Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Kwiecień 06, 2025, 19:43:02


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 4 5 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: EWA - synonim upadku czÂłowieka? ...  (Przeczytany 48614 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
east
Gość
« Odpowiedz #25 : Kwiecień 20, 2011, 11:34:25 »

Witaj Jerzy Karma UÂśmiech serdeczne pozdrowienia .
 
Cytuj
To – co nazywasz „manipulacjÂą: jest wÂłaÂśnie tym samym co „grzech pierworodny” – to jest ziemski Âświat ludzi. Czy naprawdĂŞ myÂślisz, Âże wyszedÂłeÂś z tego?
Ty w tym Âżyjesz. Bez wzglĂŞdu na Twoje wyobraÂżenia, bo myÂśl sama tego nie zdoÂła zmieniĂŚ.

Owszem tak, Âżyjemy w tym i z tym (umysÂł) , czyli z atrybutami rzeczywistoÂści "poza-edeĂąskiej " . ObojĂŞtnie kto kogo na to namĂłwiÂł,ale tak siĂŞ staÂło. Manipulacja "grzechem pierworodnym" ? A wiĂŞc nie ma mowy o winie. Nie ma sensu obwiniaĂŚ siebie czy EwĂŞ ,skoro to byÂło tylko dokonanie wyboru. MoÂże uczyniÂłby to w¹¿, moÂże w  koĂącu teÂż Adam (z nudĂłw ), ale okazaÂło siĂŞ ,Âże to kobieta miaÂła "jaja" MrugniĂŞcie - jeÂśli chodzi o opuszczenie Edenu.
Cytuj
(..) NaprawdĂŞ jesteÂś przekonany, Âże jÂą znasz?
Bo to – co poparÂłeÂś - nie wydaje siĂŞ pasowaĂŚ do wielu przesÂłanek.
Poza tym, trzeba byĂŚ naiwnym, by mieĂŚ przekonanie, Âże kaÂżdy czÂłowiek na ziemi zakoĂączy „szczeniĂŞce zabawy”.

Jerzy,a zdarza Ci siĂŞ obserwowaĂŚ Âżycie ? Na przykÂład swoje Âżycie. Czy Ci siĂŞ to podoba czy nie byÂłeÂś dzieckiem, ktĂłrym opiekowali siĂŞ rodzicie w ten sposĂłb,Âże sam nie musiaÂłeÂś martwiĂŚ siĂŞ o poÂżywienie ,ubranie, ciepÂły dom. Potem dorosÂłeÂś,wybraÂłeÂś wyjÂście z Edenu. Poza innymi pobudkami dla mĂŞÂżczyzny to wyjÂście staje siĂŞ oczywistoÂściÂą ( koniecznoÂściÂą hehe) ,kiedy poznaje kobietĂŞ swojego Âżycia. W tym sensie Ewa "zrywa" dla niego owoc MrugniĂŞcie . Ludzie dobierajÂą siĂŞ w pary i zakÂładajÂą rodziny. PrzewaÂżnie dojrzewajÂą do myÂśli,aby stworzyĂŚ komuÂś wÂłasny Eden - chcÂą mieĂŚ dzieci.
Mo¿esz Jerzy teraz z uœmieszkiem politowania z¿ymaÌ siê na tak¹ powy¿sz¹ argumentacjê, bo przecie¿ Ty postrzegasz to wszystko inaczej, g³êbiej. Mo¿esz. Ale nie zmieni to faktu, ¿e tak siê dzieje i to nie dlatego, ¿e g³upi ludzie siê uparli. Ten schemat siê powtarza w przyrodzie wszêdzie -cykl narodzin i œmierci..
Cytuj

A jeszcze bardziej trzeba byĂŚ naiwnym, by wierzyĂŚ, Âże ludzie – tacy, jacy sÂą – sÂą zdolni stworzyĂŚ namiastkĂŞ Edenu.

A jacy sÂą ? UwaÂżasz , Âże siĂŞ nie zmieniaja ? , Âże nie ma w nich ÂświadomoÂści , szczĂŞÂścia, nirwany ,raju ? Wszystko to istnieje ,istniaÂło i istnieĂŚ bĂŞdzie niezaleÂżnie od tego w co Ty wierzysz. WiĂŞc ludzie bĂŞdÂą siĂŞ rozwijali , dokonywali wyborĂłw, bo takie jest prawo , ktĂłrego nic i nikt nie zmieni. Wszelkie wibracje istniejÂą w nas, tylko kwestia dostrojenia siĂŞ do nich. JeÂśli zechcesz to znajdziesz sposĂłb jak to zrobiĂŚ. TwĂłj wÂłasny sposĂłb. Nawet naiwny, niedoskonaÂły - z pewnego punktu widzenia - ale najlepszy moÂżliwy w danych warunkach. WÂłasny Eden.  Komu co do tego ?

between piszesz
Cytuj
Wiele wskazuje na to, ¿e zostaliœmy 'wyhodowani', albo inaczej mówi¹c stworzeni przy pomocy ró¿nych genetycznych manipulacji.

Pytanie tylko W JAKIM CELU?

A w jakim celu rodzice decydujÂą siĂŞ na dzieci ? Wszyscy mamy rodzicĂłw, ktĂłrzy nas "wychodowali".
SÂą oczywiÂście ró¿ni rodzice  UÂśmiech
W moim przekonaniu  rodzicem ludzkoÂści jest samopowielajaca siĂŞ ÂŚwiadomoœÌ , zatem celem jest przejÂście wszystkich etapĂłw rozwoju aÂż do etapu , ktĂłry nazwiemy, powiedzmy,  boskim.
Sprawy ruszyÂły ostro do przodu za sprawÂą specyficznej formy ÂświadomoÂści wyraÂżajÂącej siĂŞ poprzez tzw "kobiecÂą ciekawoœÌ". Adam nie miaÂł wyboru , jak tylko iœÌ za niÂą "w ogieĂą" .  Czego to siĂŞ nie robi z miÂłoÂści MrugniĂŞcie .. z miÂłoÂści do siebie (JednoÂści) tak na prawdĂŞ.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 20, 2011, 11:37:53 wysłane przez east » Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #26 : Kwiecień 20, 2011, 19:57:00 »

a wiec sprawdzianem czy osiagnelismy wyzsza swiadomosc, bedzie uruchomienie wielkiej piramidy...UÂśmiech
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #27 : Kwiecień 21, 2011, 12:46:11 »

W nawiÂązaniu do wczeÂśniejszej wypowiedzi, Âże nie byliÂśmy zwierzĂŞtami, zamieszczam poniÂższy tekst. ChciaÂłem zwrĂłciĂŚ uwagĂŞ, Âże nie jest on autorstwa SumerĂłw co wielu tratuje jako niewiarygodne, bo zmanipulowane itp., itd..
Poruszono tu jeszcze kilka innych i ciekawych spraw:

...
UwaÂża siĂŞ, Âże Popol Vuh jest zbiorem wierzeĂą i legend MajĂłw przekazywanych od
wiekĂłw ustnie. DzieÂło to wyraÂźnie przesiÂąkniĂŞte jest chrzeÂścijaĂąskimi wierzeniami,
ktĂłre przeniknĂŞÂły do niego za sprawÂą jego autora bÂądÂź ojca Francisco Ximeneza. albo
ich obu. Jest równie¿ oczywiste, ¿e czêœÌ tej ksiêgi jest wytworem czystej fantazji
wymieszanej z treÂściami, ktĂłre opowiadajÂą rzekomo prawdziwÂą historiĂŞ stworzenia
czÂłowieka. Mimo tych znieksztaÂłceĂą warto siĂŞ przyjrzeĂŚ kilku jej ustĂŞpom, poniewaÂż
zawierajÂą ona waÂżne religijne i historyczne wÂątki, ktĂłre wystĂŞpujÂą rĂłwnieÂż w innych
tekstach. W Popol Vuh sÂą one jednak znacznie bardziej sztuczne niÂż w tekstach
ChrzeÂścijaĂąskich. Przedstawione sÂą one w niej w formie wypowiedzi bogĂłw staroÂżytnych
MajĂłw.

Popol Vuh podaje, Âże ludzie zostali stworzeni, aby sÂłuzyc ..bogom". Oto fiapil M
ich wypowiedzi:

...stwĂłrzmy tego. ktĂłry nas bĂŞdzie utrzymywaÂł i ÂżywiÂł! Jak dokonaĂŚ, aby nas
wzywano, aby nas wspominano na ziemi? UczyniliÂśmy juÂż prĂłbĂŞ z pierwszym
naszym dzieÂłem, z pierwszymi stworzeniami, ale nie moÂżna byÂło sprawiĂŚ, aby nas
chwaliÂły i czciÂły. Tak wiĂŞc sprĂłbujmy zrobiĂŚ istoty posÂłuszne, peÂłne szacunku, krĂłre
by nas utrzymywaÂły i ÂżywiÂły.2


WedÂług Popol Vuh bogowie przed stworzeniem Homo sapiens wykreowali stworzenia
nazwane „drewnianymi kukÂłami". Te dziwne drewniane postacie, opisywane
 jako wyglÂądajÂące i mĂłwiÂące jak ludzie, „ÂżyÂły i rozmnaÂżaÂły siĂŞ; miaÂły cĂłrki i miaÂły
synĂłw..."5 OkazaÂły siĂŞ one jednak niewystarczajÂącymi dla nich sÂługami. WyjaÂśniajÂąc,
dlaczego byÂły one niewystarczajÂącymi sÂługami, Popol Vnh podaje dziwaczne uzasadnienie
dotyczÂące spraw ducha, coÂś, co nie wystĂŞpuje w chrzeÂścijaĂąstwie, ale z kolei
obecne jest we wczesnych tekstach mezopotamskich. „Drewniane kukÂły" nie posiadaÂły
dusz, w zwiÂązku z czym chodziÂły „bez celu" na wszystkich czterech koĂączynach.
Inaczej mĂłwiÂąc, „bogowie" odkryli, Âże tworzÂąc Âżywe stworzenia bez dusz (form
duchowych) animujÂących ciaÂło stworzyli istoty mogÂące siĂŞ reprodukowaĂŚ, lecz
pozbawione inteligencji, która nadaje celowoœÌ i kierunek dzia³aniu.

„Bogowie" zniszczyli wiĂŞc swoje „drewniane kukÂły" i odbyli dÂługie narady, ktĂłrych
celem byÂło uzgodnienie ksztaÂłtu i zakresu nastĂŞpnego eksperymentu. W koĂącu udaÂło
siê im wykreowaÌ stworzenia, w które mo¿na by³o tchn¹Ì ducha. Tym nowym,
udoskonalonym stworzeniem byÂł Homo sapiens.4

JednakowoÂż Homo sapiens nie uwolniÂł NadzorcĂłw od kÂłopotĂłw. WedÂług Popol
Vuh pierwsi Homo sapiens byli zbyt inteligentni i posiadali zbyt wiele zdolnoÂści!

Zostali obdarzeni rozumem; spojrzeli i natychmiast wzrok ich siêgn¹³ daleko,
zdoÂłali ujrzeĂŚ, zdoÂłali poznaĂŚ wszystko, co istnieje na Âświecie. Kiedy patrzyli,
wjednej chwili widzieli wszystko, co ich otacza³o, i ogl¹dali wokó³ siebie sklepienie
niebieskie i okrÂągÂłe oblicze ziemi.
[...]
Ale StwĂłrca i TwĂłrca sÂłuchali ich bez radoÂści.
— Nie podoba nam siĂŞ to, co mĂłwiÂą nasze stworzenia, nasze dzieÂła; wszystko
wiedzÂą, to, co maÂłe, i to, co duÂże — rzekli.5


Trzeba byÂło coÂś zrobiĂŚ. NaleÂżaÂło obniÂżyĂŚ poziom inteligencji ludzi (to znaczy form
duchowych animujÂących ludzkie ciaÂła). SprawiĂŚ, aby Homo sapiens byÂł gÂłupszy:

Có¿ teraz z nimi zrobimy? Niech ich wzrok dosiêga tylko tego, co jest blisko,
niech widz¹ tylko niewielk¹ czêœÌ oblicza ziemi! Nie podoba nam siê to, co mówi¹.
CzyÂż nie sÂą ze swej natury zwykÂłymi stworzeniami i tworami [naszych rÂąk]? CzyÂż
i oni majÂą byĂŚ bogami?6


Popol Vuh opowiada nastĂŞpnie w symboliczny sposĂłb, co Nadzorcy zrobili, aby
obniÂżyĂŚ inteligencjĂŞ i inne zdolnoÂści Homo sapiens:

Wówczas Serce Nieba cisn¹³ im oparem w oczy, które zamgli³y siê jak powierzchnia
lustra, gdy na nie chuchn¹Ì. Oczy ich zaÌmi³y siê i mogli widzieÌ jedynie to.
co byÂło blisko, tylko to byÂło dla nich jasne.
W taki oto sposób zosta³y zniszczone m¹droœÌ i wszelka wiedza owych czterech
ludzi [pierwszych Homo sapiens]...7


PowyÂższy fragment jest echem biblijnej opowieÂści o Adamie i Ewie, w ktĂłrej
„paÂłajÂące miecze" blokowaÂły ludziom dostĂŞp do waÂżnej wiedzy. Oznacza to, Âże
intencjÂą NadzorcĂłw jest to, aby ludzie nigdy nie posiedli wiedzy na temat Âświata
istniejÂącego poza tym, ktĂłry postrzegamy zmysÂłami.

Popol Vuh zawiera jeszcze jeden element warty podkreÂślenia, poniewaÂż jest on
echem biblijnego wÂątku „pomieszania jĂŞzykĂłw" z opowieÂści o WieÂży Babel. Popol Vuh
podaje, Âże poszczegĂłlni „bogowie" mĂłwili ró¿nymi jĂŞzykami, ktĂłre plemiona staroÂżytnych
MajĂłw zmuszone byÂły przyjmowaĂŚ, gdy dostawaÂły siĂŞ pod wÂładzĂŞ nowego
„boga*. Nawet w Nowym ÂŚwiecie ludzie zostali podzieleni na ró¿nojĂŞzyczne grupy
przez swoich nadzorczych „bogĂłw".

Nadzorczy „bogowie" na wiele wiekĂłw przed przybyciem pierwszych HiszpanĂłw
do Ameryki przestali ukazywaĂŚ siĂŞ bezpoÂśrednio ludziom. Mimo iÂż NOLe w dalszym
ciÂągu obserwowano na caÂłym Âświecie, nikt ich jednak nie uwaÂżaÂł za pojazdy „bogĂłw".
Rasa NadzorcĂłw postanowiÂła dziaÂłaĂŚ z ukrycia, co wywoÂłaÂło wraÂżenie, Âże opuÂściÂła
ZiemiĂŞ i wrĂłciÂła do domu. Niestety, pozostaÂła na Ziemi, co pokazuje nastĂŞpny i chyba
najbardziej zÂłowieszczy rozdziaÂł.

...

Bogowie Edenu str. 151-153

CoÂś o Popol Vuh (KsiĂŞgaRady)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2011, 13:04:20 wysłane przez Dariusz » Zapisane

PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
east
Gość
« Odpowiedz #28 : Kwiecień 21, 2011, 13:18:10 »

I jeszcze o tych "ukrytych bogach" , Darku 
Nie sÂą wcale tak dobrze ukryci. ..

"– Co to jest, don Juanie? – zapytaÂłem. – WszĂŞdzie dokoÂła dostrzegam ulotne, czarne cienie.

– Ach, to wÂłaÂśnie dziki wszechÂświat – odrzekÂł. – Niemierzalny, nieliniowy, wykraczajÂący poza sferĂŞ jĂŞzyka. Czarownicy staroÂżytnego Meksyku byli pierwszymi, ktĂłrzy te ulotne cienie ujrzeli, wiĂŞc zaczĂŞli za nimi pod¹¿aĂŚ. Widzieli je tak, jak ty je teraz widzisz, i widzieli je jako energiĂŞ w jej ruchu we wszechÂświecie. I faktycznie udaÂło im siĂŞ odkryĂŚ coÂś transcendentalnego.

PrzestaÂł mĂłwiĂŚ i spojrzaÂł na mnie. Jego pauzy byÂły zawsze doskonale zaplanowane. PrzestawaÂł mĂłwiĂŚ wĂłwczas, gdy umieraÂłem z ciekawoÂści.

– Co takiego odkryli, don Juanie? – zapytaÂłem.

Odkryli, Âże mamy towarzysza na caÂłe Âżycie – powiedziaÂł tak dobitnie, jak tylko potrafiÂł. – DrapieÂżcĂŞ, ktĂłry przybyÂł z otchÂłani kosmosu i zawÂładn¹³ naszym Âżyciem. Ludzie sÂą jego wiĂŞÂźniami. Ten drapieÂżca jest naszym panem i wÂładcÂą. ZrobiÂł z nas potulne, bezradne baranki. JeÂżeli chcemy siĂŞ zbuntowaĂŚ, bunt zostaje zdÂławiony. JeÂżeli chcemy dziaÂłaĂŚ niezaleÂżnie, rozkazuje nam, byÂśmy tego nie robili.
[...]

– Tylko dziĂŞki samodzielnym staraniom dotarÂłeÂś do czegoÂś, co szamani staroÂżytnego Meksyku nazywali kwestiÂą nad kwestiami – rzekÂł don Juan. – Tym razem caÂły czas owijaÂłem rzeczy w baweÂłnĂŞ, sugerujÂąc ci, Âże jesteÂśmy przez coÂś wiĂŞzieni. I rzeczywiÂście, coÂś nas wiĂŞzi! Dla czarownikĂłw staroÂżytnego Meksyku byÂł to fakt energetyczny.

– Dlaczego ten drapieÂżca zawÂładn¹³ nami w sposĂłb, o jakim mi mĂłwiÂłeÂś, don Juanie? – zapytaÂłem. – Musi istnieĂŚ jakieÂś logiczne wytÂłumaczenie.

– Jest wytÂłumaczenie – odparÂł don Juan – i to najprostsze na Âświecie. ZawÂładnĂŞli nami, poniewaÂż jesteÂśmy ich poÂżywieniem, i uciskajÂą nas bezlitoÂśnie, poniewaÂż utrzymujemy ich przy Âżyciu. My hodujemy kurczĂŞta na kurzych fermach, gallineros, drapieÂżcy zaÂś hodujÂą nas na ludzkich fermach, humaneros. Dlatego zawsze majÂą co jeœÌ.

Poczu³em, ¿e gwa³townie krêcê g³ow¹ na boki. Nie potrafi³em wyraziÌ swego g³êbokiego zaniepokojenia i niezadowolenia, ale moje cia³o zaczê³o siê poruszaÌ, by daÌ upust tym uczuciom. Trz¹s³em siê ca³y, od w³osów na g³owie po czubki palców stóp, zupe³nie bezwolnie.

– Nie, nie, nie, nie – usÂłyszaÂłem swĂłj gÂłos. – To absurd, don Juanie. To, co mĂłwisz, jest potworne. To po prostu nie moÂże byĂŚ prawda, ani dla czarownikĂłw, ani dla przeciĂŞtnych ludzi, ani dla nikogo.

– Dlaczego nie? – zapytaÂł chÂłodno don Juan. – Dlaczego nie? Bo ciĂŞ to doprowadza do szaÂłu?"
(..)
Aby zapewniĂŚ sobie naszego posÂłuszeĂąstwo, ulegÂłoœÌ i sÂłaboœÌ, drapieÂżcy wykonali fantastyczne posuniĂŞcie – fantastyczne, oczywiÂście, z punktu widzenia strategii wojennej, a przeraÂżajÂące z punktu widzenia tych, przeciwko ktĂłrym zostaÂło skierowane. Oddali nam swĂłj umysÂł! SÂłyszysz, co mĂłwiĂŞ? DrapieÂżcy oddajÂą nam swĂłj umysÂł, ktĂłry staje siĂŞ naszym umysÂłem. UmysÂł drapieÂżcĂłw jest barokowy, peÂłen sprzecznoÂści, posĂŞpny, przepeÂłniony obawÂą przed zdemaskowaniem, ktĂłre moÂże nastÂąpiĂŚ lada chwila.
(..)
– Ale dlaczego czarownicy staroÂżytnego Meksyku i wspó³czeÂśni czarownicy nic z tym nie robiÂą, choĂŚ widzÂą drapieÂżcĂłw?

– Ani ty, ani ja nic nie moÂżemy z tym zrobiĂŚ – odrzekÂł don Juan powaÂżnym, smutnym gÂłosem. – Jedyne, co nam pozostaje, to poddaĂŚ siĂŞ dyscyplinie, dziĂŞki ktĂłrej w koĂącu nie bĂŞdÂą mogli nas tkn¹Ì. Jak chcesz wymagaĂŚ od innych, by wziĂŞli na siebie taki trud? WyÂśmiejÂą ciĂŞ i wyszydzÂą, a co bardziej agresywni dadzÂą ci taki wpier**l, Âże popamiĂŞtasz. I zasadniczo nie dlatego, Âżeby nie chcieli ci wierzyĂŚ. G³êboko w kaÂżdym czÂłowieku tkwi atawistyczna, intuicyjna ÂświadomoœÌ istnienia drapieÂżcĂłw.



http://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/carlos-castaneda/umysl-latawca/

Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #29 : Kwiecień 21, 2011, 13:50:20 »

DziĂŞki >East<.
uwaÂżam jednak, Âże moÂżemy siĂŞ od nich uwolniĂŚ i uczynimy to. MajÂą przewagĂŞ tylko nad tymi, ktĂłrzy dajÂą siĂŞ "prowadziĂŚ".

Cytat: between
KtoÂś mĂłwiÂł, Âże hodowano nas do ciĂŞÂżkiej pracy. ZastanĂłwmy siĂŞ nad tym.
Gdyby komuÂś zaleÂżaÂło na naszej pracy to stworzyÂłby osobnika silnego, z mocnymi pazurami, futrem, raczej 4 noÂżnego niÂż stojÂącego chwiejnie na dwĂłch nogach.

W wÂątku WIELKIE i maÂłe - istoty rozumne znajdziesz trochĂŞ materiaÂłu w tym temacie.

Cytat: Jerzy
Tu mo¿na mieÌ ró¿ne stanowiska.
Jednak Twoje Dariuszu przedstawiaÂłoby EwĂŞ jako wybawicielkĂŞ  UÂśmiech
Szatana zresztÂą teÂż.
A potem ten sam „wspaniaÂły szatan” wytraciÂł ca³¹ rodzinĂŞ Joba?

Próbujê ten temat ugryŸÌ od strony fizycznej, pomin¹Ì biblijne/religijne nalecia³oœci. Dlatego nie wspomina o biblijnej Ewie, a tej z przekazów mezopotamskich.
Fakt, nie da siĂŞ wyrugowaĂŚ odniesieĂą do zrozumienia religijnego tych zagadnieĂą w 100%, ale na ile jest to moÂżliwe postarajmy siĂŞ.
Zapisane

PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
ptak
Gość
« Odpowiedz #30 : Kwiecień 21, 2011, 14:46:34 »

Popieram stanowisko Dariusza. Postarajmy siĂŞ najpierw zrozumieĂŚ, co wydarzyÂło siĂŞ tu, na Ziemi.
Co tak naprawdĂŞ nam siĂŞ przytrafiÂło? I na ile jesteÂśmy zdolni do poznania prawdy o naszym pochodzeniu, o nas samych?
To, Âże nie posiadamy wszystkich umiejĂŞtnoÂści bogĂłw, wcale nie sytuuje nas niÂżej nich.
Wprawdzie sÂą naÂłoÂżone na nas pewne ograniczenia, sami je boleÂśnie odczuwamy, ale posiadamy inteligencjĂŞ
i ³¹cznoœÌ z duchem.
Na ile potrafimy to wykorzystaĂŚ, na tyle moÂżna bĂŞdzie mĂłwiĂŚ o nie/trwaÂłoÂści wiĂŞzienia.
Wola bycia wolnym jest silniejsza od czegokolwiek. ÂŻadne mury jej nie sprostajÂą.

Wiedza przecieka do nas, mimo zabezpieczeù. Wci¹¿ stajemy siê m¹drzejsi, uczymy siê dziêki w³asnym doœwiadczeniom.
Potrafimy ³¹czyÌ fakty, wyci¹gaÌ wnioski, mimo, ¿e jeszcze nie wszystko rozumiemy.
Ale czas jest naszym sprzymierzeĂącem.

Zbawienie polega na wybawieniu nas od naszych nadzorĂłw. I prawdopodobnie oni rĂłwnieÂż w tym upatrujÂą
swego zbawienia, poprzez nas.
Nasze losy wydaj¹ siê byÌ mocno sprzê¿one. Z pewnoœci¹ istnieje wy¿sza rzeczywistoœÌ, która powo³a³a naszych bogów do istnienia.
Nie naleÂży jej myliĂŚ z biblijnym krĂłlestwem bĂłstw. PowinniÂśmy uwaÂżaĂŚ, do kogo siĂŞ modlimy oddajÂąc naszÂą moc. 

Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #31 : Kwiecień 21, 2011, 16:56:18 »

Cytat: Ptak
PowinniÂśmy uwaÂżaĂŚ, do kogo siĂŞ modlimy oddajÂąc naszÂą moc.

 DuÂży uÂśmiech
Masz racjĂŞ, osobiÂście idĂŞ dalej i nie modlĂŞ siĂŞ do Âżadnego boga, ni anioÂła, ni niczego i nikogo.

PozwolĂŞ sobie powrĂłciĂŚ raz jeszcze do sprawy uczynienia nas jako roboli, niewolnikĂłw.
Tym razem wzmianki z Mezopotamii:

....
  Cywilizacje staroÂżytnej Mezopotamii odnotowaÂły bardzo duÂżo historycznych
wydarzeĂą na glinianych tabliczkach. Niestety ocalaÂła jedynie niewielka ich czciĂŚ, lecz
na szczĂŞÂście nawet na tych nielicznych, ktĂłre zachowaÂły siĂŞ do naszych czasĂłw,
znajdujemy godne uwagi fakty dotyczÂące „bogĂłw"-NadzorcĂłw oraz ich stosunku do
gatunku Homo sapiens.
  Zgodnie z inskrypcjami wyrytymi na mezopotamskich tabliczkach byÂły to czasy,
kiedy nie byÂło jeszcze ludzi. ZiemiĂŞ zasiedlali czÂłonkowie cywilizacji NadzorcĂłw
Jednak ich Âżycie na niej nie byÂło przyjemne. Prowadzona przez nich eksploatacja
naturalnych bogactw Ziemi kosztowaÂła ich wiele wysiÂłku. Jedna z tabliczek mĂłwi:

Gdy bogowie tak jak ludzie
Pracowali ciĂŞÂżko i cierpieli od trudu
A trud bogĂłw byÂł wielki
Praca byÂła ciĂŞÂżka i zmartwieĂą byÂło moc4


   Tabliczki opisujÂą ich Âżycie jako nieustannÂą harĂłwkĂŞ, gdyÂż musieli oni wznosiĂŚ
budynki, kopaĂŚ kanaÂły i prowadziĂŚ prace gĂłrnicze. „Bogowie" wcale nie byli s/izĂŞÂśliwi
ze swojego losu. ÂŁatwo ulegali podszeptom wiecznie niezadowolonych, dochodziÂło
takÂże wÂśrĂłd nich do skrytobĂłjstw i wybuchĂłw buntĂłw przeciwko przywĂłdcom.
IstniaÂła potrzeba rozwiÂązania tych problemĂłw. Uznano, Âże najlepszym wyjÂściem
bĂŞdzie stworzenie nowej istoty potrafiÂącej wyrĂŞczyĂŚ NadzorcĂłw z wszystkich prac
fizycznych, jakie wykonywali oni dotychczas na Ziemi. KierujÂąc siĂŞ tÂą ideÂą „bogowie"-
Nadzorcy stworzyli gatunek Homo sapiens, czyli czÂłowieka.

   Tabliczki z Mezopotamii opowiadajÂą historiĂŞ stworzenia, wedÂług ktĂłrej jeden
z .bogĂłw" zostaje zabity, po czym jego krew i ciaÂło zostaje zmieszane z glinÂą. Z tej
mieszaniny stworzony zostaje nastĂŞpnie czÂłowiek. Nowa ziemska istota jest bardzo
podobna wyglÂądem do swoich twĂłrcĂłw - NadzorcĂłw.

   W swojej ksi¹¿ce Dwunasta planeta Zecharia Sitchin analizuje wyczerpujÂąco
sumeryjsk¹ historiê stworzenia. S¹dzi, ¿e opowieœÌ o zmieszaniu boskiego cia³a z glin¹
mogÂła odnosiĂŚ siĂŞ do inÂżynierii genetycznej. Sitchin stara siĂŞ umocniĂŚ swĂłj zadziwiajÂący
wniosek, wskazujÂąc na te z sumeryjskich tabliczek, ktĂłre stwierdzajÂą, Âże
pierwsze ludzkie istoty byÂły hodowane w kobiecych Âłonach „bogĂłw"-NadzorcĂłw.
WedÂług tabliczek Nadzorcy mieli mĂŞskie i ÂżeĂąskie ciaÂła, ktĂłre rozmnaÂżaÂły siĂŞ poprzez
stosunki pÂłciowe. Potwierdzeniem tego jest informacja znajdujÂąca siĂŞ na mezopotamskich
tabliczkach mĂłwiÂąca, Âże Mezopotamczycy dostarczali rzÂądzÂącym „bogom"-Nadzorcom
ludzkich prostytutek. Sitchin uwaÂża, Âże „glina" byÂła specjalnÂą substancjÂą,
ktĂłrÂą moÂżna byÂło umieÂściĂŚ w Âłonie NadzorczyĂą. ZawieraÂła ona wytworzone przez
genetykĂłw komĂłrki nowego niewolniczego stworzenia - Homo sapiens. Ludzie mogli
byĂŚ rozmnaÂżani ten sposĂłb ze wzglĂŞdu na swoje fizyczne podobieĂąstwo do NadzorcĂłw.
Co ciekawe, nasi wspó³czeœni naukowcy w podobny sposób wyhodowali na
przykÂład zebrĂŞ w Âłonie klaczy.

   Do stworzenia czÂłowieka przyczyniÂł siĂŞ szczegĂłlnie jeden z mezopotamskich
.bogĂłw". Na imiĂŞ miaÂł Ea. Gliniane tabliczki podajÂą, Âże byÂł on synem krĂłla
Nadzorców, który rz¹dzi³ inn¹ planet¹ nale¿¹c¹ do rozleg³ego imperium Nadzorców.
Ksi¹¿ê Ea znany byÂł pod imieniem Enki oznaczajÂącym „pan (lub ksi¹¿ê) Ziemi". Teksty
pozostawione przez staroÂżytnych SumerĂłw stwierdzajÂą, Âże tytuÂł ten nie byÂł zbyt
adekwatny, poniewa¿ Ea straci³ panowanie nad g³ównymi czêœciami Ziemi na rzecz
swojego przyrodniego brata Enlila w rezultacie jednej z niezliczonych intryg i prĂłb
przejĂŞcia wÂładzy, ktĂłre wydajÂą siĂŞ byĂŚ immanenmÂą cechÂą charakteru NadzorcĂłw.
...

Bogowie Edenu str.39,40


EDYCJA:


Cytat: between
Historia o tym, Âże byliÂśmy niewolnikami jest o tyle ciekawa, Âże rodzi pytanie - dlaczego juÂż nimi nie jesteÂśmy?
...
A moÂże nadal jesteÂśmy niewolnikami tylko nie o pracĂŞ fizycznÂą tutaj chodzi?

A kto powiedziaÂł, Âże juÂż nimi nie jesteÂśmy?
Lubimy siebie przedstawiaÌ w lepszym œwietle ni¿ jest w rzeczywistoœci, jednak ta rzeczywistoœÌ jest ... nie po naszej myœli. Mrugniêcie Du¿y uœmiech
Obecnie ta forma niewolnictwa posiada nieco innÂą formĂŞ jednak w dalszym ciÂągu poruszamy siĂŞ w "kieracie".
ByĂŚ moÂże chodzi tu o "lusz" - jak niektĂłrzy podkreÂślajÂą, choĂŚ osobiÂście uwaÂżam, Âże ta forma wykorzystywana jest przez inne cywilizacje. Co zaÂś tyczy naszych biblijnych i niebiblijnych bogĂłw, tu w grĂŞ wchodzi niechĂŞĂŚ do nas jako "produktu" (niechĂŞĂŚ, ktĂłra byÂła przejawiana od poczÂątku naszego istnienia), ktĂłry wymyka siĂŞ spod kontroli i moÂże siĂŞ usamodzielniĂŚ.

Cytuj
Bo nas bĂłg wywaliÂł z Edenu bo jakieÂś jabÂłko zerwaliÂśmy?.. no bez przegiĂŞĂŚ...

 DuÂży uÂśmiech
Ciekawe i intrygujÂące, prawda?
Jednak nie ma to nic wspĂłlnego z biblijnym "teatrzykiem".

PrzytoczĂŞ tu kolejny cytat:

...
Wczesnomezopotamskie teksty opisujÂące Âżycie pod rzÂądami _bogĂłw"-NadzorcĂłw
zawierajÂą rĂłwnieÂż innÂą sÂłynnÂą historiĂŞ Starego Testamentu - dzieje Adama i Ewy
- ktĂłra zostaÂła z nich zapoÂżyczona. -BĂłg" lub .Pan BĂłg" wystĂŞpujÂący w biblijnej
historii o Adamie i Ewie to nie kto inny jak owi Nadzorcy - w³adcy Ziemi. OpowieœÌ
0 Adamie i Ewie jest wyjÂątkowa, bowiem jest caÂłkowicie symboliczna i poprzez swoje
symbole daje intrygujÂący opis poczÂątkĂłw historii czÂłowieka.

WedÂług Biblii Adam, ktĂłry symbolizuje pierwszego czÂłowieka, zostaÂł stworzony
przez „Boga" z „ziemskiego pyÂłu". Jest to zbieÂżne ze znacznie starszym mezopotamskim
wierzeniem, Âże Homo sapiens zostaÂł czĂŞÂściowo stworzony z „gliny". ÂŻona Adama,
Ewa, zostaÂła rĂłwnieÂż stworzona sztucznie. Obydwoje mieszkali w raju zwanym
„Ogrodami Edenu". Zgodnie ze wspó³czesnymi poglÂądami biblijny Eden mieÂściÂł siĂŞ
w Mezopotamii miĂŞdzy Tygrysem i Eufratem.

Stary Testament powiada, Âże Adam (pierwszy czÂłowiek) zostaÂł stworzony przez
„Boga", aby mu sÂłuÂżyĂŚ. Jego zadaniem miaÂła byĂŚ uprawa ziemi i opieka nad bujnymi
ogrodami, ktĂłrych wÂłaÂścicielem byÂł „BĂłg". DopĂłki Adam i Ewa akceptowali swĂłj
status i sÂłuchali poleceĂą swoich panĂłw, wszystkie ich fizyczne potrzeby byÂły zaspokajane
i mogli stale przebywaĂŚ w „raju". IstniaÂł jednak pewien bezwzglĂŞdny zakaz,
ktĂłrego nie wolno im byÂło pod Âżadnym pozorem zÂłamaĂŚ - nie wolno im byÂło
zdobywaĂŚ wiedzy z pewnych dziedzin. Te zakazane dziedziny symbolizujÂą w tej
historii dwa drzewa: „drzewo wiedzy dobra i zÂła" i „drzewo wiedzy Âżycia". Pierwsze
z nich oznacza znajomoœÌ etyki i prawa, drugie natomiast wiedzê, jak odzyskaÌ
1 zachowaÌ odrêbnoœÌ i nieœmiertelnoœÌ duszy.

Adam i Ewa wypeÂłniali przykazania swoich panĂłw i Âżyli w materialnym dostatku,
dopĂłki na scenĂŞ nie wkroczyÂła jeszcze jedna grupa. TĂŞ interwencyjnÂą grupĂŞ sym-
bolizuje w¹¿. W¹¿ przekonaÂł EwĂŞ, aby sprĂłbowaÂła „owocu"14 z drzewa „wiedzy dobra
i zÂła". Ewa posÂłuchaÂła jego podszeptu, a za niÂą Adam. Ten postĂŞpek z miejsca
zaalarmowaÂł „Boga", to znaczy przywĂłdcĂŞ NadzorcĂłw:

Pan BĂłg rzekÂł: „Oto czÂłowiek staÂł siĂŞ taki jak My: zna dobro i zÂło; a co bĂŞdzie,
jeÂśli teraz wyciÂągnie rĂŞkĂŞ, i zerwie takÂże z drzewa Âżycia, i zje go i bĂŞdzie ÂżyĂŚ wiecznie?
Genesis 3.2215


PowyÂższy urywek ujawnia waÂżnÂą prawdĂŞ, ktĂłrej odbicie znajdujemy w wielu
religiach. Prawdziwe zrozumienie etyki, prawoÂści i sprawiedliwoÂści jest warunkiem
wstĂŞpnym do uzyskania wolnoÂści ducha i nieÂśmiertelnoÂści. Bez fundamentu etycznego
peÂłne duchowe wyzwolenie jest zÂłudnÂą mrzonkÂą.

To oczywiste, Âże Nadzorcy nie chcieli, aby rodzaj ludzki wkroczyÂł na drogĂŞ
duchowego wyzwolenia. Nadzorcze spoÂłeczeĂąstwo chciaÂło mieĂŚ niewolnikĂłw. Trudno
jest uczyniÌ niewolnikami ludzi, którzy rozumiej¹, co to jest prawoœÌ i etyka.
UmiejêtnoœÌ ludzi odró¿niania dobra od z³a grozi³a tym. ¿e zastraszanie ich za
pomoc¹ fizycznych gróŸb sta³oby siê niemo¿liwe. A co najwa¿niejsze, utrata mo¿liwoœci
utrzymywania dusz w puÂłapce ludzkiego ciaÂła, ktĂłre mogÂłyby one uÂżywaĂŚ
i opuszczaĂŚ zaleÂżnie od swojej woli. mogÂła doprowadziĂŚ do sytuacji, w ktĂłrej nie
byÂłoby skÂąd braĂŚ dusz niezbĂŞdnych do animowania niewolniczych ciaÂł. Sumeryjskie
tabliczki ujawniajÂą, Âże intencjÂą NadzorcĂłw byÂło zwiÂązanie „duchowych form" z ludzkim
ciaÂłem na staÂłe Wczesna prĂłba czÂłowieka zmierzajÂąca do uwolnienia siĂŞ z tych
duchowych wiĂŞzĂłw poprzez ..zjedzenie" owocu z biblijnego „drzewa" musiaÂła wiec
byĂŚ powstrzymana... i to szybko!


Komputer mi coÂś szwankuje wiĂŞc ciÂąg dalszy nastÂąpi. DuÂży uÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2011, 21:52:21 wysłane przez Dariusz » Zapisane

PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
east
Gość
« Odpowiedz #32 : Kwiecień 21, 2011, 22:59:02 »

Darku napisaÂłeÂś
Cytuj
uwaÂżam jednak, Âże moÂżemy siĂŞ od nich uwolniĂŚ i uczynimy to. MajÂą przewagĂŞ tylko nad tymi, ktĂłrzy dajÂą siĂŞ "prowadziĂŚ".

cytat z Castaniedy :
Oddali nam swĂłj umysÂł! SÂłyszysz, co mĂłwiĂŞ? DrapieÂżcy oddajÂą nam swĂłj umysÂł, ktĂłry staje siĂŞ naszym umysÂłem.

JeÂśli przyj¹Ì , iÂż nas umysÂł jest umysÂłem DrapieÂżcy -  narzucony przez obcÂą nam ÂświadomoœÌ po to, by oddzieliĂŚ nas od prawdy o sobie samym , od ÂŚwiadomoÂści - zatem uwolnienie siĂŞ moÂże nastÂąpiĂŚ jedynie poprzez uczynienie siebie .. niestrawnym dla umysÂłu MrugniĂŞcie
ProwadziĂŚ dajemy siĂŞ  wszyscy, poniewaÂż musimy korzystaĂŚ  z umysÂłu w tym Âświecie form przejawionych. Niestety, ale trzeba uznaĂŚ, Âże przewagĂŞ majÂą nad kaÂżdym . MoÂżemy uznaĂŚ to , lecz jednoczeÂśnie pozostaĂŚ niewzruszonymi wobec tego, co drapieÂżca dla nas wymyÂśla. MyÂśli, zauwaÂż , pojawiajÂą siĂŞ, pÂłynÂą, napierajÂą . Momenty caÂłkowicie wolne od myÂśli wystĂŞpujÂą niezmiernie rzadko. DrapieÂżca nie potrafi byĂŚ nieaktywny. Jest bardzo niecierpliwy , bardzo ÂżarÂłoczny.

MoÂżesz go pokonaĂŚ tylko spokojem i niewzruszonoÂściÂą  -owÂą dyscyplinÂą, a nie walkÂą ,oporem. Nie masz tyle siÂł na opĂłr i walkĂŞ. KaÂżda argumentacja zostanie zbita i przeinaczona. Ale zawsze moÂżesz go obserwowaĂŚ i niewzruszenie mĂłwiĂŚ " widzĂŞ Cie, nie jesteÂś mnÂą".
Kiedy powiesz o tym komuÂś, to wiedz, Âże ludzie na ogó³ bĂŞdÂą kluczyĂŚ i kombinowaĂŚ, aby uzasadniĂŚ prawo istnienia umysÂłu. BĂŞdÂą go usprawiedliwiaĂŚ sÂądzÂąc, Âże usprawiedliwiajÂą siebie samego. UmysÂł jest potrzebny na co dzieĂą. O tak ! Jest potrzebny. Tak jak potrzebne jest zwierzĂŞ pilnujÂące podwĂłrka. Lecz to wymagaÂłoby zupeÂłnej zmiany rĂłl. Oto hodowlany kurczak zyskuje ÂświadomoœÌ i zapĂŞdza swego pana do  kurnika !! NiemoÂżliwe ? MoÂżliwe , kiedy zrozumiesz, Âże "Jego najwiĂŞkszy kant polega na tym, iÂż uwierzyÂłeÂś, Âże on to Ty".

Zapisane
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #33 : Kwiecień 22, 2011, 10:24:02 »

Czy grzechem mo¿e byÌ zjedzenie jab³ka jak ktoœ zapyta³ i odpowiedzia³ sobie "bez przesady". Taka odpowiedŸ mo¿e wy³¹cznie cechowaÌ bia³ego cz³owieka zachodu, który zamiata do œmiernika rzeczy których pojaÌ nie mo¿e, nadajaÌ im marginalne znaczenie. W religiach wschodu uczeù poœwiêca z szacunkiem ca³e ¿ycie aby zrozumieÌ najprostrze, oczywiste rzeczy znajdujaÌ w nich g³êbie niedostrzegalna. Dlatego w³aœnie w buddyŸmie tak istotn¹ rolê odgrywa "pustka" bêd¹ca dla cz³owieka zachodu niczym, dla wschodu wszystkim. Dziêki temu na wschodzie nadal istnieje ³¹cznik wspó³czesnych ze œwiatem staro¿ytnym, ze œwiatem przodków i pradawnych ideii. Cz³owiek zachodu nieustannie d¹¿y do tego aby uwolniÌ siê od "dogmatów" których zrozumieÌ nie mo¿e, znajduj¹Ì wyjœcie poprzez ich "zabicie" czyli uwolnienie siê od nich, wyparcie do podœwiadomoœci. Obsesyjne d¹¿enie do wolnoœci , jak¿e charakterystyczne dla ob³udnej œwiadomoœci zachodu, prowadzi go jednak do coraz wiêkszego zniewolenia.

Aby nieco rozÂświetliĂŚ temat proponowaÂłbym zajaĂŚ siĂŞ w pierwszym rzĂŞdzie tematem "ÂświadomoÂści", czym wÂłaÂściwie jest i dlaczego jest tak mocno zwiÂązano z ego jednostki.

Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc. W pracach Junga zwraca siê czêsto uwagê na archetypowe wystêpowanie modelu lustra, jako najbli¿ego pojêciu œwiadomoœci. W umyœle cz³owieka powstaje model istniej¹cego œwiata, skoncentrowanego wokó³ ego, ja. Dzia³aj¹ tam prawa, matematyka, nauka i prawa racjonalne, wymodelowane jak w przys³owionym matrixie, sieci neuronowej. Ten model œwiata stanowi racjonalnoœÌ. W tym modelu istniejemy oczyiœcie my sami. Dziêki temu mo¿emy obserwowaÌ samych siebie w tym modelu, bior¹Ì udzia³ w wirtualnej grze. Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy cz³owiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym ¿e po tej drugiej stronie lustra stoi w³aœnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzê, ono zdaje sobie sprawê z tego ¿e po drugiej stronie lustra jest ktoœ inny. Racjonalista skomentuje to g³upot¹ zwierzêcia, natomiast filozof mocno siê nad tym zastanowi i byÌ mo¿e to cz³owiek oka¿e siê w tym eksperymencie g³upcem, poniewa¿ swój obraz uwa¿a za siebie, czyli mówiac krótko, swoje wirtualne ego stworzone w umyœle, wirtualna postaÌ jest nim samym, a cia³o które dotyka staje siê czymœ obcym i pojawia siê uczucie biblijnego wstydu. Doskona³ym modelem œwiadomoœci, tej spod symbolu "wielkiego oka boga" jest równie¿ telewizja. Cz³owiek ogl¹da w niej samego siebie, zdajaÌ sobie sprawê ¿e tam jest prawdziwy jego obraz. Podobnie jest w psychologii g³ebi, g³eboko w nszym umyœle, gdzie nieœwiadomoe procesy przygl¹daj¹ siê "wielkiemu lustru" obserwuj¹Ì to co ono ze sob¹ niesie. Wiele nawi¹zaù do tego modelu znajduje siê choÌby w przepowiedniach fatimskich, gdzie pojawia siê na niebie wielki "ekran".

Polecam symboliczny fragment:
TreœÌ trzeciej tajemnicy fatimskiej ujawni³ publicznie Jan Pawe³ II 26 czerwca 2000, by³a w niej mowa o "bia³ym kap³anie gin¹cym od kuli z broni palnej", co czêœÌ osób odnosi do zamachu na Jana Paw³a II z 13 maja 1981.

Relacja ÂŁucji:

„ZobaczyliÂśmy w nieogarnionym Âświetle, ktĂłrym jest BĂłg, "coÂś podobnego do tego, jak widzi siĂŞ osoby w zwierciadle, kiedy przechodzÂą przed nim", biskupa odzianego w biel "mieliÂśmy przeczucie, Âże to jest Ojciec ÂŚwiĂŞty".

Problem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji. Obserwuj¹c relacje telewizyjne, nie sposób dogrzebaÌ siê do prawdy. Tak dzieje siê z ka¿dym z nas, choÌ wydaje siê nam ¿e to my jesteœmy w³aœciwielami stacji telewizyjnej która w naszej g³ebi projektuje nam pewne przedstawienia. Na tym tle doskonale obserwuje siê konflikt tych którzy bezkrytycznie obserwuj¹ to co wystêpuje w przekazie z tymi którzy nieustannie oskar¿aj¹ o manipulacje. Walka racjonalistów do których zwykle ekran nale¿y, ze zwolennikami teorii spiskowych - orêdowników podœwiadomoœci - siedliska mitologicznego "diab³a". Zwolennicy teorii spiskowych najczeœciej odsy³ani s¹ do wariatkowa.

Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoœc? modelem w umyœle cz³owieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy te¿ odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiêgiem, dostêpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym które nie pasuj¹ do modelu? W tym alegorycznym przedstawieniu, na uwagê zas³uguj¹ choÌby obserwacje œrodowisk artystycznych, które w czasach komunizmu, musia³y symbolicznie kodowaÌ pewne oœmieszaj¹ce prawdy, aby nie by³y zrozumia³e przez cenzorów, a dostêpne ludziom którzy znali jêzyk tego przekazu, odnajduj¹c prawdê. Podobnie jest z podœwiadomoœcia, która je¿eli chce przekazaÌ przez "cenzurê" pewne prawdy, musi pos³ugiwaÌ siê symbolik¹, w przeciwnym przypadku nic nie zostanie ujawnione. Tak dzieje siê w³aœnie w marzeniach sennych. Tak w³aœnie funcjonuje œwiadomoœÌ i ego, które powsta³o podczas mitycznego zjedzenia jab³ka z drzewa dobra i z³a. Dobre jest to co pasuje do modelu i jest w interesie racjonalnym, a z³e to co do niego nie przystaje i burzy dotychczasowy porz¹dek. Drzewo dobra i z³a, to by³o w³aœnie drzewo bogów, drzewo ich rodu. W¹¿ nie k³ama³ ¿e po jego zjedzeniu staniecie siê tacy jak oni, bogowie. Ludzkie córki, mityczne zatem córki Ewy zwi¹za³y siê z bogami - "zjadaÌ jab³où". Narodzi siê w was œwiadomoœÌ, jako grzech pierworodny a dla wspóczesnych ludzi "wywy¿szenie" we wrzechœwiecie - nic bardziej bzdurnego. Skoro wielu z was zaprzecza temu, sk¹d pewnoœÌ sami w³aœnie nie jesteœmy tymi upad³ymi.

W tym kontekÂście moÂże racje majÂą buddyÂści, twierdzÂący Âże zanik ego jest przepustkÂą do oÂświecienia i nirwany, kto wie?

EDIT:
W tym kontekÂście doskonale widaĂŚ przyczynĂŞ dlaczego ludzie zachodu uznajÂą iÂż po Âśmierci nic siĂŞ nie dzieje, ich dusza idzie gdzieÂś tam i czeka na koniec czasĂłw. CzÂłowiek zachodu uwaÂża - utoÂżsamia duszĂŞ z ego, jak widaĂŚ w wielu wywodach, a ego jako takie jest Âśmiertelne. Na wschodzie jednak dominuje wiara w reainkarnacje, poniewaÂż tam ego nie jest utoÂżsamiane z duszÂą.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 11:47:03 wysłane przez nagumulululi » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #34 : Kwiecień 22, 2011, 11:13:23 »

Cytat: east
cytat z Castaniedy :
Oddali nam swĂłj umysÂł! SÂłyszysz, co mĂłwiĂŞ? DrapieÂżcy oddajÂą nam swĂłj umysÂł, ktĂłry staje siĂŞ naszym umysÂłem.

JeÂśli przyj¹Ì , iÂż nas umysÂł jest umysÂłem DrapieÂżcy -  narzucony przez obcÂą nam ÂświadomoœÌ po to, by oddzieliĂŚ nas od prawdy o sobie samym , od ÂŚwiadomoÂści - zatem uwolnienie siĂŞ moÂże nastÂąpiĂŚ jedynie poprzez uczynienie siebie .. niestrawnym dla umysÂłu MrugniĂŞcie

Wszak i Biblia "mĂłwi", Âże zostaliÂśmy stworzeni na "obraz i podobieĂąstwo". Czyje?
Naszych twĂłrcĂłw rzecz jasna. DuÂży uÂśmiech MrugniĂŞcie
Nic wiĂŞc w tym dziwnego. Warto jednak pamiĂŞtaĂŚ, Âże i ci twĂłrcy mieli ró¿ne podejÂście do ró¿nych rzeczy. To dlatego  En-Lil - biblijny BĂłg Jahwe - "bractwo WĂŞÂża" (to wszystko ten sam schemat) tak du¿¹ wagĂŞ przywiÂązywali do eksterminacji wszystkich ludĂłw zamieszkujÂących tzw. "ziemiĂŞ obiecanÂą", a w czasach wspó³czesnych prĂłby wyniszczenia poza ÂŻydami rĂłwnieÂż SÂłowian i innych czystych etnicznie narodĂłw, ludĂłw. PomijajÂąc ÂŻydĂłw, niemal wszystkie inne narody w linii prostej  wywodzÂą siĂŞ od "drapieÂżcy" ale o jakÂże odmiennym ÂświatopoglÂądzie od pozostaÂłych twĂłrcĂłw - drapieÂżcĂłw, czyli En-Ki'ego (póŸniej w Biblii przedstawianego jako Szatan).
Wiêc skoro wœród nich, czyli u Ÿród³a potrafili siê znaleŸÌ inaczej myœl¹cy to i my uporamy siê z tym "problemem".
Tak mniej wiĂŞcej postrzegam to w tej chwili. DuÂży uÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 11:17:16 wysłane przez Dariusz » Zapisane

PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
east
Gość
« Odpowiedz #35 : Kwiecień 22, 2011, 11:32:52 »

witaj nagumulululi

Cytuj
Problem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji

ÂŚwiadomoœÌ manipulowaĂŚ ? To raczej domena umysÂłu. Ale to  dziĂŞki niemu ostatecznie wÂłaÂśnie ÂświadomoœÌ odkrywa samÂą siebie, choĂŚby poprzez zaprzeczenie .Odkrywa czym nie jest.

Cytuj
Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc.

Kto /co decyduje o tej "bezspornoÂści " ? . Bez ÂświadomoÂści nic  by nie istniaÂło. ZwierzĂŞ ,nawet  kamieĂą sÂą w pewnej mierze Âświadome. Nie w takim sensie jak czÂłowiek. Tu chodzi o czĂŞstotliwoœÌ i rezonans co stanowi istotĂŞ przejawiania siĂŞ ÂświadomoÂści w takiej a nie innej formie.

Cytuj
Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy czÂłowiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym Âże po tej drugiej stronie lustra stoi wÂłaÂśnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzĂŞ, ono zdaje sobie sprawĂŞ z tego Âże po drugiej stronie lustra jest ktoÂś inny
.

CzÂłowiek identyfikuje siĂŞ z "ja" dlatego sÂądzi, Âże to jest on. ZwierzĂŞ nie identyfikuje siĂŞ ze swojÂą wÂłasnÂą postaciÂą ani  z wyobraÂżeniem o nim. W tym sensie ono nie ma "ja" . Ono po prostu jest i reaguje. Akcja-reakcja.

Tak to widzĂŞ
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #36 : Kwiecień 22, 2011, 11:45:21 »


W tym kontekÂście moÂże racje majÂą buddyÂści, twierdzÂący Âże zanik ego jest przepustkÂą do oÂświecienia i nirwany, kto wie?

zanik ego moÂże byĂŚ po prostu wyzwoleniem siĂŞ z wszelkiej iluzji tej rzeczywistoÂści, ktĂłrÂą prawdopodobnie sami(ego) sobie stwarzamy co chwilĂŞ od nowa,-
ale przecieÂż ego nie chce byĂŚ unicestwione- wiĂŞc stosuje kaÂżde moÂżliwe "sztuczki" aby go nie pokonaĂŚ. MrugniĂŞcie
Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #37 : Kwiecień 22, 2011, 12:10:23 »

witaj nagumulululi

Cytuj
Problem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji

ÂŚwiadomoœÌ manipulowaĂŚ ? To raczej domena umysÂłu. Ale to  dziĂŞki niemu ostatecznie wÂłaÂśnie ÂświadomoœÌ odkrywa samÂą siebie, choĂŚby poprzez zaprzeczenie .Odkrywa czym nie jest.

ŒwiadomoœÌ jest czêœci¹ umys³u. Ale jak widaÌ u ciebie jest inaczej, u ciebie œwiadomoœÌ w³ada umus³em, jak przeczyta³em ni¿ej. No có¿, diagnoza znana.

Cytuj
Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc.

Cytuj
Kto /co decyduje o tej "bezspornoÂści " ? . Bez ÂświadomoÂści nic  by nie istniaÂło. ZwierzĂŞ ,nawet  kamieĂą sÂą w pewnej mierze Âświadome. Nie w takim sensie jak czÂłowiek. Tu chodzi o czĂŞstotliwoœÌ i rezonans co stanowi istotĂŞ przejawiania siĂŞ ÂświadomoÂści w takiej a nie innej formie.
No co¿, wynika z tego ¿e inaczej rozumiesz termin œwiadomoœÌ. Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji
"ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci."

Cytuj
Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy czÂłowiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym Âże po tej drugiej stronie lustra stoi wÂłaÂśnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzĂŞ, ono zdaje sobie sprawĂŞ z tego Âże po drugiej stronie lustra jest ktoÂś inny
.
Cytuj
CzÂłowiek identyfikuje siĂŞ z "ja" dlatego sÂądzi, Âże to jest on. ZwierzĂŞ nie identyfikuje siĂŞ ze swojÂą wÂłasnÂą postaciÂą ani  z wyobraÂżeniem o nim. W tym sensie ono nie ma "ja" . Ono po prostu jest i reaguje. Akcja-reakcja.

Tak to widzĂŞ
Jak widaĂŚ, czÂłowiek zawsze stawia siĂŞ ponad, uznajac zwierzĂŞta za proste automaty, a siebie za myÂślÂącego boga. Nawet nie wiesz o tym Âże jest dokÂładnie odwrotnie , ale to dÂługa droga. No ale przecieÂż nie spodziewaÂłbym siĂŞ Âże ktoÂś spojrzy w lustro i zobaczy tam nie tylko swĂłj boski obraz.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:18:53 wysłane przez nagumulululi » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #38 : Kwiecień 22, 2011, 12:11:44 »

Cytuj
ale przecieÂż ego nie chce byĂŚ unicestwione- wiĂŞc stosuje kaÂżde moÂżliwe "sztuczki" aby go nie pokonaĂŚ.
I wtedy,  gdy widzisz te sztuczki to moÂżesz siĂŞ przekonaĂŚ o tym ,Âże nie jesteÂś swoim ego. Tego trzeba doÂświadczyĂŚ. PoczuĂŚ bĂłl, albo stratĂŞ (np finansowÂą) i zÂłoœÌ, albo odwrotnie  - przyjemnoœÌ i radoœÌ, obfitoœÌ ,bogactwo , a jednoczeÂśnie w Âśrodku siebie samego obserwowaĂŚ jak ego reaguje, jak rzÂądzÂą nim emocje , jakie reakcje pojawiajÂą siĂŞ na akcje, nie przywiÂązywaĂŚ siĂŞ do tego. Twoja prawdziwa istota raduje siĂŞ wolnoÂściÂą od tego ,co stworzony przez niÂą awatar przeÂżywa. A kiedy umysÂł dowiaduje siĂŞ , Âże jest obserwowany to wygÂładza siĂŞ  niczym ustajÂące fale marszczÂące taflĂŞ wody. .. naturÂą umysÂłu jest to, iÂż jest narzĂŞdziem dla ÂświadomoÂści. Nie unicestwia siĂŞ przydatnego  narzĂŞdzia.
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #39 : Kwiecień 22, 2011, 12:18:02 »

Nie moÂżna uwolniĂŚ siebie od myÂśli , bo myÂśl jest uczuciem , a uczucie myÂślÂą, tak byÂło jest i bĂŞdzie. W innym wypadku  , istota  nasza pozbawiona myÂśli przestaÂła by istnieĂŚ.

Jednak gdy myÂśl miast kalkulacji opÂłacalnoÂści napeÂłnia siĂŞ uczuciem dobra , zmienia siĂŞ wibracja otoczenia. To co jest ciemne rozÂświetla siĂŞ jasnoÂściom uczuĂŚ.

Taka ewolucyjna a zarazem prosta zmiana jest zupeÂłnie wystarczajÂąca.

Kiara.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:19:22 wysłane przez Kiara » Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #40 : Kwiecień 22, 2011, 12:18:36 »

Nie unicestwia siĂŞ przydatnego  narzĂŞdzia.

otó¿ to, skoro nic nie dzieje siê bez przyczyny- wiêc wszystko musi mieÌ sens tym samym,-
nawet jeÂśli go nie dostrzegamy..

pozdr. UÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:19:06 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
ptak
Gość
« Odpowiedz #41 : Kwiecień 22, 2011, 12:20:16 »

Cytat: nagumulululi
Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoœc? modelem w umyœle cz³owieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy te¿ odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiêgiem, dostêpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym które nie pasuj¹ do modelu?

Jest wiele rzeczywistoÂści. NiektĂłre poddajÂą siĂŞ naszej percepcji, inne jeszcze nie.
UmiejêtnoœÌ dostrzegania tych g³êbszych, zale¿y od poziomu, z którego patrzymy.

Lustra maj¹ swoj¹ mroczn¹ g³êbiê. Instynktownie j¹ omijamy skupiaj¹c siê na powierzchownym obrazie. Jednak g³êbia nas dopada,
bo jesteœmy równie¿ ni¹. To nasza podœwiadomoœÌ.
Jak sÂłusznie zauwaÂżyÂłeÂś dopada nas w snach, stanach skupienia, wyciszenia.
WĂłwczas, niby z pustki wyÂła¿¹ demony… ale i siÂły jasne…  UÂśmiech

Cz³owiek bia³y doskonale wie, ¿e istniej¹ inne œwiaty (rzeczywistoœci), dlatego stara siê je zg³êbiaÌ racjonalnie, poprzez naukê.
W niczym ta metoda badawcza nie ustĂŞpuje mistycznej. Poza tym, Âże ta druga zachodzi jakby spontanicznie, natychmiast.
Czy jednak faktycznie natychmiast? Czy wczeœniej, by dojœÌ do stanów mistycznych nie trzeba poœwiêciÌ nieraz wielu ¿ywotów?
Dobrze, gdy nauka spotyka siĂŞ z mistycyzmem, zresztÂą tak siĂŞ dzieje.
Zachód przoduje w racjonalistycznym zg³êbianiu PRAWDY, wschód w mistycznym. Oba nurty wzajemnie siê uzupe³niaj¹,
zasilajÂąc siebie wzajemnie. 

Nie widzĂŞ zatem powodu, by dyskredytowaĂŚ czÂłowieka biaÂłego. DziaÂła on w warunkach, jakie zastaÂł. I nie wydaje mi siĂŞ,
by zamiata³ wszystko do œmietnika. Po prostu, pod¹¿a do tego samego celu co i inne rasy, tylko swoj¹ drog¹.

Klasyfikowanie drĂłg na lepsze, gorsze niczego nie wnosi. WaÂżna jest wĂŞdrĂłwka, czyli poszerzanie ÂświadomoÂści.
Dlatego Ewa musiaÂła zerwaĂŚ i razem z Adamem zjeœÌ to nieszczĂŞsne jabÂłko.  DuÂży uÂśmiech
Gdyby tego nie zrobiÂła, utknĂŞÂłaby w cudzym ogrodzie niczym dobrze pielĂŞgnowane „zwierzĂŞ”.

I jeszcze jedno. Czy œwiadomoœÌ mo¿e byÌ ob³udna?
ŒwiadomoœÌ, to œwiadomoœÌ, jakaœ osi¹gniêta wiedza. Ob³udne jest dzia³anie niezgodne z ni¹. A to domena ego.
Jeœli jednak uznaÌ ego za czêœÌ œwiadomoœci, to w tym sensie faktycznie mo¿na by j¹ nazwaÌ ob³udn¹.
No chyba, Âże ego mamy juÂż krystalicznie czyste.  MrugniĂŞcie 
Zapisane
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #42 : Kwiecień 22, 2011, 12:40:41 »

Cytat: nagumulululi
Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoœc? modelem w umyœle cz³owieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy te¿ odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiêgiem, dostêpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym które nie pasuj¹ do modelu?

Jest wiele rzeczywistoÂści. NiektĂłre poddajÂą siĂŞ naszej percepcji, inne jeszcze nie.
UmiejêtnoœÌ dostrzegania tych g³êbszych, zale¿y od poziomu, z którego patrzymy.

Lustra maj¹ swoj¹ mroczn¹ g³êbiê. Instynktownie j¹ omijamy skupiaj¹c siê na powierzchownym obrazie. Jednak g³êbia nas dopada,
bo jesteœmy równie¿ ni¹. To nasza podœwiadomoœÌ.
Jak sÂłusznie zauwaÂżyÂłeÂś dopada nas w snach, stanach skupienia, wyciszenia.
WĂłwczas, niby z pustki wyÂła¿¹ demony… ale i siÂły jasne…  UÂśmiech

Cz³owiek bia³y doskonale wie, ¿e istniej¹ inne œwiaty (rzeczywistoœci), dlatego stara siê je zg³êbiaÌ racjonalnie, poprzez naukê.
W niczym ta metoda badawcza nie ustĂŞpuje mistycznej. Poza tym, Âże ta druga zachodzi jakby spontanicznie, natychmiast.
Czy jednak faktycznie natychmiast? Czy wczeœniej, by dojœÌ do stanów mistycznych nie trzeba poœwiêciÌ nieraz wielu ¿ywotów?
Dobrze, gdy nauka spotyka siĂŞ z mistycyzmem, zresztÂą tak siĂŞ dzieje.
Zachód przoduje w racjonalistycznym zg³êbianiu PRAWDY, wschód w mistycznym. Oba nurty wzajemnie siê uzupe³niaj¹,
zasilajÂąc siebie wzajemnie. 

Nie widzĂŞ zatem powodu, by dyskredytowaĂŚ czÂłowieka biaÂłego. DziaÂła on w warunkach, jakie zastaÂł. I nie wydaje mi siĂŞ,
by zamiata³ wszystko do œmietnika. Po prostu, pod¹¿a do tego samego celu co i inne rasy, tylko swoj¹ drog¹.

Klasyfikowanie drĂłg na lepsze, gorsze niczego nie wnosi. WaÂżna jest wĂŞdrĂłwka, czyli poszerzanie ÂświadomoÂści.
Dlatego Ewa musiaÂła zerwaĂŚ i razem z Adamem zjeœÌ to nieszczĂŞsne jabÂłko.  DuÂży uÂśmiech
Gdyby tego nie zrobiÂła, utknĂŞÂłaby w cudzym ogrodzie niczym dobrze pielĂŞgnowane „zwierzĂŞ”.

I jeszcze jedno. Czy œwiadomoœÌ mo¿e byÌ ob³udna?
ŒwiadomoœÌ, to œwiadomoœÌ, jakaœ osi¹gniêta wiedza. Ob³udne jest dzia³anie niezgodne z ni¹. A to domena ego.
Jeœli jednak uznaÌ ego za czêœÌ œwiadomoœci, to w tym sensie faktycznie mo¿na by j¹ nazwaÌ ob³udn¹.
No chyba, Âże ego mamy juÂż krystalicznie czyste.  MrugniĂŞcie 

I tu niestety siê z toba nie zgodzê. Oddzia³ywanie zachodu to poniek¹ wirus który zabija duchowoœÌ wschodu i nie tylko. Ile na œwiecie pozosta³o ludów nie tkniêtych cywilizacj¹? amazonia? i co jeszcze i na jak d³ugo? Co tydzieù wymieraj¹ kolejne gatunki zwierz¹t, co tydzieù wymieraj¹ jakies unikalne jêzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjê. Tu nie istnieje ¿adna równowaga. Z drugiej strony rozumiem ¿e przecie¿ nikt nie bêdzie podcina³ ga³êzi na której siedzi.

Racjonalizm zachodni poznaje tajemnice natury, owszem. Ale spójrz, jakim kosztem i do czego to doprowadzi. Miliony eksperymentów na zwierz¹tach, na szczurach, myszach, etc. To raczej przypomina obozy zag³ady, gdzie torturuje siê naturê aby wyjawi³a swoje tajmnice. Na masow¹ skalê zaczêto modyfikowaÌ kod genetyczny, myœlac ¿e to nie ma i nie bêdzie mia³o wp³ywu na cz³owieka. Nie ma nic bardziej bzdurnego, poniewa¿ w cz³owieku te geny modyfikowane u zwierz¹t zaczn¹ rezonowaÌ, cz³owiek jest czêœci¹ tego wielkiego organizmu, którego istnienia zaprzecza. Cz³owiek przydo³uje na t¹ ziemie ogromne zimne energie z mroków kosmosu, choÌby braù j¹drowa czy zdegenrowane mutacje które bêd¹ siê rozprzesztrzeniaÌ. Dawni bogowie pope³nili przed milionami lat ten b³¹d, od którego ju¿ nie by³o odwrotu. Zatem co czeka cz³owieka na koùcu jego drogi? To samo co spotka³o bogów, upadek i poŸniejsze poszukiwanie czystej "dziewicy", który ich uzdrowi nowym zyciem i swoj¹ krwi¹.

Z jednej stronu trudno mi zrozumieĂŚ tÂą hipokryzjĂŞ, ale z drugiej strony to nieuniknione, Âże ludzie zawsze uwialbiali pÂławiĂŚ siĂŞ w rozkosznych snach o tym jacy to sÂą cudowni.

=========================================

Dla zainteresowanych nieco literatury do poczytania odnoœnie teamtu - ŒwiadomoœÌ - lustro - grzech pierworodny.


Psychoanaliza - Lacanowska faza lustra.

„Ja to Inny" - Rimbaud.

Faza lustra (mirror stage) w lacanowskiej psychoanalizie pierwotnie obrazowaÂła przeÂłomowy moment w rozwoju dziecka miĂŞdzy 6 a 18 miesiÂącem Âżycia w ktĂłrym na mocy autoidendyfikacji z wÂłasnym lustrzanym odbiciem dochodzi do uksztaÂłtowania podmiotowoÂści Ego. Owo odbicie jest jednoczeÂśnie nami i Innym ( nasze wyobraÂżeniowe przedstawienie tak zwany „maÂły Inny"). Od samego poczÂątku Âżycia dziecko doÂświadcza swego ciaÂła jedynie w jego Realnym bezpoÂśrednio dostĂŞpnym wymiarze, jako chaotyczny zbiĂłr ró¿nych autonomicznych czĂŞÂści ciaÂła (czĂŞÂściowych obiektĂłw) ktĂłre nie tworzÂą Âżadnej spĂłjnej caÂłoÂści. Dopiero dostrzeÂżenie swego odbicia w lustrze pozwala dziecku na pierwsze uchwycenie swego ciaÂła w jego caÂłoÂściowym syntetycznym wymiarze. Dziecko tworzy swĂłj WyobraÂżeniowy caÂłoÂściowy wizerunek. Nowe caÂłoÂściowe przedstawienie swego ciaÂła kontrastuje z dotychczasowym postrzeganiem go jako konglomeratu „rozczÂłonkowanych" czĂŞÂściowych obiektĂłw. Co moÂże prowadziĂŚ do agresji dziecka wobec postrzeganego obrazu. Zwykle jednak dziecko dokonuje autoidendyfikacji z lustrzanym odbiciem, co prowadzi do „zakochania" siĂŞ we wÂłasnym obrazie (dziecko caÂłuje lustro), wytwarza siĂŞ wyobraÂżeniowe przedstawienie samego siebie jako pewnej spĂłjnej caÂłoÂści co prowadzi do powstania podmiotowoÂści i Ego. Z czasem podmiot moÂże prĂłbowaĂŚ siĂŞ identyfikowaĂŚ z IdeaÂłem Ja ( idealna i wymarzona wersjÂą naszego zwykÂłego niedoskonaÂłego Ja), ktĂłrego ucieleÂśnieniem moÂże by aktorski, muzyczny bÂądÂź polityczny idol z ktĂłrym podmiot chce siĂŞ identyfikowaĂŚ, aÂż do caÂłkowitego zanegowania wÂłasnego Ja. IdeaÂł Ja trzeba odró¿niĂŚ o Ja Idealnego i Nad-Ja. UpraszczajÂąc Ja Idealne to instancja zakazujÂąca nam pewnych pragnieĂą, bÂądÂź zachowaĂą. Nad-Ja to nic innego jak obsceniczna i okrutna wersja Ja Idealnego, ktĂłra „zÂłoÂśliwie" bombarduje nas zakazami niemoÂżliwymi do utrzymania. WracajÂąc jeszcze bezpoÂśrednio do momentu akceptacji swego lustrzanego wizerunku przez dziecko, ktĂłre „ÂświĂŞtujÂąc" i wpadajÂąc w euforyczne samozadowolenie z czasem zaczyna odczuwaĂŚ poczucie wÂładzy, kontroli nad wÂłasnym ciaÂłem, ktĂłre jednakÂże szybko moÂże zostaĂŚ brutalnie zak³ócone przez porĂłwnanie do omnipotentnej wÂładzy matki. Faza lustra wprowadza dziecko w porzÂądek WyobraÂżeniowy ale ma teÂż swĂłj moment Symboliczny (wymiar Symboliczny jest utoÂżsamiany z wymiarem jĂŞzykowym, prawnym). Po identyfikacji swego odbicia z samym sobÂą dziecko zwraca siĂŞ do opiekuna, matki ( Wielkiego Innego) by uznaÂł ten obraz i ostatecznie go potwierdziÂł. Kwestia relacji CiaÂło-Obraz powraca przy analizie takich filozoficznych fenomenĂłw jak problem alienacji podmiotu od jego obrazu, problem rozdziaÂłu podmiotu na ró¿ne alter ego. Trzeba wspomnieĂŚ takÂże o kwestii narcyzmu (Narcyz jako tragicznie zakochany w swym lustrzanym odbiciu, polecam ciekawÂą wypowiedÂź Derridy na temat zagadkowej miÂłoÂści miĂŞdzy Narcyzem a Echem) a takÂże o heglowskiej idei obrazu ktĂłry jest bardziej nami niÂż my sami ( tu odsyÂłam do Portretu Doriana Gray'a).


OdsyÂłam teÂż do psychoanaloitycznej teorii "Kina" autorsta Ch. Metza, jako wyobraÂżenie oglÂądajÂącego w kinie.

ScaliÂłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 16:27:09 wysłane przez Dariusz » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #43 : Kwiecień 22, 2011, 13:14:14 »

Cz³owiek posiada w sobie cudownoœÌ jak i okropnoœÌ. Tacy jesteœmy.

Ale, czy tylko ZachĂłd choruje? A na Wschodzie tak piĂŞknie? Z milionami cuchnÂących i umierajÂących na ulicach ciaÂł,
tuÂż obok medytujÂących? Z kastami, kamienowaniem, paleniem wdĂłw na stosach, okaleczaniem kobiecych genitaliĂłw itp?

CzÂłowiek poznajÂąc siebie (rĂłwnieÂż w niszczycielski sposĂłb) poznaje drogĂŞ wyjÂścia.
Musimy podoÂłaĂŚ nabytej boskoÂści, szczegĂłlnie tej jej negatywnej stronie. I wspĂłlnie z bogami szukaĂŚ rozwiÂązaĂą.
MyÂślĂŞ, Âże je znajdujemy. W uÂświadamianiu sobie, Âże jedynie dobro wyzwala.

KwestiÂą pozostaje wÂłaÂściwe rozumienie dobra, poza egotycznym umysÂłem.
Czyli jakby nie patrzeĂŚ, czeka nas transformacja. Nawet, poprzez cywilizacyjnÂą zagÂładĂŞ.
Zapisane
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #44 : Kwiecień 22, 2011, 13:21:28 »

Cz³owiek posiada w sobie cudownoœÌ jak i okropnoœÌ. Tacy jesteœmy.

Ale, czy tylko ZachĂłd choruje? A na Wschodzie tak piĂŞknie? Z milionami cuchnÂących i umierajÂących na ulicach ciaÂł,
tuÂż obok medytujÂących? Z kastami, kamienowaniem, paleniem wdĂłw na stosach, okaleczaniem kobiecych genitaliĂłw itp?

CzÂłowiek poznajÂąc siebie (rĂłwnieÂż w niszczycielski sposĂłb) poznaje drogĂŞ wyjÂścia.
Musimy podoÂłaĂŚ nabytej boskoÂści, szczegĂłlnie tej jej negatywnej stronie. I wspĂłlnie z bogami szukaĂŚ rozwiÂązaĂą.
MyÂślĂŞ, Âże je znajdujemy. W uÂświadamianiu sobie, Âże jedynie dobro wyzwala.

KwestiÂą pozostaje wÂłaÂściwe rozumienie dobra, poza egotycznym umysÂłem.
Czyli jakby nie patrzeĂŚ, czeka nas transformacja. Nawet, poprzez cywilizacyjnÂą zagÂładĂŞ.

Afryka ¿y³a sobie w spokoju przez tysi¹celcia. Przyjecha³ bia³y cz³owiek, zbudowa³ kolonie i odszed³. Teraz pokazuje swoim dzieciom, patrzcie, tam ¿yj¹ dzikusy, które siê morduj¹, cuchn¹ i nie myj¹. Wszêdzie gdzie pojawi³ siê bia³y cz³owiek zostawial po sobie chorby, biede, nadmierne zaludnienie i g³ód, a robi³ to jak zwykle z uczuciem niesienia œwiat³a i dobroci. Warto przywo³aÌ tu Jozefa Contrada, - J¹dro ciemnoœci.

PisaÂłem o miejscach nie tkniĂŞtych cywilizacjÂą pozostajÂących w rĂłwnowadze z naturÂą - moÂże amazonia nie odkryta. Ty przedstawiasz obrazy ktĂłre sÂą wynikiem oddziaÂływania cywilizacji. Nie bÂądÂź i ty hipokrytkÂą.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 13:23:23 wysłane przez nagumulululi » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #45 : Kwiecień 22, 2011, 13:31:34 »

Nagu, rĂłwnieÂż naleÂżysz do rasy biaÂłej.
Zarówno Ty, jak i inni biali maj¹ œwiadomoœÌ zadanych krzywd. Bez tej œwiadomoœci niemo¿liwa by³aby autokorekta.
Bardzo bolejĂŞ nad naszÂą historiÂą, nad kaÂżdÂą skrzywdzonÂą istotÂą. Ale, czy z tego powodu mamy popeÂłniĂŚ duchowe harakiri?
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #46 : Kwiecień 22, 2011, 14:11:54 »

Nie moÂżna uwolniĂŚ siebie od myÂśli , bo myÂśl jest uczuciem , a uczucie myÂślÂą, tak byÂło jest i bĂŞdzie. W innym wypadku  , istota  nasza pozbawiona myÂśli przestaÂła by istnieĂŚ.

Jednak gdy myÂśl miast kalkulacji opÂłacalnoÂści napeÂłnia siĂŞ uczuciem dobra , zmienia siĂŞ wibracja otoczenia. To co jest ciemne rozÂświetla siĂŞ jasnoÂściom uczuĂŚ.

Taka ewolucyjna a zarazem prosta zmiana jest zupeÂłnie wystarczajÂąca.

Kiara.
Witaj Kiaro skadkolwiek wrĂłciÂłaÂś UÂśmiech
Tak Kiaro ,wystarcza to w sferze form i treÂści ,ale to "tylko" ( bardzo znaczÂące "tylko" ) zmiana jakoÂściowa w obrĂŞbie dychotomii dobro -zÂło.
Piszesz "Nie moÂżna uwolniĂŚ siebie od myÂśli , bo myÂśl jest uczuciem "  .UwolniĂŚ siebie ? Czyli kogo ? ZdarzyÂło Ci siĂŞ kiedyÂś obserwowaĂŚ myÂśliciela ktĂłry czuje ?

nagumulululi faktycznie ,mamy inne podejœcie do œwiadomoœci. Nie potrafiê stworzyÌ dla niej szufladki i j¹ tam zamkn¹Ì definicj¹ , na przyk³ad tak¹ : "Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji
"ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci.""

Któ¿ inny, jak nie umys³ bystry zamyka œwiadomoœÌ w definicji nazywaj¹c to w dodatku Ÿród³em ? Umys³ doœÌ ³atwo rozpoznaÌ poniewa¿ w swoim zadufaniu wszystko inne sobie podporz¹dkowuje , tak jak w podanej przez Ciebie definicji. Tak samo jak podporz¹dkowuje widok w lustrze identyfikuj¹c go z "ja". Wiêc niew³aœciwie mnie zrozumia³eœ ,¿e wywy¿szam tu coœ/kogoœ.
Cytuj
Co tydzieĂą wymierajÂą kolejne gatunki zwierzÂąt, co tydzieĂą wymierajÂą jakies unikalne jĂŞzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjĂŞ.
Gatunki wymieraÂły w podobnym tempie nawet zanim pojawiÂł siĂŞ czÂłowiek. Ale pojawiaÂły siĂŞ nowe. Z kolei co do wymierania jĂŞzykĂłw .. to jest w tym jakaÂś symbolika : z podzielenia w jednoœÌ. JĂŞzyk ludzki jest efektem dziaÂłania umysÂłu wiĂŞc bym tu nie tragizowaÂł. Nie znamy planu ÂświadomoÂści wiĂŞc nie osÂądzajmy. Bo to tak,jak z osÂądzaniem Ewy czy Adama, a nawet  tego wĂŞÂża. KtoÂś musiaÂł podj¹Ì decyzjĂŞ o wyruszeniu z Edenu po naukĂŞ . I caÂły czas jesteÂśmy w drodze na ktĂłrej wci¹¿ upadamy i podnosimy siĂŞ ... rasie biaÂłej przypadÂła w udziale lekcja ignorancji do nauczenia MrugniĂŞcie

nagumululululi
Cytuj
Na masowÂą skalĂŞ zaczĂŞto modyfikowaĂŚ kod genetyczny, myÂślac Âże to nie ma i nie bĂŞdzie miaÂło wpÂływu na czÂłowieka. Nie ma nic bardziej bzdurnego, poniewaÂż w czÂłowieku te geny modyfikowane u zwierzÂąt zacznÂą rezonowaĂŚ, czÂłowiek jest czĂŞÂściÂą tego wielkiego organizmu, ktĂłrego istnienia zaprzecza.

Owszem to jest chore i wynika z ignorancji ,ale to oznacza jeszcze coÂś wiĂŞcej . CzÂłowiek robi to sam sobie, lecz kiedy przekona sie, Âże to zabijanie samego siebie , to bĂłl, ktĂłry sobie sprawi zmusi go do zmiany podejÂścia, do odkrycia czym jest ten wielki organizm. Ostatecznie i tak siĂŞ kaÂżdy przekona, ale po Âśmierci. ÂŚmierĂŚ  to jedyny pewnik z ktĂłrym nawet najwiĂŞkszy ignorant musi siĂŞ zgodziĂŚ. Oczy zostanÂą otwarte , choĂŚby i w ten ostateczny sposĂłb. Ale nawet i ten fakt jest przez umysÂł ignorowany. WiĂŞc nie powinien on byĂŚ Âżadnym autorytetem na naszej drodze ku ostatecznemu oÂświeceniu.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 14:31:53 wysłane przez east » Zapisane
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #47 : Kwiecień 22, 2011, 14:45:07 »


faktycznie ,mamy inne podejœcie do œwiadomoœci. Nie potrafiê stworzyÌ dla niej szufladki i j¹ tam zamkn¹Ì definicj¹ , na przyk³ad tak¹ : "Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji
"ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci.""

Któ¿ inny, jak nie umys³ bystry zamyka œwiadomoœÌ w definicji nazywaj¹c to w dodatku Ÿród³em ? Umys³ doœÌ ³atwo rozpoznaÌ poniewa¿ w swoim zadufaniu wszystko inne sobie podporz¹dkowuje , tak jak w podanej przez Ciebie definicji. Tak samo jak podporz¹dkowuje widok w lustrze identyfikuj¹c go z "ja". Wiêc niew³aœciwie mnie zrozumia³eœ ,¿e wywy¿szam tu coœ/kogoœ.
MówiaÌ o Ÿrod³ach skierowa³em ciê do definicji. Je¿eli siê komunikujemy, musimy odnosiÌ siê do jednoznaczych pojeÌ, w przeciwnym wypadku dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Bynajmniej nie chodzi³o tu o zamykanie œwadomoœci w definicji, ale moje intuicyjne odczucie, i¿ dla ciebie œwiadomoœÌ to coœ innego ni¿ powrzechnie siê uwa¿a - jak widaÌ mia³em racje. Zatem w jakim celu dyskutujesz, bez przytoczenia swojej definicji i rozumieia pojêcia œwiadomoœÌ, oraz zaprzeczasz temu co napisa³em? Nie zgodzi³eœ siê z moj¹ definicj¹ œwiadomoœci, przyjmuj¹c ¿e wszyscy to pojêcie rozumiej¹ tak jak ty, czyli inaczej ni¿ powszechnie siê uwa¿a. Sam zreszt¹ napisa³eœ ¿e œwiadomoœÌ w³ada umys³em, jak mniemam odnosi siê to wy³¹cznie do ciebie, poniewa¿ niewielu tak uwa¿a.


Cytuj
Co tydzieĂą wymierajÂą kolejne gatunki zwierzÂąt, co tydzieĂą wymierajÂą jakies unikalne jĂŞzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjĂŞ.
Gatunki wymieraÂły w podobnym tempie nawet zanim pojawiÂł siĂŞ czÂłowiek. Ale pojawiaÂły siĂŞ nowe. Z kolei co do wymierania jĂŞzykĂłw .. to jest w tym jakaÂś symbolika : z podzielenia w jednoœÌ. JĂŞzyk ludzki jest efektem dziaÂłania umysÂłu wiĂŞc bym tu nie tragizowaÂł. Nie znamy planu ÂświadomoÂści wiĂŞc nie osÂądzajmy. Bo to tak,jak z osÂądzaniem Ewy czy Adama, a nawet  tego wĂŞÂża. KtoÂś musiaÂł podj¹Ì decyzjĂŞ o wyruszeniu z Edenu po naukĂŞ . I caÂły czas jesteÂśmy w drodze na ktĂłrej wci¹¿ upadamy i podnosimy siĂŞ ... rasie biaÂłej przypadÂła w udziale lekcja ignorancji do nauczenia MrugniĂŞcie

Jak mniemam ty jako naukowiec nie widzisz zgubnego wpÂływu cywilizacji poprzez oddziaÂływania na Âśrodowisko oraz na wymieranie zwierzÂąt. Gratuluje naukowego obiektywizmu, ktĂłry w tym przypadku nie rzÂądzi siĂŞ logikÂą.

Jeszcze pare minut temu pisaÂłeÂś o drapieÂżcy z mrokĂłw kosmosu. ByÂło ci na rĂŞke tylko wtedy gdy posÂądzaÂłeÂś o to jakichÂś "onych" a nie siebie.

"Nie znamy planĂłw ÂświadomoÂści" - czyli nie znamy planĂłw Boga chciaÂłeÂś powiedzieĂŚ i mamy rĂłwnanie rozwiÂązane.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 14:46:22 wysłane przez nagumulululi » Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #48 : Kwiecień 22, 2011, 14:45:36 »

czyli inaczej mowiac swiadomosc to zwierciadlo umyslu UÂśmiech, wazne jest w jakim lustrze chcemy sie przejrzec i jaki umysl nas interesuje..

poprostu niedlugo tak mi sie wydaje, wielu ludzi, bardzo wielu zacznie zdawac sobie sprawe z calkowitego bezzsensu swojego zycia, kompletnej pustki wartosci za ktorymi podarzali, zaczna sie bac roznie to moze sie zaczac przejawiac..

cywilizacja jest nedzna i zatruta, nie osiagnela nic z malymi wyjatkami, poza mozliwosciami zaglady i kontroli, slepy zaulek banka spekulacyjna UÂśmiech, wazny jest kalendarz i zycie z prawdziwymi cyklami zycia i wszechswiata..inaczej pewnie trzesienia ziemi beda sie nasilac az sie samo przestawi..

tu jest ciekawy opis talii kart tarota UÂśmiech

http://www.taraka.pl/tarot_apokalipsy
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #49 : Kwiecień 22, 2011, 15:14:53 »

DziĂŞki za popis erudycji Szerloku nagumululululi UÂśmiech
Cytuj
Bynajmniej nie chodzi³o tu o zamykanie œwadomoœci w definicji, ale moje intuicyjne odczucie, i¿ dla ciebie œwiadomoœÌ to coœ innego ni¿ powrzechnie siê uwa¿a - jak widaÌ mia³em racje.
OczywiÂście, Âże miaÂłeÂś racjĂŞ , ale i ja mam jÂą UÂśmiech JuÂż wytÂłumaczĂŞ czemu. Mamy inne podejÂście do tego samego, co siĂŞ "powszechnie uwaÂża". UmysÂł kocha mieĂŚ racjĂŞ i odmawiaĂŚ jej innym. Powiem nawet wiĂŞcej , mĂłj umysÂł jest podobny w dziaÂłaniu do Twojego. Kiedy pozwalam mu dziaÂłaĂŚ to on wchodzi w te same stare koleiny "walcz albo uciekaj" . Ocenia, wyrokuje, ma racjĂŞ, albo uznaje, Âże jej nie ma, przyjmuje definicje , spiera sie o nie. To jest takie przewidywalne. ChociaÂż bywajÂą umysÂły nieprzeniknione i bystre posiadajÂące rozwiÂązania na kaÂżdy moÂżliwy wariant, umysÂły szachistĂłw.

JeÂśli jednak zmienisz punkt widzenia na inny, ten spoza umysÂłu zobaczysz, Âże i ja mam racjĂŞ. To jest w gruncie rzeczy ta sama moneta, tylko z drugiej strony jak awers i rewers.
Cytuj
Zatem w jakim celu dyskutujesz, bez przytoczenia swojej definicji i rozumieia pojêcia œwiadomoœÌ, oraz zaprzeczasz temu co napisa³em?
Nie zaprzeczam temu co napisaÂłeÂś bo z Twojego punktu widzenia tak to wyglÂąda i tak jest. Tak jest na powierzchni rzeczy - tam sÂą definicje, prawa fizyki newtonowskiej. Kiedy zag³êbiasz siĂŞ  w naturĂŞ rzeczy odkrywasz nowe prawa fizyki w innej skali i starasz siĂŞ je nazywaĂŚ. Schodzisz wci¹¿ g³êbiej i tworzysz wiĂŞcej nowych praw, aÂż odkrywasz samÂą pustkĂŞ. Znajdujesz czÂąstkĂŞ o nieznanych wÂłasnoÂściach, ktĂłra prawdopdobnie jest potwierdzeniem ( fermilab, tevatron ) teorii strun, ale nie wiesz czym jest to do czego dotarÂłeÂś. Podobnie jest ze ÂświadomoÂściÂą. Nie wiadomo czym jest, chyba, Âże uÂżyjesz lakonicznego okreÂślenia : wszystkim.  Kiedy z takiej  perspektywy oglÂądasz powierzchniĂŞ rzeczy to trudno podaĂŚ jak¹œ zrozumia³¹ definicjĂŞ do przyjĂŞcia w kategoriach fizyki umysÂłu UÂśmiech

MoÂżna wytresowaĂŚ umysÂł, aby rozmawiaÂł innym jĂŞzykiem :  czĂŞstotliwoÂści, rezonansu , funkcji falowej , ale lepiej, aby go nie zmuszaĂŚ do tego, tylko Âżeby sam zechciaÂł w obliczu nowych faktĂłw.

Dlaczego ?
Fascynuje mnie wszechœwiat i jego funkcjonowanie na ka¿dym z poziomów. To, jak te poziomy przenikaj¹ siê i jak ja sam funkcjonujê na tych poziomach. W szczególnoœci chcê siê dowiedzieÌ ,siêgn¹Ì po owoc zakazany, w jaki sposób móg³bym wykorzystaÌ "g³êbiê" na jej "powierzchni" , gdy¿ jestem w obu.

Zapisane
Strony: 1 [2] 3 4 5 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.038 sekund z 21 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

gangem ostwalia x22-team maho phacaiste-ar-mac-tire