koliberek33
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #175 : Grudzieñ 12, 2010, 15:25:21 » |
|
East, to idziemy na piwo, plaskacze mamy ju¿ za sob±! Silverze Szanowny, przeczyta³em pierwsze zdanie i nie wiêcej, gdy¿ nie widzê w tym sensu. Ty wci±¿ nie rozumiesz o czym tutaj piszê. Wpadasz tu czasem i bierzesz siê za wychowywanie. Nie czujê siê ani pokrzywdzony, ani nie mam do nikogo pretensji, ani ¿alów, ale nie mam te¿ ochoty ju¿ wiêcej robiæ za "trzepak" ani za kube³ na pomyje. Nie myl wyra¼nego sprzeciwu z ¿alami, czy wyp³akiwaniem siê. Chyba, ¿em wielki kiep i nie umiem tego w³a¶ciwie przekazaæ, a to wtedy o wybaczenie proszê Jego i wszystkie tu Zacno¶ci i Szanowno¶ci! Mo¿e po prostu wy³±cz na chwilê intelekt, i odrzuæ ca³± swoj± fantastyczn± wiedzê, a pojmiesz co jest naprawdê grane, bo jak narazie wci±¿ siê b³±kasz choæ tak:" m±drze i w dobrej intencji" piszesz . I wierzaj mi, za to Ciê szanujê, gdy¿ widzê to doskonale, ale w tym konkretnym przypadku zwróæ siê raczej do tych, którzy Ci siê wyp³akuj± wprost i osobi¶cie, gdy¿ koliberek nie czujê siê pokrzywdzony. Ma ¶wiadomo¶æ procesu i próbuje zrobiæ z tym porz±dek najlepiej jak potrafi . I wiêcej nauczy siê na swoich b³êdach, ani¿eli na perorowaniu pozbawionym wiedzy z Wnêtrza. I to jeszcze do tego nie w³asnym. Oczywi¶cie przy ca³ym szacunku do Twoich poszukiwañ. Koliberek w du¿ej mierze siê zgadza z Twoimi teoriami, ale nie znaczy, ¿e od dawna nie widzi w nich pewnych luk i niedostatków. Mo¿e dlatego ¿e takie to jeszcze nie do koñca "wydo¶wiadczone"! Ale s± i tak na pewno cenniejsze od wielu innych tutaj!!!Dlatego pozdrawiam Ciê najserdeczniej jak mogê. koliberek33
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 12, 2010, 15:44:56 wys³ane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #176 : Grudzieñ 12, 2010, 15:59:44 » |
|
KiaroStaram siê pisaæ o tym, co we mnie tkwi i czemu odpowiada moje wnêtrze na okre¶lone tre¶ci, te na przyk³ad , które przeczytam. I w tym sensie masz racjê pisz±c Co wiec zadzialalo? Przyslowiowe nozyce? Tak. Uderzy³a¶ w stó³, a no¿yce siê we mnie odezwa³y. Cytaty pochodz±ce od Ciebie do których siê odnios³em pod Twoim postem zadzia³a³y na mnie jak uderzenie w przys³owiowy stó³. Pewnie to jeszcze skutek ca³kiem nie tak dawnych do¶wiadczeñ w moim ¿yciu, których skutki ci±gn± siê we mnie do tej pory. Skutki w sensie przemy¶leñ nad sob±. Zauwa¿, ze kiedy piszê o to¿samo¶ci, to zwracam siê do swojej w³asnej to¿samo¶ci, a niekoniecznie do Ciebie osobi¶cie. Rozprawiam siê tutaj z w³asnymi "demonami" wiêc nie bierz tak wszystkiego do siebie. Co prawda dostrzegam równie¿ pewne zachowania w Tobie ( które i we mnie funkcjonuj± ) , ale u¿ywam ich tu tylko jako przyk³adu dla omówienia zasady dzia³ania to¿samo¶ci i programów, którym wszyscy podlegamy oczyszczaj±c siê z nich w mniejszym b±d¼ wiêkszym stopniu. Czysta Istota , tak jak Czysta Mi³o¶æ wyzieraj± wtedy spod obcych programów z którymi ju¿ nie mamy podstaw by siê identyfikowaæ po ich publicznym zbanowaniu. Mówiê tu o swoich programach przede wszystkim i o tym jak ja to rozumiem. A ¿e czasami dotknie to kogo¶, na przyk³ad Ciebie, no to có¿ .. zasada no¿yc Zastanow sie east ile jest w Tobie nienawisci do mnie i dlaczego? Co ja w Tobie powoduje? No w³a¶nie nie wiem co, ale jest co¶ , co mi zgrzyta w ¶rodku na niektóre Twoje wypowiedzi. Wyczuwam jak±¶ sztuczno¶æ , s± takie jakby nazbyt ksi±¿kowe.Oderwane od prawdziwego ¿ycia. Mimo , ze formalnie nie ma siê o co i po co przyczepiaæ. Rzucasz jakim¶ tekstem, tak bezosobowo, do nikogo konkretnie, a mimo to ów tekst rodzi u mnie dziwny opór, sprawiasz, ¿e jakby dotyczy mnie osobi¶cie, jakby¶ to do mnie w³a¶nie pisa³a. Mo¿e ta moja reakcja to czê¶æ autoterapii Zadziwiaj±ce tylko, ¿e nazywasz to co¶ we mnie a¿ NIENAWI¦CI¡. Niczego takiego do Ciebie nie czujê. Ale pewnie Ty wiesz lepiej , bo "wiêcej" widzisz Tak czy inaczej jest to cenne spostrze¿enie dla mnie. Wystarczy napisaæ o swoich prawdziwych odczuciach, a zaraz pojawi siê reakcja. Tylko czemu od razu nienawi¶æ ? Dziwne , ¿e tak to odbierasz. ps. koliber, jak zawitam kiedy¶ w Twoje strony to musowo na piwo a co s±dzicie o tym tek¶cie ( z onetu hehe ) "- Zdradzamy, bo mamy niezaspokojone potrzeby blisko¶ci, satysfakcjonuj±cego wspó³¿ycia, ale te¿ docenienia jako mê¿czyznê czy kobietê. Je¶li kto¶ inny jest je w stanie zaspokoiæ, wtedy pokusa, aby z tego skorzystaæ jest ogromna. Zdradzamy, kiedy w zwi±zku nie ma dobrej komunikacji; partnerzy nie umiej± rozmawiaæ o problemach. Mimo wszystko nie chcemy siê rozstaæ, ze strachu przez zmianami w ¿yciu, z powodu obaw, czy sobie poradzê, czy bêdê siê widywa³ z dzieæmi, jak bêdzie wygl±da³o ¿ycie. Koszty rozpadu zwi±zku, emocjonalne i finansowe, s± czêsto wy¿sze, ni¿ bycie w zwi±zku, nawet je¶li nie do koñca jest satysfakcjonuj±cy – wyja¶nia Rados³aw Jerzy Utnik, psycholog i seksuolog z Kliniki „Nasze Zdrowie” w Warszawie. (...) i dalej z tego arta "Nie chce wszystkiego zaczynaæ od zera. Nie zostawiê swoich synów. W naszej kulturze seks jest tematem tabu. A to te¿ potrzeba fizjologiczna. Z ¿on± od dawna sypiamy sporadycznie, ona nigdy nie potrzebowa³a zbyt wiele seksu, ale to nie jest najwa¿niejsze. Kocham j±. W³a¶ciwie psychicznie jej nie zdradzam, a mimo to czuje siê podle, ale najbardziej chyba bojê siê, ¿e to siê wyda. Ona nigdy by mi tego nie wybaczy³a. Nie wyobra¿am sobie, ¿e móg³bym j± straciæ. Zrobiê wszystko, ¿eby ¿ona nigdy nie dowiedzia³a siê o moich wyskokach. Tamte kobiety, to tylko seks, fizyczno¶æ, nic wiêcej – przekonuje Jacek."(..) i dalej "Zdrada pokazuje, ¿e co¶ jest nie tak i musimy to przepracowaæ. Budzi nas z letargu, u¶wiadamia, jest objawem problemów. Czêsto dopiero po zdradzie partnerzy zaczynaj± rozmawiaæ o swoich potrzebach, decyduj± siê na terapiê – mówi Rados³aw Jerzy Utnik."
tekst st±d http://partnerstwo.onet.pl/1632951,4704,,kocham_ale_zdradzam,artykul.htmlpozdrawiam East
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 12, 2010, 18:53:22 wys³ane przez east »
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #177 : Grudzieñ 13, 2010, 10:23:35 » |
|
A có¿ mo¿emy powiedzieæ o powy¿szym tek¶cie, gdy¿ ju¿ wszystko zosta³o w tej kwestii powiedziane. Przytaczaj±c ów tekst zaprzeczasz East wszystkim Twoim pogl±dów jakie tutaj umieszcza³e¶, czy wcze¶niej na temat mi³o¶ci bezwarunkowej, a potem Nowej ¦wiadomo¶ci, a raczej jej przejawienia. I Kreacji wreszcie. Zdaje siê, ¿e tutaj mówimy o nowych tre¶ciach. Oczywistym jest dla wszystkich, ¿e nie przychodzimy na Ziemiê doskonali, ¿e mamy wiele z sob± do zrobienia. Podobnie w zwi±zkach. Wi±¿±c siê z kim¶ mamy ¶wiadomo¶æ, ¿e nie wst±pili¶my do raju. ¯e partner bêdzie mia³ wiele do zrobienia, podobnie, my sami. Je¿eli nie we¼miemy pod uwagê takiego"obrazu", to lepiej, ¿eby¶my w ogóle nie wchodzili w ¿adne zwi±zki, gdy¿ nasza obopólna niedoskona³o¶æ z góry zak³ada mo¿liwo¶æ zdrady, bo on, ona, to, czy tamto... I tak zaczyna siê powolne zbydlêcenie, mówi±c za Witkacym... Gdy¿ powód do zdrady jest zawsze!!! W takim ujêciu oczywi¶cie. I wszystko mo¿na wówczas usprawiedliwiæ. Nawet swój wampiryzm tak¿e (pisa³em o tym jako nierzadkim motywie zdrad), miast pracowaæ ze sob± i nad zwi±zkiem. Mo¿e faktycznie przed zawarciem jakiegokolwiek zwi±zku, ( ma³¿eñskiego, czy wolnego), nale¿y siê powa¿nie zastanowiæ, a nie od razu hop do ³ó¿ka!!!
Seks z³udnie, ale te¿ bardzo wi±¿e, (rzadko jest inaczej) zw³aszcza je¶li to jest pierwsze spotkanie i dotyczy m³odej dziewczyny, która zaczyna ¶wiata nie widzieæ poza ukochanym z tego tylko powodu... Nie mówi±c o konsekwencjach typu ci±¿a, i to wtedy, kiedy on chcia³ tylko sobie ul¿yæ. Dotyczy to te¿ bardzo wyg³odnia³ych seksualnie. Pan, który napisa³ ów artyku³ ma niezaprzeczaln± racjê, ale to my¶lenie "starego cz³owieka", z nieprzejawion± zupe³nie ¶wiadomo¶ci±, albo "biorobota", skoro ju¿ o nich by³a mowa. Oczywi¶cie, nie mo¿emy aprobowaæ takiej bez¶wiadomej postawy, ale akceptowaæ jak najbardziej. I przede wszystkim nie oceniaæ, a co najgorzej potêpiaæ tych, którzy jak to East napisa³e¶ "nagrzeszyli". Jedyne, co mo¿na zrobiæ, to u¶wiadomiæ, oraz "nauczyæ ich p³ywaæ", o czym wy¿ej ju¿ pisa³em. A je¶li nie chc± i tego i do tego jeszcze ¶wiadomie krzywdz± innych, najczê¶ciej w³asn± rodzinê, lub tych "trzecich"; to ju¿ ich wybór i oni bêd± ponosiæ konsekwencje. I nikt inny, ale to oni sami wystawiaj± o sobie ¶wiadectwo i ocenê tak¿e. A takich nale¿y zostawiæ i i¶æ dalej, bowiem: "to ich zdrady i ich w³asne, nowe moralne zasady" Pisa³em bardzo jasno o tym, jak siê sprawy rozwi±zuj± same, w tê, czy we w t±, je¶li jest siê ¶wiadomym ka¿dego swojego kroku. I wtedy taki problem jak zdrada w ogóle przestaje istnieæ. Bo, rzeczywi¶cie nie buduje siê nowego domu na starych fundamentach. Ka¿de uwik³anie, spl±tanie mo¿na rozwi±zaæ, je¶li siê tego naprawdê chce. Chyba, ¿e siê nie chce i dogadza swoim egotycznym chcicom. I na koniec jeszcze, zasadnicze pytanie: czy Cz³owiek ¦wiadomy, mówi±c innym, bardziej powszechnie u¿ywanym jêzykiem: "Cz³owiek Duchowo Rozwiniêty" mo¿e sobie pozwoliæ na zdradê, skoro u jej podstaw le¿y k³amstwo?
Dziêkujê, wiêcej pytañ nie mam. Z serdecznym ¿yczeniem sobie i wszystkim innym, "ka¿dego ¶wiadomego kroku": koliberek33
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 10:57:04 wys³ane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #178 : Grudzieñ 13, 2010, 12:00:51 » |
|
¯yjemy w potwornie zak³amanym ¶wiecie, co innego mówimy, co innego robimy, zak³adamy maski i oszukujemy najczê¶ciej samych siebie. Moralizatorstwo jest w³a¶nie wyuczon± gr± dla potrzeb takiego samoszukiwania. Aktorstwo pop³aca w pozyskiwaniu poklasku innych, gorzej jednak dzia³a na koñcowy wynik zrozumienia siebie. Je¶li jednak nie zauwa¿amy swojej aktorszczyzny, nie do¶wiadczamy w zwi±zku z tym wyrzutów sumienia i poprawy, to pewnego piêknego dnia kto¶ nas bole¶nie do¶wiadczy prawd± rzucon± prosto w oczy, zdrad± i innymi "nauczkami" - samo ¿ycie... Zdrada to tylko gra umys³u, to umys³ mo¿e czuæ siê zdradzony bo uzurpuje sobie prawo w³asno¶ci do innego cz³owieka. Czy ktokolwiek powinien byæ w³a¶cicielem drugiego cz³owieka? Czy mo¿e mieæ prawo do egzekwowania prawa w³asno¶ci jakiejkolwiek czê¶ci jego cia³a? Je¶li nie, to nie powinien równie¿ dysponowaæ prawem wyborów, nie powinien ograniczaæ nie swojego cia³a. Mi³o¶æ to wolno¶æ, na wszystkich poziomach do¶wiadczeñ, brak wolno¶ci, ograniczanie, to ca³kowite za¶lepienie egotycznego umys³u i kompletny brak zrozumienia czym jest MI£O¦ÆPozdrawiam - Thotal
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #179 : Grudzieñ 13, 2010, 13:15:07 » |
|
Otó¿ to, Thotal, masz ca³kowit± racjê. Znam takich aktorszczyków, co to w³asne ¿ycie maj± popaprane do granic mo¿liwo¶ci, ale na zewn±trz graj± doskona³o¶æ i nieskazitelno¶æ. Innym zarzucaj± to, z czym sami nie mog± sobie poradziæ na co dzieñ. Czêsto nawet tego nie zauwa¿aj±, bo ich program dzia³a skutecznie, powoduj±c w³asn± ¶lepotê.
I tak wiod± ¿ycie w przekonaniu o w³asnej s³uszno¶ci, staj± siê tyranami dla otoczenia i w³asnej rodziny a potem dziwi± siê, ¿e ludzie jako¶ siê od nich odwracaj±, ¿e wokó³ pustka uczuciowa. Aby za¶ siebie wybieliæ i usprawiedliwiæ, zak³adaj± maski moralizatorów, nie rozumiej±c wiele z tego o czym z tak± gorliwo¶ci± prawi±. No i ¿ycie do¶wiadcza ich.
Je¶li kto¶ nie potrafi daæ wolno¶ci sobie, przede wszystkim od zniewalaj±cych go dogmatów - nie da jej drugiemu cz³owiekowi. Za¶ wolno¶æ jest przejawem MI£O¦CI.
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 13:24:05 wys³ane przez ptak »
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #180 : Grudzieñ 13, 2010, 13:29:42 » |
|
Thotal Zdrada to tylko gra umys³u, to umys³ mo¿e czuæ siê zdradzony bo uzurpuje sobie prawo w³asno¶ci do innego cz³owieka. Zdrada to operator dwuargumentowy. Ty za¶ zrobi³e¶ z niego jednoargumentowy. Po drugie zdrada wi±¿e siê ¶ci¶le ze zwi±zkiem dwóch osób, wiêc czy na charakter pojmowania zdrady w zwi±zku nie ma wp³ywu dwoje osób, a nie tylko jedna? Wcze¶niej pisa³e¶ o dyktacie praw moralnych, a czy ewentualne narzucenie przez ciebie takiej, czy innej wizji zdrady (lub w ogóle jej braku) nie jest dyktatem "prawid³owych" zachowañ moralnych? Wi±¿e siê to zreszt± z tym co piszesz dalej, ¿e mi³o¶æ do wolno¶æ. Tak zgadzam siê, ¿e mi³o¶æ oferuje wolno¶æ, ale czêsto czyja¶ wolno¶æ oznacz± jednocze¶nie czyj±¶ "niewolê". Wiêc mi³o¶æ to wolno¶æ, a jednocze¶nie umiejêtno¶æ ograniczenia sobie tej wolno¶ci. Dopiero efekt po³±czenia obydwu tych procesów mo¿na w moim przekonaniu nazwaæ mi³o¶ci± obopóln±. m11
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 13:39:48 wys³ane przez m11 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #181 : Grudzieñ 13, 2010, 14:04:57 » |
|
Oddalanie siê od siebie w sferze uczuciowej polega na próbach zdobywania "terenów" przynale¿nych drugiej osobie. Brak wolno¶ci powoduje ograniczanie uczuæ, co w konsekwencji prowadzi do _ ZDRADY?. Zdrady, ale kogo? Kogo¶ kto chce nami manipulowaæ? Czy samych siebie? Czy my¶l, ¿e kto¶ mnie wykorzystuje (choæby w niewinnych sprawach) jest ju¿ zdrad±? Czy wykorzystuj±c "ukochan±" osobê nie zdradzamy jej jeszcze bardziej? Jeszcze raz siê powtórzê, zdrada to gra umys³u, walka o najlepsz± pozycjê w uk³adzie partnerskim, zdrada to dbanie o w³asne egoistyczne potrzeby. Seksualne zdrady przychodz± pó¼niej, s± konsekwencj± tych "mniejszych" zdrad. Pozdrawiam - Thotal
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 14:06:30 wys³ane przez Thotal »
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #182 : Grudzieñ 13, 2010, 14:12:54 » |
|
Najwiêksz± ZDRAD¡ jest odebranie sobie prawa do postrzegania w³asnej istoty, jako ca³kowicie wolnej od wszelkich wytworów mentalnych. Czêsto nazywanych prawami moralnymi. W uwik³aniu owych „praw”, jednostka zawsze bêdzie spêtana i pêtaæ bêdzie innych.
A WOLNO¦Æ, to nadanie sobie i drugiemu cz³owiekowi mo¿no¶ci samostanowienia, w ka¿dej fazie istnienia. To zgoda na odmienn± wizjê w postrzeganiu ¶wiata i na do¶wiadczenia wynikaj±ce z owej wizji.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #183 : Grudzieñ 13, 2010, 14:48:23 » |
|
Tak zgadzam siê z Wami, ¿e u podstaw mi³o¶ci stoi wolno¶æ, ale zdrada nie zawsze wi±¿e siê z brakiem wolno¶ci drugiej strony. Nie mo¿na stawiaæ znaku równo¶ci, czy mo¿e raczej implikacji pomiêdzy nimi. Mam wra¿enie, ¿e wasze rozwa¿ania staj± siê coraz bardziej teoretyczne.
Piszesz Thotal, ¿e brak wolno¶ci powoduje ograniczanie uczuæ co prowadzi do zdrady. OK - zgadzam siê. Ale to tylko czê¶æ sytuacji. Znam zwi±zki, gdzie zdradzaj±cym zwi±zek (tak¿e w fazie przedseksulanej) by³a osoba zagarniaj±ca czyj±¶ wolno¶æ, a nie ta szanuj±ca wolno¶æ drugiej strony. Jak swoj± teoriê chcesz prze³o¿yæ na tê sytuacjê? Powiesz, ¿e widocznie ten co zdradzi³ czu³ siê w rzeczywisto¶ci ograniczanym?
Natomiast ty Ptaku piszesz, ¿e "WOLNO¦Æ, to nadanie sobie i drugiemu cz³owiekowi mo¿no¶ci samostanowienia, w ka¿dej fazie istnienia. To zgoda na odmienn± wizjê w postrzeganiu ¶wiata i na do¶wiadczenia wynikaj±ce z owej wizji.". OK - tak¿e siê zgadzam. Ale tak samo jak Thotal dostrzegasz jedn± stronê medalu ignoruj±c w ogóle drug±. Gdyby pos³u¿yæ siê jêzykiem matematyki, to uwa¿asz, ¿e wolno¶æ jednej i drugiej osoby to zbiory roz³±czne, które w zwi±zku ³adnie siê sumuj±, a nie wykluczaj± w pewnych jego czê¶ciach. Ale to przypadek idealny i nierzeczywisty. Zawsze w zwi±zku s± obszary podlegaj±ce "negocjacjom". "Odmienna wizja w postrzeganiu ¶wiata" mo¿e siê wzajemnie wykluczaæ. W ogóle nie widaæ tego w twojej teorii.
m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #184 : Grudzieñ 13, 2010, 15:36:06 » |
|
Koliberek, za¶lepiony w³asnym Ego, nawet nie próbuje zauwa¿yæ, ¿e moje wypowiedzi mog± tyczyæ wielu, wielu ludzi - nie tylko Jego Wiem ¿e mnie nie lubi, bo wie ¿e nie lubiê ob³udy i z ca³± konsekwencj± unaoczniam to moim rozmówcom (tak± mam zaletê - od najm³odszych lat), prawda, jak mówi przys³owie k³uje w oczy, a niektórzy lubi± patrzeæ tylko tak jak im wygodnie. ¯eby by³o jasne, pisa³em do wszystkich tych, którzy s³owo mi³o¶æ przekszta³caj± na moje... MOJA ¿ona, MÓJ m±¿, MOJE prawo itd, tak dzia³a umys³, chce coraz wiêcej i wiêcej, a ci co przeszkadzaj± mu w pracy to najwiêksi wrogowie, nawet kochany do tej pory partner Wojna trwa, nigdy siê nie koñczy, chyba ¿e przy realizacji ostatniego fragmentu przysiêgi ma³¿eñskiej. Wiem ¿e nie wszyscy chc± wiedzieæ, ¿e ich umys³ to najwiêkszy wróg odczuwania mi³o¶ci, wol± trzymaæ siê tej suchej ga³êzi i twierdz± ¿e "mój umys³ to ja", a wszystko co sobie my¶lê s³u¿y mojemu dobru. Niestety jest odwrotnie... Pozdrawiam - Thotal
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #185 : Grudzieñ 13, 2010, 16:00:54 » |
|
Ptak "Je¶li nie, zarówno jedna strona jak i druga powinna uszanowaæ wizjê partnera" No w³a¶nie - ja ca³y czas pijê do tego "uszanowania". Nie chcê Ciê ju¿ bardziej naciskaæ, ale to s³owo NIC nie znaczy. Jest ³adnym eufemizmem, którym mo¿na skwitowaæ sprawê. Mnie interesuje jak konkretnie to uszanowanie ma siê przejawiæ je¶li obszary s± sprzeczne, a ¿yæ ze sob± chcemy. I jak to ma siê do zachowywania "swojego i cudzego obszaru wolno¶ci bez naruszania wolno¶ci" je¶li nie mo¿na go utrzymaæ w postaci jakiej by¶my sobie tego ¿yczyli. m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #186 : Grudzieñ 13, 2010, 16:06:02 » |
|
Poniewa¿ nie utrzymujê z Ptakiem ¿adnych kontaktów osobistych, nie mamy mo¿liwo¶ci nara¿aæ siê na ewentualne zdrady Pozdrawiam na weso³o - Thotal No i mimo tego, ¿e utrzymujesz kontakty ze swoim ptakiem osobistym, to równie¿ nie nara¿asz siê na mo¿liwo¶æ zdrady. Prawda? Pozdrawiam równie¿ na weso³o ================================================================================================= No w³a¶nie - ja ca³y czas pijê do tego "uszanowania". Nie chcê Ciê ju¿ bardziej naciskaæ, ale to s³owo NIC nie znaczy. Jest ³adnym eufemizmem, którym mo¿na skwitowaæ sprawê. Mnie interesuje jak konkretnie to uszanowanie ma siê przejawiæ je¶li obszary s± sprzeczne, a ¿yæ ze sob± chcemy. I jak to ma siê do zachowywania "swojego i cudzego obszaru wolno¶ci bez naruszania wolno¶ci" je¶li nie mo¿na go utrzymaæ w postaci jakiej by¶my sobie tego ¿yczyli. M11, a czego siê spodziewasz? ¯e dam gotow± receptê na ka¿dy przypadek nieudanego zwi±zku? Niestety, ka¿dy sam musi j± sobie znale¼æ. Nawet poprzez do¶wiadczanie zdrad, bo ka¿de do¶wiadczenie prowadzi do wy¿szego rozumienia. A rozumienie do uszanowania, wolno¶ci i mi³o¶ci. Pozdrawiam Scali³em posty. Janusz.
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 19:43:34 wys³ane przez janusz »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #187 : Grudzieñ 13, 2010, 16:22:43 » |
|
No i temat siê nam piêknie rozwija. Ka¿dy ma prawo odnie¶æ siê do CYTATU, którym staralem siê zainteresowaæ . I tylko koliberek odwróci³ to moje zamierzenie jak zwykle w "subtelny" sposób : Przytaczaj±c ów tekst zaprzeczasz East wszystkim Twoim pogl±dów jakie tutaj umieszcza³e¶, czy wcze¶niej na temat mi³o¶ci bezwarunkowej, a potem Nowej ¦wiadomo¶ci, a raczej jej przejawienia. Rozró¿nij proszê to, gdy kto¶ poddaje pod dyskusjê CZYJE¦ kontrowersyjne tre¶ci od tego, co ta osoba sob± wyra¿a. To nie jest takie trudne, tylko trzeba troszkê pomy¶leæ Ka¿dy ma tu prawo CYTOWAÆ i podawaæ pod dyskusjê czyje¶ opinie , fakty albo wydarzenie i NIE MUSZ¡ te cytaty byæ zgodne ze zdaniem osoby, która cytuje. Dziêkujê za uwagê koliberku Witaj PtakuNajwiêksz± ZDRAD¡ jest odebranie sobie prawa do postrzegania w³asnej istoty, jako ca³kowicie wolnej od wszelkich wytworów mentalnych. I doda³bym do tego jeszcze kontrowersyjne "oraz wytworów materialnych" .To ju¿ komplet bêdzie Prawo to znakomicie spe³nia siê w stosunkach damsko-mêskich, ale znowu¿ w ¶wiecie , który nas otacza prawo do pe³nej wolno¶ci, choæ konstytucyjnie gwarantowane, jest fikcj±. - ale to na inny w±tek. Natomiast zakres tej osobistej wolno¶ci wobec partnera sami sobie limitujemy bior±c pod uwagê oczekiwania tej drugiej osoby/partnera. Najczê¶ciej nasza wolno¶æ koñczy siê tam, gdzie, uwa¿amy, chcieliby¶my , aby nam partner nie w³azi³ nam , czyli nie wywijamy numerów jakimi nie chcieliby¶my byæ sami potraktowani. Je¶li sami t± zasadê bêdziemy ¶ci¶le przestrzegaæ, to zdrad nie bêdzie. Najczê¶ciej, jak w cytowanych przyk³adach, sprawy siê komplikuj± na tle seksu, ale nie tylko przecie¿. S± ludzie, którzy za zdradê uwa¿aj± ju¿ sam± my¶l , albo choæby podziw wobec innej osoby ni¿ partnerka. Zak³adaj±c, ¿e nie s± hipokrytami, to tego samego bêd± oczekiwaæ od swojego Partnera. No i tu siê wszystko zaognia. Mê¿czy¼ni siê spotykaj± z zarzutami, ze ogl±daj± siê na obce kobiety, albo ¿e przegl±daj± sobie CKM no bo im siê robota grafika w photoshopie podoba na przyk³ad To niby ¶mieszne przyk³ady, ale na prawdê takie zachowania s± definiowane jako powa¿na zdrada i s± powodem konfliktów nawet w udanych ma³¿eñstwach . Moim zdaniem jest to przegiêcie polegaj±ce na zaw³aszczaniu dla siebie partnera oparte na egotycznej potrzebie posiadania. Ale teraz przejd¼my na chwilê na biegun przeciwny- np. spo³eczeñstwo muzu³mañskie. Tam mê¿czyzna ma prawo mieæ kilka ¿on i one musz± siê dzieliæ nim miêdzy sob±. Tak wiêc kwestia wielo¶ci partnerów wynika z umowy spo³ecznej , albo tradycji, a inaczej - z wprogramowanej to¿samo¶ci poprzez bezwiedne na¶ladownictwo, a nawet sam fakt urodzenia siê na jakim¶ terytorium. Czy potêpimy tradycjê muzu³mañska ? Tak, tylko ¿e potêpimy j± w oparciu o to¿samo¶æ na której sami wyro¶li¶my. To wynika z ograniczeñ jakie stawia jednostkom spo³eczeñstwo za¶ etyka, albo moralno¶æ zale¿y tu od stopnia uto¿samienia siê z tradycj± na której wyro¶li¶my. Rozumiej±c ten mechanizm nie bêdziemy potêpiaæ stylu ¿ycia muzu³manina bo to "nie nasza bajka". Je¶li teraz kto¶ , ¶wiadomy tego, i¿ etyka i moralno¶æ to kwestia umowna, odrzuci to , co krêpuje jego wolno¶æ wyra¿ania siebie w zakresie stosunków damsko-mêskich, i znajdzie do tego partnera, który równie¿ takiego samego odrzucenia dokona, to wtedy có¿ stoi na przeszkodzie aby wej¶æ w zwi±zek w którym jedno z partnerów, albo obydwoje nawet, pozostaj± w innych jeszcze , otwartych zwi±zkach ? Jak my¶licie, czym to "grozi" ? I czy wtedy mo¿na mówiæ w ogóle o zdradzie ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #188 : Grudzieñ 13, 2010, 16:35:01 » |
|
Poniewa¿ nie utrzymujê z Ptakiem ¿adnych kontaktów osobistych, nie mamy mo¿liwo¶ci nara¿aæ siê na ewentualne zdrady Pozdrawiam na weso³o - Thotal No i mimo tego, ¿e utrzymujesz kontakty ze swoim ptakiem osobistym, to równie¿ nie nara¿asz siê na mo¿liwo¶æ zdrady. Prawda? Pozdrawiam równie¿ na weso³o A w³a¶nie ten osobisty kiedy¶ mnie zdradzi³, bo nie "polecia³" tak daleko jak chcia³em:) Pozdrawiam - Thotal:) east, da³e¶ dobry przyk³ad na temat ¶wiadomo¶ci poczynañ innych kultur w zakresie ilo¶ci wspó³ma³¿onków. Je¶li umys³ pozwoli na tolerancjê posiadania wielu ¿on nie ma ¿adnych zdrad, niema problemów z powodu bycia zdradzonym. Wódz Masajów chwali³ mi siê ¿e ma czterdzie¶ci ¿on, kiedy zapyta³em co one robi± jak on jest na polowaniu, zapewnia³ mnie ¿e s± wierne... ale ani ja, ani on w to nie wierzymy Tam tak jest, temperamenty gor±ce, a krew nie woda. Droczy³em siê z nim zadaj±c takie pytania i wiem ¿e nie istotne s± zachowania dotycz±ce moralno¶ci w pojêciu europejczyka, tam liczy siê ca³a wspólnota, wszyscy wychowuj± dzieci, wszyscy s± odpowiedzialni za plemiê. Europejczyk zamkn±³ siê ze swoj± kobiet± i dzieciakami w betonowym pude³ku, udaj± ¿e s± porz±dni i tyle jego co sam w to uwierzy Pozdrawiam - Thotal
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 16:58:50 wys³ane przez Thotal »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #189 : Grudzieñ 13, 2010, 16:40:09 » |
|
Zbuntowany aniol Thotalu odmówil wykonania rozkazu ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #190 : Grudzieñ 13, 2010, 16:42:22 » |
|
M11, a czego siê spodziewasz? ¯e dam gotow± receptê na ka¿dy przypadek nieudanego zwi±zku? Wcale tego nie oczekujê. Nie wiem tylko dlaczego uwa¿asz, ¿e to o czym rozmawiamy (czyli niespójno¶æ "pól wolno¶ci" ) jest cech± zwi±zków nieudanych. To przecie¿ jest cecha wszystkich zwi±zków. W ten sposób wracamy do tego co powiedzia³em na samym pocz±tku, ¿e standardowo musimy kalkulowaæ ograniczanie swojej wolno¶ci (a tak¿e id±c dalej wolno¶ci innych - oczywi¶cie z pe³n± akceptacj± obydwu stron). A mówienie o mo¿liwo¶ci wspólnego bliskiego ¿ycia z innymi bez tego (czyli w pe³ni realizuj±c w³asn± wolno¶æ) to twór hipotetyczny nie istniej±cy w rzeczywisto¶ci i dlatego nie warto siê nim w ogóle zajmowaæ. Niestety ta konstatacja wprowadza pewien nie³ad do waszych piêknych aczkolwiek teoretycznych rozwa¿añ. m11
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 16:42:36 wys³ane przez m11 »
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #191 : Grudzieñ 13, 2010, 16:49:53 » |
|
Ea¶cie Kochany, wszak masz prawo wklejaæ, wskaza³em jedynie na niekonsekwencjê, i wyja¶ni³em dok³adnie dlaczego. Bom siê zdziwi³, ¿e zadajesz pytania, na które ju¿ dawno tu odpowiedzia³e¶ i nie tylko, zreszt±, Ty. Jednak czasem siê zapêdzamy, lecz dziêki Tobie tyle mog³em siê teraz dowiedzieæ. I jestem Ci bardzo za to wdziêczny. Bardzo! Nic nie dzieje siê ot, tak sobie... I nawet nie wiesz, jak mi pomagasz. Mo¿e napisa³bym tu teraz wiêcej, ale muszê do obowi±zków ju¿, bom nie¼le je wczoraj i dzi¶ zaniedba³. Poza tym pisa³em Ci o fiksacji komputera i to pisanie jest teraz okrutnie mêcz±ce i zabiera mi mnóstwo czasu i jeszcze nie takie jest, jakbym tego pragn±³. Serdeczno¶ci Tobie bardzo, bardzo wiele!
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 16:56:26 wys³ane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
komandos040
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #192 : Grudzieñ 13, 2010, 17:11:40 » |
|
Witam. Widzê, ¿e poszukujecie w swoich wnêtrzach preparatów, lekarstw na zranione dusze. Tak jak to by³o przedstawione we wcze¶niejszych postach rozmówców, tylko czyste serca obojga w zwi±zku, daj± podstawê solidnego fundamentu na wieczne czasy. Zachwianie tej podstawy stabilno¶ci moralnej, powoduj± pêkniêcia i rozpady. A resztê ju¿ znacie z w³asnych Waszych prze¿yæ, potkniêæ i do¶wiadczeñ w ¿yciu. Pozdrawiam ¶wi±tecznie.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #193 : Grudzieñ 13, 2010, 17:32:41 » |
|
Witaj m11mówienie o mo¿liwo¶ci wspólnego bliskiego ¿ycia z innymi bez tego (czyli w pe³ni realizuj±c w³asn± wolno¶æ) to twór hipotetyczny nie istniej±cy w rzeczywisto¶ci i dlatego nie warto siê nim w ogóle zajmowaæ. Niestety ta konstatacja wprowadza pewien nie³ad do waszych piêknych aczkolwiek teoretycznych rozwa¿añ. M11 a Ty próbowa³e¶ tak w praktyce ? To nie jest ³atwe z osob± uwik³ana w to¿samo¶æ kulturow±. Potrzeba by dwojga o wieeelkiej otwarto¶ci. I wtedy siê uda. Tak s±dzê te¿ teoretycznie. Ale podoba mi siê Twój "matematyczny" jêzyk porównañ. Gdybym mia³ go kontynuowaæ to wyja¶nieniem jak roz³±czno¶æ mo¿e byæ ³±czna - odpowied¼ na bezkonfliktowe przenikanie siê roz³±cznych zbiorów - mo¿e byæ .. rezonans. Co pomy¶li jedno , to wyra¿a drugie W pewnych zakresach fal czêstotliwo¶ci ludzie rezonuj± ze sob± mimo, ¿e w innych w ogóle nie musz± siê nawet rozumieæ. Inne fale zajmuj± tê sam± przestrzeñ, ale nie s± "wywo³ywane" poprzez dostrajanie siê. Chodzi o tê sam± fazê. Jak ³apiemy tê sam± fazê to wystarczy siê na niej skupiæ Thotalu napisa³e¶ bardzo wa¿n± wed³ug mnie rzecz : tam liczy siê ca³a wspólnota, wszyscy wychowuj± dzieci, wszyscy s± odpowiedzialni za plemiê. Bierzesz odpowiedzialno¶æ za wszystkich daj±c od siebie, dziel±c siê sob± i tym co masz, bo tu dzia³a zasada "rdzewiej±cego pieni±dza" . Zdrowa zasada, w której przetrwanie zale¿y od kondycji wspólnoty -rodziny . Ile z siebie dasz, tyle do Ciebie wróci, a je¶li znów to pu¶cisz w obieg to siê pomno¿y u innych. Wobec tego im wiêcej Ciebie w drugim cz³owieku tym pewniejszy Twój w³asny los.A przecie¿ ¼le dla siebie nie zrobisz. Tym samym nie zaszkodzisz innym, bo w nich jeste¶ Ty. Szkoda, ¿e tzw cywilizacja zachodu zapomnia³a o tej zasadzie . pozdrawiam
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #194 : Grudzieñ 13, 2010, 17:45:04 » |
|
No, no .. nasi panowie maja marzenia wielokatnych posiadaczy!!!!! 1. Sprawa , czy maz arab pozwala swojej zonie miec innych mezow? Czy jest to system bezwglednych wlascicieli ograniczajacych prawa posiadanym wlasnoscia , czyli swoim zona? Czy kobiety w tym systemie moga wyrazac swoje zdanie , czy sa przymuszane , prawem i karami ustalanymi przez mezczyzn? 2. Czy 14 zon moze miec prawo do ( dla kazdej) do 14 mezow? Czy my mamy cofac sie do praw i stylu zycia plemiennego? No to dodam iz sa na swiecie rowniez grupy plemienne gdzie kobiety maja po kilu mezow a mezczyzni chdza z zaslonietymi twarzami. I co wy na to mili panowie? Moze chcieli byscie zeby te zasady zaistnialy w waszych zyciach? Czy chcieli byscie byc ukamieniowani za spojrzenie w strone innej kobiety ? Bo wlasnie takie prawo obecnie i nadal istnieje w krajach muzulmanskich i dotyczy kobiet. No bo jak rownosc w zwiazkach i wolnosc dzialania to obowiazujaca idetycznie obydwie strony. Czyli faceci w burkach , kamieniowanie lub oszpecanie twarzy za spojrzenie na przeciwna plec , ktora nie jest mezem.Ale rowniez mezowie tworzacy harem zony. Mysle ze wowczas latwiej panom bylo by zrozumiec zasade wolnosci. Czyli co znaczy byc wolnym i dawac wolnosc. Kiara ps. Jezeli umysl posiadacza 14 zon pozwoli kazdej na posiadanie 14 mezow to wowczas mozemy zaczac dyskusje o akceptacji i braku zdrad. Ale nie wczesniej! Bowiem pozwolenie sobie na posiadanie 14 zon , to tylko realizacja jakichs fantazji na temat zwiazku, a ograniczanie im wolnosci ( twierdzeniem iz one mnie nie zdradzaja) jest dowodem ograniczania ich zycia seksualnego wylacznie do wlasnej osoby.Cytowanie takich przykladow jest ciaglym powieaniem wzorca dominacji mezczyzny z prawem wylacznosci do wszystkiego Rowniez rozumienia wolnosci i zdrady. Czyli Kali moze ukrasc krowe , bo Kali ma prawo miec wszystko co chce. Ale niech nikt sie nie wazy ukrasc krowy Kalego!!!!! Bo to juz kradziez!!!
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 21:37:01 wys³ane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
komandos040
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #195 : Grudzieñ 13, 2010, 19:55:43 » |
|
Kiaro, to jest chore !!!! Ale Araby te¿ s± chorzy. I to nieuleczalnie na "Jichad".
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
m11
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #196 : Grudzieñ 13, 2010, 20:26:00 » |
|
Thotal Europejczyk zamkn±³ siê ze swoj± kobiet± i dzieciakami w betonowym pude³ku, udaj± ¿e s± porz±dni i tyle jego co sam w to uwierzy Widzê, ¿e Thotal zbuntowa³ siê przeciwko naszej kulturze Có¿ - nie jestem znawc± Masajów - ale wiem, ¿e ka¿dy cz³owiek, który kocha drug± osobê to nie chce dzieliæ siê blisko¶ci± i intymno¶ci± z innymi. Tak¿e w tych "otwartych" kulturach. Nawet je¶li ludzie to akceptuj± to zazwyczaj z uwagi na uwarunkowania kulturowe, ale uczucia mówi± same. Kiedy¶ ogl±da³em film dokumentalny o kobietach w Iranie. Problemy "sercowe" takie same jak w naszym spo³eczeñstwie monogamicznym. EastNie wiem czy mnie zrozumia³e¶, ale wieeeelkiej otwarto¶ci wymaga raczej postawa Thotal'a w tym temacie. Rozumiem, co chce przekazaæ i czê¶ciowo siê z nim zgadzam - co do za³o¿eñ, czy idei na pewno. Ale - wedle mnie - poszed³ w swoim kierunku o wiele za daleko ku ortodoksji byle dalej od idei w których siê pierwotnie wychowa³. A je¶li mamy mówiæ o ³±czeniach zbiorów wolno¶ci to raczej mamy do czynienia z interferencj±. Wspólne elementy siê wzmacniaj±, a przeciwne wygaszaj± i tak wg mnie powinno byæ w ¿yciu. m11
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #197 : Grudzieñ 13, 2010, 20:48:26 » |
|
No, no .. nasi panowie maja marzenia wielokatnych posiadaczy!!!!!
Mi nie rozchodzi siê o marzenia posiadaczy, tylko o unaocznienie pewnej ZASADY. Nie mo¿emy negowaæ spo³ecznych uwarunkowañ , które istniej± gdzie¶ indziej, gdy¿ dla tamtych spo³eczno¶ci s± to uznane przez nie najw³a¶ciwsze na dany moment rozwi±zania. Tak wybrali i tak maj±. I my ST¡D ich zasad nie zmienimy. Generalnie chodzi mi o zasadê WYBORU . A w³a¶ciwie o uzmys³owienie sobie, ¿e to same uwarunkowania s± z³e. Mo¿na tak i mo¿na inaczej. Oceniaj±c je jako niew³a¶ciwe dokonujemy tego tylko i wy³±cznie ( jak ja lubiê ten zwrot ) w oparciu o w³asne uwarunkowania. One s± kwesti± umown±. To po pierwsze. 1. Sprawa , czy maz arab pozwala swojej zonie miec innych mezow? Czy jest to system bezwglednych wlascicieli ograniczajacych prawa posiadanym wlasnoscia , czyli swoim zona? To ju¿ Twoja ocena , Kiaro. Dokonujesz pewnego rodzaju ostracyzmu w oparciu o w³asne uwarunkowanie. W cywilizacji otwartego spo³eczeñstwa nie powinno byæ przymusu, ale równie¿ ostracyzmu i zakazu WYBORU takiej formy damsko-mêskich relacji. Zgodzisz siê ze mn± ? Czy kobiety w tym systemie moga wtrazac swoje zdanie , czy sa przymuszane , prawem i karami ustalanymi przez mezczyzn? Przymuszanie karami jest z³e, ale mi nie chodzi o wybór polegaj±cy na PRZYMUSZANIU, bo to nic z WYBOREM nie ma wspólnego. Chodzi³o mi tylko o ukazanie innej , umownej relacji damsko-mêskich stosunków, która istnieje. Bo nie wszystkie kobiety s± hurtowo przymuszane. Na pewno znajdzie siê wiele takich, które w tamtych warunkach uznaj± panuj±cy model za s³uszny i w³a¶ciwy. Czy masz prawo im to na silê odbieraæ ? Tak jak Sarkozy, który ZAKAZA£ noszenia burek bo tak i ju¿ ? 2. Czy 14 zon moze miec prawo do ( dla kazdej) do 14 mezow? U nas ka¿da kobieta mo¿e mieæ jednego mê¿a - tak siê umówili¶my w naszej tradycji kulturowej. Czy my cofamy sie do praw i stylu zycia plemiennego? A widzisz i tu jest kwestia tego, czy cofamy siê .. a mo¿e to dobry model wed³ug niektórych ludzi i wart kultywowania ?. Podobne eksperymenty ( komuny hippiesowskie ) istnia³y nawet w Europie i do dzi¶ s± jeszcze ,jak Christiania w Danii , miejsca, gdzie siê one tl±, choæ pewnie nie w swojej oryginalnej, plemiennej formie. No to dodam iz sa na swiecie rowniez grupy plemienne gdzie kobiety maja po kilu mezow a mezczyzni chdza z zaslonietymi twarzami.
I co wy na to mili panowie? Moze chcieli byscie zeby te zasady zaistnialy w waszych zyciach? Je¶li by jaka¶ grupa ludzi umówi³a siê na tak± formê spo³eczna w której kobieta ma kilku "mê¿ów" na zasadzie dobrowolno¶ci, to co by³oby w tym nagannego ? To kwestia umowna. I wcale nie trzeba by³oby zachowywaæ innych , okrutnych pomys³ów jak kamieniowanie. Bo nie mówiê tu o ¶lepym na¶ladownictwie, tylko ca³y czas o WYBORZE. Wybór = dobrowolno¶æ. No bo jak rownosc w zwiazkach i wolnosc dzialania to obowiazujaca idetycznie obydwie strony. Owszem równo¶æ i wolno¶æ, a to wyklucza nierówne traktowanie takie jak nakazy noszenia burek, albo te¿ i ZAKAZY noszenia burek. Wolno¶æ wyklucza co¶ takiego jak kamieniowanie - czyli pozbawienie wolno¶ci do ¿ycia. Czyli faceci w burkach , kamieniowanie lub oszpecanie twarzyza spojrzenie na przeciwna plec , ktora nie jest mezem.Ale rowniez mezowie tworzacy haremy zony.
Mysle ze wowczas latwiej panom bylo by zrozumiec zasade wolnosci. Czyli co znaczy byc wolnym i dawac wolnosc. Nie rozumiem jak ograniczanie wolno¶ci mia³oby pomóc zrozumieæ zasadê wolno¶ci. Piszê o kwestii UMOWY spo³ecznej, a nie o przymusie. Sam wyraz UMOWA polega na tym, ¿e strony siê UMAWIAJ¡ co do pewnych regu³ na zasadzie równorzêdno¶ci stron. Nie rozumiesz Kiaro pojêcia umowy ? ps. Jezeli umysl posiadacza 14 zon pozwoli kazdej na posiadanie 14 mezow to wowczas mozemy zaczac dyskusje o akceptacji i braku zdrad. Ale nie wczesniej! No w³a¶nie , o takiej wolno¶ci mo¿emy zacz±æ dyskutowaæ teraz. Cytowanie takich przykladow jest ciaglym powieaniem wzorca dominacji mezczyzny z prawem wylacznosci do wszystkiego Rowniez rozumienia wolnosci i zdrady. Samo cytowanie przyk³adów jest jedynie ich cytowaniem , bo one istniej± bez wzglêdu na to jak bardzo by¶ chcia³a na nie oczy zamkn±æ. To ¿e kto¶ cytuje nie znaczy, ¿e siê z tym zgadza, a tylko przywo³uje jako przyk³ad mo¿liwych odmienno¶ci, czy Ty tego prostego faktu nie rozumiesz ? Zupe³nie jak koliberek.. Nied³ugo zaczniesz dyktowaæ co mo¿na a czego nie wolno cytowaæ. Ostracyzm znowu ? Cenzura ? pozdrówka
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #198 : Grudzieñ 13, 2010, 21:32:28 » |
|
Ea¶cie Kochany, wszak masz prawo wklejaæ, wskaza³em jedynie na niekonsekwencjê, i wyja¶ni³em dok³adnie dlaczego. Bom siê zdziwi³, ¿e zadajesz pytania, na które ju¿ dawno tu odpowiedzia³e¶ i nie tylko zreszt±, Ty. Jednak czasem siê zapêdzamy, lecz dziêki Tobie tyle mog³em siê teraz dowiedzieæ. I jestem Ci bardzo za to wdziêczny. Bardzo! Nic nie dzieje siê ot, tak sobie... I nawet nie wiesz, jak mi pomagasz. Mo¿e napisa³bym tu teraz wiêcej, ale muszê do obowi±zków ju¿, bom nie¼le je wczoraj i dzi¶ zaniedba³. Poza tym pisa³em Ci o fiksacji komputera i to pisanie jest teraz okrutnie mêcz±ce i zabiera mi mnóstwo czasu i jeszcze nie takie jest, jakbym tego pragn±³. Serdeczno¶ci Tobie bardzo, bardzo wiele! I jeszcze wiêcej serdeczno¶ci! koliberek33 Ps. Zapomnia³em siê podpisaæ wcze¶niej i pewnie st±d siê tu znowu zacne imiê moje u Easta pojawi³o - ale ju¿ chyba wszystko jasne, co??? Jednak co¶ mi moja intuicja podpowiada, ¿e z naszego piwa nici? Nagrabi³ ¿em se bardzo tym wskazaniem niekonsekwencji
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzieñ 13, 2010, 21:46:01 wys³ane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Go¶æ
|
|
« Odpowiedz #199 : Grudzieñ 13, 2010, 21:51:04 » |
|
"Posiadanie" kogokolwiek, jednej czy te¿ wielu ¿on uwa¿am za zbrodniê, kamienowanie i wycinanie ¿yletk± ³echtaczek te¿. Wolno¶æ wyboru sposobu na ¿ycie jest najwiêkszym darem jaki mamy sposobno¶æ ofiarowaæ drugiemu cz³owiekowi, daj±c wolno¶æ pozwalamy drugiemu cz³owiekowi z niej korzystaæ, a to korzystanie mo¿e doprowadziæ tylko do jednego - mo¿liwo¶æ zrozumienia i nauki samego siebie. Zazdro¶æ jest wynikiem chêci posiadania i straty posiadanego dobrodziejstwa, bez zazdro¶ci mo¿na ¿yæ, my¶lê ¿e dojrza³y emocjonalnie cz³owiek powinien siê jej pozbyæ, by mi³o¶æ mog³a siê równaæ wolno¶ci Dla mojej ukochanej za³o¿ê burkê i stringi, po¶wiêcê siê w wielu kwestiach, ale jak zauwa¿ê ¿e mn± manipuluje, od razu wszystko to ¶ci±gam Pozdrawiam - Thotal
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|