ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #25 : Luty 09, 2011, 21:25:21 » |
|
Ludzie, obudÂźcie siĂŞ. NajwyraÂźniej wojny bogĂłw przenoszÂą siĂŞ na ludzi. To spuÂścizna, ktĂłrej jakoÂś nie sposĂłb siĂŞ pozbyĂŚ. Historia o tym Âświadczy. Zatem, jak na gĂłrze, tak na dole. CzyÂż nie jesteÂśmy bogami? 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Gość
|
 |
« Odpowiedz #26 : Luty 09, 2011, 22:34:27 » |
|
Zagapilem siê Dariuszu, przepraszam! Ksi¹¿ka, o której wspomnia³ Krons jest te¿ dostêpna w co poniektórych ksiêgarniach. Czasem wystarczy zamówiÌ, jeœli nie maj¹ na stanie. Z tej okazji warto by te informacje odnieœÌ do sensacyjnych opisów min. z Mahabharaty . Gdzieœ tutaj ktoœ przytoczy³ bardzo interesuj¹cy artyku³ na ten temat. A¿ siê prosi o porównanie.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #27 : Luty 09, 2011, 22:35:13 » |
|
>Krons< rozpocz¹³ bardzo interesuj¹cy temat i ... jak zwykle zaczêto od ofa.
Ludzie, obudÂźcie siĂŞ.
Chcecie sobie coÂś udowadniaĂŚ, proszĂŞ bardzo, ale w odpowiednich do tego wÂątkach.
Tak Darek ten temat jest niezwykle ciekawy. Istniej¹ na pustyni ska³y na których s¹ rysunki przedstawiaj¹ce wony bardzo dawne. Ten rejon pustyni jest niebezpieczn¹ dla turystów czêœci¹ do zwiedzania , mo¿na pojechaÌ na takom wyprawê tylko z udzia³em wojska. Jest tylko jeden jedyny niemiecki archeolog , który ma pozwolenie na prowadzenie prac w tym miejscu. Pojawiaj¹ siê tam niesamowitej wielkoœci wê¿e mutanty , których nie ma w ¿adnej innej czêœci Sahary,jest tam mnóstwo ewenementów i dawnych i wspó³czesnych. Ska³a z malowid³ami wystaje z pod piasku w malej czêœci , wiêksza czêœÌ tej namalowanej walki jest pod piaskiem. W³adze Egiptu nie chc¹ wydaÌ zezwolenia na odkopanie jej. Niedaleko od tego miejsca odnajdywane s¹ szkielety olbrzymów. Jest to miejsce tajemnicze i niezwykle tragiczne , wieje od niego rozpacz i smutek. Tamtêdy wiód³ stary szlak faraonów , toczy³o siê tam mnóstwo bitew. Kiara 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 09, 2011, 22:35:56 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Gość
|
 |
« Odpowiedz #28 : Luty 10, 2011, 00:14:38 » |
|
Równie¿ i Zecharia Sitchin wyraŸnie podkreœla o zniszczeniach na Bliskim Wschodzie(dotyczy bodaj min. Synaju), które mog¹ dowodziÌ u¿ycia broni nuklearnej. Tak¿e polecam E. Tholle, choÌ to niestety, a raczej stety tak¿e bardzo, bardzo stara wiedza. Ca³a filozofia dalekowschodnia siê na niej opiera. Ale gdy parê lat temu odœwie¿y³em sobie te stare nauki poprzez tego autora w³aœnie, to mia³em nie mniejsz¹ przyjemnoœÌ. Oddech i obserwacja, oraz uwa¿noœÌ - stare buddyjskie zasady, no i wreszcie urzeczywistnienie. A nie w kó³ko teorie, teorie i ustawiczne przetwarzanie danych! I niesamowity pêd do panowania nad innymi poprzez ocenianie, pomniejszenie. I to czym? Cudz¹ wiedz¹??? Bowiem ta w³asna jawi siê ciep³em, ¿yczliwoœci¹, zrozumieniem, zdrow¹ rozmow¹, jeœli nawet ma to byÌ konstruktywny, bo wzbudzaj¹cy "pstryczek", to nigdy z pozycji wy¿yn, lepszoœci, m¹drzejszoœci, z³oœliwoœci, zjadliwoœci, etc..... Zaiste, dziwne s¹ to "parytety"! W ka¿dym razie wci¹¿ d¹¿ê do tego, co nie upadla drugiego, a go raczej buduje i uszlachetnia...czego i wszystkim serdecznie ¿yczê. A to chocia¿by z tego prostego powodu, by unikn¹Ì nastêpnej takiej nuklearnej po¿ogi o szerokim zasiêgu. Amen!!! silver Zabijanie, maltretowanie itd... nie jest wyrazem emocjonalnej radoœci i pierwszy raz w ¿yciu o czymœ takim s³yszê ? To s¹ patologiczne formy zachowaù, a nie ¿adna radoœÌ ?...! Dlatego radoœÌ tak naprawdê zalicza siê do uczuÌ, podobnie jak smutek...
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 15:36:20 wysłane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Silver
Gość
|
 |
« Odpowiedz #29 : Luty 10, 2011, 00:28:31 » |
|
Tak¿e polecam E. Tholle, choÌ to niestety, a raczej stety jest to tak¿e bardzo, bardzo stara wiedza. Stara wiedza, ale odgrzana na nowo... A nie w kó³ko teorie, teorie i ustawiczne przetwarzanie danych!
Przetwarzanie danych, poniewa¿ w znacznej mierze nasza œwiadomoœÌ zale¿y od ród³a, od której pochodzi wiedza. Dlatego s¹ ''stacje radiowe'', które nadaj¹ prawdziwe i pomyœlne wiadomoœci i ''stacje'', które mówi¹ wszystko i nic czyni¹c tzw. pranie mózgów.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Gość
|
 |
« Odpowiedz #30 : Luty 10, 2011, 00:41:03 » |
|
Taaa, racja absolutna, zatem nie u¿ywajmy w ogóle ¿adnych s³ów i okreœleù, albo przynajmniej wróÌmy do tematu, na który siê teraz umówiliœmy, a co interesuj¹co zacz¹³ Krons.Opieranie siê na internetowych i pseudonakowych definicjach powoduje umys³owy harmider. Wie¿a Babel, to pomieszanie jêzyków na ró¿nych poziomach. To tak¿e nadmiar okreœleù, nie tylko pomieszanie ich znaczeù, zw³aszcza w odniesieniu do tego samego desygnatu.... Podobnie jak powo³ywano do ¿ycia mnóstwo dodatkowych œwiatów niezgodnie z potrzeb¹, to samo dotyczy i s³owa. Bogowie lubi¹ najpierw bawiÌ siê w stwarzanie bez opamiêtania, a potem w zabijanie. Taka gra na kosmiczn¹ skalê. No, ale ¿e bogowie to te¿ my, wnioski nasuwaj¹ siê same... Sliverze, inerlokutorze mój Szanowny! ¯yczê te¿ sobie takiego prawdziwego odbioru, gdy ustawiê siê na Twoj¹ stacjê.  Jestem, na szczêœcie doœÌ cierpliwy jak na koliberka! 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 01:04:48 wysłane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #31 : Luty 10, 2011, 08:26:32 » |
|
Woda na Saharze Kto chce znaleŸÌ wodê na Saharze, musi dotrzeÌ pod ziemiê. P³ynie tam ocembrowanymi kana³ami skrytymi kilkanaœcie metrów pod piaskiem pustyni. S¹ one obudowane blokami piaskowca i ci¹gn¹ siê setki kilometrów. Ich pocz¹tek znajduje siê prawdopodobnie w górach Atlas w pó³nocno-zachodniej czêœci Sahary, nie odkryto jednak, dok¹d one biegn¹. W ka¿dym razie woda w nich jest krystalicznie czysta. Fakt zbudowania podziemnych strumieni œwiadczy o wysokim poziomie wiedzy i techniki twórców tego wodoci¹gu. Co prawda, nie wiadomo, kto go zbudowa³, nie jest jednak wykluczone, i¿ mogli tego dokonaÌ kolonizatorzy z Atlantydy jeszcze przed jej zatopieniem. Nie dziwmy siê, ¿e na miejsce osiedlenia wybrali Saharê - dziœ niegoœcinna pustynia, kilkanaœcie tysiêcy lat temu by³a têtni¹c¹ ¿yciem sawann¹. Zachowa³y siê rysunki naskalne przedstawiaj¹ce stada zwierz¹t i poluj¹cych na nie myœliwych. Wodoci¹gi s³u¿y³y nawodnieniu ¿yznej krainy. Równie¿ na innych terenach Afryki znaleziono œlady dzia³alnoœci jakiejœ niezwyk³ej cywilizacji. W Nigerii, niedaleko osady Wamba, tamtejsze karawany wielb³¹dów, a ostatnio i samochody, mog¹ wygodnie poruszaÌ siê tunelem o szerokoœci 400 metrów i d³ugoœci kilkuset metrów, o pó³kolistym sklepieniu. Zosta³ on wykopany pod dnem rzeki wyp³ywaj¹cej z jeziora Tanganika. W Kenii, w Afryce Wschodniej, ju¿ dawno temu znaleziono dziwne, wysokie na kilkanaœcie metrów budowle wykonane z palonej ceg³y, podobne do przysadzistych wie¿, ale bez jakichkolwiek drzwi czy okien. Mog³y one spe³niaÌ rolê wentylatorów, dostarczaj¹cych powietrze do podziemnych tuneli. Konstrukcje o podobnym przeznaczeniu buduje siê teraz na przyk³ad przy metrze. http://www.dzikimietek.com/twopiteracka-mainmenu-61/53-spostrzeienia/288-dziwny-swiat-podziemny.htmlKiara 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 08:29:50 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
koliberek33
Gość
|
 |
« Odpowiedz #32 : Luty 10, 2011, 14:50:14 » |
|
Nie ma przypadkĂłw i nie bez kozery tyle tu o emocjach, bowiem bogowie nie byli ich pozbawieni, moÂże nawet posiadali ich nierzadko o wiele wiĂŞcej, (np. Reptilianie), aniÂżeli dawni Ludzie tzw. StaroÂżytni. To bardzo waÂżny aspekt w rozpatrywaniu tego tematu. Mity greckie, Mahabharata i inne "ÂświĂŞte" ksiĂŞgi potwierdzajÂą taki stan rzeczy.
Wiki, zajrzyj do tych ksi¹g, tudzie¿ do cytowanej wy¿ej przez Kronsa, a która w ksiêgarniach le¿y ju¿ od co najmniej od dwóch lat na pó³kach, tudzie¿ do wspomnianej tu gdzieœ "Misji", serii ksi¹¿ek Z. Sitchina. Danikena i wielu innych tzw. kosmicznych ksi¹¿ek. Jest wiele filmów na ten temat. Min. "Star Trek", "Gwiezdne wrota", a przede wszystkim "Battlestar Galactica", gdzie znajduje siê wiele w¹tków, uzupe³niaj¹cych ca³¹ tê informacyjn¹ mozaikê.
Tu znajdziesz zaledwie strzĂŞpy wiadomoÂści na ten temat. Chyba, Âże lubisz tak po wierzchu...OsobiÂście wolĂŞ, to co bliÂżej ÂźrĂłdÂła.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 14:59:07 wysłane przez koliberek33 »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #33 : Luty 10, 2011, 15:34:16 » |
|
Sprawa 001/X - MAGIA W STAROÂŻYTNYM EGIPCIE
Wielu klasycznych pisarzy uwa¿a³o Egipt za Ÿród³o powstania wiedzy magicznej. Staro¿ytnoœÌ jego cywilizacji, ogrom œwi¹tyù i piramid, tajemniczy bogowie ze zwierzêcymi g³owami, zagadkowe hieroglify, rytua³y przeznaczone dla zmar³ych i boska aura faraonów, stworzy³y mami¹c¹ i cudown¹ atmosferê Egiptu, która dla wyznawców okultyzmu nigdy nie znik³a w pomroce zapomnienia.
Richard Cavendish - „Historia magii”
---oooOooo---
Termin magia pochodzi najprawdopodobniej od perskiego s³owa oznaczaj¹cego si³ê, w³adzê albo wielkoœÌ - co wedle innych zbli¿onych definicji mo¿na pojmowaÌ tak¿e jako aktywnoœÌ zmierzaj¹c¹ do osi¹gniêcia celów, a które to czynnoœci nie s¹ wyjaœnialne na zasadzie zwi¹zku przyczynowo-skutkowego - zaœ innymi s³owami mówi¹c w znaczeniu praktycznym - jest to dzia³alnoœÌ cz³owieka na poza-fizycznym poziomie. Tak¹ te¿ definicjê bêdziemy mieli w pamiêci, kiedy bêdziemy mówiÌ o magii praktykowanej w staro¿ytnym Egipcie od czasów najdawniejszych, gin¹cych w pomroce dziejów, a¿ do czasów hellenistycznych, tj. od roku 3000 do roku 30 p. n. Chrystusa.
Sam przedmiot badaù mo¿emy analizowaÌ, wedle prac Františka Lexy, w trzech zasadniczych grupach:
v Magia na potrzeby Âżycia codziennego;
v Magia na potrzeby Âżycia pozagrobowego;
v Magia na potrzeby ³¹cznoœci naszego œwiata ze œwiatem si³ pozagrobowych, w którego realnoœÌ antyczni Egipcjanie œwiêcie wierzyli.
SzczegĂłlnie interesujÂącÂą dla nas jest ten ostatni rodzaj magii, w ktĂłrej ró¿ne zaklĂŞcia i wersety z „KsiĂŞgi ZmarÂłych” uznawane jako pomoce nawigacyjne w podró¿y duszy ludzkiej poprzez Âświat umarÂłych, nie dadzÂą siĂŞ nijak porĂłwnaĂŚ z praktykami staroegipskiej nekromancji, w czasie ktĂłrych wedle tradycji, byÂły wywoÂływane duchy zmarÂłych oÂżywiane mumie i uruchamiane byÂły najstraszliwsze pozagrobowe siÂły i moce, a co straszy teraz naiwnych z ekranĂłw kin i telewizorĂłw w kiczowatej szmirze made in Hollywood...
PrzesÂłanie z paĂąstwa Ozyrysa
O, sêdziowie i uczeni, urodzeni i s³awni i wszyscy ostatni ludzie, którzy wst¹picie kiedykolwiek do tego grobu, podejdŸcie bli¿ej i s³uchajcie mojej opowieœci! - czytamy z napisu na grobowcu ¿ony Taimhotepa w Aleksandrii. 30-letnia ma³¿onka Wielkiego Ksiêcia Memfisu, która w 42 r. p.n.e. odesz³a na tamten œwiat, mówi o cierpieniu w ciemnym paùstwie wiecznego zapomnienia i smutek emanuj¹cy z jej s³ów dobiega do nas nawet po tylu stuleciach:
Na co zdaj¹ siê lata, przez które nie ¿yjemy na Ziemi? Kraj Zachodu jest krain¹ snu i ciemnoœÌ ciê¿ko spoczywa na tych, którzy siê tam dostali. Cienie ich cierpi¹ i nie mog¹ liczyÌ na to, by ujrzeli swych braci. Nie widz¹ swych ojców, ani swych matek, daremnie rozgl¹daj¹ siê za swymi ma³¿onkami i dzieÌmi.
Woda ¿ycia, która jest na ziemi, nale¿y siê ka¿demu, ale moim udzia³em tutaj jest pragnienie. Woda sama przyp³ywa do tego, który jest na ziemi, ja jestem spragniona, choÌ woda jest tu¿ obok mnie, dlatego nie wiem, gdzie ona jest, odk¹d przyby³am do tego smutnego ustronia. Daj mi ciekn¹c¹ wodê, albo wska¿ drogê wiod¹c¹ ku wodzie, nadstaw ma twarz ku pó³nocnemu wiewowi wiatru nad brzegiem rzeki, proszê, abyœ wybawi³ moje serce od tego utrapienia.
ÂŚmierĂŚ woÂła kaÂżdego. „ChodÂź do mnie” - to imiĂŞ Âśmierci. Wszyscy, ktĂłrych do siebie woÂła, idÂą ku niej, choĂŚ serca ich peÂłne sÂą strachu. Nie ma ani boga, ani czÂłowieka, ktĂłry odwaÂżyÂłby siĂŞ na niÂą spojrzeĂŚ. Ma ona w swych rĂŞkach to co wzniosÂłe i proste, a nikt jej nie moÂże siĂŞ oprzeĂŚ. Jej rĂŞka spocznie na kaÂżdym, na kim zechce: odbiera dzieci matce, na pró¿no chce uciec jej starzec. Wszyscy proszÂą jÂą o litoœÌ, ale ona nikomu nie odpuÂści - nie przychodzi do tego, ktĂłry jÂą wzywa, nie sÂłucha tego, kto siĂŞ do niej modli, ani tego, ktĂłry jÂą wielbi.
„Pieϝ harfiarza”, ktĂłra powstaÂła na dwadzieÂścia stuleci przed napisem na grobie Taimhotepa, mĂłwi nam jeszcze, Âże: Z tamtego Âświata jeszcze nikt nie wrĂłciÂł. Nikt nie moÂże powiedzieĂŚ, jak martwi wyglÂądajÂą i czego im trzeba. PamiĂŞtaj, Âże nikomu nie jest dane zabraĂŚ ze sobÂą swĂłj majÂątek. A z tych, ktĂłrzy tam odeszli - nikt juÂż nie powraca.
Te s³owa wydaj¹ siê szczególnie dziwne w porównaniu z kultem zmar³ych, który rozwin¹³ siê w staro¿ytnym Egipcie. W kulturze, w której dobro osób zmar³ych by³o stawiane na pierwszym miejscu, o przemijaj¹cym ziemskim ¿yciu musimy poszukaÌ prawdy w magicznych tekstach, a nie w zapisanych pieœniach ¿a³obników.
Egipt staroÂżytny - tabela chronologiczna
PaĂąstwo Dynastia Lata
Egipt pod panowaniem Cesarstwa Bizantyjskiego 395-641
Okres Rzymski 30-395
Okres Ptolemejski 332-30
Drugie panowanie perskie 341-332
EPOKA PĂÂŹNA XXX 378-341
XXIX 398-379
XXVIII 404-399
XXVII 525-404 [Pierwsze panowanie perskie]
XXVI 663-525
XXV 715-663
XXIV 720-715
XXII-XXIII 950-720
XXI 1085-990
NOWE PAĂSTWO XX 1200-1085 begin_of_the_skype_highlighting 1200-1085 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 1200-1085 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 1200-1085 end_of_the_skype_highlighting
XIX 1345-1200 begin_of_the_skype_highlighting 1345-1200 end_of_the_skype_highlighting
XVIII 1570-1345 begin_of_the_skype_highlighting 1570-1345 end_of_the_skype_highlighting
ÂŚREDNIE PAĂSTWO XVII 1610-1570 begin_of_the_skype_highlighting 1610-1570 end_of_the_skype_highlighting
XV-XVI 1670-1570 begin_of_the_skype_highlighting 1670-1570 end_of_the_skype_highlighting [Panowanie HyksosĂłw]
XIII-XIV 1778-1670 begin_of_the_skype_highlighting 1778-1670 end_of_the_skype_highlighting
XII 1991-1792
XI 2052-1991
STARE PAĂSTWO IX-X 2190-2052
VI-VIII 2350-2190 begin_of_the_skype_highlighting 2350-2190 end_of_the_skype_highlighting
V 2480-2350 begin_of_the_skype_highlighting 2480-2350 end_of_the_skype_highlighting
IV 2600-2480
III 2650-2600
I-II 2850-2650
ÂŹrĂłdÂło: „Encyklopedia popularna PWN”, tom 3, Warszawa 1997
PowrĂłt z tamtego Âświata
Jak to wynika z ró¿nych cytatów ze staroegipskich magicznych papirusów, dusze osób zmar³ych nie tylko wraca³y z zaœwiatów, ale istnia³y konkretne wyobra¿enia o ich wygl¹dzie. Sprawiedliwy i szlachetny cz³owiek stawa³ siê po swej œmierci Promieniuj¹cym duchem przebywaj¹cym w towarzystwie bogów i zapewnia³ on ich pomoc i opiekê nad swymi ¿yj¹cymi bliskimi, a tak¿e tym, którzy odpowiednimi rytua³ami zyskali jego przychylnoœÌ. Duch z³ego cz³owieka nazywany martwym duchem by³ wykluczony z obiegu poœmiertnego ¿ycia i przebywa³ na skraju pustyni, gdzie jako z³owroga istota wkracza³ do ludzkich siedzib i tam siê na ludziach srodze mœci³ - wchodz¹c w cia³a ¿ywych powodowa³ padaczkê, szaleùstwo czy choroby zakaŸne.
O mo¿liwoœci spontanicznego powrotu zmar³ych bogów i duchów mówi znana historia o faraonie Tutmozisie IV w³adaj¹cym w latach 1413-1405 begin_of_the_skype_highlighting 1413-1405 end_of_the_skype_highlighting p.n.e. Granitowa stela znaleziona miêdzy ³apami Sfinksa mówi, ¿e kiedy faraon zdrzemn¹³ siê w po³udnie pod t¹ ogromn¹ rzeŸb¹ zmêczony polowaniem, objawi³ mu siê we œnie bóg Haremachet, który rozkaza³ mu oczyszczenie Sfinksa z pokrywaj¹cych go warstw piasku, co Tutmozis bez wahania rozkaza³ wykonaÌ.
W opowiadaniu o cudownym uzdrowieniu ksiĂŞÂżniczki Bentreshe, faraon Ramzes II z XIX Dynastii zwany Ramzesem Wielkim (ok. 1290-1224 begin_of_the_skype_highlighting 1290-1224 end_of_the_skype_highlighting r. p.n.e.) udaÂł siĂŞ ze swojÂą proÂśbÂą do posÂągu tebaĂąskiego boga KsiĂŞÂżyca Chonsa, ktĂłry odpowiedziaÂł mu skinieniami gÂłowy i sÂłowami. W staroegipskich hieroglificznych inskrypcjach bardzo czĂŞsto pojawia siĂŞ tematyka kontaktĂłw faraonĂłw z bogami, co najlepiej udowadnia opowiadanie o narodzinach, mÂłodoÂści i koronacji krĂłlowej Hatshepsut z XVIII Dynastii (1490-1468 begin_of_the_skype_highlighting 1490-1468 end_of_the_skype_highlighting r. p.n. Chr.) z rozbudowanej przestrzennie ÂświÂątyni w Der el-Bahr.
Tajemnice nekromancji
Wywo³ywanie duchów zmar³ych, œciœlej zwane nekromancj¹, jest dok³adnie opisane w demotycznych, magicznych ksiêgach z muzeów Londynu, Leidy i Luwru. Znajdziemy tam ca³e przepisy, w jaki sposób przywo³ywaÌ nie tylko bogów i œwietliste duchy, ale tak¿e z³e i demoniczne istoty, dusze zatracone. Nekromancja powsta³a dziêki chêci poznania rzeczy ukrytych, teraŸniejszych, przesz³ych i przysz³ych - co wynika z samej jej nazwy. Nekromancja pozwala na przyjmowanie rozkazów z innego œwiata i wydawanie rozkazów istotom w nim przebywaj¹cym. Wszystkie te czynnoœci, oczywiœcie, by³y g³êboko zrytualizowane.
Wiedza staroÂżytnych Egipcjan o istnieniu, wyglÂądzie i dziaÂłalnoÂści demonĂłw byÂła o wiele bardziej zÂłoÂżonÂą, niÂż wiedza europejskich magĂłw na przeÂłomie ÂŚredniowiecza i Odrodzenia. Z pisemnych i rzeczowych ÂźrĂłdeÂł wiemy, Âże byÂło ich ponad 200. Imion wielu z nich zapomniano, bowiem ich imion nie moÂżna byÂło zapisywaĂŚ i wymawiaĂŚ, na zasadzie „nie wywoÂłuj wilka z lasu”...
Wszystkie demoniczne istoty byÂły obdarzone nadprzyrodzonÂą si³¹ i poza czarodziejskimi ró¿dÂżkami, amuletami i innÂą magicznÂą broniÂą, moÂżna je byÂło przegoniĂŚ przy pomocy ognia. Z pomiĂŞdzy tych, ktĂłre zÂłowrogich stworĂłw moÂżna wspomnieĂŚ te, ktĂłrych imiona zwiÂązane sÂą z ich fizycznymi wÂłaÂściwoÂściami: Czerwonooki, ÂŚlepogÂłowy, BiaÂłozĂŞby, DalekokroczÂący, CzaszkogÂłowy, itp. OsobnÂą podgrupĂŞ stanowiÂą demony towarzyszÂące bogini wojny Sachmet, ktĂłrzy w kaÂżdym roku rozsiewali w Egipcie mĂłr. Jednak najwiĂŞcej informacji zostaÂło na temat podziemnych demonĂłw opisanych w tekstach „KsiĂŞgi zmarÂłych”. NiektĂłre z nich strzegÂły bram podziemnego krĂłlestwa przed „nieczystymi”, inne zaÂś kr¹¿yÂły po podziemnym paĂąstwie Ozyrysa i w tej ciemnej krainie jedzeniem ich byÂły ciaÂła zmarÂłych, zaÂś napojem - ich krew.
Ze zÂłymi duchami zazwyczaj egipski mag siĂŞ nie zadawaÂł, a kiedy siĂŞ zbliÂżyÂły, to uÂżywaÂł zwierciadÂła by je odegnaĂŚ, zaÂś kiedy weszÂły do ciaÂła jakiejÂś osoby, wypĂŞdzaÂł je - co nie byÂło prostÂą i ÂłatwÂą czynnoÂściÂą.
Magiczne teksty i zaklĂŞcia
Podstawow¹ czynnoœci¹ w magicznej dzia³alnoœci (i to nie tylko w Egipcie) by³o zaklinanie s³u¿¹ce przywo³aniu, opanowaniu i odwo³aniu z powrotem na plan astralny istot z zaœwiatów. Najstarszym i najprostszym czarodziejskim œrodkiem, który zrodzi³ siê wraz z jêzykiem mówionym, by³o zaklêcie. Wyg³aszanie jego tekstu, ju¿ to z pamiêci, ju¿ to z zapisu mia³o zawsze brzmienie rozkazuj¹ce, wzmacniane jeszcze dodatkowo odpowiedni¹ wokalizacj¹ i gestykulacj¹. I tak najstarsze zaklêcia wystêpowa³y tylko w formie rozkazu - nakazu czy zakazu - póŸniej ³¹czono je z innymi tekstami i u¿ywano tak¿e do innych celów. Czarodziejskie zaklêcia by³y czêsto œciœle utajniane i tak poza ich w³aœcicielem nikt nie móg³ ich u¿ywaÌ, czy nawet przeczytaÌ, inaczej traci³y moc.
BolesÂław Prus w swej powieÂści, niejednokrotnie podaje przykÂłady takich magicznych formuÂł:
Ojcze niebieski, ³askawy i mi³osierny, oczyœÌ duszê moj¹... Zeœlij na niegodnego s³ugê swoje b³ogos³awieùstwa i wyci¹gnij wszechmocne ramiê na duchy buntownicze, abym móg³ okazaÌ moc Twoj¹...
Oto znak, ktĂłrego dotykam w waszej obecnoÂści. Otom jest - ja - oparty na pomocy boÂżej, przewidujÂący i nieustraszony... Otom jest potĂŞÂżny i wywoÂłujĂŞ was i zaklinam... PrzyjdÂźcie tu, posÂłuszne w imiĂŞ Aye Saraye, Aye Saraye...[...]
W imiĂŞ wszechmocnego i wiekuistego Boga... Amorul, Tanecha, Rabur, Latisten... […]
W imiĂŞ prawdziwego I wiecznie ÂżyjÂącego Eloy, Archima, Rabur, zaklinam was i wzywam... Przez imiĂŞ gwiazdy, ktĂłra jest sÂłoĂącem, przez ten jej znak, przez chwalebne i straszne imiĂŞ Boga Âżywego...
„Faraon”, tom 1, rozdz. XX
Ta ksiĂŞga, to jedna wielka tajemnica. Nie dopuœÌ do tego, by widziaÂło jÂą oko czÂłowieka , poniewaÂż to jest szkodliwe dla niej, kiedy przeczyta ja ktoÂś obcy. Ukrywaj tĂŞ ksiĂŞgĂŞ! - czytamy w siĂłdmym ustĂŞpie XII rozdziaÂłu „KsiĂŞgi zmarÂłych”. W jej tekstach sÂą opisane wszystkie efekty, ktĂłre moÂżna osiÂągn¹Ì stosujÂąc jej zaklĂŞcia, mĂłwi siĂŞ o pochodzeniu i znalezieniu czarodziejskich papirusĂłw - jak to ukazuje np. fragment z Papirusu LondyĂąskiego z przeÂłomu XIII/XII wieku p.n.e.:
Ksiêgê tê objawiono w sali œwi¹tyni w Chebjete, a dosta³a siê ona tajemn¹ moc¹ bogini do r¹k bibliotekarza œwi¹tynnego. Ziemia by³a pogr¹¿ona w ciemnoœciach, a Ksiê¿yc œwieci³ na t¹ ksiêgê, gdziekolwiek by ona nie by³a.
Imperatywny charakter zaklĂŞcia wzmagaÂł siĂŞ wraz z upÂływem czasu. Wydaje siĂŞ byĂŚ czymÂś naturalnym, Âże faraon bĂŞdÂący zastĂŞpcÂą jedynego Boga na ziemi, nakazuje pomniejszym bogom w czasie rytuaÂłu pogrzebowego, by odstÂąpili czêœÌ swej mocy duchowi jego zmarÂłego ojca - co BolesÂław Prus opisaÂł bardzo dokÂładnie w trzecim tomie „Faraona”, w rozdziaÂłach IV i V, jednakÂże o znacznym upadku religijnoÂści Âświadczy fakt, Âże czarodzieje z czasĂłw rzymskich zwracaÂł siĂŞ do bogĂłw juÂż tylko w sprawach dotyczÂących marnego Âżywota ziemskiego. Przyczyny tego stanu rzeczy moÂżemy jednak widzieĂŚ w procesach, ktĂłre zgubnie wpÂłynĂŞÂły na egipskie Âżycie religijne: obce kulty, rywalizacja pomiĂŞdzy faraonami a kapÂłanami, napÂływ mniejszoÂści narodowych, zakulisowe walki o wÂładzĂŞ i niezrozumiaÂłe dla prostego ludu rytuaÂły religijne. Do tego naleÂżaÂłoby dodaĂŚ jeszcze rozwĂłj czarodziejskich i nekromantycznych praktyk, czarnej magii i negatywistycznych kultĂłw bogini Amemait - postrachu wszystkich zmarÂłych, demona Apopa, wroga SÂłoĂąca w ksztaÂłcie ogromnego wĂŞÂża Sutecha (Seta, Setha) znanego jako „ucieleÂśnienie wszelkiego zÂła”, „zÂłoczyĂący pomiĂŞdzy bogami”, Kuka - boga ciemnoÂści „ktĂłrego wÂładza juÂż siĂŞ skoĂączyÂła”, itd.
Powstanie kultu Seta
Kult Seta istniaÂł rzeczywiÂście, nie tylko na papirusach. Jeden z przyczynkĂłw do jego powstania opisuje BolesÂław Prus w roku 1895, ktĂłry w „Faraonie” tak opisuje dramatyczny przeÂłom w Âżyciu kapÂłana Samentu, ktĂłry spowodowany byÂł znalezionym przezeĂą szkieletem prawiekowego gada w podziemnych jaskiniach pó³wyspu Synaj:
Kiedy miaÂłem dwadzieÂścia piĂŞĂŚ lat, byÂłem kapÂłanem Ozyrysa...
- Ty?... - zdziwiÂł siĂŞ Ramzes.
- Ja, i zaraz powiem, dlaczego wst¹pi³em do s³u¿by Seta. Wyprawiono mnie na pó³wysep Synaj, aby tam wybudowaÌ ma³¹ kaplicê dla górników. Budowa ci¹gnê³a siê szeœÌ lat, a ja zaœ maj¹c du¿o wolnego czasu w³óczy³em siê miêdzy górami i zwiedza³em tamtejsze pieczary.
Czego ja tam nie widzia³em! ... Korytarze d³ugie na kilka godzin; ciasne wejœcia, przez które trzeba by³o pe³zaÌ na brzuchu; izby tak ogromne, ¿e w ka¿dej zmieœci³aby siê œwi¹tynia. Ogl¹da³em podziemne rzeki i jeziora, gmachy z kryszta³ów, jaskinie zupe³nie ciemne, w których nie by³o widaÌ w³asnej rêki, albo znowu tak widne, jakby w nich œwieci³o drugie s³oùce...
Ile razy zb³¹ka³em siê w niezliczonych przejœciach, ile razy zgas³a mi pochodnia, ile razy stoczy³em siê w niewidzialn¹ przepaœÌ!... Bywa³o, ¿em po kilka dni spêdza³ w podziemiach ¿ywi¹c siê pra¿onym jêczmieniem, li¿¹c wilgoÌ z mokrych ska³, niepewny, czy wrócê na œwiat.
Za to nabraÂłem doÂświadczenia, wzrok zaostrzyÂł mi siĂŞ i polubiÂłem te piekielne krainy. [...] Gmachy ludzkie sÂą kretowiskami wobec niezmiernych budowli wzniesionych przez ciche i niewidzialne duchy ziemi.
Raz jednak spotkaÂłem rzecz strasznÂą, ktĂłra wpÂłynĂŞÂła na zmianĂŞ mojego stanowiska.
Na zachĂłd od kopalni Synaj leÂży wĂŞzeÂł wÂąwozĂłw i gĂłr, wÂśrĂłd ktĂłrych czĂŞsto odzywajÂą siĂŞ podziemne grzmoty, ziemia drÂży, a niekiedy widaĂŚ pÂłomienie. Zaciekawiony wybraÂłem siĂŞ tam na czas dÂłuÂższy, szukaÂłem i dziĂŞki niepozornej szczelinie odkryÂłem caÂły ÂłaĂącuch olbrzymich pieczar, pod ktĂłrych sklepieniami mogÂłaby siĂŞ pomieÂściĂŚ najwyÂższa piramida.
Kiedy siê tam b³¹ka³em, dolecia³ do mnie silny zapach zgnilizny, tak przykry, ¿e chcia³em uciec. Przemóg³szy siê jednak wszed³em do pieczary, sk¹d pochodzi³, i zobaczy³em...
Racz wyobraziĂŚ sobie, panie, czÂłowieka, ktĂłry ma nogi i rĂŞce o poÂłowĂŞ krĂłtsze niÂż my, ale grube, niezgrabne i zakoĂączone pazurami. Dodaj temu ksztaÂłtowi szeroki, z bokĂłw spÂłaszczony ogon, na wierzchu powycinany jak grzebieĂą koguci; dodaj do tego bardzo dÂługÂą szyjĂŞ, a na niej - ptasiÂą gÂłowĂŞ. Nareszcie ubierz tego potwora w zbrojĂŞ pokrytÂą na grzbiecie zagiĂŞtymi kolcami...
Teraz pomyœl, ¿e figura ta stoi na nogach, rêkoma i piersiami oparta o ska³ê...
- To coÂś bardzo brzydkiego - wtrÂąciÂł faraon - Zaraz bym to zabiÂł...
- To nie byÂło brzydkie - mĂłwiÂł kapÂłan wstrzÂąsajÂąc siĂŞ. - Bo pomyÂśl panie, Âże ten potwĂłr byÂł wysoki jak obelisk...
Ramzes XIII zrobiÂł gest niezadowolenia.
- Samentu - rzekÂł - zdaje mi siĂŞ, ÂżeÂś swoje pieczary zwiedzaÂł we Âśnie...
- PrzysiĂŞgam ci, panie, Âże mĂłwiĂŞ prawdĂŞ. - Tak jest, ten potwĂłr w skĂłrze gada, okryty kolczastÂą zbrojÂą, gdyby leÂżaÂł na ziemi, miaÂłby wraz z ogonem z piĂŞĂŚdziesiÂąt krokĂłw dÂługoÂści... Pomimo trwogi i odrazy kilkakrotnie wracaÂłem do jego jaskini i obejrzaÂłem go sobie najuwaÂżniej...
---oooOooo---
Wybacz mi Czytelniku tĂŞ dygresjĂŞ, ale muszĂŞ tutaj dodaĂŚ coÂś od siebie, a mianowicie - BolesÂław Prus z niesamowitÂą intuicjÂą przewidziaÂł to (a moÂże miaÂł po temu jakieÂś konkretne dane - kto wie? - to kolejna tajemnica XIX wieku), iÂż zostanie udowodniony w XX wieku fakt kontaktĂłw ludĂłw z basenu Morza ÂŚrĂłdziemnego z dinozaurami. Prof. dr Bernard Huevelmans w swej biblii kryptozoologĂłw pt. „Na tropie nieznanych zwierzÂąt” (Warszawa 1963) w peÂłni potwierdza istnienie niektĂłrych dinozaurĂłw w czasach rozkwitu Egiptu, Babilonu czy Asyrii.
NB, sÂłynny fiĂąski pisarz Mika Valtari w swej kultowej powieÂści „Egipcjanin Sinuhe” takÂże opisuje spotkanie g³ównego bohatera z tajemniczym gadem morskim, w podziemiach minojskiej Krety, ktĂłrÂą to scenĂŞ literalnie zerÂżn¹³ z „Faraona”. Za BolesÂławem Prusem poszedÂł caÂły legion autorĂłw powieÂści, nowel i opowiadaĂą grozy, Âże wspomnĂŞ tylko H. Ph. Lovecrafta czy jego nastĂŞpcĂŞ R. E. Howarda oraz E. A. PoĂŤ, a na japoĂąskich twĂłrcach potworĂłw z filmĂłw Inoshiro Hondy i Takao Okawary skoĂączywszy. PowróÌmy jednak do opowieÂści Samentu o Godzilli z Synaju:
---oooOooo---
- WiĂŞc on ÂżyÂł?
- Nie. To by³ ju¿ trup, bardzo dawny, ale tak zachowany, jak nasze mumie. Utrzyma³a go wielka suchoœÌ powietrza, a mo¿e i nieznane sole ziemi.
By³o to moje ostatnie odkrycie - ci¹gn¹³ Samentu. Nie wchodzi³em ju¿ do jaskiù, alem du¿o rozmyœla³. Ozyrys - mówi³em - tworzy wielkie istoty: lwy, s³onie, konie... - zaœ Set rodzi wê¿a, nietoperza, krokodyla... Potwór, którego spotka³em, jest na pewno tworem Seta, a poniewa¿ przerasta wszystko, co znamy pod s³oùcem, wiêc Set jest mocniejszym bogiem, ni¿ Ozyrys...
„Faraon” tom 3, rozdz. VIII
Tak wiĂŞc wyglÂąda na to, Âże wÂłaÂśnie wtedy Ozyrys przegraÂł swojÂą walkĂŞ z Setem...
cd.....
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 15:37:04 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #34 : Luty 10, 2011, 15:34:49 » |
|
cd.... Kult Voodoo w krainie piramidSzczegĂłlnÂą kategoriĂŞ czarodziejskich praktyk tworzyÂła kreacja zastĂŞpczego ciaÂła, ktĂłra sÂłuÂżyÂła zwÂłaszcza w praktykach czarnej magii. StaroÂżytni Egipcjanie sÂądzili, Âże jak czarownik stworzy woskowÂą podobiznĂŞ czÂłowieka, to na zasadzie pars pro toto jest w stanie przenosiĂŚ swe oddziaÂływanie poprzez woskowÂą podobiznĂŞ na konkretnego czÂłowieka. Jedna z najstarszych z dotychczas odkrytych wzmianek o magicznych rytuaÂłach z woskowymi laleczkami, majÂących na celu uÂśmiercenie ofiary, pochodzi z inskrypcji na trumnach z okresu ÂŚredniego PaĂąstwa. Charakterystyczne przykÂłady pochodzÂą takÂże z okresu Nowego PaĂąstwa, oraz epoki krĂłla Aleksandra II (323-310 p. Chr.). ZabraÂł siĂŞ do czarowania, aby wywoÂłaĂŚ i sprowadziĂŚ nieszczĂŞÂście - czytamy w papirusie Rollina - SporzÂądziÂł kilka figurek bogĂłw i ludzi z wosku, aby potem tych ludzi przyprawiĂŚ o zeschniĂŞcie czÂłonkĂłw i daÂł je Rabbekameowi, ktĂłrego boski Re nie dopuÂściÂł do ustanowienia naczelnikiem domu. Ten cytat jest niezmiernie waÂżnym dla naszych dalszych rozwaÂżaĂą, bowiem naleÂży do grupy zabytkĂłw piÂśmiennych informujÂących nas o haremowym spisku wymierzonym przeciwko Ramzesowi III (1188-1157 p.n.e.), ostatniemu wspaniaÂłemu wÂładcy Nowego paĂąstwa. Przeciwko niemu wystÂąpili wtedy niektĂłrzy magowie, ktĂłrzy zwrĂłcili przeciwko niemu i jego pretorianom swÂą czarnomagicznÂą sztukĂŞ. Pentiboon, ktĂłry byÂł zarzÂądcÂą majÂątku, tak mu powiedziaÂł: <<PrzynieÂś mi ksiĂŞgĂŞ, ktĂłra dodaÂłaby mi czarodziejskiej siÂły i wÂładzy>> - czytamy w Papirusie Lee - I on przyniĂłsÂł mu czarodziejskÂą ksiĂŞgĂŞ z biblioteki faraona Vesermaat-Re-meri-Amona, wielkiego boga, swego pana, i poszedÂł on zastosowaĂŚ boskÂą si³ê dla ludu swego. UrzĂŞdnik El-rem wykonaÂł ludzkie figurki z wosku i odprawiaÂł nad nimi ró¿ne czary i zaklĂŞcia. I spuÂścili obaj na ludzi chorobĂŞ i mĂłr i inne nieszczĂŞÂścia. Magowie przeciwko faraonowi Jak to wiadomo z sÂądowego Papirusu TuryĂąskiego, sprzysiĂŞÂżenie to zostaÂło ujawnione i Âśledztwo zostaÂło przeprowadzone przez sÂąd. Jednego czarownika stracono w okrutny sposĂłb, zaÂś drugiego zmuszono do popeÂłnienia samobĂłjstwa: PrawdÂą byÂło to, Âże zamierzaÂł on wykonaĂŚ te wszystkie zbrodnie i inne niegodziwoÂści, o ktĂłre go posÂądzano. PrawdÂą byÂło to, co zamierzaÂł dokonaĂŚ wraz z innymi winowajcami, wzbudzajÂąc gniew i odrazĂŞ wszystkich bogĂłw i wszystkich bogiĂą. Wykonano na nim najciĂŞÂższÂą karĂŞ Âśmierci, o ktĂłrym zadecydowali bogowie. ByÂły to ciĂŞÂżkie Âśmiertelne grzechy i zbrodnie na caÂły Âświat, ktĂłrych on siĂŞ dopuÂściÂł - to byÂło na temat drugiego maga - kiedy zaÂś mu udowodniono, Âże to on siĂŞ ich dopuÂściÂł, sam podniĂłsÂł na siebie rĂŞkĂŞ i siĂŞ uÂśmierciÂł. Sprawa ma jeszcze drugie dno, bo jak moÂżna byÂło panujÂącemu czarami zaszkodziĂŚ, czy nawet go czarami uÂśmierciĂŚ, to z drugiej strony czarami moÂżna go byÂło takÂże chroniĂŚ. Zrobiono z wosku figurki wszystkich Âżywych lub nieÂżywych przeciwnikĂłw i wrogĂłw faraona i ich imiona wypisano na nich zielonÂą farbÂą - pisze o tym w ksiĂŞdze poÂświĂŞconej demonowi Apopowi - potem wkÂłada siĂŞ je do skrzynki, pluje na nie, a nastĂŞpnie depce lewÂą „nieczystÂą” nogÂą, kÂłuje noÂżem, a potem wrzuca do pÂłonÂącej sÂłomy, ktĂłrÂą potem gasi siĂŞ moczem dojrzaÂłej kobiety. A potem napisane imiona demona Apopa i wszystkich nieprzyjació³ faraona - oby ÂżyÂł wiecznie! - czy to Âżywych czy to martwych rzuĂŚ na ziemiĂŞ i depcz po nich lewÂą nogÂą! Amulety i rytuaÂły Do nastĂŞpnej grupy czarodziejskich ÂśrodkĂłw naleÂżaÂły amulety - ktĂłre noszone byÂły po to, by chroniÂły swego wÂłaÂściciela przed nieprzyjaznymi i szkodliwymi wpÂływami. UÂżycie amuletĂłw w staroÂżytnym Egipcie byÂło doœÌ rzadkie do Drugiego Okresu PrzejÂściowego (1790-1580 begin_of_the_skype_highlighting 1790-1580 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 1790-1580 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 1790-1580 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 1790-1580 end_of_the_skype_highlighting r. p. Chr.), a znane byÂły w tym sensie, jako Âśrodek ochronny, o czym czytamy u Pliniusza (z Âłac. amuletum = ochronny lub leczniczy przedmiot), w okresie Nowego PaĂąstwa staje siĂŞ powszechne i amulety pojawiajÂą siĂŞ w niewiarygodnym bogactwie form i ksztaÂłtĂłw oraz przeznaczeĂą. Staja siĂŞ one wszechobecne w czasie rozkÂładu tradycyjnej egipskiej religii i kultury. MoÂżna je podzieliĂŚ wedÂług formy na amulety wieczne - drobne przedmioty wykonane z ceramiki, kamienia, metalu czy szkÂła; pisane - kawaÂłki papirusu lub p³ótna z tekstami zaklĂŞĂŚ, lub rysunkami ochronnych symboli oraz amulety wĂŞzÂłowe - pasy tkaniny z wĂŞzÂłami, czasami dodatkowo wyposaÂżonymi w drobne przedmioty umieszczonymi w wĂŞzÂłach. Jak dotÂąd mĂłwiliÂśmy o magicznych przedmiotach, a teraz powiemy o tym, w jaki sposĂłb je wykorzystywano w magicznych obrzĂŞdach. Sam proces uÂżycia tych magicznych ÂśrodkĂłw moÂżna - wedÂług wspó³czesnych poglÂądĂłw - porĂłwnaĂŚ do algorytmu, w tym sensie, Âże przepisuje konkretne procedury i operacje, ktĂłre muszÂą byĂŚ wykonane, by zaklinanie odniosÂło swĂłj skutek. Zazwyczaj nie byÂło przy tym waÂżnym to, kto wypowiadaÂł zaklĂŞcie - przy zamawianiu choroby wypowiadaÂł je sam pacjent, albo jego lekarz, zaÂś przy skomplikowanych operacjach nekromantycznych byÂł to sam mag czy jego pomocnik, ktĂłry speÂłniaÂł okreÂślone warunki. Ten, ktĂłry czarowaÂł, musiaÂł przejœÌ okreÂślonÂą procedurĂŞ oczyszczenia - jak to robiÂł doktor Sinuhe z powieÂści Miki Valtari’ego - [ZaklĂŞcie] ma byĂŚ wypowiedziane przez oczyszczonego czÂłowieka - czytamy w czarodziejskiej ksiĂŞdze demona Apopa. Medialnym poÂśrednikiem - medium - przy przywoÂływaniu bogĂłw miaÂła byĂŚ mÂłoda osoba pÂłci mĂŞskiej, jak to ujmuje czarodziejska KsiĂŞga LondyĂąska i LeideĂąska: PrzywiedÂź czystego chÂłopca, ktĂłry jeszcze nie byÂł z kobietÂą. MÂłodzieniec musiaÂł wedle ksiĂŞgi wykazywaĂŚ zdolnoÂści medialne, bowiem nie kaÂżdy byÂł dostatecznie podatny na sugestiĂŞ i hipnozĂŞ, ktĂłre - jak sÂądzĂŞ - graÂły kluczowÂą rolĂŞ przy wywoÂływaniu bogĂłw, Âświetlistych duchĂłw, demonĂłw i nekromancji. (NB, doskonale przedstawiÂł wÂłaÂśnie takÂą operacjĂŞ wielokrotnie juÂż tu wspomniany BolesÂław Prus, ktĂłry w „Faraonie”, [tom 2, rozdz. XXIII], pokazuje nam, jak to babiloĂąsko-cheldejski mag i kapÂłan Beroes ukazuje konajÂącemu Ramzesowi XII czÂłowieka - wÂłaÂśnie nieletniego chÂłopca, ktĂłrego modÂły docierajÂą do uszu Przedwiecznego Amona...) JeÂżeli przeszedÂł on przez ten egzamin, otrzymywaÂł od swego mistrza magicznÂą ochronĂŞ, ktĂłra mu miaÂła zapewniĂŚ bezpieczeĂąstwo w czasie nekromantycznych operacji magicznych. Amulet sporzÂądzano z paskĂłw z czterech biaÂłych, czerwonych, zielonych i niebieskich nici powiÂązanych w wĂŞzÂły, skropionych krwiÂą dudka. Na ten pasek, dostatecznie dÂługi, by moÂżna nim opasaĂŚ ciaÂło chÂłopca, nawlekaÂło siĂŞ maÂły woreczek ze skarabeuszem utopionym w mleku od czarnej krowy. Poza amuletami, ktĂłre w ró¿nych kombinacjach sÂłuÂżyÂły magowi do obrony przed zÂłymi duchami i zapewniaÂły powodzenie, przeciwko zÂłym duchom i demonom sÂłuÂżyÂła takÂże magiczna ró¿dÂżka, ktĂłra w okresie Starego i ÂŚredniego PaĂąstwa miaÂła ksztaÂłt bumerangu z wyrzeÂźbionymi naĂą hieroglifami, ktĂłre zapewniaÂły jej magicznÂą si³ê. http://www.sm.fki.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Z_Archiwum_H_X************ TraktujÂąc zupeÂłnie powaÂżnie zakres powyÂższych informacji poniÂższego filmiku wcale bym nie lekcewaÂżyÂła i nie traktowaÂła jako fotomontaÂż. http://www.youtube.com/watch?v=tnWo1kbu5QE&feature=player_embeddedZwyczajnie ktoÂś przypadkowo uchwyciÂł moment materializacji siĂŞ demona z energii tÂłumu. NaprawdĂŞ nikt albo maÂło osĂłb wie co jest pod tym placem i jakie ma to po³¹czenie z WielkÂą PiramidÂą. Jednak nie lekcewaÂżyÂła bym info o podziemnych tunelach , ktĂłrych jest tam mnĂłstwo. Kiara 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 16:04:02 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #35 : Luty 10, 2011, 16:10:10 » |
|
Wró¿by i proroctwaKaÂżdy rytuaÂł mag zaczynaÂł od wypowiedzenia tekstu magicznej formuÂły - inwokacji, w ktĂłrym prosiÂł bogĂłw o przychylnoœÌ dla swych zamiarĂłw. Kiedy juÂż dokonaÂł wszystkich przygotowaĂą, hipnotyzowaÂł pomocnika w nastĂŞpujÂący sposĂłb: Czarownik zapalaÂł lampĂŞ w ciemnym pomieszczeniu i sadzaÂł chÂłopca naprzeciw niej tak, aby jego zamkniĂŞte oczy byÂły zwrĂłcone ku pÂłomykowi lampy. Potem stawaÂł przed nim, skÂłoniÂł siĂŞ i wymawiaÂł odpowiednie zaklĂŞcie i pukaÂł palcem w gÂłowĂŞ chÂłopca. NastĂŞpnie go pytaÂł, czy widzi ÂświatÂło. Jak chÂłopiec potwierdzaÂł, to pytaÂł go o wszystko, co go interesowaÂło. Inny sposĂłb polegaÂł na tym, Âże chÂłopiec kÂładÂł siĂŞ na brzuchu przed miskÂą peÂłnÂą oliwy tak, by jego gÂłowa znajdowaÂła siĂŞ nad jej powierzchniÂą. Potem chÂłopiec zamykaÂł oczy, zaÂś czarodziej schylony ku jego gÂłowie wymawiaÂł po siedemkroĂŚ zaklĂŞcie, a potem wzywaÂł chÂłopca do otwarcia oczu. HipnotyzujÂące dziaÂłanie ÂświatÂła lampy lub Âświetlistej powierzchni oliwy wzmagaÂł ciĂŞÂżki aromat palonego kadzidÂła a takÂże spojrzenie w krÂąg wschodzÂącego sÂłoĂąca lub ksiĂŞÂżycowej peÂłni. Kiedy pomocnik odpowiedziaÂł na wszystkie pytania, ktĂłre zajmowaÂły jego mistrza, czarodziej wybudzaÂł go ze stanu hipnozy zaklĂŞciami i czynnoÂściami, ktĂłre doprowadzaÂły go do normalnego stanu umysÂłu. Kiedy mag sam na sam porozmawiaĂŚ z bogami, czy innymi istotami z zaÂświatĂłw bez uÂżycia medium, wykonywaÂł wyÂżej opisane czynnoÂści sam na sobie. Taka metoda byÂła uÂżywana w czasie wró¿enia na potrzeby Âżycia codziennego. Przy stawianiu dÂługookresowych proroctw istniaÂły bardziej zÂłoÂżone procedury, o ktĂłrych jednak wspó³czeÂśnie niewiele wiadomo. Niekiedy te proroctwa ogarniaÂły nieprawdopodobnie daleki horyzont czasowy, jeÂżeli - oczywiÂście - wy³¹czymy moÂżliwoœÌ antydatowania tych wyroczni. Typowym przykÂładem takiego dalekosiĂŞÂżnego w czasie proroctwa jest przepowiednia przypisywana jasnowidzowi Nefertiemu, ktĂłry ÂżyÂł u koĂąca XXVII w. p.n.e. - a dotyczÂąca wÂładzy zaÂłoÂżyciela XII dynastii faraona Amenemheta I (2000-1970 r. p.n.Chr.): Faraon nazywany Ameni, syn kobiety z PoÂłudnia, przybĂŞdzie do GĂłrnego Egiptu... Radujcie siĂŞ wy, ktĂłrzy bĂŞdziecie Âżyli w jego czasach! Syn szlachetnego mĂŞÂża uczyni swe imiĂŞ nieÂśmiertelnym. Ci, ktĂłrzy wywoÂłujÂą swary i niepokoje, stracÂą swe sandaÂły ze strachu przed nim... I dobro przybĂŞdzie do kraju, a zÂło bĂŞdzie pognĂŞbione. Dziwne moÂżliwoÂści CherihebĂłwJak osoba majÂąca przeprowadzaĂŚ operacje czarodziejskie, takoÂż i miejsce powinno byĂŚ nienagannie czyste. ProcedurĂŞ oczyszczenia powinny przejœÌ wszystkie osoby i przedmioty w niej uczestniczÂące. ZaklĂŞcia i rysunki ochronnych znakĂłw powinny byĂŚ wyrysowane ÂświeÂżym atramentem na nowych kartach papirusu. Ze wzglĂŞdu na ryzyko, Âże glina mogÂła byĂŚ wyrabiana przez czÂłowieka nieczystego czy dotkniĂŞta przez nieczyste zwierzĂŞ, magowie uÂżywali do sporzÂądzania swych magicznych figurek tylko i wy³¹cznie „czystego” wosku pszczelego. Co zaÂś siĂŞ tyczy samego miejsca operacji magicznych, to przywoÂływanie bogĂłw miaÂło siĂŞ odbywaĂŚ w czystym i ciemnym miejscu, najlepiej jakimÂś skrytym pomieszczeniu umytym lodowatÂą wodÂą, ktĂłrego drzwi znajdujÂą siĂŞ na wschodniej Âścianie. ZwracajÂąc siĂŞ do SÂłoĂąca (symbolizujÂącego boga Ra [Re]) mag winien staĂŚ na wolnej przestrzeni, by mĂłgÂł patrzeĂŚ na wschodzÂący okrÂąg sÂłoneczny, zaÂś zwracajÂąc siĂŞ do KsiĂŞÂżyca (bogowie Chonsu i Thot [Tot]), powinien staĂŚ na dachu domu. ZaklĂŞcia majÂące za zadanie przywoÂłanie nadprzyrodzonych istot i mocy miaÂło byĂŚ wypowiadane gÂłosem cichym, syczÂącym, ale zrozumiale. W starszych czasach wypowiadano je normalnie, gÂłoÂśno, czterokrotnie - zaÂś w czasach panowania Ptolmeuszy aÂż siedemkroĂŚ, albo - niezmiernie rzadko - trzykrotnie bÂądÂź aÂż dziewiĂŞciokrotnie! NaleÂży do tego jeszcze dodaĂŚ to, Âże bogĂłw przywoÂływaÂło siĂŞ woniÂą kadzidÂła, ktĂłra odganiaÂła demony i „martwych” - tj. dusze zmarÂłych niesprawiedliwych: zbrodniarzy, ÂświĂŞtokradcĂłw, itd. WoĂą aromatycznych kadzideÂł przywoÂływaÂła bogĂłw, zaÂś fetor i smrĂłd ich odganiaÂł. I tak, kiedy czarownik (albo po prostu lekarz) chciaÂł wygoniĂŚ demony z ciaÂła chorego wraz z bogami, spalaÂł kadzidÂło - ewentualnie kiedy chciaÂł demony z ciaÂła pacjenta wyciÂągn¹Ì, wtedy spalaÂł nie kadzidÂło, ale maÂłpie ekskrementy... Magia byÂła samodzielnÂą dziedzinÂą egipskiej wiedzy juÂż w Starym PaĂąstwie, jak to moÂżna odczytaĂŚ z napisĂłw na grobie Ăłwczesnego wielmoÂży Herchufa, ktĂłry ÂżyÂł za panowania faraonĂłw VI dynastii: Piopeusza I i Merenrea I w latach 2390-2370 begin_of_the_skype_highlighting 2390-2370 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 2390-2370 end_of_the_skype_highlighting begin_of_the_skype_highlighting 2390-2370 end_of_the_skype_highlighting p.n.Chr. W tych tekstach magowie sÂą okreÂślani jako mĂŞdrcy uprawiajÂący magiczne obrzĂŞdy: Jestem cherichebem, znanym ze swych zaklĂŞĂŚ, jak to dosÂłownie czytamy. PowaÂżanie, jakim cieszyli siĂŞ cherichebowie ilustrujÂą teksty na hieratycznym papirusie, ktĂłry darowaÂła pani Westcar w 1839 roku niemieckiemu egiptologowi Richardowi Lepsi, a potem staÂł siĂŞ on jednym z zabytkowych papirusĂłw z berliĂąskiego Pergamon Museum. Cherichebowie potrafili oÂżywiaĂŚ posÂągi, zaczarowaĂŚ wodĂŞ by siĂŞ rozstĂŞpowaÂła, okieÂłznaĂŚ lwy, czy oÂżywiĂŚ ÂściĂŞtego mieczem czÂłowieka poprzez przyÂłoÂżenie gÂłowy do ciaÂła... W poszukiwaniu zwoju ThotaJeden z najznamienitszych tekstĂłw o moÂżliwoÂściach staroegipskich czarnoksiĂŞÂżnikĂłw znajduje siĂŞ w demotycznym rĂŞkopisie z III wieku przed Chrystusem, a ktĂłry znaleziono w grobie w Tebach, zaÂś w 1865 roku zakupiÂł go August Mariette dla Muzeum Egipskiego w Kairze. MĂłwi on o Wielkim KsiĂŞciu Memfisu Setnie Chamusie, ktĂłry usiÂłuje uzyskaĂŚ wiadomosci od swego zmarÂłego poprzednika - sÂłynnego maga Neferkeptaha. Wreszcie dowiaduje siĂŞ, Âże w grobie Neferkeptaha znajduje siĂŞ czarodziejski rulon pergaminu, ktĂłry zostaÂł napisany przez samego egipskiego boga mÂądroÂści i patrona czarnoksiĂŞÂżnikĂłw - Thota (Thovt, Tot). Ksi¹¿ê wraz ze swym bratem Jenhorurem weszli do grobowca, gdzie ostrzegÂły ich duchy osĂłb zabitych przez Thota w trakcie poszukiwaĂą czarodziejskiego zwoju za to, Âże ukradli ten dokument z trumny ukrytej na dnie morza. Setna jednak nie rezygnuje - przy uÂżyciu amuletĂłw i zaklĂŞĂŚ pokonuje wszelkie zÂłe zaklĂŞcia Thota i uzyskuje bezcenny papirus. W zakoĂączeniu jego przygĂłd pod ziemiÂą czytamy: Kiedy Setna wychodziÂł z grobowca, to ÂświatÂło szÂło przed nim, a ciemnoœÌ szÂła za nim. To jeszcze nie wszystko, bo nasz bohater w pustyni natkn¹³ siĂŞ na nieznajomÂą piĂŞknoœÌ, ktĂłra przedstawiÂła mu siĂŞ imieniem Tabubu. I oczywiÂście Setna zakochaÂł siĂŞ w niej bez pamiĂŞci, ale ona powiedziaÂła mu, ze nie bĂŞdzie jego, zanim nie zabije on swej Âżony i dzieci, a jej odda caÂły majÂątek. Setna w zaĂŚmieniu umysÂłu zgodziÂł siĂŞ to zrobiĂŚ, jednakÂże po chwili, kiedy wzi¹³ tajemniczÂą kobietĂŞ w ramiona, ockn¹³ siĂŞ nagi i opuszczony na jakiejÂś drodze. Po powrocie do domu jednak Setna znalazÂł swych bliskich Âżywych i zdrowych. Nieznajoma piĂŞknotka byÂła tylko duchem, a on postanowiÂł zwrĂłciĂŚ zwĂłj Thota, by nie naraÂżaĂŚ siĂŞ na straszliwy gniew bogĂłw. Jak siĂŞ wydaje, opowiadanie to nie jest tylko legendÂą. Ăw ksi¹¿ê jest znany w historii jako syn faraona Ramzesa II, ktĂłry peÂłniÂł funkcjĂŞ arcykapÂłana boga Ptaha. Z tytuÂłu swego urzĂŞdu mĂłgÂł on zwiedzaĂŚ i penetrowaĂŚ piramidy oraz nekropolie przy Gizie. Czarodziejska „KsiĂŞga Thota” pojawia siĂŞ w staroegipskich tekstach tak czĂŞsto, Âże z ca³¹ pewnoÂściÂą nie moÂże ona byĂŚ li tylko legendÂą. WedÂług jednej z wersji, byÂła ona przechowywana w pewnej ÂświÂątynnej bibliotece, zaÂś wedÂług innej - zostaÂła ona wrzucona na dno Morza Czerwonego i jest strzeÂżona przez zastĂŞpy skorpionĂłw i jadowitych gadĂłw. Jedna z najstarszych wzmianek o niej moÂżna znaleŸÌ w papirusie pani Westcar, gdzie faraon Chufu (Cheops) rozmawia o tej ksiĂŞdze z czarodziejem Zedim, ktĂłrego przyprowadziÂł doĂą jego syn - ksi¹¿ê Hardedeph. W Âślady swego ojca poszedÂł syn Setny - Siusireph, ktĂłrego urodziÂła mu jego ma³¿onka Mehveschet (Mehvesket). O jego losach dowiadujemy siĂŞ z demotycznego tekstu, napisanego na dwĂłch zwojach greckiego papirusu, na ktĂłrych znajduje siĂŞ notatka urzĂŞdowa z siĂłdmego roku panowania cezara Klaudiusza (Tiberius Claudius Nero Germanikus), tj. z lat 46-47 n.e. Syn Setniego przed swoim znikniĂŞciem oÂświadcza, Âże jest wcieleniem Hora syna Panehsiego, ktĂłry za zezwoleniem boga Ozyrysa, wÂładcy paĂąstwa umarÂłych, powrĂłciÂł znowu na Âświat po to, by zniszczyĂŚ wielkiego maga, z ktĂłrym juÂż byÂł walczyÂł w swym pierwszym wcieleniu. Ockn¹³em siĂŞ znĂłw [w Âświecie Âżywych] i staÂłem siĂŞ zarodkiem po to, bym znalazÂł Setniego, syna faraona, na pustyni przy On czy Memfisie. WrosÂłem w pĂŞd melona, abym mĂłgÂł znĂłw powrĂłciĂŚ do Âświata i swego ciaÂła, odrodziĂŚ siĂŞ na Ziemi i czarowaĂŚ przeciwko temu egipskiemu nieprzyjacielowi - czytamy w tej staroegipskiej wariacji na temat reinkarnacji. Magiczna walka dobra ze zÂłemZ tego papirusu dalej dowiadujemy siĂŞ, jak to nubijski wĂłdz poprosiÂł faraona, by w swej krainie znalazÂł czÂłowieka, ktĂłry przeczytaÂłby ten list, bez jego otwierania. Syn Setniego podj¹³ wyzwanie i zgodziÂł siĂŞ na prĂłbĂŞ gÂłoÂśnego odczytania listu. KiedyÂś, dawno temu, nubijski czarnoksiĂŞÂżnik Hor (syn Murzynki) oÂżywiÂł cztery woskowe figury, ktĂłre porwaÂły egipskiego faraona, a zanim przyniosÂły go do jego paÂłacu - wymierzyÂły mu piĂŞĂŚset kijĂłw na goÂłe plecy. W ramach rewanÂżu dokÂładnie to samo zrobiÂł egipski mag wÂładcy Nubii, nastĂŞpnie pokonaÂł nubijskiego maga i wygnaÂł go na 1500 lat z Egiptu. Teraz, jak to przeczytaÂł Susireph, wĂłdz NubijczykĂłw przedstawiÂł siĂŞ jako ten sam czarodziej, ktĂłry po stuleciach wrĂłciÂł do Egiptu by siĂŞ zemÂściĂŚ. I wybuchÂła magiczna wojna z wzmoÂżonÂą si³¹: Hor, syn Panehsiego powiedziaÂł: <<JakoÂż Âże Âżyje Atum, pan Onu, bogowie egipscy ciĂŞ tutaj przywiedli, bym ciĂŞ pokaraÂł w swej wÂładzy. BĂłj siĂŞ - idĂŞ do ciebie!>> Kiedy to Hor, syn Panehsiego, powiedziaÂł - Hor, syn Murzynki, takoÂż mu odrzekÂł: <<To jest zatem ten, ktĂłry czarowaÂł przeciwko mnie, a ktĂłrego nauczĂŞ mowy szakali!>> - i zacz¹³ czarowaĂŚ, i posÂłaÂł ogieĂą na paÂłac przeciwnika. Faraon i ksi¹¿êta widzÂąc co siĂŞ dzieje, wielkimi gÂłosami zawoÂłali, by szybko przybyÂł Hor syn Panehsiego. Hor, syn Panehsiego, szybko przeczytaÂł stronĂŞ ksiĂŞgi i spowodowaÂł to, Âże spadÂł deszcz i ogieĂą ugasiÂł w jednej chwili. Tymczasem w odpowiedzi na to Nubijczyk spowodowaÂł, Âże powstaÂła wielka chmura nad paÂłacem, tak Âże nikt nie mĂłgÂł widzieĂŚ ani swego brata czy przyjaciela. Hor, syn Panehsiego, przeczytaÂł znĂłw czarnoksiĂŞskie zaklĂŞcia i oczyÂściÂł niebo z chmury i zÂłego powietrza, ktĂłrym byÂło nasycone. ZakoĂączenie magicznego pojedynku wedle egipskiego papirusu wyglÂądaÂło tak: Hor, syn Panehsiego, majÂący postaĂŚ Siusira odprawiÂł czary przeciwko etiopskiemu wÂładcy i otoczyÂł go ogniem, ktĂłry go strawiÂł przed paÂłacem. Faraon patrzyÂł na to i ksi¹¿êta i egipskie wojsko, a potem znikÂł sprzed oczu faraona i swego ojca tak, Âże go juÂż nigdy nie widzieli. Bogowie, magowie i uczeni.ReasumujÂąc, moÂżna stwierdziĂŚ, Âże staroegipskie teksty o czarownikach i czarowaniu dajÂą nam wiedzĂŞ o egipskiej magii, a dzisiaj sÂą traktowane jako utwory stricte beletrystyczne. Czarodziej Bata, ktĂłrego czyny opiewane sÂą w „papirusie pani d’Orbiney” z British Museum, rozumie mowĂŞ zwierzÂąt. Aby uniemoÂżliwiĂŚ swemu bratu zbliÂżenie siĂŞ do rzeki, wytworzyÂł pomiĂŞdzy nim a rzekÂą stado groÂźnych krokodyli i rozkazywaÂł ÂżywioÂłom przyrody tak, jak mag Zezemonech, ktĂłry wedÂług „papirusu Westcar” kazaÂł rozstÂąpiĂŚ siĂŞ wodom jeziora tysiÂąc lat wczeÂśniej. Podobnej rzeczy dokonaÂł takÂże Neferkaptach, ktĂłry zstÂąpiÂł na dno morza, by wydobyĂŚ tajemniczy, czarodziejski „papirus Thota”. Tak samo chwalili siĂŞ nubijscy czarownicy, Âże mogÂą zesÂłaĂŚ na Egipt nieurodzaj i jasny dzieĂą przemieniĂŚ w noc - jednakÂże te czary ich egipscy przeciwnicy byli w stanie powstrzymaĂŚ, jak to wiemy z poprzedniego ustĂŞpu. Nieprawdopodobne moÂżliwoÂści magĂłw staroegipskich udowadniajÂą dalsze przykÂłady: Kiedy Neferkaptach byÂł otoczony przez wĂŞÂże i skorpiony, zamroziÂł je swym wzrokiem i dowiĂłdÂł, Âże na odlegÂłoœÌ jest w stanie zabiĂŚ gada, ktĂłry strzegÂł „KsiĂŞgi Thota”. Siusirev poraziÂł nieprzyjaciela tym, Âże zesÂłaÂł na niego ogieĂą, ktĂłrego pÂłomienie strawiÂły go na oczach faraona i jego ludu. CzarnoksiĂŞÂżnik czy mag doskonaÂły byÂł bardzo rzadko widywany. Hor syn Panehsiego, narodziÂł siĂŞ ponownie po 1500 latach, aby daĂŚ wycisk wrogowi zagraÂżajÂącemu Egiptowi. PĂłki czaromistrz mĂłgÂł wskrzesiĂŚ sam siebie, pĂłty mĂłgÂł przywracaĂŚ do Âżycia i innych. Chericheb Zedi przywrĂłciÂł Âżycie gĂŞsi i bykowi, ktĂłrym uciĂŞto gÂłowy, Neferkaptach wyciÂągn¹³ swÂą magicznÂą si³¹ swÂą utopionÂą ÂżonĂŞ i syna z dna Nilu na pokÂład statku po to, by siĂŞ dowiedzieĂŚ, dlaczego zmarli. W póŸniejszym okresie magia byÂła powszechnie uwaÂżana za naukĂŞ stosowanÂą, ktĂłrÂą uprawiaÂła tylko wÂąska garstka specjalistĂłw. Czarodziejskie obrzĂŞdy odbywaÂły siĂŞ w Domach ÂŻycia, w ÂświÂątynnych szkoÂłach, i w prywatnej bibliotece faraona moÂżna byÂło znaleŸÌ poza traktatami z zakresu historii, matematyki, fizyki czy astronomii takÂże dzieÂła z zakresu magii i czarodziejstwa. W staroÂżytnym Egipcie magia byÂła najbardziej jednak zwiÂązana z medycynÂą i farmacjÂą. PodzielaÂłem ten poglÂąd w czasie, kiedy zajmowaÂłem siĂŞ profesjonalnie historiÂą medycyny. W swoich referatach i w publicznych wystÂąpieniach ilustrowaÂłem swe sÂłowa Âżyciorysem staroegipskiego lekarza Thessalosa, ktĂłry szukaÂł drogi ku staroegipskiej medycynie wÂśrĂłd bogĂłw egipskich ÂświÂątyĂą. TenÂże to Thessalos staÂł siĂŞ z biegiem wieku osobÂą mi bliskÂą, a ja staraÂłem siĂŞ ÂśledziĂŚ jego kroki w historii. CzÂłowiek ten ÂżyÂł w okresie panowania cezara Oktawiana Augusta (27 r. p.Chr. - 14 r. n.e.) staÂł mi siĂŞ bliskim nie tylko przez usiÂłowania rozszerzenia swego poznania, ale takÂże dziĂŞki mojej sÂłaboÂści do wszelkich tajemnic historii i to tym bardziej, Âże w historii staroÂżytnej medycyny nie znalazÂło siĂŞ dlaĂą miejsce obok Hipokratesa, Galena, Awicenny czy Gebera... A teraz pozwĂłlmy wypowiedzieĂŚ siĂŞ samemu Thessalosowi, ktĂłry odwiedziÂł Egipt w czasie, kiedy byÂł on rzymskÂą prowincjÂą: cd.... http://www.sm.fki.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Z_Archiwum_H_X
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 16:55:04 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #36 : Luty 10, 2011, 16:23:25 » |
|
OpowieœÌ Thessalosa.[PrzebywajÂąc] w Azji opanowaÂłem gramatykĂŞ i rozumiaÂłem jÂą lepiej, niÂż tameczni nauczyciele. DoszedÂłem do wniosku, Âże mogĂŞ wyciÂągn¹Ì jakieÂś korzyÂści z tej znajomoÂści. PopÂłyn¹³em zatem do miasta, ktĂłre wabi i przyciÂąga wszystkich, do Aleksandrii. PieniĂŞdzy miaÂłem w brĂłd, i zatem chodziÂłem przysÂłuchiwaĂŚ siĂŞ dysputom filozoficznym, a kaÂżdy ze znamienitych filozofĂłw chwaliÂł moje zainteresowania i lekkoœÌ, z jakÂą opanowywaÂłem wiadomoÂści. Najbardziej interesowaÂły mnie tajemnice dialektycznej medycyny - dosÂłownie paliÂłem siĂŞ chĂŞciÂą poznania tej dziedziny wiedzy. I kiedy zbliÂżaÂła siĂŞ pora powrotu do domu, zacz¹³em szukaĂŚ w bibliotekach dalszych ksiÂąg traktujÂących o medycynie, bowiem ta dziedzina wiedzy nie byÂła mi juÂż obca. Wreszcie natkn¹³em siĂŞ na dzieÂło, ktĂłre napisaÂł faraon Necheps. MĂłwiÂło ono o 24 sposobach leczenia ciaÂła z choroby przy pomocy kamieni i roÂślin, ze szczegĂłlnym uwzglĂŞdnieniem znaku Zodiaku. WielkoœÌ tego sposobu myÂślenia o chorobie, literalnie mnie przytÂłoczyÂła. WkrĂłtce jednak doszedÂłem do wniosku, Âże dzieÂło to moÂżna byÂło nazwaĂŚ pomnikiem faraoĂąskich omyÂłek. Po prostu uÂżyÂłem jego przepisĂłw leczenia mych pacjentĂłw i za kaÂżdym razem wskazĂłwki te byÂły nic nie warte! Ten fakt staÂł siĂŞ dla mnie gorszym od Âśmierci. StaÂło siĂŞ tak, Âże w Âślepej wierze w mÂądroÂści zawarte w dziele Nechepsa, napisaÂłem do rodzicĂłw, Âże poznam dziĂŞki niemu niezwykÂłe leki i dodaÂłem, Âże jak powrĂłcĂŞ, to wyprĂłbujĂŞ je, jak dziaÂłajÂą. WyszÂła z tego taka sytuacja: w Aleksandrii nie mogÂłem zostaĂŚ ze wzglĂŞdu na intrygi zawistnikĂłw (jakieÂż to ludzkie - jak ktoÂś chce siĂŞ wybiĂŚ, to rzuca mu siĂŞ kÂłody pod nogi), a z drugiej strony nie ÂśpieszyÂło mi siĂŞ do domu, gdzie musiaÂłbym speÂłniĂŚ mojÂą obietnicĂŞ danÂą rodzicom... W takim stanie rzeczy, zdecydowaÂłem siĂŞ na odbycie podró¿y po Egipcie, poganiany cierniem w mym sercu. SzukaÂłem sposobu, jak speÂłniĂŚ te nadzieje, ktĂłre zacz¹³em tak lekkomyÂślnie ÂżywiĂŚ w zwiÂązku z faraoĂąskim traktatem - gdyby siĂŞ to nie udaÂło, byÂłem gotĂłw nawet popeÂłniĂŚ samobĂłjstwo. PosÂłyszaÂłem wewnĂŞtrzny gÂłos, ktĂłry mi powiedziaÂł, Âże nawi¹¿ê kontakt z bogami. Dlatego teÂż nieustannie podnosiÂłem rĂŞce ku niebiosom i prosiÂłem nieÂśmiertelnych bogĂłw, aby dali mi znak - sen, wizjĂŞ, czy w jakiÂś inny sposĂłb dali znaĂŚ o sobie, bym mĂłgÂł wrĂłciĂŚ z twarzÂą do Aleksandrii i do domu. Wywiad w ÂświÂątyni.Na chwilĂŞ przerwĂŞ opowiadanie mojego przyjaciela Thessalosa, abym mĂłgÂł dodaĂŚ, Âże w czasie swej podró¿y po Egipcie w gĂłrĂŞ Nilu, odwiedziÂł on Teby, najpiĂŞkniejsze miasto, ktĂłre w czasie ÂŚredniego i Nowego PaĂąstwa byÂło stolicÂą kraju faraonĂłw. MoÂżemy przypuszczaĂŚ, Âże w tym czasie ogromne ruiny ÂświÂątyĂą Amona jeszcze staÂły ponad ubogimi chatkami dzielnicy nĂŞdzarzy, ÂświadczÂąc o niegdysiejszej chwale. W czasie tysiÂącletniej historii na Teby spadÂło wiele niszczÂących ciosĂłw, ale wci¹¿ jeszcze znajdowaÂła siĂŞ tam wielka iloœÌ kapÂłanĂłw i pÂątnikĂłw. OddajĂŞ teraz gÂłos Thessalosowi: I tak wrĂłciÂłem znĂłw do Teb, gdzie zamierzaÂłem spĂŞdziĂŚ czas dÂłuÂższy, zwÂłaszcza liczÂąc na spotkania z medykami i innymi uczonymi w ró¿nych innych dziedzinach kapÂłanami. Czas pÂłyn¹³ i zacieÂśniaÂły siĂŞ wiĂŞzy przyjaÂźni pomiĂŞdzy mnÂą a kapÂłanami. I tak pewnego razu oÂśmieliÂłem siĂŞ ich zapytaĂŚ, czy uprawiajÂą jakieÂś magiczne praktyki. WiĂŞkszoœÌ z nich siĂŞ zgorszyÂła sÂłyszÂąc to pytanie. Ale jeden z nich, czÂłowiek wysoko urodzony i juÂż starszy, nie zawiĂłdÂł moich nadziei. StwierdziÂł on, Âże moÂże wywoÂłaĂŚ widzenie w misce napeÂłnionej wodÂą. Pewnego dnia poprosiÂłem tego kapÂłana, by wybraÂł siĂŞ zemnÂą na spacer po najbardziej opuszczonych dzielnicach tego miasta. DoszliÂśmy aÂż do gaju, w ktĂłrym panowaÂła g³êboka cisza. Tam padÂłem przed nim na kolana, obejmujÂąc jego nogi. ZamarÂł na chwilĂŞ i zapytaÂł, o co mi chodzi. PowiedziaÂłem mu: <<Moje Âżycie jest w twoich rĂŞkach. Musimy szybko nawiÂązaĂŚ ³¹cznoœÌ z bogami! Jak siĂŞ to moje Âżyczenie nie speÂłni, skoĂączĂŞ z sobÂą!>> kapÂłan podÂźwign¹³ mnie z ziemi i serdecznie pocieszyÂł. PrzyrzekÂł mi, Âże wysÂłucha mojej proÂśby. Potem dodaÂł, Âże muszĂŞ poÂściĂŚ od tej chwili przez trzy dni. Wzruszony dog³êbnie jego zgodÂą, ucaÂłowaÂłem mu rĂŞce i Âłzy pÂłynĂŞÂły mi z oczu z wdziĂŞcznoÂści i wzruszenia. Takie jest juÂż prawo przyrody, Âże nieoczekiwana radoœÌ daje wiĂŞcej Âłez, aniÂżeli smutek... niecierpliwoœÌ mojego oczekiwania spowodowaÂła, Âże te trzy dni postu wydawaÂły mi siĂŞ trzema latami. Wreszcie czas nadszedÂł. WyszedÂłem z domu o Âświtaniu i udaÂłem siĂŞ, by powitaĂŚ kapÂłana - ten zaÂś zaprowadziÂł mnie do czystego pomieszczenia, w ktĂłrym znajdowaÂło siĂŞ wszystko, co byÂło potrzebne do prĂłby. Ja miaÂłem ze sobÂą trzcinĂŞ, papirus i atrament, aby wszystko spisaĂŚ, co czuÂłbym, widziaÂłbym i sÂłyszaÂłbym w trakcie eksperymentu, ale zachowaÂłbym to w tajemnicy. I zapytaÂł mnie kapÂłan, z kim chciaÂłbym rozmawiaĂŚ: z cieniem martwego czÂłowieka czy z bogiem? OdpowiedziaÂłem: - Z bogiem Asklepiosem.I zaraz dodaÂłem, Âżeby ukoronowaÂł swoja dobroĂŚ pozwalajÂąc mi pozostaĂŚ z bogiem sam na sam. ZgodziÂł siĂŞ z tym, chociaÂż byÂł niezadowolonym - co daÂło siĂŞ poznaĂŚ po wyrazie jego twarzy. Potem poleciÂł mi si¹œÌ twarzÂą do tronu, na ktĂłrym miaÂło pojawiĂŚ siĂŞ bĂłstwo i przywoÂłaÂł Asklepiosa przy pomocy tajemnego zaklĂŞcia, poczym odszedÂł zamykajÂąc drzwi. A ja zupeÂłnie zaniemĂłwiÂłem - tak cudowny obraz zobaczyÂłem. Nie ma Âżadnej moÂżliwoÂści wysÂłowiĂŚ tego w Âżadnym ludzkim jĂŞzyku piĂŞknoÂści jego twarzy i ÂświatÂła bijÂącego z boskiej postaci. Asklepios poniĂłsÂł prawÂą rĂŞkĂŞ, pozdrowiÂł mnie i w te ozwaÂł siĂŞ sÂłowa: -SzczĂŞsny Thessalosie! Dzisiaj bĂłg okazuje ci swÂą ÂłaskawoœÌ, ale zanim ludzie czciĂŚ ciĂŞ bĂŞdÂą jako boga, niechaj pierwej dowiedzÂą siĂŞ o twym bohaterstwie! Pytaj mnie o co tylko chcesz. Odpowiem ci na kaÂżde twe pytanie... Z poczÂątku nie mogÂłem wydobyĂŚ z siebie gÂłosu, tak olÂśniÂło mnie piĂŞkno boga, wreszcie siĂŞ przemogÂłem i zapytaÂłem: - Dlaczego nie miaÂłem dobrych rezultatĂłw leczenia, kiedy posÂługiwaÂłem siĂŞ metodami faraona Nechepsa? - Necheps byÂł mÂądrym czÂłowiekiem, ktĂłry opanowaÂł wszelkÂą magicznÂą moc, ale nie otrzymaÂł z ust Âżadnego boga tego, co ty teraz ode mnie usÂłyszysz. Necheps dziĂŞki wrodzonej bystroÂści szybko powiÂązaÂł lecznicze wÂłaÂściwoÂści kamieni i roÂślin z gwiazdami, ale nie potrafiÂł przewidzieĂŚ czasu i miejsca, w ktĂłrym trzeba zbieraĂŚ te zioÂła. A przecieÂż wzrost i dojrzewanie owocĂłw roÂślin zaleÂży wÂłaÂśnie od wpÂływu gwiazd! Pojawienie siĂŞ Immhotepa.ÂŚcisÂły zwiÂązek pomiĂŞdzy medycynÂą a magiÂą moÂżna najlepiej dowieœÌ na przykÂładzie Immhotepa (Imhotepa), wysokiego dostojnika za czasĂłw faraona DÂżosera i jego nastĂŞpcy Sechmechta z III dynastii, konstruktora pierwszej piramidy w Sakkara, ktĂłrego w czasie rzÂądĂłw Ptolemeuszy ogÂłoszono bogiem lekarzy. Historyk Manethon w swych „OsobliwoÂściach egipskich” twierdzi dosÂłownie, ze Egipcjanie utoÂżsamiali go nawet z bogiem Asklepiosem. Od niedawna ukazaÂło siĂŞ kilka popularnych opracowaĂą na temat Immhotepa, w ktĂłrych pisze siĂŞ, jak to cudownym sposobem leczyÂł swych pacjentĂłw i to takich, ktĂłrzy byli w stanie terminalnym i stracili wszelkÂą nadziejĂŞ. (!) Niestety, papirusy, na ktĂłrych opisane byÂły te jego dokonania i wyczyny, ulotniÂły siĂŞ w dziwnych okolicznoÂściach. Wyjatek stanowi papirus oznaczony numerem 1381, znaleziony w nekropolii w Oxyrhynchu, w ktĂłrym pewien Grek zamieszkaÂły w Memfis przeÂłoÂżyÂł teks egipski do greki, chociaÂż - jak sam przyznaje - szÂło o wcale nielekkie zadanie: Niejeden raz zabieraÂłem siĂŞ do przetÂłumaczenia [tego tekstu]. DziaÂło siĂŞ jednak tak juÂż podczas pisania, Âże wielkoœÌ tego zadania przekraczaÂła me siÂły, bowiem tylko bogowie mogÂą opiewaĂŚ czyny bogĂłw. I tak przez trzy lata odkÂładaÂł speÂłnienie swego zamiaru, aÂż zaczĂŞÂły siĂŞ tam dziaĂŚ niezwyczajne rzeczy: Przez te trzy lata niezmiernie cierpiaÂła moja matka na gorÂączkĂŞ, ktĂłrÂą na niÂą zesÂłaÂł bĂłg. Kiedy zorientowaliÂśmy siĂŞ, choĂŚ trochĂŞ póŸno, co trzeba zrobiĂŚ - stanĂŞliÂśmy przed nim, proszÂąc o ochronĂŞ. A on, jako Âże jest niezmiernie Âłaskawy, nawiedziÂł chorÂą we Âśnie i uzdrowiÂł jÂą prostymi lekami. PodziĂŞkowaliÂśmy mu za zdrowie skÂładajÂąc wielkie ofiary. WkrĂłtce potem dostaÂłem boleÂści w prawym boku - i znĂłw zwrĂłciÂłem siĂŞ ku dobroczyĂący ludzkoÂści, a on znĂłw siĂŞ zlitowaÂł i raz jeszcze ukazaÂł swe miÂłosierdzie. ByÂła noc. Wszystko, co Âżyje spaÂło, poza cierpiÂącymi. MiaÂłem gorÂączkĂŞ i zwijaÂłem siĂŞ w skurczach, mĂŞczyÂł mnie kaszel i trudno mi byÂło oddychaĂŚ. BolaÂło mnie w prawym boku. GÂłowa moja byÂła ciĂŞÂżka: Âśmiertelnie zmordowany padÂłem na ³ó¿ko. Moja matka siedziaÂła koÂło mnie, bez odrobiny odpoczynku. CierpiaÂła razem ze swym dzieciĂŞciem, bo miaÂła z przyrodzenia miĂŞkkie serce. Naraz - kiedy padÂłem kompletnie wyczerpany - miaÂła widzenie: to nie byÂł ani sen, ani nocna mara - bowiem oczy miaÂła otwarte, ale nie mogÂła widzieĂŚ wszystkiego, co siĂŞ wokó³ niej dziaÂło, z peÂłnÂą jasnoÂściÂą, a pojawienie siĂŞ boga napeÂłniÂło jÂą przeraÂżeniem. WidziaÂła ona albo samego boga, albo jego posÂłaĂąca. ByÂła to postaĂŚ wzrostem przewyÂższajÂąca czÂłowieka, odzianego w gÂładkie powiewne szaty, w lewej rĂŞce trzymajÂąca zapisany zwĂłj. SpojrzaÂła na mnie od stĂłp do g³ów dwukrotnie lub trzykrotnie, poczym znikÂła. Kiedy matka ponownie wrĂłciÂła do siebie, zaczĂŞÂła mnie budziĂŚ, wci¹¿ nie przestajÂąc siĂŞ chwiaĂŚ na nogach. Ku swemu zdumieniu stwierdziÂła, Âże gorÂączka caÂłkiem opadÂła, a ja jestem zlany potem. Wtedy zÂłoÂżyÂła hoÂłd bogowi, ktĂłry siĂŞ jej byÂł zjawiÂł. NastĂŞpnie otarÂła mi z twarzy pot i poczuÂłem siĂŞ znacznie lepiej. Po pewnym czasie opowiedziaÂła mi o cudownym zdarzeniu, a ja jej dodaÂłem pewne szczegó³y, bowiem to, co ona widziaÂła na jawie, ja widziaÂłem w formie snu... Sarkofag na RMS Titanic.Ostatnim, ale za to najszczytniejszym zadaniem staroegipskich magĂłw, byÂło strzec tajemnic i spokoju umarÂłych, ktĂłrym sÂłuÂżyli za Âżycia. Ci ÂświĂŞci i mocÂą magii silni mĂŞÂżowie z krainy Khem potrafili wiele za Âżycia i potrafili jeszcze wiĂŞcej po Âśmierci. O zÂłowieszczym dziaÂłaniu klÂątwy wymierzonej przeciwko bezczeÂścicielom grobĂłw i hienom cmentarnym mieliÂśmy siĂŞ przekonaĂŚ jeszcze w dzisiejszych czasach, ot np. dziĂŞki serii do dziÂś dnia niewyjaÂśnionych zgonĂłw, ktĂłre nastÂąpiÂły po otwarciu grobowca faraona Tutenchamona. Na zakoĂączenie moÂżna by jeszcze wspomnieĂŚ tutaj o wydarzeniach zwiÂązanych z rozpĂŞtaniem negatywnych i okrutnych siÂł, jakie miaÂły miejsce po zÂłamaniu pieczĂŞci do grobowca kapÂłanki Amona-Ra, ktĂłra ÂżyÂła w Veset na 1600 lat przed narodzeniem Chrystusa. Miejsce jej wiecznego spoczynku odkryÂła arabska banda hien cmentarnych w latach 60. XIX wieku w Dolinie KrĂłlĂłw przy Biban el-Muluku. Mumia kapÂłanki gdzieÂś zaginĂŞÂła - prawdopodobnie zostaÂła zniszczona - ale za to zostaÂła tylko trumna z wyobraÂżonÂą na niej ÂżeĂąska twarzÂą o demonicznej urodzie. Jak mĂłwi tradycja - kaÂżdy, kto miaÂł do czynienia z tÂą trumnÂą - umieraÂł przedwczeÂśnie. Jej wÂłaÂściciele wraz ze swymi najbliÂższymi umierali jedni za drugimi. Legenda mĂłwi, Âże fotograf, ktĂłry zrobiÂł zdjĂŞcie wieka trumny demonicznej kapÂłanki, na pozytywie ujrzaÂł ludzka twarz Egipcjanki z okrutnym i zÂłowieszczym uÂśmiechem na wargach... Ostatnia wÂłaÂścicielka tego artefaktu uratowaÂła siĂŞ tym, Âże przekazaÂła go do zbiorĂłw British Museum. KlÂątwa jednak dziaÂłaÂła dalej. Tragarz, ktĂłry dostarczyÂł jÂą do magazynu muzealnego, zgin¹³ w wypadku drogowym, a jego pomocnik zostaÂł powaÂżnie ranny. CieĂą kapÂłanki Amona-Ra nie daÂł ani chwili za wygranÂą - kiedy iloœÌ zmarÂłych straÂżnikĂłw i pracownikĂłw muzeum dosiĂŞgÂła niepokojÂącego puÂłapu - postanowiono daĂŚ trumnĂŞ do podziemnego magazynu, zaÂś wystawiĂŚ w zamian kopiĂŞ na witrynie. Trumna nieoczekiwanie zainteresowali siĂŞ Amerykanie, i w roku 1912 zostaÂł zorganizowany tajny transfer trumny do USA. Zapakowano jÂą w zwyk³¹ skrzyniĂŞ z napisem „Ksi¹¿ki”, a w konosamencie Âładunkowym i manifeÂście celnym takÂże wpisano jÂą jako: „skrzyniĂŞ z ksi¹¿kami” i w dniu 10 kwietnia 1912 roku zaÂładowano jÂą w Southampton. Wszyscy wiemy na j a k i statek, i czym siĂŞ to skoĂączyÂło... Brytyjski parowiec Poczty KrĂłlewskiej - Royal Mail Ship - potĂŞÂżny i uchodzÂący za niezatapialny s/s Titanic uderzyÂł w czasie swego dziewiczego rejsu w nocy 14/15 kwietnia 1912 roku w gĂłrĂŞ lodowÂą - NB, j e d y n Âą w promieniu kilkudziesiĂŞciu mil! Konstruktorzy i zaÂłoga tego gigantycznego transatlantyku nadĂŞcie mĂłwili: „Tego statku nie moÂże zatopiĂŚ nawet sam BĂłg!” Nie musiaÂł to byĂŚ od razu BĂłg, wystarczyÂła zwykÂła gĂłra lodowa, ktĂłra z woli od tysiĂŞcy lat martwej kapÂłanki Amona-Ra przeciĂŞÂła drogĂŞ ogromnego parowca. Z caÂłkowitej liczby 2227 pasaÂżerĂłw uratowaÂło siĂŞ tylko 705 ludzi. Pozostali znaleÂźli swojÂą zbiorowÂą mogi³ê na dnie Atlantyku, gdzie teraz tylko g³êbinowe ryby w chÂłodnym i dziwnym Âświetle swych latarek, w milczeniu kreÂślÂą koÂła nad poÂśmiertnÂą maskÂą z groÂźnym i szyderczym uÂśmiechem kapÂłanki Amona-Ra... Miloš JesenskĂ˝ - TrwaÂłoœÌ, trwaÂłoœÌ i majestat - mruczaÂł szlifierz - Przystoi kamieniom... Majestat... Centrum Âświata... Centrum Âświata... Ujawnij siĂŞ ty, ktĂłry w kamieniu... Skamienieli... Centrum i WejÂście... Marta Tomaszewska – „Podró¿ do Krainy Om” cd... http://www.sm.fki.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Z_Archiwum_H_X
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 16:54:12 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #37 : Luty 10, 2011, 16:48:11 » |
|
Kamienie nigdy nie kÂłamiÂą...Krzysztof BoruĂą i Andrzej Trepka – „Proxima” Sprawa 002/X - TRWAÂŁOÂŚĂ PRZYSTOI KAMIENIOM Kiedy w 1979 roku po raz pierwszy przeczytaÂłem ksi¹¿kĂŞ Marty Tomaszewskiej o Krainie Om, to wydawaÂło mi siĂŞ to jeszcze jednym rojeniem fantastki o krainie Nigdy-Nigdy, ktĂłra istniaÂła jedynie w wyobraÂźni Autorki - NB, ktĂłrej ksi¹¿ki bardzo lubiĂŞ za ciepÂły i serdeczny klimat, jakÂże daleki od oszalaÂłej i skrzeczÂącej pospolitej rzeczywistoÂści. Nie spodziewaÂłem siĂŞ, Âże jest to powieœÌ z kluczem. Ten klucz odnalazÂłem w Krakowie w dwadzieÂścia lat póŸniej - w dniu 13 grudnia 1999 roku. Tego wieczoru dane mi byÂło obejrzeĂŚ film autorstwa red. Romana Warszewskiego o jego wyprawie na PÂłaskowyÂż Marcahuasi w peruwiaĂąskich Andach. Bo jeÂżeli istniaÂła kiedyÂś Kraina Om, o ktĂłrej pisaÂła Marta Tomaszewska, to wÂłaÂśnie tam - w Andach... JeÂżeli kierowaÂła niÂą tylko kobieca intuicja pisarki science-fiction, to trafiÂła w dziesiÂątkĂŞ - ta Kraina Om rzeczywiÂście istnieje... To mnie akurat nie dziwi. Wielu pisarzy posiada szczegĂłlna wraÂżliwoœÌ i dziĂŞki niej moÂżemy dziÂś czytaĂŚ wspaniaÂłe opowiadania grozy H. Ph. Lovecrafta, E. A. PoĂŤgo, P. MerimĂŠe’a, R. E. Howarda czy T. Oszubskiego albo J. S. Le Fanu. Dla tych ludzi Âświat nie koĂączy siĂŞ na najbliÂższym rogu ulicy, jak dla wiĂŞkszoÂści obywateli naszej planety na przeÂłomie XX i XXI wieku. PóŸnym zimowym wieczorem wracaÂłem w ciasnym minibusie do Jordanowa i staraÂłem siĂŞ uporzÂądkowaĂŚ w myÂślach to, co wraz z kolegami z MaÂłopolskiego Centrum BadaĂą UFO i Zjawisk Anomalnych Bartkiem SoczĂłwkÂą i Marcinem Mioduszewskim widziaÂłem na filmie Romana Warszewskiego. Wci¹¿ przed oczami miaÂłem andyjskie pejzaÂże, niczym nieograniczonÂą przestrzeĂą i to biaÂłe, okrutne gĂłrskie sÂłoĂące... Ogromne rzeÂźby, niemal nieczytelne, zatarte przez czas, wiatry, upaÂły i mrozy. A tak, bo PÂłaskowyÂż Marcahuasi leÂży na wysokoÂści 4.200 m n.p.m. i w dzieĂą temperatura siĂŞga tam nawet do +400C , zaÂś w nocy spada do -100C i to mimo tego, Âże miejsce to znajduje siĂŞ zaledwie 110 na poÂłudnie od rĂłwnika... Na Marcahuasi dziaÂłajÂą jakieÂś nieznane siÂły - byĂŚ moÂże PrzybyszĂłw z Kosmosu, a moÂże tylko dziaÂłajÂą urzÂądzenia techniczne AtlantydĂłw czy innych przodkĂłw sprzed 12.000 lat , wytworzone przez poprzedniÂą SupercywilizacjĂŞ? Kto wie... KiedyÂś napisaÂłem, Âże moÂże w Peru, Kolumbii, a nade wszystko w Amazonasie mogÂą znajdowaĂŚ siĂŞ ruiny miast zbudowane przez SupercywilizacjĂŞ. I nie tylko miast, bo byĂŚ moÂże sÂą tam takÂże ich instalacje energetyczne, sanitarne, militarne... Indianie je znajÂą, i omijajÂą z daleka, jako miejsca tabu, zaÂś oÂślepieni ¿¹dzÂą mamony i pychÂą ludzi ucywilizowanych konkwistadorzy pchali siĂŞ w nie i ginĂŞli jak muchy na lepie. I jeszcze Ă propos nieznanych siÂł dziaÂłajÂących na mesecie - przecieÂż widziano tam, i to niejednokrotnie, Âświetliste kule czy tarcze Nieznanych ObiektĂłw LatajÂących - czyli UFO. na skaÂłach pokazywali siĂŞ nawet Obcy - co siĂŞ udaÂło komuÂś sfotografowaĂŚ, i jak dotÂąd Âżadnemu sceptykowi nie udaÂło siĂŞ zakwestionowaĂŚ autentycznoÂści tych zdjĂŞĂŚ... I sÂą tam tunele. Rzecz w tym, Âże opowieÂści o tunelach, ktĂłre ³¹czÂą ze sobÂą kontynenty, sÂą znane takÂże i u nas - w Europie. Ich wyloty majÂą znajdowaĂŚ siĂŞ w okolicach Grassington w Anglii, Utensberg w Alpach Wapiennych koÂło Salzburga w Austrii, Aggetelek na WĂŞgrzech i Domica na SÂłowacji (zespó³ jaskiĂą Domica - Baradla), w Babiej GĂłrze na polsko-sÂłowackim pograniczu i na brzegach ÂświĂŞtego jeziora Nam-tso-to-rin w krainie Szan-szun-bus - ÂświĂŞtej Szamballi w Himalajach... Wydaje siĂŞ, Âże legendy o tunelach podziemnych sÂą kolejnym punktem w spisie ogĂłlnoÂświatowych legend. WystĂŞpujÂą one we wszystkich kulturach i cywilizacjach Ziemi. OczywiÂście sceptycy twierdzÂą, Âże ludzie musieli czymÂś zaludniĂŚ planetarne podziemia: a to chtonicznymi istotami w rodzaju krasnoludkĂłw i skandynawskich trolli, a to diabÂłami i potĂŞpionymi duszami ludzkimi z chrzeÂścijaĂąskiego PiekÂła. Tak czy owak, miaÂło tam siĂŞ znajdowaĂŚ coÂś - jakaÂś Shamballah - Agharta - a dojœÌ do niej moÂżna byÂło tylko poprzez system tuneli... Czy pamiĂŞtasz Czytelniku podró¿ prof. Otto Lidenbrocka i jego niesfornego siostrzeĂąca Axela z islandzkiego krateru wulkanu Sneffeljokull do krateru wÂłoskiego wulkanu Staromboli na Wyspach Liparyjskich? Fantazja Juliusza Verne’a takÂże miaÂła doskona³¹ poÂżywkĂŞ, a byÂły niÂą wszystkie uczone dzieÂła w rodzaju „Mundus subterraeus” Anastasiusa Kirchera czy prace gĂłrniczo-mineralogiczne Georga Bauera alias Georgiusa Agricoli. Obaj powoÂłani tu Autorzy Âżywili przekonanie, Âże „Ziemia jest ogromnym gmachem poprzecinanym szczelinami, szparami i pĂŞkniĂŞciami, z ogromnÂą iloÂściÂą wewnĂŞtrznych pustek...” W legendy te chĂŞtnie wierzyÂł Adolf Hitler i nakazaÂł swoim uczonym i „czarnej gwardii” - SS - odnaleŸÌ wejÂścia do tych podziemnych ÂświatĂłw. PosÂłaÂł ich do kompleksu jaskiĂą Domica - Baradla, a kiedy nie znaleÂźli tam wejÂścia do Agharty, wysÂłaÂł komandora Heinricha BroddĂŞ na U-209 pod lody Bieguna Pó³nocnego, by odkryÂł drogĂŞ do podziemnego paĂąstwa AriĂłw. Kmdr Brodda drogi tej nie znalazÂł, ale jego misja nie poszÂła na marne, gdyÂż odkryÂł on pÂłoniĂŞ Great North-East Water u wybrzeÂży Ziemi Peary’ego na Grenlandii. Tam wÂłaÂśnie potem wybudowano KancelariĂŞ IV Rzeszy, do ktĂłrej zbiegÂł z pÂłonÂącego Berlina FĂźhrer III Rzeszy, ale to juÂż inna historia... Roman Warszewski celnie porĂłwnuje megalityczne rzeÂźby PÂłaskowyÂżu Marcahuasi z rzeÂźbami moai na Wyspach Wielkanocnych - rzeczywiÂście - maniera rzeÂźbiarska i rozmach sÂą takie same... I jest jeszcze coÂś - jedna z gigantycznych rzeÂźb Marcahuasi przypomina mi wyglÂądem figurĂŞ „KlĂŞczÂącego Trolla” odkopana na Wyspie Wielkanocnej przez ekipĂŞ prof. Thora Hayerdahla, a ktĂłrÂą moÂżna zobaczyĂŚ dzisiaj w cieniu wulkanu Rano Raraku przy Hotuiti... Zainteresowanych odsyÂłam do jego ksi¹¿ki i filmu pt. „Aku-Aku”. A zatem potwierdza siĂŞ teza, Âże rzeÂźbiarskie maniery Marcahuasi przeniosÂły siĂŞ takÂże na wyspy Pacyfiku. Bo nie tylko wielkie rzeÂźby znajdujÂą siĂŞ jedynie na Wyspie Wielkanocnej! Cyklopie mury - zwane „ahu” - budowano takÂże na Tahiti, Fatu Hivie, Ponape i innych wyspach Oceanii. „Moai” w wersji zminiaturyzowanej teÂż tam znajdziemy. To, Âże byÂły one najwiĂŞksze na Wyspie Wielkanocnej moÂżna wyjaÂśniĂŚ bardzo Âłatwo tym, Âże tam byÂły najoptymalniejsze warunki do ich tworzenia - ot, i caÂła tajemnica. Znaleziono tam odpowiedni kamieĂą, ktĂłry nadawaÂł siĂŞ do obrĂłbki przy pomocy obsydianowych siekierek. KtoÂś powie, Âże obsydian byÂł daleko bardziej miĂŞkki od twardej skaÂły wulkanicznej. To prawda, ale... Ale nie zapominajmy o tym, Âże rzeÂźbiarz uderzaÂł wielokrotnie siekierkÂą w jedno miejsce i polewaÂł od czasu do czasu wodÂą. Jedno uderzenie pozostawiaÂło niemal niewidocznÂą rysĂŞ, nastĂŞpne jÂą pog³êbiaÂło, a po kilku milionach ciosĂłw skaÂła musiaÂła siĂŞ poddaĂŚ! Zgodnie z ÂłaciĂąskÂą sentencjÂą: guttae lapidem caveat... Czasu mieli pod dostatkiem, kamienia - do bĂłlu! Gdyby nie krach ÂżywnoÂściowy, jak to zasugerowali realizatorzy filmu „Rapa Nui” z Kevinem Costnerem w roli g³ównej, to prawdopodobnie pochĂłd kolosĂłw nie skoĂączyÂłby siĂŞ na okoÂło 650 figurach... Inna rzeÂźba skojarzyÂła mi siĂŞ z czymÂś, co uczeni nazwali Wenus z Vestonic, a ktĂłra pochodziÂła z Paleolitu. WyrzeÂźbiono jÂą z kÂła mamuta jakieÂś 30.000 lat temu. Ta Wenus ma ogromne piersi i potĂŞÂżne biodra, ale gÂłowĂŞ jej ozdabiajÂą kunsztownie uplecione w koronĂŞ dÂługie wÂłosy. Uczeni kojarzÂą jÂą z kultem bogini pÂłodnoÂści i Matki Ziemi. ByĂŚ moÂże, ale rzecz w tym, Âże ja widziaÂłem ogromnÂą replikĂŞ tej rzeÂźby w kamiennym sanktuarium Marcahuasi... Sceptyk oczywiÂście powie, Âże skoro wyrzeÂźbiÂł jÂą jakiÂś Âłowca w kle mamuta, to dowodzi to tylko jego prymitywizmu. Ba! - nic bardziej b³êdnego! WszakÂże dzisiaj rzeÂźbi siĂŞ ró¿ne rzeczy w kÂłach sÂłoni czy morsĂłw, a twĂłrcĂłw tych dzieÂł nikt nie nazwie prymitywnymi. Nie wiem, czy sceptycy nie zastanawiajÂą siĂŞ nad tym, Âże po kilku tysiÂącach lat archeolodzy odkopawszy np. WarszawskÂą SyrenkĂŞ czy StatuĂŞ WolnoÂści teÂż bĂŞdÂą wydziwiali na nasz prymitywizm, ktĂłry kazaÂł nam wyrzeÂźbiĂŚ facetkĂŞ z ogonem rybim zamiast nĂłg, czy z koronÂą promieni na czole, a przecieÂż wiadomo, Âże takowe nie istniejÂą, ergo dziaÂłali tu prymitywni rzeÂźbiarze pod wpÂływem mitĂłw religijnych. Zwalanie wszystkiego na mity religijne jest domena tych, ktĂłrzy sÂą pozbawieni elementarnej wyobraÂźni. SceptykĂłw wÂłaÂśnie... WracajÂąc jeszcze do korytarzy i podziemi, to rzuciÂło mi siĂŞ w uszy jeszcze jedno: otó¿ indiaĂąskie legendy mĂłwiÂą o tym, Âże korytarze prowadzÂą do podziemnego jeziora i umieszczonej poÂśrodku niego wyspy, ktĂłra zamieszkuje rasa mĂŞdrcĂłw... JakÂże przypomina to relacjĂŞ dr LudmiÂły Szaposznikowej o Nam-tso-to-rin i ÂświĂŞtym jeziorze Namche w krainie Szan-szun-bu czyli Krainie d’Bus (czytaj: Ui lub Ăi) albo ÂświĂŞtej Shamballi, ktĂłrÂą m.in. Ferdynand Antoni Ossendowski i inni mistycy utoÂżsamiali z mitycznÂą AghartÂą. JeÂżeli to prawda, to uzyskaliÂśmy kolejny dowĂłd na to, Âże kiedyÂś - dawno, dawno temu - co najmniej 50.000 lat przed Chrystusem, na Ziemi panowaÂła jedna rasa, jeden jĂŞzyk i jedno pismo - czego dowodzi m.in. prof. dr hab. Benon Zbigniew SzaÂłek w swych pracach - jedna Supercywilizacja, ktĂłra znikÂła w tajemniczych okolicznoÂściach, natomiast jej Âślady sÂą dosÂłownie wszĂŞdzie! Tylko trzeba je poszukaĂŚ. Ostatnio z ciekawÂą hipotezÂą wystÂąpiÂł mgr Andrzej Kotowiecki, ktĂłry twierdzi m.in. to, Âże tunele i hale w GĂłrach Sowich na Dolnym ÂŚlÂąsku powstaÂły na bazie istniejÂącego juÂż systemu korytarzy, ktĂłry jest o wiele starszy od tego, ktĂłry zostaÂł wykuty w twardych skaÂłach gnejsowych przez niewolnikĂłw III Rzeszy w czasie II wojny Âświatowej. Nie zapominajmy, Âże GĂłry Sowie liczÂą sobie - bagatela! - 2 mld lat i sÂą jednymi z najstarszych gĂłr w Europie. Egipskie piramidy...
Postawione na Saharze, Razem z Nilem stojÂą w parze. CieszÂą oczy wszystkich ludzi I nikt z nimi siĂŞ nie nudzi. To egipskie cuda Âświata, Jedne z siedmiu najwspanialszych Podziwiane przez wytrwalszych. Zbudowane z woli faraonĂłw. Aby godnie ich przechowaĂŚ I w grobowcach ich pochowaĂŚ. NajsÂłynniejsze stojÂą w Gizie, A krzywa wieÂża w Pizie, Nie ma do nich porĂłwnania I nie jest tak podziwiana. Chcemy czĂŞsto tam przebywaĂŚ I z bliska je podziwiaĂŚ! cd... http://www.sm.fki.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Z_Archiwum_H_X
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 16:52:26 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #38 : Luty 10, 2011, 16:49:11 » |
|
cd....
Kasia JeleĂąska – „Egipskie piramidy”
Kto wie, czy s³ynne egipskie, nubijskie czy meksykaùskie piramidy nie s¹ pozosta³oœciami po niej? Bo NIKT dok³adnie nie wie, kiedy i przez kogo zosta³y one zbudowane! NIKT! Przypuszcza siê tylko, ¿e powsta³y one oko³o 4 tysi¹clecia p. Chr. i zbudowali je faraonowie z pierwszych dynastii - jak sugeruje to Kasia Jeleùska w swoim dzieciêcym wierszyku, ale czy na pewno? Te 6.000 lat stanowi - jak podejrzewam - jedynie pobo¿ne ¿yczenie archeologów, a nie ich konkretn¹ wiedzê. Osobiœcie datowa³bym je na co najmniej 20.000 lat p. Chr., kiedy to Sahara by³a jeszcze kwitn¹c¹ krain¹ pe³na lasów i zwierzyny oraz zamieszka³¹ przez ludzi. Dowodem na to s¹ naskalne malowid³a w Tassili-en-D¿er, i nie tylko. Podobnie by³o i z Kalahari, o czym mówi¹ malowid³a z Brandbergu. Powstaje pytanie: co spowodowa³o tak straszliwe spustoszenie tych ziem? Dzia³alnoœÌ przemys³owa cz³owieka? Katastrofa ekologiczna powsta³a wskutek spadku asteroidu? AktywnoœÌ wulkaniczna? Wojna nuklearna? Inwazja Kosmitów na Ziemiê? Co jeszcze???...
PÂłaskowyÂż Marcahuasi TEÂŻ KIEDYÂŚ BYÂŁ ÂżyznÂą i nawodnionÂą krainÂą - o czym ÂświadczÂą tu i Ăłwdzie widoczne resztki sieci irygacyjnej, a teraz jest tylko wyniesionÂą na 4.200 m n.p.m. wyspa suchych jak pieprz skaÂł ogniowych, smaganych promieniami bezlitosnego na tej wysokoÂści SÂłoĂąca i wiatrami... Marcahuasi jest zatem DOWODEM na istnienie Tych, KtĂłrzy Byli Przedtem. Kraina Om z powieÂści Tomaszewskiej. PeruwiaĂąska ekspozytura Agharty...
Jak ju¿ powiedzia³em, œladów istnienia wokó³ nas cyklopiej cywilizacji jest do licha i trochê, i wystarczy dobrze rozejrzeÌ siê dooko³a, by je ujrzeÌ. Ja te¿ je zobaczy³em. Nie, nie w Ameryce Œrodkowej czy Po³udniowej. Nie musia³em jechaÌ tak daleko. Wystarczy³o przejechaÌ oko³o 50 km w jedna stronê na po³udnie i wschód od Jordanowa, w którym mieszkam - w Tatry i do Smykalni k./Szczyrzyca. Oczywiœcie nie szuka³em tam ¿adnych œladów Supercywilizacji, a jedynie relaksu i wypoczynku po trudach s³u¿by granicznej. Znalaz³em te œlady, które przypomina³y zjawiskowo to, co sfilmowa³ red. Warszewski w Peru. By³y to gigantyczne formacje skalne, które przypomina³y gigantyczne rzeŸby Marcahuasi.
Pierwsza formacja, ktĂłra przypomina ruiny jakiegoÂś fantastycznego miasta - a ktĂłrÂą nazwaÂłem „Miastem InkĂłw” - znajduje siĂŞ vis-Ă -vis Sarniej SkaÂły, od strony pó³nocnego-wschodu - to sÂą turniczki Jatek. BiaÂło-¿ó³te i ¿ó³tawo-szare wapienne skaÂłki ukÂładajÂą siĂŞ w widmowy obraz zrujnowanego przed tysiÂącleciami miasta. PatrzÂąc na nie, oko czÂłowieka skÂłada podÂświadomie potĂŞÂżne bloki wapienia w arkady i portyki, kolumny i Âściany zaginionego miasta. To miejsce juÂż daÂło raz inspiracjĂŞ literackÂą pisarzowi polskiemu Jerzemu ÂŻuÂławskiemu, ktĂłry w pierwszej czĂŞÂści ksiĂŞÂżycowej trylogii pt. „Na Srebrnym Globie” tak je opisuje:
Trzecia doba, 30 godzin po pó³nocy, na Mare Imbrium, 9014’ W i 43058’ N ksiĂŞÂżycowej.
Dziwne jest to, co widzê... Smuga piasku [...] ci¹gnie siê na znacznej przestrzeni ku pó³nocnemu-zachodowi lekko wygiêtym ³ukiem, odbijaj¹c siê jaœniejsz¹ barw¹ od ciemnego t³a kamienistej pustyni. O ile mogê dostrzec przy œwietle Ziemi, koùczy siê u szczególnej grupy ska³, podobnej z dala do fantastycznych zwalisk jakiegoœ zamku czy miasta. Miasta?...
Posuwamy siê doœÌ szybko, a tymczasem owa grupa ska³ widoczna z dala wystêpuje przed nami coraz wyraŸniej. Teraz mo¿na rozró¿niÌ dok³adnie poszczególne g³azy, fantastycznie spiêtrzone, a przypominaj¹ce do z³udzenia ruiny wie¿ i gmachów...
To miejsce istnieje naprawdĂŞ, tyle Âże na Ziemi - tutaj, w Polskich Tatrach. I moÂżna je podziwiaĂŚ bez wiĂŞkszego wysiÂłku - wystarczy wejœÌ na SarniÂą Ska³ê i spojrzeĂŚ w kierunku Doliny Str¹¿yskiej. To „Miasto InkĂłw” najbardziej przypomina je w zimie, kiedy biel ÂśniegĂłw nadaje jeszcze wiĂŞkszej g³êbi tej grupie turniczek, a tego nie odda nawet najlepsze zdjĂŞcie.
Kiedy w paŸdzierniku 1987 roku, po d³ugiej nieobecnoœci powróci³em w Tatry znad morza, to moj¹ pierwsz¹ zrobion¹ wtedy wycieczk¹ by³ odcinek graniowego szlaku pomiêdzy Czerwonymi Wierchami a Kasprowym Wierchem. Najpierw wyrobi³em wysokoœÌ id¹c z Hali Kondratowej na Prze³êcz pod Kop¹ Kondrack¹, potem na siodle prze³êczy skrêci³em w lewo - na wschód, id¹c za czerwonymi znakami przez Suchy Wierch Kondracki, Suche Czuby, Goryczkowe Czuby, Poœledni Wierch Goryczkowy dotar³em do Kasprowego Wierchu. Id¹c podziwia³em fantastyczne kszta³ty ska³ i g³êboki, w³oski b³êkit nieba, na którym od czasu do czasu przesuwa³ siê wybielony s³oùcem ob³oczek. I znów skojarzy³o mi siê to z kamiennym zwierzyùcem Marcahuasi: patrz¹c od wschodu na szczyt Goryczkowej Czuby widzia³em or³a, który przysiad³ na chwilê, by odpocz¹Ì... Orze³ ten ma co najmniej 30 m d³ugoœci i 15 m wysokoœci, jak nie wiêcej - jak giganty z Peru. Nie muszê chyba przypominaÌ, ¿e Orze³ Bia³y by³ i jest narodowym symbolem naszego kraju...
Widziane od zachodu Suche Czuby przypomina³y jakieœ ogromne cielska przedpotopowych brontozaurów czy diplodoków pokryte pancernymi ³uskami... Zrobi³em kilka slajdów, ale dwuwymiarowy obrazek nie oddaje w pe³ni g³êbi tego widowiska - a szkoda!
KtoÂś powie: to wina przeczytanych lektur, zmĂŞczenia i rozigranej wyobraÂźni - i na tym sprawĂŞ zakoĂączy. Hmmm... - byĂŚ moÂże tak byÂło w dwĂłch opisywanych wczeÂśniej przypadkach, kiedy rzeczywiÂście byÂłem tam sam i nie miaÂłem z kim skonsultowaĂŚ swych spostrzeÂżeĂą. Niech mu bĂŞdzie. Ale te slajdy oglÂądali czÂłonkowie mojej rodziny i znajomi, i wszyscy widzieli w nich dokÂładnie TO SAMO!... A co mam powiedzieĂŚ, kiedy w jeszcze innym zakÂątku Tatr przeÂżyÂłem coÂś w rodzaju „przebicia z innej rzeczywistoÂści”, kiedy moja koleÂżanka z pracy, przyjació³ka ze szlaku i miÂłoÂśniczka Tatr, major StraÂży Granicznej i magister filologii germaĂąskiej w jednej osobie, pani Irena Ch. patrzÂąc na fantazyjne turniczki RzĂŞdĂłw SmytniaĂąskich na Iwaniackiej prze³êczy wykrzyknĂŞÂła z zachwytem - „AleÂż to istna aleja rzeÂźb!”. Tak samo krzyknĂŞliÂśmy unisono w Dolinie za BramkÂą, patrzÂąc na fantastyczne ksztaÂłty Jasiowych Turniczek. I podobnie, jak na Iwaniackiej, mieliÂśmy wraÂżenie, Âże KtoÂś nas bacznie obserwuje. Nachalnie i bezczelnie. Magia gĂłr - powie ktoÂś. ByĂŚ moÂże - wszak opisywaÂł to m.in. Jan DÂługosz w „Kominie PokutnikĂłw” - ale rzecz w tym, Âże byliÂśmy w bezpiecznej reglowej dolince, a nie wisieliÂśmy na Âścianie, pod ostrzaÂłem serakĂłw i kamieni. A jednak CoÂś gapiÂło siĂŞ na nasze plecy. MoÂże to i prawda, Âże w gĂłrach ÂśmierĂŚ siada ludziom na lewym ramieniu i jak siĂŞ szybko obejrzysz, to jÂą moÂżesz zobaczyĂŚ...
Uczucie grozy - irracjonalnego lĂŞku, ktĂłrego ÂźrĂłdÂła nie byÂłem w stanie nawet zdefiniowaĂŚ - najbardziej odczuÂłem w jednym z najpiĂŞkniejszych miejsc Tatr Zachodnich. To miejsce, to osÂławione Wantule.
Nazwa pochodzi od s³owa wanta czyli ogromny g³az. I rzeczywiœcie - g³azów tam jest od metra. Uczeni twierdz¹, ¿e oko³o 10.000 lat temu dziêki wstrz¹sowi tektonicznemu, oberwa³a siê na dolinê ca³a pó³nocno-zachodnia czêœÌ turni Dziurawego, i w postaci skalnych ba³wanów runê³a w dó³ - na jêzor cofaj¹cego siê lodowca, który topniej¹c zwióz³ je w Dolinê Miêtusi¹, tworz¹c ogromne g³azowisko - dzisiaj poroœniête jarzêbami i olszynami, które jak zielone p³omienie obejmuj¹ ogromne wieluset tonowe wanty, bia³e - bo wapienne.
Legenda mówi, ¿e dawno, dawno temu pasali tam owce górale pod wodz¹ starego sk¹pego bacy. Pewnego wieczoru zaszed³ tam jakiœ starzec, któremu odmówiono jad³a i noclegu. Staruszek przekl¹³ sk¹pców i bacê-kutwê, w rezultacie na obozowisko runê³a potê¿na lawina kamienna grzebi¹c bacê, juhasów i owce. Podobno jeszcze dzisiaj, w bezksiê¿ycowe noce, na Wantulach s³ychaÌ beczenie owiec, szczekanie owczarków i pokrzykiwania juhasów wêdz¹cych oscypki...
ByÂłem tam kilka razy ze swymi znajomymi z Dalekiego Wschodu. Mnie zrazu ujĂŞÂło spokojne piĂŞkno tego miejsca - zwÂłaszcza po zejÂściu w Wantule z niebieskiego szlaku z PrzysÂłopu MiĂŞtusiego na MaÂło³¹czniaka. W prostocie ducha i niebotycznej swej gÂłupocie wyobraÂżaÂłem sobie, Âże zejÂście zajmie nam tam jakiÂś kwadrans... Faktycznie zabraÂło trzy kwadranse. KluczyliÂśmy w wysokich do piersi trawach i jakichÂś ró¿owych kwiatach wÂśrĂłd powalonych k³ód, wykrotĂłw smrekowych i potĂŞÂżnych kamieni, aby nie poharataĂŚ goÂłych rÂąk i nĂłg, co i tak zdaÂło siĂŞ psu na budĂŞ, bo to, co z gĂłry wydawaÂło siĂŞ nam w miarĂŞ rĂłwna pÂłaszczyznÂą, de facto byÂło terenem najeÂżonym ró¿nymi puÂłapkami i przeszkodami. Bezpieczniej czuÂłem siĂŞ tylko na polu minowym... Po 45 minutach tej woltyÂżerki dotarliÂśmy na dno MiĂŞtusiej, mokrzy od rosy i potu, zziajani jak charty i podrapani, jak nieboskie stworzenia, jednakÂże to, co tam ujrzeliÂśmy wynagrodziÂło nam wszelkie zmĂŞczenie i bĂłl. Z tyÂłu i po prawej stronie zieleniÂł siĂŞ smrekowy regiel. Z lewej mieliÂśmy stok caÂły zielono-biaÂło-ró¿owy od kwiatĂłw i wysokich traw, zaÂś z przodu... PatrzeliÂśmy jak urzeczeni na potĂŞÂżny biaÂły mur MaÂło³¹czniaka, Krzesanicy i Ciemniaka, opadajÂący w dó³ podciĂŞtymi i przewieszonymi gdzieniegdzie spasztami. To chyba ten widok miaÂł na myÂśli ÂŻuÂławski piszÂąc w „Na Srebrnym Globie”:
Na Mare Imbrium, 7*45’ W i 21*01’ N ksiĂŞÂżycowej, wyniosÂłoœÌ E, o pierwszej godzinie, drugiej doby ksiĂŞÂżycowej.
WjechaliÂśmy w Âśrodek dziwnego pó³ksiĂŞÂżyca, utworzonego ze skaÂł amfiteatralnie spiĂŞtrzonych. [...] Aha - te gĂłry... Dziwny to amfiteatr, ze cztery kilometry szeroki, otwarty od poÂłudnia. Nad nim, jak lampa zawieszona Ziemia. Tak to wszystko strasznie wyglÂąda. Teatr dla olbrzymĂłw, potwornych koÂściotrupich olbrzymĂłw. Nie zdziwiÂłbym siĂŞ, gdyby te stoki zasnuÂły siĂŞ raptem tÂłumem ogromnych koÂściotrupĂłw, zwolna w Âświetle Ziemi idÂących i zajmujÂących miejsca widzĂłw. KoÂściotrupy gigantĂłw siedzÂą i tak mĂłwiÂą do siebie: „KtĂłra godzina? Jest juÂż pó³noc, Ziemia nasz wielki i jasny zegar, stoi w peÂłni na niebie - pora zaczynaĂŚ” - A potem do nas: „Pora zaczynaĂŚ, umierajcie zatem, patrzymy...”
Dreszcz mnie przechodzi.
Albo:
Druga doba ksiĂŞÂżycowa, 14 godzin po poÂłudniu na Mare Imbrium, 8*54’ W i 32*16’ N ksiĂŞÂżycowej, miĂŞdzy kraterami c-d.
[...] byÂło coÂś nielitoÂściwie srogiego i nieubÂłaganego w tym ostrym lÂśnieniu barwnych gÂłazĂłw, lÂśnieniu nie przyĂŚmionym i nie zÂłagodzonym niczym, nawet powietrzem... JakiÂś przepych ÂŚmierci biÂł od tych gĂłr...
DokÂładnie tak.
Ciekawe, bo zamilkliÂśmy, a Neusa Yara, moja japoĂąska towarzyszka za szlaku zadaÂła mi dziwne pytanie:
- Czy tutaj zdarzyÂło siĂŞ coÂś okropnego?
- SkÂąd to pytanie - zdumiaÂłem siĂŞ.
- Ja to tak jakoÂś czujĂŞ... - odparÂła - tu musiaÂło siĂŞ staĂŚ coÂś strasznego.
Kobieca intuicja? Ludzie Wschodu myœl¹ trochê inaczej, ni¿ Europejczycy i dlatego przesta³em siê dziwiÌ. ByÌ mo¿e Neusa Yara bêd¹ca bli¿ej Natury ni¿ my - jest Japonk¹, ale urodzon¹ i wychowan¹ w brazylijskiej selvie - wyczu³a to, co pieczo³owicie zbiera³em od kilku lat w ramach PROJEKTU TATRY. Nie mog³a czytaÌ powieœci ¯u³awskiego, bo nie zna³a polskiego, a nie s³ysza³em, by powsta³ przek³ad jego trylogii na japoùski, portugalski czy angielski... A byliœmy natomiast niemal w centrum, wydarzeù - do dziœ dnia niewyjaœnionych - które rozegra³y siê w³aœnie w masywie Czerwonych Wierchów. To tutaj w³aœnie znikali bez wieœci, lub umierali w niewyjaœnionych okolicznoœciach i nieznanych do koùca przyczyn turyœci, którzy mieli pecha wejœÌ w drogê... - no w³aœnie - Komu czy Czemu???... I jeszcze jedno. Nie ma tam jakichœ monumentalnych rzeŸb, a podciête przewieszkami wapienne spaszty nie przypominaj¹ mesety, ale gmach Czerwonych Wierchów odznacza siê jeszcze jedna osobliwoœci¹ - otó¿ od zachodniego stoku Ciemniaka biegnie ku zachodowi jedna z najdziwniejszych formacji Tatr Zachodnich - to W¹wóz Kraków. Jest on w¹wozem dopiero od 10.000 lat, dawniej by³a tam jaskinia z licznymi odnogami, d³uga niemal na 4 km, której strop run¹³ w dó³, a œciany pozosta³y, co mo¿emy podziwiaÌ, zw³aszcza w najni¿szych jego partiach od strony Doliny Koœcieliskiej. I tak jak w przypadku Wantul - zadzia³a³ tu silny impuls sejsmiczny. Czy by³ to mo¿e ten sam impuls, który oberwa³ turniê dziurawego? No dobrze, ale w takim razie dlaczego nie zawali³o siê pozosta³e 150 jaskiù z gmachu Czerwonych Wierchów? To jest jeszcze jedna zagadka Tatr. I nie tylko, bo dochodzi tutaj do zadziwiaj¹cej zbie¿noœci z odkryciami Romana Warszewskiego na Marcahuasi: katastrofy tatrzaùskie i zanik wody na Marcahuasi wyst¹pi³y dok³adnie w tym samym czasie! I ¿eby by³o ciekawiej - w tym samym czasie posz³a na dno oceanu mityczna Atlantyda...
Czy to wszystko? Nie, pozosta³ jeszcze Diabli Kamieù. To jest niezwyk³a formacja skalna o rozmiarach 55 x 20 x 12 m znajduj¹ca siê w Smykalni k./Szczyrzyca w powiecie Limanowa, woj. ma³opolskie. Napisano o niej ju¿ wiele, TVN zrobi³a program z cyklu Nie do wiary, ale najciekawsze by³o to, co odkry³ tam Marcin Mioduszewski z MCBUFOiZA w Krakowie - otó¿ odkry³ on tam kamienne kule i negatywy kuliste - niemal takie same, jakie odkry³ dr Miloš Jesenský w s³owackich i czeskich Javornikach, w dorzeczu Kysucy.
Te kamienne kule. Uczeni beÂłkocÂą coÂś o wietrzeniu kulistym, ale nie potrafiÂą tego udowodniĂŚ. WziĂŞÂła w Âłeb teoria o kulistej kumulacji fali uderzeniowej wybuchĂłw w twardym piaskowcu magurskim. Ostatnio w czasie IX ÂŚrodkowoeuropejskiego Kongresu Ufologicznego pewien sÂłowacki geolog objaÂśniÂł powstanie kul kamiennych tym, Âże sÂą one pochodzenia morskiego, i Âże powstaÂły one na dnie Oceanu Tetys tak, jak dzisiejsze konkrecje manganowe na dnie Pacyfiku. Rzecz jednak w tym, Âże konkrecje takie sÂą kilkakrotnie mniejsze, a na dodatek te z Kysuc nie zawierajÂą ani grama manganu... Tam, gdzie wystĂŞpujÂą te kule, znajdujÂą siĂŞ skaÂły o fantastycznych ksztaÂłtach - jak te, ktĂłre Peter Weir pokazaÂł w filmie „Piknik pod WiszÂącÂą Ska³¹” wedÂług powieÂści Joan Lindsay pod tym samym tytuÂłem. Wydarzenia opisane przez autorkĂŞ staÂły siĂŞ naprawdĂŞ w dniu 14 lutego 1900 roku, na Mt. Macedon w Nowej PoÂłudniowej Walii. My nie musieliÂśmy jechaĂŚ tak daleko - wystarczyÂło pojechaĂŚ do rezerwatu SkamieniaÂłe Miasto, do Kamieni Komonieckiego czy Diablego Kamienia w Rudniku albo Wychodni Kopytko w Sieprawiu. Tam wszĂŞdzie znajdujÂą siĂŞ tajemnicze skaÂłki o ksztaÂłtach ludzi i zwierzÂąt. I nie sÂą to bynajmniej miĂŞkkie wapienie, ale twarde i ÂścisÂłe piaskowce ciĂŞÂżkowickie. Ludzie od wiekĂłw wyczuwali ich niezwykÂłoœÌ i tam wÂłaÂśnie znajdujÂą siĂŞ miejsca pradawnych kultĂłw, niektĂłre pochodzÂą sprzed 6.000 lat! Obawiam siĂŞ, Âże to jeszcze nie wszystko...
To samo moÂżna powiedzieĂŚ o dziwnych skaÂłkach w GĂłrach StoÂłowych, czy w Karkonoszach, ktĂłre badaÂła ekipa mgr JarosÂława „Foxa Muldera” KrzyÂżanowskiego z legnickiego „Kontaktu”. Tam szczegĂłlnie dziwnymi sÂą formacje w rodzaju WaloĂąskiego Kamienia k./Przesieki czy grupy skaÂł, zwane PrzÂądkami, na g³ównym grzbiecie Karkonoszy. NB, Jarek KrzyÂżanowski badajÂąc z nami Diabli KamieĂą w Smykalni stwierdziÂł na jego grzbiecie identyczne prostokÂątne naciĂŞcia, jak na powierzchni WaloĂąskiego Kamienia w Karkonoszach!... Nauka tÂłumaczy powstanie tych wszystkich dziwnych skaÂłek dziaÂłaniem wiatru, wody, sÂłoĂąca i zmian temperatury. To dziwne, ale nie widziaÂłem koÂło Âżadnej z nich stoÂżkĂłw okruchĂłw rumoszu skalnego, jak np. w Tatrach, a wiĂŞc co siĂŞ z nimi staÂło? Kto je usun¹³ i gdzie?
I Âżeby juÂż caÂłkiem zakoĂączyĂŚ ten artykuÂł, to pozwĂłl Czytelniku, Âże przypomnĂŞ Ci jeszcze jedna osobliwoœÌ. PiĂŞĂŚ lat temu, grupa badaczy z „The Mars Mission” opublikowaÂła rewelacyjne zdjĂŞcia pewnych dziwnych formacji na powierzchni KsiĂŞÂżyca: sÂą tam m.in. piramidy, iglice, wieÂże... - a wszystko w gigantycznej skali. DoœÌ powiedzieĂŚ, Âże jedna z formacji ma 2.400 m wysokoÂści, a najwyÂższa mierzy ponoĂŚ aÂż 16 km nad poziom ksiĂŞÂżycowego gruntu! Kiedy ujrzaÂłem na ekranie pewne kadry Romana Warszewskiego przedstawiajÂące ska³ê w ksztaÂłcie wydÂłuÂżonego stoÂżka, poczuÂłem, Âże robi mi siĂŞ gorÂąco: staÂła ta przypominaÂła „The Shard” na Sinus Medii, co szczegĂłlnie rzucaÂło siĂŞ w oczy przy zmianie obrazu pozytywowego na negatywowy! Czarne niebo i jasne skaÂły - to byÂło to! Przypadkowe skojarzenia ksztaÂłtĂłw, barw, gry cieni, kolorĂłw i walorĂłw. IleÂż daÂłbym za to, by zbadaĂŚ rzecz in situ - tam, na Sinus Medii!
Mam nadziejĂŞ, Âże film Romana Warszewskiego zrobi poczÂątek badaniom Supercywilizacji Marcahuasi i innych zagadek Zielonego Kontynentu. Niestety, obawiam siĂŞ, Âże do sprawy dorwÂą siĂŞ ludzie nieodpowiedzialni, ktĂłrzy zrobiÂą wszystko, co w ich mocy, by ludzie zapomnieli o Marcahuasi, ktĂłre mogÂą byĂŚ naszymi korzeniami. W tym filmie najcudowniejsza jest muzyka, brzmiÂąca tak, jak pozdrowienie ze Âświata, ktĂłrego juÂż nie ma. ChciaÂłbym, by udaÂło siĂŞ go wskrzesiĂŚ, choĂŚby po czĂŞÂści...
Robert K. LeÂśniakiewicz
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #40 : Luty 10, 2011, 23:03:36 » |
|
Widzisz magia dawniej by³a oficjalnie u¿ywana dla uzyskania w³adzy, ludzie wiedzieli o niej u¿ywali j¹ w swoim codziennym ¿yciu. Wojna zawsze polega³a na u¿ywaniu magii. Wspó³czeœnie magia równie¿ jest u¿ywana przez osoby pe³ni¹ce w³adze , ale jest to wiedza tajemna. Ogó³owi ludzi mówi siê i¿ jej nie ma a czasami u¿ywaj¹ j¹ jacyœ nieodpowiedzialni ludzie. Jest potêpiana , ludzie usi³uj¹cy jej u¿ywaÌ oskar¿ani i czêsto karani. Natomiast magia jest obok nas , wszyscy sprawuj¹cy w³adze na najwy¿szych stanowiskach korzystaj¹ z niej w wiêkszym lub mniejszym stopniu. O jej zasady opiera siê istnienie wzorców energetycznych , które s³u¿¹ w³adzy. Ka¿da wojna ma ustalenia energetyczne , które nie nazywamy magi¹ ale one ni¹ s¹.Zawsze tworzone s¹ wzorce egregory , które nape³niane s¹ energiom zdarzeù. Na tej zasadzi odbywa³y siê walki dawniej i na niej opieraj¹ siê one wspó³czeœnie. ¯eby zrozumieÌ dawne walki Bogów trzeba poznaÌ zasady ich dawnego ¿ycia. Teksty te przybli¿aj¹ to zrozumienie. Dzisiaj nie ró¿ni siê niczym od wczoraj , zmieni³y siê ubrania i scenografia , zasady pozosta³y te same. Kiara 
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 23:04:50 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #41 : Luty 10, 2011, 23:22:58 » |
|
Rozumiem pojêcie magii i jej stosowania, w w¹tku poœwiêconym temu zagadnieniu doœÌ obszernie zosta³o to wyjaœnione. Mimo to uwa¿am, ¿e te post powinny znaleŸÌ siê w tamtym temacie, a tu mo¿na by³o bardziej ogólnikowo o tym wspomnieÌ, jako nieod³¹cznym elemencie wojen. To jest w³aœnie problem ofowania, mo¿na o czymœ napomkn¹Ì, ale szczegó³y pozostawiÌ do odpowiedniego tematu.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 10, 2011, 23:23:36 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
Krons
Gość
|
 |
« Odpowiedz #42 : Luty 14, 2011, 14:43:29 » |
|
No to cos jeszcze na temat tablic z ksiazki "Pradawna tajemnica Kwiatu Zycia"Melchizedeka,tom II strona.354: "Otoz w listopadzie 1996 roku skontaktowal sie ze mna pewien czlowiek z Egiptu,ktory oswiadczyl,ze dokonano tam niezwyklego odkrycia.Podobno na powierzchni ziemi miedzy lapami Sfinksa pojawila sie kamienna tablica.Byl na niej napis informujacy o Archiwum i pomieszczeniu znajdujacym sie pod Sfinksem.
Egipski rzad natychmiast usun¹³ znalezisko,aby nikt nie móg³ odczytac napisu.Nastêpnie zaczêto kopaÌ miedzy ³apami Sfinksa i odkryto w ten sposob pomieszczenie,ktore znaleŸli Japoùczycy w roku 1989.Lezal tam zwój lin oraz gliniane naczynie.Moj rozmowca twierdzil,ze przedstawiciele rzadu odnalezli rowniez tunel prowadz¹cy z tego pokoju do innego okr¹g³ego pomieszczenia,z ktorego wychodzily trzy kolejne tunele.W jednym z nich,biegn¹cym w kierunku Wielkiej Piramidy,odnaleziono [rzedmioty,jakich nigdy dotad nie widziano.Na poczatku badacze natrafili na pole swiatla,ktore blokowalo przejscie.Stosowano rozne sposoby,ale nic nie zdolalo przez nie przeniknac,nawet kula z pistoletu.Kiedy jeden z czlonkow ekipy probowal zblizyc sie do swiatla,natychmiast zle sie poczul i zaczal wymiotowac.Mimo to probowal dalej,ale wkrotce zaniechal,bowiem mial wrazenie,ze to go zabije.O ile wiem,nikt dotad nie dotknal swietlistej tarczy.
Takze i nad polem,pod powierzchnia ziemi,rzad egipski natrafil na niezwykle zjawisko.Znaleziono tam dwunastopietrowy budynek ukryty pod ziemia!"
Podsumowujac,pozniej udalo sie zdezaktywowac to pole swiatla a dokonal tego ktos ,kto nie chce aby podawac publicznie jego nazwisko.W Australii pokazywal film wideo z nagraniem wejscia,a przyjaciele Melchizedeka go widzieli i potwierdzili jego prawdziwosc.
Tak wiec tych zagadek,ktore zostaly rozwiazane jest multum a Pan Mubarak o tym wszystkim wie i trzyma sie a raczej trzyma w szachu innych,ktorzy chcieliby byc moze,ale niestety. A my ,maluczcy ,jestesmy niestety bardzo z tylu tych wiadomosci i sadze,ze nigdy sie niczego sensownego nie dowiemy,no chyba ze przejdziemy w inna gestosc i bedzie po wszystkim.
To ja jeszcze coÂś dodam do tego co moÂże siĂŞ potwierdziĂŚ Oto fragment ksi¹¿ki M. Jerzego ÂŁatka: Antyczne Tajemnice SzczĂŞÂśliwym zbiegiem okolicznoÂści wykorzystana zostaÂła wspaniaÂła okazja do wykonania monumentu,ktĂłry staÂł siĂŞ znakiem Ăłwczesnej cywilizacji udziaÂł w budowie miaÂło wiele wybitnych osĂłb w tym RA-TA zwany juÂż jako RA tajemnicza postaĂŚ architekta,ktĂłrym byÂł Hermes,a takÂże Atlantydzi Hept-Supht i Ajax-ol : „ZaczĂŞto pierwsze przygotowania do budowy,ktĂłrÂą póŸniej nazwano WielkÂą PiramidÂą...”(294-151) „...przybyli Hermes i RA – jedni z tych co przybyli po wygnaniu...pod patronatem Ra i Hermesa jako kierownika albo jak by to dzisiaj okreÂślono konstruktora,czy architekta konstrukcji,razem z kapÂłanem Ra stanowili kierownictwo,a Isis wspieraÂła ich radÂą...”(294-151) W piramidzie dowody Ăłwczesnej wiedzy i przepowiednie. Po ukoĂączeniu sÂłuÂżyÂła jako ÂświÂątynia BiaÂłego Bractwa: „NastĂŞpnie Hermes i Ra (przyjĂŞli do wspó³pracy Araaraarta) rozpoczĂŞli budowĂŞ zwanÂą teraz Giza i zamieÂścili tam proroctwa,ktĂłre byÂły w ÂświÂątyni kronik i ÂświÂątyni piĂŞkna,i wykonali Hol inicjacji majÂący zwiÂązek z wtajemniczeniami BiaÂłego Bractwa”(5748-5) „Nie tylko pomagali w budowie samego monumentu, lecz Atlantydzi teÂż w tworzeniu piramidy z zapisem wszystkich wiekĂłw do okresu nowego rozdziaÂłu,ktĂłry ma nadejœÌ” (281-43) Kolory zamieszczone w piramidzie przedstawiajÂą ró¿ne okresy,a takÂże interpretacjĂŞ On,RA i Hermesa oraz mĂŞdrcĂłw tego okresu umieszczone zostaÂły w odpowiednim porzÂądku przez Ajax-ola „Wszystkie te wydarzenia i proroctwa przekazane przez KapÂłana,Ararta,Araaraarta Ra do okresu ,kiedy bĂŞdÂą zmiany w pozycji ziemi i powrotu Wielkiego Wtajemniczonego do tego i innych krajĂłw zostaÂły tam zamieszczone w zmiennoÂści korytarzy ,od bazy do szczytu ,albo od otwartego sarkofagu do szczytu zaznaczone jest to w warstwach,kolorze i w jakim kierunku jest zakrĂŞt zrealizowany”(5748-5) CiÂągle nie wiadomo w jaki sposĂłb potrafiono tak ogromnÂą iloœÌ blokĂłw kamiennych uÂłoÂżyĂŚ z tak wielkÂą dokÂładnoÂściÂą,skoro w podobno w dawnych czasach nie dysponowano odpowiedniÂą technikÂą .nie moÂżna byÂło uÂżyĂŚ dowolnej liczby robotnikĂłw bo to ograniczaÂłoby wydajnoœÌ i moÂżliwoÂści transportu. Cayce mĂłwi,Âże wcale nie byÂło wielu robotnikĂłw,nawet raz powiedziaÂł,Âże wiĂŞcej byÂło w ÂświÂątyniach niÂż na budowie. P- Jak ta szczegĂłlna Wielka piramida w Gizie zostaÂła wybudowana? O – Przez uÂżycie siÂł natury,ktĂłre sprawiajÂą,Âże Âżelazo pÂływa. Kamienie pÂływajÂą w podobny sposĂłb. To bĂŞdzie odkryte w 59r.(5748- 6) P – Kiedy zaczĂŞto i ukoĂączono budowĂŞ Wielkiej Piramidy? O – Budowano i ukoĂączono w ciÂągu 100 lat. ZaczĂŞto i ukoĂączono w czasie Araaratara,Hermesa i Ra P – Jaka to byÂła data przed Chrystusem w tym okresie? O - 10.490 – 10.390 przed wstÂąpieniem KsiĂŞcia Pokoju do Egiptu Na podstawie informacji zawartej w radingach dowiadujemy siĂŞ,Âże ukÂład korytarzy ich ksztaÂłt nie sÂą przypadkowe lecz dokÂładnie okreÂślajÂą dzieje ludzkoÂści od poczÂątku stworzenia do momentu powstania nowej rasy. Zagadka dla archeologĂłw jest brak napisĂłw hoÂłdowniczych na czeœÌ wielkiego faraona,ktĂłry wybudowaÂł sobie tak potĂŞÂżny sarkofag. P- Na jaki konkretnie okres wskazuje wejÂście do komnaty krĂłla ? O – Kiedy zbliÂża siĂŞ pan mÂłody I wszyscy siĂŞ radujÂą.kiedy uÂświadomimy sobie obecnoœÌ krĂłla w mentalnym odczuwaniu zapanuje radoœÌ,pogoda ducha,nowe rozumienie,nowe Âżycie w tym okresie P - co oznacza pusty sarkofag? O – Ze nie bĂŞdzie wiĂŞcej Âśmierci ,nie naleÂży to dosÂłownie rozumieĂŚ,to rozumienie Âśmierci bĂŞdzie jasne (5748-6) P.- JeÂśli armagedon jest przepowiedziany w Wielkiej Piramidzie to proszĂŞ podaĂŚ opis poczÂątku I koĂąca O – Nie ma w tym co pozostaÂło to bĂŞdzie jak 1000 lat walki w powietrzu i jak to byÂło pomiĂŞdzy tymi,co wracajÂą i tymi co opuszczajÂą ziemiĂŞ. ==================================== W innym miejscu tej ksi¹¿ki pisze,ze "wielu bĂŞdzie prĂłbowaÂło ja uaktywniĂŚ(mowa o piramidzie Cheopsa),lecz tylko tylko najwyÂższy pomazaniec jest w sanie dowierciĂŚ potĂŞgi swego ducha" ScaliÂłem posty Darek
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2011, 20:27:46 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #43 : Luty 14, 2011, 16:38:19 » |
|
Przeczyta³am ju¿ jedn¹ ksi¹¿kê Pana £atka i znalaz³am tam nieograniczon¹ liczbê bzdur. Nie wiem czy napisa³ tak na podstawie dos³ownego przekazu œpi¹cego proroka , czy s¹ to tylko jego osobiste interpretacje. Jednak ksi¹¿k¹ w których nie ma kopi oryginalnego channelingu nie zaufam. Nie wiem te¿ czy przekazy by³y takie czy umys³ Cayce odrzuca³ coœ co nie akceptowa³ deformuj¹c przekaz. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Krons
Gość
|
 |
« Odpowiedz #44 : Luty 15, 2011, 06:31:38 » |
|
Nie martw siĂŞ Kiara wkrĂłtce siĂŞ to okaÂże,czy to jest prawda czy nie.W koĂącu w sieci poszÂła informacja(plotka?)Âże w kierunku ziemi lecÂą 3 ogromne statki kosmiczne pozdrawiam Krons 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #45 : Luty 16, 2011, 22:55:50 » |
|
Jestem pod wraÂżeniem Twej zdolnoÂści dopasowania wszystkiego z wszystkim. Mimo to moze jednak zacznijmy oscylowaĂŚ bardzie przy boÂżych wojnach a te nieszczĂŞsne flagi pozostawmy w spokoju.
|
|
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
Silver
Gość
|
 |
« Odpowiedz #46 : Luty 16, 2011, 23:12:13 » |
|
Jestem pod wraÂżeniem Twej zdolnoÂści dopasowania wszystkiego z wszystkim. Mimo to moze jednak zacznijmy oscylowaĂŚ bardzie przy boÂżych wojnach a te nieszczĂŞsne flagi pozostawmy w spokoju.
Ostanio mam coœ do siebie, ¿e co rusz napotykam na brak logiki i mase faktologicznych nonsensów. Przyk³ad : Pani Kotwicka pisze opieraj¹c siê œciœle w/g Kalendarza Majów, ¿e : w kinach od 194 zapisano, ¿e 6600 lat temu wkroczy³a tu obca cywilizacja i dokona³a spustoszenia w ludzkiej œwiadomoœci, czego nastêpstwem sta³a siê nienawiœÌ, bratobójcze wojny itp... Ok, bo Pani Kotwicka tego nie wymyœli³a, tylko zapisali to Majowie. Tylko, ¿e...... bratobójcze wojny i nienawiœÌ zawsze towarzyszy³y od pradziejów ludzkoœci i potê¿ne bitwy znane s¹ jeszcze w czasach przed nasz¹ er¹, a w naszej erze sam Egipt prowadzi³ wojny. No gdzie ta mi³oœÌ, któr¹ to niby zatraciliœmy 6600 lat temu ? Czy Ci ludzie nie potrafi¹ myœleÌ i pisz¹ rzeczy, które nie maj¹ wogóle potwierdzenia w historycznych faktach ! Mogê wiêc siê zgodziÌ, ¿e to spustosznie zosta³o dokonane 66000 tys. lat temu, a nie 6600 ! Ale napisano wyraŸnie - 6600 lat temu.
|
|
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2011, 23:14:28 wysłane przez Silver »
|
Zapisane
|
|
|
|
Thotal
Gość
|
 |
« Odpowiedz #47 : Luty 16, 2011, 23:43:07 » |
|
Wszelkie kategoryczne stwierdzenia dotycz¹ce historii, zawsze by³y, s¹ i bêd¹ kontrowersyjne. Natomiast intencje i rezultaty mo¿emy odczytywaÌ intuicyjnie przy pomocy ró¿nie pouk³adanych szczegó³ów. Lubiê czuÌ pewne mo¿liwoœci i rozwa¿aÌ idee kieruj¹ce ludŸmi dawnych czasów, ale nigdy nie oœmieli³bym siê powiedzieÌ ¿e by³o tak NA PEWNO. Nie powiedzia³bym tak¿e ¿e tak nie BY£O...
Pozdrawiam - Thotal
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #48 : Luty 17, 2011, 00:25:28 » |
|
Poczytaj sobie , zrozumieÌ symbolikê dawn¹ przeniesion¹ na wspó³czesnoœÌ to zrobiÌ odczyt historyczny , ktory wcale nie jest taki ³atwy bior¹c pod uwagê przewartoœciowywanie symboli. Ale jak je zrozumiesz , to wiesz kto z kim i o co walczy. Natomiast dawne znaczenie s³owa Bóg nie jest takie jak je rozumiemy wspó³czeœnie. Bowiem kiedyœ znaczy³o to w³adca , czyli pan czegoœ co jest mu podporz¹dkowane. Wspó³czeœnie Bogiem nazywamy Stwórce co obni¿a jego rangê, a jednoczeœnie sieje zamêt i niezrozumienie wieloœci Bogów oraz Boga ( w³adcê) starotestamentowego. Symbolika jest skondensowan¹ wiedz¹ na jakiœ temat. http://artfolie.wordpress.com/2009/02/13/symbole-w-sztuce-starozytnego-egiptu/Kiara
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #49 : Marzec 16, 2011, 22:41:21 » |
|
Wracaj¹c do tematu "wojen bogów", wiele zdaje siê wskazywaÌ na to, ¿e piramida (Wielka Piramida) w Gizie jest broni¹ - choÌ mo¿e byÌ broni¹ obosieczn¹, któr¹ chc¹ wykorzystaÌ do obalenia porz¹dku wszechœwiata, a przynajmniej galaktycznego. Taki wniosek mo¿na wysnuÌ z treœci ksi¹¿ki, na któr¹ powo³uje siê >Krons< czyli Wojna nuklearna sprzed 5 tysiêcy lat. Ksi¹¿ka ta jest doœÌ wnikliw¹ analiz¹ ró¿nych staro¿ytnych doniesieù o wczeœniejszych wojnach pomiêdzy "bogami" i ich planach na przysz³oœÌ. Ta przysz³oœÌ rysuje siê ..., ró¿nie. Jednak, przynajmniej na tê chwilê, przedstawianie En-Ki'ego w roli negatywnego bohatera nie do koùca jest rzeczowe. ByÌ moze po dalszej lekturze niektóre aspekty tej arcy ciekawej sprawy zmieni¹ swój obraz w moich oczach, jednak na ten moment widzê to nieco inaczej od ogólnie rysowanego scenariusza: O destrukcyjnej mocy Ullikummi mowa jest w nieco dalszej czêœci tekstu, kiedy Ea-Enki udaje siê do Ubelluri, aby przekazaÌ mu najnowsze wieœci:
Ea ponownie przemĂłwiÂł do Ubelluriego: “Czy nie wiesz, o Ubelluri? Czy nikt nie przyniĂłsÂł ci wiadomoÂści? Czy nie znasz go, Tego szybkiego boga, ktĂłrego Kummari stworzyÂł przeciwko bogom? I Âże Kummari poczyniÂł zabĂłjcze plany wobec boga nieba? I planuje przeciwko niemu bunt? Bazaltowy kamieĂą, ktĂłry wyrĂłsÂł w wodzie CzyÂż go nie znasz?
ZwróÌmy uwagĂŞ, Âże kamieĂą, “ktĂłry wyrĂłsÂł w wodzie", przywodzÂący na myÂśl GizĂŞ-Rasetau z tekstĂłw z Edfu, ma wyraÂźny zwiÂązek z buntem, z “zabĂłjczymi planami przeciwko bogu nieba". MoÂże wiĂŞc kamieĂą Ullikummi ma jakiÂś zwiÂązek z mocÂą wpÂływania na potĂŞgĂŞ niebios, to znaczy jest w stanie wykorzystywaĂŚ oÂśrodek lokalnej czasoprzestrzeni. W kaÂżdym razie Ea-Enki snuje plany unicestwienia mocy Ullikummi przez podciĂŞcie jego fundamentĂłw:
I przynios¹ dawn¹ pi³ê, Za pomoc¹ której oddziel¹ niebiaùskie królestwo od ziemi, I (...) odpi³uj¹ stopy Ullikummi, bazaltowego kamienia, Którego Kumarbi wychowa³ jako buntownika przeciwko bogom.
NastĂŞpnie Ea-Enki poleca Taszmiszu
“(...) idÂź i walcz z nim ponownie! Bazaltowy kamieĂą nie bĂŞdzie juÂż dÂłuÂżej grotem w³óczni!" str.151 ByĂŚ moÂże to pochopne wnioski, jednak na gorÂąco i do tej pory tak to postrzegam. (Kurysywa, to moja sprawka - lepiej siĂŞ czyta).
|
|
« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2011, 22:47:09 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
|