east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #25 : Kwiecień 20, 2011, 11:34:25 » |
|
Witaj Jerzy Karma  serdeczne pozdrowienia . To – co nazywasz „manipulacjÂą: jest wÂłaÂśnie tym samym co „grzech pierworodny” – to jest ziemski Âświat ludzi. Czy naprawdĂŞ myÂślisz, Âże wyszedÂłeÂś z tego? Ty w tym Âżyjesz. Bez wzglĂŞdu na Twoje wyobraÂżenia, bo myÂśl sama tego nie zdoÂła zmieniĂŚ. Owszem tak, Âżyjemy w tym i z tym (umysÂł) , czyli z atrybutami rzeczywistoÂści "poza-edeĂąskiej " . ObojĂŞtnie kto kogo na to namĂłwiÂł,ale tak siĂŞ staÂło. Manipulacja "grzechem pierworodnym" ? A wiĂŞc nie ma mowy o winie. Nie ma sensu obwiniaĂŚ siebie czy EwĂŞ ,skoro to byÂło tylko dokonanie wyboru. MoÂże uczyniÂłby to w¹¿, moÂże w koĂącu teÂż Adam (z nudĂłw ), ale okazaÂło siĂŞ ,Âże to kobieta miaÂła "jaja"  - jeÂśli chodzi o opuszczenie Edenu. (..) NaprawdĂŞ jesteÂś przekonany, Âże jÂą znasz? Bo to – co poparÂłeÂś - nie wydaje siĂŞ pasowaĂŚ do wielu przesÂłanek. Poza tym, trzeba byĂŚ naiwnym, by mieĂŚ przekonanie, Âże kaÂżdy czÂłowiek na ziemi zakoĂączy „szczeniĂŞce zabawy”. Jerzy,a zdarza Ci siĂŞ obserwowaĂŚ Âżycie ? Na przykÂład swoje Âżycie. Czy Ci siĂŞ to podoba czy nie byÂłeÂś dzieckiem, ktĂłrym opiekowali siĂŞ rodzicie w ten sposĂłb,Âże sam nie musiaÂłeÂś martwiĂŚ siĂŞ o poÂżywienie ,ubranie, ciepÂły dom. Potem dorosÂłeÂś,wybraÂłeÂś wyjÂście z Edenu. Poza innymi pobudkami dla mĂŞÂżczyzny to wyjÂście staje siĂŞ oczywistoÂściÂą ( koniecznoÂściÂą hehe) ,kiedy poznaje kobietĂŞ swojego Âżycia. W tym sensie Ewa "zrywa" dla niego owoc  . Ludzie dobierajÂą siĂŞ w pary i zakÂładajÂą rodziny. PrzewaÂżnie dojrzewajÂą do myÂśli,aby stworzyĂŚ komuÂś wÂłasny Eden - chcÂą mieĂŚ dzieci. MoÂżesz Jerzy teraz z uÂśmieszkiem politowania zÂżymaĂŚ siĂŞ na takÂą powyÂższÂą argumentacjĂŞ, bo przecieÂż Ty postrzegasz to wszystko inaczej, g³êbiej. MoÂżesz. Ale nie zmieni to faktu, Âże tak siĂŞ dzieje i to nie dlatego, Âże gÂłupi ludzie siĂŞ uparli. Ten schemat siĂŞ powtarza w przyrodzie wszĂŞdzie -cykl narodzin i Âśmierci.. A jeszcze bardziej trzeba byĂŚ naiwnym, by wierzyĂŚ, Âże ludzie – tacy, jacy sÂą – sÂą zdolni stworzyĂŚ namiastkĂŞ Edenu.
A jacy s¹ ? Uwa¿asz , ¿e siê nie zmieniaja ? , ¿e nie ma w nich œwiadomoœci , szczêœcia, nirwany ,raju ? Wszystko to istnieje ,istnia³o i istnieÌ bêdzie niezale¿nie od tego w co Ty wierzysz. Wiêc ludzie bêd¹ siê rozwijali , dokonywali wyborów, bo takie jest prawo , którego nic i nikt nie zmieni. Wszelkie wibracje istniej¹ w nas, tylko kwestia dostrojenia siê do nich. Jeœli zechcesz to znajdziesz sposób jak to zrobiÌ. Twój w³asny sposób. Nawet naiwny, niedoskona³y - z pewnego punktu widzenia - ale najlepszy mo¿liwy w danych warunkach. W³asny Eden. Komu co do tego ? between piszesz Wiele wskazuje na to, ¿e zostaliœmy 'wyhodowani', albo inaczej mówi¹c stworzeni przy pomocy ró¿nych genetycznych manipulacji.
Pytanie tylko W JAKIM CELU? A w jakim celu rodzice decyduj¹ siê na dzieci ? Wszyscy mamy rodziców, którzy nas "wychodowali". S¹ oczywiœcie ró¿ni rodzice W moim przekonaniu rodzicem ludzkoœci jest samopowielajaca siê ŒwiadomoœÌ , zatem celem jest przejœcie wszystkich etapów rozwoju a¿ do etapu , który nazwiemy, powiedzmy, boskim. Sprawy ruszy³y ostro do przodu za spraw¹ specyficznej formy œwiadomoœci wyra¿aj¹cej siê poprzez tzw "kobiec¹ ciekawoœÌ". Adam nie mia³ wyboru , jak tylko iœÌ za ni¹ "w ogieù" . Czego to siê nie robi z mi³oœci  .. z mi³oœci do siebie (Jednoœci) tak na prawdê.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 20, 2011, 11:37:53 wysłane przez east »
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #26 : Kwiecień 20, 2011, 19:57:00 » |
|
a wiec sprawdzianem czy osiagnelismy wyzsza swiadomosc, bedzie uruchomienie wielkiej piramidy... 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #27 : Kwiecień 21, 2011, 12:46:11 » |
|
W nawiÂązaniu do wczeÂśniejszej wypowiedzi, Âże nie byliÂśmy zwierzĂŞtami, zamieszczam poniÂższy tekst. ChciaÂłem zwrĂłciĂŚ uwagĂŞ, Âże nie jest on autorstwa SumerĂłw co wielu tratuje jako niewiarygodne, bo zmanipulowane itp., itd.. Poruszono tu jeszcze kilka innych i ciekawych spraw: ... UwaÂża siĂŞ, Âże Popol Vuh jest zbiorem wierzeĂą i legend MajĂłw przekazywanych od wiekĂłw ustnie. DzieÂło to wyraÂźnie przesiÂąkniĂŞte jest chrzeÂścijaĂąskimi wierzeniami, ktĂłre przeniknĂŞÂły do niego za sprawÂą jego autora bÂądÂź ojca Francisco Ximeneza. albo ich obu. Jest rĂłwnieÂż oczywiste, Âże czêœÌ tej ksiĂŞgi jest wytworem czystej fantazji wymieszanej z treÂściami, ktĂłre opowiadajÂą rzekomo prawdziwÂą historiĂŞ stworzenia czÂłowieka. Mimo tych znieksztaÂłceĂą warto siĂŞ przyjrzeĂŚ kilku jej ustĂŞpom, poniewaÂż zawierajÂą ona waÂżne religijne i historyczne wÂątki, ktĂłre wystĂŞpujÂą rĂłwnieÂż w innych tekstach. W Popol Vuh sÂą one jednak znacznie bardziej sztuczne niÂż w tekstach ChrzeÂścijaĂąskich. Przedstawione sÂą one w niej w formie wypowiedzi bogĂłw staroÂżytnych MajĂłw. Popol Vuh podaje, Âże ludzie zostali stworzeni, aby sÂłuzyc ..bogom". Oto fiapil M ich wypowiedzi: ...stwĂłrzmy tego. ktĂłry nas bĂŞdzie utrzymywaÂł i ÂżywiÂł! Jak dokonaĂŚ, aby nas wzywano, aby nas wspominano na ziemi? UczyniliÂśmy juÂż prĂłbĂŞ z pierwszym naszym dzieÂłem, z pierwszymi stworzeniami, ale nie moÂżna byÂło sprawiĂŚ, aby nas chwaliÂły i czciÂły. Tak wiĂŞc sprĂłbujmy zrobiĂŚ istoty posÂłuszne, peÂłne szacunku, krĂłre by nas utrzymywaÂły i ÂżywiÂły.2WedÂług Popol Vuh bogowie przed stworzeniem Homo sapiens wykreowali stworzenia nazwane „drewnianymi kukÂłami". Te dziwne drewniane postacie, opisywane jako wyglÂądajÂące i mĂłwiÂące jak ludzie, „ÂżyÂły i rozmnaÂżaÂły siĂŞ; miaÂły cĂłrki i miaÂły synĂłw..."5 OkazaÂły siĂŞ one jednak niewystarczajÂącymi dla nich sÂługami. WyjaÂśniajÂąc, dlaczego byÂły one niewystarczajÂącymi sÂługami, Popol Vnh podaje dziwaczne uzasadnienie dotyczÂące spraw ducha, coÂś, co nie wystĂŞpuje w chrzeÂścijaĂąstwie, ale z kolei obecne jest we wczesnych tekstach mezopotamskich. „Drewniane kukÂły" nie posiadaÂły dusz, w zwiÂązku z czym chodziÂły „bez celu" na wszystkich czterech koĂączynach. Inaczej mĂłwiÂąc, „bogowie" odkryli, Âże tworzÂąc Âżywe stworzenia bez dusz (form duchowych) animujÂących ciaÂło stworzyli istoty mogÂące siĂŞ reprodukowaĂŚ, lecz pozbawione inteligencji, ktĂłra nadaje celowoœÌ i kierunek dziaÂłaniu. „Bogowie" zniszczyli wiĂŞc swoje „drewniane kukÂły" i odbyli dÂługie narady, ktĂłrych celem byÂło uzgodnienie ksztaÂłtu i zakresu nastĂŞpnego eksperymentu. W koĂącu udaÂło siĂŞ im wykreowaĂŚ stworzenia, w ktĂłre moÂżna byÂło tchn¹Ì ducha. Tym nowym, udoskonalonym stworzeniem byÂł Homo sapiens.4 JednakowoÂż Homo sapiens nie uwolniÂł NadzorcĂłw od kÂłopotĂłw. WedÂług Popol Vuh pierwsi Homo sapiens byli zbyt inteligentni i posiadali zbyt wiele zdolnoÂści! Zostali obdarzeni rozumem; spojrzeli i natychmiast wzrok ich siĂŞgn¹³ daleko, zdoÂłali ujrzeĂŚ, zdoÂłali poznaĂŚ wszystko, co istnieje na Âświecie. Kiedy patrzyli, wjednej chwili widzieli wszystko, co ich otaczaÂło, i oglÂądali wokó³ siebie sklepienie niebieskie i okrÂągÂłe oblicze ziemi. [...] Ale StwĂłrca i TwĂłrca sÂłuchali ich bez radoÂści. — Nie podoba nam siĂŞ to, co mĂłwiÂą nasze stworzenia, nasze dzieÂła; wszystko wiedzÂą, to, co maÂłe, i to, co duÂże — rzekli.5Trzeba byÂło coÂś zrobiĂŚ. NaleÂżaÂło obniÂżyĂŚ poziom inteligencji ludzi (to znaczy form duchowych animujÂących ludzkie ciaÂła). SprawiĂŚ, aby Homo sapiens byÂł gÂłupszy: Có¿ teraz z nimi zrobimy? Niech ich wzrok dosiĂŞga tylko tego, co jest blisko, niech widzÂą tylko niewielkÂą czêœÌ oblicza ziemi! Nie podoba nam siĂŞ to, co mĂłwiÂą. CzyÂż nie sÂą ze swej natury zwykÂłymi stworzeniami i tworami [naszych rÂąk]? CzyÂż i oni majÂą byĂŚ bogami?6Popol Vuh opowiada nastĂŞpnie w symboliczny sposĂłb, co Nadzorcy zrobili, aby obniÂżyĂŚ inteligencjĂŞ i inne zdolnoÂści Homo sapiens: WĂłwczas Serce Nieba cisn¹³ im oparem w oczy, ktĂłre zamgliÂły siĂŞ jak powierzchnia lustra, gdy na nie chuchn¹Ì. Oczy ich zaĂŚmiÂły siĂŞ i mogli widzieĂŚ jedynie to. co byÂło blisko, tylko to byÂło dla nich jasne. W taki oto sposĂłb zostaÂły zniszczone mÂądroœÌ i wszelka wiedza owych czterech ludzi [pierwszych Homo sapiens]...7PowyÂższy fragment jest echem biblijnej opowieÂści o Adamie i Ewie, w ktĂłrej „paÂłajÂące miecze" blokowaÂły ludziom dostĂŞp do waÂżnej wiedzy. Oznacza to, Âże intencjÂą NadzorcĂłw jest to, aby ludzie nigdy nie posiedli wiedzy na temat Âświata istniejÂącego poza tym, ktĂłry postrzegamy zmysÂłami. Popol Vuh zawiera jeszcze jeden element warty podkreÂślenia, poniewaÂż jest on echem biblijnego wÂątku „pomieszania jĂŞzykĂłw" z opowieÂści o WieÂży Babel. Popol Vuhpodaje, Âże poszczegĂłlni „bogowie" mĂłwili ró¿nymi jĂŞzykami, ktĂłre plemiona staroÂżytnych MajĂłw zmuszone byÂły przyjmowaĂŚ, gdy dostawaÂły siĂŞ pod wÂładzĂŞ nowego „boga*. Nawet w Nowym ÂŚwiecie ludzie zostali podzieleni na ró¿nojĂŞzyczne grupy przez swoich nadzorczych „bogĂłw". Nadzorczy „bogowie" na wiele wiekĂłw przed przybyciem pierwszych HiszpanĂłw do Ameryki przestali ukazywaĂŚ siĂŞ bezpoÂśrednio ludziom. Mimo iÂż NOLe w dalszym ciÂągu obserwowano na caÂłym Âświecie, nikt ich jednak nie uwaÂżaÂł za pojazdy „bogĂłw". Rasa NadzorcĂłw postanowiÂła dziaÂłaĂŚ z ukrycia, co wywoÂłaÂło wraÂżenie, Âże opuÂściÂła ZiemiĂŞ i wrĂłciÂła do domu. Niestety, pozostaÂła na Ziemi, co pokazuje nastĂŞpny i chyba najbardziej zÂłowieszczy rozdziaÂł. ... Bogowie Edenu str. 151-153 CoÂś o Popol Vuh (KsiĂŞgaRady)
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2011, 13:04:20 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #28 : Kwiecień 21, 2011, 13:18:10 » |
|
I jeszcze o tych "ukrytych bogach" , Darku Nie sÂą wcale tak dobrze ukryci. .. "– Co to jest, don Juanie? – zapytaÂłem. – WszĂŞdzie dokoÂła dostrzegam ulotne, czarne cienie.
– Ach, to wÂłaÂśnie dziki wszechÂświat – odrzekÂł. – Niemierzalny, nieliniowy, wykraczajÂący poza sferĂŞ jĂŞzyka. Czarownicy staroÂżytnego Meksyku byli pierwszymi, ktĂłrzy te ulotne cienie ujrzeli, wiĂŞc zaczĂŞli za nimi pod¹¿aĂŚ. Widzieli je tak, jak ty je teraz widzisz, i widzieli je jako energiĂŞ w jej ruchu we wszechÂświecie. I faktycznie udaÂło im siĂŞ odkryĂŚ coÂś transcendentalnego.
PrzestaÂł mĂłwiĂŚ i spojrzaÂł na mnie. Jego pauzy byÂły zawsze doskonale zaplanowane. PrzestawaÂł mĂłwiĂŚ wĂłwczas, gdy umieraÂłem z ciekawoÂści.
– Co takiego odkryli, don Juanie? – zapytaÂłem.
– Odkryli, Âże mamy towarzysza na caÂłe Âżycie – powiedziaÂł tak dobitnie, jak tylko potrafiÂł. – DrapieÂżcĂŞ, ktĂłry przybyÂł z otchÂłani kosmosu i zawÂładn¹³ naszym Âżyciem. Ludzie sÂą jego wiĂŞÂźniami. Ten drapieÂżca jest naszym panem i wÂładcÂą. ZrobiÂł z nas potulne, bezradne baranki. JeÂżeli chcemy siĂŞ zbuntowaĂŚ, bunt zostaje zdÂławiony. JeÂżeli chcemy dziaÂłaĂŚ niezaleÂżnie, rozkazuje nam, byÂśmy tego nie robili. [...]
– Tylko dziĂŞki samodzielnym staraniom dotarÂłeÂś do czegoÂś, co szamani staroÂżytnego Meksyku nazywali kwestiÂą nad kwestiami – rzekÂł don Juan. – Tym razem caÂły czas owijaÂłem rzeczy w baweÂłnĂŞ, sugerujÂąc ci, Âże jesteÂśmy przez coÂś wiĂŞzieni. I rzeczywiÂście, coÂś nas wiĂŞzi! Dla czarownikĂłw staroÂżytnego Meksyku byÂł to fakt energetyczny.
– Dlaczego ten drapieÂżca zawÂładn¹³ nami w sposĂłb, o jakim mi mĂłwiÂłeÂś, don Juanie? – zapytaÂłem. – Musi istnieĂŚ jakieÂś logiczne wytÂłumaczenie.
– Jest wytÂłumaczenie – odparÂł don Juan – i to najprostsze na Âświecie. ZawÂładnĂŞli nami, poniewaÂż jesteÂśmy ich poÂżywieniem, i uciskajÂą nas bezlitoÂśnie, poniewaÂż utrzymujemy ich przy Âżyciu. My hodujemy kurczĂŞta na kurzych fermach, gallineros, drapieÂżcy zaÂś hodujÂą nas na ludzkich fermach, humaneros. Dlatego zawsze majÂą co jeœÌ.
Poczu³em, ¿e gwa³townie krêcê g³ow¹ na boki. Nie potrafi³em wyraziÌ swego g³êbokiego zaniepokojenia i niezadowolenia, ale moje cia³o zaczê³o siê poruszaÌ, by daÌ upust tym uczuciom. Trz¹s³em siê ca³y, od w³osów na g³owie po czubki palców stóp, zupe³nie bezwolnie.
– Nie, nie, nie, nie – usÂłyszaÂłem swĂłj gÂłos. – To absurd, don Juanie. To, co mĂłwisz, jest potworne. To po prostu nie moÂże byĂŚ prawda, ani dla czarownikĂłw, ani dla przeciĂŞtnych ludzi, ani dla nikogo.
– Dlaczego nie? – zapytaÂł chÂłodno don Juan. – Dlaczego nie? Bo ciĂŞ to doprowadza do szaÂłu?" (..) Aby zapewniĂŚ sobie naszego posÂłuszeĂąstwo, ulegÂłoœÌ i sÂłaboœÌ, drapieÂżcy wykonali fantastyczne posuniĂŞcie – fantastyczne, oczywiÂście, z punktu widzenia strategii wojennej, a przeraÂżajÂące z punktu widzenia tych, przeciwko ktĂłrym zostaÂło skierowane. Oddali nam swĂłj umysÂł! SÂłyszysz, co mĂłwiĂŞ? DrapieÂżcy oddajÂą nam swĂłj umysÂł, ktĂłry staje siĂŞ naszym umysÂłem. UmysÂł drapieÂżcĂłw jest barokowy, peÂłen sprzecznoÂści, posĂŞpny, przepeÂłniony obawÂą przed zdemaskowaniem, ktĂłre moÂże nastÂąpiĂŚ lada chwila. (..) – Ale dlaczego czarownicy staroÂżytnego Meksyku i wspó³czeÂśni czarownicy nic z tym nie robiÂą, choĂŚ widzÂą drapieÂżcĂłw?
– Ani ty, ani ja nic nie moÂżemy z tym zrobiĂŚ – odrzekÂł don Juan powaÂżnym, smutnym gÂłosem. – Jedyne, co nam pozostaje, to poddaĂŚ siĂŞ dyscyplinie, dziĂŞki ktĂłrej w koĂącu nie bĂŞdÂą mogli nas tkn¹Ì. Jak chcesz wymagaĂŚ od innych, by wziĂŞli na siebie taki trud? WyÂśmiejÂą ciĂŞ i wyszydzÂą, a co bardziej agresywni dadzÂą ci taki wpier**l, Âże popamiĂŞtasz. I zasadniczo nie dlatego, Âżeby nie chcieli ci wierzyĂŚ. G³êboko w kaÂżdym czÂłowieku tkwi atawistyczna, intuicyjna ÂświadomoœÌ istnienia drapieÂżcĂłw.
http://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/carlos-castaneda/umysl-latawca/
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #29 : Kwiecień 21, 2011, 13:50:20 » |
|
DziĂŞki >East<. uwaÂżam jednak, Âże moÂżemy siĂŞ od nich uwolniĂŚ i uczynimy to. MajÂą przewagĂŞ tylko nad tymi, ktĂłrzy dajÂą siĂŞ "prowadziĂŚ". KtoÂś mĂłwiÂł, Âże hodowano nas do ciĂŞÂżkiej pracy. ZastanĂłwmy siĂŞ nad tym. Gdyby komuÂś zaleÂżaÂło na naszej pracy to stworzyÂłby osobnika silnego, z mocnymi pazurami, futrem, raczej 4 noÂżnego niÂż stojÂącego chwiejnie na dwĂłch nogach. W wÂątku WIELKIE i maÂłe - istoty rozumne znajdziesz trochĂŞ materiaÂłu w tym temacie. Tu moÂżna mieĂŚ ró¿ne stanowiska. Jednak Twoje Dariuszu przedstawiaÂłoby EwĂŞ jako wybawicielkĂŞ  Szatana zresztÂą teÂż. A potem ten sam „wspaniaÂły szatan” wytraciÂł ca³¹ rodzinĂŞ Joba? PrĂłbujĂŞ ten temat ugryŸÌ od strony fizycznej, pomin¹Ì biblijne/religijne naleciaÂłoÂści. Dlatego nie wspomina o biblijnej Ewie, a tej z przekazĂłw mezopotamskich. Fakt, nie da siĂŞ wyrugowaĂŚ odniesieĂą do zrozumienia religijnego tych zagadnieĂą w 100%, ale na ile jest to moÂżliwe postarajmy siĂŞ.
|
|
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #30 : Kwiecień 21, 2011, 14:46:34 » |
|
Popieram stanowisko Dariusza. Postarajmy siê najpierw zrozumieÌ, co wydarzy³o siê tu, na Ziemi. Co tak naprawdê nam siê przytrafi³o? I na ile jesteœmy zdolni do poznania prawdy o naszym pochodzeniu, o nas samych? To, ¿e nie posiadamy wszystkich umiejêtnoœci bogów, wcale nie sytuuje nas ni¿ej nich. Wprawdzie s¹ na³o¿one na nas pewne ograniczenia, sami je boleœnie odczuwamy, ale posiadamy inteligencjê i ³¹cznoœÌ z duchem. Na ile potrafimy to wykorzystaÌ, na tyle mo¿na bêdzie mówiÌ o nie/trwa³oœci wiêzienia. Wola bycia wolnym jest silniejsza od czegokolwiek. ¯adne mury jej nie sprostaj¹.
Wiedza przecieka do nas, mimo zabezpieczeù. Wci¹¿ stajemy siê m¹drzejsi, uczymy siê dziêki w³asnym doœwiadczeniom. Potrafimy ³¹czyÌ fakty, wyci¹gaÌ wnioski, mimo, ¿e jeszcze nie wszystko rozumiemy. Ale czas jest naszym sprzymierzeùcem.
Zbawienie polega na wybawieniu nas od naszych nadzorów. I prawdopodobnie oni równie¿ w tym upatruj¹ swego zbawienia, poprzez nas. Nasze losy wydaj¹ siê byÌ mocno sprzê¿one. Z pewnoœci¹ istnieje wy¿sza rzeczywistoœÌ, która powo³a³a naszych bogów do istnienia. Nie nale¿y jej myliÌ z biblijnym królestwem bóstw. Powinniœmy uwa¿aÌ, do kogo siê modlimy oddaj¹c nasz¹ moc.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #31 : Kwiecień 21, 2011, 16:56:18 » |
|
PowinniÂśmy uwaÂżaĂŚ, do kogo siĂŞ modlimy oddajÂąc naszÂą moc.  Masz racjĂŞ, osobiÂście idĂŞ dalej i nie modlĂŞ siĂŞ do Âżadnego boga, ni anioÂła, ni niczego i nikogo. PozwolĂŞ sobie powrĂłciĂŚ raz jeszcze do sprawy uczynienia nas jako roboli, niewolnikĂłw. Tym razem wzmianki z Mezopotamii: .... Cywilizacje staroÂżytnej Mezopotamii odnotowaÂły bardzo duÂżo historycznych wydarzeĂą na glinianych tabliczkach. Niestety ocalaÂła jedynie niewielka ich czciĂŚ, lecz na szczĂŞÂście nawet na tych nielicznych, ktĂłre zachowaÂły siĂŞ do naszych czasĂłw, znajdujemy godne uwagi fakty dotyczÂące „bogĂłw"-NadzorcĂłw oraz ich stosunku do gatunku Homo sapiens. Zgodnie z inskrypcjami wyrytymi na mezopotamskich tabliczkach byÂły to czasy, kiedy nie byÂło jeszcze ludzi. ZiemiĂŞ zasiedlali czÂłonkowie cywilizacji NadzorcĂłw Jednak ich Âżycie na niej nie byÂło przyjemne. Prowadzona przez nich eksploatacja naturalnych bogactw Ziemi kosztowaÂła ich wiele wysiÂłku. Jedna z tabliczek mĂłwi: Gdy bogowie tak jak ludzie Pracowali ciĂŞÂżko i cierpieli od trudu A trud bogĂłw byÂł wielki Praca byÂła ciĂŞÂżka i zmartwieĂą byÂło moc4 Tabliczki opisujÂą ich Âżycie jako nieustannÂą harĂłwkĂŞ, gdyÂż musieli oni wznosiĂŚ budynki, kopaĂŚ kanaÂły i prowadziĂŚ prace gĂłrnicze. „Bogowie" wcale nie byli s/izĂŞÂśliwi ze swojego losu. ÂŁatwo ulegali podszeptom wiecznie niezadowolonych, dochodziÂło takÂże wÂśrĂłd nich do skrytobĂłjstw i wybuchĂłw buntĂłw przeciwko przywĂłdcom. IstniaÂła potrzeba rozwiÂązania tych problemĂłw. Uznano, Âże najlepszym wyjÂściem bĂŞdzie stworzenie nowej istoty potrafiÂącej wyrĂŞczyĂŚ NadzorcĂłw z wszystkich prac fizycznych, jakie wykonywali oni dotychczas na Ziemi. KierujÂąc siĂŞ tÂą ideÂą „bogowie"- Nadzorcy stworzyli gatunek Homo sapiens, czyli czÂłowieka. Tabliczki z Mezopotamii opowiadajÂą historiĂŞ stworzenia, wedÂług ktĂłrej jeden z .bogĂłw" zostaje zabity, po czym jego krew i ciaÂło zostaje zmieszane z glinÂą. Z tej mieszaniny stworzony zostaje nastĂŞpnie czÂłowiek. Nowa ziemska istota jest bardzo podobna wyglÂądem do swoich twĂłrcĂłw - NadzorcĂłw. W swojej ksi¹¿ce Dwunasta planeta Zecharia Sitchin analizuje wyczerpujÂąco sumeryjskÂą historiĂŞ stworzenia. SÂądzi, Âże opowieœÌ o zmieszaniu boskiego ciaÂła z glinÂą mogÂła odnosiĂŚ siĂŞ do inÂżynierii genetycznej. Sitchin stara siĂŞ umocniĂŚ swĂłj zadziwiajÂący wniosek, wskazujÂąc na te z sumeryjskich tabliczek, ktĂłre stwierdzajÂą, Âże pierwsze ludzkie istoty byÂły hodowane w kobiecych Âłonach „bogĂłw"-NadzorcĂłw. WedÂług tabliczek Nadzorcy mieli mĂŞskie i ÂżeĂąskie ciaÂła, ktĂłre rozmnaÂżaÂły siĂŞ poprzez stosunki pÂłciowe. Potwierdzeniem tego jest informacja znajdujÂąca siĂŞ na mezopotamskich tabliczkach mĂłwiÂąca, Âże Mezopotamczycy dostarczali rzÂądzÂącym „bogom"-Nadzorcom ludzkich prostytutek. Sitchin uwaÂża, Âże „glina" byÂła specjalnÂą substancjÂą, ktĂłrÂą moÂżna byÂło umieÂściĂŚ w Âłonie NadzorczyĂą. ZawieraÂła ona wytworzone przez genetykĂłw komĂłrki nowego niewolniczego stworzenia - Homo sapiens. Ludzie mogli byĂŚ rozmnaÂżani ten sposĂłb ze wzglĂŞdu na swoje fizyczne podobieĂąstwo do NadzorcĂłw. Co ciekawe, nasi wspó³czeÂśni naukowcy w podobny sposĂłb wyhodowali na przykÂład zebrĂŞ w Âłonie klaczy. Do stworzenia czÂłowieka przyczyniÂł siĂŞ szczegĂłlnie jeden z mezopotamskich .bogĂłw". Na imiĂŞ miaÂł Ea. Gliniane tabliczki podajÂą, Âże byÂł on synem krĂłla NadzorcĂłw, ktĂłry rzÂądziÂł innÂą planetÂą nale¿¹cÂą do rozlegÂłego imperium NadzorcĂłw. Ksi¹¿ê Ea znany byÂł pod imieniem Enki oznaczajÂącym „pan (lub ksi¹¿ê) Ziemi". Teksty pozostawione przez staroÂżytnych SumerĂłw stwierdzajÂą, Âże tytuÂł ten nie byÂł zbyt adekwatny, poniewaÂż Ea straciÂł panowanie nad g³ównymi czĂŞÂściami Ziemi na rzecz swojego przyrodniego brata Enlila w rezultacie jednej z niezliczonych intryg i prĂłb przejĂŞcia wÂładzy, ktĂłre wydajÂą siĂŞ byĂŚ immanenmÂą cechÂą charakteru NadzorcĂłw. ... Bogowie Edenu str.39,40 EDYCJA: Historia o tym, Âże byliÂśmy niewolnikami jest o tyle ciekawa, Âże rodzi pytanie - dlaczego juÂż nimi nie jesteÂśmy? ... A moÂże nadal jesteÂśmy niewolnikami tylko nie o pracĂŞ fizycznÂą tutaj chodzi? A kto powiedziaÂł, Âże juÂż nimi nie jesteÂśmy? Lubimy siebie przedstawiaĂŚ w lepszym Âświetle niÂż jest w rzeczywistoÂści, jednak ta rzeczywistoœÌ jest ... nie po naszej myÂśli.  Obecnie ta forma niewolnictwa posiada nieco innÂą formĂŞ jednak w dalszym ciÂągu poruszamy siĂŞ w "kieracie". ByĂŚ moÂże chodzi tu o "lusz" - jak niektĂłrzy podkreÂślajÂą, choĂŚ osobiÂście uwaÂżam, Âże ta forma wykorzystywana jest przez inne cywilizacje. Co zaÂś tyczy naszych biblijnych i niebiblijnych bogĂłw, tu w grĂŞ wchodzi niechĂŞĂŚ do nas jako "produktu" (niechĂŞĂŚ, ktĂłra byÂła przejawiana od poczÂątku naszego istnienia), ktĂłry wymyka siĂŞ spod kontroli i moÂże siĂŞ usamodzielniĂŚ. Bo nas bĂłg wywaliÂł z Edenu bo jakieÂś jabÂłko zerwaliÂśmy?.. no bez przegiĂŞĂŚ...
 Ciekawe i intrygujÂące, prawda? Jednak nie ma to nic wspĂłlnego z biblijnym "teatrzykiem". PrzytoczĂŞ tu kolejny cytat: ... Wczesnomezopotamskie teksty opisujÂące Âżycie pod rzÂądami _bogĂłw"-NadzorcĂłw zawierajÂą rĂłwnieÂż innÂą sÂłynnÂą historiĂŞ Starego Testamentu - dzieje Adama i Ewy - ktĂłra zostaÂła z nich zapoÂżyczona. -BĂłg" lub .Pan BĂłg" wystĂŞpujÂący w biblijnej historii o Adamie i Ewie to nie kto inny jak owi Nadzorcy - wÂładcy Ziemi. OpowieœÌ 0 Adamie i Ewie jest wyjÂątkowa, bowiem jest caÂłkowicie symboliczna i poprzez swoje symbole daje intrygujÂący opis poczÂątkĂłw historii czÂłowieka. WedÂług Biblii Adam, ktĂłry symbolizuje pierwszego czÂłowieka, zostaÂł stworzony przez „Boga" z „ziemskiego pyÂłu". Jest to zbieÂżne ze znacznie starszym mezopotamskim wierzeniem, Âże Homo sapiens zostaÂł czĂŞÂściowo stworzony z „gliny". ÂŻona Adama, Ewa, zostaÂła rĂłwnieÂż stworzona sztucznie. Obydwoje mieszkali w raju zwanym „Ogrodami Edenu". Zgodnie ze wspó³czesnymi poglÂądami biblijny Eden mieÂściÂł siĂŞ w Mezopotamii miĂŞdzy Tygrysem i Eufratem. Stary Testament powiada, Âże Adam (pierwszy czÂłowiek) zostaÂł stworzony przez „Boga", aby mu sÂłuÂżyĂŚ. Jego zadaniem miaÂła byĂŚ uprawa ziemi i opieka nad bujnymi ogrodami, ktĂłrych wÂłaÂścicielem byÂł „BĂłg". DopĂłki Adam i Ewa akceptowali swĂłj status i sÂłuchali poleceĂą swoich panĂłw, wszystkie ich fizyczne potrzeby byÂły zaspokajane i mogli stale przebywaĂŚ w „raju". IstniaÂł jednak pewien bezwzglĂŞdny zakaz, ktĂłrego nie wolno im byÂło pod Âżadnym pozorem zÂłamaĂŚ - nie wolno im byÂło zdobywaĂŚ wiedzy z pewnych dziedzin. Te zakazane dziedziny symbolizujÂą w tej historii dwa drzewa: „drzewo wiedzy dobra i zÂła" i „drzewo wiedzy Âżycia". Pierwsze z nich oznacza znajomoœÌ etyki i prawa, drugie natomiast wiedzĂŞ, jak odzyskaĂŚ 1 zachowaĂŚ odrĂŞbnoœÌ i nieÂśmiertelnoœÌ duszy. Adam i Ewa wypeÂłniali przykazania swoich panĂłw i Âżyli w materialnym dostatku, dopĂłki na scenĂŞ nie wkroczyÂła jeszcze jedna grupa. TĂŞ interwencyjnÂą grupĂŞ sym- bolizuje w¹¿. W¹¿ przekonaÂł EwĂŞ, aby sprĂłbowaÂła „owocu"14 z drzewa „wiedzy dobra i zÂła". Ewa posÂłuchaÂła jego podszeptu, a za niÂą Adam. Ten postĂŞpek z miejsca zaalarmowaÂł „Boga", to znaczy przywĂłdcĂŞ NadzorcĂłw: Pan BĂłg rzekÂł: „Oto czÂłowiek staÂł siĂŞ taki jak My: zna dobro i zÂło; a co bĂŞdzie, jeÂśli teraz wyciÂągnie rĂŞkĂŞ, i zerwie takÂże z drzewa Âżycia, i zje go i bĂŞdzie ÂżyĂŚ wiecznie? Genesis 3.2215PowyÂższy urywek ujawnia waÂżnÂą prawdĂŞ, ktĂłrej odbicie znajdujemy w wielu religiach. Prawdziwe zrozumienie etyki, prawoÂści i sprawiedliwoÂści jest warunkiem wstĂŞpnym do uzyskania wolnoÂści ducha i nieÂśmiertelnoÂści. Bez fundamentu etycznego peÂłne duchowe wyzwolenie jest zÂłudnÂą mrzonkÂą. To oczywiste, Âże Nadzorcy nie chcieli, aby rodzaj ludzki wkroczyÂł na drogĂŞ duchowego wyzwolenia. Nadzorcze spoÂłeczeĂąstwo chciaÂło mieĂŚ niewolnikĂłw. Trudno jest uczyniĂŚ niewolnikami ludzi, ktĂłrzy rozumiejÂą, co to jest prawoœÌ i etyka. UmiejĂŞtnoœÌ ludzi odró¿niania dobra od zÂła groziÂła tym. Âże zastraszanie ich za pomocÂą fizycznych gróŸb staÂłoby siĂŞ niemoÂżliwe. A co najwaÂżniejsze, utrata moÂżliwoÂści utrzymywania dusz w puÂłapce ludzkiego ciaÂła, ktĂłre mogÂłyby one uÂżywaĂŚ i opuszczaĂŚ zaleÂżnie od swojej woli. mogÂła doprowadziĂŚ do sytuacji, w ktĂłrej nie byÂłoby skÂąd braĂŚ dusz niezbĂŞdnych do animowania niewolniczych ciaÂł. Sumeryjskie tabliczki ujawniajÂą, Âże intencjÂą NadzorcĂłw byÂło zwiÂązanie „duchowych form" z ludzkim ciaÂłem na staÂłe Wczesna prĂłba czÂłowieka zmierzajÂąca do uwolnienia siĂŞ z tych duchowych wiĂŞzĂłw poprzez ..zjedzenie" owocu z biblijnego „drzewa" musiaÂła wiec byĂŚ powstrzymana... i to szybko! Komputer mi coÂś szwankuje wiĂŞc ciÂąg dalszy nastÂąpi. 
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2011, 21:52:21 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #32 : Kwiecień 21, 2011, 22:59:02 » |
|
Darku napisa³eœ uwa¿am jednak, ¿e mo¿emy siê od nich uwolniÌ i uczynimy to. Maj¹ przewagê tylko nad tymi, którzy daj¹ siê "prowadziÌ". cytat z Castaniedy : Oddali nam swój umys³! S³yszysz, co mówiê? Drapie¿cy oddaj¹ nam swój umys³, który staje siê naszym umys³em.Jeœli przyj¹Ì , i¿ nas umys³ jest umys³em Drapie¿cy - narzucony przez obc¹ nam œwiadomoœÌ po to, by oddzieliÌ nas od prawdy o sobie samym , od Œwiadomoœci - zatem uwolnienie siê mo¿e nast¹piÌ jedynie poprzez uczynienie siebie .. niestrawnym dla umys³u  ProwadziÌ dajemy siê wszyscy, poniewa¿ musimy korzystaÌ z umys³u w tym œwiecie form przejawionych. Niestety, ale trzeba uznaÌ, ¿e przewagê maj¹ nad ka¿dym . Mo¿emy uznaÌ to , lecz jednoczeœnie pozostaÌ niewzruszonymi wobec tego, co drapie¿ca dla nas wymyœla. Myœli, zauwa¿ , pojawiaj¹ siê, p³yn¹, napieraj¹ . Momenty ca³kowicie wolne od myœli wystêpuj¹ niezmiernie rzadko. Drapie¿ca nie potrafi byÌ nieaktywny. Jest bardzo niecierpliwy , bardzo ¿ar³oczny. Mo¿esz go pokonaÌ tylko spokojem i niewzruszonoœci¹ -ow¹ dyscyplin¹, a nie walk¹ ,oporem. Nie masz tyle si³ na opór i walkê. Ka¿da argumentacja zostanie zbita i przeinaczona. Ale zawsze mo¿esz go obserwowaÌ i niewzruszenie mówiÌ " widzê Cie, nie jesteœ mn¹". Kiedy powiesz o tym komuœ, to wiedz, ¿e ludzie na ogó³ bêd¹ kluczyÌ i kombinowaÌ, aby uzasadniÌ prawo istnienia umys³u. Bêd¹ go usprawiedliwiaÌ s¹dz¹c, ¿e usprawiedliwiaj¹ siebie samego. Umys³ jest potrzebny na co dzieù. O tak ! Jest potrzebny. Tak jak potrzebne jest zwierzê pilnuj¹ce podwórka. Lecz to wymaga³oby zupe³nej zmiany ról. Oto hodowlany kurczak zyskuje œwiadomoœÌ i zapêdza swego pana do kurnika !! Niemo¿liwe ? Mo¿liwe , kiedy zrozumiesz, ¿e "Jego najwiêkszy kant polega na tym, i¿ uwierzy³eœ, ¿e on to Ty".
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
nagumulululi
Gość
|
 |
« Odpowiedz #33 : Kwiecień 22, 2011, 10:24:02 » |
|
Czy grzechem mo¿e byÌ zjedzenie jab³ka jak ktoœ zapyta³ i odpowiedzia³ sobie "bez przesady". Taka odpowiedŸ mo¿e wy³¹cznie cechowaÌ bia³ego cz³owieka zachodu, który zamiata do œmiernika rzeczy których pojaÌ nie mo¿e, nadajaÌ im marginalne znaczenie. W religiach wschodu uczeù poœwiêca z szacunkiem ca³e ¿ycie aby zrozumieÌ najprostrze, oczywiste rzeczy znajdujaÌ w nich g³êbie niedostrzegalna. Dlatego w³aœnie w buddyŸmie tak istotn¹ rolê odgrywa "pustka" bêd¹ca dla cz³owieka zachodu niczym, dla wschodu wszystkim. Dziêki temu na wschodzie nadal istnieje ³¹cznik wspó³czesnych ze œwiatem staro¿ytnym, ze œwiatem przodków i pradawnych ideii. Cz³owiek zachodu nieustannie d¹¿y do tego aby uwolniÌ siê od "dogmatów" których zrozumieÌ nie mo¿e, znajduj¹Ì wyjœcie poprzez ich "zabicie" czyli uwolnienie siê od nich, wyparcie do podœwiadomoœci. Obsesyjne d¹¿enie do wolnoœci , jak¿e charakterystyczne dla ob³udnej œwiadomoœci zachodu, prowadzi go jednak do coraz wiêkszego zniewolenia.
Aby nieco rozÂświetliĂŚ temat proponowaÂłbym zajaĂŚ siĂŞ w pierwszym rzĂŞdzie tematem "ÂświadomoÂści", czym wÂłaÂściwie jest i dlaczego jest tak mocno zwiÂązano z ego jednostki.
Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc. W pracach Junga zwraca siê czêsto uwagê na archetypowe wystêpowanie modelu lustra, jako najbli¿ego pojêciu œwiadomoœci. W umyœle cz³owieka powstaje model istniej¹cego œwiata, skoncentrowanego wokó³ ego, ja. Dzia³aj¹ tam prawa, matematyka, nauka i prawa racjonalne, wymodelowane jak w przys³owionym matrixie, sieci neuronowej. Ten model œwiata stanowi racjonalnoœÌ. W tym modelu istniejemy oczyiœcie my sami. Dziêki temu mo¿emy obserwowaÌ samych siebie w tym modelu, bior¹Ì udzia³ w wirtualnej grze. Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy cz³owiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym ¿e po tej drugiej stronie lustra stoi w³aœnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzê, ono zdaje sobie sprawê z tego ¿e po drugiej stronie lustra jest ktoœ inny. Racjonalista skomentuje to g³upot¹ zwierzêcia, natomiast filozof mocno siê nad tym zastanowi i byÌ mo¿e to cz³owiek oka¿e siê w tym eksperymencie g³upcem, poniewa¿ swój obraz uwa¿a za siebie, czyli mówiac krótko, swoje wirtualne ego stworzone w umyœle, wirtualna postaÌ jest nim samym, a cia³o które dotyka staje siê czymœ obcym i pojawia siê uczucie biblijnego wstydu. Doskona³ym modelem œwiadomoœci, tej spod symbolu "wielkiego oka boga" jest równie¿ telewizja. Cz³owiek ogl¹da w niej samego siebie, zdajaÌ sobie sprawê ¿e tam jest prawdziwy jego obraz. Podobnie jest w psychologii g³ebi, g³eboko w nszym umyœle, gdzie nieœwiadomoe procesy przygl¹daj¹ siê "wielkiemu lustru" obserwuj¹Ì to co ono ze sob¹ niesie. Wiele nawi¹zaù do tego modelu znajduje siê choÌby w przepowiedniach fatimskich, gdzie pojawia siê na niebie wielki "ekran".
Polecam symboliczny fragment: TreœÌ trzeciej tajemnicy fatimskiej ujawni³ publicznie Jan Pawe³ II 26 czerwca 2000, by³a w niej mowa o "bia³ym kap³anie gin¹cym od kuli z broni palnej", co czêœÌ osób odnosi do zamachu na Jana Paw³a II z 13 maja 1981.
Relacja ÂŁucji:
„ZobaczyliÂśmy w nieogarnionym Âświetle, ktĂłrym jest BĂłg, "coÂś podobnego do tego, jak widzi siĂŞ osoby w zwierciadle, kiedy przechodzÂą przed nim", biskupa odzianego w biel "mieliÂśmy przeczucie, Âże to jest Ojciec ÂŚwiĂŞty".
Problem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji. Obserwuj¹c relacje telewizyjne, nie sposób dogrzebaÌ siê do prawdy. Tak dzieje siê z ka¿dym z nas, choÌ wydaje siê nam ¿e to my jesteœmy w³aœciwielami stacji telewizyjnej która w naszej g³ebi projektuje nam pewne przedstawienia. Na tym tle doskonale obserwuje siê konflikt tych którzy bezkrytycznie obserwuj¹ to co wystêpuje w przekazie z tymi którzy nieustannie oskar¿aj¹ o manipulacje. Walka racjonalistów do których zwykle ekran nale¿y, ze zwolennikami teorii spiskowych - orêdowników podœwiadomoœci - siedliska mitologicznego "diab³a". Zwolennicy teorii spiskowych najczeœciej odsy³ani s¹ do wariatkowa.
Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoœc? modelem w umyœle cz³owieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy te¿ odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiêgiem, dostêpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym które nie pasuj¹ do modelu? W tym alegorycznym przedstawieniu, na uwagê zas³uguj¹ choÌby obserwacje œrodowisk artystycznych, które w czasach komunizmu, musia³y symbolicznie kodowaÌ pewne oœmieszaj¹ce prawdy, aby nie by³y zrozumia³e przez cenzorów, a dostêpne ludziom którzy znali jêzyk tego przekazu, odnajduj¹c prawdê. Podobnie jest z podœwiadomoœcia, która je¿eli chce przekazaÌ przez "cenzurê" pewne prawdy, musi pos³ugiwaÌ siê symbolik¹, w przeciwnym przypadku nic nie zostanie ujawnione. Tak dzieje siê w³aœnie w marzeniach sennych. Tak w³aœnie funcjonuje œwiadomoœÌ i ego, które powsta³o podczas mitycznego zjedzenia jab³ka z drzewa dobra i z³a. Dobre jest to co pasuje do modelu i jest w interesie racjonalnym, a z³e to co do niego nie przystaje i burzy dotychczasowy porz¹dek. Drzewo dobra i z³a, to by³o w³aœnie drzewo bogów, drzewo ich rodu. W¹¿ nie k³ama³ ¿e po jego zjedzeniu staniecie siê tacy jak oni, bogowie. Ludzkie córki, mityczne zatem córki Ewy zwi¹za³y siê z bogami - "zjadaÌ jab³où". Narodzi siê w was œwiadomoœÌ, jako grzech pierworodny a dla wspóczesnych ludzi "wywy¿szenie" we wrzechœwiecie - nic bardziej bzdurnego. Skoro wielu z was zaprzecza temu, sk¹d pewnoœÌ sami w³aœnie nie jesteœmy tymi upad³ymi.
W tym kontekÂście moÂże racje majÂą buddyÂści, twierdzÂący Âże zanik ego jest przepustkÂą do oÂświecienia i nirwany, kto wie?
EDIT: W tym kontekÂście doskonale widaĂŚ przyczynĂŞ dlaczego ludzie zachodu uznajÂą iÂż po Âśmierci nic siĂŞ nie dzieje, ich dusza idzie gdzieÂś tam i czeka na koniec czasĂłw. CzÂłowiek zachodu uwaÂża - utoÂżsamia duszĂŞ z ego, jak widaĂŚ w wielu wywodach, a ego jako takie jest Âśmiertelne. Na wschodzie jednak dominuje wiara w reainkarnacje, poniewaÂż tam ego nie jest utoÂżsamiane z duszÂą.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 11:47:03 wysłane przez nagumulululi »
|
Zapisane
|
|
|
|
Dariusz
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 3
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 6024
Zobacz profil
Email
|
 |
« Odpowiedz #34 : Kwiecień 22, 2011, 11:13:23 » |
|
cytat z Castaniedy : Oddali nam swój umys³! S³yszysz, co mówiê? Drapie¿cy oddaj¹ nam swój umys³, który staje siê naszym umys³em.Jeœli przyj¹Ì , i¿ nas umys³ jest umys³em Drapie¿cy - narzucony przez obc¹ nam œwiadomoœÌ po to, by oddzieliÌ nas od prawdy o sobie samym , od Œwiadomoœci - zatem uwolnienie siê mo¿e nast¹piÌ jedynie poprzez uczynienie siebie .. niestrawnym dla umys³u  Wszak i Biblia "mówi", ¿e zostaliœmy stworzeni na "obraz i podobieùstwo". Czyje? Naszych twórców rzecz jasna.  Nic wiêc w tym dziwnego. Warto jednak pamiêtaÌ, ¿e i ci twórcy mieli ró¿ne podejœcie do ró¿nych rzeczy. To dlatego En-Lil - biblijny Bóg Jahwe - "bractwo Wê¿a" (to wszystko ten sam schemat) tak du¿¹ wagê przywi¹zywali do eksterminacji wszystkich ludów zamieszkuj¹cych tzw. "ziemiê obiecan¹", a w czasach wspó³czesnych próby wyniszczenia poza ¯ydami równie¿ S³owian i innych czystych etnicznie narodów, ludów. Pomijaj¹c ¯ydów, niemal wszystkie inne narody w linii prostej wywodz¹ siê od "drapie¿cy" ale o jak¿e odmiennym œwiatopogl¹dzie od pozosta³ych twórców - drapie¿ców, czyli En-Ki'ego (póŸniej w Biblii przedstawianego jako Szatan). Wiêc skoro wœród nich, czyli u Ÿród³a potrafili siê znaleŸÌ inaczej myœl¹cy to i my uporamy siê z tym "problemem". Tak mniej wiêcej postrzegam to w tej chwili. 
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 11:17:16 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
PozwĂłl sobie byĂŚ sobÂą, a innym byĂŚ innymi.
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #35 : Kwiecień 22, 2011, 11:32:52 » |
|
witaj nagumulululiProblem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji ŒwiadomoœÌ manipulowaÌ ? To raczej domena umys³u. Ale to dziêki niemu ostatecznie w³aœnie œwiadomoœÌ odkrywa sam¹ siebie, choÌby poprzez zaprzeczenie .Odkrywa czym nie jest. Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc. Kto /co decyduje o tej "bezspornoœci " ? . Bez œwiadomoœci nic by nie istnia³o. Zwierzê ,nawet kamieù s¹ w pewnej mierze œwiadome. Nie w takim sensie jak cz³owiek. Tu chodzi o czêstotliwoœÌ i rezonans co stanowi istotê przejawiania siê œwiadomoœci w takiej a nie innej formie. Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy cz³owiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym ¿e po tej drugiej stronie lustra stoi w³aœnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzê, ono zdaje sobie sprawê z tego ¿e po drugiej stronie lustra jest ktoœ inny . Cz³owiek identyfikuje siê z "ja" dlatego s¹dzi, ¿e to jest on. Zwierzê nie identyfikuje siê ze swoj¹ w³asn¹ postaci¹ ani z wyobra¿eniem o nim. W tym sensie ono nie ma "ja" . Ono po prostu jest i reaguje. Akcja-reakcja. Tak to widzê
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #36 : Kwiecień 22, 2011, 11:45:21 » |
|
W tym kontekÂście moÂże racje majÂą buddyÂści, twierdzÂący Âże zanik ego jest przepustkÂą do oÂświecienia i nirwany, kto wie?
zanik ego moÂże byĂŚ po prostu wyzwoleniem siĂŞ z wszelkiej iluzji tej rzeczywistoÂści, ktĂłrÂą prawdopodobnie sami(ego) sobie stwarzamy co chwilĂŞ od nowa,- ale przecieÂż ego nie chce byĂŚ unicestwione- wiĂŞc stosuje kaÂżde moÂżliwe "sztuczki" aby go nie pokonaĂŚ. 
|
|
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
nagumulululi
Gość
|
 |
« Odpowiedz #37 : Kwiecień 22, 2011, 12:10:23 » |
|
witaj nagumulululiProblem jednak w tym ¿e model telwizji doskonale obrazuje jak bardzo œwiadomoœÌ usi³uje nami manipulowaÌ, dbajac o swoje interesy, zazwyczaj zak³amane i pe³ne hipokryzji ŒwiadomoœÌ manipulowaÌ ? To raczej domena umys³u. Ale to dziêki niemu ostatecznie w³aœnie œwiadomoœÌ odkrywa sam¹ siebie, choÌby poprzez zaprzeczenie .Odkrywa czym nie jest. ŒwiadomoœÌ jest czêœci¹ umys³u. Ale jak widaÌ u ciebie jest inaczej, u ciebie œwiadomoœÌ w³ada umus³em, jak przeczyta³em ni¿ej. No có¿, diagnoza znana. Bezspornioe cz³owiek ró¿ni siê od zwierzêcia tym ¿e posiada ow¹ œwiadomoœÌ i ego. Z dawien dawna filozofia, nauka a nwet dawni alchemicy zadawali sobie to pytanie czym mo¿e byÌ œwiadomoœc. Kto /co decyduje o tej "bezspornoœci " ? . Bez œwiadomoœci nic by nie istnia³o. Zwierzê ,nawet kamieù s¹ w pewnej mierze œwiadome. Nie w takim sensie jak cz³owiek. Tu chodzi o czêstotliwoœÌ i rezonans co stanowi istotê przejawiania siê œwiadomoœci w takiej a nie innej formie.
No co¿, wynika z tego ¿e inaczej rozumiesz termin œwiadomoœÌ. Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji "ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci." Przekonuje nas o tym pewien eksperyment. Gdy cz³owiek stanie przed lustrem, patrzy, to wie o tym ¿e po tej drugiej stronie lustra stoi w³aœnie on. Gdy przed lustrem stanie zwierzê, ono zdaje sobie sprawê z tego ¿e po drugiej stronie lustra jest ktoœ inny . Cz³owiek identyfikuje siê z "ja" dlatego s¹dzi, ¿e to jest on. Zwierzê nie identyfikuje siê ze swoj¹ w³asn¹ postaci¹ ani z wyobra¿eniem o nim. W tym sensie ono nie ma "ja" . Ono po prostu jest i reaguje. Akcja-reakcja.
Tak to widzĂŞ
Jak widaĂŚ, czÂłowiek zawsze stawia siĂŞ ponad, uznajac zwierzĂŞta za proste automaty, a siebie za myÂślÂącego boga. Nawet nie wiesz o tym Âże jest dokÂładnie odwrotnie , ale to dÂługa droga. No ale przecieÂż nie spodziewaÂłbym siĂŞ Âże ktoÂś spojrzy w lustro i zobaczy tam nie tylko swĂłj boski obraz.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:18:53 wysłane przez nagumulululi »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #38 : Kwiecień 22, 2011, 12:11:44 » |
|
ale przecieÂż ego nie chce byĂŚ unicestwione- wiĂŞc stosuje kaÂżde moÂżliwe "sztuczki" aby go nie pokonaĂŚ.
I wtedy, gdy widzisz te sztuczki to mo¿esz siê przekonaÌ o tym ,¿e nie jesteœ swoim ego. Tego trzeba doœwiadczyÌ. PoczuÌ ból, albo stratê (np finansow¹) i z³oœÌ, albo odwrotnie - przyjemnoœÌ i radoœÌ, obfitoœÌ ,bogactwo , a jednoczeœnie w œrodku siebie samego obserwowaÌ jak ego reaguje, jak rz¹dz¹ nim emocje , jakie reakcje pojawiaj¹ siê na akcje, nie przywi¹zywaÌ siê do tego. Twoja prawdziwa istota raduje siê wolnoœci¹ od tego ,co stworzony przez ni¹ awatar prze¿ywa. A kiedy umys³ dowiaduje siê , ¿e jest obserwowany to wyg³adza siê niczym ustaj¹ce fale marszcz¹ce taflê wody. .. natur¹ umys³u jest to, i¿ jest narzêdziem dla œwiadomoœci. Nie unicestwia siê przydatnego narzêdzia.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #39 : Kwiecień 22, 2011, 12:18:02 » |
|
Nie moÂżna uwolniĂŚ siebie od myÂśli , bo myÂśl jest uczuciem , a uczucie myÂślÂą, tak byÂło jest i bĂŞdzie. W innym wypadku , istota nasza pozbawiona myÂśli przestaÂła by istnieĂŚ.
Jednak gdy myÂśl miast kalkulacji opÂłacalnoÂści napeÂłnia siĂŞ uczuciem dobra , zmienia siĂŞ wibracja otoczenia. To co jest ciemne rozÂświetla siĂŞ jasnoÂściom uczuĂŚ.
Taka ewolucyjna a zarazem prosta zmiana jest zupeÂłnie wystarczajÂąca.
Kiara.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:19:22 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #40 : Kwiecień 22, 2011, 12:18:36 » |
|
Nie unicestwia siĂŞ przydatnego narzĂŞdzia.
otó¿ to, skoro nic nie dzieje siê bez przyczyny- wiêc wszystko musi mieÌ sens tym samym,- nawet jeœli go nie dostrzegamy.. pozdr. 
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 12:19:06 wysłane przez songo1970 »
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #41 : Kwiecień 22, 2011, 12:20:16 » |
|
Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoÂśc? modelem w umyÂśle czÂłowieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy teÂż odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiĂŞgiem, dostĂŞpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym ktĂłre nie pasujÂą do modelu? Jest wiele rzeczywistoÂści. NiektĂłre poddajÂą siĂŞ naszej percepcji, inne jeszcze nie. UmiejĂŞtnoœÌ dostrzegania tych g³êbszych, zaleÂży od poziomu, z ktĂłrego patrzymy. Lustra majÂą swojÂą mrocznÂą g³êbiĂŞ. Instynktownie jÂą omijamy skupiajÂąc siĂŞ na powierzchownym obrazie. Jednak g³êbia nas dopada, bo jesteÂśmy rĂłwnieÂż niÂą. To nasza podÂświadomoœÌ. Jak sÂłusznie zauwaÂżyÂłeÂś dopada nas w snach, stanach skupienia, wyciszenia. WĂłwczas, niby z pustki wyÂła¿¹ demony… ale i siÂły jasne…  CzÂłowiek biaÂły doskonale wie, Âże istniejÂą inne Âświaty (rzeczywistoÂści), dlatego stara siĂŞ je zg³êbiaĂŚ racjonalnie, poprzez naukĂŞ. W niczym ta metoda badawcza nie ustĂŞpuje mistycznej. Poza tym, Âże ta druga zachodzi jakby spontanicznie, natychmiast. Czy jednak faktycznie natychmiast? Czy wczeÂśniej, by dojœÌ do stanĂłw mistycznych nie trzeba poÂświĂŞciĂŚ nieraz wielu ÂżywotĂłw? Dobrze, gdy nauka spotyka siĂŞ z mistycyzmem, zresztÂą tak siĂŞ dzieje. ZachĂłd przoduje w racjonalistycznym zg³êbianiu PRAWDY, wschĂłd w mistycznym. Oba nurty wzajemnie siĂŞ uzupeÂłniajÂą, zasilajÂąc siebie wzajemnie. Nie widzĂŞ zatem powodu, by dyskredytowaĂŚ czÂłowieka biaÂłego. DziaÂła on w warunkach, jakie zastaÂł. I nie wydaje mi siĂŞ, by zamiataÂł wszystko do Âśmietnika. Po prostu, pod¹¿a do tego samego celu co i inne rasy, tylko swojÂą drogÂą. Klasyfikowanie drĂłg na lepsze, gorsze niczego nie wnosi. WaÂżna jest wĂŞdrĂłwka, czyli poszerzanie ÂświadomoÂści. Dlatego Ewa musiaÂła zerwaĂŚ i razem z Adamem zjeœÌ to nieszczĂŞsne jabÂłko.  Gdyby tego nie zrobiÂła, utknĂŞÂłaby w cudzym ogrodzie niczym dobrze pielĂŞgnowane „zwierzĂŞ”. I jeszcze jedno. Czy ÂświadomoœÌ moÂże byĂŚ obÂłudna? ÂŚwiadomoœÌ, to ÂświadomoœÌ, jakaÂś osiÂągniĂŞta wiedza. ObÂłudne jest dziaÂłanie niezgodne z niÂą. A to domena ego. JeÂśli jednak uznaĂŚ ego za czêœÌ ÂświadomoÂści, to w tym sensie faktycznie moÂżna by jÂą nazwaĂŚ obÂłudnÂą. No chyba, Âże ego mamy juÂż krystalicznie czyste.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
nagumulululi
Gość
|
 |
« Odpowiedz #42 : Kwiecień 22, 2011, 12:40:41 » |
|
Tu pada pytanie, czym jest rzeczywistoÂśc? modelem w umyÂśle czÂłowieka, siedliskiem racjonoalizmu, czy teÂż odwrotnie, rzeczywistoœÌ pozostaje poza naszym zasiĂŞgiem, dostĂŞpna jedynie przez wizje, symbole senne, czy drobne elementy w przekazie telewizyjnym ktĂłre nie pasujÂą do modelu? Jest wiele rzeczywistoÂści. NiektĂłre poddajÂą siĂŞ naszej percepcji, inne jeszcze nie. UmiejĂŞtnoœÌ dostrzegania tych g³êbszych, zaleÂży od poziomu, z ktĂłrego patrzymy. Lustra majÂą swojÂą mrocznÂą g³êbiĂŞ. Instynktownie jÂą omijamy skupiajÂąc siĂŞ na powierzchownym obrazie. Jednak g³êbia nas dopada, bo jesteÂśmy rĂłwnieÂż niÂą. To nasza podÂświadomoœÌ. Jak sÂłusznie zauwaÂżyÂłeÂś dopada nas w snach, stanach skupienia, wyciszenia. WĂłwczas, niby z pustki wyÂła¿¹ demony… ale i siÂły jasne…  CzÂłowiek biaÂły doskonale wie, Âże istniejÂą inne Âświaty (rzeczywistoÂści), dlatego stara siĂŞ je zg³êbiaĂŚ racjonalnie, poprzez naukĂŞ. W niczym ta metoda badawcza nie ustĂŞpuje mistycznej. Poza tym, Âże ta druga zachodzi jakby spontanicznie, natychmiast. Czy jednak faktycznie natychmiast? Czy wczeÂśniej, by dojœÌ do stanĂłw mistycznych nie trzeba poÂświĂŞciĂŚ nieraz wielu ÂżywotĂłw? Dobrze, gdy nauka spotyka siĂŞ z mistycyzmem, zresztÂą tak siĂŞ dzieje. ZachĂłd przoduje w racjonalistycznym zg³êbianiu PRAWDY, wschĂłd w mistycznym. Oba nurty wzajemnie siĂŞ uzupeÂłniajÂą, zasilajÂąc siebie wzajemnie. Nie widzĂŞ zatem powodu, by dyskredytowaĂŚ czÂłowieka biaÂłego. DziaÂła on w warunkach, jakie zastaÂł. I nie wydaje mi siĂŞ, by zamiataÂł wszystko do Âśmietnika. Po prostu, pod¹¿a do tego samego celu co i inne rasy, tylko swojÂą drogÂą. Klasyfikowanie drĂłg na lepsze, gorsze niczego nie wnosi. WaÂżna jest wĂŞdrĂłwka, czyli poszerzanie ÂświadomoÂści. Dlatego Ewa musiaÂła zerwaĂŚ i razem z Adamem zjeœÌ to nieszczĂŞsne jabÂłko.  Gdyby tego nie zrobiÂła, utknĂŞÂłaby w cudzym ogrodzie niczym dobrze pielĂŞgnowane „zwierzĂŞ”. I jeszcze jedno. Czy ÂświadomoœÌ moÂże byĂŚ obÂłudna? ÂŚwiadomoœÌ, to ÂświadomoœÌ, jakaÂś osiÂągniĂŞta wiedza. ObÂłudne jest dziaÂłanie niezgodne z niÂą. A to domena ego. JeÂśli jednak uznaĂŚ ego za czêœÌ ÂświadomoÂści, to w tym sensie faktycznie moÂżna by jÂą nazwaĂŚ obÂłudnÂą. No chyba, Âże ego mamy juÂż krystalicznie czyste. I tu niestety siĂŞ z toba nie zgodzĂŞ. OddziaÂływanie zachodu to poniekÂą wirus ktĂłry zabija duchowoœÌ wschodu i nie tylko. Ile na Âświecie pozostaÂło ludĂłw nie tkniĂŞtych cywilizacjÂą? amazonia? i co jeszcze i na jak dÂługo? Co tydzieĂą wymierajÂą kolejne gatunki zwierzÂąt, co tydzieĂą wymierajÂą jakies unikalne jĂŞzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjĂŞ. Tu nie istnieje Âżadna rĂłwnowaga. Z drugiej strony rozumiem Âże przecieÂż nikt nie bĂŞdzie podcinaÂł ga³êzi na ktĂłrej siedzi. Racjonalizm zachodni poznaje tajemnice natury, owszem. Ale spĂłjrz, jakim kosztem i do czego to doprowadzi. Miliony eksperymentĂłw na zwierzÂątach, na szczurach, myszach, etc. To raczej przypomina obozy zagÂłady, gdzie torturuje siĂŞ naturĂŞ aby wyjawiÂła swoje tajmnice. Na masowÂą skalĂŞ zaczĂŞto modyfikowaĂŚ kod genetyczny, myÂślac Âże to nie ma i nie bĂŞdzie miaÂło wpÂływu na czÂłowieka. Nie ma nic bardziej bzdurnego, poniewaÂż w czÂłowieku te geny modyfikowane u zwierzÂąt zacznÂą rezonowaĂŚ, czÂłowiek jest czĂŞÂściÂą tego wielkiego organizmu, ktĂłrego istnienia zaprzecza. CzÂłowiek przydoÂłuje na tÂą ziemie ogromne zimne energie z mrokĂłw kosmosu, choĂŚby braĂą jÂądrowa czy zdegenrowane mutacje ktĂłre bĂŞdÂą siĂŞ rozprzesztrzeniaĂŚ. Dawni bogowie popeÂłnili przed milionami lat ten b³¹d, od ktĂłrego juÂż nie byÂło odwrotu. Zatem co czeka czÂłowieka na koĂącu jego drogi? To samo co spotkaÂło bogĂłw, upadek i poÂźniejsze poszukiwanie czystej "dziewicy", ktĂłry ich uzdrowi nowym zyciem i swojÂą krwiÂą. Z jednej stronu trudno mi zrozumieĂŚ tÂą hipokryzjĂŞ, ale z drugiej strony to nieuniknione, Âże ludzie zawsze uwialbiali pÂławiĂŚ siĂŞ w rozkosznych snach o tym jacy to sÂą cudowni. ========================================= Dla zainteresowanych nieco literatury do poczytania odnoÂśnie teamtu - ÂŚwiadomoœÌ - lustro - grzech pierworodny. Psychoanaliza - Lacanowska faza lustra. „Ja to Inny" - Rimbaud. Faza lustra (mirror stage) w lacanowskiej psychoanalizie pierwotnie obrazowaÂła przeÂłomowy moment w rozwoju dziecka miĂŞdzy 6 a 18 miesiÂącem Âżycia w ktĂłrym na mocy autoidendyfikacji z wÂłasnym lustrzanym odbiciem dochodzi do uksztaÂłtowania podmiotowoÂści Ego. Owo odbicie jest jednoczeÂśnie nami i Innym ( nasze wyobraÂżeniowe przedstawienie tak zwany „maÂły Inny"). Od samego poczÂątku Âżycia dziecko doÂświadcza swego ciaÂła jedynie w jego Realnym bezpoÂśrednio dostĂŞpnym wymiarze, jako chaotyczny zbiĂłr ró¿nych autonomicznych czĂŞÂści ciaÂła (czĂŞÂściowych obiektĂłw) ktĂłre nie tworzÂą Âżadnej spĂłjnej caÂłoÂści. Dopiero dostrzeÂżenie swego odbicia w lustrze pozwala dziecku na pierwsze uchwycenie swego ciaÂła w jego caÂłoÂściowym syntetycznym wymiarze. Dziecko tworzy swĂłj WyobraÂżeniowy caÂłoÂściowy wizerunek. Nowe caÂłoÂściowe przedstawienie swego ciaÂła kontrastuje z dotychczasowym postrzeganiem go jako konglomeratu „rozczÂłonkowanych" czĂŞÂściowych obiektĂłw. Co moÂże prowadziĂŚ do agresji dziecka wobec postrzeganego obrazu. Zwykle jednak dziecko dokonuje autoidendyfikacji z lustrzanym odbiciem, co prowadzi do „zakochania" siĂŞ we wÂłasnym obrazie (dziecko caÂłuje lustro), wytwarza siĂŞ wyobraÂżeniowe przedstawienie samego siebie jako pewnej spĂłjnej caÂłoÂści co prowadzi do powstania podmiotowoÂści i Ego. Z czasem podmiot moÂże prĂłbowaĂŚ siĂŞ identyfikowaĂŚ z IdeaÂłem Ja ( idealna i wymarzona wersjÂą naszego zwykÂłego niedoskonaÂłego Ja), ktĂłrego ucieleÂśnieniem moÂże by aktorski, muzyczny bÂądÂź polityczny idol z ktĂłrym podmiot chce siĂŞ identyfikowaĂŚ, aÂż do caÂłkowitego zanegowania wÂłasnego Ja. IdeaÂł Ja trzeba odró¿niĂŚ o Ja Idealnego i Nad-Ja. UpraszczajÂąc Ja Idealne to instancja zakazujÂąca nam pewnych pragnieĂą, bÂądÂź zachowaĂą. Nad-Ja to nic innego jak obsceniczna i okrutna wersja Ja Idealnego, ktĂłra „zÂłoÂśliwie" bombarduje nas zakazami niemoÂżliwymi do utrzymania. WracajÂąc jeszcze bezpoÂśrednio do momentu akceptacji swego lustrzanego wizerunku przez dziecko, ktĂłre „ÂświĂŞtujÂąc" i wpadajÂąc w euforyczne samozadowolenie z czasem zaczyna odczuwaĂŚ poczucie wÂładzy, kontroli nad wÂłasnym ciaÂłem, ktĂłre jednakÂże szybko moÂże zostaĂŚ brutalnie zak³ócone przez porĂłwnanie do omnipotentnej wÂładzy matki. Faza lustra wprowadza dziecko w porzÂądek WyobraÂżeniowy ale ma teÂż swĂłj moment Symboliczny (wymiar Symboliczny jest utoÂżsamiany z wymiarem jĂŞzykowym, prawnym). Po identyfikacji swego odbicia z samym sobÂą dziecko zwraca siĂŞ do opiekuna, matki ( Wielkiego Innego) by uznaÂł ten obraz i ostatecznie go potwierdziÂł. Kwestia relacji CiaÂło-Obraz powraca przy analizie takich filozoficznych fenomenĂłw jak problem alienacji podmiotu od jego obrazu, problem rozdziaÂłu podmiotu na ró¿ne alter ego. Trzeba wspomnieĂŚ takÂże o kwestii narcyzmu (Narcyz jako tragicznie zakochany w swym lustrzanym odbiciu, polecam ciekawÂą wypowiedÂź Derridy na temat zagadkowej miÂłoÂści miĂŞdzy Narcyzem a Echem) a takÂże o heglowskiej idei obrazu ktĂłry jest bardziej nami niÂż my sami ( tu odsyÂłam do Portretu Doriana Gray'a). OdsyÂłam teÂż do psychoanaloitycznej teorii "Kina" autorsta Ch. Metza, jako wyobraÂżenie oglÂądajÂącego w kinie. ScaliÂłem posty Darek
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 16:27:09 wysłane przez Dariusz »
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #43 : Kwiecień 22, 2011, 13:14:14 » |
|
Cz³owiek posiada w sobie cudownoœÌ jak i okropnoœÌ. Tacy jesteœmy.
Ale, czy tylko ZachĂłd choruje? A na Wschodzie tak piĂŞknie? Z milionami cuchnÂących i umierajÂących na ulicach ciaÂł, tuÂż obok medytujÂących? Z kastami, kamienowaniem, paleniem wdĂłw na stosach, okaleczaniem kobiecych genitaliĂłw itp?
CzÂłowiek poznajÂąc siebie (rĂłwnieÂż w niszczycielski sposĂłb) poznaje drogĂŞ wyjÂścia. Musimy podoÂłaĂŚ nabytej boskoÂści, szczegĂłlnie tej jej negatywnej stronie. I wspĂłlnie z bogami szukaĂŚ rozwiÂązaĂą. MyÂślĂŞ, Âże je znajdujemy. W uÂświadamianiu sobie, Âże jedynie dobro wyzwala.
KwestiÂą pozostaje wÂłaÂściwe rozumienie dobra, poza egotycznym umysÂłem. Czyli jakby nie patrzeĂŚ, czeka nas transformacja. Nawet, poprzez cywilizacyjnÂą zagÂładĂŞ.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
nagumulululi
Gość
|
 |
« Odpowiedz #44 : Kwiecień 22, 2011, 13:21:28 » |
|
Cz³owiek posiada w sobie cudownoœÌ jak i okropnoœÌ. Tacy jesteœmy.
Ale, czy tylko ZachĂłd choruje? A na Wschodzie tak piĂŞknie? Z milionami cuchnÂących i umierajÂących na ulicach ciaÂł, tuÂż obok medytujÂących? Z kastami, kamienowaniem, paleniem wdĂłw na stosach, okaleczaniem kobiecych genitaliĂłw itp?
CzÂłowiek poznajÂąc siebie (rĂłwnieÂż w niszczycielski sposĂłb) poznaje drogĂŞ wyjÂścia. Musimy podoÂłaĂŚ nabytej boskoÂści, szczegĂłlnie tej jej negatywnej stronie. I wspĂłlnie z bogami szukaĂŚ rozwiÂązaĂą. MyÂślĂŞ, Âże je znajdujemy. W uÂświadamianiu sobie, Âże jedynie dobro wyzwala.
KwestiÂą pozostaje wÂłaÂściwe rozumienie dobra, poza egotycznym umysÂłem. Czyli jakby nie patrzeĂŚ, czeka nas transformacja. Nawet, poprzez cywilizacyjnÂą zagÂładĂŞ.
Afryka ¿y³a sobie w spokoju przez tysi¹celcia. Przyjecha³ bia³y cz³owiek, zbudowa³ kolonie i odszed³. Teraz pokazuje swoim dzieciom, patrzcie, tam ¿yj¹ dzikusy, które siê morduj¹, cuchn¹ i nie myj¹. Wszêdzie gdzie pojawi³ siê bia³y cz³owiek zostawial po sobie chorby, biede, nadmierne zaludnienie i g³ód, a robi³ to jak zwykle z uczuciem niesienia œwiat³a i dobroci. Warto przywo³aÌ tu Jozefa Contrada, - J¹dro ciemnoœci. Pisa³em o miejscach nie tkniêtych cywilizacj¹ pozostaj¹cych w równowadze z natur¹ - mo¿e amazonia nie odkryta. Ty przedstawiasz obrazy które s¹ wynikiem oddzia³ywania cywilizacji. Nie b¹dŸ i ty hipokrytk¹.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 13:23:23 wysłane przez nagumulululi »
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #45 : Kwiecień 22, 2011, 13:31:34 » |
|
Nagu, równie¿ nale¿ysz do rasy bia³ej. Zarówno Ty, jak i inni biali maj¹ œwiadomoœÌ zadanych krzywd. Bez tej œwiadomoœci niemo¿liwa by³aby autokorekta. Bardzo bolejê nad nasz¹ histori¹, nad ka¿d¹ skrzywdzon¹ istot¹. Ale, czy z tego powodu mamy pope³niÌ duchowe harakiri?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #46 : Kwiecień 22, 2011, 14:11:54 » |
|
Nie moÂżna uwolniĂŚ siebie od myÂśli , bo myÂśl jest uczuciem , a uczucie myÂślÂą, tak byÂło jest i bĂŞdzie. W innym wypadku , istota nasza pozbawiona myÂśli przestaÂła by istnieĂŚ.
Jednak gdy myÂśl miast kalkulacji opÂłacalnoÂści napeÂłnia siĂŞ uczuciem dobra , zmienia siĂŞ wibracja otoczenia. To co jest ciemne rozÂświetla siĂŞ jasnoÂściom uczuĂŚ.
Taka ewolucyjna a zarazem prosta zmiana jest zupeÂłnie wystarczajÂąca.
Kiara.
Witaj Kiaro skadkolwiek wróci³aœ  Tak Kiaro ,wystarcza to w sferze form i treœci ,ale to "tylko" ( bardzo znacz¹ce "tylko" ) zmiana jakoœciowa w obrêbie dychotomii dobro -z³o. Piszesz "Nie mo¿na uwolniÌ siebie od myœli , bo myœl jest uczuciem " .UwolniÌ siebie ? Czyli kogo ? Zdarzy³o Ci siê kiedyœ obserwowaÌ myœliciela który czuje ? nagumulululi faktycznie ,mamy inne podejœcie do œwiadomoœci. Nie potrafiê stworzyÌ dla niej szufladki i j¹ tam zamkn¹Ì definicj¹ , na przyk³ad tak¹ : "Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji " ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci."" Któ¿ inny, jak nie umys³ bystry zamyka œwiadomoœÌ w definicji nazywaj¹c to w dodatku Ÿród³em ? Umys³ doœÌ ³atwo rozpoznaÌ poniewa¿ w swoim zadufaniu wszystko inne sobie podporz¹dkowuje , tak jak w podanej przez Ciebie definicji. Tak samo jak podporz¹dkowuje widok w lustrze identyfikuj¹c go z "ja". Wiêc niew³aœciwie mnie zrozumia³eœ ,¿e wywy¿szam tu coœ/kogoœ. Co tydzieù wymieraj¹ kolejne gatunki zwierz¹t, co tydzieù wymieraj¹ jakies unikalne jêzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjê.
Gatunki wymiera³y w podobnym tempie nawet zanim pojawi³ siê cz³owiek. Ale pojawia³y siê nowe. Z kolei co do wymierania jêzyków .. to jest w tym jakaœ symbolika : z podzielenia w jednoœÌ. Jêzyk ludzki jest efektem dzia³ania umys³u wiêc bym tu nie tragizowa³. Nie znamy planu œwiadomoœci wiêc nie os¹dzajmy. Bo to tak,jak z os¹dzaniem Ewy czy Adama, a nawet tego wê¿a. Ktoœ musia³ podj¹Ì decyzjê o wyruszeniu z Edenu po naukê . I ca³y czas jesteœmy w drodze na której wci¹¿ upadamy i podnosimy siê ... rasie bia³ej przypad³a w udziale lekcja ignorancji do nauczenia nagumululululi Na masow¹ skalê zaczêto modyfikowaÌ kod genetyczny, myœlac ¿e to nie ma i nie bêdzie mia³o wp³ywu na cz³owieka. Nie ma nic bardziej bzdurnego, poniewa¿ w cz³owieku te geny modyfikowane u zwierz¹t zaczn¹ rezonowaÌ, cz³owiek jest czêœci¹ tego wielkiego organizmu, którego istnienia zaprzecza. Owszem to jest chore i wynika z ignorancji ,ale to oznacza jeszcze coœ wiêcej . Cz³owiek robi to sam sobie, lecz kiedy przekona sie, ¿e to zabijanie samego siebie , to ból, który sobie sprawi zmusi go do zmiany podejœcia, do odkrycia czym jest ten wielki organizm. Ostatecznie i tak siê ka¿dy przekona, ale po œmierci. ŒmierÌ to jedyny pewnik z którym nawet najwiêkszy ignorant musi siê zgodziÌ. Oczy zostan¹ otwarte , choÌby i w ten ostateczny sposób. Ale nawet i ten fakt jest przez umys³ ignorowany. Wiêc nie powinien on byÌ ¿adnym autorytetem na naszej drodze ku ostatecznemu oœwieceniu.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 14:31:53 wysłane przez east »
|
Zapisane
|
|
|
|
nagumulululi
Gość
|
 |
« Odpowiedz #47 : Kwiecień 22, 2011, 14:45:07 » |
|
faktycznie ,mamy inne podejœcie do œwiadomoœci. Nie potrafiê stworzyÌ dla niej szufladki i j¹ tam zamkn¹Ì definicj¹ , na przyk³ad tak¹ : "Radzi³bym raczej powróciÌ do Ÿrode³ i definicji "ŒwiadomoœÌ - Jest to zdolnoœÌ umys³u do odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistoœci.""
Któ¿ inny, jak nie umys³ bystry zamyka œwiadomoœÌ w definicji nazywaj¹c to w dodatku Ÿród³em ? Umys³ doœÌ ³atwo rozpoznaÌ poniewa¿ w swoim zadufaniu wszystko inne sobie podporz¹dkowuje , tak jak w podanej przez Ciebie definicji. Tak samo jak podporz¹dkowuje widok w lustrze identyfikuj¹c go z "ja". Wiêc niew³aœciwie mnie zrozumia³eœ ,¿e wywy¿szam tu coœ/kogoœ.
MówiaÌ o Ÿrod³ach skierowa³em ciê do definicji. Je¿eli siê komunikujemy, musimy odnosiÌ siê do jednoznaczych pojeÌ, w przeciwnym wypadku dyskusja nie ma najmniejszego sensu. Bynajmniej nie chodzi³o tu o zamykanie œwadomoœci w definicji, ale moje intuicyjne odczucie, i¿ dla ciebie œwiadomoœÌ to coœ innego ni¿ powrzechnie siê uwa¿a - jak widaÌ mia³em racje. Zatem w jakim celu dyskutujesz, bez przytoczenia swojej definicji i rozumieia pojêcia œwiadomoœÌ, oraz zaprzeczasz temu co napisa³em? Nie zgodzi³eœ siê z moj¹ definicj¹ œwiadomoœci, przyjmuj¹c ¿e wszyscy to pojêcie rozumiej¹ tak jak ty, czyli inaczej ni¿ powszechnie siê uwa¿a. Sam zreszt¹ napisa³eœ ¿e œwiadomoœÌ w³ada umys³em, jak mniemam odnosi siê to wy³¹cznie do ciebie, poniewa¿ niewielu tak uwa¿a. Co tydzieù wymieraj¹ kolejne gatunki zwierz¹t, co tydzieù wymieraj¹ jakies unikalne jêzyki ludzkie - te niszowe, zadominowane przez cywilizacjê. Gatunki wymiera³y w podobnym tempie nawet zanim pojawi³ siê cz³owiek. Ale pojawia³y siê nowe. Z kolei co do wymierania jêzyków .. to jest w tym jakaœ symbolika : z podzielenia w jednoœÌ. Jêzyk ludzki jest efektem dzia³ania umys³u wiêc bym tu nie tragizowa³. Nie znamy planu œwiadomoœci wiêc nie os¹dzajmy. Bo to tak,jak z os¹dzaniem Ewy czy Adama, a nawet tego wê¿a. Ktoœ musia³ podj¹Ì decyzjê o wyruszeniu z Edenu po naukê . I ca³y czas jesteœmy w drodze na której wci¹¿ upadamy i podnosimy siê ... rasie bia³ej przypad³a w udziale lekcja ignorancji do nauczenia  Jak mniemam ty jako naukowiec nie widzisz zgubnego wp³ywu cywilizacji poprzez oddzia³ywania na œrodowisko oraz na wymieranie zwierz¹t. Gratuluje naukowego obiektywizmu, który w tym przypadku nie rz¹dzi siê logik¹. Jeszcze pare minut temu pisa³eœ o drapie¿cy z mroków kosmosu. By³o ci na rêke tylko wtedy gdy pos¹dza³eœ o to jakichœ "onych" a nie siebie. "Nie znamy planów œwiadomoœci" - czyli nie znamy planów Boga chcia³eœ powiedzieÌ i mamy równanie rozwi¹zane.
|
|
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 22, 2011, 14:46:22 wysłane przez nagumulululi »
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #48 : Kwiecień 22, 2011, 14:45:36 » |
|
czyli inaczej mowiac swiadomosc to zwierciadlo umyslu  , wazne jest w jakim lustrze chcemy sie przejrzec i jaki umysl nas interesuje.. poprostu niedlugo tak mi sie wydaje, wielu ludzi, bardzo wielu zacznie zdawac sobie sprawe z calkowitego bezzsensu swojego zycia, kompletnej pustki wartosci za ktorymi podarzali, zaczna sie bac roznie to moze sie zaczac przejawiac.. cywilizacja jest nedzna i zatruta, nie osiagnela nic z malymi wyjatkami, poza mozliwosciami zaglady i kontroli, slepy zaulek banka spekulacyjna  , wazny jest kalendarz i zycie z prawdziwymi cyklami zycia i wszechswiata..inaczej pewnie trzesienia ziemi beda sie nasilac az sie samo przestawi.. tu jest ciekawy opis talii kart tarota http://www.taraka.pl/tarot_apokalipsy
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #49 : Kwiecień 22, 2011, 15:14:53 » |
|
Dziêki za popis erudycji Szerloku nagumululululi  Bynajmniej nie chodzi³o tu o zamykanie œwadomoœci w definicji, ale moje intuicyjne odczucie, i¿ dla ciebie œwiadomoœÌ to coœ innego ni¿ powrzechnie siê uwa¿a - jak widaÌ mia³em racje.
Oczywiœcie, ¿e mia³eœ racjê , ale i ja mam j¹  Ju¿ wyt³umaczê czemu. Mamy inne podejœcie do tego samego, co siê "powszechnie uwa¿a". Umys³ kocha mieÌ racjê i odmawiaÌ jej innym. Powiem nawet wiêcej , mój umys³ jest podobny w dzia³aniu do Twojego. Kiedy pozwalam mu dzia³aÌ to on wchodzi w te same stare koleiny "walcz albo uciekaj" . Ocenia, wyrokuje, ma racjê, albo uznaje, ¿e jej nie ma, przyjmuje definicje , spiera sie o nie. To jest takie przewidywalne. Chocia¿ bywaj¹ umys³y nieprzeniknione i bystre posiadaj¹ce rozwi¹zania na ka¿dy mo¿liwy wariant, umys³y szachistów. Jeœli jednak zmienisz punkt widzenia na inny, ten spoza umys³u zobaczysz, ¿e i ja mam racjê. To jest w gruncie rzeczy ta sama moneta, tylko z drugiej strony jak awers i rewers. Zatem w jakim celu dyskutujesz, bez przytoczenia swojej definicji i rozumieia pojêcia œwiadomoœÌ, oraz zaprzeczasz temu co napisa³em? Nie zaprzeczam temu co napisa³eœ bo z Twojego punktu widzenia tak to wygl¹da i tak jest. Tak jest na powierzchni rzeczy - tam s¹ definicje, prawa fizyki newtonowskiej. Kiedy zag³êbiasz siê w naturê rzeczy odkrywasz nowe prawa fizyki w innej skali i starasz siê je nazywaÌ. Schodzisz wci¹¿ g³êbiej i tworzysz wiêcej nowych praw, a¿ odkrywasz sam¹ pustkê. Znajdujesz cz¹stkê o nieznanych w³asnoœciach, która prawdopdobnie jest potwierdzeniem ( fermilab, tevatron ) teorii strun, ale nie wiesz czym jest to do czego dotar³eœ. Podobnie jest ze œwiadomoœci¹. Nie wiadomo czym jest, chyba, ¿e u¿yjesz lakonicznego okreœlenia : wszystkim. Kiedy z takiej perspektywy ogl¹dasz powierzchniê rzeczy to trudno podaÌ jak¹œ zrozumia³¹ definicjê do przyjêcia w kategoriach fizyki umys³u  Mo¿na wytresowaÌ umys³, aby rozmawia³ innym jêzykiem : czêstotliwoœci, rezonansu , funkcji falowej , ale lepiej, aby go nie zmuszaÌ do tego, tylko ¿eby sam zechcia³ w obliczu nowych faktów. Dlaczego ? Fascynuje mnie wszechœwiat i jego funkcjonowanie na ka¿dym z poziomów. To, jak te poziomy przenikaj¹ siê i jak ja sam funkcjonujê na tych poziomach. W szczególnoœci chcê siê dowiedzieÌ ,siêgn¹Ì po owoc zakazany, w jaki sposób móg³bym wykorzystaÌ "g³êbiê" na jej "powierzchni" , gdy¿ jestem w obu.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|