Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Kwiecień 06, 2025, 19:00:32


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3] 4 5 6 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Czy mozna zrobic dziure w Matrix  (Przeczytany 70628 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #50 : Luty 17, 2010, 00:59:29 »

no wlasnie wszystko jest wszystkim...nic tu nie jest tak naprawde zalezne od nas i nie nalezy do nas...- wszystko mamy w darze...zycie cokolwiek..jestesmy tu tylko po to by sobie pozyc:) - tz mielismy byc i uczyc sie tez, pozbywac wlasnego ego a miala nas do tego prowadzic milosc i to ze ja jestem innym ty:)

dziurke w matrixsie, chce stworzyc ktos lub cos, ktroy chce stworzyc wlasny matrix w ktorym jest tylko placz i zgrzytanie zebow...hm no ale tutaj tez caly czas nie jest inaczej...

hm www - to niestety tez 666 i tez powstalo w CERN...

SzĂłstka to liczba pychy, odstĂŞpstwa i samo-wywyÂższenia. PotrĂłjna szĂłstka ilustruje odstĂŞpczy system czasĂłw koĂąca, ktĂłry opiera siĂŞ na ludzkich dokonaniach. PrĂłba stworzenia go i narzucenia Âświatu siĂŞga budowniczych wieÂży Babel. W ich sÂłowach szeœÌ razy pojawiajÂą siĂŞ zaimki my i nas (Rdz.11:3-5). SzĂłstka byÂła podstawowÂą liczbÂą w babiloĂąskim sposobie liczenia. Wci¹¿ liczymy czas posÂługujÂąc siĂŞ systemem opartym na szĂłstce (godzina ma 60 minut, a minuta 60 sekund). ZÂłoty posÂąg Nabuchodonozora, ktĂłremu naleÂżaÂło oddaĂŚ czeœÌ lub zgin¹Ì miaÂł 60 Âłokci wysokoÂści i 6 Âłokci szerokoÂści. KsiĂŞga Daniela wymienia go szeœÌ razy. Apokalipsa mĂłwi szeœÌ razy o czczeniu Bestii i jej piĂŞtna. TyleÂż razy pojawia siĂŞ w tej ksiĂŞdze " Babilon" i  " NierzÂądnica".

Szóstka implikuje stawianie ludzkich uczynków w miejscu Bo¿ych, co by³o esencj¹ systemu babiloùskiego. Charakteryzuje on do dziœ niemal wszystkie religie, w³¹cznie z wieloma wyznaniami chrzeœcijaùskimi.

SzĂłstka jest tylko o jeden mniejsza od siĂłdemki , ktĂłra jest liczbÂą BoÂżej peÂłni i doskonaÂłoÂści. SzĂłstka na pierwszy rzut oka wydaje siĂŞ bliska ideaÂłu BoÂżego, a faktycznie jest jego negacjÂą. Zbudowana na ludzkiej niedoskonaÂłoÂści roÂści sobie pretensje do Boskiej doskonaÂłoÂści. BluÂźniercze imiona Bestii, ktĂłrej liczba wynosi 666 (Ap.13:1; 17:3) sugerujÂą, Âże przypisuje czÂłowiekowi tytuÂły i atrybuty Boga.


Ssory za ta dygresje...UÂśmiech chodzi mi o to ze mozna tak gadac to konca swiata..UÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 01:27:52 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
Enigma
Gość
« Odpowiedz #51 : Luty 17, 2010, 02:10:36 »

Ojej Chichot aleÂż lubicie sobie komplikowaĂŚ sprawĂŞ. Widze kolejne, piĂŞtrzÂące siĂŞ...niewÂłaÂściwe pytania.

Rozwa¿ania na temat 'rosyjskiej babeczki' w której zawsze zaczai siê mniejsza, a mo¿na schowaÌ ja w wiêkszej... bêd¹ niechybnie prowadziÌ do kolejnych pytaù 'a co by³o przed...a co by³o przed' lub 'co bedzie potem, póŸniej po nas itd..' - ten tok rozumowania jest b³edny. W³aœciwe pytanie brzmi: CO JEST TERAZ?

JeÂśli czÂłowiek jest w stanie okreÂśliĂŚ swojÂą sytuacjĂŞ i poÂłoÂżenie, bez trudu wywnioskuje, co byÂło wczeÂśniej i co bĂŞdzie po. PojĂŞcie wielowymiarowoÂści, zawiera w sobie przenikanie struktur a nie ich powielanie na zasadzie zimowego korzucha, nakÂładanego na sweter. ÂŚwiatÂło przenika otoczenie, oÂświetlajÂąc je, dÂźwiĂŞk dociera do naszych uszu pomimo Âże go 'nie widzimy', fale w eterze przenoszÂą gigabajty danych pomimo Âże ich nie widzimy ani nie sÂłyszymy - te wymiary egzystujÂą wszystkie na raz w jednym  UÂśmiech.

Natomiast Âświat rĂłwnolegÂły jest tym co opisaÂł songo1970

"WszechÂświaty rĂłwnolegÂłe sÂą tymi, ktĂłre znajdujÂą siĂŞ po przeciwlegÂłej stronie naszego w obrĂŞbie tej struktury."

Kolejne zagadnienie narzêdzia do obserwacji... nie rozumiem, dlaczego tak usilnie usi³ujecie wyjœÌ/uciec aby móc z boku obserwowaÌ. Narzêdziem do obserwacji jest...w³aœnie cz³owiek. Wystarczy poobserwowaÌ siebie i zaakceptowaÌ, a ca³y matrix bêdzie siê jawiÌ bardzo znajomo. Punktem najistotniejszym o¿ywionej struktury, bêdzie jego Centrum - nazywane symbolicznie Bogiem. Takie samo centrum ka¿dy nosi w sercu, zaakceptowanie jego 'g³osu' wska¿e œcie¿kê do wyzwolenia Mrugniêcie

Ale kiedy przyj¹Ì ,Âże tylko my sami jesteÂśmy dynamicznie zmieniajÂącÂą siĂŞ , inteligentnÂą strukturÂą organizujÂącÂą wszystko dookoÂła ... co siĂŞ wtedy dzieje  ? WĂłwczas "przypadkowo" otwierajÂą siĂŞ wszystkie "pudeÂłka"

Tu siĂŞ zgodze, choĂŚ moÂże nie wszystkie pudeÂłka, ale wÂłasne w ktĂłrym egzystujemy. Co do terminu pudeÂłek, to wolaÂłabym okreÂślenie dojrzewania lotosu. WypeÂłniona energiÂą struktura powinna otworzyĂŚ siĂŞ jak lotos na sÂłoĂące. Zamiast wiĂŞc uciekaĂŚ, naleÂżaÂłoby dojrzeĂŚ do skoku.

UWAGA Matrix otwiera siĂŞ  Chichot


Czy teraz widaĂŚ dlaczego Lotos jest symbolem oÂświecenia?


@quetzalcoatl44
...powtarzasz siê. Wykazuj¹c jedynie negatywizm liczby, gubi siê jej prawdziwe znaczenie. Liczba 6 to równie¿ liczba spo³eczeùstwa grupy. W Tarocie po szóstk¹ mamy 'Zakochanych' - parê, zawarcie zwi¹zku, dokonanie wyboru. Nie znaczy wiec to ¿e z 6 wia¿e siê samo z³o. SzeœÌ - symbol Gwiazdy Dawida jest w Islamie amuletem przeciw z³ym duchom, symbolizuje po³¹czenie ducha z materi¹ (dwa przeciwstawne trójk¹ty ziemi i nieba). Natomiast powielona trzykrotnie szóstka 666 - daje wskazówkê co do ulegania dzia³aniu popêdom 'grupy'. W 5 mamy cz³owieka - indywidualnoœÌ, w 6 ta indywidualnoœÌ gubi siê na rzecz ogó³u. Mo¿e byÌ te¿ wyborem 'tzw mniejszego z³a' i odtr¹cenia niedopasowanych. Stad negatywny wydŸwiêk potrójne szóstki - uleganie popêdom. Natomiast siedem - to liczba zagadki, tajemnicy, poszukiwaù, tego co nieodgadnione. Nie spotka³am siê nigdzie z jak¹œ liczb¹ Boga, albo z faktem aby mo¿na go by³o 'obliczyÌ'. Kolejna 8 - symbol nieskoùczonoœci - albo raczej niekoùcz¹cej siê zasady, to praktycznie przekrój torusa. I w przeciwieùstwie od b³êdnie interpretowanej 13-stki(przemiana) to w³aœnie osiem symbolizuje œmierÌ, to co niespodziewane i nieuchronne zarazem.

Co do zajmowania miejsca Boga - tak, to bolÂączka naszej wiary. Kolejne nawiÂązanie do zakazanego owocu, do ktĂłrego nie wolno siĂŞ nawet myÂślÂą zbliÂżaĂŚ - wiĂŞc nie bĂŞdĂŞ nawet dywagowaĂŚ. Wolno natomiast zjadaĂŚ Jezusa, co by siĂŞ za szybko nie odrodziÂł
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 02:31:22 wysłane przez Enigma » Zapisane
dczion
Gość
« Odpowiedz #52 : Luty 17, 2010, 21:12:16 »

zigrin napisaÂł 
Cytuj
"KaÂżde pudÂło ma swojÂą przestrzeĂą, a gdy nie widzisz jego granicznych Âścian, to nawet moÂże wydawaĂŚ siĂŞ bezkresnÂą przestrzeniÂą... "
Owszem, ale to trzeba jeszcze wykazaĂŚ. Ma , czy nie ma tych granic ?
Mo¿na równie¿ rozejrzeÌ siê dok³adnie po swoim pude³ku .. i stwierdziÌ, ¿e skoro ju¿ wyszliœmy z tylu pude³ek, to znaczy , ¿e tak na prawdê te pud³a s¹ tylko czymœ chwilowym. S¹ fraktalnymi , "rosyjskim babeczkami". Nie ma temu koùca i nie ma pocz¹tku. One tylko s³u¿¹ nam do ogarniêcia siê tu i teraz na miarê mo¿liwoœci poznawczych jakie posiadamy , ale i tak natura przestrzeni wewn¹trz, jak i na zewn¹trz "pude³ka" jest taka sama - nieskoùczona.
Ok, zigrin , stwierdzasz, ¿e "pojêcie przestrzeni jest pojêciem wzglêdnym" . Tak wiêc tworzysz t¹ wzglêdnoœÌ. Tworzysz tym samym jakieœ swoje pude³ko, które nazywasz wzglêdnoœci¹. I jeœli jest Ci to do czegokolwiek potrzebne , to w porz¹dku . Niech tak bêdzie.
Cz³owiek chyba ju¿ zawsze bêdzie szuka³ dziury w ca³ym i wci¹¿ pyta³ .. a co by³o wczeœniej ?, bo tak jest uwarunkowany.

Zigrin i East czy macie na mysli wyobrazie MrugniĂŞcie
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #53 : Luty 17, 2010, 22:30:40 »

Enigma piszesz 
Cytuj
"Kolejne zagadnienie narzêdzia do obserwacji... nie rozumiem, dlaczego tak usilnie usi³ujecie wyjœÌ/uciec aby móc z boku obserwowaÌ. Narzêdziem do obserwacji jest...w³aœnie cz³owiek. Wystarczy poobserwowaÌ siebie i zaakceptowaÌ, a ca³y matrix bêdzie siê jawiÌ bardzo znajomo"
Bo wÂłaÂśnie narzĂŞdziem do obserwacji , jak sama zauwaÂżasz JEST czÂłowiek. Dlatego sÂłusznie konkludujesz, Âże wystarczy poobserwowaĂŚ siebie. Ale JAK to zrobiĂŚ bez wychodzenia ( nie jest to jednoznaczne z uciekaniem ) z siebie ? MrugniĂŞcie
PisaÂłem o samoÂświadomoÂści, o tym, jak ÂświadomoœÌ ( pole ÂświadomoÂści) obserwuje samo siebie poprzez indywidualnÂą ÂświadomoœÌ, hybrydĂŞ egotyczno-cielesnÂą, czyli czÂłowieka. WÂłaÂśnie takÂą, z narzuconymi ograniczeniami. Najpierw naleÂżaÂłoby ustaliĂŚ  to KIM jest czÂłowiek-obserwator ? Czy to egotyczny, kartezjaĂąski byt w stylu "myÂślĂŞ wiĂŞc jestem" ( apoteoza umysÂłu) , czy raczej ÂświadomoœÌ wyposaÂżona w egotyczny umysÂł jako narzĂŞdzie i zwiÂązana ciaÂłem w materii. Najpierw musimy zaobserwowaĂŚ siebie, a nawet, uwaÂżam - ZADECYDOWAÆ o sobie. WybraĂŚ wÂłasne proporcje wewnĂŞtrznych skÂładnikĂłw ( ego , ciaÂło , ÂświadomoœÌ) i dopiero poprzez taki pryzmat spojrzeĂŚ na Matrixa.
Czysta obserwacja bez "ja" ( spoza "ja") moim zdaniem daje  najbardziej obiektywny oglÂąd rzeczywistoÂści takiej, jakÂą jest. OczywiÂście na TU I TERAZ.
To jest wed³ug mnie w³aœnie wyjœcie z pude³ka poprzez przestrzeù jednorodnego , wszechogarniaj¹cego pola ( pola œwiadomoœci ). Przestawienie siê na kwantow¹ nieliniowoœÌ, gdzie nie ma skutku, ani przyczyny. Z tego poziomu mo¿esz "wskoczyÌ" na dowoln¹ mo¿liw¹ orbitê.

Eckhart Tolle w "Glosie Ciszy" daje pewn¹ wskazówkê w jaki sposób osi¹gn¹Ì ten stan :
"Zwracaj uwagĂŞ na przerwy – na przerwĂŞ miĂŞdzy dwiema myÂślami, krĂłtkÂą, cichÂą przestrzeĂą miedzy sÂłowami w rozmowie, miĂŞdzy dÂźwiĂŞkami granymi na pianinie albo flecie, albo na przerwĂŞ miĂŞdzy wdechem i wydechem.

Kiedy zauwaÂżasz te przerwy, ÂświadomoœÌ „czegoÂś” staje siĂŞ po prostu ÂświadomoÂściÂą. Bezpostaciowy wymiar czystej ÂświadomoÂści wyÂłania siĂŞ z twojego wnĂŞtrza i zastĂŞpuje identyfikacjĂŞ z formÂą."
Wtedy  jesteÂś Obserwatorem .
Zapisane
Laguna__
Gość
« Odpowiedz #54 : Luty 17, 2010, 22:57:38 »



Tu siĂŞ zgodze, choĂŚ moÂże nie wszystkie pudeÂłka, ale wÂłasne w ktĂłrym egzystujemy. Co do terminu pudeÂłek, to wolaÂłabym okreÂślenie dojrzewania lotosu. WypeÂłniona energiÂą struktura powinna otworzyĂŚ siĂŞ jak lotos na sÂłoĂące. Zamiast wiĂŞc uciekaĂŚ, naleÂżaÂłoby dojrzeĂŚ do skoku.

UWAGA Matrix otwiera siĂŞ  Chichot


Czy teraz widaĂŚ dlaczego Lotos jest symbolem oÂświecenia.


Droga Enigmo..
Na pdstawie tego co piszesz nasuwa sie stwierdzenie , ze jestes osoba bardzo oczytana , ale mam do Ciebie pytanie na ile to co wyczytalas w literaturze zrealizowalas w obecnym zyciu ? Inaczej mam konkretne pytanie , a mianowicie w jaki sposob opisalabys doswiadczenie  ,,otwierania sie Lotosu "skoku.



« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2010, 23:01:03 wysłane przez Laguna__ » Zapisane
Silver
Gość
« Odpowiedz #55 : Luty 18, 2010, 00:34:11 »


Czysta obserwacja bez "ja" ( spoza "ja") moim zdaniem daje  najbardziej obiektywny oglÂąd rzeczywistoÂści takiej, jakÂą jest. OczywiÂście na TU I TERAZ.


Zawsze istnieje TU i TERAZ. A to co byÂło juÂż byÂło, a to co bĂŞdzie gdy nadejdzie i tak bĂŞdzie TERAZ.

SAMOOBSERWACJA. PoniÂżej napiszĂŞ kilkanaÂście zdaĂą, ktĂłre refkeksyjnie i samodzielnie myÂślÂącemu homo sapiens sapiens, w zupeÂłnoÂści powinno  wystarczyĂŚ do zrozumienia jak i po co to robiĂŚ.


Samoobserwacja jest to bezpoÂśredni sposĂłb odkrycia, kim naprawdĂŞ jesteÂśmy. Samoobserwacja jest bardzo sÂłabo rozwiniĂŞtÂą zdolnoÂściÂą u ludzi, a ktĂłrÂą wszyscy posiadamy. Nie ma w niej nic skomplikowanego, aby  jednak jÂą opanowaĂŚ, trzeba trochĂŞ  determinacji[/i].

 Nasz umysÂł jest leniwy. Woli pracowaĂŚ wedÂług starych wzorcĂłw i znajomych schematĂłw, niÂż tworzyĂŚ i prĂłbowaĂŚ czegoÂś nowego. Dlatego jest zdecydowanie zbyt prymitywnym narzĂŞdziem do odkrywania naszego Prawdziwego  JA. JeÂśli chcemy wiedzieĂŚ, kim naprawdĂŞ jesteÂśmy, musimy posÂługiwaĂŚ siĂŞ subtelniejszymi narzĂŞdziami. Musimy wykroczyĂŚ poza intelekt, oraz poza emocjonalnÂą i fizycznÂą percepcjĂŞ. By rozwin¹Ì w sobie tĂŞ zdolnoœÌ, trzeba zacz¹Ì od obserwowania tych trzech g³ównych funkcji. Æwiczymy swĂłj umysÂł, by skupiaÂł i kierowaÂł uwagĂŞ na swoje myÂśli, emocje i odczucia fizyczne. OsiÂągamy to z czasem, kiedy opanujemy zdolnoœÌ oglÂądania siebie bez utoÂżsamiania siĂŞ z ktĂłrymÂś z tych oÂśrodkĂłw lub bez interwencji ktĂłregoÂś z naszych ministrĂłw (EGO). Innymi sÂłowy, obserwujemy kaÂżdy oÂśrodek obiektywnie, tak jak obserwowalibyÂśmy myÂśli, emocje, fizyczne odczucia i gesty kogoÂś innego.

Nie wydajemy Âżadnych opinii, Âżadnych osÂądĂłw ani ocen; nie stawiamy niczemu oporu i nie usiÂłujemy zrozumieĂŚ lub wyjaÂśniĂŚ to, co obserwujemy – po prostu Âśledzimy tylko strumieĂą Âżycia w sobie. To uwalnia nas od kompulsywnych emocji, przywiÂązania do fizycznych naÂłogĂłw i podÂświadomego systemu przekonaĂą, ktĂłre ciÂągle i bez koĂąca nami rzÂądzÂą.

Gdy zaczynamy automatycznie obserwowaÌ samych siebie, zauwa¿amy, ¿e na d³u¿sz¹ metê trudno nam zachowaÌ obiektywnoœÌ. Przychodz¹ ró¿ne myœli, poruszone zostaj¹ emocje, daj¹ o sobie znaÌ fizyczne pragnienia i powoduj¹, ¿e zapominamy o Ìwiczeniu. Ka¿dy z oœrodków przynosi coraz to nowe skojarzenia i zaczynamy siê identyfikowaÌ ze swymi wspomnieniami, trac¹c samoœwiadomoœÌ.

Tego nale¿y oczekiwaÌ i jest to dobry znak. Œwiadczy o tym, ¿e uczciwie ³¹czymy siê z naszym dawnym warunkowaniem, które znowu próbuje nas uœpiÌ. Zawsze odnoszê siê podejrzliwie do osób, które twierdz¹, ¿e obserwowanie siebie jest dla nich ³atwe. Tacy ludzie s¹ czêsto tak oderwani od samych siebie i tak mocno uto¿samiaj¹ siê ze swymi oœrodkami, ¿e tylko sobie wyobra¿aj¹, i¿ siebie obserwuj¹.

 Nie bĂŞdziemy siĂŞ z nimi sprzeczaĂŚ; po prostu musimy byĂŚ Âświadomi wszystkich puÂłapek, jakie zastawia na nas to ĂŚwiczenie. W miarĂŞ regularnej praktyki samoobserwacja staje siĂŞ coraz Âłatwiejsza. Pierwsze kroki wspinaczki zawsze sÂą najtrudniejsze. CaÂły ten proces przebiega Âłatwiej dziĂŞki Âświadomemu oddychaniu. Swiadome oddychanie, ktĂłre jest zgodne z naturÂą, poszerza ÂświadomoœÌ, umoÂżliwiajÂąc uwaÂżniejsze obserwowanie kaÂżdego z naszych oÂśrodkĂłw. Zanim zrozumiemy, czym jest prawdziwa samoobserwacja, zbadajmy, czym nie jest. To pomoÂże nam w uzyskaniu jasnoÂści na ten temat.

Obserwowanie siebie nie jest egocentryczn¹ gimnastyk¹ umys³ow¹ ani myœleniem ca³y czas o sobie i pogr¹¿aniem siê w sobie. Przeprowadza siê je bez analizowania, bez intelektu, si³y woli i bez wysi³ku. Samoobserwacja jest bezstresowa, ³agodna i pozostaje w ca³kowitej równowadze z natur¹ i ca³ym naszym ¿yciem. Wysi³ek i walka œwiadcz¹ o konflikcie wewnêtrznym, podczas gdy obserwowanie siebie jest stanem spokoju umys³u, ca³kowicie wolnym od konfliktu.

A wiêc, jak to robimy? Samo u¿ycie s³ów mo¿e byÌ tutaj myl¹ce. Obserwowanie siebie nie jest czymœ, co robimy. Jest po prostu zaniechaniem robienia. Wyjaœnijmy to. Omawialiœmy wszystko, co nie pozwala nam doœwiadczyÌ chwili obecnej: porównywanie, os¹dzanie, stawianie oporu, uto¿samianie siê i analizowanie. A wiêc jak doœwiadczyÌ chwili obecnej? Trzeba przestaÌ robiÌ te rzeczy.

BEZSTRONNA SAMOOBSERWACJA

ObserwujÂąc siebie, nie robimy absolutnie nic, tylko jesteÂśmy Âświadkami wszystkiego, co siĂŞ zdarza w kaÂżdym z trzech oÂśrodkĂłw, a takÂże na zewnÂątrz. Nic nie robimy, tylko obserwujemy. Bezstronnie, bez przywiÂązania, tak jakby wszystko zdarzaÂło siĂŞ komu innnemu. Nie bierzemy niczego osobiÂście ani teÂż nie wydajemy Âżadnej opinii. Po prostu obserwujemy.

Krishnamurti, w ksi¹¿ce The First and Last Freedom, tak opisuje samoobserwacjê:

ŒwiadomoœÌ jest obserwacj¹ bez potêpiania. ŒwiadomoœÌ przynosi g³êbokie zrozumienie, poniewa¿ nie ma ¿adnego potêpiania, ani uto¿samia siê z niczym, tylko cicha obserwacja. Gdy chcê coœ zrozumieÌ, muszê to obserwowaÌ. Nie wolno mi tego krytykowaÌ. Nie wolno mi tego potêpiaÌ. Nie wolno mi po¿¹daÌ tego jako przyjemnoœci, ani unikaÌ jako nieprzyjemnoœci. Musi byÌ tylko spokojna obserwacja FAKTU.
Nie ma w tym ¿adnego celu, lecz tylko œwiadomoœÌ wszystkiego, co siê dzieje.


I to ostanie zdanie jest najwa¿niejsze.Nie ma celu - jest tylko œwiadomoœÌ wszystkiego co siê dzieje.
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2010, 00:41:38 wysłane przez Silver » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #56 : Luty 18, 2010, 01:02:05 »

Lubiê Krishnamutriego za to, ¿e nawet gdy pisze "ŒwiadomoœÌ jest obserwacj¹ bez potêpiania" , to jednoczeœnie potêpia pisz¹c "Zawsze odnoszê siê podejrzliwie do osób, które twierdz¹, ¿e obserwowanie siebie jest dla nich ³atwe. Tacy ludzie s¹ czêsto tak oderwani od samych siebie i tak mocno uto¿samiaj¹ siê ze swymi oœrodkami, ¿e tylko sobie wyobra¿aj¹, i¿ siebie obserwuj¹.", ale to staje siê zrozumia³e i wybaczalne, gdy¿ " Przychodz¹ ró¿ne myœli, poruszone zostaj¹ emocje, daj¹ o sobie znaÌ fizyczne pragnienia i powoduj¹, ¿e zapominamy o Ìwiczeniu. Ka¿dy z oœrodków przynosi coraz to nowe skojarzenia i zaczynamy siê identyfikowaÌ ze swymi wspomnieniami, trac¹c samoœwiadomoœÌ. "
Uleganie dzia³aniu zmys³ów oraz ego to jest czêœÌ tego procesu obserwacji.
Bardzo wa¿na czêœÌ.
Warto siê nad tym zastanowiÌ g³êbiej. Jest to wg mnie szansa na dokonanie transformacji ego . Nawet , gdy ono przejmuje inicjatywê, to nie na d³ugo i ju¿ nie jest takie samo , jak sprzed uœwiadomienia sobie œwiadomoœci Uœmiech
Zapisane
Enigma
Gość
« Odpowiedz #57 : Luty 18, 2010, 02:59:03 »

Droga Enigmo..
Na pdstawie tego co piszesz nasuwa sie stwierdzenie , ze jestes osoba bardzo oczytana , ale mam do Ciebie pytanie na ile to co wyczytalas w literaturze zrealizowalas w obecnym zyciu ? Inaczej mam konkretne pytanie , a mianowicie w jaki sposob opisalabys doswiadczenie  ,,otwierania sie Lotosu "skoku.


No to nie jest najlepsze okreÂślenie, moÂże bardziej pasowaÂłoby do 'przeskoku' - chodziÂło mi o ró¿nice w ÂświadomoÂści. Ale trudno jest siĂŞ wypowiadaĂŚ na tematy abstrakcyjne, rzeczowym jĂŞzykiem dlatego chwytam siĂŞ czĂŞsto porĂłwnania, symboliki i opowieÂści. Ale przecieÂż nie ja jedna, symbolika Lotosu jest przecieÂż powszechnie znana. Stosowanie prostego (lecz nie prostackiego) jĂŞzyka ma na celu ukazanie sedna zagadnienia. Czy to Âźle Laguno ze potrafiĂŞ wytÂłumaczyĂŚ w paru zdaniach, to co z zaÂłoÂżenia powinno byĂŚ niebotycznie trudne?  Pytam bo nie bardzo rozumiem, co chcesz mi zarzuciĂŚ? Wiem ze nie przepadasz za mojÂą osobÂą, ze wzgledu na ró¿ne podejÂście do Samuela-Enki, ale czy to jest powĂłd aby podchodziĂŚ tak nieufnie do otwartej dÂłoni? Bynajmniej nie jest to czysta wiedza ksi¹¿kowa, co zasugerowaÂłaÂś w swoim pytaniu, wrĂŞcz przeciwnie nie znalazÂłam jeszcze rzeczowej ksi¹¿ki, ktĂłra kompleksowo potraktowaÂłaby ten temat. To ze podpieram siĂŞ Winterem... on zgrabnie korzysta z doÂświadczeĂą innych, co tez jest powodem posÂądzeĂą o plagiat, ale czy znaczy to ze mamy odrzuciĂŚ jego obserwacje?
Co zrealizowa³am? Nie widzia³am swojego Lotosu jeœli o to pytasz, ale ze wszystkich rzeczy jakie mnie otaczaj¹ ta struktura jest dla mnie jedynie 'rzeczywista' - wszystko reszta jest mira¿em. Moje obserwacje dotycz¹ zwyk³ego ¿ycia i najbli¿szego mi otoczenia. Mo¿e i przeczyta³am kilka interesuj¹cych ksi¹¿ek, ale sama informacja jeœli nie jest podparta zrozumieniem (tzn jeœli sie jej nie 'czuje') po pewnym czasie znika z umys³u. WiedzieÌ nie znaczy nauczyÌ siê na pamieÌ, tylko zrozumieÌ. Jeœli wiec wiedza jak¹ cz³owiek posiada budzi wewnêtrzny sprzeciw, lub nie jest zgodna z praktycznym doœwiadczeniem, wskazuje na brak lub fa³szywy trop. Moja osobista wiedza, przynios³a mi jedynie spokój. Nie ma we mnie buntu, poszukiwania, sprzeciwu na rzeczywistoœÌ. Egzystujê byÌ mo¿e banalnie, ale w przekonaniu ¿e wszystko jest na swoim miejscu. Ka¿dy dzieù przynosi mi nowe pogodzenie ze sob¹ i ¿yciem, tym co mnie spotyka i nie chodzi tylko o samo szczêœcie. Egzystuje we mnie pewnoœÌ ¿e zmierzam w odpowiednim kierunku, choÌby nawet po pope³nieniu b³êdu, zasada przyczyny i skutku i tak niechybnie nawraca na w³aœciw¹ œcie¿kê. ChoÌby i nawet mia³o to byÌ poniesienie niemi³ych konsekwencji. Pod wp³ywem zrozumienia, nawet najbardziej pokrêcona œcie¿ka nabiera nieznanego wczeœniej sensu. Dlatego tez nie czujê potrzeby walki, rewolucji, obalania w³adz ani uciekania z matriksa. Nie interesuje mnie czy Lotos jest ¿ó³ty, zielony, czy czerwony wystarcza mi sama œwiadomoœÌ ¿e jest i jak¹ ma funkcje. Wiem ze tego wszystkiego nie da siê przekazaÌ s³owami...niestety. Ludzie czasem zaprzeczaj¹ dla samej zasady, gdy nie s¹ gotowi na owo 'pogodzenie' siê ze sob¹. Jednego razu rozprawiaj¹c o strukturze œwiata i Centralnej Istocie us³ysza³am tylko jedno s³owo 'Nie'. I ok, czyjeœ 'nie' - równie¿ mogê zaakceptowaÌ. Ale trudno mi zrozumieÌ Laguno, twoje podejœcie "ile to co wyczyta³aœ w literaturze zrealizowa³aœ w obecnym zyciu" bo to smutne pytanie, jakbyœ chcia³¹ mi zasugerowaÌ - ¿e prawie o jakiœ bajkeczkach, o których nie mam pojêcia. Jeœli chcesz wiedzieÌ to przeczyta³am o wiele mniej, ni¿ dane by³ mi prze¿yÌ. Odszuka³am skazê która przenosz¹c sie pokoleniowo, sk³ania do destrukcji. Zmiana tego wzorca mia³a jednak wysok¹ cenê i do dziœ nie jestem pewna wyniku. Poœwieci³am kilka lat na odosobnienie, choÌ w t³umie ludzi. Chocia¿ kosztowa³o mnie to zerwanie realcji i zwi¹zków, rozumiem ze separacja jest konieczna dla ciszy i skupienia. Wiem równie¿ czym jet przeœladowanie, osaczenie i s³aboœÌ. Jak widaÌ nie s¹ to ¿adne bohaterskie epitety, którymi mo¿naby siê chwaliÌ, wrêcz przeciwnie. Skrywam je g³êboko, jak pami¹tkowe blizny podjêtego wysi³ku. Wyrzeczenie siê wygody, splendoru, przeznaczenia i na koniec samego siebie...a wszystko po to by osi¹gn¹Ì spokój i niezachwian¹ równowagê. Ta realizacja, to niew¹tpliwie droga poœwiêcenia i nie wyobra¿am sobie innej. A g³ówn¹ nagrod¹ w tym biegu ¿ebraków po Z³otego Grala - jest zrozumienie w³aœnie. Có¿ chcesz mi wiêc odebraÌ, swoim pow¹tpiewaniem?

Ale ok Laguno, byĂŚ moÂże ty zrealizowaÂłaÂś wiĂŞcej, lub wiĂŞcej jesteÂś w stanie zaobserwowaĂŚ - nie przeczĂŞ. Wiem nawet ze krĂŞcÂą sie tu osoby ktĂłre wiedzÂą/widzÂą wiĂŞcej choĂŚ gadajÂą duÂżo mniej. Jak widaĂŚ kaÂżdy ma swojÂą rolĂŞ. JeÂśli wiec nie podobajÂą ci siĂŞ moje teorie, to napisz prosto z mostu 'mylisz sie' lub 'jesteÂś w b³êdzie' i przedstaw swoja wersjĂŞ - tak bĂŞdzie uczciwiej, nieprawdaÂż? No chyba Âże swoje wersji nie masz, tylko oponujesz dla zasady, tak jak opisany wyÂżej przypadek  MrugniĂŞcie Szczere wypowiedziane 'nie' jest bardziej uczciwe niÂż pozostawione pole do domys³ów.

Ale ¿eby juz nie tragizowaÌ, to zadam pytanie które naprowadzi³o mnie do ciekawych wniosków. OdpowiedŸ na nie, nie kry³a siê w ¿adnym traktacie naukowo-filozoficznym, lecz wyp³ywa z g³êbin jestestwa w sposób tak prosty, jak troska mamy budzi poczucie zaufania. Wiec:

Na tle zimnego i ciemnego kosmosu, wype³nionego niezliczona iloœci¹ gorej¹cych, pal¹cych S³oùc - jak jawi siê Wam nasza Ziemia? Czym jest dla nas planeta na której ¿yjemy, gdzie ró¿nica temperatur jest tak niewielka w ci¹gu roku, a warunki tak niezwyk³e w porównaniu z reszt¹ uk³adu s³onecznego. Gdyby Ziemie mo¿na by³o okreœliÌ jednym s³owem, by³oby/by³by to: ....

Jeœli ktos ma chwilê zadumy, niech pozwoli swojemu jestestwu z³¹czyÌ siê z uczuciami które kojarz¹ siê z tym obrazem.
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #58 : Luty 18, 2010, 09:10:49 »

MoÂże dlatego , jeremiaszu, Âże Architekt to tak na prawdĂŞ troszkĂŞ bardziej rozwiniĂŞty Ty. My wszyscy jesteÂśmy Architektami. Jakby powiedziaÂł Nassim Haramein .. nigdy nie byÂło jednego Big-Bangu . On zdarza siĂŞ przez caÂły czas..
A...
a ja nie o tym.
Bo pytanie w temacie wÂątku brzmi - "czy moÂżna?"
Moim skromnym zdaniem wydaje siĂŞ Âże moÂżna, niejako z definicji.
StwarzajÂąc jakikolwiek matrix stwarza siĂŞ takÂże stan "poza matrixem".
Pytanie moÂże powinno byĂŚ - "w jaki sposĂłb otworzyĂŚ matrix?"

Co do Harrasima, ÂświĂŞtej geometrii, etc....
Mam wraÂżenie (podkreÂślam _wraÂżenie_) Âże prĂłby tÂłumaczenia Âświata za pomocÂą Âśw. geometrii to trochĂŞ taka postawa "mieĂŚ ciastko i zjeœÌ ciastko".  Fizycy i matematycy zbudowawszy swĂłj ÂświatopoglÂąd wÂłaÂśnie na fizyce i matematyce, nie chcÂąc rezygnowaĂŚ z tego co dla nich znane i hmm "pewne", wypuszczajÂą mackĂŞ w nieznane rejony prĂłbujÂąc znanymi metodami objaÂśniaĂŚ nieznane.

Moim zdaniem, nie tĂŞdy droga.
Dla samego siebie uÂżywam analogii z grÂą komputerowÂą lub np. SecondLifem (polecam, moÂżna siĂŞ wiele dowiedzieĂŚ o samym sobie). "ÂŻyjÂąc" w grze komputerowej, chodzimy po tamtym Âświecie, podlegamy jego ograniczeniom i reguÂłom i nie mamy zielonego pojĂŞcia o tym, Âże to wszystko odbywa siĂŞ w procesorach, dyskach, itp.
Z punktu widzenia gry - dyski i procesory s¹ absolutnie POZA. Wsi¹kaj¹c w œwiat np. SecondLifu gdzie mo¿na tworzyÌ ró¿ne rzeczy i gdzie pojawiaj¹ siê emocje po jakimœ czasie zapomina siê o tym, ¿e tamten œwiat to tylko gra bitów.
I bêd¹c _tam_ nie ma ¿adnej mo¿liwoœci dowiedzieÌ siê o tym jaka jest budowa procesora czy jaka jest pojemnoœÌ dysku. Nie ma mo¿liwoœci nawet dowiedzieÌ siê o samym procesorze, o tym, ¿e on w ogóle istnieje, itp.
Dla Âświata gry _nie istnieje_ procesor i program.

ÂŚw geometria owszem, moÂże pozwoliĂŚ nam poznaĂŚ lepiej budowĂŞ bierzÂącego Âświata, ale NIE JEST W STANIE dowiedzieĂŚ siĂŞ jak to wyglÂąda 'z zewnÂątrz', z poza matrixa.  Czyli nie jest narzĂŞdziem do jego otwarcia.  Moim zdaniem to po prostu kolejna "technologia". ByĂŚ moÂże pozwalajÂąca dowolnie manipulowaĂŚ bierzÂącym Âświatem, ot taki - zestaw kodĂłw pozwalajÂących na pewne 'boskie' efekty. Ale ciÂągle i zawsze _w ramach_ matrixa.

pozdrawiam
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #59 : Luty 18, 2010, 09:28:39 »

chyba wypada siĂŞ zgodziĂŚ z w/w opiniÂą,-
bo choĂŚ nie podwaÂżam rĂłwnieÂż prac Harrasima lub innych tego typu- to jest to kolejna metoda opisania wÂłaÂśnie naszej rzeczywistoÂści dalej z punktu od wewnÂątrz,
rzuca nowe ÂświatÂło na niÂą, ale nie wskazuje furtki wyjÂścia.

Pozdr.
Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #60 : Luty 18, 2010, 10:38:37 »

WyjÂście  .. dlaczego przebywajÂąc tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umysÂłem poszukujemy WYJÂŚCIA z tego ?
PrzecieÂż skoro, jak sugerujesz jeremiasz  ÂŚG jest tylko jak¹œ tam, lepszÂą lub gorszÂą, prĂłbÂą opisu Matrixa , to chyba kaÂżda prĂłba podjĂŞta przy pomocy naszych , umysÂłowych aparatĂłw poznawczych , bĂŞdzie z gĂłry skazana na podobnÂą opiniĂŞ jeremiasza.
Ostatecznie furtka otwiera siĂŞ wraz ze ÂśmierciÂą. A moÂże to tylko przejÂście do innego "pudeÂłka"? Nie o takie poznanie nam jednak chodzi. Chcemy jeszcze poÂżyĂŚ prawda ? UÂśmiech
Ja staram siĂŞ na to wszystko spojrzeĂŚ z innej strony. Matrix jest rĂłwnieÂż niezbĂŞdnym elementem tego, co znajduje siĂŞ poza nim. Ba - istnieje po to, aby rĂłwnieÂż to, co poza nim mogÂło istnieĂŚ. Naukowcy starajÂą siĂŞ znaleŸÌ na to dowody przy pomocy dostĂŞpnych im "matrixowych" ÂśrodkĂłw i przynajmniej COÂŚ robiÂą w tym kierunku. JeÂśli fizyk, wspomniany Amit Goswami,  z lekkoÂściÂą wspomina o ÂświadomoÂści, tak, jakby to byÂła wielkoœÌ fizyczna twierdzÂąc, Âże wÂłaÂściwie to istnieje tylko ona ( oddzielenie od niej jest iluzjÂą ) to dla mnie brzmi co najmniej jak mistyczna mowa kapÂłaĂąska.  Co wiĂŞcej. DostrajajÂąc siĂŞ do tego jedorodnego pola ÂświadomoÂści stajemy siĂŞ wszechmogÂącymi Architektami. Mamy moc tworzyĂŚ i zmieniaĂŚ matrixa.Poza nim znajduje siĂŞ potencjaÂł nieskoĂączonych moÂżliwoÂści. Po co wiĂŞc szukaĂŚ furtki, czy dziury, kiedy moÂżesz sobie otworzyĂŚ bramĂŞ?  I to od zewnÂątrz MrugniĂŞcie
W tym miejscu pojawia siê pytanie. Kiedy iluzja stanie siê plastyczn¹ mas¹ , kiedy nauczymy siê tworzyÌ matrix i dowolnie go rekonfigurowaÌ, to , czy bêdziemy jeszcze chcieli wyjœÌ poza niego ?
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #61 : Luty 18, 2010, 12:58:43 »

no przeciez okolice 2012 - do 2015 maja byc ta brama do przekroczenia matrixa - bedzie mona osiagnac nirvane, znalezc sie w innym wymiarze w raju, czy tez tutaj prawia osiagnac raj:) w zaleznosci od stopnia swiadomosci- manipulowac matrixem mozna tylko samemu rozwijajac i zmieniajac swoja swiadomosc - wyjsc poza niego - to wlasciwie tylko nirvana:) z odpowiednia swiadomoscia samsara jest nirvana co nie jest takie latwe..ale tak jest:) (wszystko jest wszystkim kazdy jest kazdym:)- nie istnieje nic co nie jest mysla...no ale trzeba dotrwac do tego czasu mniej wiecej za rok eksperyment LHC z pelna moca, wojna z iranem (tz caly bliski wschod wojna - ewentualnie dolacza sie chiny i rosja..)  i jeszcze przebiegunowienie Ziemi  Z politowaniem
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2010, 13:00:59 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #62 : Luty 18, 2010, 15:11:17 »

"WyjÂście  .. dlaczego przebywajÂąc tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umysÂłem poszukujemy WYJÂŚCIA z tego ?"
east.

Tak , dobrze to ujoles , wyjscia poszukujemy UMYSLEM! I to jest wielki blad, bo wyjscie znajduje sie na drodze poszukiwan UCZUCIAMI.
Umysl tworzy tylko polapki z ktorych wyjscie znajda uczucia.


Tak wiec na niewiele sie zdadza wszelkie geometryczne i inne logiczne wylyczanki.

Kiara UÂśmiech UÂśmiech
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #63 : Luty 18, 2010, 15:21:54 »

no dokladnie bo o czym mowi np sw geometria ze jest ktory jest jest wszedzie:), ze kluczem wlasnie jest milosc i ze jestesmy tu gdzie jest nam mimo wszystko najlepiej:) - dlatego te wszystkie swiry zamiast strzelic sobie w leb, wola gnebic innych - mam nadzieje ze juz niedlugo... ZÂły
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #64 : Luty 19, 2010, 09:35:41 »

WyjÂście  .. dlaczego przebywajÂąc tu i teraz , w takim, a nie innym ciele, z takim, a nie innym umysÂłem poszukujemy WYJÂŚCIA z tego ?
PrzecieÂż skoro, jak sugerujesz jeremiasz  ÂŚG jest tylko jak¹œ tam, lepszÂą lub gorszÂą, prĂłbÂą opisu Matrixa , to chyba kaÂżda prĂłba podjĂŞta przy pomocy naszych , umysÂłowych aparatĂłw poznawczych , bĂŞdzie z gĂłry skazana na podobnÂą opiniĂŞ jeremiasza.
Ostatecznie furtka otwiera siĂŞ wraz ze ÂśmierciÂą. A moÂże to tylko przejÂście do innego "pudeÂłka"? Nie o takie poznanie nam jednak chodzi. Chcemy jeszcze poÂżyĂŚ prawda ? UÂśmiech

Czy ostatecznie furtka otwiera siĂŞ wraz ze ÂśmierciÂą to nie wiem.  ByĂŚ moÂże. A byĂŚ moÂże to kolejne pudeÂłko czy matrix.

WracajÂąc do analogii z grÂą komputerowÂą.
ÂŻeby gra miaÂła sens musi istnieĂŚ moÂżliwoœÌ wpÂływania na niÂą i musi istnieĂŚ moÂżliwoœÌ informacji zwrotnej.  Bo inaczej to tylko zmieniajÂące siĂŞ bity w komputerze bez Âżadnej wartoÂści dla nas.

Dla kogoÂś grajÂącego na komputerze czymÂś co pozwala na sterowanie jest interfejs uÂżytkownika - z jednej strony wyÂświetlany obraz + oczy odbierajÂące ten obraz i w drugÂą stronĂŞ to dÂłonie + klawiatura.
To trochê takie po³¹czenie miêdzy-systemowe pozwalaj¹ce na przep³yw informacji w obie strony.
Ale to znowu kwestia technologii. Akurat takÂą posiadamy - dÂłonie naciskajÂą guziki i wpÂływajÂą na grĂŞ.
MoÂże kiedyÂś bĂŞdziemy inaczej sterowaĂŚ postaciÂą na ekranie. np. myÂślÂą. PoÂżyjemy - zobaczymy.

Ale przecieÂż nie o to po³¹czenie chodzi. PrzecieÂż nie gra siĂŞ po to, aby zobaczyĂŚ jak to jest kiedy steruje siĂŞ postaciÂą za pomocÂą klawiatury. To byĂŚ moÂże tylko jakieÂś dodatkowe doznanie.  Co wiĂŞcej, z punktu widzenia komputera, ekran czy klawiatura nie jest mu do niczego potrzebna. To MY potrzebujemy ekranu i klawiatury. To my potrzebujemy interfejsu. Bez niego gra toczy siĂŞ i tak i tak w pamiĂŞci maszyny. Zgodnie z programem.

Ale czy o sterowanie chodzi? Czy to jest ca³a wartoœÌ gry?

OczywiÂście, Âże nie.

G³ównym celem grania w jakÂąkolwiek grĂŞ jest "przeÂżycie" czegoÂś. Czyli musi nastÂąpiĂŚ moment utoÂżsamienia siĂŞ z postaciÂą na ekranie. Gdyby los "chÂłopka" na ekranie byÂł nam obojĂŞtny to nie zaleÂżaÂłoby nam aby przeszedÂł jakiÂś tam labirynt czy wygraÂł pojedynek na miecze. Ale nam zaleÂży Âżeby przeszedÂł -  kiedy "uda mu siĂŞ" koĂącem buta zaczepiĂŚ o pó³kĂŞ i "nie spadnie" w przepaœÌ, to pojawiajÂą siĂŞ emocje. Kiedy dojedziemy do mety na pierwszym miejscu - znowu pojawiajÂą siĂŞ emocje.
Obecnie gry sÂą tak bliskie rzeczywistoÂści, Âże owo utoÂżsamianie z postaciÂą przychodzi jeszcze Âłatwiej niÂż wtedy kiedy postacie byÂły rysowane z paru pixeli.

W grze obserwujemy zmagania komputerowych postaci, o ktĂłrych wiemy, ze sÂą nierealne, ale emocje, ktĂłre siĂŞ przy tym pojawiajÂą sÂą REALNE. Podobnie jak np. w czasie oglÂądania filmu. I co z tego, Âże to tylko film - przeÂżywane emocje sÂą prawdziwe. Nie moÂżna siĂŞ np. baĂŚ na niby. Nie moÂżna siĂŞ rozpÂłakaĂŚ na niby. Albo pÂłaczesz - albo nie. Owszem, moÂżesz udawaĂŚ dla innych, sterowaĂŚ ciaÂłem aby wyglÂądaÂło jakbyÂś pÂłakaÂł. Ale pÂłakaĂŚ naprawdĂŞ moÂżna jedynie naprawdĂŞ. Realnie. Przed samym sobÂą nie da siĂŞ udawaĂŚ pÂłaczu.

I o to byĂŚ moÂże chodzi w matrixie. O emocje. O przeÂżywanie emocji. O czucie tych emocji. MoÂże jak pisze Kiara o u-czucie tych emocji.

ByĂŚ moÂże matrix w ktĂłrym Âżyjemy zostaÂł stworzony wÂłaÂśnie po to aby doÂświadczyĂŚ gaÂłej gamy emocji, caÂłego spektrum uczuĂŚ.
A mĂłzg to tylko interfejs do tego aby moÂżna sterowaĂŚ "chÂłopkiem na ekranie". CiaÂło to ten "chÂłopek", ktĂłrym sterujemy. I utoÂżsamiamy siĂŞ z nim. Na czas gry.

ZauwaÂżcie, kiedy przestajemy graĂŚ?
SÂą dwa powody - kiedy graĂŚ juÂż nie moÂżemy (bo nam padÂł procesor albo wzywajÂą nas inne obowiÂązki), i drugi - kiedy gra nam siĂŞ znudzi.
W pierwszym przypadku zwykle wracamy do gry kiedy tylko znowu mamy mo¿liwoœÌ. Oznacza³oby to, ¿e œmierÌ mo¿e byÌ tylko chwilow¹ przerw¹ w grze. ¯e owszem, nie mamy mo¿liwoœci (bo nam akurat cia³o "wysiad³o"), ale myœlami jesteœmy wci¹¿ "przy grze" i wrócimy do niej zaraz jak tylko bêdzie taka mo¿liwoœÌ.

W drugim przypadku, "zaspokojenie" (szukam lepszego okreÂślenia ale jakoÂś nie umiem znaleŸÌ) powoduje, Âże juÂż siĂŞ nam nie chce w danÂą grĂŞ graĂŚ. ÂŻe juÂż jÂą przeszliÂśmy. ÂŻe zaliczyliÂśmy wszystkie levele. Itp. Nic _wiĂŞcej_ z niej juÂż nie wyniesiemy.
ÂŻe osiÂągneliÂśmy etap, ktĂłry programista oznaczyÂł jako "koniec. gra wygrana".

To wydaje mi siĂŞ moment prawdziwego otwarcia matrixa. ÂŻe owszem, moÂże jeszcze trzeba poczekaĂŚ aÂż siĂŞ wypali w nas Âżycie (a czasami nie potrzeba czekaĂŚ). Ale po wylogowaniu siĂŞ, nie mamy powodĂłw aby znowu uruchamiaĂŚ gry.

ByĂŚ moÂże poszukamy wtedy nastĂŞpnej. Kto wie?
Jeszcze jeszcze inna kwestia. Kto te wszystkie gierki programuje?...

Jeszcze a propos Âśw. geometrii.
Za³ó¿my, ¿e ta technologia pozwoli dowolnie manipulowaÌ rzeczywistoœci¹. (Ot taki, œwiadomy Neo, który doœÌ dowolnie nagina³ matrixa do swoich potrzeb). Czyli to bêdzie tak, jakbyœmy posiadali w jakiejœ grze kody dostêpu do wszystkich poziomów, do wszystkich drzwi, itp. Taka gra bardzo szybko przestaje byÌ "fajna", staje siê po prostu nie warta grania w ni¹. Wszysto od razu jest dostêpne, bez ograniczeù, itp. Nie wynosi siê z niej ¿adnych emocji... Nuuuuudaaaa

pozdrawiam

edit1:
jeszcze a propos Âśmierci.
Powszechnie znanym jest fakt, Âże w astralu nastĂŞpuje natychmiastowa zewnĂŞtrzna kreacja naszego wewnĂŞtrznego stanu.
Osoba w astralu w dalszym ciÂągu tkwi w matrixie uwiĂŞziona swoimi emocjami i uczuciami. ObowiÂązujÂą w nim inne reguÂły niÂż na Ziemi, ale nie oznacza to "uwolnienia".  ÂŚmierĂŚ niekoniecznie oznacza opuszczenie matrixa.
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2010, 10:00:26 wysłane przez jeremiasz » Zapisane
Enigma
Gość
« Odpowiedz #65 : Luty 19, 2010, 22:21:35 »

Cikawe porĂłwnanie, co do Âświata virtualnego. Nasuwa mi sie taka refleksja:
Postacie ktĂłre 'zaistniaÂły' w grze - nie mogÂą istnieĂŚ poza 'dyskiem' procesorem itp. Ale nie ulega wÂątpliwoÂści ze ostatecznie sÂą 'sterowane' (to teÂż nie najlepsze sÂłowo ale nie mam innego) z zewnÂątrz 'gry'. Pytanie wiec kto/co krĂŞci z zewnÂątrz, przelewajÂąc 'czÂąstkĂŞ siebie' do wytworzonego Âświata? 
Nie ulega teÂż wÂątpliwoÂści, Âże zapuszczamy sie w 'inny wymiar' aby doÂświadczyĂŚ emocji. Budda wskazywaÂł, ze powodem pozostawania w Samsarze jest ¿¹dza. Tak wiĂŞc nadal bĂŞdĂŞ twierdziĂŚ Âże 'nikt nas nie zamyka' gdyÂż zstĂŞpujemy w ciaÂło powodowani wÂłasnym namiĂŞtnoÂściami  JĂŞzyk

ByĂŚ moÂże ÂŚG sama jako czysta informacja, nie pomoÂże nam zrozumieĂŚ sensu istnienia (gdyÂż musimy go bezpoÂśrednio doÂświadczyĂŚ) ale pomaga w opisaniu 'rzeczywistoÂści'.
A i przypomniaÂło mi siĂŞ skÂąd wziĂŞÂła siĂŞ moja pewnoœÌ co do istnienia struktury 'lotosu'. Otó¿ nie kontaktujÂąc sie z nikim co do tego zagadnienia, zdarzyÂło mi sie narysowaĂŚ rozbudowany schemat na podstawie liczby Fi. PóŸniej spotkaÂłam osobĂŞ, ktĂłra twierdziÂła, ze podobnÂą konstrukcjĂŞ zobaczyÂła w 'transie'. ZerkajÂąc na mĂłj 'schemat' wskazaÂła w ktĂłrym miejscu jest 'niepeÂłny'. PotrafiÂła rĂłwnieÂż okreÂśliĂŚ wielkoœÌ (miaÂł wypeÂłniaĂŚ caÂła przestrzeĂą - ogromne, ogromne... MrugniĂŞcie  ) i byĂŚ wypeÂłniony kolorami piĂŞkne, pulsujÂące...- takie byÂły jej sÂłowa.

A wyglÂądaÂło w sporym uproszczeniu, mniej wiĂŞcej tak:

Wiec uznaÂłam, ze jeÂśli kilka osĂłb, jednoczeÂśnie, niezaleÂżnie i mniej wiĂŞcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wnioskĂłw - to coÂś w tym musi byĂŚ. Czy tak wyglÂąda nasz procesor, lub Hd? 
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2010, 22:23:31 wysłane przez Enigma » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #66 : Luty 20, 2010, 00:23:53 »

Calkiem moÂżliwe  Enigmo. Procesorem moÂże byĂŚ ÂŚG. To silnik tej "gry"  co wydaje siĂŞ potwierdzaĂŚ na wielu "levelach"  MrugniĂŞcie 

Jeremiaszu , wspomiales o interfejsie, ktory nas w pewnym sensie ogranicza. Bo na przyklad w astralu mamy inny interfejs. Tutaj, w Twojej analogii do gier komputerowych,  potrzebujemy klawiatury i ekranu. Gdyby nie one to nie wiedzielibysmy ,ze w ogole jakas gra sie toczy. ba, gdyby nie nasze zmysly plus mozg ( co mozna lacznie potraktowac jednym slowem - interfejs ) to w ogole nic nie wiedzielibysmy o otaczajacej nas rzeczywistosci. Mozliwe, ze ta w ogole nie wplywalaby na nas, bo niby jak ?
Dotykamy tutaj waznej kwestii, a mianowicie tej, ze Matrix dzieje sie w nas. Wyjscie poza niego ( mozliwe, ze do innego Matrixa ) odbywa sie poprzez zmiane interfejsu.
No dobrze, ale w takim razie kim jest owo JA, ktore zmienia interfejsy ?
czy mozna poznac tego, ktory doswiadcza ( pominawszy wszelkie jego interfejsy ), czyli samego siebie ?

ps. cos mi polskie znaki przestaly poprawnie dzialac, sorki.
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #67 : Luty 20, 2010, 22:55:58 »

Ale o jakim matrixie mĂłwicie? Dysputa jest bezcelowa. Matrix nie istnieje, wie to Kot, wie Enigma i wie Darek, jak rĂłwnieÂż szereg innych forumowiczĂłw - no chyba, Âże siĂŞ mylÂą...
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #68 : Luty 21, 2010, 13:57:05 »

Cytat: Enigma
Wiec uznaÂłam, ze jeÂśli kilka osĂłb, jednoczeÂśnie, niezaleÂżnie i mniej wiĂŞcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wnioskĂłw - to coÂś w tym musi byĂŚ. Czy tak wyglÂąda nasz procesor, lub Hd?
Pamietasz enigma datĂŞ, kiedy to zrobiÂłaÂś?..

Kiedys teÂż coÂś takiego narysowaÂłem - z tym Âże w Âśrodku leciaÂł czÂłowiek.
MrugniĂŞcie U Ciebie na ilustracji jest aÂż trĂłjka UÂśmiech)

A tak odnoÂśnie tematu topa to proponuje stronĂŞ 4 i 5 w Platon"mit jaskini"
http://www.kwarcinski.ovh.org/do_pobrania/artykuly/mit_jaskini.pdf
« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2010, 13:58:30 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #69 : Luty 21, 2010, 14:49:19 »

skoro materia jest swiatlem, to nasza pogon za rzeczami materialnymi jest pogonia za wiatrem:) zawsze tak bylo bo przeciez umieramy i nic nam to nie da:) ale w tym kontekscie to jest do kwadratu:)
Zapisane
Enigma
Gość
« Odpowiedz #70 : Luty 22, 2010, 01:42:28 »

Matrix jako 'pojĂŞcie' jest juÂż wystarczajÂąco abstarkcyjny. Wole raczej okreÂślenie Tao - jeszcze bardziej nieuchwytne UÂśmiech

PHIRIOORI, tamto zdjêcie nie jest moj¹ w³asnoœci¹, ani wytworem. Wybra³am je z neta, bo najbardziej odpowiada 'wczesnej fazie' - jeœli idzie o zaawansowanie szkicu. CzêœÌ 'niepe³na' jak¹ wskaza³a mi znajoma, dotyczy³a w³aœnie œrodka. Co do czasu, niestety nie pamiêtam dok³adnie ale bêdzie to ok z 5 lat temu +/- 2. Jak zapozna³am siê z spral¹ Fibonaciego, dotar³o do mnie jak naszkicowaÌ sobie owo centrum. Wykona³am wed³ug obliczeù jedna nitkê i powieli³am z obrotem po okrêgu. Efekt wygl¹da³ mniej wiêcej tak(choÌ i tu œrodek nie jest doskona³y):



Dopiero póŸniej przegl¹daj¹c tu na forum w¹tek o ŒG, natrafi³am na schemat Wintera (dlaczego wybraliœmy ten sam kolor linii, nie wiem)



Pewnie zaraz siĂŞ dowiem od Kiary, ze jakieÂś Ufo mi to podyktowaÂło, ale mniejsza z tym jaka jest jego geneza, waÂżne jest dla mnie Âże ogĂłlnie teoria ta jest spĂłjna.
Dalsze dywagacje na temat struktur:

Mit jaskini (Platon) PrzeczytaÂłam fajne. Na poczÂątku zaczĂŞÂło mi siĂŞ rechotaĂŚ co do wycinanek, ale takie bywajÂą poczÂątki.
PorĂłwnanie z cieniami rzeczy bardzo wciÂągajÂące.
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #71 : Luty 22, 2010, 09:58:24 »

Cikawe porĂłwnanie, co do Âświata virtualnego. Nasuwa mi sie taka refleksja:
Postacie ktĂłre 'zaistniaÂły' w grze - nie mogÂą istnieĂŚ poza 'dyskiem' procesorem itp. Ale nie ulega wÂątpliwoÂści ze ostatecznie sÂą 'sterowane' (to teÂż nie najlepsze sÂłowo ale nie mam innego) z zewnÂątrz 'gry'. Pytanie wiec kto/co krĂŞci z zewnÂątrz, przelewajÂąc 'czÂąstkĂŞ siebie' do wytworzonego Âświata? 

To niewÂątpliwie najwaÂżniejsze pytanie ze wszystkich - "KIM JESTEM?"

Cytuj
Nie ulega teÂż wÂątpliwoÂści, Âże zapuszczamy sie w 'inny wymiar' aby doÂświadczyĂŚ emocji. Budda wskazywaÂł, ze powodem pozostawania w Samsarze jest ¿¹dza. Tak wiĂŞc nadal bĂŞdĂŞ twierdziĂŚ Âże 'nikt nas nie zamyka' gdyÂż zstĂŞpujemy w ciaÂło powodowani wÂłasnym namiĂŞtnoÂściami  JĂŞzyk

Oczywiœcie, ¿e mo¿na przyj¹Ì tak¹ koncepcjê. Znowu porównuj¹c z gr¹ w œwiat wirtualny - nikt nie zmusza nas do grania w tak¹ grê. Sami chcemy jej spróbowaÌ, "zobaczyÌ" - jak to jest.

Cytuj
Wiec uznaÂłam, ze jeÂśli kilka osĂłb, jednoczeÂśnie, niezaleÂżnie i mniej wiĂŞcej w tym samym czasie - dochodzi do podobnych wnioskĂłw - to coÂś w tym musi byĂŚ. Czy tak wyglÂąda nasz procesor, lub Hd? 
Ja siĂŞ zgadzam, Âże w ÂŚG - "coÂś jest". Np: nie moÂże byĂŚ przypadkiem odnajdowanie zÂłotego podziaÂłu w caÂłym Âświecie oÂżywionym. Mam jednak wraÂżenie, Âże ciÂągle obserwujemy pewien skutek, pewnÂą korelacjĂŞ procesĂłw o ktĂłrych nie mamy pojĂŞcia i, ktĂłre jednak sÂą poza naszym poznaniem. Tzn, Âże zÂłoty podziaÂł to _skutek_ a nie przyczyna.

Istnieje w informatyce takie pojĂŞcie jak samomodyfikujÂący siĂŞ kod.
Tzn, Âże program potrafi zmodyfikowaĂŚ sam siebie. Pewnie przesÂłanki wskazujÂą na to, Âże z czymÂś takim mamy do czynienia z nami. Tzn, Âże sami potrafimy modyfikowaĂŚ kod nas samych opisujÂących. (i nie mĂłwiĂŞ tutaj o DNA).
Oczywiœcie, jest to mo¿liwe tylko wtedy kiedy uœwiadomimy sobie tak¹ mo¿liwoœÌ.
Procesorowi jest "obojĂŞtne" jaki kod wykonuje. Czy to wojna czy igrzyska.
Ale nam nie...

Pytasz, czy tak wyglÂąda nasz procesor lub hd. A z jakiego punktu widzenia?.. Z zewnatrz czy od Âśrodka?
Jak myÂślisz, co moÂże dokument napisany edytorze tekstu "wiedzieĂŚ" o dyskietce?
Albo na ile notatka jest Âświadoma istnienia zeszytu, w ktĂłrym jest napisana?
Na ile "chÂłopek" skaczÂący na ekranie jest Âświadom istnienia mikroprocesora i procesĂłw w nim zachodzÂących?


Jeremiaszu , wspomiales o interfejsie, ktory nas w pewnym sensie ogranicza. Bo na przyklad w astralu mamy inny interfejs. Tutaj, w Twojej analogii do gier komputerowych,  potrzebujemy klawiatury i ekranu. Gdyby nie one to nie wiedzielibysmy ,ze w ogole jakas gra sie toczy. ba, gdyby nie nasze zmysly plus mozg ( co mozna lacznie potraktowac jednym slowem - interfejs ) to w ogole nic nie wiedzielibysmy o otaczajacej nas rzeczywistosci. Mozliwe, ze ta w ogole nie wplywalaby na nas, bo niby jak ?

Owszem, interfejs jest niezbĂŞdny. Inaczej gra toczyÂłaby siĂŞ gdzieÂś, w pamiĂŞci jakiejÂś maszyny, a my nie mielibyÂśmy do niej dostĂŞpu.

Cytuj
Dotykamy tutaj waznej kwestii, a mianowicie tej, ze Matrix dzieje sie w nas. Wyjscie poza niego ( mozliwe, ze do innego Matrixa ) odbywa sie poprzez zmiane interfejsu.
No dobrze, ale w takim razie kim jest owo JA, ktore zmienia interfejsy ?
czy mozna poznac tego, ktory doswiadcza ( pominawszy wszelkie jego interfejsy ), czyli samego siebie ?

Znowu wracamy do najwaÂżniejszego pytania - "KIM JESTEM?"

Nie bez powodu techniki medytacyjne maj¹ na celu "wyciszenie" zmys³ów.
Wtedy mo¿e pojawiÌ siê moment od³¹czenia interfejsu od symulacji.
W naszym ¿yciu (realnym? heh) jest proœciej. Wstajesz od komputera, wy³¹czasz film, zamykasz ksi¹¿kê...
Ale jak wydostaĂŚ sie z "tego" interfejsu?
A mo¿e nie potrzeba? Mo¿na przyj¹Ì punkt widzenia, ¿e gdybyœmy nie chcieli w tê grê graÌ, to nie gralibyœmy.
WiĂŞc, moÂże narazie, cieszmy siĂŞ z kolejnych "leveli" UÂśmiech

Z innej beczki...
W ogĂłle tak siĂŞ zastanawiam, Âże istnieje tutaj jakaÂś fraktalna reguÂła, wg ktĂłrej kolejne matrixy znajdujÂą siĂŞ w kolejnych matrixach niÂższego rzĂŞdu.

Znowu nasuwa siĂŞ analogia z SecondLifem.
Otó¿ SL'owy œwiat jest o wiele bardziej prymitywny od naszego np. jesteœmy pozbawieniu wêchu, czucia, smaku, itp. Zostaje jedynie wzrok i s³uch. Ale te¿ emocje, które siê tam pojawiaj¹ s¹ jakby bardziej gruboziarniste, mniej tam jest subtelnoœci.
Co ciekawe, w samym SL istniejÂą kolejne "gry". To juÂż swoisty paradoks - gra w grze. Ale to dziaÂła. Uznajac ograniczenia Âświata SL moÂżna stworzyĂŚ kolejnÂą grĂŞ, w ktĂłrej uznajemy kolejne ograniczenia. I emocje jeszcze bardziej siĂŞ polaryzujÂą.

ByÌ mo¿e w drug¹ stronê jest bardzo podobnie. Doœwiadczenia ludzi, którzy wychodz¹ poza cia³o, wskazuj¹ na pojawianie siê kolejnych "zmys³ów" - np. widzenia wiêcej wymiarowego, mo¿liwoœci przemieszczania siê natychmiastowego, itp
Czyli wydobywanie siĂŞ ograniczeĂą danej gry.

R. Monroe pisaÂł takÂże o "szczelinie", poza ktĂłrÂą znikaÂł. MogÂła to by byĂŚ brama do kolejnego, jeszcze szerszego matrixa.

ByĂŚ moÂże siebie samego moÂżna doÂświadczyĂŚ jedynie poprzez ograniczenia.
St¹d koniecznoœÌ przyjêcia jakiegoœ interfejsu, przyjecia pewnych ograniczeù. Wtedy mo¿na wzi¹œÌ "kawa³ek" siebie i go próbowaÌ na wszelkie sposoby.

Nie wiem, o tak sobie gÂłoÂśno myÂślĂŞ.

Ale o jakim matrixie mĂłwicie? Dysputa jest bezcelowa. Matrix nie istnieje, wie to Kot, wie Enigma i wie Darek, jak rĂłwnieÂż szereg innych forumowiczĂłw - no chyba, Âże siĂŞ mylÂą...

O jakim matrixie mĂłwimy?
Nie, nie o takim jak w filmie.
Nie chodzi tutaj o to, Âże jesteÂśmy hodowani w celu dostarczania ciepÂła. Nie chodzi tutaj o zniewolenie fizyczne.
Wiele przesÂłanek wskazuje, Âże Âżyjemy w matrixie o wiele bardziej subtelnym a zarazem fascynujÂącym.
Sami jesteÂśmy jego twĂłrcami, sami go napĂŞdzamy i karmimy. Sami siebie wiĂŞzimy poprzez niego.

pozdrawiam
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #72 : Luty 22, 2010, 11:27:29 »

Cytuj
ByĂŚ moÂże siebie samego moÂżna doÂświadczyĂŚ jedynie poprzez ograniczenia.
St¹d koniecznoœÌ przyjêcia jakiegoœ interfejsu, przyjecia pewnych ograniczeù. Wtedy mo¿na wzi¹œÌ "kawa³ek" siebie i go próbowaÌ na wszelkie sposoby.


To, co napisa³eœ jeremiaszu do mnie przemawia. Ró¿ni ludzie , a w tym uznani fizycy oraz inni myœliciele (Amit Goswami , Nassim Haramein, Dan Winter), którzy rozprawiaj¹ o œwiadomoœci twierdz¹, ze ograniczenia, czyli ego s¹ po to , aby œwiadomoœÌ mog³a doœwiadczaÌ sama siebie. "Próbowac na wszelkie sposoby".
Ale to oznacza istnienie jednej œwiadomoœci, od której wcale nie jesteœmy na zawsze oddzieleni. W³aœciwie, to zawsze na najg³êbszym "levelu" jesteœmy jedn¹ œwiadomoœci¹. To zmienia wszystko. Jak móg³bym traktowaÌ Ciê jako wroga, jak móg³bym nienawidzieÌ siebie ?
Coraz wiĂŞcej osĂłb to zaczyna rozumieĂŚ.
http://www.youtube.com/watch?v=6dwtXvhcWqc

« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2010, 11:29:15 wysłane przez east » Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #73 : Luty 22, 2010, 11:56:11 »

Enigmo, to w koĂącu matrix [lub coÂś zgodnego z jego okreÂśleniem] istnieje czy tez nie?
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #74 : Luty 22, 2010, 12:17:54 »

Ale to oznacza istnienie jednej œwiadomoœci, od której wcale nie jesteœmy na zawsze oddzieleni. W³aœciwie, to zawsze na najg³êbszym "levelu" jesteœmy jedn¹ œwiadomoœci¹. To zmienia wszystko. Jak móg³bym traktowaÌ Ciê jako wroga, jak móg³bym nienawidzieÌ siebie ?
Fakt, Âże jesteÂśmy "rozdzieleni" takÂże oznacza pewien rodzaj interfejsu, pewnego rodzaju organiczenia. ChoĂŚby w komunikacji  - musimy prĂłbowaĂŚ siĂŞ porozumiewaĂŚ sÂłowami, gestami, itp.

Wniosek, ¿e na koñcowym levelu znajduje siê CA£O¦Æ jest s³uszny.
Tylko, Âże....
zakÂładajÂąc fraktalnÂą budowĂŞ wszystkiego (a ta wydaje siĂŞ mieĂŚ potwierdzenie) nie znajdziemy nigdy owej caÂłoÂści.
Zawsze lokalna ca³oœÌ bêdzie tylko czêœci¹ jeszcze wiêkszej ca³oœci.
I podobnie w drugÂą stronĂŞ, w najmniejszym kawaÂłku najmniejszego kawaÂłka, znajdziemy kolejny mniejszy kawaÂłek.

Ciekawie musi byĂŚ z tymi ograniczeniami.
Podejrzewam, Âże z punktu widzenia np. kreta ciĂŞÂżko sobie wyobraziĂŚ Âświat widziany w sposĂłb trĂłjwymiarowy (tak jak my to widzimy) a jednak posiada on sÂłuch, ktĂłry z pewnoÂściÂą jest nie do wyobraÂżenia sobie przez np. amebĂŞ. 
I nam równie¿ jest np. ciê¿ko sobie wyobraziÌ mo¿liwoœÌ np. zdalnego widzenia, dopóki takie coœ nie stanie siê naszym udzia³em. Jesteœmy jak kret, który nie widzi. My tak¿e przecie¿ nie "widzimy" przez œciany, mimo, ¿e tak naprawdê - owe œciany to praktycznie rzecz bior¹c, totalna pustka.

OgĂłlnie rzecz biorÂąc, rysuje siĂŞ wizja rzeczy niewyobraÂżalnych - tak, Âże zabawa pewnie bĂŞdzie przednia UÂśmiech

pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2010, 12:19:32 wysłane przez jeremiasz » Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5 6 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.042 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

x22-team watahaslonecznychcieni granitowa3 maho phacaiste-ar-mac-tire