Betti
Gość
|
 |
« : Listopad 01, 2009, 18:13:48 » |
|
Oswajanie Âśmierci Beata PawÂłowicz Wszyscy boimy siĂŞ Âśmierci, bo to lĂŞk pierwotny, wdrukowany w nas. Tym bardziej potrzebujemy siĂŞ z nim mierzyĂŚ i oswajaĂŚ go. Patrzenie w ÂśmierĂŚ jest najbardziej Âżyciodajnym posuniĂŞciem, jakie moÂżna sobie wyobraziĂŚ. Unikanie tematu – rozpaczliwÂą prĂłbÂą nieangaÂżowania siĂŞ w Âżycie. ZrĂłbmy prĂłbĂŞ generalnÂą Dokumentalny film MaÂłgorzaty Szumowskiej „A czego tu siĂŞ baĂŚ?” jest jak balsam na duszĂŞ. ReÂżyserka pojechaÂła na SuwalszczyznĂŞ i posÂłuchaÂła, co ludzie ze wsi mĂłwiÂą o Âśmierci. A mĂłwiÂą prosto i prawdziwie. Na przykÂład o tym, Âże trzeba sobie przygotowaĂŚ ubranie do trumny – rajstopy, majtki, podkoszulkĂŞ z krĂłtkim rĂŞkawem, gdyby siĂŞ umarÂło latem, i z dÂługim, gdyby zimÂą. Trzeba zamĂłwiĂŚ sukienkĂŞ, raczej szerszÂą, bo nie wiadomo, czy siĂŞ do Âśmierci jeszcze schudnie, czy utyje, z paskiem, Âżeby moÂżna byÂło siĂŞ przewiÂązaĂŚ na wypadek schudniĂŞcia. Trumna raczej dĂŞbowa albo lipowa, bo wytrzyma ze 20 lat, nie to co sosnowa. Jak czÂłowiek dobrze ÂżyÂł z innymi, to w trumnie Âładnie wyglÂąda – wygÂładzony, uÂśmiechniĂŞty, mÂłody, a jak byÂł nieÂżyczliwy, to umiera przeraÂżony, z wytrzeszczem w oczach. Nieboszczyk leÂży dwa, trzy dni w domu, ludzie przychodzÂą i go ÂżegnajÂą, modlÂą siĂŞ i ÂśpiewajÂą. ÂŚpiÂą z nim w jednym pokoju. – A czego tu siĂŞ baĂŚ? – dziwiÂą siĂŞ. – PrzecieÂż wszyscy umrzemy i bĂŞdziemy nieboszczykami. W niedawno wydanej znakomitej pracy „PatrzÂąc w sÂłoĂące. Jak przezwyciĂŞÂżyĂŚ grozĂŞ Âśmierci” znany amerykaĂąski terapeuta Irvin D. Yalom Âżali siĂŞ, Âże gdy mĂłwiÂł o niej przyjacioÂłom, natychmiast zmieniali temat, chociaÂż dotÂąd – gdy pisaÂł inne ksi¹¿ki – pytali o nie z Âżywym zainteresowaniem. Tym razem – koniec rozmowy. Przez kilkanaÂście minut – bo tyle z pewnoÂściÂą zajmie przeczytanie tego tekstu – proszĂŞ, nie zmieniajmy tematu. W koĂącu wszyscy bĂŞdziemy nieboszczykami. PodrĂłbka nieÂśmiertelnoÂści Dlaczego wÂłaÂściwie mamy zajmowaĂŚ siĂŞ tÂą ponurÂą sprawÂą? LĂŞk przed ÂśmierciÂą jest lĂŞkiem pierwotnym, instynktownym. Wydaje siĂŞ, Âże nic nie da siĂŞ z tym zrobiĂŚ. „Rani nas to, Âże jesteÂśmy Âśmiertelni – pisze Yalom. – Na nasze istnienie pada cieĂą gorzkiej wiedzy, Âże bĂŞdziemy dorastaĂŚ, kwitn¹Ì i wreszcie – co nieuniknione – zaczniemy sÂłabn¹Ì i umrzemy. Wszyscy boimy siĂŞ Âśmierci – kaÂżda kobieta, kaÂżdy mĂŞÂżczyzna i kaÂżde dziecko”. „Wszechobecny lĂŞk przed ÂśmierciÂą jest g³ównÂą przyczynÂą ludzkiej niedoli”, pisaÂł Epikur. Bo skoro wszystko przeminie, jaki sens moÂże mieĂŚ Âżycie? PrzeraÂżajÂąca wizja nieuniknionej Âśmierci przeszkadza w przeÂżywaniu radoÂści Âżycia, nie pozwala niczym cieszyĂŚ siĂŞ w peÂłni. WiĂŞc unikamy. Zmieniamy temat. Zaprzeczamy. Odwracamy uwagĂŞ. Milkniemy. Tylko Âże wyparty ze ÂświadomoÂści lĂŞk rzutujemy na swoje Âżycie – gromadzimy majÂątek, korzystamy z Âżycia, pĂłki moÂżna, w szaleĂączy sposĂłb, popadajÂąc w naÂłogi i najprzeró¿niejsze nieszczĂŞÂścia, Âślepo pod¹¿amy za wÂładzÂą i zaszczytami – czyli robimy to wszystko, co daje podrabianÂą wersjĂŞ nieÂśmiertelnoÂści. NieÂżyjÂący juÂż wybitny psychoonkolog Carl Simonton, pracujÂący z ludÂźmi chorymi na raka, konfrontacjĂŞ ze ÂśmierciÂą uczyniÂł kluczowym punktem terapii. Wizualizacja wÂłasnej Âśmierci dla wiĂŞkszoÂści chorych jest jak przebudzenie z koszmarnego snu, nawykowego, podszytego lĂŞkiem dziaÂłania. Chorzy doÂświadczajÂą g³êbokiej pozytywnej przemiany i czĂŞsto zdrowiejÂą. UkÂładajÂą na nowo Âżyciowe priorytety, przestajÂą przywiÂązywaĂŚ wagĂŞ do spraw bÂłahych, zyskujÂą si³ê do podejmowania decyzji, zaczynajÂą doceniaĂŚ bliskoœÌ i zaÂżyÂłoœÌ i d¹¿¹ do niej, odkrywajÂą potĂŞgĂŞ teraÂźniejszoÂści, Âżycia chwila po chwili. BudzÂą siĂŞ do zachwytu i wdziĂŞcznoÂści, a przede wszystkim do wspó³czucia. Jak pisze Sogjal Rinpocze w „TybetaĂąskiej ksiĂŞdze Âżycia i umierania”: „Kiedy uprzytomniamy sobie wreszcie, Âże umieramy, Âże wraz z nami umierajÂą wszystkie istoty, budzi siĂŞ w nas palÂące, niemal rozdzierajÂące serce poczucie kruchoÂści i drogocennoÂści kaÂżdej chwili i kaÂżdego Âżycia; odkrycie to moÂże zrodziĂŚ g³êbokie, czyste, bezgraniczne wspó³czucie dla wszystkich ÂżyjÂących istot”. Patrzenie w ÂśmierĂŚ zwraca ku Âżyciu. Jest najbardziej Âżyciodajnym posuniĂŞciem, jakie moÂżna sobie wyobraziĂŚ. Konfrontacja z niÂą nie tylko nie pozbawia energii, ale rozwiewa smutek, pomaga tworzyĂŚ Âżycie peÂłne harmonii i spokoju, zaangaÂżowania, wiĂŞzi z ludÂźmi, znaczenia i samorealizacji, wyzwala miÂłoœÌ do Âżycia, jakiej wczeÂśniej nie znaliÂśmy... http://partnerstwo.onet.pl/1580040,3505,,oswajanie_smierci,artykul.html
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 01, 2009, 18:14:18 wysłane przez Betti »
|
Zapisane
|
|
|
|
Betti
Gość
|
 |
« Odpowiedz #1 : Listopad 03, 2009, 10:52:00 » |
|
I cos o umierniu w godnych wrunkach Wstyd umieraÌ we w³asnym ³ó¿ku Bliscy chorych niejednokrotnie wol¹, aby umierali oni w szpitalach, a nie w domach... Bliscy chorych niejednokrotnie wol¹, aby umierali oni w szpitalach, a nie w domach... /Super Nowoœci Wtorek, 3 listopada (06:56) ŒmierÌ we w³asnym ³ó¿ku jest coraz mniej akceptowana przez spo³eczeùstwo. Wstydzimy siê, gdy nasi bliscy umieraj¹ w domach i oburzamy siê, gdy "robi¹ to" s¹siedzi. Rodziny œmiertelnie chorych chc¹, by ratownicy medyczni zabierali ich do szpitali, tak, by nie umierali w domach. Wstydz¹ siê podje¿d¿aj¹cego pod blok karawanu, boj¹ siê obmawiania przez s¹siadów, nie chc¹ by ich dom by³ naznaczony œmierci¹. - Rzeczywiœcie, œmierÌ w domu staje siê tematem tabu - przyznaje dr Monika Go³êbiewska, zastêpca ordynatora SOR w Tarnobrzegu. - Bliscy osoby umieraj¹cej wprost mówi¹ nam o tym, ¿e to wstyd umieraÌ w domu. Chc¹, by osoby w stanie agonalnym zabieraÌ do szpitala, bo boj¹ siê, ¿e zostan¹ obmówieni przez s¹siadów. To bardzo smutne, bo przecie¿ jeszcze nasi dziadkowie umierali we w³asnych domach w otoczeniu ca³ej rodziny. Odchodzili w sposób bardzo godny, podnios³y, bardzo ludzki. Ratownicy przyznaj¹, ¿e bywaj¹ stawiani w bardzo trudnej dla siebie sytuacji, gdy wiedz¹, ¿e osobie, do której zostali wezwani, pozosta³o zaledwie kilka godzin ¿ycia. - Rozumiemy, ¿e rodzina prze¿ywa bardzo trudne chwile, ale jeœli medycyna jest bezradna, musimy pozwoliÌ odejœÌ w mo¿liwie godny sposób - mówi ratownik Józef Procyk. - S¹ sytuacje, w których nie da siê ju¿ nic zrobiÌ poza byciem z umieraj¹cym. Nie wszyscy to rozumiej¹. Próbuj¹ wymusiÌ na nas transport do szpitala. A jak postrzegaj¹ ten problem mieszkaùcy regionu? - Najgorsze s¹ sytuacje, gdy ktoœ umiera w domu samotnie i sam fakt, ¿e zmar³, wychodzi na jaw dopiero po jakimœ czasie. Nie wiem, czy móg³bym mieszkaÌ w takim mieszkaniu, nawet po s¹siedzku - mówi S³awomir Mazur z Tarnobrzega. - Na pewno inaczej myœli siê o takiej sytuacji, gdy chodzi o blisk¹ osobê, a jeszcze inaczej, jeœli przypadek dotyczy kogoœ obcego. Ma³gorzata Rokoszews http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/news/nie-chca-by-umierali-w-domach-bo-to-wstyd,1391032ciekawe sa tez komentarze
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #2 : Listopad 01, 2010, 19:33:30 » |
|
ŒmierÌ. Mi³oœÌ. W³adza prof. Wies³aw £ukaszewski 2010-11-01, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 18:12  Graffiti na krakowskim Kazimierzu - "ŒmierÌ siê czai" Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Ludzie w obliczu œmierci pragn¹ w³adzy. Bez wzglêdu na to, ile mieli dot¹d uznania, zachwytu, wsparcia, i tak jest im za ma³o. Chc¹ wiêcej i musz¹ mieÌ wiêcejDorota Wodecka: Mo¿na negocjowaÌ ze œmierci¹? Prof. Wies³aw £ukaszewski: Badania pokazuj¹, ¿e nie tylko mo¿na, ale wrêcz warto. Takie negocjacje okazuj¹ siê skuteczne. Jak negocjowaÌ? - Nie wiem. Ale ludzie bardzo chc¹ do¿yÌ dnia swoich urodzin i czêsto im siê to udaje. Im bli¿ej tej daty, tym œmierÌ rzadsza. Szwajcarzy przeanalizowali œmierÌ 12 milionów osób i 20 procent umar³o po swoich urodzinach. Na Ukrainie na 100 tysiêcy zmar³ych mieszkaùców Kijowa - 40 procent wœród mê¿czyzn i 36 procent wœród kobiet. Czêsto ludzie mówi¹ sobie, ¿e chcieliby do¿yÌ œlubu córki czy narodzin wnuczka. Do¿ywaj¹ i potem rzeczywiœcie umieraj¹. To dowód pewnego porozumienia, kontraktu ze œmierci¹. Jakby wynegocjowali d³ugoœÌ ¿ycia. To fascynuj¹ce, tym bardziej ¿e zdrowy rozs¹dek podpowiada, ¿e tak byÌ nie powinno. ... 1/2 http://wyborcza.pl/1,82709,8590676,Smierc__Milosc__Wladza.html
|
|
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
Lucyna
Gość
|
 |
« Odpowiedz #3 : Listopad 02, 2010, 06:20:41 » |
|
Co by by³o gdyby po œmierci okaza³o sie, ¿e tam po drugiej stronie nie ma nikogo tylko ty? Odzyskujesz pamiêÌ z poprzednich wcielen i znowu szykujesz sie na wycieczkê do matrixa bo w tej niematerialnej przestrzeni jest cholernie nudno. Okazuje siê, ¿e tak naprawdê wszystkie istoty w matrixie odegra³eœ ty po kolei ka¿d¹ z osobna, a zwa¿ywszy ¿e czas nie istnieje miksujesz dowolnie swoje wcielenia w tym samym czasie w œwiecie materialnym maj¹c wra¿enie, ¿e istniej¹ jacyœ inne osoby które nie znasz. Celowo gdy jesteœ w matrixie nie pamietasz swoich wczesniejszych i póŸniejszych wcieleù by mieÌ wra¿enie spotykania innych istot. A to wszystko po to ¿eby cos siê dzia³o, ¿eby siê rozerwaÌ i miec przygodê. Wielcy mistrzowie powiadaj¹ "to co czynisz innym czynisz sobie". Indianie twierdz¹, ¿e wszyscy mamy jedna wspó³n¹ duszê. Ka¿da historia o œmierci któr¹ ezoterycy opowiadaj¹ jest ciekawa, a jest ich tyle ile ezoteryków, ciekawe s¹ bo ka¿da inna. Jakiœ czas temu odkry³em gdzie sie znajduje centrum wszechœwiata, niewiedzia³em ¿e jest tak blisko, bardzo blisko.
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 06:36:27 wysłane przez Lucyna »
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #4 : Listopad 02, 2010, 06:52:08 » |
|
Co by by³o gdyby po œmierci okaza³o sie, ¿e tam po drugiej stronie nie ma nikogo tylko ty? Odzyskujesz pamiêÌ z poprzednich wcielen i znowu szykujesz sie na wycieczkê do matrixa bo w tej niematerialnej przestrzeni jest cholernie nudno. Okazuje siê, ¿e tak naprawdê wszystkie istoty w matrixie odegra³eœ ty po kolei ka¿d¹ z osobna, a zwa¿ywszy ¿e czas nie istnieje miksujesz dowolnie swoje wcielenia w tym samym czasie w œwiecie materialnym maj¹c wra¿enie, ¿e istniej¹ jacyœ inne osoby które nie znasz. Celowo gdy jesteœ w matrixie nie pamietasz swoich wczesniejszych i póŸniejszych wcieleù by mieÌ wra¿enie spotykania innych istot. A to wszystko po to ¿eby cos siê dzia³o, ¿eby siê rozerwaÌ i miec przygodê. Wielcy mistrzowie powiadaj¹ "to co czynisz innym czynisz sobie". Indianie twierdz¹, ¿e wszyscy mamy jedna wspó³n¹ duszê. Ka¿da historia o œmierci któr¹ ezoterycy opowiadaj¹ jest ciekawa, a jest ich tyle ile ezoteryków, ciekawe s¹ bo ka¿da inna. Jakiœ czas temu odkry³em gdzie sie znajduje centrum wszechœwiata, niewiedzia³em ¿e jest tak blisko, bardzo blisko.
no i co zrobiÂłeÂś Lucyna- popsuÂłeÂś calÂą zabawĂŞ,- i teraz trzeba bĂŞdzie wymyÂślaĂŚ wszystko od poczÂątku  pozdr.
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #5 : Listopad 02, 2010, 11:50:58 » |
|
Wrêcz przeciwnie, Lucyna teraz dopiero rozpocz¹³ zabawê  Ludzie traktuj¹ œmierÌ strasznie powa¿nie ( w dniu zaduszkowym temat na czasie, nie uwa¿acie ?). Niczym wyrok ostateczny. Traktuj¹ j¹ tak dlatego, ¿e nikt naukowo nie obali³ mitu jej ostatecznoœci, a religie podtrzymuj¹ ten mit. Utrzymanie go jest ³atwe z powodu niewiedzy o tym czy cokolwiek jest poza kurtyn¹ œmierci. Nasze zaprogramowanie strachem jest tak silne, ¿e nawet opisy ludzi, którzy prze¿yli œmierÌ kliniczn¹ nie s¹ w stanie zmieniÌ naszego pojmowania œmierci. Istot¹ tego strachu jest to, ¿e boimy siê utraciÌ swoj¹ to¿samoœÌ. Cia³o , którego u¿ywamy jest wszystkim, co doœwiadczamy od urodzenia siê, jesteœmy tak silnie z nim zwi¹zani, ¿e kiedy ono czuje g³ód, to zrobisz wszystko, by go zaspokoiÌ. U wiêkszoœci ludzi poczucie szczêœcia jest niemal równoznaczne z zaspokojeniem wszystkich popêdów fizycznych, a jednak , pomimo ich zaspokojenia wci¹¿ tego szczêœcia brakuje ... CZEGOŒ brakuje, jak s¹dzimy i szukamy tego, co zaspokoi nasze pragnienie. Ci¹gle wiêcej. I szybciej, bo przecie¿ ... œmierÌ siê zbli¿a i nie zd¹¿ymy znaleŸÌ tego szczêœcia. Kiedy jednak nadchodzi, to wszystko, co robiliœmy w pogoni za uszczêœliwianiem siebie przestaje mieÌ znaczenie. I ¿ycie nam udowadnia, ¿e to mo¿e siê staÌ w ka¿dej chwili, na drodze, na spacerze, w budynku .. Zróbcie takie Ìwiczenie , odpowiedzcie sobie proszê uczciwie na pytanie " co bym zrobi³ dziœ, gdybym jutro mia³ umrzeÌ ?" PrzejdŸmy przez ten moment œmierci najpierw mentalnie, a mo¿e spotkamy tam, jak proponuje Lucyna .. siebie samego ? Istotê ponadczasow¹ , potê¿n¹, wieczn¹ , m¹dr¹ , pe³n¹ wiedzy . ŒmierÌ wydaje siê nie tylko kluczem do samopoznania, ale równie¿ do pe³ni ¿ycia. Czy mo¿na j¹ "oszukaÌ"? PoznaÌ ZANIM fizycznie siê zabawa skoùczy ? Czymœ takim, w moim rozumieniu jest Przebudzenie. W Biblii mowa o zmartwychwstaniu i ¿yciu wiecznym po ponownym przyjœciu Chrystusa. Po przyjœciu tu, do naszej rzeczywistoœci. Przygotowanie siê na to Przebudzenie mo¿na ró¿nie interpretowaÌ, ale wydaje mi siê, ¿e bêdzie ono podobnym doœwiadczeniem do œmierci, a wiêc totalnym porzuceniem przywi¹zania siê do obecnej to¿samoœci. Mo¿e pozornie , zewnêtrznie nic siê nie zmieni, ale za to Ty zyskasz zupe³nie nowy punkt widzenia - jak z opowieœci ludzi , którzy w stanie œmierci klinicznej z obojêtnoœci¹, albo zdziwieniem, przygl¹dali siê "z góry" swojemu cia³u i ró¿nym zabiegom nad nim wyczynianym tak, jakby to by³ film na ekranie, a nie ich w³asne cia³o.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #6 : Listopad 02, 2010, 11:55:55 » |
|
TraktujÂą jÂą tak dlatego, Âże nikt naukowo nie obaliÂł mitu jej ostatecznoÂści, a religie podtrzymujÂą ten mit. Czy moÂżesz sprecyzowaĂŚ ktĂłre to z religii traktujÂą i przedstawiajÂą smierĂŚ jako coÂś ostatecznego? jestem wielce zaskoczony takim stwierdzeniem, czy czasem nie przejĂŞzyczyÂłeÂś siĂŞ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #7 : Listopad 02, 2010, 12:59:42 » |
|
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #8 : Listopad 02, 2010, 13:13:50 » |
|
Arteq, chodzilo mi o mit strasznego demona Âśmierci z kosÂą. A poza tym, ta ostatecznoœÌ zwiÂązana jest z ostatecznÂą nagrodÂą, albo wiecznÂą karÂą w przypadku katolickiej religii. Nie masz wyboru , moÂżesz tylko zostaĂŚ osÂądzony i teraz , w strachu przed niekorzystnym werdyktem kombinujesz jak tu unikn¹Ì kary, czyli postĂŞpujesz tutaj w okreÂślony sposĂłb, aby TAM spotkaÂła CiĂŞ nagroda. Zamiast skupiaĂŚ siĂŞ na istocie Âśmierci i Âżycia skupiasz siĂŞ na tym, aby Ci byÂło kiedyÂś dobrze, choĂŚ nie masz Âżadnej gwarancji. Tobie, czyli istocie utoÂżsamionej silnie z egotycznym JA. Oswajanie Âśmierci - ÂśmierĂŚ inaczej ... PomijajÂąc ÂśmierĂŚ naglÂą, dlaczego umieramy ? Istnieje coÂś takiego jak zaprogramowana ÂśmierĂŚ komĂłrki. Umieramy, bo ciaÂło siĂŞ starzeje, ale co to tak na prawdĂŞ oznacza, Âże ciaÂło siĂŞ starzeje ? Oznacza to, Âże komĂłrki juÂż siĂŞ nie regenerujÂą. Apoptoza [z gr.] w tÂłumaczeniu dosÂłownym opadanie liÂści jest przenoÂśniÂą, oznaczajÂącÂą w odniesieniu do biologii zaprogramowanÂą ÂśmierĂŚ komĂłrki w organizmie wielokomĂłrkowym – dziĂŞki temu mechanizmowi usuwane sÂą zuÂżyte lub uszkodzone komĂłrki. MoÂżna jÂą przyrĂłwnaĂŚ do zaplanowanego samobĂłjstwa komĂłrki, majÂącego na celu dobro caÂłego organizmu. http://pl.wikipedia.org/wiki/ApoptozaInne ÂźrĂłdlo "Apoptoza to ÂśmierĂŚ komĂłrki, jej genetycznie zaprogramowane samobĂłjstwo. Zjawisko to jest czĂŞÂściÂą procesĂłw zwiÂązanych z rozwojem organizmu i odnawianiem tkanek. ChoĂŚ moÂże siĂŞ to wydawaĂŚ paradoksalne, ÂśmierĂŚ ta potrzebna jest do Âżycia. W czasie rozwoju organizmu liczba komĂłrek gwaÂłtownie roÂśnie. Z czasem przeksztaÂłcajÂą siĂŞ one i ró¿nicujÂą, tworzÂąc tkanki i narzÂądy. Ale aby organizm zachowaÂł rĂłwnowagĂŞ, iloœÌ tych komĂłrek musi byĂŚ wÂłaÂściwa, a do tego konieczny jest wÂłaÂśnie proces apoptozy. " http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/1985,nobel,medycynie,opisanie.htmlZatem ÂśmierĂŚ jako taka nie jest czymÂś strasznym, zÂłym a przeciwnie - jest powszechnym regulatorem rozwoju Âżycia. KomĂłrki umierajÂą z powodĂłw .. altruistycznych  . UmierajÂą by zrobiĂŚ miejsce nowym komĂłrkom. Podobnie w spoÂłeczeĂąstwie - choĂŚ to stwierdzenie moÂże siĂŞ wydaĂŚ okrutne- rozwĂłj nowych idei moÂżliwy jest bezkonfliktowo przewaÂżnie dopiero wtedy, kiedy wymrze skostniaÂła "elita". Z tym , Âże w organizmie spoÂłecznym nikt nie chce umrzeĂŚ dobrowolnie, z powodĂłw altruistycznych  KaÂżdy walczy jak moÂże ze ÂśmierciÂą, co w ostatecznym rozrachunku Âżadnej toÂżsamoÂści siĂŞ jeszcze nie udaÂło Ptaku, wci¹¿ mnie zadziwiasz .. jakÂże trafnie zauwaÂżajÂąc NajwaÂżniejszy jest jednak proces zachodzÂący w nas. A ten stymulowany jest Âżyciem. Do Âżycia zaÂś potrzebna jest ÂśmierĂŚ... tego, co je zabija… panta rei…
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 14:00:54 wysłane przez east »
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #9 : Listopad 02, 2010, 14:28:25 » |
|
Cytat: east Listopad 02, 2010, 12:50:58 Traktuj¹ j¹ tak dlatego, ¿e nikt naukowo nie obali³ mitu jej ostatecznoœci, a religie podtrzymuj¹ ten mit. Cytat: ArteqCzy mo¿esz sprecyzowaÌ które to z religii traktuj¹ i przedstawiaj¹ smierÌ jako coœ ostatecznego? jestem wielce zaskoczony takim stwierdzeniem, czy czasem nie przejêzyczy³eœ siê? Z tego co mi wiadomo to nauczaj¹ tak œwiadkowie Jehowy. Cytat East: Zatem œmierÌ jako taka nie jest czymœ strasznym, z³ym a przeciwnie - jest powszechnym regulatorem rozwoju ¿ycia. Komórki umieraj¹ z powodów .. altruistycznych Albo œmierÌ pojmujemy jako proces kolejnego przejœcia, albo jako coœ ostatecznego. W pierwszym przypadku œmierÌ nie jest istotna, w drugim przypadku jest czymœ przera¿aj¹cym, poniewa¿ jest to œmierÌ myœli, osobowoœci i mo¿liwoœci dzia³ania - ostateczny i kompletny koniec. Generalnie opcja druga jest odrzucana przez zdecydowan¹ wiêkszoœÌ ludzkoœci. Wbrew pogl¹dom wielu osób pisz¹cych tutaj na forum (a sk³aniaj¹cym siê ku opcji pierwszej) - prawda wg mnie nie jest wcale taka oczywista. Przekonanie o dalszych losach po œmierci ma istotny wp³yw na to co cz³owiek robi za ¿ycia. Mo¿na wiêc z du¿¹ doz¹ prawdopodobieùstwa za³o¿yÌ, ¿e element ten bêdzie podlega³ notorycznej manipulacji przez istoty, którym zale¿y na tym co robi¹ ludzie. Bardzo sceptycznie podchodzê do przekazów ró¿nych "myœlicieli" oraz doœwiadczeù w odmiennym stanie œwiadomoœci. Przy za³o¿eniu, ¿e ¿ycie duchowe istnieje i jest czymœ normalnym (co wcale nie udowadnia tego, ¿e cz³owiek ¿yje po œmierci) to w moim przekonaniu istotom ¿yj¹cym tam natywnie bardzo ³atwo manipulowaÌ wizjami, które widzi cz³owiek ¿yj¹cy normalnie w œwiecie zgo³a ca³kiem odmiennym. To tak jakby ludzie ¿yli w domu bez drzwi, ale z ma³ymi, nieprzezroczystymi okienkami. Ju¿ od niepamiêtnych czasów ktoœ regularnie puka w szybki, wiêc spo³ecznoœÌ zamkniêta w domku (elity, myœliciele, filozofowie, guru itd.) uwa¿a, ¿e widocznie po œmierci cz¹stka cz³owiek wylatuje kominem i czasami straszy ¿yj¹cych pukaj¹c w szybki. Niektórzy jednak posiedli zdolnoœÌ niepojêt¹ dla innych: nauczyli siê otwieraÌ te malutkie okienka i spogl¹daÌ przez nie. I co widz¹? No có¿ mo¿e widz¹ to co jest, a mo¿e widz¹ to co inni namalowali i umieœcili przed tymi ma³ymi okienkami (od razu kojarzy mi siê film Seksmisja i widok spalonej ziemi w bunkrze przy wyjœciu razem z odczytami "promieniowania"  ). Mog¹ nawet z kimœ porozmawiaÌ poprzez to okienko (przedstawi³ siê nawet jako Zenek - no przecie¿ zmar³ nie dalej ni¿ tydzieù temu  ). Udowadnianie ¿ycia po œmierci œmierci¹ kliniczn¹ to w ogóle dla mnie nieporozumienie. Kompletny brak logiki. ŒmierÌ kliniczna to nie œmierÌ ca³ego organizmu, a przede wszystkim mózgu. To tak jakby udowadniaÌ, ¿e mo¿na zasypaÌ ocean Indyjski, bo przecie¿ wczoraj zasypa³em kopark¹ mój stawek za p³otem. Wg mnie wszystko jest kwesti¹ wiary, a nie rzeczywistym poznaniem co do którego mo¿na byÌ absolutnie pewnym. m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #10 : Listopad 02, 2010, 14:39:46 » |
|
Witaj m11 U dowadnianie ¿ycia po œmierci œmierci¹ kliniczn¹ to w ogóle dla mnie nieporozumienie. A jednak pe³no jest relacji ludzi, których przywrócono do ¿ycia po faktyczny stwierdzeniu zgonu.. To, co PO TAMTEJ STRONIE widzieli, to ich osobiste relacje , ale przede wszystkim rodzi siê pytanie KTO widzia³, kto obserwowa³, skoro byli martwi ? To , ¿e relacje te istniej¹ w wielkiej liczbie œwiadczy wiele ksi¹¿ek, pocz¹wszy od Raymonda Moodyego i teraz znowu, od Twojego podejœcia do tematu zale¿y czy nazwiesz to bzdurami wyssanymi z palca ( no przecie¿ oni siê wszyscy umówili, ¿e bêd¹ gadaÌ tak samo, ¿eby nam zrobiÌ wodê z mózgu ), albo podejdziesz do tych relacji z otwartym umys³em i odrobin¹ empatii.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #11 : Listopad 02, 2010, 14:46:28 » |
|
Nie bojĂŞ siĂŞ Âśmierci, chociaÂż oczywiÂście chciaÂłbym jeszcze poÂżyĂŚ. Od pewnego czasu zauwaÂżam, Âże Âżycie coraz bardziej mnie cieszy i potrafiĂŞ siĂŞ cieszyĂŚ coraz to mniejszymi jego okruszkami czy przejawami. W koĂącu zaczynajÂą mnie autentycznie cieszyĂŚ przyjĂŞte priorytety w zyciu i postawa, przynoszÂą namacalne efekty. Jedyne czego bym nie chciaÂł, to pÂłaczu czy cierpienia bliskich gdybym odszedÂł - prosiÂłem juz o to ÂżonĂŞ.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #12 : Listopad 02, 2010, 15:03:52 » |
|
East To, co PO TAMTEJ STRONIE widzieli, to ich osobiste relacje , ale przede wszystkim rodzi siĂŞ pytanie KTO widziaÂł, kto obserwowaÂł, skoro byli martwi ? ... albo podejdziesz do tych relacji z otwartym umysÂłem i odrobinÂą empatii.
Otwarty umys³ a ³atwowiernoœÌ to dwie ró¿ne rzeczy East. Odnoœnie tego co napisa³eœ: Po pierwsze ludzie ci nie umarli. Gdyby umarli naprawdê ich funkcji ¿yciowych nie uda³oby siê przywróciÌ. Ma³o tego - osoby te (lewituj¹ce w czasie operacji) bardzo czêsto w ogóle nie umarli nawet klinicznie. Wiêc doœwiadczenia osób bêd¹cych w stanie œmierci klinicznej s¹ w moim przekonaniu doœwiadczeniami ¿ywych osób i niczym nie ró¿ni¹ siê od doœwiadczeù opisywanych przez osoby doœwiadczaj¹ce OOBE. Po drugie: Jeœli doœwiadczenia OOBE s¹ doœwiadczeniami ¿ywych ludzi - to s¹ do doœwiadczenia wi¹¿¹ce siê z procesami zachodz¹cymi w ¿ywym organizmie. Ale Wg Ciebie nie jest to w ogóle potrzebne. Widzê tutaj ewidentn¹ sprzecznoœÌ. Obserwacja normalna i "nadnaturalna" dokonuje siê przez to samo ¿ycie tkwi¹ce w naszym ciele, ale z wykorzystaniem innych mechanizmów - normalnie g³êboko uœpionych i nieaktywnych w normalnym, codziennym dzia³aniu. Taka jest moja opinia. Wiêc doœwiadczenia Monroe (którego czyta³em) niczego nie udowadniaj¹ oprócz tego, ¿e ¿ywy cz³owiek mo¿e zmieniÌ tryb pracy swojego umys³u. A czym jest umys³? Nie mam pojêcia, ale to nie oznacza automatycznie, ¿e mam to traktowaÌ jako coœ niezale¿nego od fizycznego umys³u. Nie widzê podstaw do tego. To, ¿e automatycznie nie przyjmuje za pewnik to co wy przyjmujecie wcale nie oznacza, ¿e mam zamkniêty umys³.  Zgodzê siê, ¿e logika nie zawsze kieruje we w³aœciwym kierunku, jednak jeœli ma rzetelne podstawy i wi¹¿e siê ze zdrowym rozs¹dkiem to jednak wielokrotnie udowodni³a swoj¹ wartoœÌ. m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #13 : Listopad 02, 2010, 15:33:12 » |
|
Śmierć kliniczna to nie śmierć całego organizmu, a przede wszystkim mózgu.
na prawdę  - "Śmierć kliniczna – stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektórych sytuacjach u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia. Na skutek zatrzymania akcji układu krążenia i oddechowego zostaje zatrzymany dopływ tlenu do układu nerwowego, który jest najbardziej wrażliwy na jego niedobór. W takiej sytuacji już po upływie 3-5 minut zaczynają obumierać komórki kory mózgowej. Przyjmuje się, że przywrócenie oznak życia poprzez reanimację jest możliwe jedynie przez pierwsze 4 minuty (wyjątkiem jest stan hipotermii, wtedy ten czas może sięgać nawet 20 minut, co wiąże się ze spowolnieniem metabolizmu) od wystąpienia śmierci klinicznej. Dłuższa przerwa w dostawie tlenu do komórek układu nerwowego kończy się częściowym lub całkowitym zanikiem funkcji kory mózgowej. Przywrócenie po tym czasie akcji układów krążeniowego i oddechowego może prowadzić do trwałego (nieuleczalnego) stanu wegetatywnego (Persistent Vegetative State – PVS), czasami mylnie utożsamianego ze śmiercią mózgu." http://pl.wikipedia.org/wiki/Śmierć_klinicznaPo pierwsze primo- śmierć mózgu to definitywny koniec życia biologicznego po drugie primo- nawet z poziomu autopsji sprawa nie jest tak oczywista jak by się mogło wydawać po trzecie- nikt ci m11 nie każe podzielać opinii innych ludzi, a już tak na marginesie- trudno rozmawiać 2 osobom o np. jabłku, w sytuacji kiedy tylko jedna z nich je jadła/próbowała,- no i na koniec twoim zdaniem obserwowanie siebie samego podczas operacji to niby normalka, i świadczy- o czym? - że to taki sen który później po konfrontacji okazuje się identyczny z rzeczywistym przebiegiem operacji??
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 15:35:00 wysłane przez songo1970 »
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #14 : Listopad 02, 2010, 15:51:08 » |
|
Cytat: m11 Listopad 02, 2010, 15:28:25
ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu, a przede wszystkim mĂłzgu.
Songona prawdĂŞ - "ÂŚmierĂŚ kliniczna – stan zaniku widocznych oznak Âżycia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy kr¹¿enie krwi. Od stanu Âśmierci biologicznej ró¿ni siĂŞ nieprzerwanym wystĂŞpowaniem aktywnoÂści mĂłzgu, moÂżliwej do stwierdzenia za pomocÂą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektĂłrych sytuacjach u pacjenta znajdujÂącego siĂŞ w stanie Âśmierci klinicznej mogÂą zostaĂŚ przywrĂłcone oznaki Âżycia. No wÂłaÂśnie to napisaÂłem. WiĂŞc o co ci chodzi? o trzecie- nikt ci m11 nie kaÂże podzielaĂŚ opinii innych ludzi, a juÂż tak na marginesie- trudno rozmawiaĂŚ 2 osobom o np. jabÂłku, w sytuacji kiedy tylko jedna z nich je jadÂła/prĂłbowaÂła,- no i na koniec twoim zdaniem obserwowanie siebie samego podczas operacji to niby normalka, i Âświadczy- o czym? - Âże to taki sen ktĂłry póŸniej po konfrontacji okazuje siĂŞ identyczny z rzeczywistym przebiegiem operacji??
Niepotrzebnie siĂŞ denerwujesz. Wiem, Âże nikt mi nie kaÂże podzielaĂŚ opinii innych. I wÂłaÂśnie to robiĂŞ  CaÂła sprawa sprowadza siĂŞ do tego, Âże uwaÂżasz Songo Âże ty jadÂłeÂś jabÂłko. A ja uwaÂżam, Âże ty tylko wierzysz w to, Âże jadÂłeÂś jabÂłko. Zechciej takÂże mieĂŚ na uwadze to, Âże wcale nie przeczĂŞ, Âże w twoim przekonaniu to byÂło jabÂłko. Ponadto chyba wyraÂźnie z tego co napisaÂłem wynikaÂło, Âże nie uwazam tego za sen, lecz za inny tryb pracy umysÂłu czÂłowieka (czymkolwiek on jest). m11
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 15:52:41 wysłane przez m11 »
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #15 : Listopad 02, 2010, 16:09:14 » |
|
Polecam ciekawą lekturę ( mogę wysłać chętnym w pdf) " Rozmowy ze śmiercią" Jana van Helsinga Śmierć przedstawia się jako anioł przemiany i odpowiada na ciekawe pytania dotyczące zarówno duchowości, Boga jak i czasów dzisiejszych. Pozdrawiam  ach i jeszcze gorąco polecam art z forum Leszka : Mellen Thomas Benedict - Droga ku śmierci- wspaniała relacja osoby która była martwo ponad półtorej godziny. http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=595.0
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 16:20:37 wysłane przez wiki »
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #16 : Listopad 02, 2010, 16:12:28 » |
|
jeszcze raz to co sam napisaÂłeÂś, a nie widzisz/rozumiesz co naklikaÂłeÂś,- innymi sÂłowy to co poniÂżej- ÂśmierĂŚ kliniczna to przede wszystkim ÂśmierĂŚ mĂłzgu 
ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu, a przede wszystkim mĂłzgu
m11
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #17 : Listopad 02, 2010, 16:30:02 » |
|
Songo jeszcze raz to co sam napisaÂłeÂś, a nie widzisz/rozumiesz co naklikaÂłeÂś,- innymi sÂłowy to co poniÂżej- ÂśmierĂŚ kliniczna to przede wszystkim ÂśmierĂŚ mĂłzgu
Ufff.... no tak Ÿle napisa³em.  Myœla³em jedno, a zasady gramatyki drugie  Powinno byÌ coœ w stylu: ŒmierÌ kliniczna to nie ("œmierÌ ca³ego organizmu" ALBO "a przede wszystkim mózgu"). m11 ======================================= WikiPolecam ciekaw¹ lekturê ( mogê wys³aÌ chêtnym w pdf) " Rozmowy ze œmierci¹" Jana van Helsinga ŒmierÌ przedstawia siê jako anio³ przemiany i odpowiada na ciekawe pytania dotycz¹ce zarówno duchowoœci, Boga jak i czasów dzisiejszych. Pozdrawiam ach i jeszcze gor¹co polecam art z forum Leszka : Mellen Thomas Benedict - Droga ku œmierci- wspania³a relacja osoby która by³a martwo ponad pó³torej godziny. http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=595.0 No tak ... mamy Pana ŒmierÌ, który siê przedstawia ³adnie i t³umaczy zawi³oœci œwiata. Sorry, ale to 1) albo zwyk³a projekcja o której czêsto pisze siê w ksi¹¿kach o OOBE (np. wejœcie do obrazu z "realnymi" odczuciami: powiewu, zapachu itd. sceny przedstawianej w obrazie) 2) albo z cz³owiekiem w stanie odmiennej œwiadomoœci nawi¹za³a kontakt jakaœ istota, która przedstawi³a siê jaki Pan ŒmierÌ i przekaza³a to co chcia³a, aby ludzie wierzyli. czyli jest to raczej zgodne z moimi pogl¹dami na ten temat. Natomiast jeœli chodzi o cz³owieka, który by³ martwy 1,5 godziny. S¹dzê, ¿e jest to prawdziwe sprawozdanie (chodzi o te 1,5 godziny), ale to implikuje pewne problemy. Przede wszystkim za³ó¿my, ¿e w tym czasie nast¹pi³a ju¿ œmierÌ cz³owieka (tzn rozpad³ siê mózg). Wtedy to potwierdza³oby wasz¹ tezê o obecnoœci w ciele cz³owieka czegoœ co mo¿na by nazwaÌ dusz¹. Ale jeœli mózg umar³, to ¿eby potem móg³ nadal funkcjonowaÌ musia³by zostaÌ zrekonstruowany na nowo. A wiêc mamy do czynienia z klasycznym zmartwychwstaniem, gdzie zgni³e cia³o ponownie obleka siê w ¿yw¹ tkankê. Hmmm.... chyba jednak bardziej prawdopodobne jest to, ¿e ten mózg wcale nie umar³. A wiêc nie mieliœmy do czynienia z truposzem, lecz (pó³)¿ywym cz³owiekiem, co pisa³em wczeœniej. m11 Scali³em posty Darek
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 20:54:56 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #18 : Listopad 02, 2010, 17:13:36 » |
|
Wtedy to potwierdza³oby wasz¹ tezê o obecnoœci w ciele cz³owieka czegoœ co mo¿na by nazwaÌ dusz¹ przede wszystkim jak wasz¹? czy ja napisa³am coœ o jakiejœ tezie?  poda³am tylko i a¿ tylko, moim zadaniem ciekawe opracowania dotycz¹ce œmierci bez os¹dzania i doprawiania ideologii, poniewa¿ ka¿dy ma prawo zinterpretowaÌ to jak chce, ba nawet nie czytaÌ tego to jest tylko info z którego skorzystasz lub nie i tyle. Wiêc bardzo proszê nie wk³adaÌ mi w usta niepowiedzianych a raczej napisanych s³ów  a tym samym nie klasyfikowaÌ mnie po jakiejœ stronie poniewa¿ ja sama nie wiem jak jest z ta œmierci¹.....  Pozdrawiam:) j
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #19 : Listopad 02, 2010, 22:19:26 » |
|
Wiki przede wszystkim jak wasz¹? czy ja napisa³am coœ o jakiejœ tezie Przepraszam, jeœli przypisa³em coœ czego nie powinienem. Po prostu uruchomi³o siê we mnie proste skojarzenie: jeœli coœ siê "gor¹co poleca", tzn, ¿e z jakiegoœ powodu jest to dla mnie wa¿ne. Przyj¹³em wiec, ¿e jest wa¿ne, poniewa¿ siê z tym uto¿samiasz. m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #20 : Listopad 02, 2010, 22:49:25 » |
|
Witaj m11Natomiast jeœli chodzi o cz³owieka, który by³ martwy 1,5 godziny. S¹dzê, ¿e jest to prawdziwe sprawozdanie (chodzi o te 1,5 godziny), ale to implikuje pewne problemy. Przede wszystkim za³ó¿my, ¿e w tym czasie nast¹pi³a ju¿ œmierÌ cz³owieka (tzn rozpad³ siê mózg). Wtedy to potwierdza³oby wasz¹ tezê o obecnoœci w ciele cz³owieka czegoœ co mo¿na by nazwaÌ dusz¹. Niekoniecznie dusz¹, bo na przyk³ad weŸ tak¹ przemianê g¹sienicy w motyla. W tym przypadku pierwotny organizm dos³ownie rozk³ada siê a¿ do aminokwasów, zanikaj¹ wszelkie organy, a potem ni z gruchy ni z pietruchy bagnista breja aminokwasów " reorganizuje siê" ( WED£UG CZEGO ? JAKIEGO WZORU ? JAKIEJ LOGISTYKI ? ) i w finale powstaje zupe³nie nowy organizm - motyl. To jest dok³adnie to, co piszesz poni¿ej : Ale jeœli mózg umar³, to ¿eby potem móg³ nadal funkcjonowaÌ musia³by zostaÌ zrekonstruowany na nowo. A wiêc mamy do czynienia z klasycznym zmartwychwstaniem, gdzie zgni³e cia³o ponownie obleka siê w ¿yw¹ tkankê. I to nie tylko jest prawdopodobne, ale realnie wystêpuje jako naturalne zjawisko. Hmmm.... chyba jednak bardziej prawdopodobne jest to, ¿e ten mózg wcale nie umar³. A wiêc nie mieliœmy do czynienia z truposzem, lecz (pó³)¿ywym cz³owiekiem, co pisa³em wczeœniej. Skoro jest to zjawisko wystêpuj¹ce w naturze ( g¹sienica -rozpad-reorganizacja- motyl) to czemu nie mia³oby to byÌ mo¿liwe i u cz³owieka ? Mo¿e mamy do czynienia zarówno z truposzem, jak i "zmartwychwstaniem" z tym, ¿e nie jest to ¿aden cud, a technologia, której nie znamy. ŒmierÌ mo¿e zostaÌ "pokonana". Ja bym to tak wyt³umaczy³, ¿e model przemiany g¹sienicy w motyla ( albo te¿ powrót martwego cz³owieka po 1,5 h do ¿ywych ) jest spowodowany procesami znajduj¹cymi siê POZA CIA£EM i mózg jako taki nie gra tu ¿adnej roli. Istnieje zapis ¿ycia , nazwijmy to roboczo - w polu energoinformacyjnym - o tym, czym jest ¿ycie fizyczne i co siê na niego sk³ada. Zreszt¹ nawet mo¿na to wywnioskowaÌ z samej natury materii , która - wg najnowszej fizyki - jest na podstawowym poziomie niczym innym jak informacj¹. W skali Plancka mamy do czynienia z fal¹, czêstotliwoœci¹, faz¹, amplitud¹, interferencj¹, wêz³ami, a nie z kulkami materii, a zatem u podstaw materii o¿ywionej i nie o¿ywionej istnieje tylko zapis informacyjny ( energoinformacyjny). Zapis wszystkiego. Oczywiœcie potrzebny jest ktoœ ( coœ?) kto w odpowiedniej chwili ( o ile czas jest ci¹g³y - ha to inna sprawa ) wciœnie ENTER - jakiœ programista i tutaj mo¿na dywagowaÌ, czy to jest dusza, duch, bóg czy wy¿sza jaŸù. Jeœli tak, to nasze biologiczne cia³a ( mózg plus umys³ ) teoretycznie mo¿na by kszta³towaÌ dowolnie dysponuj¹c odpowiednim przygotowaniem i wiedz¹ ( albo gotowym programem) w tym zakresie. Przypomina³oby to zabawê projektanta domu mody, który chce skroiÌ szalowy skafander  Istniej¹cy w czasie skafander musi siê w koùcu zu¿yÌ, a i "moda" siê zmienia  wiêc projektant co jakiœ czas zmienia strój na nowszy model. Ha , teraz napiszesz m11 , ¿e pop³yn¹³em na maxa  serdecznie pozdrawiam East
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
wiki
Gość
|
 |
« Odpowiedz #21 : Listopad 03, 2010, 07:58:06 » |
|
M11, moim zdaniem słowa nie oddają tego co człowiek chce przekazać i stąd ciągłe nieporozumienia.....  czytam dużo lubię to ,ale nie utożsamiam się z tym, polecam czasem ciekawe kąski ale nie dlatego że zgadzam się z tym bezkrytycznie. np takie "Rozmowy z Bogiem" arcy ciekawa lektura ,ale czy myślisz że mnie to obchodzi czy to podyktowane jest przez Boga czy diabła, nie, są tam moim zdaniem bardzo trafne spostrzeżenia i przemyślenia na temat ludzkiej natury i kształtowania ludzkiego życia, psychiki i potrzeb wewnętrznych. Tak samo van Helsing poświecił pół życia na podróże i poszukiwania tegoż sensu, a że podaje swoje przemyślenia w książce "Rozmowy ze śmiercią", to tylko forma jaką przyjął przekazując jego zdaniem ważną wiedzę ludziom. Moim zdaniem ciekawy aspekt śmierci, ale czy prawdziwy? dla niego chyba tak, a czy dla innych to już kwestia odbioru. Ale jeżeli zastanawiamy się czym ona jest, to możemy wziąć i przemyślenia innych pod uwagę, czy nawet ich doświadczenia. W naszym ziemskim życiu jest to kres naszej dotychczasowej formy, a czy jest inna to już kwestia wiary i przekonań. Fajnie by było aby coś tam jednak było ....  podoba mi się to co napisał Lucyna haha fajny wniosek, ale czy prawdziwy ? weryfikacja dopiero po śmierci  Pozdrawiam:)
|
|
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2010, 07:59:28 wysłane przez wiki »
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Gość
|
 |
« Odpowiedz #22 : Listopad 03, 2010, 10:55:11 » |
|
No East - to pop³yn¹³eœ teraz na maxa  Moje uwagi: Proces przepoczwarzania jest procesem - powiedzmy - zaprojektowanym, który odbywa siê wg pewnego ustalonego schematu. I nawet jeœli w pewnym momencie coœ jest "brej¹ aminokwasów", to jeœli te "brejê" zdeptasz butem i powiesisz ponownie na ga³¹zce to z tego motylek ju¿ nie powstanie. Jest to taki sam lub podobny proces jak zamiana zygoty w normalny organizm. Jednym s³owem: nic tutaj nie bierze siê z powietrza/cudownie. Ty natomiast twierdzisz, ¿e przyk³ad ten jest dowodem i¿ zmartwychwstanie to: to nie tylko jest prawdopodobne, ale realnie wystêpuje jako naturalne zjawisko. No teraz da³eœ czadu na maxa  Twoja idea cudownego konstruowania ¿ycia na nowo jest w zasadzie niczym innym jak koncepcj¹ boga stwórcy. W ten sposób przechodzimy od "duszy" do Boga ³¹cz¹c ³adnie te idee w jedn¹ ca³oœÌ. Dostrzegam tutaj ogólnie panuj¹c¹ tendencjê do traktowania cz³owieka jako wcielonego Boga. Wszystko ³adnie i piêknie - ale jest to kwesti¹ Twojej wiary. Dowodów na to nie ma ¿adnych i mo¿na oddaÌ siê pe³nemu fantazjowaniu. Ale, ale ... przecie¿ zaczêliœmy od tematu ¿ycia po œmierci, która dla wielu jest FAKTEM, a skoùczyliœmy na tworzeniu nowej religii/wiary. Tam gdzie zabrak³o racjonalnych dowodów pojawi³a siê filozofia jako dowód. To ja ju¿ podziêkujê.  m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #23 : Listopad 03, 2010, 11:45:20 » |
|
m11 napisaleœ Proces przepoczwarzania jest procesem - powiedzmy - zaprojektowanym, który odbywa siê wg pewnego ustalonego schematu A jednak - zaprojektowanym !! Przez kogo ? wg jakiego schematu ? kto lub co wie kiedy w³¹czaÌ jaki proces samoorganizuj¹cej siê breji aminokwasów, aby z MIESZANINY chemicznej prostych zwi¹zków powsta³ skomplikowany , ¿ywy organizm, który w dodatku sobie lata ?? Gdzie znajduje siê ta cala logistyka ? Jaki¿ to mechanizm dzia³a ? Naukowcy nie znajduj¹ odpowiedzi w œrodku kokona, ale fakt istnieje niezaprzeczalnie - z kokona uwalnia siê motyl. Czemu odpowiedzi nie poszukaj¹ na zewn¹trz kokona ? Nie chc¹ ? Biolog powie Ci , ¿e to proces przepoczwarzania siê. SIà PRZEPOCZWARZA , rozumiesz, to jakby powiedzieÌ, ¿e bez³ad na moim biurku w pracy SAM SIà UPORZ¥DKOWA£. To jest dopiero niedorzecznoœÌ, któr¹ uznaje siê za coœ oczywistego. Rzecz jasna, ze jak zdepczesz brejê, to nie powstanie motylek, bo wprowadzisz do uk³adu mieszanin zewnêtrzne zaburzenie. Ja mówiê o "cudzie" ¿ycia , które zanika , a potem powstaje z tej samej martwej materii. Ludzie usi³uj¹ odgadn¹Ì jak powsta³o ¿ycie na Ziemi, a nie potrafi¹ porz¹dnie wyjaœniÌ fenomenu przepoczwarzania siê g¹sienicy w motyla. Odpowiedzi s¹ ca³y czas dostêpne. I to nie bierze siê z powietrza, nie jest to nawet ¿aden cud. To jest dzialaj¹ca technologia wg okreœlonych praw. I wlaœnie te nale¿y odkryÌ, aby siê przekonaÌ, czy œmierÌ da siê pokonaÌ.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #24 : Listopad 03, 2010, 12:07:31 » |
|
East, po Âśmierci ciaÂła teÂż siĂŞ ono przepoczwarza… i Âżyje dalej w przeró¿nych robalach, roÂślinkach, bakteriach… i rĂłwnieÂż dzieje siĂŞ to wg okreÂślonych praw oraz jakiegoÂś projektu… ale czy jest to zmartwychwstanie? 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|