Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Kwiecień 05, 2025, 01:14:12


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Smierc  (Przeczytany 34363 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Betti
Gość
« : Listopad 01, 2009, 18:13:48 »

Oswajanie Âśmierci

Beata PawÂłowicz
Wszyscy boimy siĂŞ Âśmierci, bo to lĂŞk pierwotny, wdrukowany w nas. Tym bardziej potrzebujemy siĂŞ z nim mierzyĂŚ i oswajaĂŚ go. Patrzenie w ÂśmierĂŚ jest najbardziej Âżyciodajnym posuniĂŞciem, jakie moÂżna sobie wyobraziĂŚ. Unikanie tematu – rozpaczliwÂą prĂłbÂą nieangaÂżowania siĂŞ w Âżycie. ZrĂłbmy prĂłbĂŞ generalnÂą
Dokumentalny film MaÂłgorzaty Szumowskiej „A czego tu siĂŞ baĂŚ?” jest jak balsam na duszĂŞ. ReÂżyserka pojechaÂła na SuwalszczyznĂŞ i posÂłuchaÂła, co ludzie ze wsi mĂłwiÂą o Âśmierci. A mĂłwiÂą prosto i prawdziwie. Na przykÂład o tym, Âże trzeba sobie przygotowaĂŚ ubranie do trumny – rajstopy, majtki, podkoszulkĂŞ z krĂłtkim rĂŞkawem, gdyby siĂŞ umarÂło latem, i z dÂługim, gdyby zimÂą. Trzeba zamĂłwiĂŚ sukienkĂŞ, raczej szerszÂą, bo nie wiadomo, czy siĂŞ do Âśmierci jeszcze schudnie, czy utyje, z paskiem, Âżeby moÂżna byÂło siĂŞ przewiÂązaĂŚ na wypadek schudniĂŞcia. Trumna raczej dĂŞbowa albo lipowa, bo wytrzyma ze 20 lat, nie to co sosnowa. Jak czÂłowiek dobrze ÂżyÂł z innymi, to w trumnie Âładnie wyglÂąda – wygÂładzony, uÂśmiechniĂŞty, mÂłody, a jak byÂł nieÂżyczliwy, to umiera przeraÂżony, z wytrzeszczem w oczach. Nieboszczyk leÂży dwa, trzy dni w domu, ludzie przychodzÂą i go ÂżegnajÂą, modlÂą siĂŞ i ÂśpiewajÂą. ÂŚpiÂą z nim w jednym pokoju. – A czego tu siĂŞ baĂŚ? – dziwiÂą siĂŞ. – PrzecieÂż wszyscy umrzemy i bĂŞdziemy nieboszczykami.

W niedawno wydanej znakomitej pracy „PatrzÂąc w sÂłoĂące. Jak przezwyciĂŞÂżyĂŚ grozĂŞ Âśmierci” znany amerykaĂąski terapeuta Irvin D. Yalom Âżali siĂŞ, Âże gdy mĂłwiÂł o niej przyjacioÂłom, natychmiast zmieniali temat, chociaÂż dotÂąd – gdy pisaÂł inne ksi¹¿ki – pytali o nie z Âżywym zainteresowaniem. Tym razem – koniec rozmowy.

Przez kilkanaÂście minut – bo tyle z pewnoÂściÂą zajmie przeczytanie tego tekstu – proszĂŞ, nie zmieniajmy tematu. W koĂącu wszyscy bĂŞdziemy nieboszczykami.

PodrĂłbka nieÂśmiertelnoÂści

Dlaczego wÂłaÂściwie mamy zajmowaĂŚ siĂŞ tÂą ponurÂą sprawÂą? LĂŞk przed ÂśmierciÂą jest lĂŞkiem pierwotnym, instynktownym. Wydaje siĂŞ, Âże nic nie da siĂŞ z tym zrobiĂŚ. „Rani nas to, Âże jesteÂśmy Âśmiertelni – pisze Yalom. – Na nasze istnienie pada cieĂą gorzkiej wiedzy, Âże bĂŞdziemy dorastaĂŚ, kwitn¹Ì i wreszcie – co nieuniknione – zaczniemy sÂłabn¹Ì i umrzemy. Wszyscy boimy siĂŞ Âśmierci – kaÂżda kobieta, kaÂżdy mĂŞÂżczyzna i kaÂżde dziecko”. „Wszechobecny lĂŞk przed ÂśmierciÂą jest g³ównÂą przyczynÂą ludzkiej niedoli”, pisaÂł Epikur. Bo skoro wszystko przeminie, jaki sens moÂże mieĂŚ Âżycie? PrzeraÂżajÂąca wizja nieuniknionej Âśmierci przeszkadza w przeÂżywaniu radoÂści Âżycia, nie pozwala niczym cieszyĂŚ siĂŞ w peÂłni.

WiĂŞc unikamy. Zmieniamy temat. Zaprzeczamy. Odwracamy uwagĂŞ. Milkniemy. Tylko Âże wyparty ze ÂświadomoÂści lĂŞk rzutujemy na swoje Âżycie – gromadzimy majÂątek, korzystamy z Âżycia, pĂłki moÂżna, w szaleĂączy sposĂłb, popadajÂąc w naÂłogi i najprzeró¿niejsze nieszczĂŞÂścia, Âślepo pod¹¿amy za wÂładzÂą i zaszczytami – czyli robimy to wszystko, co daje podrabianÂą wersjĂŞ nieÂśmiertelnoÂści.

NieÂżyjÂący juÂż wybitny psychoonkolog Carl Simonton, pracujÂący z ludÂźmi chorymi na raka, konfrontacjĂŞ ze ÂśmierciÂą uczyniÂł kluczowym punktem terapii. Wizualizacja wÂłasnej Âśmierci dla wiĂŞkszoÂści chorych jest jak przebudzenie z koszmarnego snu, nawykowego, podszytego lĂŞkiem dziaÂłania. Chorzy doÂświadczajÂą g³êbokiej pozytywnej przemiany i czĂŞsto zdrowiejÂą. UkÂładajÂą na nowo Âżyciowe priorytety, przestajÂą przywiÂązywaĂŚ wagĂŞ do spraw bÂłahych, zyskujÂą si³ê do podejmowania decyzji, zaczynajÂą doceniaĂŚ bliskoœÌ i zaÂżyÂłoœÌ i d¹¿¹ do niej, odkrywajÂą potĂŞgĂŞ teraÂźniejszoÂści, Âżycia chwila po chwili. BudzÂą siĂŞ do zachwytu i wdziĂŞcznoÂści, a przede wszystkim do wspó³czucia. Jak pisze Sogjal Rinpocze w „TybetaĂąskiej ksiĂŞdze Âżycia i umierania”: „Kiedy uprzytomniamy sobie wreszcie, Âże umieramy, Âże wraz z nami umierajÂą wszystkie istoty, budzi siĂŞ w nas palÂące, niemal rozdzierajÂące serce poczucie kruchoÂści i drogocennoÂści kaÂżdej chwili i kaÂżdego Âżycia; odkrycie to moÂże zrodziĂŚ g³êbokie, czyste, bezgraniczne wspó³czucie dla wszystkich ÂżyjÂących istot”.

Patrzenie w œmierÌ zwraca ku ¿yciu. Jest najbardziej ¿yciodajnym posuniêciem, jakie mo¿na sobie wyobraziÌ. Konfrontacja z ni¹ nie tylko nie pozbawia energii, ale rozwiewa smutek, pomaga tworzyÌ ¿ycie pe³ne harmonii i spokoju, zaanga¿owania, wiêzi z ludŸmi, znaczenia i samorealizacji, wyzwala mi³oœÌ do ¿ycia, jakiej wczeœniej nie znaliœmy...

http://partnerstwo.onet.pl/1580040,3505,,oswajanie_smierci,artykul.html
« Ostatnia zmiana: Listopad 01, 2009, 18:14:18 wysłane przez Betti » Zapisane
Betti
Gość
« Odpowiedz #1 : Listopad 03, 2009, 10:52:00 »

I cos o umierniu w godnych wrunkach

Wstyd umieraÌ we w³asnym ³ó¿ku
Bliscy chorych niejednokrotnie wolÂą, aby umierali oni w szpitalach, a nie w domach...
Bliscy chorych niejednokrotnie wolÂą, aby umierali oni w szpitalach, a nie w domach... /Super NowoÂści

Wtorek, 3 listopada (06:56)

ŒmierÌ we w³asnym ³ó¿ku jest coraz mniej akceptowana przez spo³eczeùstwo. Wstydzimy siê, gdy nasi bliscy umieraj¹ w domach i oburzamy siê, gdy "robi¹ to" s¹siedzi.

Rodziny Âśmiertelnie chorych chcÂą, by ratownicy medyczni zabierali ich do szpitali, tak, by nie umierali w domach. WstydzÂą siĂŞ podjeÂżdÂżajÂącego pod blok karawanu, bojÂą siĂŞ obmawiania przez sÂąsiadĂłw, nie chcÂą by ich dom byÂł naznaczony ÂśmierciÂą.

- Rzeczywiœcie, œmierÌ w domu staje siê tematem tabu - przyznaje dr Monika Go³êbiewska, zastêpca ordynatora SOR w Tarnobrzegu. - Bliscy osoby umieraj¹cej wprost mówi¹ nam o tym, ¿e to wstyd umieraÌ w domu. Chc¹, by osoby w stanie agonalnym zabieraÌ do szpitala, bo boj¹ siê, ¿e zostan¹ obmówieni przez s¹siadów. To bardzo smutne, bo przecie¿ jeszcze nasi dziadkowie umierali we w³asnych domach w otoczeniu ca³ej rodziny. Odchodzili w sposób bardzo godny, podnios³y, bardzo ludzki.



Ratownicy przyznaj¹, ¿e bywaj¹ stawiani w bardzo trudnej dla siebie sytuacji, gdy wiedz¹, ¿e osobie, do której zostali wezwani, pozosta³o zaledwie kilka godzin ¿ycia. - Rozumiemy, ¿e rodzina prze¿ywa bardzo trudne chwile, ale jeœli medycyna jest bezradna, musimy pozwoliÌ odejœÌ w mo¿liwie godny sposób - mówi ratownik Józef Procyk. - S¹ sytuacje, w których nie da siê ju¿ nic zrobiÌ poza byciem z umieraj¹cym. Nie wszyscy to rozumiej¹. Próbuj¹ wymusiÌ na nas transport do szpitala.

A jak postrzegajÂą ten problem mieszkaĂący regionu?

- Najgorsze sÂą sytuacje, gdy ktoÂś umiera w domu samotnie i sam fakt, Âże zmarÂł, wychodzi na jaw dopiero po jakimÂś czasie. Nie wiem, czy mĂłgÂłbym mieszkaĂŚ w takim mieszkaniu, nawet po sÂąsiedzku - mĂłwi SÂławomir Mazur z Tarnobrzega. - Na pewno inaczej myÂśli siĂŞ o takiej sytuacji, gdy chodzi o bliskÂą osobĂŞ, a jeszcze inaczej, jeÂśli przypadek dotyczy kogoÂś obcego.

MaÂłgorzata Rokoszews
http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/news/nie-chca-by-umierali-w-domach-bo-to-wstyd,1391032
ciekawe sa tez komentarze
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Listopad 01, 2010, 19:33:30 »

ŒmierÌ. Mi³oœÌ. W³adza
prof. WiesÂław ÂŁukaszewski
2010-11-01, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 18:12


Graffiti na krakowskim Kazimierzu - "ÂŚmierĂŚ siĂŞ czai"     Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Ludzie w obliczu Âśmierci pragnÂą wÂładzy. Bez wzglĂŞdu na to, ile mieli dotÂąd uznania, zachwytu, wsparcia, i tak jest im za maÂło. ChcÂą wiĂŞcej i muszÂą mieĂŚ wiĂŞcej

Dorota Wodecka: MoÂżna negocjowaĂŚ ze ÂśmierciÂą?

Prof. WiesÂław ÂŁukaszewski: Badania pokazujÂą, Âże nie tylko moÂżna, ale wrĂŞcz warto. Takie negocjacje okazujÂą siĂŞ skuteczne.

Jak negocjowaĂŚ?

- Nie wiem. Ale ludzie bardzo chcÂą doÂżyĂŚ dnia swoich urodzin i czĂŞsto im siĂŞ to udaje. Im bliÂżej tej daty, tym ÂśmierĂŚ rzadsza. Szwajcarzy przeanalizowali ÂśmierĂŚ 12 milionĂłw osĂłb i 20 procent umarÂło po swoich urodzinach. Na Ukrainie na 100 tysiĂŞcy zmarÂłych mieszkaĂącĂłw Kijowa - 40 procent wÂśrĂłd mĂŞÂżczyzn i 36 procent wÂśrĂłd kobiet.

CzĂŞsto ludzie mĂłwiÂą sobie, Âże chcieliby doÂżyĂŚ Âślubu cĂłrki czy narodzin wnuczka. DoÂżywajÂą i potem rzeczywiÂście umierajÂą.

To dowód pewnego porozumienia, kontraktu ze œmierci¹. Jakby wynegocjowali d³ugoœÌ ¿ycia. To fascynuj¹ce, tym bardziej ¿e zdrowy rozs¹dek podpowiada, ¿e tak byÌ nie powinno.

...

1/2

http://wyborcza.pl/1,82709,8590676,Smierc__Milosc__Wladza.html

Zapisane

PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
Lucyna
Gość
« Odpowiedz #3 : Listopad 02, 2010, 06:20:41 »

Co by by³o gdyby po œmierci okaza³o sie, ¿e tam po drugiej stronie nie ma nikogo tylko ty? Odzyskujesz pamiêÌ z poprzednich wcielen i znowu szykujesz sie na wycieczkê do matrixa bo w tej niematerialnej przestrzeni jest cholernie nudno. Okazuje siê, ¿e tak naprawdê wszystkie istoty w matrixie odegra³eœ ty po kolei ka¿d¹ z osobna, a zwa¿ywszy ¿e czas nie istnieje miksujesz dowolnie swoje wcielenia w tym samym czasie w œwiecie materialnym maj¹c wra¿enie, ¿e istniej¹ jacyœ inne osoby które nie znasz. Celowo gdy jesteœ w matrixie nie pamietasz swoich wczesniejszych i póŸniejszych wcieleù by mieÌ wra¿enie spotykania innych istot. A to wszystko po to ¿eby cos siê dzia³o, ¿eby siê rozerwaÌ i miec przygodê. Wielcy mistrzowie powiadaj¹ "to co czynisz innym czynisz sobie". Indianie twierdz¹, ¿e wszyscy mamy jedna wspó³n¹ duszê.
KaÂżda historia o Âśmierci ktĂłrÂą ezoterycy opowiadajÂą jest ciekawa, a jest ich tyle ile ezoterykĂłw, ciekawe sÂą bo kaÂżda inna.
JakiÂś czas temu odkryÂłem gdzie sie znajduje centrum wszechÂświata, niewiedziaÂłem Âże jest tak blisko, bardzo blisko.
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 06:36:27 wysłane przez Lucyna » Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Listopad 02, 2010, 06:52:08 »

Co by by³o gdyby po œmierci okaza³o sie, ¿e tam po drugiej stronie nie ma nikogo tylko ty? Odzyskujesz pamiêÌ z poprzednich wcielen i znowu szykujesz sie na wycieczkê do matrixa bo w tej niematerialnej przestrzeni jest cholernie nudno. Okazuje siê, ¿e tak naprawdê wszystkie istoty w matrixie odegra³eœ ty po kolei ka¿d¹ z osobna, a zwa¿ywszy ¿e czas nie istnieje miksujesz dowolnie swoje wcielenia w tym samym czasie w œwiecie materialnym maj¹c wra¿enie, ¿e istniej¹ jacyœ inne osoby które nie znasz. Celowo gdy jesteœ w matrixie nie pamietasz swoich wczesniejszych i póŸniejszych wcieleù by mieÌ wra¿enie spotykania innych istot. A to wszystko po to ¿eby cos siê dzia³o, ¿eby siê rozerwaÌ i miec przygodê. Wielcy mistrzowie powiadaj¹ "to co czynisz innym czynisz sobie". Indianie twierdz¹, ¿e wszyscy mamy jedna wspó³n¹ duszê.
KaÂżda historia o Âśmierci ktĂłrÂą ezoterycy opowiadajÂą jest ciekawa, a jest ich tyle ile ezoterykĂłw, ciekawe sÂą bo kaÂżda inna.
JakiÂś czas temu odkryÂłem gdzie sie znajduje centrum wszechÂświata, niewiedziaÂłem Âże jest tak blisko, bardzo blisko.


no i co zrobiÂłeÂś Lucyna- popsuÂłeÂś calÂą zabawĂŞ,-
i teraz trzeba bĂŞdzie wymyÂślaĂŚ wszystko od poczÂątku DuÂży uÂśmiech

pozdr.
Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #5 : Listopad 02, 2010, 11:50:58 »

Wrêcz przeciwnie, Lucyna teraz dopiero rozpocz¹³ zabawê Uœmiech
Ludzie traktujÂą ÂśmierĂŚ strasznie powaÂżnie ( w dniu zaduszkowym temat na czasie, nie uwaÂżacie ?). Niczym wyrok ostateczny. TraktujÂą jÂą tak dlatego, Âże nikt naukowo nie obaliÂł mitu jej ostatecznoÂści, a religie podtrzymujÂą ten mit. Utrzymanie go jest Âłatwe z powodu niewiedzy o tym czy cokolwiek jest poza kurtynÂą Âśmierci. Nasze zaprogramowanie strachem jest tak silne, Âże nawet opisy ludzi, ktĂłrzy przeÂżyli ÂśmierĂŚ klinicznÂą nie sÂą w stanie zmieniĂŚ naszego pojmowania Âśmierci.
IstotÂą tego strachu jest to, Âże  boimy siĂŞ utraciĂŚ swojÂą toÂżsamoœÌ. CiaÂło , ktĂłrego uÂżywamy jest wszystkim, co doÂświadczamy od urodzenia siĂŞ, jesteÂśmy tak silnie z nim zwiÂązani, Âże kiedy ono czuje g³ód, to zrobisz wszystko, by go zaspokoiĂŚ. U wiĂŞkszoÂści ludzi poczucie szczĂŞÂścia jest niemal rĂłwnoznaczne z zaspokojeniem wszystkich popĂŞdĂłw fizycznych, a jednak , pomimo ich zaspokojenia wci¹¿ tego szczĂŞÂścia brakuje ... CZEGOÂŚ brakuje, jak sÂądzimy i szukamy tego, co zaspokoi nasze pragnienie. CiÂągle wiĂŞcej. I szybciej, bo przecieÂż ... ÂśmierĂŚ siĂŞ zbliÂża i nie zd¹¿ymy znaleŸÌ tego szczĂŞÂścia. Kiedy jednak nadchodzi, to wszystko, co robiliÂśmy w pogoni za uszczĂŞÂśliwianiem siebie przestaje mieĂŚ znaczenie. I Âżycie nam udowadnia, Âże to moÂże siĂŞ staĂŚ w kaÂżdej chwili, na drodze, na spacerze, w budynku ..
ZrĂłbcie takie ĂŚwiczenie , odpowiedzcie sobie proszĂŞ uczciwie na pytanie "co bym zrobiÂł dziÂś, gdybym jutro miaÂł umrzeĂŚ ?"
PrzejdÂźmy przez ten moment Âśmierci najpierw mentalnie, a moÂże spotkamy tam, jak proponuje Lucyna .. siebie samego ?
IstotĂŞ ponadczasowÂą , potĂŞÂżnÂą, wiecznÂą , mÂądrÂą , peÂłnÂą wiedzy .

ÂŚmierĂŚ wydaje siĂŞ nie tylko kluczem do samopoznania, ale rĂłwnieÂż do peÂłni Âżycia.

Czy moÂżna jÂą "oszukaĂŚ"?  PoznaĂŚ ZANIM fizycznie siĂŞ zabawa skoĂączy ?
CzymÂś takim, w moim rozumieniu jest Przebudzenie. W Biblii mowa o zmartwychwstaniu i Âżyciu wiecznym po ponownym przyjÂściu Chrystusa.
Po przyjÂściu tu, do naszej rzeczywistoÂści.
Przygotowanie siê na to Przebudzenie mo¿na ró¿nie interpretowaÌ, ale wydaje mi siê, ¿e bêdzie ono podobnym doœwiadczeniem do œmierci, a wiêc totalnym porzuceniem przywi¹zania siê do obecnej to¿samoœci. Mo¿e pozornie , zewnêtrznie nic siê nie zmieni, ale za to Ty zyskasz zupe³nie nowy punkt widzenia - jak z opowieœci ludzi , którzy w stanie œmierci klinicznej z obojêtnoœci¹, albo zdziwieniem, przygl¹dali siê "z góry" swojemu cia³u i ró¿nym zabiegom nad nim wyczynianym tak, jakby to by³ film na ekranie, a nie ich w³asne cia³o.
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #6 : Listopad 02, 2010, 11:55:55 »

TraktujÂą jÂą tak dlatego, Âże nikt naukowo nie obaliÂł mitu jej ostatecznoÂści, a religie podtrzymujÂą ten mit.
Czy moÂżesz sprecyzowaĂŚ ktĂłre to z religii traktujÂą i przedstawiajÂą smierĂŚ jako coÂś ostatecznego? jestem wielce zaskoczony takim stwierdzeniem, czy czasem nie przejĂŞzyczyÂłeÂś siĂŞ?
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Listopad 02, 2010, 12:59:42 »

http://www.nautilus.org.pl/index.php?p=echosonda&sp=show&id=149 Chichot
Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #8 : Listopad 02, 2010, 13:13:50 »

Arteq, chodzilo mi o mit strasznego demona œmierci z kos¹. A poza tym, ta ostatecznoœÌ zwi¹zana jest z ostateczn¹ nagrod¹, albo wieczn¹ kar¹ w przypadku katolickiej religii. Nie masz wyboru , mo¿esz tylko zostaÌ os¹dzony i teraz , w strachu przed niekorzystnym werdyktem kombinujesz jak tu unikn¹Ì kary, czyli postêpujesz tutaj w okreœlony sposób, aby TAM spotka³a Ciê nagroda. Zamiast skupiaÌ siê na istocie œmierci i ¿ycia skupiasz siê na tym, aby Ci by³o kiedyœ dobrze, choÌ nie masz ¿adnej gwarancji. Tobie, czyli istocie uto¿samionej silnie z egotycznym JA.

Oswajanie Âśmierci - ÂśmierĂŚ inaczej ...
PomijajÂąc ÂśmierĂŚ naglÂą, dlaczego umieramy ?

Istnieje coÂś takiego jak zaprogramowana ÂśmierĂŚ komĂłrki. Umieramy, bo ciaÂło siĂŞ starzeje, ale co to tak na prawdĂŞ oznacza, Âże ciaÂło siĂŞ starzeje ?
Oznacza to, Âże komĂłrki juÂż siĂŞ nie regenerujÂą.
Apoptoza [z gr.] w tÂłumaczeniu dosÂłownym opadanie liÂści jest przenoÂśniÂą, oznaczajÂącÂą w odniesieniu do biologii zaprogramowanÂą ÂśmierĂŚ komĂłrki w organizmie wielokomĂłrkowym – dziĂŞki temu mechanizmowi usuwane sÂą zuÂżyte lub uszkodzone komĂłrki. MoÂżna jÂą przyrĂłwnaĂŚ do zaplanowanego samobĂłjstwa komĂłrki, majÂącego na celu dobro caÂłego organizmu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Apoptoza

Inne ÂźrĂłdlo "Apoptoza to ÂśmierĂŚ komĂłrki, jej genetycznie zaprogramowane samobĂłjstwo. Zjawisko to jest czĂŞÂściÂą procesĂłw zwiÂązanych z rozwojem organizmu i odnawianiem tkanek. ChoĂŚ moÂże siĂŞ to wydawaĂŚ paradoksalne, ÂśmierĂŚ ta potrzebna jest do Âżycia.
W czasie rozwoju organizmu liczba komórek gwa³townie roœnie. Z czasem przekszta³caj¹ siê one i ró¿nicuj¹, tworz¹c tkanki i narz¹dy. Ale aby organizm zachowa³ równowagê, iloœÌ tych komórek musi byÌ w³aœciwa, a do tego konieczny jest w³aœnie proces apoptozy. "
http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/1985,nobel,medycynie,opisanie.html

Zatem ÂśmierĂŚ jako taka nie jest czymÂś strasznym, zÂłym a przeciwnie - jest powszechnym regulatorem rozwoju Âżycia. KomĂłrki umierajÂą z powodĂłw .. altruistycznych  DuÂży uÂśmiech . UmierajÂą by zrobiĂŚ miejsce nowym komĂłrkom.
Podobnie w spoÂłeczeĂąstwie - choĂŚ to stwierdzenie moÂże siĂŞ wydaĂŚ okrutne-  rozwĂłj nowych idei moÂżliwy jest bezkonfliktowo przewaÂżnie dopiero wtedy, kiedy wymrze skostniaÂła "elita". Z tym , Âże w organizmie spoÂłecznym nikt nie chce umrzeĂŚ dobrowolnie, z powodĂłw altruistycznych UÂśmiech
KaÂżdy walczy jak moÂże ze ÂśmierciÂą, co w ostatecznym rozrachunku Âżadnej toÂżsamoÂści siĂŞ jeszcze nie udaÂło UÂśmiech

Ptaku, wci¹¿ mnie zadziwiasz .. jak¿e trafnie zauwa¿aj¹c
Cytuj
NajwaÂżniejszy jest jednak proces zachodzÂący w nas. A ten stymulowany jest Âżyciem.
Do Âżycia zaÂś potrzebna jest ÂśmierĂŚ... tego, co je zabija… panta rei…
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 14:00:54 wysłane przez east » Zapisane
m11
Gość
« Odpowiedz #9 : Listopad 02, 2010, 14:28:25 »

Cytuj
Cytuj
Cytat: east  Listopad 02, 2010, 12:50:58
TraktujÂą jÂą tak dlatego, Âże nikt naukowo nie obaliÂł mitu jej ostatecznoÂści, a religie podtrzymujÂą ten mit.
Cytat: Arteq
Czy moÂżesz sprecyzowaĂŚ ktĂłre to z religii traktujÂą i przedstawiajÂą smierĂŚ jako coÂś ostatecznego? jestem wielce zaskoczony takim stwierdzeniem, czy czasem nie przejĂŞzyczyÂłeÂś siĂŞ?

Z tego co mi wiadomo to nauczajÂą tak Âświadkowie Jehowy.

Cytuj
Cytat East:
Zatem ÂśmierĂŚ jako taka nie jest czymÂś strasznym, zÂłym a przeciwnie - jest powszechnym regulatorem rozwoju Âżycia. KomĂłrki umierajÂą z powodĂłw .. altruistycznych

Albo ÂśmierĂŚ pojmujemy jako proces kolejnego przejÂścia, albo jako coÂś ostatecznego. W pierwszym przypadku ÂśmierĂŚ nie jest istotna, w drugim przypadku jest  czymÂś przeraÂżajÂącym, poniewaÂż jest to ÂśmierĂŚ myÂśli, osobowoÂści i moÂżliwoÂści dziaÂłania - ostateczny i kompletny koniec. Generalnie opcja druga jest odrzucana przez zdecydowanÂą wiĂŞkszoœÌ ludzkoÂści.

Wbrew pogl¹dom wielu osób pisz¹cych tutaj na forum (a sk³aniaj¹cym siê ku opcji pierwszej) - prawda wg mnie nie jest wcale taka oczywista. Przekonanie o dalszych losach po œmierci ma istotny wp³yw na to co cz³owiek robi za ¿ycia. Mo¿na wiêc z du¿¹ doz¹ prawdopodobieùstwa za³o¿yÌ, ¿e element ten bêdzie podlega³ notorycznej manipulacji przez istoty, którym zale¿y na tym co robi¹ ludzie.
Bardzo sceptycznie podchodzê do przekazów ró¿nych "myœlicieli" oraz doœwiadczeù w odmiennym stanie œwiadomoœci. Przy za³o¿eniu, ¿e ¿ycie duchowe istnieje i jest czymœ normalnym (co wcale nie udowadnia tego, ¿e cz³owiek ¿yje po œmierci) to w moim przekonaniu istotom ¿yj¹cym tam natywnie bardzo ³atwo manipulowaÌ wizjami, które widzi cz³owiek ¿yj¹cy normalnie w œwiecie zgo³a ca³kiem odmiennym.

To tak jakby ludzie Âżyli w domu bez drzwi, ale z maÂłymi, nieprzezroczystymi okienkami. JuÂż od niepamiĂŞtnych czasĂłw ktoÂś regularnie puka w szybki, wiĂŞc spoÂłecznoœÌ zamkniĂŞta w domku  (elity, myÂśliciele, filozofowie, guru itd.) uwaÂża, Âże widocznie po Âśmierci czÂąstka czÂłowiek wylatuje kominem i czasami straszy ÂżyjÂących pukajÂąc w szybki. NiektĂłrzy jednak posiedli zdolnoœÌ niepojĂŞtÂą dla innych: nauczyli siĂŞ otwieraĂŚ te malutkie okienka i spoglÂądaĂŚ przez nie. I co widzÂą?
No có¿ mo¿e widz¹ to co jest, a mo¿e widz¹ to co inni namalowali i umieœcili przed tymi ma³ymi okienkami (od razu kojarzy mi siê film Seksmisja i widok spalonej ziemi w bunkrze przy wyjœciu razem z odczytami "promieniowania" Uœmiech ). Mog¹ nawet z kimœ porozmawiaÌ poprzez to okienko (przedstawi³ siê nawet jako Zenek - no przecie¿ zmar³ nie dalej ni¿ tydzieù temu Uœmiech ).

Udowadnianie Âżycia po Âśmierci ÂśmierciÂą klinicznÂą to w ogĂłle dla mnie nieporozumienie. Kompletny brak logiki. ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu, a przede wszystkim mĂłzgu. To tak jakby udowadniaĂŚ, Âże moÂżna zasypaĂŚ ocean Indyjski, bo przecieÂż wczoraj zasypaÂłem koparkÂą mĂłj stawek za pÂłotem.

Wg mnie wszystko jest kwestiÂą wiary, a nie rzeczywistym poznaniem co do ktĂłrego moÂżna byĂŚ absolutnie pewnym.

m11
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #10 : Listopad 02, 2010, 14:39:46 »

Witaj m11
U
Cytuj
dowadnianie Âżycia po Âśmierci ÂśmierciÂą klinicznÂą to w ogĂłle dla mnie nieporozumienie.

A jednak peÂłno jest relacji ludzi, ktĂłrych przywrĂłcono do Âżycia po faktyczny stwierdzeniu zgonu.. To, co PO TAMTEJ STRONIE widzieli, to ich osobiste relacje , ale przede wszystkim rodzi siĂŞ pytanie KTO  widziaÂł, kto obserwowaÂł, skoro byli martwi ? To , Âże relacje te istniejÂą w wielkiej liczbie Âświadczy wiele ksi¹¿ek, poczÂąwszy od Raymonda Moodyego i teraz znowu, od Twojego podejÂścia do tematu zaleÂży czy nazwiesz to bzdurami wyssanymi z palca ( no przecieÂż oni siĂŞ wszyscy umĂłwili, Âże bĂŞdÂą gadaĂŚ tak samo, Âżeby nam zrobiĂŚ wodĂŞ z mĂłzgu ), albo podejdziesz do tych relacji  z otwartym umysÂłem i odrobinÂą empatii.
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #11 : Listopad 02, 2010, 14:46:28 »

Nie bojĂŞ siĂŞ Âśmierci, chociaÂż oczywiÂście chciaÂłbym jeszcze poÂżyĂŚ. Od pewnego czasu zauwaÂżam, Âże Âżycie coraz bardziej mnie cieszy i potrafiĂŞ siĂŞ cieszyĂŚ coraz to mniejszymi jego okruszkami czy przejawami. W koĂącu zaczynajÂą mnie autentycznie cieszyĂŚ przyjĂŞte priorytety w zyciu i postawa, przynoszÂą namacalne efekty.
Jedyne czego bym nie chciaÂł, to pÂłaczu czy cierpienia bliskich gdybym odszedÂł - prosiÂłem juz o to ÂżonĂŞ.
Zapisane
m11
Gość
« Odpowiedz #12 : Listopad 02, 2010, 15:03:52 »

Cytuj
East
To, co PO TAMTEJ STRONIE widzieli, to ich osobiste relacje , ale przede wszystkim rodzi siĂŞ pytanie KTO  widziaÂł, kto obserwowaÂł, skoro byli martwi ?
...
albo podejdziesz do tych relacji  z otwartym umysÂłem i odrobinÂą empatii.

Otwarty umys³ a ³atwowiernoœÌ to dwie ró¿ne rzeczy East.
OdnoÂśnie tego co napisaÂłeÂś:
Po pierwsze ludzie ci nie umarli.  Gdyby umarli naprawdĂŞ ich funkcji Âżyciowych nie udaÂłoby siĂŞ przywrĂłciĂŚ. MaÂło tego - osoby te (lewitujÂące w czasie operacji) bardzo czĂŞsto w ogĂłle nie umarli nawet klinicznie. WiĂŞc doÂświadczenia osĂłb bĂŞdÂących w stanie Âśmierci klinicznej sÂą w moim przekonaniu doÂświadczeniami Âżywych osĂłb i niczym nie ró¿niÂą siĂŞ od doÂświadczeĂą opisywanych przez osoby doÂświadczajÂące OOBE.
Po drugie: Jeœli doœwiadczenia OOBE s¹ doœwiadczeniami ¿ywych ludzi - to s¹ do doœwiadczenia wi¹¿¹ce siê z procesami zachodz¹cymi w ¿ywym organizmie. Ale Wg Ciebie nie jest to w ogóle potrzebne. Widzê tutaj ewidentn¹ sprzecznoœÌ. Obserwacja normalna i "nadnaturalna" dokonuje siê przez to samo ¿ycie tkwi¹ce w naszym ciele, ale z wykorzystaniem innych mechanizmów - normalnie g³êboko uœpionych i nieaktywnych w normalnym, codziennym dzia³aniu. Taka jest moja opinia.

WiĂŞc doÂświadczenia Monroe (ktĂłrego czytaÂłem) niczego nie udowadniajÂą oprĂłcz tego, Âże Âżywy czÂłowiek moÂże zmieniĂŚ tryb pracy swojego umysÂłu.
A czym jest umysÂł? Nie mam pojĂŞcia, ale to nie oznacza automatycznie, Âże mam to traktowaĂŚ jako coÂś niezaleÂżnego od fizycznego umysÂłu. Nie widzĂŞ podstaw do tego.

To, ¿e automatycznie nie przyjmuje za pewnik to co wy przyjmujecie wcale nie oznacza, ¿e mam zamkniêty umys³. Mrugniêcie Zgodzê siê, ¿e logika nie zawsze kieruje we w³aœciwym kierunku, jednak jeœli ma rzetelne podstawy i wi¹¿e siê ze zdrowym rozs¹dkiem to jednak wielokrotnie udowodni³a swoj¹ wartoœÌ.

m11
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : Listopad 02, 2010, 15:33:12 »


Śmierć kliniczna to nie śmierć całego organizmu, a przede wszystkim mózgu.

na prawdęCoÂś -
"Śmierć kliniczna – stan zaniku widocznych oznak życia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy krążenie krwi. Od stanu śmierci biologicznej różni się nieprzerwanym występowaniem aktywności mózgu, możliwej do stwierdzenia za pomocą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektórych sytuacjach u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia.

Na skutek zatrzymania akcji układu krążenia i oddechowego zostaje zatrzymany dopływ tlenu do układu nerwowego, który jest najbardziej wrażliwy na jego niedobór. W takiej sytuacji już po upływie 3-5 minut zaczynają obumierać komórki kory mózgowej.

Przyjmuje się, że przywrócenie oznak życia poprzez reanimację jest możliwe jedynie przez pierwsze 4 minuty (wyjątkiem jest stan hipotermii, wtedy ten czas może sięgać nawet 20 minut, co wiąże się ze spowolnieniem metabolizmu) od wystąpienia śmierci klinicznej. Dłuższa przerwa w dostawie tlenu do komórek układu nerwowego kończy się częściowym lub całkowitym zanikiem funkcji kory mózgowej. Przywrócenie po tym czasie akcji układów krążeniowego i oddechowego może prowadzić do trwałego (nieuleczalnego) stanu wegetatywnego (Persistent Vegetative State – PVS), czasami mylnie utożsamianego ze śmiercią mózgu."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Śmierć_kliniczna

Po pierwsze primo- śmierć mózgu to definitywny koniec życia biologicznego
po drugie primo- nawet z poziomu autopsji sprawa nie jest tak oczywista jak by się mogło wydawać
po trzecie- nikt ci m11 nie każe podzielać opinii innych ludzi, a już tak na marginesie- trudno rozmawiać 2 osobom o np. jabłku, w sytuacji kiedy tylko jedna z nich je jadła/próbowała,-
no i na koniec twoim zdaniem obserwowanie siebie samego podczas operacji to niby normalka, i świadczy- o czym?
- że to taki sen który później po konfrontacji okazuje się identyczny z rzeczywistym przebiegiem operacji??
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 15:35:00 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
m11
Gość
« Odpowiedz #14 : Listopad 02, 2010, 15:51:08 »

Cytuj
Cytuj
Cytat: m11  Listopad 02, 2010, 15:28:25

ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu, a przede wszystkim mĂłzgu.

Songo
na prawdĂŞ -
"ÂŚmierĂŚ kliniczna – stan zaniku widocznych oznak Âżycia organizmu, takich jak bicie serca, akcja oddechowa czy kr¹¿enie krwi. Od stanu Âśmierci biologicznej ró¿ni siĂŞ nieprzerwanym wystĂŞpowaniem aktywnoÂści mĂłzgu, moÂżliwej do stwierdzenia za pomocÂą badania elektroencefalograficznego (EEG). W niektĂłrych sytuacjach u pacjenta znajdujÂącego siĂŞ w stanie Âśmierci klinicznej mogÂą zostaĂŚ przywrĂłcone oznaki Âżycia.

No wÂłaÂśnie to napisaÂłem. WiĂŞc o co ci chodzi?

Cytuj
o trzecie- nikt ci m11 nie kaÂże podzielaĂŚ opinii innych ludzi, a juÂż tak na marginesie- trudno rozmawiaĂŚ 2 osobom o np. jabÂłku, w sytuacji kiedy tylko jedna z nich je jadÂła/prĂłbowaÂła,-
no i na koniec twoim zdaniem obserwowanie siebie samego podczas operacji to niby normalka, i Âświadczy- o czym?
- ¿e to taki sen który póŸniej po konfrontacji okazuje siê identyczny z rzeczywistym przebiegiem operacji??

Niepotrzebnie siĂŞ denerwujesz.
Wiem, Âże nikt mi nie kaÂże podzielaĂŚ opinii innych. I wÂłaÂśnie to robiĂŞ UÂśmiech

CaÂła sprawa sprowadza siĂŞ do tego, Âże uwaÂżasz Songo Âże ty jadÂłeÂś jabÂłko. A ja uwaÂżam, Âże ty tylko wierzysz w to, Âże jadÂłeÂś jabÂłko.
Zechciej takÂże mieĂŚ na uwadze to, Âże wcale nie przeczĂŞ, Âże w twoim przekonaniu to byÂło jabÂłko. Ponadto chyba wyraÂźnie z tego co napisaÂłem wynikaÂło, Âże nie uwazam tego za sen, lecz za inny tryb pracy umysÂłu czÂłowieka (czymkolwiek on jest).

m11

« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 15:52:41 wysłane przez m11 » Zapisane
wiki
Gość
« Odpowiedz #15 : Listopad 02, 2010, 16:09:14 »

Polecam ciekawą lekturę ( mogę wysłać chętnym w pdf) " Rozmowy ze śmiercią" Jana van Helsinga

 Śmierć przedstawia się jako anioł przemiany i odpowiada na ciekawe pytania dotyczące zarówno duchowości, Boga jak i czasów dzisiejszych.

Pozdrawiam UÂśmiech

ach i jeszcze gorąco polecam art z forum Leszka :

Mellen Thomas Benedict - Droga ku śmierci- wspaniała relacja osoby która była martwo ponad półtorej godziny.

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=595.0

UÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 16:20:37 wysłane przez wiki » Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : Listopad 02, 2010, 16:12:28 »

jeszcze raz to co sam napisaÂłeÂś, a nie widzisz/rozumiesz co naklikaÂłeÂś,-
innymi sÂłowy to co poniÂżej- ÂśmierĂŚ kliniczna to przede wszystkim ÂśmierĂŚ mĂłzgu DuÂży uÂśmiech

ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu, a przede wszystkim mĂłzgu

m11

Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
m11
Gość
« Odpowiedz #17 : Listopad 02, 2010, 16:30:02 »

Cytuj
Songo
jeszcze raz to co sam napisaÂłeÂś, a nie widzisz/rozumiesz co naklikaÂłeÂś,-
innymi sÂłowy to co poniÂżej- ÂśmierĂŚ kliniczna to przede wszystkim ÂśmierĂŚ mĂłzgu

Ufff.... no tak Âźle napisaÂłem.  Zawstydzony
MyÂślaÂłem jedno, a zasady gramatyki drugie UÂśmiech
Powinno byĂŚ coÂś w stylu: ÂŚmierĂŚ kliniczna to nie ("ÂśmierĂŚ caÂłego organizmu" ALBO "a przede wszystkim mĂłzgu").

m11

=======================================

Cytuj
Wiki
Polecam ciekawÂą lekturĂŞ ( mogĂŞ wysÂłaĂŚ chĂŞtnym w pdf) " Rozmowy ze ÂśmierciÂą" Jana van Helsinga

 ÂŚmierĂŚ przedstawia siĂŞ jako anioÂł przemiany i odpowiada na ciekawe pytania dotyczÂące zarĂłwno duchowoÂści, Boga jak i czasĂłw dzisiejszych.

Pozdrawiam

ach i jeszcze gorÂąco polecam art z forum Leszka :

Mellen Thomas Benedict - Droga ku œmierci- wspania³a relacja osoby która by³a martwo ponad pó³torej godziny.

http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=595.0

No tak ... mamy Pana ÂŚmierĂŚ, ktĂłry siĂŞ przedstawia Âładnie i tÂłumaczy zawiÂłoÂści Âświata.
Sorry, ale to
1) albo zwyk³a projekcja o której czêsto pisze siê w ksi¹¿kach o OOBE (np. wejœcie do obrazu z "realnymi" odczuciami: powiewu, zapachu itd. sceny przedstawianej w obrazie)
2) albo z czÂłowiekiem w stanie odmiennej ÂświadomoÂści nawiÂązaÂła kontakt jakaÂś istota, ktĂłra przedstawiÂła siĂŞ jaki Pan ÂŚmierĂŚ i przekazaÂła to co chciaÂła, aby ludzie wierzyli.
czyli jest to raczej zgodne z moimi poglÂądami na ten temat.

Natomiast jeœli chodzi o cz³owieka, który by³ martwy 1,5 godziny. S¹dzê, ¿e jest to prawdziwe sprawozdanie (chodzi o te 1,5 godziny), ale to implikuje pewne problemy. Przede wszystkim za³ó¿my, ¿e w tym czasie nast¹pi³a ju¿ œmierÌ cz³owieka (tzn rozpad³ siê mózg). Wtedy to potwierdza³oby wasz¹ tezê o obecnoœci w ciele cz³owieka czegoœ co mo¿na by nazwaÌ dusz¹. Ale jeœli mózg umar³, to ¿eby potem móg³ nadal funkcjonowaÌ musia³by zostaÌ zrekonstruowany na nowo. A wiêc mamy do czynienia z klasycznym zmartwychwstaniem, gdzie zgni³e cia³o ponownie obleka siê w ¿yw¹ tkankê. Hmmm.... chyba jednak bardziej prawdopodobne jest to, ¿e ten mózg wcale nie umar³. A wiêc nie mieliœmy do czynienia z truposzem, lecz (pó³)¿ywym cz³owiekiem, co pisa³em wczeœniej.

m11

ScaliÂłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 20:54:56 wysłane przez Dariusz » Zapisane
wiki
Gość
« Odpowiedz #18 : Listopad 02, 2010, 17:13:36 »

Cytuj
Wtedy to potwierdzaÂłoby waszÂą tezĂŞ o obecnoÂści w ciele czÂłowieka czegoÂś co moÂżna by nazwaĂŚ duszÂą

przede wszystkim jak waszÂą? czy ja napisaÂłam coÂś o jakiejÂś tezie? Szok

podaÂłam tylko i aÂż tylko, moim zadaniem ciekawe opracowania dotyczÂące Âśmierci bez osÂądzania i doprawiania ideologii, poniewaÂż kaÂżdy ma prawo zinterpretowaĂŚ to jak chce, ba nawet nie czytaĂŚ tego to jest tylko info z ktĂłrego skorzystasz lub nie i tyle. WiĂŞc bardzo proszĂŞ nie wkÂładaĂŚ mi w usta niepowiedzianych a raczej napisanych s³ów MrugniĂŞcie a tym samym nie klasyfikowaĂŚ mnie po jakiejÂś stronie poniewaÂż ja sama nie wiem jak jest z ta ÂśmierciÂą.....  Niezdecydowany

Pozdrawiam:)

j
Zapisane
m11
Gość
« Odpowiedz #19 : Listopad 02, 2010, 22:19:26 »

Cytuj
Wiki
przede wszystkim jak waszÂą? czy ja napisaÂłam coÂś o jakiejÂś tezie

Przepraszam, jeœli przypisa³em coœ czego nie powinienem. Po prostu uruchomi³o siê we mnie proste skojarzenie: jeœli coœ siê "gor¹co poleca", tzn, ¿e z jakiegoœ powodu jest to dla mnie wa¿ne. Przyj¹³em wiec, ¿e jest wa¿ne, poniewa¿ siê z tym uto¿samiasz.

m11
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #20 : Listopad 02, 2010, 22:49:25 »

Witaj m11
Cytuj
Natomiast jeœli chodzi o cz³owieka, który by³ martwy 1,5 godziny. S¹dzê, ¿e jest to prawdziwe sprawozdanie (chodzi o te 1,5 godziny), ale to implikuje pewne problemy. Przede wszystkim za³ó¿my, ¿e w tym czasie nast¹pi³a ju¿ œmierÌ cz³owieka (tzn rozpad³ siê mózg). Wtedy to potwierdza³oby wasz¹ tezê o obecnoœci w ciele cz³owieka czegoœ co mo¿na by nazwaÌ dusz¹.


Niekoniecznie duszÂą, bo na przykÂład weÂź takÂą przemianĂŞ gÂąsienicy w motyla. W tym przypadku pierwotny organizm dosÂłownie rozkÂłada siĂŞ aÂż do aminokwasĂłw, zanikajÂą wszelkie organy, a potem ni z gruchy ni z pietruchy bagnista breja aminokwasĂłw " reorganizuje siĂŞ" ( WEDÂŁUG CZEGO ? JAKIEGO WZORU ? JAKIEJ LOGISTYKI ? )  i w finale powstaje zupeÂłnie nowy organizm - motyl. To jest dokÂładnie to, co piszesz poniÂżej :
Cytuj
Ale jeÂśli mĂłzg umarÂł, to Âżeby potem mĂłgÂł nadal funkcjonowaĂŚ musiaÂłby zostaĂŚ zrekonstruowany na nowo. A wiĂŞc mamy do czynienia z klasycznym zmartwychwstaniem, gdzie zgniÂłe ciaÂło ponownie obleka siĂŞ w ÂżywÂą tkankĂŞ.

I to nie tylko jest prawdopodobne, ale realnie wystĂŞpuje jako naturalne zjawisko.
Cytuj
Hmmm.... chyba jednak bardziej prawdopodobne jest to, ¿e ten mózg wcale nie umar³. A wiêc nie mieliœmy do czynienia z truposzem, lecz (pó³)¿ywym cz³owiekiem, co pisa³em wczeœniej.

Skoro jest to zjawisko wystĂŞpujÂące w naturze  ( gÂąsienica -rozpad-reorganizacja- motyl)  to czemu nie miaÂłoby to byĂŚ moÂżliwe i u czÂłowieka ? MoÂże mamy do czynienia zarĂłwno z truposzem, jak i "zmartwychwstaniem" z tym, Âże nie jest to Âżaden cud, a technologia, ktĂłrej nie znamy. ÂŚmierĂŚ moÂże zostaĂŚ "pokonana". Ja bym to tak wytÂłumaczyÂł, Âże model przemiany gÂąsienicy w motyla ( albo teÂż powrĂłt martwego czÂłowieka po 1,5 h do Âżywych ) jest spowodowany procesami znajdujÂącymi siĂŞ POZA CIAÂŁEM i mĂłzg jako taki nie gra tu Âżadnej roli. Istnieje zapis Âżycia , nazwijmy to roboczo - w polu energoinformacyjnym - o tym, czym jest Âżycie fizyczne i co siĂŞ na niego skÂłada. ZresztÂą nawet moÂżna to wywnioskowaĂŚ z samej natury materii , ktĂłra - wg najnowszej fizyki - jest na podstawowym poziomie niczym innym jak informacjÂą. W skali Plancka mamy do czynienia z falÂą, czĂŞstotliwoÂściÂą, fazÂą, amplitudÂą, interferencjÂą, wĂŞzÂłami, a nie z kulkami materii, a zatem u podstaw materii oÂżywionej i nie oÂżywionej istnieje tylko zapis informacyjny ( energoinformacyjny). Zapis wszystkiego.
Oczywiœcie potrzebny jest ktoœ ( coœ?) kto w odpowiedniej chwili ( o ile czas jest ci¹g³y - ha to inna sprawa ) wciœnie ENTER - jakiœ programista i tutaj mo¿na dywagowaÌ, czy to jest dusza, duch, bóg czy wy¿sza jaŸù.
Jeœli tak, to nasze biologiczne cia³a ( mózg plus umys³ ) teoretycznie mo¿na by kszta³towaÌ dowolnie dysponuj¹c odpowiednim przygotowaniem i wiedz¹ ( albo gotowym programem) w tym zakresie. Przypomina³oby to zabawê projektanta domu mody, który chce skroiÌ szalowy skafander Mrugniêcie Istniej¹cy w czasie skafander musi siê w koùcu zu¿yÌ, a i "moda" siê zmienia Mrugniêcie wiêc projektant co jakiœ czas zmienia strój na nowszy model. Ha , teraz napiszesz m11 , ¿e pop³yn¹³em na maxa Uœmiech

serdecznie pozdrawiam
East
Zapisane
wiki
Gość
« Odpowiedz #21 : Listopad 03, 2010, 07:58:06 »

M11, moim zdaniem słowa nie oddają tego co człowiek chce przekazać i stąd ciągłe nieporozumienia..... UÂśmiech

czytam dużo lubię to ,ale nie utożsamiam się z tym, polecam czasem ciekawe kąski ale nie dlatego że zgadzam się z tym bezkrytycznie.

np takie "Rozmowy z Bogiem" arcy ciekawa lektura ,ale czy myślisz że mnie to obchodzi czy to podyktowane jest przez Boga czy diabła, nie, są tam moim zdaniem bardzo trafne spostrzeżenia i przemyślenia na temat ludzkiej natury i kształtowania ludzkiego życia, psychiki i potrzeb wewnętrznych.


Tak samo van Helsing poświecił pół życia na podróże i poszukiwania tegoż sensu, a że podaje swoje przemyślenia w książce "Rozmowy ze śmiercią", to tylko forma jaką przyjął przekazując jego zdaniem ważną wiedzę ludziom. Moim zdaniem ciekawy aspekt śmierci, ale czy prawdziwy? dla niego chyba tak, a  czy dla innych to już kwestia odbioru.

Ale jeżeli zastanawiamy się czym ona jest, to możemy wziąć i przemyślenia innych pod uwagę, czy nawet ich doświadczenia.

W naszym ziemskim życiu jest to kres naszej dotychczasowej formy, a czy jest inna to już kwestia wiary i przekonań.
Fajnie by było aby coś tam jednak było .... UÂśmiech

podoba mi się to co napisał Lucyna haha fajny wniosek, ale czy prawdziwy ? weryfikacja dopiero po śmierci MrugniĂŞcie

Pozdrawiam:)
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2010, 07:59:28 wysłane przez wiki » Zapisane
m11
Gość
« Odpowiedz #22 : Listopad 03, 2010, 10:55:11 »

No East - to popÂłyn¹³eÂś teraz na maxa  DuÂży uÂśmiech

Moje uwagi:
Proces przepoczwarzania jest procesem - powiedzmy - zaprojektowanym, który odbywa siê wg pewnego ustalonego schematu. I nawet jeœli w pewnym momencie coœ jest "brej¹ aminokwasów", to jeœli te "brejê" zdeptasz butem i powiesisz ponownie na ga³¹zce to z tego motylek ju¿ nie powstanie. Jest to taki sam lub podobny proces jak zamiana zygoty w normalny organizm. Jednym s³owem: nic tutaj nie bierze siê z powietrza/cudownie.
Ty natomiast twierdzisz, Âże przykÂład ten jest dowodem iÂż zmartwychwstanie to:
Cytuj
to nie tylko jest prawdopodobne, ale realnie wystĂŞpuje jako naturalne zjawisko.

No teraz daÂłeÂś czadu na maxa UÂśmiech

Twoja idea cudownego konstruowania Âżycia na nowo jest w zasadzie niczym innym jak koncepcjÂą boga stwĂłrcy.
W ten sposób przechodzimy od "duszy" do Boga ³¹cz¹c ³adnie te idee w jedn¹ ca³oœÌ. Dostrzegam tutaj ogólnie panuj¹c¹ tendencjê do traktowania cz³owieka jako wcielonego Boga.
Wszystko Âładnie i piĂŞknie - ale jest to kwestiÂą Twojej wiary. DowodĂłw na to nie ma Âżadnych i moÂżna oddaĂŚ siĂŞ peÂłnemu fantazjowaniu.

Ale, ale ... przecieÂż zaczĂŞliÂśmy od tematu Âżycia po Âśmierci, ktĂłra dla wielu jest FAKTEM, a skoĂączyliÂśmy na tworzeniu nowej religii/wiary. Tam gdzie zabrakÂło racjonalnych dowodĂłw pojawiÂła siĂŞ filozofia jako dowĂłd. To ja juÂż podziĂŞkujĂŞ. MrugniĂŞcie


m11
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #23 : Listopad 03, 2010, 11:45:20 »

m11 napisaleÂś
Cytuj
Proces przepoczwarzania jest procesem - powiedzmy - zaprojektowanym, ktĂłry odbywa siĂŞ wg pewnego ustalonego schematu

A jednak - zaprojektowanym !! Przez kogo ? wg jakiego schematu ? kto lub co wie kiedy w³¹czaÌ jaki proces samoorganizuj¹cej siê breji aminokwasów, aby z MIESZANINY chemicznej prostych zwi¹zków powsta³ skomplikowany , ¿ywy organizm, który w dodatku sobie lata ??
Gdzie znajduje siĂŞ ta cala logistyka ? JakiÂż to mechanizm dziaÂła ?
Naukowcy nie znajdujÂą odpowiedzi w Âśrodku kokona, ale fakt istnieje niezaprzeczalnie - z kokona uwalnia siĂŞ motyl. Czemu odpowiedzi nie poszukajÂą na zewnÂątrz kokona ? Nie chcÂą ?

Biolog powie Ci , ¿e to proces przepoczwarzania siê. SIÊ PRZEPOCZWARZA , rozumiesz, to jakby powiedzieæ, ¿e bez³ad na moim biurku w pracy SAM SIÊ UPORZ¡DKOWA£.
To jest dopiero niedorzecznoœÌ, któr¹ uznaje siê za coœ oczywistego.

Rzecz jasna, ze jak zdepczesz brejĂŞ, to nie powstanie motylek, bo wprowadzisz do ukÂładu mieszanin zewnĂŞtrzne zaburzenie. Ja mĂłwiĂŞ o "cudzie" Âżycia , ktĂłre zanika , a potem   powstaje z tej samej martwej materii.

Ludzie usiÂłujÂą odgadn¹Ì jak powstaÂło Âżycie na Ziemi, a nie potrafiÂą porzÂądnie wyjaÂśniĂŚ fenomenu przepoczwarzania siĂŞ gÂąsienicy w motyla. Odpowiedzi sÂą caÂły czas dostĂŞpne. I to nie bierze siĂŞ z powietrza, nie jest to nawet Âżaden cud. To jest  dzialajÂąca technologia wg okreÂślonych praw. I wlaÂśnie te naleÂży odkryĂŚ, aby siĂŞ przekonaĂŚ, czy ÂśmierĂŚ da siĂŞ pokonaĂŚ.


Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #24 : Listopad 03, 2010, 12:07:31 »

East, po Âśmierci ciaÂła teÂż siĂŞ ono przepoczwarza… i Âżyje dalej w przeró¿nych robalach, roÂślinkach, bakteriach… i rĂłwnieÂż dzieje siĂŞ to wg okreÂślonych praw oraz jakiegoÂś projektu… ale czy jest to zmartwychwstanie?  MrugniĂŞcie
Zapisane
Strony: [1] 2 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.038 sekund z 21 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

maho ostwalia phacaiste-ar-mac-tire gangem watahaslonecznychcieni