyjnych nie wzrosło, nie wzrosła również liczba urodzeń. Tak więc, albo radykalnie wzrosła wstrzemięźliwość seksualna, albo chirurgiczne usuwanie ciąży stało się osobnym działem szarej strefy polskiej gospodarki.) Prawie każde chirurgiczne przerwanie ciąży jest dla kobiety dramatem. Wiedzą o tym doskonale ginekolodzy, wiedzą o tym zajmujący się tą problematyką psychologowie. Decyzje o aborcji rzadko podyktowane są motywami egoistycznymi. Nie znam polskich statystyk na temat motywów przerwania ciąży. Nie wiem czy istnieją odpowiednie badania. W innych krajach prowadzi się takie badania. Decyzje o przerwaniu ciąży są z reguły odpowiedzią na pytanie: „czy będę mogła zapewnić mojemu dziecku dach nad głową, pełną rodzinę, wykształcenie?". Moja matka poddała się aborcji w czasie okupacji. Ojciec był oficerem Armii Krajowej. Prawdopodobieństwo przeżycia całej rodziny było raczej niewielkie. Matka uznała, że powoływanie do życia jeszcze jednego istnienia byłoby w tych warunkach nieodpowiedzialnością. (Po gwałtownej wymianie zdań ze swoim spowiednikiem przestała chodzić do spowiedzi.) Siostra mojej znajomej zaszła w ciążę i lekarze stwierdzili czworaczki. Ze względu na stan zdrowia matki byli przekonani, że donoszenie tej ciąży jest niemożliwe, że wszystkie cztery płody będą musiały zginąć. Dzięki nowoczesnej medycynie możliwe było usunięcie trzech płodów i urodzenie czwartego. Czy popełniono trzy morderstwa, czy uratowano jedno życie? Bez trudu możemy zrekonstruować pytania, które współczesny człowiek stawia i będzie stawiał decydując się na dziecko. Z reguły nie są to wyłącznie kwestie dotyczące własnej wygody. Potencjalni rodzice (a w przypadku nieodpowiedzialnych mężczyzn samotne potencjalne matki) stoją przed pytaniem, jakie życie mogą ofiarować swojemu dziecku. Aborcja jest bardzo złym sposobem planowania rodziny. Jeszcze gorszym sposobem regulowania wielkości populacji jest głód, nędza, choroby i wojny. Owe „naturalne" sposoby regulowania wielkości populacji towarzyszyły ludzkości od zarania dziejów. Rozmnażanie się jest czynnością fizjologiczną, taką samą jak jedzenie czy wydalanie. Wielu czytelników może się w tym miejscu oburzyć. Warto jednak przypomnieć, że spożywanie darów bożych jest również sakramentem, a proces trawienia nie mniejszym cudem natury jak proces zawiązywania się nowego życia. Natura kontroluje procesy populacyjne w sposób okrutny — obdarza istnienia rozrzutną możliwością rozmnażania się „zakładając", iż tylko niewielka część poczętych i narodzonych dożyje do wieku dojrzałego i zapewni kontynuację gatunku. Im wyższa świadomość, tym większy bunt przeciw okrucieństwu rozrzutnej natury. Samica ptaka, która traci swoje pisklę cierpi, suka po utracie szczeniaka rozpacza, tragedia Niobe jest dramatem. Kobieta między dojrzewaniem a klimakterium może urodzić wiele śmierci i wiele cierpienia. Niobe miała siedmiu synów i siedem córek. Nasze babki rodziły po trzynaścioro, czternaścioro dzieci, umierały młodo, a przed śmiercią były wielokrotnie świadkami śmierci własnych dzieci. Kobieta, nawet ta, która nigdy nie siedziała przy swoim konającym dziecku, inaczej rozważa decyzję o powołaniu do życia nowego istnienia, aniżeli ktoś, kto zajmuje się tą kwestią wyłącznie teoretycznie. Obawiam się, że na spór o aborcję, czyli na spór o planowanie rodziny, patrzeć musimy z perspektywy świata — Afryki, Indii, Meksyku, Iranu, ale również Polski. Ponieważ dyskutujemy o normach etycznych, należy postawić pytanie czy jesteśmy przeciwnikami planowania rodziny przy pomocy nowoczesnych środków medycznych nie tylko w dzisiejszej Polsce, ale również w Etiopii, czy w Somalii? Czy tym rozważaniom o etyce towarzyszy obraz kobiety trzymającej w ramionach dziecko konające z głodu? Czy stawianie znaku równości między zniszczeniem plemnika a zabójstwem człowieka nie prowadzi przypadkiem do lekceważącej postawy wobec ludzkiego życia? Korea Południowa to obszar równy jednej trzeciej Polski. Na tym skrawku ziemi żyją czterdzieści dwa miliony ludzi. Polityka gospodarcza jest w tym kraju ściśle powiązana z drastyczną kontrolą urodzin. „Barbarzyńskie" naciski na społeczeństwo doprowadziły do tego, że już dziś dzieci, które się rodzą, rodzą się do życia, a nie do szybkiej i koszmarnej śmierci. Aborcja, nagradzana ekonomicznie sterylizacja, środki antykoncepcyjne, wszystko to jest uważane za środki moralnie usprawiedliwione, by nie dopuścić do umierania ludzi w rowach. Zbrodnicza polityka? cz 1 więcej na : http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3637/q,Kochaj.blizniego.swego.czyli.o.aborcjicz 2, 3 Pozdrawiam 
|
|
« Ostatnia zmiana: Styczeń 03, 2011, 14:57:30 wysłane przez wiki »
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #643 : Czerwiec 29, 2011, 11:48:46 » |
|
KoÂśció³ jako partner w dyskusji o aborcji Autor tekstu: Andrzej Dymkowski PopierajÂąc po raz kolejny, tym razem w Licheniu, projekt ustawy caÂłkowicie zakazujÂący aborcji, biskupi skÂłonili mnie do g³êbszej refleksji na ten temat. Wynikiem tego jest teza, ktĂłrÂą postaram siĂŞ poniÂżej uzasadniĂŚ: „Jakikolwiek KoÂśció³ nie powinien byĂŚ partnerem dla parlamentu w dyskusji o aborcji." Nie prĂłbujĂŞ odbieraĂŚ przy tym jakiemukolwiek KoÂścioÂłowi prawa do wyraÂżania swojej opinii. MogÂą to robiĂŚ podczas naboÂżeĂąstw, poprzez pisma koÂścielne, czy portale internetowe. Na tym polega wolnoœÌ sÂłowa i wyznania. W dziejach kaÂżdego cywilizowanego kraju nadchodzi taki moment, gdy posÂłowie muszÂą zmierzyĂŚ siĂŞ z problemem aborcji. SĂŞdziowie muszÂą bowiem wiedzieĂŚ jak oceniaĂŚ przypadki przerwania ci¹¿y na ró¿nych jej etapach i w ró¿nych okolicznoÂściach. W polskich warunkach wielu wybraĂącĂłw ludu rusza do KoÂścioÂła w poszukiwaniu wsparcia, po jedynie sÂłusznÂą i najczĂŞÂściej objawionÂą, wykÂładniĂŞ moralnÂą. Ale zacznijmy od poczÂątku. MoralnoœÌ ludzka wyewoluowaÂła na przestrzeni tysiĂŞcy lat. To wÂłaÂśnie dziĂŞki niej moÂżemy dzisiaj oceniĂŚ co jest dobre, a co zÂłe. Co ciekawe wydaje siĂŞ, Âże ewolucja ta caÂły czas trwa. Dla natchnionych duchem ÂświĂŞtym twĂłrcĂłw Biblii niewolnictwo byÂło normÂą spoÂłecznÂą, a dla nas jest zbrodniÂą wobec czÂłowieka. Nie cieszmy siĂŞ jednak za bardzo, bo moÂże za tysiÂąc lat dla statystycznego obywatela nasze wspó³czesne kanapki z szynkÂą bĂŞdÂą barbarzyĂąskim skansenem. Przez tysiÂąclecia ÂżyjÂący na sawannie ludzie obserwowali Âświat ze swojej perspektywy. Ich umysÂły nie potrafiÂły sobie wyobraziĂŚ komĂłrki wÂłasnego ciaÂła (mikroÂświata), czy galaktyki (makroÂświata). Patrzyli na kamieĂą, lecz bez mikroskopu nie potrafili dostrzec jego wewnĂŞtrznej struktury, widzieli sÂłoĂące i ksiĂŞÂżyc, lecz nie domyÂślali siĂŞ czym sÂą, jak sÂą daleko, a nawet uwaÂżali, Âże sÂą tej samej wielkoÂści. Nasza moralnoœÌ wyewoluowaÂła rozwiÂązujÂąc zupeÂłnie inne problemy, np. dylematy typu „czy zabiĂŚ czÂłonkĂłw sÂąsiedniego plemienia, przegoniĂŚ, czy moÂże z nimi wspó³pracowaĂŚ". Ludzie prĂłbowali wszystkiego, lecz ci ktĂłrzy przekazali swoje geny, przekazali z nimi i swoje strategie. UstaliÂła siĂŞ rĂłwnowaga pomiĂŞdzy przestrzegajÂącymi reguÂł a spoÂłecznymi „pasoÂżytami". Do tej drugiej kategorii zaliczyÂłbym rĂłwnieÂż wszelkiej maÂści poÂśrednikĂłw pomiĂŞdzy ludÂźmi a bogami. Z ewolucyjnego punktu widzenia nie moÂżna ich jednak oceniaĂŚ ani dobrze ani Âźle; sÂą dowodem poszukiwaĂą odpowiedzi na przeró¿ne pytania, od egzystencjalnych typu „co ze mnÂą bĂŞdzie po Âśmierci?", po zupeÂłnie przyziemne, np. „jak sprawiĂŚ, by jutro padaÂł deszcz i jednoczeÂśnie piorun nie uderzyÂł w moje pole?". Wielu wspó³czesnych pos³ów idzie zresztÂą nadal tym tropem modlÂąc siĂŞ publicznie o deszcz. Tak na marginesie to ciekawe jak orzekajÂący obok wiszÂącego krzyÂża sĂŞdzia, rozpatrzyÂłby zbiorowy pozew wÂłaÂścicieli pensjonatĂłw przeciw posÂłom, szkodzÂącym im i ich rodzinom, modlitwami o zepsucie sÂłonecznej pogody. DzieÂła takie jak Biblia nie dadzÂą nam odpowiedzi na pytania dotyczÂące makro bÂądÂź mikroÂświata. Nie dowiemy siĂŞ, czy wchÂłoniĂŞcie gwiazdy z przylegajÂącymi planetami przez czarnÂą dziurĂŞ jest dobre, czy zÂłe. Duch ÂświĂŞty wydaje siĂŞ teÂż caÂłkowicie bezradny wobec elementarnego pytania o sposĂłb i moment powstania nowego czÂłowieka. StaroÂżytni pasterze, opisujÂąc mniej lub bardziej wyimaginowanÂą historiĂŞ swojego narodu, wyznaczyli caÂły kanon wskazĂłwek dotyczÂących dobrego postĂŞpowania. Co ciekawe juÂż nawet w staroÂżytnoÂści wiele z nich musiaÂło brzmieĂŚ absurdalnie. Stosowanie zasady mĂłwienia prawdy i tylko prawdy zmiotÂłoby z powierzchni kaÂżdÂą cywilizacjĂŞ, a zakaz zabijania dotyczyÂł bliÂźnich pojmowanych wy³¹cznie jako czÂłonkĂłw wÂłasnego plemienia. Zgodnie z duchem czasu zalecano przy okazji zabijanie krnÂąbrnych dzieci. Wspó³czesny KoÂśció³ Katolicki pod¹¿a tÂą samÂą drogÂą wybiĂłrczego traktowania „praw boskich". KuriozalnoœÌ strategii stosowania staroÂżytnych tekstĂłw widaĂŚ, szczegĂłlnie wspó³czeÂśnie, wobec problemĂłw z obszaru mikroÂświata. PeÂłnym niepowodzeniem koĂączy siĂŞ prĂłba bezwzglĂŞdnego stosowania przykazania „nie zabijaj". Z jednej strony, w zgodzie ze swojÂą prymitywnÂą logikÂą, katoliccy biskupi z Brazylii ukarali ekskomunikÂą za aborcjĂŞ dziewiĂŞcioletniÂą, zgwaÂłconÂą dziewczynkĂŞ (link tylko dla osĂłb o mocnych nerwach), a z drugiej strony polscy duchowni obejmujÂą intratne stanowiska kapelanĂłw w strukturach wojskowych. Tutaj moÂżna stosowaĂŚ podwĂłjne standardy i uchyliĂŚ „bezwzglĂŞdnÂą" zasadĂŞ „nie zabijaj". Solidne wynagrodzenie gasi skutecznie ÂżelaznÂą konsekwencjĂŞ inkwizytorĂłw. To nic nowego. Wspó³czesne „wykÂładnie moralne" KoÂścio³ów sÂą tylko zwykÂłymi instrumentami nacisku i szantaÂżu. Dochodzi jednak do wielu paradoksĂłw ukazujÂących ich niespĂłjnoœÌ logicznÂą. BazujÂąc na tym samym „sÂłowie boÂżym" czêœÌ wyznaĂą chrzeÂścijaĂąskich uznaje np. zapÂłodnienie in vitro. Ponadto, nawet w ramach samego KoÂścioÂła powszechnego, polityczny kompromis dopuszcza moÂżliwoœÌ ma³¿eĂąstwa niektĂłrych duchownych (dotyczy to obrzÂądku wschodniego). Stanowisko KoÂścioÂła opiera siĂŞ na zaÂłoÂżeniu, Âże dusza wstĂŞpuje w zygotĂŞ w momencie jej powstania i od tegoÂż momentu mamy czÂłowieka. Jest to rozstrzygniĂŞcie podobne do odpowiedzi na pytanie o iloœÌ diab³ów mieszczÂących siĂŞ na koĂącu szpilki. Grupa naukowych i spoÂłecznych ignorantĂłw przyjĂŞÂła dla procesu powstawania Âżycia, o ktĂłrym wspó³czeÂśnie wiemy, Âże jest ciÂągÂły, jeden moment: powstanie zygoty. To tak jakby w dyskusji na temat „od ktĂłrego momentu czÂłowiek jest Âłysy" zaÂłoÂżyĂŚ, Âże po stracie dziesiÂątego wÂłosa... Wspó³czeÂśni duchowni problemy z obszaru mikroÂświata, ktĂłre Âżadne pismo ÂświĂŞte nie moÂże i nawet nigdy nie prĂłbowaÂło rozstrzygaĂŚ, prĂłbujÂą rozwiÂązywaĂŚ narzĂŞdziami sprzed 2-3 tysiĂŞcy lat. PowtĂłrzmy wyraÂźnie: w rozstrzyganiu dramatĂłw wspó³czesnych kobiet i dziewczÂąt autorytetem sÂą pasterze zakazujÂący braciom zabijaĂŚ swoich wspó³wyznawcĂłw i przy okazji wyrzynajÂący nierzadko swoich sÂąsiadĂłw w pieĂą. To sÂą autorytety dla wielu pos³ów w XXI wiecznym, polskim parlamencie. Aborcja jest najczĂŞÂściej aktem desperacji kobiety. Ale w wiĂŞkszoÂści przypadkĂłw moÂżna jej Âłatwo unikn¹Ì: poprzez edukacjĂŞ seksualnÂą i powszechnÂą dostĂŞpnoœÌ ÂśrodkĂłw antykoncepcyjnych. JeÂśli juÂż musi nastÂąpiĂŚ, to powinna siĂŞ odbyĂŚ w cywilizowanych warunkach. TÂą drogÂą poszedÂł nowoczesny Âświat. DajÂąc ludziom skuteczne narzĂŞdzia planowania rodziny, strategia ta po prostu dziaÂła. Czym prĂŞdzej zrozumiejÂą to politycy klĂŞczÂący przed duchownymi, tym szybciej zminimalizujemy w Polsce podziemie aborcyjne i przestaniemy wywaÂżaĂŚ otwarte drzwi. Podczas prac parlamentu gÂłos Âżadnej instytucji, ktĂłra beÂłkocze o wstĂŞpujÂących w zygotĂŞ duszach, nie powinien i nie moÂże byĂŚ brany pod uwagĂŞ. Z szacunku dla parlamentu i dla bezpieczeĂąstwa wszystkich obywateli — rĂłwnieÂż tych wierzÂących. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1963
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #644 : Czerwiec 29, 2011, 14:26:05 » |
|
Na zaczynaj¹cym siê dziœ posiedzeniu Sejmu zaplanowane jest pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustanawiaj¹cego pe³en zakaz aborcji. Dziœ mo¿na jej dokonaÌ w trzech sytuacjach: gdy p³ód jest ciê¿ko i nieodwracalnie uszkodzony, gdy ci¹¿a jest wynikiem przestêpstwa (kazirodztwo, gwa³t, wykorzystanie osoby zale¿nej lub upoœledzonej), a tak¿e dla ratowania ¿ycia lub zdrowia kobiety. Autorzy obywatelskiego projektu skreœlaj¹ z ustawy o ochronie p³odu ludzkiego te trzy warunki. I dopisuj¹ - w art. 1 ustawy - ¿e "ka¿da istota ludzka ma od chwili poczêcia przyrodzone prawo do ¿ycia" i ¿e "¿ycie i zdrowie dziecka od chwili jego poczêcia pozostaj¹ pod ochron¹ prawa". W uzasadnieniu do projektu pisz¹: "Nie ma ¿adnych przes³anek, aby ¿ycie ludzkie w fazie prenatalnej by³o chronione gorzej ni¿ w jakiejkolwiek innej fazie rozwoju". A zatem, jeœli projekt zosta³by uchwalony, ¿ycie i zdrowie kobiety ciê¿arnej i ¿ycie i zdrowie p³odu sta³yby siê w œwietle prawa wartoœciami chronionymi na równi. Co bêdzie, jeœli lekarz wobec ciê¿arnej kobiety, np. ofiary wypadku samochodowego, stanie przed wyborem, kogo ratowaÌ? Albo jeœli dla ratowania zdrowia kobiety trzeba podaÌ lekarstwo, które mo¿e zaszkodziÌ dziecku - np. w terapii onkologicznej? - W tej sytuacji zastosowanie bêdzie mia³ przepis o dzia³aniu w stanie wy¿szej koniecznoœci - uwa¿aj¹ zgodnie karniœci: prof. Leszek Kubicki, by³y minister sprawiedliwoœci, cz³onek Polskiego Towarzystwa Bioetycznego, i prof. W³odzimierz Wróbel z Uniwersytetu Jagielloùskiego i Biura Studiów i Analiz S¹du Najwy¿szego. Chodzi o przepis, który mówi, ¿e dla ratowania wiêkszego dobra mo¿na poœwiêciÌ mniejsze. Albo dobro porównywalne, pod warunkiem ¿e to poœwiêcone nie bêdzie mia³o "wartoœci oczywiœcie wy¿szej od dobra ratowanego". Tylko które dobro bêdzie wiêksze, skoro - wedle intencji autorów obywatelskiego projektu - i cz³owiek urodzony i nieurodzony maj¹ mieÌ równ¹ ochronê prawn¹? - Lekarze zostaliby postawieni w sytuacji rozpaczliwego wyboru. ChoÌ nie s¹dzê, by którykolwiek rozs¹dny lekarz wybra³ ratowanie ¿ycia p³odu kosztem ¿ycia matki. Ale zdarzaj¹ siê lekarze nierozs¹dni - mówi prof. Kubicki. Zdaniem prof. Wróbla wskazówek, czyje ¿ycie prawo uwa¿a za cenniejsze, mo¿na szukaÌ w wysokoœci sankcji. Za zabicie cz³owieka prawo przewiduje karê do do¿ywocia, za nieumyœlne spowodowanie œmierci - do piêciu lat, za aborcjê zaœ - do trzech lat. - Ale, oczywiœcie, ocena wartoœci chronionego dobra wy³¹cznie przez pryzmat zagro¿enia kar¹, to daleko id¹ce i niekoniecznie uprawnione uproszczenie - zaznacza prof. Wróbel. Jego zdaniem po uchwaleniu obywatelskiego projektu wrócilibyœmy do XIX-wiecznej sytuacji, gdy lekarz decydowa³, kogo ratowaÌ wedle woli rodziny lub w³asnego sumienia. Wed³ug prof. Kubickiego sytuacja, w której ¿ycie p³odu zrównane jest w ochronie prawnej z ¿yciem cz³owieka ju¿ narodzonego jest rozwi¹zaniem niespotykanym w ¿adnym systemie prawnym: - Zawsze odrêbnym by³o przestêpstwo zabójstwa i odrêbnym spêdzenie p³odu. Tak jest nawet w prawie kanonicznym: to dwa ró¿ne przestêpstwa, chocia¿ tak samo ciê¿kie - mówi. Obaj profesorowie podkreœlaj¹, ¿e jakkolwiek lekarz by wybra³ - nie bêdzie ukarany, poniewa¿ przepis o stanie wy¿szej koniecznoœci gwarantuje bezkarnoœÌ osobie, która maj¹c obowi¹zek chroniÌ oba dobra, gdy jest to nie do pogodzenia, wybiera jedno z nich. Obaj te¿ zgadzaj¹ siê, ¿e gdyby projekt wszed³ w ¿ycie, to lekarz zdecyduje - kieruj¹c siê wiedz¹ medyczna i w³asnym sumieniem - kogo ratowaÌ. Jednak organizacje kobiece od lat alarmuj¹, ¿e z powodu lêku lekarzy przed zarzutem zaszkodzenia p³odowi zdrowie i ¿ycie kobiet ciê¿arnych nie jest w Polsce chronione równie dobrze, jak innych chorych. Takie zarzuty stawiaj¹ Polsce ONZ-owskie Komitety: Praw Cz³owieka i ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet. A w Trybunale w Strasburgu czeka na rozpatrzenie skarga matki kobiety, która zmar³a w 2005 r., gdy z obawy, by nie zaszkodziÌ p³odowi, w kilku szpitalach odmówiono jej zoperowania owrzodzonego jelita z przetok¹. Prokuratura stwierdzi³a, ¿e nie by³o to przestêpstwo nieudzielenia pomocy. Obywatelski projekt - podpisany przez 450 tys. osób - nie ma szans na uchwalenie. SLD jest przeciw, w PO nie bêdzie dyscypliny. Jaros³aw Gowin wczoraj w Radiu TOK FM powiedzia³, ¿e wiêkszoœÌ klubu jest za tym, ¿eby "obroniÌ dzisiejszy kompromis", a on sam bêdzie g³osowa³ przeciwko nowelizacji. PiS zapowiada jednak, ¿e bêdzie za skierowaniem projektu do dalszych prac, by uszanowaÌ wysi³ek blisko pó³ miliona jego sygnatariuszy. Ale ma³o prawdopodobne, by wiêkszoœÌ klubu projekt popar³a, skoro w 2007 r. PiS zablokowa³ uchwalenie zaproponowanej przez LPR poprawki do konstytucji, która mia³a wprowadziÌ ochronê ¿ycia "od poczêcia do naturalnej œmierci". W proteœcie przeciw temu wyst¹pi³ wtedy z PiS ówczesny wicemarsza³ek Sejmu Marek Jurek. Konferencja Episkopatu Polski og³osi³a, ¿e "z uznaniem wspiera" projekt i apeluje do parlamentarzystów o jego przyjêcie. ród³o: Gazeta Wyborcza komentarz jakze trafny wg mnie Ju¿ sam fakt, ¿e taki projekt powsta³ i debatuje nad nim najwy¿sza w³adza ustawodawcza œwiadczy o kondycji metalnej naszego kraju. ZGROZA! Dla co najmniej 600 000 doros³ych obywateli "Kobieta wszak tylko macic¹ jest". G³upi¹, pust¹, bezrozumn¹ macic¹, niezdoln¹ do samodzielnego podejmowania decyzji, z natury pozbawion¹ uczuÌ i dylematów wzglêdem zasianego w niej boskim dzia³aniem potomstwa. Kolejny projekt powinien przewidywaÌ obowi¹zkowe zamykanie ciê¿arnych w zamkniêtych zak³adach macierzyùstwa, bo nie wiedomo czy taka glupia kobieta nie bêdzie w ci¹¿y siê Ÿle od¿ywiaÌ, stosowaÌ u¿ywek, prowadziÌ niew³aœciwego trybu ¿ycia, który jak wiadomo mo¿e przecie¿ zaszkodziÌ boskiem pierwiastkowi zasianemu w jej macicy. A po prawdzie ow¹ 600 000 grup¹ winni zaj¹Ì siê psychiatrzy. Istniej¹ podstawy do przypuszczenia ¿e osoby te winny zostaÌ ubezw³asnowolnione i pozbawione mo¿liwoœci wykonywania praw obywatelskich. Nie powinno byÌ tak, ¿e mo¿na zg³aszaÌ ka¿dy idiotyzm i absurd w imie ideologi. Je¿eli komuœ ideologia odebra³a rozum, to paùstwo powinno takiej osobie odebraÌ prawo wp³ywania na podejmowane w paùstwie decyzje. Inaczej zamienimy nasz kraj w Jeden Wielki Dom Wariatów. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,9853231,Kobieta_czy_plod__Czyje_zycie_wazniejsze_.html
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #645 : Lipiec 02, 2011, 12:38:13 » |
|
Gdyby mê¿czyŸni zachodzili w ci¹¿ê, aborcja by³aby sakramentemKsi¹¿ka Katarzyny Bratkowskiej i Kazimiery Szczuki adresowana jest do m³odzie¿y, rodziców i nauczycieli, ale tak¿e do przeciwników aborcji. Autorki nie namawiaj¹ nikogo do poddania siê temu zabiegowi, ani te¿ nie wychwalaj¹ jego walorów. Stoj¹ na stanowisku "pro choice"- wolnego wyboru kobiety i jej prawa do decydowania o tym, co bêdzie dzia³o siê z jej cia³em i dusz¹. Zwracaj¹ uwagê, ¿e w krajach gdzie aborcja jest legalna, ci¹¿ê przerywa siê trzynastokrotnie rzadziej ni¿ w Polsce. Podczas kiedy kraje europejskie odchodz¹ od zakazu aborcji, w Polsce nast¹pi³a radykalizacja przepisów w tej kwestii. - Nikt dziœ nie przypomina - czytamy w ksi¹¿ce s³owa Wiktora Osiatyùskiego, ¿e dope³nieniem ustawy aborcyjnej mia³o byÌ wychowanie seksualne równowa¿¹ce kategorycznoœÌ zapisów. - Gdyby mê¿czyŸni mogli zachodziÌ ci¹¿ê, aborcja by³aby sakramentem - mówi z kolei amerykaùska prawniczka i aktywistka Florence Kennedy. Tylko dwa kraje na œwiecie zaostrzy³y przepisy antyaborcyjne w latach 90. XX wieku. By³y to Polska i Nikaragua. - Czêsto pogl¹d, ¿e aborcja stanowi z³o moralne, opiera siê na za³o¿eniu, i¿ zap³odniona komórka jajowa jest ju¿ cz³owiekiem, którego ¿ycie jest "niewinne", a zatem wiêcej warte ni¿ ¿ycie kobiety. Taki pogl¹d uwa¿amy za niemoralny i obraŸliwy. Zak³ada, ¿e kobieta z definicji jest grzeszna i nieczysta. To bzdura. Natomiast wina czy niewinnoœÌ ludzkiego zarodka jest dla nas kompletn¹ abstrakcj¹. Równie dobrze, mo¿na by przypisaÌ temu biologicznemu bytowi cechy demoniczne albo wampiryczne - pisz¹ Szczuka i Bratkowska. Autorki nie dyskutuj¹ z naukami Koœcio³a, przytaczaj¹ jednak wa¿ne momenty z jego historii, kiedy decydowa³y siê losy legalizacji aborcji. "Wed³ug II Soboru Nicejskiego - pisz¹ autorki - w przypadku zarodka mêskiego dusza wciela siê dopiero 40 dni po zap³odnieniu, a w przypadku ¿eùskiego po 80 dniach. Koœció³ Katolicki rozró¿nia³ ciê¿ar grzechu przed tym terminem i po nim. Dopiero w 1869 roku papie¿ Pius IX zabroni³ aborcji w ca³ym okresie ci¹¿y, w tym tak¿e preembrionalnym. Innymi s³owy radykalne antyaborcyjne stanowisko Watykanu liczy sobie nie dwa tysi¹ce, ale 141 lat." Kto wie, jakie by³oby stanowisko koœcio³a dziœ, gdyby to nie Benedykt XVI zosta³ obecnym papie¿em, a jego kontrkandydat Carlo Maria Martini, by³y arcybiskup Mediolanu. Szczuka i Bratkowska przytaczaj¹ jego s³owa: - Uwa¿am, ¿e szacunek nale¿y siê ka¿dej osobie, która, byÌ mo¿e po d³ugiej refleksji i w cierpieniu, postanowi³a pójœÌ za g³osem w³asnego sumienia w sytuacji wyj¹tkowej, nawet jeœli nie mogê zaakceptowaÌ takiej decyzji - mówi³ arcybiskup. Jest w tej ksi¹¿ce te¿ du¿o o hipokryzji. Autorki przytaczaj¹ przyk³ad dziewiêcioletniej dziewczynki z Brazylii. Zosta³a zgwa³cona przez ojczyma i zasz³a w ci¹¿ê, która zagra¿a³a jej ¿yciu. Za jej usuniêcie, arcybiskup archidiecezji Olinda i Recife w stanie Pernambuco na³o¿y³ ekskomunikê na lekarzy, matkê i na dziewczynkê. Nie na ojczyma, który zgwa³ci³ dziecko. "Du¿a ksi¹¿ka o aborcji" Katarzyna Bratkowska i Kazimiera Szczuka wyd. Czarna Owca ród³o: Wysokie Obcasy http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114377,9869819,Gdyby_mezczyzni_zachodzili_w_ciaze__aborcja_bylaby.html
|
|
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2011, 12:38:30 wysłane przez wiki »
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #646 : Luty 02, 2012, 14:06:39 » |
|
Nawet ta sÂławetna aborcja - duÂżo Âładniej brzmi i ³¹twiej przechodzi przez usta "dokonaÂłam aborcji" "zdecydowaliÂśmy siĂŞ na aborcjĂŞ" niÂż "zabi³¹m rodzÂące siĂŞwe mnie Âżycie" czy "zabiliÂśmy nasze nienarodzone dziecko" czy juÂż ostatecznie "zabiliÂśmy p³ód". Ale juÂż nawet ucieka siĂŞ od "aborcji" na rzecz "zabiegu"... UÂżywane sformuÂłowania odzwierciedlajÂą mĂłwiÂącego. I tak, jeÂśli czyjÂś Âświat jest czarno biaÂły a umysÂł dogmatyczny i sztywny, ten powie: ‘zabiÂłem/zabiÂłeÂś nie narodzone dziecko’. KomuÂś innemu, Âświadomemu zÂłoÂżonoÂści problemu, trudno bĂŞdzie wyraziĂŚ swoje zdanie uÂżywajÂąc jednoznacznych okreÂśleĂą. Wszystko jest wzglĂŞdne i zaleÂży od punktu patrzenia. Jeden zobaczy zabĂłjcĂŞ, drugi uwikÂłanego czÂłowieka, zmuszonego przez okolicznoÂści i uwarunkowania do takiej a nie innej decyzji. I nie tyczy to tylko aborcji. Jak Artqu nazwiesz np. ÂżoÂłnierza zabijajÂącego podczas wojny? Potrafisz okreÂśliĂŚ go jednoznacznie? Jest on zabĂłjcÂą, czy moÂże ofiarÂą systemu? No i ostatecznie czy sam, jesteÂś zabĂłjcÂą hodowanych przez siebie zwierzÂąt w konkretnym celu? WedÂług mnie, najgorsze jest zabicie w sobie wolnoÂści wyboru i poddanie siĂŞ narzuconym normom. Pó³ biedy, jeÂśli normy akceptujesz, ale co, gdy dziaÂłasz wbrew sobie? Czy za Âżycia nie uÂśmiercasz wĂłwczas siebie po tysiÂąckroĂŚ? Jaka jest kwalifikacja takiego czynu i jaka odpowiedzialnoœÌ? A moÂże nie ma wolnoÂści? MoÂże dziaÂła tylko program pod nazwÂą BĂG?
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2012, 14:08:07 wysłane przez ptak »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #647 : Luty 02, 2012, 15:51:16 » |
|
Ca³y ten problem z aborcj¹ jest problemem tylko i wy³¹cznie z powodu braku wiedzy oraz manipulacj¹ nieœwiadomoœci¹ ludzk¹ w celu uzyskania obci¹¿enia za domnieman¹ zbrodniê. Istnieje tylko wówczas gdy istnieje zakaz , który jest sztucznym tematem zastêpczym. Nikt nie ma ¿adnego prawa stawiania takiego zakazu przed kobiet¹. Inna ju¿ spraw¹ jest podejmowanie decyzji o aborcji , a jeszcze inn¹ elementy wiedzy , informacji , które spowoduj¹ lub nie podjêci takiej decyzji. Tym jakoœ katolicyzm siê nie przejmuje , interesuje go tylko utrzymanie zakazu , którym mo¿na w³adaÌ ludŸmi i ich decyzjami. 1. sprawa wprowadzenie lekcji seksuologii i etyki ju¿ w szkole podstawowej ( oczywiœcie na miarê zrozumienia tych dzieci) , zaczynamy od wychowania dzieci a nie od stawiania zakazów doros³ym. 2. sprawa absolutny dostêp do antykoncepcji bez ¿adnego poni¿ania nikogo za jej u¿ywanie. Gdy te elementy zostan¹ zrealizowane mo¿na podyskutowaÌ z ludŸmi o wartoœci ¿ycia poczêtego , gdy zmieni siê wiedza zmieni siê stosunek do godnoœci osobistej, a tym samym znaczenia i rola seksualizmu w nim. Zakazy i nakazy nie s¹ ¿adnymi rozwi¹zaniami problemów wspó³czesnoœci , ludzie ju¿ wyroœli z tej formy ustawiania im praw ¿yciowych. Weszliœmy w czas informacji oraz odpowiedzialnoœci indywidualnej za swoje decyzje. Zatem na pierwszym planie nale¿y postawiÌ edukacjê informacyjn¹ a nie zakaz i nakaz , a ju¿ na pewno nie w takim intymnym sektorze jak ¿ycie seksualne ludzi. I to na dodatek wpychaj¹ siê w nie ludzie jako eksperci , którzy nie posiadaj¹ rodzin nie prowadz¹ ¿ycia seksualnego i nigdy nie byli i nie bêd¹ w ci¹¿y. Odbieranie ludziom ich naturalnych praw to jakaœ obsesja tych czasów. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #648 : Luty 02, 2012, 21:54:58 » |
|
UÂżywane sformuÂłowania odzwierciedlajÂą mĂłwiÂącego. I tak, jeÂśli czyjÂś Âświat jest czarno biaÂły a umysÂł dogmatyczny i sztywny, ten powie: ‘zabiÂłem/zabiÂłeÂś nie narodzone dziecko’. KomuÂś innemu, Âświadomemu zÂłoÂżonoÂści problemu, trudno bĂŞdzie wyraziĂŚ swoje zdanie uÂżywajÂąc jednoznacznych okreÂśleĂą. Wszystko jest wzglĂŞdne i zaleÂży od punktu patrzenia. Jeden zobaczy zabĂłjcĂŞ, drugi uwikÂłanego czÂłowieka, zmuszonego przez okolicznoÂści i uwarunkowania do takiej a nie innej decyzji. WedÂług mnie kolejny raz mylisz pojĂŞcia Ptaku. Nie, nie wszystko jest wzglĂŞdne, czĂŞsto nasze stanowisko, chĂŞĂŚ obrony nadaje wzglĂŞdnoÂści. Jestem Âświadomy zÂłoÂżonoÂści problemu, jednak nawet najwiĂŞksza zÂłoÂżonoœÌ nie moÂże zaprzeczyĂŚ faktom: pozbawiono Âżycia bezbronnÂą istotĂŞ. I to nie stoi w opozycji aby kaÂżde zdarzenie/przyczynĂŞ rozpatrywaĂŚ indywidualnie - jestem jak najbardziej za tym, wiĂŞc nie wiem na podstawie czego wysnuwasz insynuacje jakobym miaÂł byĂŚ bezdusznym. Jak Artqu nazwiesz np. ÂżoÂłnierza zabijajÂącego podczas wojny? Potrafisz okreÂśliĂŚ go jednoznacznie? jw. faktem bĂŞdzie Âże zabiÂł, okolicznoÂści mogÂą byĂŚ ró¿ne i w zaleÂżnoÂści od tego moÂże byĂŚ katem, mordercÂą, broniÂącym swojego Âżycia. Kiaro, cieszĂŞ siĂŞ, Âże w koĂącu spotkaÂłem osobĂŞ ktĂłra jest tak pewna swojego stanowiska, Âże jest w stanie wyjaÂśniĂŚ nurtujÂące mnie kwestie. W zwiÂązku z tym proszĂŞ o odpowiedÂź na kilka pytaĂą: 1. kiedy p³ód staje siĂŞ czÂłowiekiem/dzieckiem? 1a. w jaki sposĂłb okreÂśliĂŚ precyzyjnie datĂŞ poczĂŞcia? 2. jak okreÂśliĂŚ/co decyduje czyje Âżycie jest waÂżniejsze matki/dziecka? 3. wobec Twojego ostatniego zdania - dlaczego decyzjĂŞ o pozbawieniu Âżycia bezbronnej istoty mamy/naleÂży traktowaĂŚ jako prawo naturalne? Z gĂłry dziĂŞkujĂŞ za odpowiedzi.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #649 : Luty 02, 2012, 23:27:41 » |
|
Arteq , jak sÂądzĂŞ Kiara teÂż nie jest za aborcjÂą ( a to nie temat o tym w ogĂłle) , lecz podochodzi do sprawy zupeÂłnie inaczej niÂż Ty .
Po pierwsze edukowaÌ, rozmawiaÌ i to od podstawówki, a nie karaÌ, zakazywaÌ, wytyczaÌ jakieœ daty etc. Chodzi o to, by nie traktowaÌ ludzi z góry jak debili , ciemn¹ t³uszczê, któr¹ trzeba zamkn¹Ì w ramki sztywnych regu³ i laÌ bezwzglêdnie jak siê wychyli poza nie. OdpowiedzialnoœÌ i wiedza, to podstawa. Poczynaj¹c od zakazów i nakazów nie tylko, ¿e nie likwiduje siê ¿adnych problemów, ale nawet siê je generuje.
Jak rozumiem Kiara chcia³aby najpierw stworzyÌ bezpieczne pole dla dialogu spo³ecznego , bez zastraszania karaniem. Dopiero wtedy mo¿na rozpocz¹Ì faktyczne leczenie patologii. Tak to przynajmniej powinno wygl¹daÌ, teoretycznie, i ku temu œwiat powinien d¹¿yÌ, a nie przez narzucanie si³¹ swoich , a choÌby i s³usznych, rozwi¹zaù.
Przy tym jak mówimy o obronie ¿ycia ,to dlaczego wyró¿niamy nienarodzonych, a uœwiêcamy tradycje wojenne (bywa ,¿e i kropid³em ) i wysy³amy naszych ¿o³nierzy by zabijali w Afganistanie ? Jedno drugiemu nie przeszkadza ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|