quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #50 : Luty 17, 2010, 00:59:29 » |
|
no wlasnie wszystko jest wszystkim...nic tu nie jest tak naprawde zalezne od nas i nie nalezy do nas...- wszystko mamy w darze...zycie cokolwiek..jestesmy tu tylko po to by sobie pozyc:) - tz mielismy byc i uczyc sie tez, pozbywac wlasnego ego a miala nas do tego prowadzic milosc i to ze ja jestem innym ty:) dziurke w matrixsie, chce stworzyc ktos lub cos, ktroy chce stworzyc wlasny matrix w ktorym jest tylko placz i zgrzytanie zebow...hm no ale tutaj tez caly czas nie jest inaczej... hm www - to niestety tez 666 i tez powstalo w CERN... Szóstka to liczba pychy, odstêpstwa i samo-wywy¿szenia. Potrójna szóstka ilustruje odstêpczy system czasów koùca, który opiera siê na ludzkich dokonaniach. Próba stworzenia go i narzucenia œwiatu siêga budowniczych wie¿y Babel. W ich s³owach szeœÌ razy pojawiaj¹ siê zaimki my i nas (Rdz.11:3-5). Szóstka by³a podstawow¹ liczb¹ w babiloùskim sposobie liczenia. Wci¹¿ liczymy czas pos³uguj¹c siê systemem opartym na szóstce (godzina ma 60 minut, a minuta 60 sekund). Z³oty pos¹g Nabuchodonozora, któremu nale¿a³o oddaÌ czeœÌ lub zgin¹Ì mia³ 60 ³okci wysokoœci i 6 ³okci szerokoœci. Ksiêga Daniela wymienia go szeœÌ razy. Apokalipsa mówi szeœÌ razy o czczeniu Bestii i jej piêtna. Tyle¿ razy pojawia siê w tej ksiêdze " Babilon" i " Nierz¹dnica". Szóstka implikuje stawianie ludzkich uczynków w miejscu Bo¿ych, co by³o esencj¹ systemu babiloùskiego. Charakteryzuje on do dziœ niemal wszystkie religie, w³¹cznie z wieloma wyznaniami chrzeœcijaùskimi. Szóstka jest tylko o jeden mniejsza od siódemki , która jest liczb¹ Bo¿ej pe³ni i doskona³oœci. Szóstka na pierwszy rzut oka wydaje siê bliska idea³u Bo¿ego, a faktycznie jest jego negacj¹. Zbudowana na ludzkiej niedoskona³oœci roœci sobie pretensje do Boskiej doskona³oœci. BluŸniercze imiona Bestii, której liczba wynosi 666 (Ap.13:1; 17:3) sugeruj¹, ¿e przypisuje cz³owiekowi tytu³y i atrybuty Boga. Ssory za ta dygresje...  chodzi mi o to ze mozna tak gadac to konca swiata.. 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 01:27:52 wysłane przez quetzalcoatl44 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Enigma
Gość
|
 |
« Odpowiedz #51 : Luty 17, 2010, 02:10:36 » |
|
Ojej  ale¿ lubicie sobie komplikowaÌ sprawê. Widze kolejne, piêtrz¹ce siê...niew³aœciwe pytania. Rozwa¿ania na temat 'rosyjskiej babeczki' w której zawsze zaczai siê mniejsza, a mo¿na schowaÌ ja w wiêkszej... bêd¹ niechybnie prowadziÌ do kolejnych pytaù 'a co by³o przed...a co by³o przed' lub 'co bedzie potem, póŸniej po nas itd..' - ten tok rozumowania jest b³edny. W³aœciwe pytanie brzmi: CO JEST TERAZ? Jeœli cz³owiek jest w stanie okreœliÌ swoj¹ sytuacjê i po³o¿enie, bez trudu wywnioskuje, co by³o wczeœniej i co bêdzie po. Pojêcie wielowymiarowoœci, zawiera w sobie przenikanie struktur a nie ich powielanie na zasadzie zimowego korzucha, nak³adanego na sweter. Œwiat³o przenika otoczenie, oœwietlaj¹c je, dŸwiêk dociera do naszych uszu pomimo ¿e go 'nie widzimy', fale w eterze przenosz¹ gigabajty danych pomimo ¿e ich nie widzimy ani nie s³yszymy - te wymiary egzystuj¹ wszystkie na raz w jednym  . Natomiast œwiat równoleg³y jest tym co opisa³ songo1970 "Wszechœwiaty równoleg³e s¹ tymi, które znajduj¹ siê po przeciwleg³ej stronie naszego w obrêbie tej struktury." Kolejne zagadnienie narzêdzia do obserwacji... nie rozumiem, dlaczego tak usilnie usi³ujecie wyjœÌ/uciec aby móc z boku obserwowaÌ. Narzêdziem do obserwacji jest...w³aœnie cz³owiek. Wystarczy poobserwowaÌ siebie i zaakceptowaÌ, a ca³y matrix bêdzie siê jawiÌ bardzo znajomo. Punktem najistotniejszym o¿ywionej struktury, bêdzie jego Centrum - nazywane symbolicznie Bogiem. Takie samo centrum ka¿dy nosi w sercu, zaakceptowanie jego 'g³osu' wska¿e œcie¿kê do wyzwolenia Ale kiedy przyj¹Ì ,¿e tylko my sami jesteœmy dynamicznie zmieniaj¹c¹ siê , inteligentn¹ struktur¹ organizuj¹c¹ wszystko dooko³a ... co siê wtedy dzieje ? Wówczas "przypadkowo" otwieraj¹ siê wszystkie "pude³ka" Tu siê zgodze, choÌ mo¿e nie wszystkie pude³ka, ale w³asne w którym egzystujemy. Co do terminu pude³ek, to wola³abym okreœlenie dojrzewania lotosu. Wype³niona energi¹ struktura powinna otworzyÌ siê jak lotos na s³oùce. Zamiast wiêc uciekaÌ, nale¿a³oby dojrzeÌ do skoku. UWAGA Matrix otwiera siê   Czy teraz widaÌ dlaczego Lotos jest symbolem oœwiecenia? @quetzalcoatl44 ...powtarzasz siê. Wykazuj¹c jedynie negatywizm liczby, gubi siê jej prawdziwe znaczenie. Liczba 6 to równie¿ liczba spo³eczeùstwa grupy. W Tarocie po szóstk¹ mamy 'Zakochanych' - parê, zawarcie zwi¹zku, dokonanie wyboru. Nie znaczy wiec to ¿e z 6 wia¿e siê samo z³o. SzeœÌ - symbol Gwiazdy Dawida jest w Islamie amuletem przeciw z³ym duchom, symbolizuje po³¹czenie ducha z materi¹ (dwa przeciwstawne trójk¹ty ziemi i nieba). Natomiast powielona trzykrotnie szóstka 666 - daje wskazówkê co do ulegania dzia³aniu popêdom 'grupy'. W 5 mamy cz³owieka - indywidualnoœÌ, w 6 ta indywidualnoœÌ gubi siê na rzecz ogó³u. Mo¿e byÌ te¿ wyborem 'tzw mniejszego z³a' i odtr¹cenia niedopasowanych. Stad negatywny wydŸwiêk potrójne szóstki - uleganie popêdom. Natomiast siedem - to liczba zagadki, tajemnicy, poszukiwaù, tego co nieodgadnione. Nie spotka³am siê nigdzie z jak¹œ liczb¹ Boga, albo z faktem aby mo¿na go by³o 'obliczyÌ'. Kolejna 8 - symbol nieskoùczonoœci - albo raczej niekoùcz¹cej siê zasady, to praktycznie przekrój torusa. I w przeciwieùstwie od b³êdnie interpretowanej 13-stki(przemiana) to w³aœnie osiem symbolizuje œmierÌ, to co niespodziewane i nieuchronne zarazem. Co do zajmowania miejsca Boga - tak, to bol¹czka naszej wiary. Kolejne nawi¹zanie do zakazanego owocu, do którego nie wolno siê nawet myœl¹ zbli¿aÌ - wiêc nie bêdê nawet dywagowaÌ. Wolno natomiast zjadaÌ Jezusa, co by siê za szybko nie odrodzi³
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 02:31:22 wysłane przez Enigma »
|
Zapisane
|
|
|
|
dczion
Gość
|
 |
« Odpowiedz #52 : Luty 17, 2010, 21:12:16 » |
|
zigrin napisa³ "Ka¿de pud³o ma swoj¹ przestrzeù, a gdy nie widzisz jego granicznych œcian, to nawet mo¿e wydawaÌ siê bezkresn¹ przestrzeni¹... " Owszem, ale to trzeba jeszcze wykazaÌ. Ma , czy nie ma tych granic ? Mo¿na równie¿ rozejrzeÌ siê dok³adnie po swoim pude³ku .. i stwierdziÌ, ¿e skoro ju¿ wyszliœmy z tylu pude³ek, to znaczy , ¿e tak na prawdê te pud³a s¹ tylko czymœ chwilowym. S¹ fraktalnymi , "rosyjskim babeczkami". Nie ma temu koùca i nie ma pocz¹tku. One tylko s³u¿¹ nam do ogarniêcia siê tu i teraz na miarê mo¿liwoœci poznawczych jakie posiadamy , ale i tak natura przestrzeni wewn¹trz, jak i na zewn¹trz "pude³ka" jest taka sama - nieskoùczona. Ok, zigrin , stwierdzasz, ¿e "pojêcie przestrzeni jest pojêciem wzglêdnym" . Tak wiêc tworzysz t¹ wzglêdnoœÌ. Tworzysz tym samym jakieœ swoje pude³ko, które nazywasz wzglêdnoœci¹. I jeœli jest Ci to do czegokolwiek potrzebne , to w porz¹dku . Niech tak bêdzie. Cz³owiek chyba ju¿ zawsze bêdzie szuka³ dziury w ca³ym i wci¹¿ pyta³ .. a co by³o wczeœniej ?, bo tak jest uwarunkowany. Zigrin i East czy macie na mysli wyobrazie 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #53 : Luty 17, 2010, 22:30:40 » |
|
Enigma piszesz "Kolejne zagadnienie narzĂŞdzia do obserwacji... nie rozumiem, dlaczego tak usilnie usiÂłujecie wyjœÌ/uciec aby mĂłc z boku obserwowaĂŚ. NarzĂŞdziem do obserwacji jest...wÂłaÂśnie czÂłowiek. Wystarczy poobserwowaĂŚ siebie i zaakceptowaĂŚ, a caÂły matrix bĂŞdzie siĂŞ jawiĂŚ bardzo znajomo" Bo wÂłaÂśnie narzĂŞdziem do obserwacji , jak sama zauwaÂżasz JEST czÂłowiek. Dlatego sÂłusznie konkludujesz, Âże wystarczy poobserwowaĂŚ siebie. Ale JAK to zrobiĂŚ bez wychodzenia ( nie jest to jednoznaczne z uciekaniem ) z siebie ?  PisaÂłem o samoÂświadomoÂści, o tym, jak ÂświadomoœÌ ( pole ÂświadomoÂści) obserwuje samo siebie poprzez indywidualnÂą ÂświadomoœÌ, hybrydĂŞ egotyczno-cielesnÂą, czyli czÂłowieka. WÂłaÂśnie takÂą, z narzuconymi ograniczeniami. Najpierw naleÂżaÂłoby ustaliĂŚ to KIM jest czÂłowiek-obserwator ? Czy to egotyczny, kartezjaĂąski byt w stylu "myÂślĂŞ wiĂŞc jestem" ( apoteoza umysÂłu) , czy raczej ÂświadomoœÌ wyposaÂżona w egotyczny umysÂł jako narzĂŞdzie i zwiÂązana ciaÂłem w materii. Najpierw musimy zaobserwowaĂŚ siebie, a nawet, uwaÂżam - ZADECYDOWAĂ o sobie. WybraĂŚ wÂłasne proporcje wewnĂŞtrznych skÂładnikĂłw ( ego , ciaÂło , ÂświadomoœÌ) i dopiero poprzez taki pryzmat spojrzeĂŚ na Matrixa. Czysta obserwacja bez "ja" ( spoza "ja") moim zdaniem daje najbardziej obiektywny oglÂąd rzeczywistoÂści takiej, jakÂą jest. OczywiÂście na TU I TERAZ. To jest wedÂług mnie wÂłaÂśnie wyjÂście z pudeÂłka poprzez przestrzeĂą jednorodnego , wszechogarniajÂącego pola ( pola ÂświadomoÂści ). Przestawienie siĂŞ na kwantowÂą nieliniowoœÌ, gdzie nie ma skutku, ani przyczyny. Z tego poziomu moÂżesz "wskoczyĂŚ" na dowolnÂą moÂżliwÂą orbitĂŞ. Eckhart Tolle w "Glosie Ciszy" daje pewnÂą wskazĂłwkĂŞ w jaki sposĂłb osiÂągn¹Ì ten stan : "Zwracaj uwagĂŞ na przerwy – na przerwĂŞ miĂŞdzy dwiema myÂślami, krĂłtkÂą, cichÂą przestrzeĂą miedzy sÂłowami w rozmowie, miĂŞdzy dÂźwiĂŞkami granymi na pianinie albo flecie, albo na przerwĂŞ miĂŞdzy wdechem i wydechem. Kiedy zauwaÂżasz te przerwy, ÂświadomoœÌ „czegoÂś” staje siĂŞ po prostu ÂświadomoÂściÂą. Bezpostaciowy wymiar czystej ÂświadomoÂści wyÂłania siĂŞ z twojego wnĂŞtrza i zastĂŞpuje identyfikacjĂŞ z formÂą." Wtedy jesteÂś Obserwatorem .
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Laguna__
Gość
|
 |
« Odpowiedz #54 : Luty 17, 2010, 22:57:38 » |
|
Tu siĂŞ zgodze, choĂŚ moÂże nie wszystkie pudeÂłka, ale wÂłasne w ktĂłrym egzystujemy. Co do terminu pudeÂłek, to wolaÂłabym okreÂślenie dojrzewania lotosu. WypeÂłniona energiÂą struktura powinna otworzyĂŚ siĂŞ jak lotos na sÂłoĂące. Zamiast wiĂŞc uciekaĂŚ, naleÂżaÂłoby dojrzeĂŚ do skoku. UWAGA Matrix otwiera siĂŞ   Czy teraz widaĂŚ dlaczego Lotos jest symbolem oÂświecenia. Droga Enigmo.. Na pdstawie tego co piszesz nasuwa sie stwierdzenie , ze jestes osoba bardzo oczytana , ale mam do Ciebie pytanie na ile to co wyczytalas w literaturze zrealizowalas w obecnym zyciu ? Inaczej mam konkretne pytanie , a mianowicie w jaki sposob opisalabys doswiadczenie ,,otwierania sie Lotosu "skoku.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 23:01:03 wysłane przez Laguna__ »
|
Zapisane
|
|
|
|
Silver
Gość
|
 |
« Odpowiedz #55 : Luty 18, 2010, 00:34:11 » |
|
Czysta obserwacja bez "ja" ( spoza "ja") moim zdaniem daje najbardziej obiektywny oglÂąd rzeczywistoÂści takiej, jakÂą jest. OczywiÂście na TU I TERAZ.
Zawsze istnieje TU i TERAZ. A to co byÂło juÂż byÂło, a to co bĂŞdzie gdy nadejdzie i tak bĂŞdzie TERAZ. SAMOOBSERWACJA. PoniÂżej napiszĂŞ kilkanaÂście zdaĂą, ktĂłre refkeksyjnie i samodzielnie myÂślÂącemu homo sapiens sapiens, w zupeÂłnoÂści powinno wystarczyĂŚ do zrozumienia jak i po co to robiĂŚ. Samoobserwacja jest to bezpoÂśredni sposĂłb odkrycia, kim naprawdĂŞ jesteÂśmy. Samoobserwacja jest bardzo sÂłabo rozwiniĂŞtÂą zdolnoÂściÂą u ludzi, a ktĂłrÂą wszyscy posiadamy. Nie ma w niej nic skomplikowanego, aby jednak jÂą opanowaĂŚ, trzeba trochĂŞ determinacji[/i]. Nasz umysÂł jest leniwy. Woli pracowaĂŚ wedÂług starych wzorcĂłw i znajomych schematĂłw, niÂż tworzyĂŚ i prĂłbowaĂŚ czegoÂś nowego. Dlatego jest zdecydowanie zbyt prymitywnym narzĂŞdziem do odkrywania naszego Prawdziwego JA. JeÂśli chcemy wiedzieĂŚ, kim naprawdĂŞ jesteÂśmy, musimy posÂługiwaĂŚ siĂŞ subtelniejszymi narzĂŞdziami. Musimy wykroczyĂŚ poza intelekt, oraz poza emocjonalnÂą i fizycznÂą percepcjĂŞ. By rozwin¹Ì w sobie tĂŞ zdolnoœÌ, trzeba zacz¹Ì od obserwowania tych trzech g³ównych funkcji. Ăwiczymy swĂłj umysÂł, by skupiaÂł i kierowaÂł uwagĂŞ na swoje myÂśli, emocje i odczucia fizyczne. OsiÂągamy to z czasem, kiedy opanujemy zdolnoœÌ oglÂądania siebie bez utoÂżsamiania siĂŞ z ktĂłrymÂś z tych oÂśrodkĂłw lub bez interwencji ktĂłregoÂś z naszych ministrĂłw (EGO). Innymi sÂłowy, obserwujemy kaÂżdy oÂśrodek obiektywnie, tak jak obserwowalibyÂśmy myÂśli, emocje, fizyczne odczucia i gesty kogoÂś innego.
Nie wydajemy Âżadnych opinii, Âżadnych osÂądĂłw ani ocen; nie stawiamy niczemu oporu i nie usiÂłujemy zrozumieĂŚ lub wyjaÂśniĂŚ to, co obserwujemy – po prostu Âśledzimy tylko strumieĂą Âżycia w sobie. To uwalnia nas od kompulsywnych emocji, przywiÂązania do fizycznych naÂłogĂłw i podÂświadomego systemu przekonaĂą, ktĂłre ciÂągle i bez koĂąca nami rzÂądzÂą.
Gdy zaczynamy automatycznie obserwowaÌ samych siebie, zauwa¿amy, ¿e na d³u¿sz¹ metê trudno nam zachowaÌ obiektywnoœÌ. Przychodz¹ ró¿ne myœli, poruszone zostaj¹ emocje, daj¹ o sobie znaÌ fizyczne pragnienia i powoduj¹, ¿e zapominamy o Ìwiczeniu. Ka¿dy z oœrodków przynosi coraz to nowe skojarzenia i zaczynamy siê identyfikowaÌ ze swymi wspomnieniami, trac¹c samoœwiadomoœÌ.
Tego nale¿y oczekiwaÌ i jest to dobry znak. Œwiadczy o tym, ¿e uczciwie ³¹czymy siê z naszym dawnym warunkowaniem, które znowu próbuje nas uœpiÌ. Zawsze odnoszê siê podejrzliwie do osób, które twierdz¹, ¿e obserwowanie siebie jest dla nich ³atwe. Tacy ludzie s¹ czêsto tak oderwani od samych siebie i tak mocno uto¿samiaj¹ siê ze swymi oœrodkami, ¿e tylko sobie wyobra¿aj¹, i¿ siebie obserwuj¹.
Nie bêdziemy siê z nimi sprzeczaÌ; po prostu musimy byÌ œwiadomi wszystkich pu³apek, jakie zastawia na nas to Ìwiczenie. W miarê regularnej praktyki samoobserwacja staje siê coraz ³atwiejsza. Pierwsze kroki wspinaczki zawsze s¹ najtrudniejsze. Ca³y ten proces przebiega ³atwiej dziêki œwiadomemu oddychaniu. Swiadome oddychanie, które jest zgodne z natur¹, poszerza œwiadomoœÌ, umo¿liwiaj¹c uwa¿niejsze obserwowanie ka¿dego z naszych oœrodków. Zanim zrozumiemy, czym jest prawdziwa samoobserwacja, zbadajmy, czym nie jest. To pomo¿e nam w uzyskaniu jasnoœci na ten temat.
Obserwowanie siebie nie jest egocentryczn¹ gimnastyk¹ umys³ow¹ ani myœleniem ca³y czas o sobie i pogr¹¿aniem siê w sobie. Przeprowadza siê je bez analizowania, bez intelektu, si³y woli i bez wysi³ku. Samoobserwacja jest bezstresowa, ³agodna i pozostaje w ca³kowitej równowadze z natur¹ i ca³ym naszym ¿yciem. Wysi³ek i walka œwiadcz¹ o konflikcie wewnêtrznym, podczas gdy obserwowanie siebie jest stanem spokoju umys³u, ca³kowicie wolnym od konfliktu.
A wiêc, jak to robimy? Samo u¿ycie s³ów mo¿e byÌ tutaj myl¹ce. Obserwowanie siebie nie jest czymœ, co robimy. Jest po prostu zaniechaniem robienia. Wyjaœnijmy to. Omawialiœmy wszystko, co nie pozwala nam doœwiadczyÌ chwili obecnej: porównywanie, os¹dzanie, stawianie oporu, uto¿samianie siê i analizowanie. A wiêc jak doœwiadczyÌ chwili obecnej? Trzeba przestaÌ robiÌ te rzeczy.
BEZSTRONNA SAMOOBSERWACJA
ObserwujÂąc siebie, nie robimy absolutnie nic, tylko jesteÂśmy Âświadkami wszystkiego, co siĂŞ zdarza w kaÂżdym z trzech oÂśrodkĂłw, a takÂże na zewnÂątrz. Nic nie robimy, tylko obserwujemy. Bezstronnie, bez przywiÂązania, tak jakby wszystko zdarzaÂło siĂŞ komu innnemu. Nie bierzemy niczego osobiÂście ani teÂż nie wydajemy Âżadnej opinii. Po prostu obserwujemy.
Krishnamurti, w ksi¹¿ce The First and Last Freedom, tak opisuje samoobserwacjê:
ŒwiadomoœÌ jest obserwacj¹ bez potêpiania. ŒwiadomoœÌ przynosi g³êbokie zrozumienie, poniewa¿ nie ma ¿adnego potêpiania, ani uto¿samia siê z niczym, tylko cicha obserwacja. Gdy chcê coœ zrozumieÌ, muszê to obserwowaÌ. Nie wolno mi tego krytykowaÌ. Nie wolno mi tego potêpiaÌ. Nie wolno mi po¿¹daÌ tego jako przyjemnoœci, ani unikaÌ jako nieprzyjemnoœci. Musi byÌ tylko spokojna obserwacja FAKTU. Nie ma w tym ¿adnego celu, lecz tylko œwiadomoœÌ wszystkiego, co siê dzieje.
I to ostanie zdanie jest najwa¿niejsze.Nie ma celu - jest tylko œwiadomoœÌ wszystkiego co siê dzieje.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2010, 00:41:38 wysłane przez Silver »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #56 : Luty 18, 2010, 01:02:05 » |
|
Lubiê Krishnamutriego za to, ¿e nawet gdy pisze "ŒwiadomoœÌ jest obserwacj¹ bez potêpiania" , to jednoczeœnie potêpia pisz¹c "Zawsze odnoszê siê podejrzliwie do osób, które twierdz¹, ¿e obserwowanie siebie jest dla nich ³atwe. Tacy ludzie s¹ czêsto tak oderwani od samych siebie i tak mocno uto¿samiaj¹ siê ze swymi oœrodkami, ¿e tylko sobie wyobra¿aj¹, i¿ siebie obserwuj¹.", ale to staje siê zrozumia³e i wybaczalne, gdy¿ " Przychodz¹ ró¿ne myœli, poruszone zostaj¹ emocje, daj¹ o sobie znaÌ fizyczne pragnienia i powoduj¹, ¿e zapominamy o Ìwiczeniu. Ka¿dy z oœrodków przynosi coraz to nowe skojarzenia i zaczynamy siê identyfikowaÌ ze swymi wspomnieniami, trac¹c samoœwiadomoœÌ. "Uleganie dzia³aniu zmys³ów oraz ego to jest czêœÌ tego procesu obserwacji. Bardzo wa¿na czêœÌ. Warto siê nad tym zastanowiÌ g³êbiej. Jest to wg mnie szansa na dokonanie transformacji ego . Nawet , gdy ono przejmuje inicjatywê, to nie na d³ugo i ju¿ nie jest takie samo , jak sprzed uœwiadomienia sobie œwiadomoœci 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Enigma
Gość
|
 |
« Odpowiedz #57 : Luty 18, 2010, 02:59:03 » |
|
Droga Enigmo.. Na pdstawie tego co piszesz nasuwa sie stwierdzenie , ze jestes osoba bardzo oczytana , ale mam do Ciebie pytanie na ile to co wyczytalas w literaturze zrealizowalas w obecnym zyciu ? Inaczej mam konkretne pytanie , a mianowicie w jaki sposob opisalabys doswiadczenie ,,otwierania sie Lotosu "skoku.
No to nie jest najlepsze okreœlenie, mo¿e bardziej pasowa³oby do 'przeskoku' - chodzi³o mi o ró¿nice w œwiadomoœci. Ale trudno jest siê wypowiadaÌ na tematy abstrakcyjne, rzeczowym jêzykiem dlatego chwytam siê czêsto porównania, symboliki i opowieœci. Ale przecie¿ nie ja jedna, symbolika Lotosu jest przecie¿ powszechnie znana. Stosowanie prostego (lecz nie prostackiego) jêzyka ma na celu ukazanie sedna zagadnienia. Czy to Ÿle Laguno ze potrafiê wyt³umaczyÌ w paru zdaniach, to co z za³o¿enia powinno byÌ niebotycznie trudne? Pytam bo nie bardzo rozumiem, co chcesz mi zarzuciÌ? Wiem ze nie przepadasz za moj¹ osob¹, ze wzgledu na ró¿ne podejœcie do Samuela-Enki, ale czy to jest powód aby podchodziÌ tak nieufnie do otwartej d³oni? Bynajmniej nie jest to czysta wiedza ksi¹¿kowa, co zasugerowa³aœ w swoim pytaniu, wrêcz przeciwnie nie znalaz³am jeszcze rzeczowej ksi¹¿ki, która kompleksowo potraktowa³aby ten temat. To ze podpieram siê Winterem... on zgrabnie korzysta z doœwiadczeù innych, co tez jest powodem pos¹dzeù o plagiat, ale czy znaczy to ze mamy odrzuciÌ jego obserwacje? Co zrealizowa³am? Nie widzia³am swojego Lotosu jeœli o to pytasz, ale ze wszystkich rzeczy jakie mnie otaczaj¹ ta struktura jest dla mnie jedynie 'rzeczywista' - wszystko reszta jest mira¿em. Moje obserwacje dotycz¹ zwyk³ego ¿ycia i najbli¿szego mi otoczenia. Mo¿e i przeczyta³am kilka interesuj¹cych ksi¹¿ek, ale sama informacja jeœli nie jest podparta zrozumieniem (tzn jeœli sie jej nie 'czuje') po pewnym czasie znika z umys³u. WiedzieÌ nie znaczy nauczyÌ siê na pamieÌ, tylko zrozumieÌ. Jeœli wiec wiedza jak¹ cz³owiek posiada budzi wewnêtrzny sprzeciw, lub nie jest zgodna z praktycznym doœwiadczeniem, wskazuje na brak lub fa³szywy trop. Moja osobista wiedza, przynios³a mi jedynie spokój. Nie ma we mnie buntu, poszukiwania, sprzeciwu na rzeczywistoœÌ. Egzystujê byÌ mo¿e banalnie, ale w przekonaniu ¿e wszystko jest na swoim miejscu. Ka¿dy dzieù przynosi mi nowe pogodzenie ze sob¹ i ¿yciem, tym co mnie spotyka i nie chodzi tylko o samo szczêœcie. Egzystuje we mnie pewnoœÌ ¿e zmierzam w odpowiednim kierunku, choÌby nawet po pope³nieniu b³êdu, zasada przyczyny i skutku i tak niechybnie nawraca na w³aœciw¹ œcie¿kê. ChoÌby i nawet mia³o to byÌ poniesienie niemi³ych konsekwencji. Pod wp³ywem zrozumienia, nawet najbardziej pokrêcona œcie¿ka nabiera nieznanego wczeœniej sensu. Dlatego tez nie czujê potrzeby walki, rewolucji, obalania w³adz ani uciekania z matriksa. Nie interesuje mnie czy Lotos jest ¿ó³ty, zielony, czy czerwony wystarcza mi sama œwiadomoœÌ ¿e jest i jak¹ ma funkcje. Wiem ze tego wszystkiego nie da siê przekazaÌ s³owami...niestety. Ludzie czasem zaprzeczaj¹ dla samej zasady, gdy nie s¹ gotowi na owo 'pogodzenie' siê ze sob¹. Jednego razu rozprawiaj¹c o strukturze œwiata i Centralnej Istocie us³ysza³am tylko jedno s³owo 'Nie'. I ok, czyjeœ 'nie' - równie¿ mogê zaakceptowaÌ. Ale trudno mi zrozumieÌ Laguno, twoje podejœcie " ile to co wyczyta³aœ w literaturze zrealizowa³aœ w obecnym zyciu" bo to smutne pytanie, jakbyœ chcia³¹ mi zasugerowaÌ - ¿e prawie o jakiœ bajkeczkach, o których nie mam pojêcia. Jeœli chcesz wiedzieÌ to przeczyta³am o wiele mniej, ni¿ dane by³ mi prze¿yÌ. Odszuka³am skazê która przenosz¹c sie pokoleniowo, sk³ania do destrukcji. Zmiana tego wzorca mia³a jednak wysok¹ cenê i do dziœ nie jestem pewna wyniku. Poœwieci³am kilka lat na odosobnienie, choÌ w t³umie ludzi. Chocia¿ kosztowa³o mnie to zerwanie realcji i zwi¹zków, rozumiem ze separacja jest konieczna dla ciszy i skupienia. Wiem równie¿ czym jet przeœladowanie, osaczenie i s³aboœÌ. Jak widaÌ nie s¹ to ¿adne bohaterskie epitety, którymi mo¿naby siê chwaliÌ, wrêcz przeciwnie. Skrywam je g³êboko, jak pami¹tkowe blizny podjêtego wysi³ku. Wyrzeczenie siê wygody, splendoru, przeznaczenia i na koniec samego siebie...a wszystko po to by osi¹gn¹Ì spokój i niezachwian¹ równowagê. Ta realizacja, to niew¹tpliwie droga poœwiêcenia i nie wyobra¿am sobie innej. A g³ówn¹ nagrod¹ w tym biegu ¿ebraków po Z³otego Grala - jest zrozumienie w³aœnie. Có¿ chcesz mi wiêc odebraÌ, swoim pow¹tpiewaniem? Ale ok Laguno, byÌ mo¿e ty zrealizowa³aœ wiêcej, lub wiêcej jesteœ w stanie zaobserwowaÌ - nie przeczê. Wiem nawet ze krêc¹ sie tu osoby które wiedz¹/widz¹ wiêcej choÌ gadaj¹ du¿o mniej. Jak widaÌ ka¿dy ma swoj¹ rolê. Jeœli wiec nie podobaj¹ ci siê moje teorie, to napisz prosto z mostu 'mylisz sie' lub 'jesteœ w b³êdzie' i przedstaw swoja wersjê - tak bêdzie uczciwiej, nieprawda¿? No chyba ¿e swoje wersji nie masz, tylko oponujesz dla zasady, tak jak opisany wy¿ej przypadek  Szczere wypowiedziane 'nie' jest bardziej uczciwe ni¿ pozostawione pole do domys³ów. Ale ¿eby juz nie tragizowaÌ, to zadam pytanie które naprowadzi³o mnie do ciekawych wniosków. OdpowiedŸ na nie, nie kry³a siê w ¿adnym traktacie naukowo-filozoficznym, lecz wyp³ywa z g³êbin jestestwa w sposób tak prosty, jak troska mamy budzi poczucie zaufania. Wiec: Na tle zimnego i ciemnego kosmosu, wype³nionego niezliczona iloœci¹ gorej¹cych, pal¹cych S³oùc - jak jawi siê Wam nasza Ziemia? Czym jest dla nas planeta na której ¿yjemy, gdzie ró¿nica temperatur jest tak niewielka w ci¹gu roku, a warunki tak niezwyk³e w porównaniu z reszt¹ uk³adu s³onecznego. Gdyby Ziemie mo¿na by³o okreœliÌ jednym s³owem, by³oby/by³by to: ....Jeœli ktos ma chwilê zadumy, niech pozwoli swojemu jestestwu z³¹czyÌ siê z uczuciami które kojarz¹ siê z tym obrazem.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
jeremiasz
Gość
|
 |
« Odpowiedz #58 : Luty 18, 2010, 09:10:49 » |
|
MoÂże dlatego , jeremiaszu, Âże Architekt to tak na prawdĂŞ troszkĂŞ bardziej rozwiniĂŞty Ty. My wszyscy jesteÂśmy Architektami. Jakby powiedziaÂł Nassim Haramein .. nigdy nie byÂło jednego Big-Bangu . On zdarza siĂŞ przez caÂły czas..
A... a ja nie o tym. Bo pytanie w temacie w¹tku brzmi - "czy mo¿na?" Moim skromnym zdaniem wydaje siê ¿e mo¿na, niejako z definicji. Stwarzaj¹c jakikolwiek matrix stwarza siê tak¿e stan "poza matrixem". Pytanie mo¿e powinno byÌ - "w jaki sposób otworzyÌ matrix?" Co do Harrasima, œwiêtej geometrii, etc.... Mam wra¿enie (podkreœlam _wra¿enie_) ¿e próby t³umaczenia œwiata za pomoc¹ œw. geometrii to trochê taka postawa "mieÌ ciastko i zjeœÌ ciastko". Fizycy i matematycy zbudowawszy swój œwiatopogl¹d w³aœnie na fizyce i matematyce, nie chc¹c rezygnowaÌ z tego co dla nich znane i hmm "pewne", wypuszczaj¹ mackê w nieznane rejony próbuj¹c znanymi metodami objaœniaÌ nieznane. Moim zdaniem, nie têdy droga. Dla samego siebie u¿ywam analogii z gr¹ komputerow¹ lub np. SecondLifem (polecam, mo¿na siê wiele dowiedzieÌ o samym sobie). "¯yj¹c" w grze komputerowej, chodzimy po tamtym œwiecie, podlegamy jego ograniczeniom i regu³om i nie mamy zielonego pojêcia o tym, ¿e to wszystko odbywa siê w procesorach, dyskach, itp. Z punktu widzenia gry - dyski i procesory s¹ absolutnie POZA. Wsi¹kaj¹c w œwiat np. SecondLifu gdzie mo¿na tworzyÌ ró¿ne rzeczy i gdzie pojawiaj¹ siê emocje po jakimœ czasie zapomina siê o tym, ¿e tamten œwiat to tylko gra bitów. I bêd¹c _tam_ nie ma ¿adnej mo¿liwoœci dowiedzieÌ siê o tym jaka jest budowa procesora czy jaka jest pojemnoœÌ dysku. Nie ma mo¿liwoœci nawet dowiedzieÌ siê o samym procesorze, o tym, ¿e on w ogóle istnieje, itp. Dla œwiata gry _nie istnieje_ procesor i program. Œw geometria owszem, mo¿e pozwoliÌ nam poznaÌ lepiej budowê bierz¹cego œwiata, ale NIE JEST W STANIE dowiedzieÌ siê jak to wygl¹da 'z zewn¹trz', z poza matrixa. Czyli nie jest narzêdziem do jego otwarcia. Moim zdaniem to po prostu kolejna "technologia". ByÌ mo¿e pozwalaj¹ca dowolnie manipulowaÌ bierz¹cym œwiatem, ot taki - zestaw kodów pozwalaj¹cych na pewne 'boskie' efekty. Ale ci¹gle i zawsze _w ramach_ matrixa. pozdrawiam
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #59 : Luty 18, 2010, 09:28:39 » |
|
chyba wypada siĂŞ zgodziĂŚ z w/w opiniÂą,- bo choĂŚ nie podwaÂżam rĂłwnieÂż prac Harrasima lub innych tego typu- to jest to kolejna metoda opisania wÂłaÂśnie naszej rzeczywistoÂści dalej z punktu od wewnÂątrz, rzuca nowe ÂświatÂło na niÂą, ale nie wskazuje furtki wyjÂścia.
Pozdr.
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #60 : Luty 18, 2010, 10:38:37 » |
|
Wyjœcie .. dlaczego przebywaj¹c tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umys³em poszukujemy WYJŒCIA z tego ? Przecie¿ skoro, jak sugerujesz jeremiasz ŒG jest tylko jak¹œ tam, lepsz¹ lub gorsz¹, prób¹ opisu Matrixa , to chyba ka¿da próba podjêta przy pomocy naszych , umys³owych aparatów poznawczych , bêdzie z góry skazana na podobn¹ opiniê jeremiasza. Ostatecznie furtka otwiera siê wraz ze œmierci¹. A mo¿e to tylko przejœcie do innego "pude³ka"? Nie o takie poznanie nam jednak chodzi. Chcemy jeszcze po¿yÌ prawda ?  Ja staram siê na to wszystko spojrzeÌ z innej strony. Matrix jest równie¿ niezbêdnym elementem tego, co znajduje siê poza nim. Ba - istnieje po to, aby równie¿ to, co poza nim mog³o istnieÌ. Naukowcy staraj¹ siê znaleŸÌ na to dowody przy pomocy dostêpnych im "matrixowych" œrodków i przynajmniej COŒ robi¹ w tym kierunku. Jeœli fizyk, wspomniany Amit Goswami, z lekkoœci¹ wspomina o œwiadomoœci, tak, jakby to by³a wielkoœÌ fizyczna twierdz¹c, ¿e w³aœciwie to istnieje tylko ona ( oddzielenie od niej jest iluzj¹ ) to dla mnie brzmi co najmniej jak mistyczna mowa kap³aùska. Co wiêcej. Dostrajaj¹c siê do tego jedorodnego pola œwiadomoœci stajemy siê wszechmog¹cymi Architektami. Mamy moc tworzyÌ i zmieniaÌ matrixa.Poza nim znajduje siê potencja³ nieskoùczonych mo¿liwoœci. Po co wiêc szukaÌ furtki, czy dziury, kiedy mo¿esz sobie otworzyÌ bramê? I to od zewn¹trz  W tym miejscu pojawia siê pytanie. Kiedy iluzja stanie siê plastyczn¹ mas¹ , kiedy nauczymy siê tworzyÌ matrix i dowolnie go rekonfigurowaÌ, to , czy bêdziemy jeszcze chcieli wyjœÌ poza niego ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #61 : Luty 18, 2010, 12:58:43 » |
|
no przeciez okolice 2012 - do 2015 maja byc ta brama do przekroczenia matrixa - bedzie mona osiagnac nirvane, znalezc sie w innym wymiarze w raju, czy tez tutaj prawia osiagnac raj:) w zaleznosci od stopnia swiadomosci- manipulowac matrixem mozna tylko samemu rozwijajac i zmieniajac swoja swiadomosc - wyjsc poza niego - to wlasciwie tylko nirvana:) z odpowiednia swiadomoscia samsara jest nirvana co nie jest takie latwe..ale tak jest:) (wszystko jest wszystkim kazdy jest kazdym:)- nie istnieje nic co nie jest mysla...no ale trzeba dotrwac do tego czasu mniej wiecej za rok eksperyment LHC z pelna moca, wojna z iranem (tz caly bliski wschod wojna - ewentualnie dolacza sie chiny i rosja..) i jeszcze przebiegunowienie Ziemi 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2010, 13:00:59 wysłane przez quetzalcoatl44 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #62 : Luty 18, 2010, 15:11:17 » |
|
"WyjÂście .. dlaczego przebywajÂąc tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umysÂłem poszukujemy WYJÂŚCIA z tego ?" east. Tak , dobrze to ujoles , wyjscia poszukujemy UMYSLEM! I to jest wielki blad, bo wyjscie znajduje sie na drodze poszukiwan UCZUCIAMI. Umysl tworzy tylko polapki z ktorych wyjscie znajda uczucia.Tak wiec na niewiele sie zdadza wszelkie geometryczne i inne logiczne wylyczanki. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #63 : Luty 18, 2010, 15:21:54 » |
|
no dokladnie bo o czym mowi np sw geometria ze jest ktory jest jest wszedzie:), ze kluczem wlasnie jest milosc i ze jestesmy tu gdzie jest nam mimo wszystko najlepiej:) - dlatego te wszystkie swiry zamiast strzelic sobie w leb, wola gnebic innych - mam nadzieje ze juz niedlugo... 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
jeremiasz
Gość
|
 |
« Odpowiedz #64 : Luty 19, 2010, 09:35:41 » |
|
Wyjœcie .. dlaczego przebywaj¹c tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umys³em poszukujemy WYJŒCIA z tego ? Przecie¿ skoro, jak sugerujesz jeremiasz ŒG jest tylko jak¹œ tam, lepsz¹ lub gorsz¹, prób¹ opisu Matrixa , to chyba ka¿da próba podjêta przy pomocy naszych , umys³owych aparatów poznawczych , bêdzie z góry skazana na podobn¹ opiniê jeremiasza. Ostatecznie furtka otwiera siê wraz ze œmierci¹. A mo¿e to tylko przejœcie do innego "pude³ka"? Nie o takie poznanie nam jednak chodzi. Chcemy jeszcze po¿yÌ prawda ?  Czy ostatecznie furtka otwiera siê wraz ze œmierci¹ to nie wiem. ByÌ mo¿e. A byÌ mo¿e to kolejne pude³ko czy matrix. Wracaj¹c do analogii z gr¹ komputerow¹. ¯eby gra mia³a sens musi istnieÌ mo¿liwoœÌ wp³ywania na ni¹ i musi istnieÌ mo¿liwoœÌ informacji zwrotnej. Bo inaczej to tylko zmieniaj¹ce siê bity w komputerze bez ¿adnej wartoœci dla nas. Dla kogoœ graj¹cego na komputerze czymœ co pozwala na sterowanie jest interfejs u¿ytkownika - z jednej strony wyœwietlany obraz + oczy odbieraj¹ce ten obraz i w drug¹ stronê to d³onie + klawiatura. To trochê takie po³¹czenie miêdzy-systemowe pozwalaj¹ce na przep³yw informacji w obie strony. Ale to znowu kwestia technologii. Akurat tak¹ posiadamy - d³onie naciskaj¹ guziki i wp³ywaj¹ na grê. Mo¿e kiedyœ bêdziemy inaczej sterowaÌ postaci¹ na ekranie. np. myœl¹. Po¿yjemy - zobaczymy. Ale przecie¿ nie o to po³¹czenie chodzi. Przecie¿ nie gra siê po to, aby zobaczyÌ jak to jest kiedy steruje siê postaci¹ za pomoc¹ klawiatury. To byÌ mo¿e tylko jakieœ dodatkowe doznanie. Co wiêcej, z punktu widzenia komputera, ekran czy klawiatura nie jest mu do niczego potrzebna. To MY potrzebujemy ekranu i klawiatury. To my potrzebujemy interfejsu. Bez niego gra toczy siê i tak i tak w pamiêci maszyny. Zgodnie z programem. Ale czy o sterowanie chodzi? Czy to jest ca³a wartoœÌ gry? Oczywiœcie, ¿e nie. G³ównym celem grania w jak¹kolwiek grê jest "prze¿ycie" czegoœ. Czyli musi nast¹piÌ moment uto¿samienia siê z postaci¹ na ekranie. Gdyby los "ch³opka" na ekranie by³ nam obojêtny to nie zale¿a³oby nam aby przeszed³ jakiœ tam labirynt czy wygra³ pojedynek na miecze. Ale nam zale¿y ¿eby przeszed³ - kiedy "uda mu siê" koùcem buta zaczepiÌ o pó³kê i "nie spadnie" w przepaœÌ, to pojawiaj¹ siê emocje. Kiedy dojedziemy do mety na pierwszym miejscu - znowu pojawiaj¹ siê emocje. Obecnie gry s¹ tak bliskie rzeczywistoœci, ¿e owo uto¿samianie z postaci¹ przychodzi jeszcze ³atwiej ni¿ wtedy kiedy postacie by³y rysowane z paru pixeli. W grze obserwujemy zmagania komputerowych postaci, o których wiemy, ze s¹ nierealne, ale emocje, które siê przy tym pojawiaj¹ s¹ REALNE. Podobnie jak np. w czasie ogl¹dania filmu. I co z tego, ¿e to tylko film - prze¿ywane emocje s¹ prawdziwe. Nie mo¿na siê np. baÌ na niby. Nie mo¿na siê rozp³akaÌ na niby. Albo p³aczesz - albo nie. Owszem, mo¿esz udawaÌ dla innych, sterowaÌ cia³em aby wygl¹da³o jakbyœ p³aka³. Ale p³akaÌ naprawdê mo¿na jedynie naprawdê. Realnie. Przed samym sob¹ nie da siê udawaÌ p³aczu. I o to byÌ mo¿e chodzi w matrixie. O emocje. O prze¿ywanie emocji. O czucie tych emocji. Mo¿e jak pisze Kiara o u-czucie tych emocji. ByÌ mo¿e matrix w którym ¿yjemy zosta³ stworzony w³aœnie po to aby doœwiadczyÌ ga³ej gamy emocji, ca³ego spektrum uczuÌ. A mózg to tylko interfejs do tego aby mo¿na sterowaÌ "ch³opkiem na ekranie". Cia³o to ten "ch³opek", którym sterujemy. I uto¿samiamy siê z nim. Na czas gry. Zauwa¿cie, kiedy przestajemy graÌ? S¹ dwa powody - kiedy graÌ ju¿ nie mo¿emy (bo nam pad³ procesor albo wzywaj¹ nas inne obowi¹zki), i drugi - kiedy gra nam siê znudzi. W pierwszym przypadku zwykle wracamy do gry kiedy tylko znowu mamy mo¿liwoœÌ. Oznacza³oby to, ¿e œmierÌ mo¿e byÌ tylko chwilow¹ przerw¹ w grze. ¯e owszem, nie mamy mo¿liwoœci (bo nam akurat cia³o "wysiad³o"), ale myœlami jesteœmy wci¹¿ "przy grze" i wrócimy do niej zaraz jak tylko bêdzie taka mo¿liwoœÌ. W drugim przypadku, "zaspokojenie" (szukam lepszego okreœlenia ale jakoœ nie umiem znaleŸÌ) powoduje, ¿e ju¿ siê nam nie chce w dan¹ grê graÌ. ¯e ju¿ j¹ przeszliœmy. ¯e zaliczyliœmy wszystkie levele. Itp. Nic _wiêcej_ z niej ju¿ nie wyniesiemy. ¯e osi¹gneliœmy etap, który programista oznaczy³ jako "koniec. gra wygrana". To wydaje mi siê moment prawdziwego otwarcia matrixa. ¯e owszem, mo¿e jeszcze trzeba poczekaÌ a¿ siê wypali w nas ¿ycie (a czasami nie potrzeba czekaÌ). Ale po wylogowaniu siê, nie mamy powodów aby znowu uruchamiaÌ gry. ByÌ mo¿e poszukamy wtedy nastêpnej. Kto wie? Jeszcze jeszcze inna kwestia. Kto te wszystkie gierki programuje?... Jeszcze a propos œw. geometrii. Za³ó¿my, ¿e ta technologia pozwoli dowolnie manipulowaÌ rzeczywistoœci¹. (Ot taki, œwiadomy Neo, który doœÌ dowolnie nagina³ matrixa do swoich potrzeb). Czyli to bêdzie tak, jakbyœmy posiadali w jakiejœ grze kody dostêpu do wszystkich poziomów, do wszystkich drzwi, itp. Taka gra bardzo szybko przestaje byÌ "fajna", staje siê po prostu nie warta grania w ni¹. Wszysto od razu jest dostêpne, bez ograniczeù, itp. Nie wynosi siê z niej ¿adnych emocji... Nuuuuudaaaa pozdrawiam edit1: jeszcze a propos œmierci. Powszechnie znanym jest fakt, ¿e w astralu nastêpuje natychmiastowa zewnêtrzna kreacja naszego wewnêtrznego stanu. Osoba w astralu w dalszym ci¹gu tkwi w matrixie uwiêziona swoimi emocjami i uczuciami. Obowi¹zuj¹ w nim inne regu³y ni¿ na Ziemi, ale nie oznacza to "uwolnienia". ŒmierÌ niekoniecznie oznacza opuszczenie matrixa.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2010, 10:00:26 wysłane przez jeremiasz »
|
Zapisane
|
|
|
|
Enigma
Gość
|
 |
« Odpowiedz #65 : Luty 19, 2010, 22:21:35 » |
|
Cikawe porównanie, co do œwiata virtualnego. Nasuwa mi sie taka refleksja: Postacie które 'zaistnia³y' w grze - nie mog¹ istnieÌ poza 'dyskiem' procesorem itp. Ale nie ulega w¹tpliwoœci ze ostatecznie s¹ 'sterowane' (to te¿ nie najlepsze s³owo ale nie mam innego) z zewn¹trz 'gry'. Pytanie wiec kto/co krêci z zewn¹trz, przelewaj¹c 'cz¹stkê siebie' do wytworzonego œwiata? Nie ulega te¿ w¹tpliwoœci, ¿e zapuszczamy sie w 'inny wymiar' aby doœwiadczyÌ emocji. Budda wskazywa³, ze powodem pozostawania w Samsarze jest ¿¹dza. Tak wiêc nadal bêdê twierdziÌ ¿e 'nikt nas nie zamyka' gdy¿ zstêpujemy w cia³o powodowani w³asnym namiêtnoœciami  ByÌ mo¿e ŒG sama jako czysta informacja, nie pomo¿e nam zrozumieÌ sensu istnienia (gdy¿ musimy go bezpoœrednio doœwiadczyÌ) ale pomaga w opisaniu 'rzeczywistoœci'. A i przypomnia³o mi siê sk¹d wziê³a siê moja pewnoœÌ co do istnienia struktury 'lotosu'. Otó¿ nie kontaktuj¹c sie z nikim co do tego zagadnienia, zdarzy³o mi sie narysowaÌ rozbudowany schemat na podstawie liczby Fi. PóŸniej spotka³am osobê, która twierdzi³a, ze podobn¹ konstrukcjê zobaczy³a w 'transie'. Zerkaj¹c na mój 'schemat' wskaza³a w którym miejscu jest 'niepe³ny'. Potrafi³a równie¿ okreœliÌ wielkoœÌ (mia³ wype³niaÌ ca³a przestrzeù - ogromne, ogromne...  ) i byÌ wype³niony kolorami piêkne, pulsuj¹ce...- takie by³y jej s³owa. A wygl¹da³o w sporym uproszczeniu, mniej wiêcej tak:  Wiec uzna³am, ze jeœli kilka osób, jednoczeœnie, niezale¿nie i mniej wiêcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wniosków - to coœ w tym musi byÌ. Czy tak wygl¹da nasz procesor, lub Hd?
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2010, 22:23:31 wysłane przez Enigma »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #66 : Luty 20, 2010, 00:23:53 » |
|
Calkiem moÂżliwe Enigmo. Procesorem moÂże byĂŚ ÂŚG. To silnik tej "gry" co wydaje siĂŞ potwierdzaĂŚ na wielu "levelach" Jeremiaszu , wspomiales o interfejsie, ktory nas w pewnym sensie ogranicza. Bo na przyklad w astralu mamy inny interfejs. Tutaj, w Twojej analogii do gier komputerowych, potrzebujemy klawiatury i ekranu. Gdyby nie one to nie wiedzielibysmy ,ze w ogole jakas gra sie toczy. ba, gdyby nie nasze zmysly plus mozg ( co mozna lacznie potraktowac jednym slowem - interfejs ) to w ogole nic nie wiedzielibysmy o otaczajacej nas rzeczywistosci. Mozliwe, ze ta w ogole nie wplywalaby na nas, bo niby jak ? Dotykamy tutaj waznej kwestii, a mianowicie tej, ze Matrix dzieje sie w nas. Wyjscie poza niego ( mozliwe, ze do innego Matrixa ) odbywa sie poprzez zmiane interfejsu. No dobrze, ale w takim razie kim jest owo JA, ktore zmienia interfejsy ? czy mozna poznac tego, ktory doswiadcza ( pominawszy wszelkie jego interfejsy ), czyli samego siebie ? ps. cos mi polskie znaki przestaly poprawnie dzialac, sorki.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #67 : Luty 20, 2010, 22:55:58 » |
|
Ale o jakim matrixie mĂłwicie? Dysputa jest bezcelowa. Matrix nie istnieje, wie to Kot, wie Enigma i wie Darek, jak rĂłwnieÂż szereg innych forumowiczĂłw - no chyba, Âże siĂŞ mylÂą...
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
PHIRIOORI
Gość
|
 |
« Odpowiedz #68 : Luty 21, 2010, 13:57:05 » |
|
Wiec uznaÂłam, ze jeÂśli kilka osĂłb, jednoczeÂśnie, niezaleÂżnie i mniej wiĂŞcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wnioskĂłw - to coÂś w tym musi byĂŚ. Czy tak wyglÂąda nasz procesor, lub Hd? Pamietasz enigma datĂŞ, kiedy to zrobiÂłaÂś?.. Kiedys teÂż coÂś takiego narysowaÂłem - z tym Âże w Âśrodku leciaÂł czÂłowiek.  U Ciebie na ilustracji jest aÂż trĂłjka  ) A tak odnoÂśnie tematu topa to proponuje stronĂŞ 4 i 5 w Platon"mit jaskini" http://www.kwarcinski.ovh.org/do_pobrania/artykuly/mit_jaskini.pdf
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2010, 13:58:30 wysłane przez PHIRIOORI »
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #69 : Luty 21, 2010, 14:49:19 » |
|
skoro materia jest swiatlem, to nasza pogon za rzeczami materialnymi jest pogonia za wiatrem:) zawsze tak bylo bo przeciez umieramy i nic nam to nie da:) ale w tym kontekscie to jest do kwadratu:)
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Enigma
Gość
|
 |
« Odpowiedz #70 : Luty 22, 2010, 01:42:28 » |
|
Matrix jako 'pojêcie' jest ju¿ wystarczaj¹co abstarkcyjny. Wole raczej okreœlenie Tao - jeszcze bardziej nieuchwytne  PHIRIOORI, tamto zdjêcie nie jest moj¹ w³asnoœci¹, ani wytworem. Wybra³am je z neta, bo najbardziej odpowiada 'wczesnej fazie' - jeœli idzie o zaawansowanie szkicu. CzêœÌ 'niepe³na' jak¹ wskaza³a mi znajoma, dotyczy³a w³aœnie œrodka. Co do czasu, niestety nie pamiêtam dok³adnie ale bêdzie to ok z 5 lat temu +/- 2. Jak zapozna³am siê z spral¹ Fibonaciego, dotar³o do mnie jak naszkicowaÌ sobie owo centrum. Wykona³am wed³ug obliczeù jedna nitkê i powieli³am z obrotem po okrêgu. Efekt wygl¹da³ mniej wiêcej tak(choÌ i tu œrodek nie jest doskona³y):  Dopiero póŸniej przegl¹daj¹c tu na forum w¹tek o ŒG, natrafi³am na schemat Wintera (dlaczego wybraliœmy ten sam kolor linii, nie wiem)  Pewnie zaraz siê dowiem od Kiary, ze jakieœ Ufo mi to podyktowa³o, ale mniejsza z tym jaka jest jego geneza, wa¿ne jest dla mnie ¿e ogólnie teoria ta jest spójna. Dalsze dywagacje na temat struktur: Mit jaskini (Platon) Przeczyta³am fajne. Na pocz¹tku zaczê³o mi siê rechotaÌ co do wycinanek, ale takie bywaj¹ pocz¹tki. Porównanie z cieniami rzeczy bardzo wci¹gaj¹ce.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
jeremiasz
Gość
|
 |
« Odpowiedz #71 : Luty 22, 2010, 09:58:24 » |
|
Cikawe porĂłwnanie, co do Âświata virtualnego. Nasuwa mi sie taka refleksja: Postacie ktĂłre 'zaistniaÂły' w grze - nie mogÂą istnieĂŚ poza 'dyskiem' procesorem itp. Ale nie ulega wÂątpliwoÂści ze ostatecznie sÂą 'sterowane' (to teÂż nie najlepsze sÂłowo ale nie mam innego) z zewnÂątrz 'gry'. Pytanie wiec kto/co krĂŞci z zewnÂątrz, przelewajÂąc 'czÂąstkĂŞ siebie' do wytworzonego Âświata?
To niew¹tpliwie najwa¿niejsze pytanie ze wszystkich - "KIM JESTEM?" Nie ulega te¿ w¹tpliwoœci, ¿e zapuszczamy sie w 'inny wymiar' aby doœwiadczyÌ emocji. Budda wskazywa³, ze powodem pozostawania w Samsarze jest ¿¹dza. Tak wiêc nadal bêdê twierdziÌ ¿e 'nikt nas nie zamyka' gdy¿ zstêpujemy w cia³o powodowani w³asnym namiêtnoœciami  Oczywiœcie, ¿e mo¿na przyj¹Ì tak¹ koncepcjê. Znowu porównuj¹c z gr¹ w œwiat wirtualny - nikt nie zmusza nas do grania w tak¹ grê. Sami chcemy jej spróbowaÌ, "zobaczyÌ" - jak to jest. Wiec uzna³am, ze jeœli kilka osób, jednoczeœnie, niezale¿nie i mniej wiêcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wniosków - to coœ w tym musi byÌ. Czy tak wygl¹da nasz procesor, lub Hd?
Ja siê zgadzam, ¿e w ŒG - "coœ jest". Np: nie mo¿e byÌ przypadkiem odnajdowanie z³otego podzia³u w ca³ym œwiecie o¿ywionym. Mam jednak wra¿enie, ¿e ci¹gle obserwujemy pewien skutek, pewn¹ korelacjê procesów o których nie mamy pojêcia i, które jednak s¹ poza naszym poznaniem. Tzn, ¿e z³oty podzia³ to _skutek_ a nie przyczyna. Istnieje w informatyce takie pojêcie jak samomodyfikuj¹cy siê kod. Tzn, ¿e program potrafi zmodyfikowaÌ sam siebie. Pewnie przes³anki wskazuj¹ na to, ¿e z czymœ takim mamy do czynienia z nami. Tzn, ¿e sami potrafimy modyfikowaÌ kod nas samych opisuj¹cych. (i nie mówiê tutaj o DNA). Oczywiœcie, jest to mo¿liwe tylko wtedy kiedy uœwiadomimy sobie tak¹ mo¿liwoœÌ. Procesorowi jest "obojêtne" jaki kod wykonuje. Czy to wojna czy igrzyska. Ale nam nie... Pytasz, czy tak wygl¹da nasz procesor lub hd. A z jakiego punktu widzenia?.. Z zewnatrz czy od œrodka? Jak myœlisz, co mo¿e dokument napisany edytorze tekstu "wiedzieÌ" o dyskietce? Albo na ile notatka jest œwiadoma istnienia zeszytu, w którym jest napisana? Na ile "ch³opek" skacz¹cy na ekranie jest œwiadom istnienia mikroprocesora i procesów w nim zachodz¹cych? Jeremiaszu , wspomiales o interfejsie, ktory nas w pewnym sensie ogranicza. Bo na przyklad w astralu mamy inny interfejs. Tutaj, w Twojej analogii do gier komputerowych, potrzebujemy klawiatury i ekranu. Gdyby nie one to nie wiedzielibysmy ,ze w ogole jakas gra sie toczy. ba, gdyby nie nasze zmysly plus mozg ( co mozna lacznie potraktowac jednym slowem - interfejs ) to w ogole nic nie wiedzielibysmy o otaczajacej nas rzeczywistosci. Mozliwe, ze ta w ogole nie wplywalaby na nas, bo niby jak ?
Owszem, interfejs jest niezbĂŞdny. Inaczej gra toczyÂłaby siĂŞ gdzieÂś, w pamiĂŞci jakiejÂś maszyny, a my nie mielibyÂśmy do niej dostĂŞpu. Dotykamy tutaj waznej kwestii, a mianowicie tej, ze Matrix dzieje sie w nas. Wyjscie poza niego ( mozliwe, ze do innego Matrixa ) odbywa sie poprzez zmiane interfejsu. No dobrze, ale w takim razie kim jest owo JA, ktore zmienia interfejsy ? czy mozna poznac tego, ktory doswiadcza ( pominawszy wszelkie jego interfejsy ), czyli samego siebie ?
Znowu wracamy do najwa¿niejszego pytania - "KIM JESTEM?" Nie bez powodu techniki medytacyjne maj¹ na celu "wyciszenie" zmys³ów. Wtedy mo¿e pojawiÌ siê moment od³¹czenia interfejsu od symulacji. W naszym ¿yciu (realnym? heh) jest proœciej. Wstajesz od komputera, wy³¹czasz film, zamykasz ksi¹¿kê... Ale jak wydostaÌ sie z "tego" interfejsu? A mo¿e nie potrzeba? Mo¿na przyj¹Ì punkt widzenia, ¿e gdybyœmy nie chcieli w tê grê graÌ, to nie gralibyœmy. Wiêc, mo¿e narazie, cieszmy siê z kolejnych "leveli"  Z innej beczki... W ogóle tak siê zastanawiam, ¿e istnieje tutaj jakaœ fraktalna regu³a, wg której kolejne matrixy znajduj¹ siê w kolejnych matrixach ni¿szego rzêdu. Znowu nasuwa siê analogia z SecondLifem. Otó¿ SL'owy œwiat jest o wiele bardziej prymitywny od naszego np. jesteœmy pozbawieniu wêchu, czucia, smaku, itp. Zostaje jedynie wzrok i s³uch. Ale te¿ emocje, które siê tam pojawiaj¹ s¹ jakby bardziej gruboziarniste, mniej tam jest subtelnoœci. Co ciekawe, w samym SL istniej¹ kolejne "gry". To ju¿ swoisty paradoks - gra w grze. Ale to dzia³a. Uznajac ograniczenia œwiata SL mo¿na stworzyÌ kolejn¹ grê, w której uznajemy kolejne ograniczenia. I emocje jeszcze bardziej siê polaryzuj¹. ByÌ mo¿e w drug¹ stronê jest bardzo podobnie. Doœwiadczenia ludzi, którzy wychodz¹ poza cia³o, wskazuj¹ na pojawianie siê kolejnych "zmys³ów" - np. widzenia wiêcej wymiarowego, mo¿liwoœci przemieszczania siê natychmiastowego, itp Czyli wydobywanie siê ograniczeù danej gry. R. Monroe pisa³ tak¿e o "szczelinie", poza któr¹ znika³. Mog³a to by byÌ brama do kolejnego, jeszcze szerszego matrixa. ByÌ mo¿e siebie samego mo¿na doœwiadczyÌ jedynie poprzez ograniczenia. St¹d koniecznoœÌ przyjêcia jakiegoœ interfejsu, przyjecia pewnych ograniczeù. Wtedy mo¿na wzi¹œÌ "kawa³ek" siebie i go próbowaÌ na wszelkie sposoby. Nie wiem, o tak sobie g³oœno myœlê. Ale o jakim matrixie mówicie? Dysputa jest bezcelowa. Matrix nie istnieje, wie to Kot, wie Enigma i wie Darek, jak równie¿ szereg innych forumowiczów - no chyba, ¿e siê myl¹...
O jakim matrixie mĂłwimy? Nie, nie o takim jak w filmie. Nie chodzi tutaj o to, Âże jesteÂśmy hodowani w celu dostarczania ciepÂła. Nie chodzi tutaj o zniewolenie fizyczne. Wiele przesÂłanek wskazuje, Âże Âżyjemy w matrixie o wiele bardziej subtelnym a zarazem fascynujÂącym. Sami jesteÂśmy jego twĂłrcami, sami go napĂŞdzamy i karmimy. Sami siebie wiĂŞzimy poprzez niego. pozdrawiam
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #72 : Luty 22, 2010, 11:27:29 » |
|
ByÌ mo¿e siebie samego mo¿na doœwiadczyÌ jedynie poprzez ograniczenia. St¹d koniecznoœÌ przyjêcia jakiegoœ interfejsu, przyjecia pewnych ograniczeù. Wtedy mo¿na wzi¹œÌ "kawa³ek" siebie i go próbowaÌ na wszelkie sposoby. To, co napisa³eœ jeremiaszu do mnie przemawia. Ró¿ni ludzie , a w tym uznani fizycy oraz inni myœliciele (Amit Goswami , Nassim Haramein, Dan Winter), którzy rozprawiaj¹ o œwiadomoœci twierdz¹, ze ograniczenia, czyli ego s¹ po to , aby œwiadomoœÌ mog³a doœwiadczaÌ sama siebie. "Próbowac na wszelkie sposoby". Ale to oznacza istnienie jednej œwiadomoœci, od której wcale nie jesteœmy na zawsze oddzieleni. W³aœciwie, to zawsze na najg³êbszym "levelu" jesteœmy jedn¹ œwiadomoœci¹. To zmienia wszystko. Jak móg³bym traktowaÌ Ciê jako wroga, jak móg³bym nienawidzieÌ siebie ? Coraz wiêcej osób to zaczyna rozumieÌ. http://www.youtube.com/watch?v=6dwtXvhcWqc
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2010, 11:29:15 wysłane przez east »
|
Zapisane
|
|
|
|
arteq
Gość
|
 |
« Odpowiedz #73 : Luty 22, 2010, 11:56:11 » |
|
Enigmo, to w koĂącu matrix [lub coÂś zgodnego z jego okreÂśleniem] istnieje czy tez nie?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
jeremiasz
Gość
|
 |
« Odpowiedz #74 : Luty 22, 2010, 12:17:54 » |
|
Ale to oznacza istnienie jednej œwiadomoœci, od której wcale nie jesteœmy na zawsze oddzieleni. W³aœciwie, to zawsze na najg³êbszym "levelu" jesteœmy jedn¹ œwiadomoœci¹. To zmienia wszystko. Jak móg³bym traktowaÌ Ciê jako wroga, jak móg³bym nienawidzieÌ siebie ?
Fakt, ¿e jesteœmy "rozdzieleni" tak¿e oznacza pewien rodzaj interfejsu, pewnego rodzaju organiczenia. ChoÌby w komunikacji - musimy próbowaÌ siê porozumiewaÌ s³owami, gestami, itp. Wniosek, ¿e na koùcowym levelu znajduje siê CA£OŒà jest s³uszny. Tylko, ¿e.... zak³adaj¹c fraktaln¹ budowê wszystkiego (a ta wydaje siê mieÌ potwierdzenie) nie znajdziemy nigdy owej ca³oœci. Zawsze lokalna ca³oœÌ bêdzie tylko czêœci¹ jeszcze wiêkszej ca³oœci. I podobnie w drug¹ stronê, w najmniejszym kawa³ku najmniejszego kawa³ka, znajdziemy kolejny mniejszy kawa³ek. Ciekawie musi byÌ z tymi ograniczeniami. Podejrzewam, ¿e z punktu widzenia np. kreta ciê¿ko sobie wyobraziÌ œwiat widziany w sposób trójwymiarowy (tak jak my to widzimy) a jednak posiada on s³uch, który z pewnoœci¹ jest nie do wyobra¿enia sobie przez np. amebê. I nam równie¿ jest np. ciê¿ko sobie wyobraziÌ mo¿liwoœÌ np. zdalnego widzenia, dopóki takie coœ nie stanie siê naszym udzia³em. Jesteœmy jak kret, który nie widzi. My tak¿e przecie¿ nie "widzimy" przez œciany, mimo, ¿e tak naprawdê - owe œciany to praktycznie rzecz bior¹c, totalna pustka. Ogólnie rzecz bior¹c, rysuje siê wizja rzeczy niewyobra¿alnych - tak, ¿e zabawa pewnie bêdzie przednia  pozdrawiam
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2010, 12:19:32 wysłane przez jeremiasz »
|
Zapisane
|
|
|
|
|