Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Kwiecień 05, 2025, 03:35:11


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 [9] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Z zycia KK w Polsce.  (Przeczytany 110074 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #200 : Luty 12, 2012, 14:34:30 »

                                                    MiÂłosierdzie BoÂże drugim imieniem miÂłoÂści

Renata Fidor | Niedziela | 10 Luty 2012 | Komentarze (0)

ZbliÂża siĂŞ szesnaste spotkanie mÂłodzieÂży na Polach Lednickich. WspĂłlna modlitwa, taniec i Âśpiew, po³¹czone z odkrywaniem g³êbi BoÂżego MiÂłosierdzia pozwolÂą na nowo uwierzyĂŚ, bo jak gÂłosi tegoroczne hasÂło: "MiÂłoœÌ CiĂŞ znajdzie!". – Inicjatywa Lednicy – zapewnia o. Jan GĂłra – to przyszÂłoœÌ Ojczyzny i Âświata.
Renata Fidor: 2 czerwca 2012 r. mÂłodzi ludzie bĂŞdÂą mogli po raz kolejny wybraĂŚ Chrystusa. Jakie emocje towarzyszÂą organizacji kolejnego juÂż spotkania? Co Ojciec czuje jako przewodnik i zaÂłoÂżyciel Lednicy?

Do³¹cz do nas na Facebooku

O. Jan GĂłra:CzujĂŞ odpowiedzialnoœÌ za to, co robiĂŞ. Wci¹¿ myÂślĂŞ o tym, czy wystarczajÂąco „nakarmiĂŞ” tych, ktĂłrych zapraszam, czy godnie uka¿ê im sens Âżycia, jakim jest sam Jezus Chrystus, i jakie bĂŞdzie to miaÂło konsekwencje w przyszÂłoÂści. Po szesnastu latach skoĂączyÂł siĂŞ przecieÂż czas amatorszczyzny.

Jakim jĂŞzykiem powinno siĂŞ mĂłwiĂŚ do mÂłodych o wierze?

Przede wszystkim trzeba staraÌ siê mówiÌ jêzykiem wydarzenia. Musimy opowiadaÌ o obecnoœci Boga i tê obecnoœÌ prze¿ywaÌ, a nie t³umaczyÌ ludziom poszczególne pojêcia. Jêzyk wiary nie jest operacj¹ na pojêciach.

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

Czy ten sposĂłb przybliÂżania Boga lepiej wpÂływa na tak duÂże zainteresowanie LednicÂą?

Mam nadziejĂŞ. WierzĂŞ, Âże wydarzenie jest bardziej przekonujÂące niÂż wykÂład. NajwaÂżniejsze jest przecieÂż doÂświadczenie duchowe, bo dziĂŞki temu nastĂŞpuje wzrost osobowoÂści. Trzeba nauczyĂŚ siĂŞ dawaĂŚ, braĂŚ i dzieliĂŚ siĂŞ wiarÂą. W ciÂągu kilku godzin musimy wyprzedziĂŚ czas i dokonaĂŚ czegoÂś, co w normalnych warunkach trwaÂłoby latami. Do zrobienia jest duÂżo, a czasu niewiele.

Czy mo¿na powiedzieÌ, ¿e spotkanie m³odych ludzi na Polach Lednickich, pod Bram¹ Ryb¹, jest odpowiedzi¹ na problemy wspó³czesnego Koœcio³a?

Miêdzy innymi. Lednica jest wielkim laboratorium wiary i przysz³oœci. Pokazuje nam wra¿liwoœÌ m³odego pokolenia oraz sposób transmitowania wiary. Na Lednicy nie ma czasu na gadanie, wyg³aszanie przemówieù. Lednica jest jednym wielkim doœwiadczeniem wiary. Wiele osób przystêpuje do spowiedzi. To znaczy, ¿e wci¹¿ ¿yje w m³odzie¿y pragnienie osobistego, intymnego spotkania z Chrystusem i Jego mi³oœci¹. Podobnie przejœcie przez bramê sta³o siê wydarzeniem o ogromnym ³adunku treœciowym i emocjonalnym. Pomys³ ten wydawa³ mi siê jednorazowy, a tymczasem on trwa. A có¿ powiedzieÌ o adoracji. Kiedy w ciszy i na kolanach m³odzi prze¿ywaj¹ intymnoœÌ z Chrystusem. A có¿ powiedzieÌ o wyborze Chrystusa, wyborze, który tam dokonuje siê wœród m³odych jako rezonans wyboru Mieszka.

Jakie sÂą plany tegorocznego spotkania? SkÂąd pomysÂł na hasÂło i przewodnictwo s. Faustyny?

Tegoroczne spotkanie na Lednicy mia³o pocz¹tkowo nosiÌ tytu³: "Mi³oœÌ i odpowiedzialnoœÌ", ale niespodziewanie w nocy odezwa³ siê mój wychowanek i powiadomi³, ¿e je¿eli tematem rozwa¿aù m³odzie¿y bêdzie Bo¿e Mi³osierdzie, to on ufunduje wszystkim "Dzienniczek" s. Faustyny. To by³o niesamowite. Co roku ka¿dy, kto przyjedzie na spotkanie, otrzymuje od nas jakiœ podarunek. Ten wydaje siê bardzo trafiony.

Nawi¹zaliœmy kontakt z siostrami z £agiewnik i ustaliliœmy, ¿e bêd¹ trzy wielkie czêœci tegorocznego spotkania. Pierwsza to spotkanie z s. Faustyn¹ przez uca³owanie jej relikwii, pierœcienia i modlitwa za narzeczonych. Nastêpnie odbêdzie siê spotkanie z Chrystusem w Eucharystii i wybór Chrystusa, wreszcie trzeci punkt programu: adoracja obrazu Jezusa Mi³osiernego po³¹czona zarówno z milczeniem, modlitw¹, jak i taùcem oraz œpiewem. To wzruszaj¹ce, ¿e ludzie domagaj¹ siê coraz d³u¿szej chwili uwielbienia w ciszy, kiedy bp Wojciech Polak niesie potê¿n¹, 3-metrow¹ monstrancjê. To znak, ¿e dla wielu jest to najwa¿niejszy czas kontaktu z Jezusem.

Dlaczego mĂłwienie mÂłodzieÂży o miÂłosierdziu jest tak waÂżne?

Dlatego, Âże sÂłowo „miÂłoœÌ” wydaje siĂŞ niekiedy zuÂżyte i nienoÂśne. Tymczasem miÂłosierdzie jest drugim imieniem niemodnego juÂż sÂłowa „miÂłoœÌ”. Akcentuje branie na siebie potrzeb drugiego i udzielanie przebaczenia. MĂłwienie o tym mÂłodym ludziom jest konieczne, poniewaÂż widaĂŚ wyraÂźnie, ile jest do roboty, do pomocy innym, do wziĂŞcia na siebie ich potrzeb, a nie egoistycznego przeÂżywania sÂłodkich chwil w miÂłym towarzystwie. MiÂłosierdzie jest postawÂą czynnÂą, a nie konsumpcjÂą przyjemnoÂści.

Czy czas i miejsce organizacji Lednicy ma jakieÂś znaczenie?

Spotkanie odbywa siĂŞ zawsze w pierwszÂą sobotĂŞ czerwca ze wskazania kard. StanisÂława Dziwisza. Jest to czas nawiÂązywania i wspomnienia wszystkich pielgrzymek Ojca ÂŚwiĂŞtego Jana PawÂła II do Polski. Miejsce jest takÂże szczegĂłlne, bo przypomina o chrzcie naszej Ojczyzny. Wierzymy, Âże miaÂł on miejsce na wyspie i tam bije to ÂźrĂłdÂło, a Pola Lednickie sÂą wÂłaÂśnie wielkim rezonatorem tego wydarzenia i tego miejsca. To siĂŞ czuje do dziÂś.

Czy mo¿na uznaÌ, ¿e Jan Pawe³ II jest wci¹¿ duchowym opiekunem Lednicy?

Nie tylko moÂżna, ale trzeba! To wÂłaÂśnie jego wyobraÂźnia, intuicja i siÂła sprawiÂły, Âże Lednica jest taka, jaka jest. Wszystko powstawaÂło pod jego bezpoÂśrednim wpÂływem i okiem. Ojciec ÂŚwiĂŞty zawsze miaÂł dla nas swoje przesÂłanie i bÂłogosÂławiÂł nam przed i w trakcie spotkania. NastĂŞpnie oczekiwaÂł relacji i sprawozdaĂą. Teraz przewodzi nam z nieba, a patronat nad LednicÂą przejĂŞli Benedykt XVI i Prymas Polski. Nie zmienia to faktu, Âże Lednica byÂła, jest i bĂŞdzie papieska i koÂścielna.

Dlaczego tylu ksiĂŞÂży przyjeÂżdÂża na LednicĂŞ? W ubiegÂłym roku byÂło ich ponad dwa tysiÂące. Jaka jest ich rola?

Ksiê¿a maj¹ genialne wyczucie rzeczywistoœci Bo¿ej, intuicjê wiary i chc¹ byÌ z m³odzie¿¹, bo wiedz¹, ¿e to w nich tkwi si³a przysz³oœci Ojczyzny i Koœcio³a, któr¹ oni sami z dnia na dzieù kszta³tuj¹ u siebie. Jesteœmy w koùcu uczniami Jana Paw³a II, który m³odzie¿ traktowa³ powa¿nie, bo to w³aœnie jej powierzy³ przysz³oœÌ.

Jak Lednica zmieniÂła Âżycie Ojca?

Poprzez ciÂągÂłe myÂśli o tym wielkim wydarzeniu wyeliminowaÂłem wszystkie te zajĂŞcia, ktĂłre uniemoÂżliwiaÂły mi peÂłne, caÂłkowite zaangaÂżowanie dla Lednicy, ktĂłra ostatecznie staÂła siĂŞ osiÂą mojego Âżycia. Lednica uczy mnie odpowiedzialnoÂści. Kiedy stojĂŞ pod BramÂą RybÂą, to zawsze myÂślĂŞ o sÂłowach Jezusa wypowiedzianych do Aposto³ów: "To wy dajcie im jeœÌ". Ci wszyscy mÂłodzi ludzie nie przyjeÂżdÂżajÂą kilkaset kilometrĂłw po nic. ChcÂą czegoÂś doÂświadczyĂŚ. Ja muszĂŞ daĂŚ im tĂŞ potrzebnÂą do Âżycia "kromkĂŞ sensu". MyÂślĂŞ, Âże Lednica poprzez to, Âże uczy mnie myÂślenia do przodu, jest zapowiedziÂą wiary jutra. ChciaÂłbym, byÂśmy zawsze mogli siĂŞ rozpoznaĂŚ po „Âłamanym chlebie” i sÂłyszeĂŚ wci¹¿ niezagÂłuszone niczym sÂłowa Aposto³ów idÂących do Emaus, ktĂłrzy mĂłwiÂą do Jezusa: "ZostaĂą z nami, gdyÂż ma siĂŞ ku wieczorowi i dzieĂą siĂŞ juÂż nachyliÂł". A On zostaÂł. "Wtedy oczy im siĂŞ otworzyÂły i poznali Go".

WierzĂŞ w to, Âże "Âłamanie chleba" na Lednicy, juÂż po raz szesnasty, bĂŞdzie niezwykle czytelnym znakiem obecnoÂści Chrystusa miĂŞdzy nami, a takÂże ÂźrĂłdÂłem radoÂści i pokoju dla nastĂŞpnego pokolenia. MÂłodzieÂż lednicka to liderzy przyszÂłoÂści – tego jestem pewien! A rozpoznawaĂŚ siĂŞ bĂŞdÂą zawsze po pokoju i radoÂści, ktĂłre z nich bĂŞdÂą promieniowaĂŚ.

http://religia.onet.pl/wywiady,8/milosierdzie-boze-drugim-imieniem-milosci,30856.html
...



 
« Ostatnia zmiana: Luty 12, 2012, 14:38:43 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #201 : Luty 15, 2012, 15:47:21 »

                                                                                                        ZawĂłd: ksiÂądz

o. Bernard Sawicki OSB | PSPO | 15 Luty 2012 


Coraz mniej ich widaĂŚ na mieÂście. BojÂą siĂŞ ujawniaĂŚ – zwÂłaszcza w duÂżych miastach. Bo wcale nie jest bezpiecznie i miÂło przejœÌ choĂŚby ulicami Warszawy w sutannie czy w habicie. MoÂżna usÂłyszeĂŚ to czy owo, niekiedy nawet dostaĂŚ w gÂłowĂŞ. A przecieÂż jest ich w Polsce ponad trzydzieÂści tysiĂŞcy! I wci¹¿ wielu mÂłodych ludzi przygotowuje siĂŞ do tego, jak to ktoÂś powiedziaÂł, najbardziej mĂŞskiego zawodu Âświata.


Ich istnienie i postrzeganie w spoÂłeczeĂąstwie ma chyba coÂś w sobie z ostrych spoÂłecznych reakcji. OczywiÂście spoÂłeczeĂąstwo bacznie obserwuje tak ca³¹ grupĂŞ, jak i poszczegĂłlne jednostki. I jest niekiedy bardzo bezlitosne – a zwÂłaszcza mass media. Ale teÂż – zwÂłaszcza w Polsce – czasami bardzo wyrozumiaÂłe. Ich postrzeganie jak rzadko ktĂłra grupa spoÂłeczna uwikÂłane jest w liczne stereotypy. Tym bardziej i rozpaczliwiej szukajÂą wiĂŞc nowych form zaistnienia w mentalnoÂści spoÂłecznej. A i samo spoÂłeczeĂąstwo – a zwÂłaszcza mass media – tak bardzo lubi "dobieraĂŚ siĂŞ" do nich. Na rozmaite sposoby.

No wÂłaÂśnie. Od zawsze intrygowali, zastanawiajÂąc lub wrĂŞcz denerwujÂąc. PozostaÂło to do dziÂś. "KsiĂŞÂża na ksiĂŞÂżyc!", "Czarni!” to najbardziej klasyczne chyba hasÂła z naszych murĂłw w ostatnim czasie. Z drugiej strony z caÂłym szacunkiem mĂłwi siĂŞ o powoÂłaniu ksiĂŞdza (obok powoÂłania nauczyciela czy lekarza).

Do³¹cz do nas na Facebooku

SkÂąd siĂŞ biorÂą? Po co sÂą?

ZastanawiajÂące jest, Âże wci¹¿ tylu mÂłodych ludzi (nade wszystko w Polsce – ale nie tylko) decyduje siĂŞ na taki styl Âżycia. MoÂże imponuje im ekstrawagancja, szukajÂą form awansu spoÂłecznego (wci¹¿ jeszcze). Ale czy taka motywacja jest w stanie wystarczyĂŚ na caÂłe Âżycie? ProszĂŞ pomyÂśleĂŚ o staroÂści ksiĂŞÂży emerytĂłw, nie majÂą rodziny, ktĂłra by siĂŞ o nich zatroszczyÂła – takÂże zakonnej. Nie zawsze sÂą w stanie pracowaĂŚ na parafii do koĂąca. SzczegĂłlnie smutna jest wizyta w domu ksiĂŞÂży emerytĂłw!.

A ileÂż w ciÂągu caÂłego Âżycia momentĂłw samotnoÂści, jaÂłowej ludzkiej pustki emocjonalnej! JeÂśli ktoÂś czuje siĂŞ samotny, niech pomyÂśli o syndromie niedzielnego popoÂłudnia i wieczoru ksiĂŞdza, kiedy to wszystkie naboÂżeĂąstwa sÂą juÂż odprawione. Ludzie cieszÂą siĂŞ urokami rodzinnego ogniska, a on? Owszem, moÂżna gdzieÂś pojechaĂŚ, coÂś obejrzeĂŚ. Ale – dobrze wiemy – Âże to tylko namiastka prawdziwej bliskoÂści z kochanÂą osobÂą. Inny obraz – po wspaniaÂłym wyjeÂździe wakacyjnym, ktĂłrego duszÂą jest wÂłaÂśnie ksiÂądz, na peronie wszystkie dzieci rozchodzÂą siĂŞ do rodzicĂłw, do domĂłw – a on zostaje sam. I niekiedy nie ma nawet komu opowiedzieĂŚ o przeÂżyciach z wyjazdu.

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

Po co wiĂŞc takie mĂŞczarnie? Coraz wiĂŞcej osĂłb o to pyta – podejmujÂąc zwÂłaszcza problem sensownoÂści (czy wrĂŞcz moÂżliwoÂści) celibatu. OczywiÂście odpowiedzi jest wiele. KoncentrujÂą siĂŞ zasadniczo na postaci Pana Jezusa. Bo kaÂżdy ksiÂądz ma byĂŚ "drugim – Chrystusem", jego uosobieniem dla wierzÂących. Ale co to oznacza w praktyce – i jak z tym ma ÂżyĂŚ zwyczajny, niekiedy bardzo sÂłaby i ograniczony czÂłowiek? Problem nie jest banalny.

Tak jak Pan Jezus jest uosobieniem solidarnoÂści Boga z najbardziej opuszczonymi i cierpiÂącymi, tak ksiÂądz owÂą solidarnoœÌ przedÂłuÂża i ukonkretnia w naszych czasach, szczegĂłlnie intensywnie dÂźwigajÂąc w swoim Âżyciu ca³¹ wielkoœÌ i boleœÌ ludzkiej egzystencji. PomyÂślmy o dyspozycyjnoÂści, posÂłudze spowiedzi, otwartoÂści i ofiarnoÂści dla ludzi, ktĂłre powinny cechowaĂŚ ksiĂŞdza. A takÂże o licznych przecieÂż przejawach niedostawania do tych idea³ów. Odnajdziemy wtedy samych siebie w naszej szarpaninie pomiĂŞdzy ideaÂłami, a naszymi ograniczeniami. Ta szarpanina ksiĂŞdza odbywa siĂŞ w pewnym sensie publicznie. Nasza – moÂże na szczĂŞÂście nie. Ale przynajmniej wiemy, Âże nie jesteÂśmy sami, Âże ktoÂś szarpie siĂŞ takÂże i dla nas. JeÂśli to zobaczymy – to moÂże warto powiedzieĂŚ idÂącemu na ulicy ksiĂŞdzu "Niech bĂŞdzie pochwalony…", lub "SzczêœÌ BoÂże!". Wci¹¿ jest wszak w Polsce 96% katolikĂłw…
 
http://religia.onet.pl/benedyktyni-tynieccy,38/zawod-ksiadz,31743.html

....................................

Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #202 : Luty 21, 2012, 15:11:51 »

                                                          CZYNIC  KOSCIOL  DOMEM

ks. inf. Ireneusz SkubiÂś | Niedziela | 9 StyczeĂą 2012 | Komentarze (0)

Z arcybiskupem WacÂławem Depo – nowym metropolitÂą czĂŞstochowskim – rozmawia ks. inf. Ireneusz SkubiÂś
Ks inf. Ireneusz SkubiÂś: PragnĂŞ przede wszystkim wyraziĂŚ naszÂą ogromnÂą radoœÌ z wyboru Waszej Ekscelencji na urzÂąd Arcybiskupa Metropolity CzĂŞstochowskiego. CieszÂą siĂŞ kapÂłani i wierni, cieszy siĂŞ redakcja „Niedzieli”... Pierwszy biskup czĂŞstochowski Teodor Kubina `mĂłwiÂł o sobie, Âże jest pierwszym ministrem Matki BoÂżej. Czy KsiÂądz Arcybiskup takÂże pragnie byĂŚ ministrem Matki BoÂżej?

Do³¹cz do nas na Facebooku

Abp WacÂław Depo: Serdecznie pozdrawiam wszystkich: Niech bĂŞdzie pochwalony Jezus Chrystus! Tego pozdrowienia nauczyliÂśmy siĂŞ jeszcze pod sercami naszych matek, w naszych rodzinach, i dlatego tym pozdrowieniem bardzo serdecznie witam kaÂżdego z Was i obejmujĂŞ modlitwÂą. Jestem wdziĂŞczny Bogu za dar tej diecezji, a przede wszystkim osĂłb, ktĂłre jÂą stanowiÂą – po Bogu, po Maryi. ChcĂŞ bardzo serdecznie podziĂŞkowaĂŚ za wszystkich pasterzy KoÂścioÂła czĂŞstochowskiego, poczynajÂąc od wspomnianego pierwszego biskupa diecezji Teodora Kubiny, po arcybiskupa StanisÂława Nowaka i obecnych biskupĂłw Antoniego i Jana. CzĂŞstochowa wraz z JasnÂą GĂłrÂą i Obrazem JasnogĂłrskiej Pani jest dla nas zawsze miejscem szczegĂłlnego Âświadectwa i zawierzenia. Nie dziwiĂŞ siĂŞ, Âże bp Kubina okreÂśliÂł siebie mianem ministra Matki BoÂżej, a wiĂŞc kogoÂś, kto Jej sÂłuÂży. Ona jest przecieÂż pierwszym Âświadkiem odwiecznej miÂłoÂści Boga, ktĂłry przez NiÂą zrodziÂł swojego Syna, aby obdarzyĂŚ nas godnoÂściÂą dzieci BoÂżych. I to od Niej uczymy siĂŞ odkrywaĂŚ nasze wÂłasne tajemnice, tajemnice wÂłasnych wezwaĂą przez Boga po imieniu, wsÂłuchiwania siĂŞ w Jego sÂłowo, w Jego gÂłos, aby póŸniej okazaĂŚ siĂŞ nie tylko sÂłuchaczem sÂłowa, ale czÂłowiekiem zawierzenia. Bo to sÂłowo bĂŞdzie dla mnie sÂłowem kluczem, kiedy bĂŞdĂŞ chciaÂł odpowiedzieĂŚ sobÂą na tajemnicĂŞ wspó³pracy z ÂłaskÂą. I potwierdzam to za Janem PawÂłem II, z jego listu „Rosarium Virginis Mariae”, Âże brak wpatrywania siĂŞ w Jej oblicze – a wraz z tym utrata prawdy o Chrystusie, ktĂłry za sprawÂą Ducha ÂŚwiĂŞtego z Maryi staÂł siĂŞ czÂłowiekiem – uniemoÂżliwia nam wnikniĂŞcie w samÂą tajemnicĂŞ nie tylko istnienia Boga i Jego miÂłoÂści, ale w tajemnicĂŞ zrozumienia siebie samego. Dlatego chcĂŞ byĂŚ takim ministrem, ktĂłry sÂłuÂży i daje siebie przez MaryjĂŞ Bogu.

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

Jak Ekscelencja mĂłgÂłby zdefiniowaĂŚ swoje pierwsze zadania w nowej archidiecezji?

Na pewno bĂŞdĂŞ staraÂł siĂŞ wejœÌ w program, ktĂłry juÂż rozpoczĂŞliÂśmy, i ktĂłry Arcybiskup StanisÂław rozpocz¹³ rĂłwnieÂż w archidiecezji i metropolii czĂŞstochowskiej, Âżeby czyniĂŚ KoÂśció³ domem. Co to oznacza? Przede wszystkim oznacza wspĂłlnotĂŞ ludzi – „communio personarum” – ktĂłrzy zwiÂązani sÂą z Bogiem i dlatego sÂą zwiÂązani miĂŞdzy sobÂą. Jak bowiem przypomniaÂł nam KoÂśció³ w dokumentach soborowych, spodobaÂło siĂŞ Bogu zbawiaĂŚ ludzi nie tylko pojedynczo, osobno, ale utworzyĂŚ z nich lud. W zwiÂązku z tym chciaÂłbym, Âżeby kaÂżdy na nowo odnalazÂł swoje miejsce w KoÂściele – jak nam to zadaÂł rĂłwnieÂż bÂł. Jan PaweÂł II czy dzisiaj proponuje Benedykt XVI – przez dzieÂło nowej ewangelizacji. A to oznacza nowe przylgniĂŞcie osobowe, umysÂłem i sercem, kaÂżdego z nas do Chrystusa.

ChciaÂłbym bardzo mocno podkreÂśliĂŚ, Âże nie mam tu na myÂśli tylko ludzi, ktĂłrzy juÂż przynale¿¹ do KoÂścioÂła i sÂą w jego krĂŞgu, ale chodzi o to, by rzeczywiÂście stwarzaĂŚ przestrzeĂą prawdy i wolnoÂści, czyli wolnego wyboru dla wszystkich, ktĂłrzy dzisiaj mogÂą byĂŚ daleko od KoÂścioÂła albo patrzÂą naĂą bardzo krytycznie, a przecieÂż oni teÂż sÂą ogarniĂŞci miÂłoÂściÂą naszego Odkupiciela. Maryja z pewnoÂściÂą nie poskÂąpi im swojej macierzyĂąskiej troski i opieki w prowadzeniu ich do Boga. I to dzieÂło – nowej ewangelizacji – wydaje mi siĂŞ pierwszym moim zadaniem, priorytetem. A póŸniej – zrozumienie siebie w tajemnicy KoÂścioÂła, w tym, oczywiÂście, posÂługa sakramentalna. To jest nieodzowne, bo bez realizmu spotkania i dotkniĂŞcia Chrystusowej Âłaski, zwÂłaszcza w sakramencie pokuty i Eucharystii, nie moÂżemy doÂświadczyĂŚ bliskoÂści Boga i Chrystusa, ktĂłry jest naszym

Co KsiÂądz Arcybiskup chciaÂłby powiedzieĂŚ kapÂłanom nowo obejmowanej diecezji?

Pierwszym sÂłowem, ktĂłre chciaÂłbym skierowaĂŚ do moich wspó³braci w kapÂłaĂąstwie, jest zdanie, jakie zapisaÂł Jan PaweÂł II w ostatnim swoim LiÂście do kapÂłanĂłw, dosÂłownie na progu swojego przejÂścia do domu Ojca, a mianowicie, Âże poprzez nasze istnienie i poprzez naszÂą posÂługĂŞ wszyscy jesteÂśmy ukierunkowani na Chrystusa. To jest istnienie, ktĂłre musi byĂŚ wdziĂŞczne za to, kim jest. I jeszcze to, co z kolei podkreÂśliÂł Benedykt XVI, a ja chciaÂłbym, Âżeby mocno do kaÂżdego z moich braci kapÂłanĂłw dotarÂło – Âże KoÂśció³ jest Wam wdziĂŞczny za to, kim jesteÂście. Najpierw za to, kim jesteÂście wobec Boga i wobec ludzi, a na drugim miejscu za to, co czynicie, stajÂąc siĂŞ gÂłosicielami, szafarzami i przewodnikami wspĂłlnot KoÂścioÂła na kaÂżdym odcinku – czy to KoÂścioÂła lokalnego, czy powszechnego. Dlatego dziĂŞkujĂŞ Bogu za Was i bardzo proszĂŞ o ufnÂą modlitwĂŞ, aÂżebym mĂłgÂł Wam sÂłuÂżyĂŚ jako ojciec, brat i przyjaciel.

Wiem, Âże z mojÂą posÂługÂą wÂśrĂłd Was jest zwiÂązana tajemnica czasu i tajemnica miejsca. WchodzĂŞ do archidiecezji, ktĂłra ma juÂż swoje zrĂŞby, fundamenty, ktĂłra juÂż jest zbudowana na Chrystusie. ChcĂŞ dostrzec kaÂżdego z Was, konkretnego czÂłowieka, i powiedzieĂŚ: KaÂżdy z Was jest waÂżny w oczach Boga. Bo przecieÂż BĂłg chciaÂł nas dla nas samych – jak to piĂŞknie podkreÂśla „Gaudium et spes” (Konstytucja duszpasterska o KoÂściele w Âświecie wspó³czesnym). Dlatego do kaÂżdego spotkanego na mojej drodze posÂługi – na pielgrzymich szlakach, w aulach uniwersyteckich, w seminarium duchownym, ktĂłre jest ÂźrenicÂą oka biskupa i sercem diecezji, na ró¿nych sympozjach, w ró¿nych miejscach posÂługi, zwÂłaszcza wobec ludzi chorych, cierpiÂących – wypowiadam dzisiaj swoje sÂłowo pozdrowienia i ufnej modlitwy i ÂślĂŞ wszystkim swoje bÂłogosÂławieĂąstwo. W szczegĂłlny sposĂłb obejmujĂŞ rĂłwnieÂż siostry zakonne, osoby Âżycia konsekrowanego, wraz z domem Matki zawierzania na Jasnej GĂłrze. Niech kaÂżdy z Was czuje siĂŞ dotkniĂŞty moim spojrzeniem i moim bÂłogosÂławieĂąstwem.

Ekscelencjo, na wieœÌ o nominacji KsiĂŞdza Arcybiskupa na metropolitĂŞ czĂŞstochowskiego o. Izydor Matuszewski – generaÂł Zakonu PaulinĂłw odmĂłwiÂł modlitwĂŞ „ChwaÂła Ojcu...”. ProszĂŞ o sÂłowo do stró¿ów JasnogĂłrskiego Sanktuarium.

Jestem bardzo wzruszony i pomogĂŞ sobie fragmentem poematu jeszcze wtedy arcybiskupa Karola WojtyÂły, kiedy nawiedzaÂł ZiemiĂŞ ÂŚwiĂŞtÂą w czasie obrad Soboru WatykaĂąskiego II. A pisaÂł on: „Nie mogĂŞ po tobie tylko stÂąpaĂŚ, muszĂŞ przyklĂŞkn¹Ì. Przez to odciskam pieczĂŞĂŚ i odchodzĂŞ stamtÂąd, i powracam jako Âświadek. Zostaniesz tutaj, a ja zabiorĂŞ ciebie i przeobra¿ê w sobie na miejsce nowego Âświadectwa” (por. „WĂŞdrĂłwka do miejsc ÂświĂŞtych”).

To s³owa wypowiedziane wobec tajemnicy miejsca, jakim jest Ziemia Œwiêta, ziemia naszego Zbawiciela. Ale myœlê, ¿e w ten sam sposób, w tym samym duchu wiary bêdê chcia³ stawaÌ na Jasnej Górze. Tam nie wolno tylko stawaÌ, wpatrywaÌ siê i s³uchaÌ. Tam trzeba przyklêkn¹Ì i bardzo osobiœcie odbieraÌ te zwiastowania, które Maryja, wskazuj¹c nam na Syna, bêdzie nam przekazywaÌ, aby stamt¹d odchodziÌ umocnionym jako œwiadek nadziei, której tak wszyscy bardzo dzisiaj pragniemy.
I za ponad 600-letni¹ pos³ugê Jasnej Góry jestem Bogu wdziêczny ca³ym sercem... Brakuje ju¿ s³ów dla wyra¿enia tej wdziêcznoœci.

pielgrzymom, sÂłuchaczom Radia Maryja i Telewizji Trwam, Radia Fiat i Radia Jasna GĂłra oraz Czytelnikom „Niedzieli” w kraju i na Âświecie?

Bardzo serdecznie dziêkujê za to miejsce, które jest miejscem twórczego niepokoju. Kiedy patrzymy na twarz Maryi, widzimy Jej niepokoj¹ce siê oczy. Ale nie jest to niepokój, który burzy jakiœ porz¹dek serca i umys³u. To jest niepokój zatroskania. I tak jak uczy³ nas Ojciec Œwiêty Jan Pawe³ II, pragnê powiedzieÌ, ¿e przychodzimy, aby tutaj przyk³adaÌ swoje serce i us³yszeÌ, jak bij¹ nasze serca w sercu Matki. Trzeba to wo³anie przyj¹Ì, pomimo ¿e ono nieraz jest niepokoj¹ce, trudne. Ale przecie¿ do kogó¿ przyjdziemy, jeœli nie do Matki, która stale prowadzi nas do swojego Syna? Dlatego bêdê siê stara³ byÌ pierwszym wœród pielgrzymów i wszystkich ludzi, którzy daj¹ swoj¹ w³asn¹ odpowiedŸ Bogu na Jego mi³oœÌ mi³osiern¹, dŸwigaj¹c¹ nas i dotykaj¹c¹ ka¿dej naszej ludzkiej rany, tej duchowej i tej fizycznej.

Ju¿ dzisiaj z serca b³ogos³awiê wszystkim, którzy staj¹ na tym miejscu i którzy bêd¹ z ufn¹ modlitw¹ przychodziÌ do Matki, aby przylgn¹Ì do Jej Syna.

Prosimy o sÂłowo do naszego arcybiskupa seniora StanisÂława Nowaka...

Z serca dziêkujê za dar osoby i pos³ugi Ksiêdza Arcybiskupa Stanis³awa. Mia³em tê radoœÌ i szczêœcie poznaÌ Ksiêdza Arcybiskupa jeszcze jako rektora Seminarium w Krakowie, a póŸniej ju¿ arcybiskupa, szczególnie przez nasz¹ wspó³pracê na terenie metropolii czêstochowskiej, kiedy pos³ugiwa³em jako rektor Seminarium w Radomiu. Zawsze z otwartym sercem i otwartymi ramionami by³em przyjmowany jako duchowy syn. Przyznam, ¿e wspóln¹ dla nas trosk¹, obok Jasnej Góry i Matki Bo¿ej Czêstochowskiej, jest Matka Bo¿a z LudŸmierza, GaŸdzina Podhala, pod której przewodem Ksi¹dz Arcybiskup zdobywa³ swoje pierwsze doœwiadczenie w pos³udze kap³aùskiej. Niejednokrotnie stawaliœmy przy Niej razem, ale Ksi¹dz Arcybiskup jako ten pierwszy, który zawsze z serca siê wypowiada³ i nas b³ogos³awi³. Dlatego dzisiaj wiem, ¿e wchodzê tutaj w przestrzeù tajemnicy jego ³aski, a jednoczeœnie przed³u¿enia serca w tej pos³udze, równie¿ wobec mojej osoby jako swojego nastêpcy. Ogarniam go swoj¹ modlitw¹ i ju¿ dzisiaj zapraszam na wszelkie drogi mojej apostolskiej pos³ugi w Koœciele lokalnym.

DziĂŞkujĂŞ za tĂŞ piĂŞknÂą wypowiedÂź – jeszcze na gorÂąco. ByÂłem obecny na spotkaniu 29 grudnia 2011 r., podczas ktĂłrego abp StanisÂław Nowak przedÂłoÂżyÂł pisma Nuncjatury Apostolskiej, informujÂące o nominacji Ekscelencji na arcybiskupa metropolitĂŞ czĂŞstochowskiego. Wszyscy Âświadkowie tego wydarzenia bardzo siĂŞ ucieszyli. PrzekazujĂŞ najserdeczniejsze Âżyczenia i zapewniam o naszych otwartych ramionach. PodobnÂą radoœÌ przeÂżywaliÂśmy m.in. 16 paÂździernika 1978 r., gdy kard. Karol WojtyÂła zostaÂł posÂłany na StolicĂŞ PiotrowÂą...

Ta radoœÌ jest dla mnie wielkim zobowiÂązaniem, aby nie utraciĂŚ nic z tych darĂłw, ktĂłre Pan BĂłg przeze mnie chce Wam przekazaĂŚ. Powiem sÂłowa, ktĂłrymi w ubiegÂłym roku zatytuÂłowaÂłem rekolekcje na Jasnej GĂłrze dla ojcĂłw paulinĂłw: „Wiem, Komu zawierzyliÂśmy, i niech Maryja prowadzi nas po drogach Âłaski”.

http://religia.onet.pl/wywiady,8/czynic-kosciol-domem,27966,page1.html
...
                                                              TAJEMNICE  ZAKONNIKOW.

Tajemnice zakonnikĂłw. Jak zarobiĂŚ na KoÂściele?

W Polsce Âżyje 31 mln katolikĂłw. Dla biznesmena to najlepszy target komercyjny. Osoby wyksztaÂłcone i proste, bogaci i biedni, starcy i mÂłodzieÂż. ChĂŞtnych na to, by zarobiĂŚ na KoÂściele jest wielu. Jak wyglÂąda reklama i promocja?
Reklama? By przynajmniej raz w tygodniu pojawili siê w koœciele, nie trzeba telewizyjnych spotów ani billboardów. Akwizytorzy? Ksiê¿a, zakonnice, katecheci, wreszcie rodzina dzia³aj¹ lepiej ni¿ najsprawniej wyre¿yserowany marketing szeptany. Poda¿? Wszystko - od dewocjonaliów po ksi¹¿ki kucharskie i telefony komórkowe. Chêtnych na to, by zarobiÌ jest wielu.

Tajemnice kuchni zakonnikĂłw

Moda na "gotowanie na ekranie" nie ominĂŞÂła spokojnych i ÂżyjÂących na uboczu zakonĂłw ÂżeĂąskich. Jak siĂŞ okazuje, klasztorne kuchnie sÂą skarbnicÂą wiedzy o staropolskich, tradycyjnych potrawach. GotujÂące siostry za aprobatÂą swych przeÂłoÂżonych, dzielÂą siĂŞ niÂą z milionami widzĂłw, sÂłuchaczy i czytelnikĂłw.

Do³¹cz do nas na Facebooku

Telewizja ma jednÂą gwiazdĂŞ w habicie – siostrĂŞ AnielĂŞ GareckÂą. Jej "AnielskÂą kuchniĂŞ" emituje stacja Religia.tv. Urocza salwatorianka dzieli siĂŞ ze swoimi widzami nie tylko kulinarnÂą wiedzÂą, ale rĂłwnieÂż przemyÂśleniami moralnymi i religijnymi. OprĂłcz tego z jej programĂłw moÂżna dowiedzieĂŚ siĂŞ wielu ciekawostek o starych polskich zwyczajach. GÂłosem poczciwej babci zakonnica gawĂŞdzi o zasadach postu i radoÂści karnawaÂłowego obÂżarstwa.

W eterze niepodzielnie króluje inna gotuj¹ca zakonnica: legendarna ju¿ siostra Leonilla, która na antenie Radia Maryja prowadzi "Porady kulinarne". Loretanka specjalizuje siê w kuchni prostej, syc¹cej, opartej przede wszystkim na polskich sk³adnikach. Opowiada o nich w krótkich, zwiêz³ych zdaniach, tak, by s³uchacze bez problemu mogli nad¹¿yÌ z zapisywaniem receptur.

Wszyscy ci, którzy nie s³uchaj¹ radia, przepisy siostry Leonilli znajd¹ w jej ksi¹¿kach kucharskich. Mo¿emy znaleŸÌ tam informacje o tych samych potrawach co w radiowych "Poradach kulinarnych", tyle ¿e z drobnymi zmianami: iloœci potrzebnych produktów s¹ podawane w dekagramach, a nie jak mawia siostra w audycjach, "na wiadra".

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

Drukowane porady z klasztornych kuchni id¹ jak woda. Wydawnictwo WAM podaje, ¿e ksi¹¿ki kucharskie autorstwa Anastazji Pustelnik ze Zgromadzenia Córek Bo¿ej Mi³oœci sprzeda³y siê ju¿ w 3 mln. egzemplarzy. Równie dochodowe okazaÌ siê mo¿e prowadzenie restauracji, której szefem kuchni jest duchowny. Szczególnie, kiedy ma ona tak rewelacyjn¹ lokalizacjê jak ta za³o¿ona przez ojców benedyktynów w klasztorze w Tyùcu. Potraw przyrz¹dzanych wed³ug tradycyjnych zakonnych receptur spróbowaÌ mo¿na nie tylko na miejscu. Ojcowie sprzedaj¹ swe specja³y w ogólnopolskiej sieci sklepów z produktami benedyktyùskimi, które dostêpne s¹ równie¿ w internecie.

Jak zarobiĂŚ na pielgrzymce

Dochodowym biznesem jest te¿ turystyka religijna. Co roku setki tysiêcy osób wyje¿d¿aj¹ na zorganizowane pielgrzymki, objazdy, wycieczki do miejsc œwiêtych. Ubo¿si p¹tnicy wybieraj¹ eskapady do lokalnych miejsc kultu. W Polsce rekordy frekwencyjne bij¹ niezmiennie Jasna Góra, Licheù, Wadowice i £agiewniki. Do wybranego sanktuarium mo¿na jechaÌ autokarem, rowerem, samochodem lub iœÌ pieszo.

WzdÂłuÂż najpopularniejszych szlakĂłw stworzona zostaÂła Âświetnie funkcjonujÂąca infrastruktura obejmujÂąca hotele, dormitoria, pola namiotowe, sklepy z pamiÂątkami czy restauracje. OprĂłcz PolakĂłw korzystajÂą z nich rĂłwnieÂż turyÂści zza granicy. O kaÂżdej porze roku spotkaĂŚ moÂżna rzesze WÂłochĂłw i HiszpanĂłw (ich jest wÂśrĂłd religijnych turystĂłw najwiĂŞcej), ktĂłrzy przyjeÂżdÂżajÂą do Polski, by odwiedziĂŚ miejsca zwiÂązane z Janem PawÂłem II – KrakĂłw, Wadowice, Mazurskie Jeziora i Tatry.

Zamo¿niejsi polscy pielgrzymi wybieraj¹ siê do Rzymu, Medjugorie, Fatimy czy do Ziemi Œwiêtej. Rzadko kiedy s¹ to wycieczki indywidualne. Czêœciej p¹tnicy korzystaj¹ z us³ug biur podró¿y specjalizuj¹cych siê w obs³udze takiego ruchu turystycznego. Koszty takich wyjazdów s¹ niema³e; 7-dniowy pobyt w Izraelu ze zwiedzaniem Nazaretu i Jerozolimy to wydatek co najmniej 3 000 PLN, Rzym i Watykan oko³o 2 000 PLN.

Z podró¿y, szczególnie tej dalekiej warto przywieŸÌ bliskim pami¹tkê. We wszystkich, najmniejszych nawet sanktuariach, bez problemu mo¿na znaleŸÌ sklepy z dewocjonaliami. Oferta jest bogata: ró¿aùce, figurki, obrazki, flakony na œwiêcon¹ wodê, t-shirty z religijnym nadrukiem, a tak¿e p³yty z muzyk¹ religijn¹ i filmy na DVD.


« Ostatnia zmiana: Luty 21, 2012, 15:18:14 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #203 : Luty 21, 2012, 15:25:17 »

PapieÂż my love

PapieÂż Jan PaweÂł II, obok Jezusa i Marii jest niekwestionowanÂą ikonÂą polskiego katolicyzmu. Jeszcze za Âżycia wierni postawili mu spiÂżowy pomnik zÂłoÂżony z milionĂłw gadÂżetĂłw z "naszym papieÂżem”. Jego ÂśmierĂŚ byÂła wielkim wydarzeniem medialnym; przez kilka kwietniowych dni 2006 roku uwaga wszystkich redakcji i odbiorcĂłw skupiÂła siĂŞ na pogrzebie wielkiego Polaka. ByÂł to poczÂątek niespotykanego dotÂąd fenomenu – gÂłowa KoÂścioÂła katolickiego staÂła siĂŞ obiektem nie tylko kultu religijnego, ale weszÂła rĂłwnieÂż na arenĂŞ popkultury. UÂśmiechniĂŞta twarz Karola WojtyÂły spoglÂąda na nas z kubkĂłw, koszulek, okÂładek pÂłyt, komiksĂłw, parasolek, a nawet zniczy nagrobnych. O papieÂżu powstaÂło kilkanaÂście filmĂłw dokumentalnych i fabularnych, napisano dziesiÂątki piosenek, takich jak "Tak mĂłwiÂł papieÂż" w wykonaniu Iwana Komarenki, a nawet gĂłralska opera "Ojciec ÂŚwiĂŞty Jan PaweÂł II na Podhalu", ktĂłra swÂą premierĂŞ miaÂła w zeszÂłym roku w Zakopanem.

Tu zrodziÌ siê mo¿e pytanie o to, kto jest w³aœcicielem "JP II trade mark". Przecie¿ prawami do zdjêÌ innych znanych zmar³ych postaci dysponuj¹ rodziny lub inni spadkobiercy. Mimo ¿e od dawna nie¿yj¹cy, Marilyn Monroe czy Elvis Presley wci¹¿ zarabiaj¹ miliony "u¿yczaj¹c" swojego wizerunku najró¿niejszym kampaniom reklamowym. Jak wygl¹da to w przypadku Jana Paw³a II? W 2009 r. Sekretariat Stanu Watykan wyda³ dokument "Deklaracja w sprawie ochrony wizerunku papie¿a", który mia³ regulowaÌ tê kwestiê. W Polsce nie ma on jednak ¿adnej mocy prawnej.

Wed³ug krajowego Kodeksu Cywilnego dozwolone jest u¿ywanie wizerunku zmar³ej osoby publicznej (np. g³owy paùstwa) bez niczyjej zgody pod warunkiem, ¿e jego wykorzystanie nie jest czysto komercyjne i wi¹¿e siê z wykonywan¹ przez tê osobê za ¿ycia funkcj¹. W praktyce ka¿dy gad¿et z postaci¹ Jana Paw³a II uznany byÌ mo¿e za zwi¹zany z piastowaniem przez Karola Wojty³ê funkcji nastêpcy œwiêtego Piotra. Nad Wis³¹ kwitnie wiêc lukratywny handel papieskimi popielniczkami, d³ugopisami i breloczkami. Nie sposób nawet oceniÌ, ile tak naprawdê wart jest rynek produktów z wizerunkiem papie¿a Polaka.

Medialne imperium

Najbardziej znanym biznesmenem w sutannie jest bez w¹tpienia ojciec Rydzyk. O jego przedsiêbiorczoœci zrobi³o siê g³oœno ju¿ w 1991 r., kiedy za³o¿y³ "Radio Maryja", katolick¹ rozg³oœniê radiow¹, w której sprawuje funkcjê jednoosobowego organu nadzorczego, zarz¹dzaj¹cego i kontrolnego. Dziœ imperium medialne redemptorysty rozros³o siê kilkakrotnie i oprócz wy¿ej wspomnianego radia obejmuje m.in. "Twój Dziennik", "Telewizjê Trwam" oraz "Miesiêcznik Radia Maryja". Ojciec Tadeusz do tego stopnia zafascynowany jest œwiatem mediów, ¿e powo³a³ do ¿ycia prywatn¹ szko³ê kszta³c¹c¹ przysz³ych katolickich dziennikarzy. Dzia³aj¹ca w Toruniu Wy¿sza Szko³a Kultury Spo³ecznej i Medialnej prowadzi nabór na takie kierunki jak informatyka, dziennikarstwo i komunikacja spo³eczna czy politologia.

OprĂłcz tego ojciec Rydzyk zasiada we wÂładzach "Fundacji Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej" i "Fundacji Lux Veritatis". O dziaÂłalnoÂści tej drugiej ostatnio szeroko dyskutowano w mediach, a to za sprawÂą kilku projektĂłw pilotowanych przez fundacjĂŞ. GÂłoÂśno byÂło choĂŚby o odwiertach geotermalnych, ktĂłre redemptorysta chciaÂł finansowaĂŚ z funduszy europejskich. Mimo Âże rzÂąd cofn¹³ dotacjĂŞ, przedsiĂŞbiorczemu zakonnikowi i tak udaÂło siĂŞ dopi¹Ì swego – w zeszÂłym roku w rurach instalacji geotermalnej zbudowanej przez fundacjĂŞ popÂłynĂŞÂła ciepÂła woda. JeÂśli wszystko pĂłjdzie zgodnie z planem, juÂż niedÂługo woda ta ogrzewaĂŚ bĂŞdzie Centrum Polonia in Tertio Millennio; kompleks zÂłoÂżony z koÂścioÂła wotywnego wznoszonego ku czci papieÂża Jana PawÂła II oraz aquapark i hotel.

Zafascynowany mo¿liwoœciami, jakie daje wspó³czesna technika Rydzyk, rozszerzy³ dzia³alnoœÌ "Lux Veritatis" o telefoniê komórkow¹ "W Rodzinie". Interesy przynosz¹ dochody, co cieszy tym bardziej, ¿e wiêkszoœÌ z nich nie jest opodatkowana. Jak to mo¿liwe? Dziêki luce w prawie, która zwalnia z obowi¹zku p³acenia podatków wszystkie koœcielne osoby prawne, o ile dochód z ich dzia³alnoœci przeznaczany jest na cele kultu religijnego, oœwiatowo-wychowawcze, naukowe i kulturalne. Jak siê nie trudno domyœliÌ, niemal wszystkie interesy redemptorysty maj¹ takie w³aœnie cele.

A jakie s¹ dochody samego ojca Rydzyka? Oficjalnie oczywiœcie ¿adne, bo wszystko co posiada, nie jest jego w³asnoœci¹, a zakonu redemptorystów. Jak to siê dzieje, ¿e ojciec jeŸdzi Maybachem, najdro¿szym produkowanym samochodem œwiata? Albo ¿e wakacje spêdza na Wyspach Kanaryjskich? Pytania o zamo¿noœÌ zbywane s¹ najczêœciej bon motem o bogactwie duchowym. Trudno te¿ jednoznacznie orzec, jak faktycznie id¹ interesy ojca Rydzyka. ¯adne wiarygodne dane nie s¹ znane, bo dziêki przepisom jego fundacje nie musz¹ prowadziÌ pe³nej dokumentacji podatkowej. I nawet jeœli liczba s³uchaczy "Radia Maryja" regularnie spada, a "Nasz Dziennik" generuje straty, to przedsiêbiorczy zakonnik zawsze mo¿e liczyÌ na hojnoœÌ wiernych. Wszak wp³aty na konto fundacji siêga³y ju¿ 5 mln. z³otych rocznie, a obowi¹zki etatowych pracowników mo¿na powierzyÌ rzeszy wolontariuszy.

ZarobiĂŚ na religijnoÂści

W dobie kryzysu ka¿da inicjatywa nakrêcaj¹ca koniunkturê i tworz¹ca miejsca pracy jest na wagê z³ota. Jak pokazuj¹ liczne przyk³ady, polscy duchowni œwietnie radz¹ sobie w œwiecie biznesu. S¹ obecni w mediach, tworz¹ dobrze funkcjonuj¹c¹ sieÌ dystrybucji wytwarzanych produktów, maj¹ wiernych klientów zadowolonych z oferowanych us³ug. Prawd¹ jest, ¿e to rynek bardzo specyficzny, rz¹dz¹cy siê swoimi prawami. Ci, którzy chc¹ zarabiaÌ na ludzkiej religijnoœci powinni szczególnie dbaÌ o biznesow¹ etykê. Dzia³aj¹c na wolnym rynku, nie sposób wy³¹cznie korzystaÌ z jego dobrodziejstw, omijaj¹c przy tym wynikaj¹ce z niego obci¹¿enia.

http://religia.onet.pl/publicystyka,6/tajemnice-zakonnikow-jak-zarobic-na-kosciele,31819,page1.html

............................................................

                                                                  Sprawa TV TRWAM trafi na forum UE

W zwiÂązku z odrzuceniem przez KRRiT wniosku fundacji Lux Veritatis, dotyczÂącego przyznania miejsca Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie, poseÂł do Parlamentu Europejskiego, prof. MirosÂław Piotrowski wraz z eurodeputowanymi Solidarnej Polski oraz PiS skierowaÂł pytanie do Komisji Europejskiej.
PosÂłowie chcÂą siĂŞ dowiedzieĂŚ, „jakie kroki zamierza podj¹Ì Komisja Europejska w obszarze transparentnoÂści cyfryzacji i poszanowania rĂłwnych zasad konkurencyjnoÂści podmiotĂłw na rynku w Polsce”. ChcÂą teÂż poznaĂŚ opiniĂŞ Komisji „w sprawie dyskryminowania mediĂłw ze wzglĂŞdu na ich katolicki charakter”. Komisja Europejska zobligowana jest do udzielenia odpowiedzi na to pytanie na piÂśmie.

Do³¹cz do nas na Facebooku

Zdaniem Piotrowskiego, decyzja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji sprzeczna jest z poszanowaniem podstawowych wartoÂści UE, do ktĂłrych naleÂży m.in. zasada niedyskryminacji ze wzglĂŞdu na poglÂądy religijne. – Celem podjĂŞtej akcji jest przede wszystkim zainteresowanie Komisji Europejskiej niedopuszczalnymi praktykami dyskryminujÂącymi media katolickie w Polsce, kraju, ktĂłry jest jednym z czÂłonkĂłw Unii Europejskiej. KwestiÂą cyfryzacji w Komisji Europejskiej zajmuje siĂŞ pani komisarz Neelie Kroes. Spodziewamy siĂŞ, Âże udzieli nam ona pisemnej odpowiedzi i Âże jej stanowisko zostanie uwzglĂŞdnione w Polsce. NaleÂży rozwaÂżyĂŚ, czy Âłamaniem zasad transparentnoÂści nie powinni zaj¹Ì siĂŞ rĂłwnieÂż inni komisarze, np. komisarz ds. sprawiedliwoÂści i praw podstawowych oraz ds. konkurencji – powiedziaÂł Piotrowski.

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

Odpowiedzi KE w sprawie „dyskryminacji TV Trwam” domaga siĂŞ rĂłwnieÂż poseÂł Janusz Wojciechowski. Przypomina on, Âże „Komisja Europejska wielokrotnie wypowiada siĂŞ w kwestiach dotyczÂących wolnoÂści mediĂłw na Âświecie, wiĂŞc teraz niech siĂŞ zajmie sprawÂą wolnoÂści mediĂłw w kraju czÂłonkowskim Unii Europejskiej”.

Pod formularzem zgÂłoszenia pytania pisemnego podpisali siĂŞ nastĂŞpujÂący eurodeputowani: MirosÂław Piotrowski, Ryszard Czarnecki, Tomasz PorĂŞba, Marek GrĂłbarczyk, Janusz Wojciechowski, Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski oraz Tadeusz CymaĂąski.

Reakcji Komisji Europejskiej naleÂży spodziewaĂŚ siĂŞ w ciÂągu kilku tygodni.

http://religia.onet.pl/kraj,19/sprawa-tv-trwam-trafi-na-forum-ue,27993.html
.........................................
                                             "Alleluja i do przodu!". SÂłuchacze Radia Maryja wybrali piosenkĂŞ roku

MW | Gazeta.pl | 14 Luty 2012 | Komentarze (0)

Piosenka Macieja WrĂłblewskiego "Alleluja i do przodu!" o sÂłudze boÂżym, maÂłym rycerzu, co "obroni ToruĂą" zostaÂł piosenkÂą roku Radia Maryja - donosi portal gazeta.pl.
Piosenka "Alleluja i do przodu!" nagrana z okazji 20-lecia Radia Maryja zebraÂła najwiĂŞcej gÂłosĂłw sÂłuchaczy. Wyniki plebiscytu zostaÂły ogÂłoszone podczas audycji "Piosenka tygodnia".

WrĂłblewski wykonaÂł swĂłj utwĂłr podczas grudniowej uroczystoÂści z okazji urodzin stacji w koÂściele redemptorystĂłw na toruĂąskich Bielanach. Zakonnicy czĂŞsto emitujÂą go w swojej stacji. SÂłowa piosenki mĂłwiÂą o rozgÂłoÂśni:

Jest takie radio co ma BĂłg w opiece swej

w stajence lichej tak jak on zrodziÂło siĂŞ.

Uros³o w si³ê i jak piêkny m³ody las

pod swÂą koronĂŞ dziÂś przygarnia wszystkich nas.

Gdy ci doskwiera obojêtnoœÌ, strach, z³y los

przekrĂŞcasz gaÂłkĂŞ, pocieszenia sÂłyszysz gÂłos.

I sÂławiÂą ojca Tadeusza Rydzyka:

Jest sÂługa boÂży, co go ojcem ludzie zwÂą

wiĂŞc po ojcowsku zawiaduje stacjÂą swÂą.

Jak "maÂły rycerz" co Jasnej broniÂł GĂłry

Dzier¿¹c w d³oni szabli piorun

On obroni ToruĂą !

W pierwszej trĂłjce znalazÂły siĂŞ rĂłwnieÂż utwory: "Una Gran Senial" - w wykonaniu Kiko ArgĂźello, zaÂłoÂżyciela Neokatechumenatu oraz "StraÂżnik raju" - Grzegorza Wilka.

AudycjĂŞ "Piosenka tygodnia" moÂżna posÂłuchaĂŚ w Radiu Maryja w kaÂżdÂą sobotĂŞ o godzinie 16.30.

http://religia.onet.pl/kraj,19/alleluja-i-do-przodu-sluchacze-radia-maryja-wybrali-piosenke-roku,31714.html
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #204 : Kwiecień 23, 2012, 19:02:19 »

ÂŻycie po habicie

Maciej StaĂączyk | Onet Religia | 27 Marzec 2012 | Komentarze (717)

ÂŻycie po habicie

WalczĂŞ. Jestem po maturze, muszĂŞ znaleŸÌ pracĂŞ, mieszkanie, muszĂŞ sama siĂŞ utrzymaĂŚ. ÂŻycie zaczynam od zera. Nie mam dosÂłownie nic i jestem zdana na siebie. To wszystko mnie przeraÂża. Mam lĂŞki i obawy, ale wiem, Âże to jest moja droga. Mam dwadzieÂścia piĂŞĂŚ lat, szeœÌ lat byÂłam w klasztorze – pisze w przejmujÂącym liÂście byÂła zakonnica.

Z listu od S.:

Wczeœniejsza decyzja by³a dla mnie o wiele ³atwiejsza. Jak siê jest na fali uczuÌ i zachwytu, to siê zrobi wszystko ¿eby pójœÌ, pokona siê ka¿d¹ trudnoœÌ. Ale co jeœli, cz³owiek jest zrezygnowany i ma ju¿ tego wszystkiego doœÌ? Tak, jak ja dzisiaj. Walczê. Jestem po maturze, muszê znaleŸÌ pracê, mieszkanie, muszê sama siê utrzymaÌ. ¯ycie zaczynam od zera. To wszystko mnie przera¿a. Mam lêki i obawy, ale wiem, ¿e to jest moja droga. Mam dwadzieœcia piêÌ lat, szeœÌ lat by³am w klasztorze.

Do³¹cz do nas na Facebooku

I dalej:

Dlaczego to piszê? Bo wydaje mi siê, ¿e to temat przemilczany. Sporo sióstr rezygnuje z ¿ycia zakonnego, jedne przed œlubami, inne w czasie junioratu, a jeszcze inne po œlubach wieczystych. W moim roczniku zaczyna³o nas dwanaœcie, po szeœciu latach zostaj¹ cztery, ile dotrwa do koùca, to wie tylko Pan... Ró¿ne s¹ to odejœcia. Ja czujê siê normaln¹ dziewczyn¹, nie uciekam z klasztoru z facetem, a ju¿ dziœ wiem, ¿e du¿o ludzi spojrzy na mnie i bêdzie mia³o w g³owie swoj¹ wersjê zdarzeù. Chcê kontynuowaÌ studia, ale bêdê musia³a wyt³umaczyÌ wszystkim na uczelni dlaczego na salê wyk³adow¹ wchodzê "po œwiecku". Nie w habicie.

Kto pyta nie b³¹dzi - odpowiedz na pytania naszych u¿ytkowników

S. nie zgadza siĂŞ na to, Âżebym podaÂł jej imiĂŞ, ani nawet na to, Âżebym napisaÂł z jakiego miasta pochodzi. Nie chce ujawniĂŚ nazwy zgromadzenia zakonnego, do ktĂłrego naleÂżaÂła, a wÂłaÂściwie wci¹¿ naleÂży, bo S., nadal czeka na zwolnienie ze ÂślubĂłw. Nie chce teÂż, Âżeby tekst byÂł wymierzony w KoÂśció³, w jego nauki, a tym bardziej w Boga. "Nie chcĂŞ rezygnowaĂŚ z relacji z Bogiem. Nie rozstajĂŞ siĂŞ z Nim, opuszczam tylko zgromadzenie. Wiele siĂŞ tam nauczyÂłam, ale widzĂŞ, Âże mĂłj czas siĂŞ wypeÂłniÂł. Wiem, dla siĂłstr nie bĂŞdĂŞ istniaÂła, ale w Jego sercu pozostanĂŞ na zawsze!" – pisze S.

PowoÂłanie

MiaÂła szesnaÂście lat i modliÂła siĂŞ podczas kolejnej juÂż pielgrzymki na JasnÂą GĂłrĂŞ, kiedy pierwszy raz pomyÂślaÂła o powoÂłaniu. Przelotna myÂśl, Âże habit to droga wÂłaÂśnie dla niej, choĂŚ zaraz zagÂłuszyĂŚ prĂłbowaÂła jÂą inna myÂśl – przecieÂż ja siĂŞ nie nadaje. Ziarno jednak juÂż zostaÂło zasiane. MyÂśl o wstÂąpieniu do zakonu nie dawaÂła juÂż jej spokoju.

Najpierw byÂła rozmowa z ksiĂŞdzem, z jednÂą zakonnicÂą, potem z kolejnÂą. PowoÂłanie to Âłaska, trzeba jÂą dobrze rozeznaĂŚ – sÂłyszaÂła nastolatka. O tym, Âże ma "iœÌ tÂą drogÂą" usÂłyszaÂła dopiero podczas wakacyjnych rekolekcji, na ktĂłre zaprosiÂły jÂą siostry zakonne.

- MiaÂłam wielkie nadzieje na Âżycie dla Boga, a z Nim, dla innych. Bardzo siĂŞ zaangaÂżowaÂłam. Co jakiÂś czas jechaÂłam na skupienie do siĂłstr, byÂło fajnie i miÂło. Przez caÂły okres liceum wÂłaÂściwie nie braÂłam pod uwagĂŞ innej drogi, niÂż wstÂąpienie do klasztoru. Teraz widzĂŞ to tak, jakbym juÂż wtedy zamknĂŞÂła siĂŞ na inne moÂżliwoÂści. MaturĂŞ zdaÂłam dobrze, na studia jednak nie poszÂłam. Moje serce mĂłwiÂło: idÂź do klasztoru juÂż teraz – pisze w swoim liÂście S.

DopiĂŞÂła swego. WstÂąpiÂła do klasztoru, na rok wyjechaÂła na wieÂś. Ona, wtedy dziewiĂŞtnastolatka z duÂżego miasta, pracowaÂła w ogrodzie i na polu. ByÂło bardziej zabawnie, niÂż uci¹¿liwie. Po roku – nowicjat. Dwa lata w odosobnieniu, pod ochronÂą mistrzyni, wÂłaÂściwie z utrudnionym kontaktem z innymi siostrami, tymi juÂż po Âślubach. Nowicjuszki miaÂły czerpaĂŚ tylko z jednego ÂźrĂłdÂła. Po trzech latach w klasztorze – pierwsze Âśluby.

S: - Gdy dzisiaj wspominam ten dzieĂą, to nawet nie umiem powiedzieĂŚ, czy byÂł to dzieĂą radoÂści. Chyba bardziej cieszyÂłam siĂŞ, Âże skoĂączy siĂŞ zamkniĂŞcie i w koĂącu wyjdĂŞ do ludzi, czego prawdziwie mi brakowaÂło i za czym tĂŞskniÂłam.

PosÂłuszeĂąstwo

PracowaÂła w kuchni, jeÂździÂła do chorych w szpitalach. Z ksiĂŞdzem z parafii organizowaÂła spotkania dla mÂłodzieÂży. Stale byÂło jednak coÂś nie tak. Z kuchni przeÂłoÂżona przeniosÂła jÂą do furty, z furty do biura, z biura do przedszkola, z przedszkola wyznaczyÂła do opieki nad starszymi, potem przeniosÂła do jadalni. I tak w kó³ko. Przez dwa lata. Pretensje nie milkÂły – przeÂłoÂżona wci¹¿ byÂła niezadowolona. S. a to za dÂługo byÂła w parafii, za póŸno wracaÂła do klasztoru, za duÂżo braÂła na siebie. Siostra sugerowaÂła nawet, Âże ma romans z ksiĂŞdzem. W koĂącu przeniosÂła jÂą do innego miasta, bo taka byÂła "boÂża wola".

- W klasztorze wszystko moÂże staĂŚ siĂŞ wolÂą Boga. CzĂŞsto miaÂłam i nadal mam wraÂżenie, Âże przeÂłoÂżone zasÂłaniajÂą siĂŞ tym wyraÂżeniem jak tarczÂą i stale go naduÂżywajÂą, by "przepchn¹Ì" swoje racje i pomysÂły, czasem nieracjonalne. Ale na tĂŞ wolĂŞ Boga zgadzaĂŚ musiaÂłam siĂŞ nie jeden raz. PrzecieÂż ÂślubowaÂłam posÂłuszeĂąstwo – pisze S.

Magdalena (imiê zmienione), której opowiadam o liœcie S., kiedy siedzimy nad kubkiem gor¹cej kawy kiwa tylko g³ow¹. Kobiety nie znaj¹ siê, s¹ w ró¿nym wieku, w innym momencie swojego ¿ycia, ale to w³aœnie Magdalena, jak nikt inny mo¿e zrozumieÌ, to o czym pisze S. W zakonie spêdzi³a ponad trzy lata. Chcia³a byÌ bli¿ej Boga, oddychaÌ Nim ka¿dego dnia. Odesz³a z nadszarpniêt¹ wiar¹, któr¹ d³ugo musia³a odbudowywaÌ.

- Jeszcze w klasztorze zastanawiaÂłam siĂŞ, jak moÂże Bogu podobaĂŚ siĂŞ taka hipokryzja. Takie wysÂługiwanie siĂŞ Jego wolÂą, Jego imieniem. WÂłaÂściwie wszystko co mĂłwiÂła mistrzyni, byÂło wolÂą Boga. Mistrzyni doskonale wiedziaÂła, czego chce Pan. Kiedy mam upraĂŚ bieliznĂŞ, kiedy umyĂŚ gÂłowĂŞ, w jaki sposĂłb jeœÌ jabÂłko, czy jak siedzieĂŚ na krzeÂśle. To co nie podobaÂło siĂŞ mistrzyni, byÂło zÂłamaniem boÂżej woli – wspomina Magdalena.

Magdalena: - DawaÂłam sobie czas, Âżeby siĂŞ przeÂłamaĂŚ, wmawiaÂłam sobie, Âże potem bĂŞdzie normalnie, ale im dÂłuÂżej byÂłam w zakonie tym byÂło trudniej.

WÂłaÂściwie juÂż w szkole Âśredniej myÂślaÂła o klasztorze, ale chciaÂła daĂŚ sobie czas. PoszÂła na studia, ale zanim zdobyÂła dyplom byÂła juÂż przekonana, Âże wstÂąpi do zakonu. WybĂłr padÂł na klaryski. Na forum internetowym dla byÂłych duchownych, ktĂłrzy zrzucili sutanny lub habity Magdalena napisaÂła, Âże kilkuletni pobyt w zakonie kontemplacyjnym to prawdziwa szkoÂła Âżycia. NapisaÂła teÂż, Âże "nigdzie tak szybko, jak w klauzurze, nie moÂżna straciĂŚ wiary".

- DuÂżo w pani Âżalu – pytam, a raczej mĂłwiĂŞ od siebie, kiedy rozmawiamy w cztery oczy. Magdalena szybko wyprowadza mnie z b³êdu.

- To nie jest Âżal, to nie sÂą pretensjĂŞ, czy utyskiwanie na formacje zakonne. Znam piĂŞkne i dobre wspĂłlnoty, gdzie przede wszystkim liczy siĂŞ czÂłowiek. To co mĂłwiĂŞ, to raczej rozczarowanie. Nie byÂłam zauroczonÂą nastolatkÂą, ktĂłra wstÂąpiÂła do zakonu pod wpÂływem impulsu, tylko dwudziestokilkuletniÂą kobietÂą, po studiach i z jakimÂś tam Âżyciowym bagaÂżem. MyÂślaÂłam, Âże bĂŞdĂŞ bliÂżej Boga, Âże wejdĂŞ w Âśrodowisko, z ktĂłrego wartoÂściami bĂŞdĂŞ siĂŞ utoÂżsamiaĂŚ, Âże po ludzku bĂŞdĂŞ szczĂŞÂśliwa, Âże speÂłniĂŞ siĂŞ jako kobieta, jako czÂłowiek. Tym bardziej byÂłam rozczarowana, kiedy okazaÂło siĂŞ, Âże nic z tych rzeczy – tÂłumaczy Magdalena.

Pokusy i pokuty

To rozczarowanie swoim wyborem, bo wÂłaÂściwie nie byÂło nikogo, kto powiedziaÂł - super Magda, Âświetna decyzja. Bliscy raczej odradzali, ale ona tego nie sÂłuchaÂła. To teÂż rozczarowanie tym, Âże tak dÂługo wahaÂła siĂŞ ze zrzuceniem habitu. Pierwsze wÂątpliwoÂści pojawiÂły siĂŞ szybko, po miesiÂącu, gĂłra dwĂłch od przekroczenia progĂłw klasztoru. Mistrzyni jednak tÂłumaczyÂła, Âże to pokusy, podszepty szatana, Âżeby zostawiÂła formacjĂŞ, odeszÂła. MĂłwiÂła, Âże Magda musi je zwalczyĂŚ, Âżarliwiej siĂŞ modliĂŚ, ciĂŞÂżej pracowaĂŚ, Âże dopiero w obliczu Âśmierci bĂŞdzie mogÂła powiedzieĂŚ, Âże zwyciĂŞÂżyÂła pokusy.

Magdalena: - Dawa³am sobie czas, ¿eby siê prze³amaÌ, wmawia³am sobie, ¿e potem bêdzie normalnie, ale im d³u¿ej by³am w zakonie tym by³o trudniej. Ponad trzy lata czeka³am na ten moment, kiedy siê prze³amiê. Myœla³am, ¿e bêd¹ to ob³óczyny. Ale nawet w ich czasie czu³am, ¿e oszukuje siebie i Pana Boga.

To jednak przede wszystkim rozczarowanie klasztornÂą codziennoÂściÂą, relacjami panujÂącymi zza murami zakonu, gdzie wÂłaÂściwie wszystko zaleÂżaÂło od humoru mistrzyni. To strach przed rekreacjÂą, czyli czasem gdy siostry mogÂły rozmawiaĂŚ na forum, nigdy po kÂątach. KtĂłra nic nie mĂłwiÂła, trafiaÂła na dywanik, bo skoro nie odzywa siĂŞ, to musi coÂś ukrywaĂŚ, musi mieĂŚ nieczyste sumienie.

To rozczarowanie g³ównÂą zasadÂą wpajanÂą kaÂżdego dnia – nie ufaj nikomu, bÂądÂź podejrzliwa. Tropienie, Âśledzenie, podsÂłuchiwanie, przeglÂądanie celi, szafki, sprawdzanie, czy pod habitem siostra nosi ciepÂłe majtki.

To pokuty, za wszystko albo za nic, za pomoc innej siostrze, bo przyjaÂźnie teÂż byÂły zakazane. Najgorsza ta na osÂła, na Âśrodku refektarza. UpokarzajÂąca.

Magdalena opowiada, jak wyglÂądaÂła taka pokuta: - Siostra, bez welonu na gÂłowie, je obiad klĂŞczÂąc na podÂłodze, a na szyi ma zawieszony sznur i tym sznurem przywiÂązana jest do nogi stoÂłowej. Gra rolĂŞ osÂła. Z tego, co wiem, w niewielu klasztorach pozostaÂł zwyczaj tych pokut, w moim - byÂł. I wiedziaÂłam o tym wstĂŞpujÂąc, tylko nie byÂłam Âświadoma, za co pokuty sÂą nakÂładane. DziÂś wiem, Âże ani w ten sposĂłb nie pozbĂŞdziesz siĂŞ pychy, ani nie dowiesz siĂŞ prawdy o sobie.

OdeszÂła po ponad trzech latach, wypuszczona przed Âświtem, bez sÂłowa poÂżegnania, bocznymi drzwiami, ktĂłrymi wyrzuca siĂŞ Âśmieci, albo wyprowadza zwÂłoki zmarÂłych siĂłstr. PoczuÂła ulgĂŞ i znĂłw strach. Tym razem przed Âżyciem na zewnÂątrz, przed Âświatem, ktĂłrego tak naprawdĂŞ musiaÂła nauczyĂŚ siĂŞ na nowo. Bankomaty, telefony komĂłrkowe, internet – wszystko byÂło nowe. Do tego ciekawskie spojrzenia sÂąsiadĂłw, ukrywany wstyd rodziny, plotki i zaniÂżone poczucie wÂłasnej wartoÂści.

- DÂługo nie chodziÂłam na msze do swojej parafii. BaÂłam siĂŞ wÂścibskich spojrzeĂą, szeptĂłw. DÂługo, naprawdĂŞ dÂługo wracaÂłam do siebie. Kilka miesiĂŞcy minĂŞÂło zanim bez strachu wyszÂłam na ulicĂŞ, kilka lat minĂŞÂło, zanim moje emocje wrĂłciÂły do rĂłwnowagi. I dziÂś rozumiem, naprawdĂŞ rozumiem kaÂżdego, kto odchodzi. Czy to z kapÂłaĂąstwa, czy z zakonu. Rozumiem rozterki, wÂątpliwoÂści, strach. Rozumiem lĂŞk przed szukaniem pracy, przed pisaniem CV i pytaniami, co pani robiÂła po studiach – mĂłwi Magdalena, dziÂś szczĂŞÂśliwa Âżona i matka dwĂłjki dzieci.

- Czy siĂŞ bojĂŞ – pyta S. w swoim liÂście. - Decyzja o odejÂściu byÂła dla mnie o wiele trudniejsza niÂż ta o pĂłjÂściu do klasztoru. Ale w koĂącu przyszedÂł ten dzieĂą. OdwaÂżyÂłam siĂŞ przed sobÂą uznaĂŚ, Âże to nie dla mnie. KosztowaÂło mnie to wiele nieprzespanych nocy, wiele Âłez, trudnych rozmĂłw. PojechaÂłam na rozmowĂŞ do wyÂższej przeÂłoÂżonej. Jedno co byÂło dla mnie przykre, to fakt, Âże zostaÂłam potraktowana jak tania siÂła robocza. "Musi siostra zostaĂŚ do koĂąca roku, bo praca…" - usÂłyszaÂłam. Nikt nie zapytaÂł, czy nie potrzebujĂŞ jakiejÂś duchowej pomocy, czegokolwiek.

Nie mam dosÂłownie nic i jestem zdana na siebie. Mam lĂŞki i obawy, ale wiem, Âże to jest moja droga. ÂŻycie przede mnÂą.

http://religia.onet.pl/publicystyka,6/zycie-po-habicie,35232,page1.html
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #205 : Maj 13, 2012, 14:14:52 »

Jak duÂżo wiedzÂą Polacy na temat Biblii?

<a href="http://www.youtube.com/v/3Dsbo_-lEMQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/3Dsbo_-lEMQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            KsiĂŞga Koheleta 3,1
PrzebiÂśnieg
Gość
« Odpowiedz #206 : Maj 16, 2012, 08:22:49 »

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Seria-samobojstw-ksiezy,wid,14489049,wiadomosc.html
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #207 : Lipiec 01, 2012, 20:37:04 »

MÂłodzieÂżowa ofensywa ojca Rydzyka

Adam Suwart | Przewodnik Katolicki | 26 Czerwiec 2012 |
 

MÂłodzieÂżowa ofensywa ojca Rydzyka

– ChcĂŞ, aby polska mÂłodzieÂż miaÂła swojÂą telewizjĂŞ, by sama jÂą tworzyÂła i by w ten sposĂłb zbudowaÂła medialnÂą pÂłaszczyznĂŞ autentycznego komunikowania – mĂłwi "Przewodnikowi Katolickiemu" o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, zapowiadajÂąc zaÂłoÂżenie nowej stacji telewizyjnej TVM1.

Fot. Getty Images/FPM
Przed kilkoma dniami niejednego z nas zelektryzowaÂła kolejna inicjatywa ujawniona przez toruĂąskiego redemptorystĂŞ. O. Tadeusz Rydzyk stwierdziÂł, Âże zamierza doprowadziĂŚ do otwarcia nowego kanaÂłu telewizyjnego. BĂŞdzie on przeznaczony dla polskiej i katolickiej mÂłodzieÂży, ktĂłra, jak zauwaÂża zaÂłoÂżyciel i dyrektor Radia Maryja, nie ma w polskiej przestrzeni medialnej wÂłasnej telewizji. – Jest zdumiewajÂące, Âże polscy katolicy, szczegĂłlnie ci mÂłodzi, nie majÂą do dziÂś telewizji, ktĂłra odpowiadaÂłaby na ich duchowe i intelektualne potrzeby i ktĂłrÂą mogliby jednoczeÂśnie sami tworzyĂŚ – mĂłwi o. Rydzyk. – ChcĂŞ wiĂŞc stworzyĂŚ taki kanaÂł i oddaĂŚ go mÂłodym, ktĂłrzy sÂą wspaniali, majÂą porywajÂący entuzjazm i silnÂą wiarĂŞ, co widzĂŞ na kaÂżdym kroku, choĂŚby podczas ostatniego spotkania na Lednicy – dodaje redemptorysta.

Do³¹cz do nas na Facebooku

Na multipleks!

Nowa telewizja bĂŞdzie siĂŞ nazywaĂŚ TVM1. Nie bĂŞdzie czĂŞÂściÂą juÂż istniejÂącej Telewizji Trwam, ale pozostanie w caÂłoÂści odrĂŞbnym kanaÂłem telewizyjnym, oddanym mÂłodzieÂży. PoczÂątkowo nowa stacja bĂŞdzie nadawana przekazem satelitarnym, ale juÂż dziÂś o. Rydzyk zapowiada, Âże TVM1 bĂŞdzie siĂŞ staraĂŚ o miejsce na multipleksie, gdy tylko KRRiTV ogÂłosi kolejny konkurs dla nadawcĂłw ubiegajÂących siĂŞ o takie miejsca. Pytamy o. Tadeusza Rydzyka, czy nie jest pewnÂą przekorÂą, Âże zapowiada starania o miejsce na multipleksie dla majÂącej dopiero powstaĂŚ TVM1, w sytuacji gdy w ramach poprzedniego konkursu takiego miejsca Krajowa Rada nie przyznaÂła Telewizji Trwam. – Oba kanaÂły telewizyjne powinny byĂŚ dostĂŞpne i nie mam wÂątpliwoÂści, Âże takie jest oczekiwanie spoÂłeczne – odpowiada dyrektor Radia Maryja. – ProszĂŞ zwrĂłciĂŚ uwagĂŞ, jak bardzo nadawcy lewicowo-liberalni opanowali rynek mediĂłw, ile majÂą kana³ów i jak sÂą obecnie faworyzowani, podczas gdy dla Telewizji Trwam, ktĂłra speÂłnia wszystkie oczekiwania i wymogi stawiane przez KrajowÂą RadĂŞ, a nade wszystko jest popierana przez miliony PolakĂłw, takiego miejsca odmĂłwiono. SÂądzĂŞ jednak, Âże to siĂŞ zmieni – dodaje zakonnik.

Jak zauwaÂża o. Rydzyk, polska mÂłodzieÂż jest peÂłna entuzjazmu, ambitna, chĂŞtna do podejmowania wyzwaĂą, przepeÂłniona wiarÂą. ÂŻadna telewizja w Polsce nie potrafi jednak na to odpowiedzieĂŚ. W mediach kreowany jest wykrzywiony obraz mÂłodzieÂży, ktĂłry ma jÂą oÂśmieszaĂŚ, kompromitowaĂŚ, wmawiaĂŚ mÂłodym ludziom, Âże sÂą zdemoralizowani, a Âżycie nie ma sensu.

- Dlatego tak waÂżne jest, by mÂłodzi ludzie sami mogli zabraĂŚ gÂłos, by mieli wÂłasnÂą telewizjĂŞ, ktĂłra stanie siĂŞ pÂłaszczyznÂą komunikowania. Komunikowania przez prawdĂŞ – dodaje ojciec dyrektor.

Redemptorysta jest urzeczony aktywnoÂściÂą mÂłodych w ró¿nych formach duszpasterstwa i podkreÂśla, Âże liczy na ich wkÂład w stworzenie ramĂłwki i konkretnych programĂłw w nowej telewizji. – ProszĂŞ spojrzeĂŚ na liczne ruchy katolickie, na te oazy, na ÂżywioÂłowoœÌ mÂłodzieÂży lednickiej, wartoÂściowoœÌ mÂłodzieÂży skupionej w duszpasterstwach, w Odnowie w Duchu ÂŚwiĂŞtym czy biorÂącej udziaÂł w Przystanku Jezus lub ÂŚwiatowych Dniach MÂłodzieÂży – wymienia o. Rydzyk, podkreÂślajÂąc, Âże wszyscy oni juÂż od dawna potrzebujÂą nowoczesnej telewizji dla mÂłodzieÂży, telewizji opartej na wartoÂściach. Wreszcie ojciec dyrektor wskazuje na studentĂłw i absolwentĂłw WyÂższej SzkoÂły Kultury SpoÂłecznej i Medialnej w Toruniu, gdzie – jak podkreÂśla – ksztaÂłcÂą siĂŞ przyszli dziennikarze ró¿nych profili, takÂże telewizyjni. – RĂłwnieÂż na nich bardzo liczĂŞ – dodaje.

O prawdziwy pluralizm

Nie wiadomo jeszcze dokÂładnie, kiedy TVM1 mogÂłaby zacz¹Ì dziaÂłaĂŚ. – NastÂąpi to wtedy, gdy Krajowa Rada pozytywnie odniesie siĂŞ do naszego wniosku i wyda zgodĂŞ na nadawanie – zaznacza o. Rydzyk. Miejsce na multipleksie dla TV Trwam i mÂłodzieÂżowej TVM1 dyrektor Radia Maryja postrzega jako krok w kierunku pluralizacji mediĂłw. Redemptorysta dodaje, Âże dziÂś takiego pluralizmu nie dostrzega, skoro przy "pierwszym rozdaniu' miejsca na multipleksie otrzymali nadawcy zwiÂązani z jednÂą opcjÂą ÂświatopoglÂądowÂą, jednostronnÂą propozycjÂą programowÂą i znacznie sÂłabszymi niÂż w przypadku TV Trwam podstawami finansowymi. Tymczasem TV Trwam takiego miejsca nie otrzymaÂła, a tym samym wyeliminowano z rynku medialnego miliony katolikĂłw, dla ktĂłrych na multipleksie nie zapewniono Âżadnej oferty programowej. Przeciwko takiej negatywnej dla TV Trwam decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji do 13 czerwca zaprotestowaÂło, udostĂŞpniajÂąc swe dane osobowe i skÂładajÂąc podpisy, co najmniej 2 mln 235 tys. 289 osĂłb, a podpisy nadal sÂą zbierane i wysyÂłane do Krajowej Rady w Warszawie.

Trudno rozstrzygn¹Ì, jak do przyznania miejsc na multipleksie obu mediom – TV Trwam i planowanej TVM1 – odniesie siĂŞ Krajowa Rada. Na razie bowiem nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. Zapewne jednak nieÂłatwo bĂŞdzie zignorowaĂŚ wielomilionowe protesty wyraÂżone nie tylko w monitach obywatelskich wysyÂłanych pod adresem Krajowej Rady, ale takÂże w dziesiÂątkach marszĂłw protestacyjnych, ktĂłre w ramach sprzeciwu wobec dyskryminacji katolickich mediĂłw i tÂłamszenia wolnoÂści sÂłowa przemierzajÂą od wielu miesiĂŞcy ulice polskich miast. Nie wiadomo teÂż jeszcze, kiedy TVM1 otrzyma pierwszÂą koncesjĂŞ na nadawanie w systemie telewizji satelitarnej. To rĂłwnieÂż zaleÂży od decyzji Krajowej Rady.

O. Tadeusz Rydzyk zaznacza, Âże pomysÂł powstania TVM1, katolickiej telewizji dla polskiej mÂłodzieÂży, nie zrodziÂł siĂŞ "przed piĂŞcioma minutami". – Jest to idea g³êboko przemyÂślana, zrodzona z refleksji nad stanem polskiej przestrzeni medialnej i nad potrzebami mÂłodych ludzi. Nawet w zaproponowanej nazwie jest ukryty sens i przesÂłanie tej telewizji: TVM1 – "M" jak Maryja, mÂłodzieÂż i muzyka. ChcĂŞ, aby w TVM1 byÂło duÂżo muzyki, ktĂłrÂą mÂłodzieÂż kocha – planuje redemptorysta. – Polska muzyka, takÂże ta mÂłodzieÂżowa, jest piĂŞkna, tylko w dzisiejszej telewizji rzadko prezentowana. Proponuje siĂŞ mÂłodzieÂży tandetnÂą papkĂŞ muzycznÂą. W TVM1 bĂŞdzie inaczej, tam bĂŞdzie duÂżo miejsca na wartoÂściowÂą muzykĂŞ polskiej mÂłodzieÂży. No i rzecz jasna na wartoÂściowe, Âżyciowe programy. – Niech tworzy je mÂłodzieÂż, niech pokazuje poprzez tĂŞ telewizjĂŞ swoje prawdziwe oblicze, niech ma swojÂą pÂłaszczyznĂŞ komunikacji! Oddam im to medium, a mÂłodzi nie potrzebujÂą nadzoru, sterowania, bo sami sÂą mÂądrzy i wraÂżliwy. I jeÂśli jest coÂś, na co tylko w tej telewizji bym siĂŞ nie zgodziÂł, to jest to zÂło – puentuje o. Tadeusz Rydzyk.

– ChcĂŞ stworzyĂŚ taki kanaÂł i oddaĂŚ go mÂłodym, ktĂłrzy sÂą wspaniali, majÂą porywajÂący entuzjazm i silnÂą wiarĂŞ, co widzĂŞ na kaÂżdym kroku, choĂŚby podczas ostatniego spotkania na Lednicy – powiedziaÂł o. Tadeusz Rydzyk


http://religia.onet.pl/publicystyka,6/mlodziezowa-ofensywa-ojca-rydzyka,43427.html
 





.


 
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #208 : Lipiec 05, 2012, 21:20:54 »

                                                                   
                                                              NiektĂłre komplikacje ma³¿eĂąskie i Prawo koÂścielne

Z Âżycia wziĂŞte
 
WyjechaÂłeÂś za granicĂŞ, by pomĂłc finansowo swojej rodzinie. CiĂŞÂżko pracowaÂłeÂś i posyÂłaÂłeÂś od czasu do czasu pieniÂądze i paczki do Polski dla Âżony i dzieci. PlanowaÂłeÂś wrĂłciĂŚ skoro tylko trochĂŞ odÂłoÂżysz pieniĂŞdzy, albo chciaÂłeÂś sprowadziĂŚ rodzinĂŞ, skoro tylko zmieniÂą siĂŞ przepisy wizowe. Z poczÂątku chodziÂłeÂś w miarĂŞ moÂżliwoÂści do koÂścioÂła, do sakramentu pojednania, przyjmowaÂłeÂś komuniĂŞ Âśw. JesteÂś przecieÂż katolikiem z dziada pradziada. Ale na tym nie koniec...
 
ZupeÂłnie „przypadkowo" uwikÂłaÂłeÂś siĂŞ w znajomoœÌ, a potem przyjaŸù z innÂą kobietÂą. Ona teÂż jest sama i czuje siĂŞ samotna, bo jej m¹¿, byÂł bardzo niedobry dla niej i wyjeÂżdÂżajÂąc za granicĂŞ chciaÂła od niego uciec. TĂŞskni wprawdzie za swoimi dzieĂŚmi i chciaÂłaby mieĂŚ je przy sobie, ale na razie nie mogÂą dostaĂŚ wizy.
 
Dopuszczacie siĂŞ zdrady ma³¿eĂąskiej. UÂświadamiacie sobie, Âże to grzech ciĂŞÂżki, idziecie do spowiedzi, a pomimo tego brniecie coraz dalej. By zaoszczĂŞdziĂŚ pieniÂądze na czynszu mieszkaniowym, zaczynacie ÂżyĂŚ ze sobÂą w jednym mieszkaniu. Koledzy kiwajÂą gÂłowami i plotkujÂą za waszymi plecami, ale nie poruszajÂą tego tematu przy was w imiĂŞ „tolerancji" i nie wtrÂącania siĂŞ w wasze osobiste sprawy. W koĂącu przy ktĂłrejÂś spowiedzi, kapÂłan uÂświadomiÂł wam, Âże nie moÂże dostaĂŚ rozgrzeszenia, poniewaÂż Âżyjecie w staÂłej okazji do grzechu ciĂŞÂżkiego: Âżyjecie w stanie grzechu ciĂŞÂżkiego.
 
Po jakimÂś czasie, swojÂą grzesznÂą sytuacjĂŞ zaczynacie uwaÂżaĂŚ za normalnÂą i zaczynacie przedstawiaĂŚ siĂŞ jako para ma³¿eĂąska. „Wszyscy przecieÂż tak robiÂą" - mĂłwicie. Rodzi siĂŞ dziecko. Jedno, dwoje... Zrywacie z rodzinÂą w Polsce, zaÂłatwiacie tam rozwĂłd cywilny i pobieracie siĂŞ tu w obecnoÂści urzĂŞdnika paĂąstwowego.  By nie niepokoiĂŚ swojego sumienia, rzadko chodzicie do koÂścioÂła. „Bo i po co, jeÂżeli nie moÂżemy przyj¹Ì komunii?" – mĂłwicie. PogniewaliÂście siĂŞ na ksiĂŞÂży, bo jeden z nich robiÂł wam trudnoÂści przy spowiedzi, a drugi przy chrzcie dzieci. „A w ogĂłle, ten KoÂśció³ katolicki jest taki wymagajÂący!" – mĂłwicie na swoje usprawiedliwienie. Od znajomych sÂłyszycie sprzeczne opinie. Jedni pomimo, Âże ÂżyjÂą w podobnej grzesznej sytuacji jak wy, chodzÂą do komunii. „Widocznie trafili na spowiednika, ktĂłry zna Âżycie, nie jak ten u ktĂłrego my byliÂśmy, ktĂłry nie daÂł nam rozgrzeszenia" - spekulujecie. „A wÂłaÂściwie nie wiadomo, czy czasem KoÂśció³ juÂż nie zmieniÂł, albo zmieni w niedalekiej przyszÂłoÂści swojego stanowiska odnoÂśnie nierozerwalnoÂści ma³¿eĂąstwa sakramentalnego, jak w wielu innych sprawach po soborze. Dawniej np. odprawiano MszĂŞ Âśw. po Âłacinie, a teraz w jĂŞzykach narodowych, zniesiono post piÂątkowy, itd." JacyÂś znani politycy przyjmujÂą komuniĂŞ pomimo, Âże sÂą za aborcjÂą i jakoÂś im to uchodzi. W koĂącu nie wiecie, co o tym wszystkim myÂśleĂŚ. W g³êbi swojego serca i sumienia chcielibyÂście ÂżyĂŚ w zgodzie z BoÂżymi przykazaniami i KoÂścioÂłem. Czujecie siĂŞ jak w matni i nie potraficie siĂŞ z tego wyplÂątaĂŚ.
 
Przyk³adów historii jak ta i jej podobnych mo¿na by podaÌ bardzo wiele. A co na to Koœció³? Jaka jest autentyczna nauka Chrystusa i konsekwentnie Jego Koœcio³a, na ten temat. Jakie s¹ obiektywne zasady, które powinny kszta³towaÌ sumienie katolika w tych sprawach? By lepiej poznaÌ naukê Koœcio³a w tym wzglêdzie trzeba rozwa¿yÌ kilka spraw. Po pierwsze, sprawê nierozerwalnoœci ma³¿eùstwa sakramentalnego. Nastêpnie, sprawê ewentualnego starania siê o orzeczenie (lub stwierdzenie) niewa¿noœci pierwszego zwi¹zku. Po trzecie trzeba wyjaœniÌ mo¿liwoœÌ rozwi¹zania pogmatwanych spraw ma³¿eùskich na tzw. forum wewnêtrznym.
 

NierozerwalnoœÌ wa¿nego ma³¿eùstwa
 
Ma³¿eĂąstwo ustanowione przez Boga (nasi pierwsi rodzice byli pierwszym ma³¿eĂąstwem, a nie rodzeĂąstwem) jest instytucjÂą wiernej, wy³¹cznej i trwaÂłej unii mĂŞÂżczyzny i kobiety po³¹czonych w intymnej wspĂłlnocie Âżycia i miÂłoÂści. Ich wzajemne oddanie ma na celu: wzajemnÂą pomoc oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa (zobacz kanon 1055). Ma³¿eĂąstwo chrzeÂścijaĂąskie, podniesione przez Chrystusa do rangi sakramentu, waÂżnie zawarte jest nierozerwalne, poniewaÂż wynika to jasno z nauki Chrystusa przekazanej nam w Ewangeliach. Streszczenie nauczania Chrystusa zawiera siĂŞ w jego krĂłtkim powszechnie znanym zdaniu: „Co wiĂŞc BĂłg z³¹czyÂł, czÂłowiek niech nie rozdziela." (zobacz Mt. 19, 1-9). Chrystus dodaÂł takÂże, Âże zÂłamanie zasady nierozerwalnoÂści stanowi grzech cudzo³óstwa: „kto oddala ÂżonĂŞ swojÂą, a bierze innÂą, popeÂłnia cudzo³óstwo wzglĂŞdem niej. I jeÂśli Âżona opuÂści swego mĂŞÂża, a wyjdzie za innego, popeÂłnia cudzo³óstwo" (Mk 10, 11-12).
 
KoÂśció³ katolicki, wierny nauce swojego Boskiego zaÂłoÂżyciela, broni i zawsze bĂŞdzie broniÂł zasady nierozerwalnoÂści ma³¿eĂąstwa. Np. w kanonie 1056 Kodeksu Prawa Kanonicznego czytamy: „Istotnymi przymiotami ma³¿eĂąstwa sÂą jednoœÌ i nierozerwalnoœÌ, ktĂłre w ma³¿eĂąstwie chrzeÂścijaĂąskim nabierajÂą szczegĂłlnej mocy z racji sakramentu."
 
Prawo koÂścielne mĂłwi o „istotnych przymiotach ma³¿eĂąstwa" czyli bez nich prawdziwe ma³¿eĂąstwo nie moÂże zaistnieĂŚ. SÂą nimi jednoœÌ, czyli monogamicznoœÌ; jeden mĂŞÂżczyzna z jednÂą kobietÂą oraz nierozerwalnoœÌ, ktĂłra jest zewnĂŞtrzna i wewnĂŞtrzna. WaÂżne ma³¿eĂąstwo sakramentalne nie moÂże byĂŚ rozwiÂązane niejako z zewnÂątrz decyzjÂą wÂładzy Âświeckiej czy religijnej, ani niejako od wewnÂątrz wolÂą jednego lub obydwu ma³¿onkĂłw.
 
Narzeczeni wzajemnie sobie ÂślubujÂą (dlatego caÂła ceremonia nazywa siĂŞ Âślubem lub zaÂślubinami): „miÂłoœÌ, wiernoœÌ i uczciwoœÌ ma³¿eĂąskÂą oraz Âże ciĂŞ nie opuszczĂŞ aÂż do Âśmierci." (ObrzĂŞdy sakramentu ma³¿eĂąstwa).
 
Konsekwentnie ka¿de zawinione, œwiadome i dobrowolne dzia³anie, którego celem jest praktyczne zakwestionowanie jednoœci i nierozerwalnoœci ma³¿eùstwa podobnie jak zaniedbanie dzia³aù chroni¹cych jego nierozerwalnoœÌ i jednoœÌ jest moralnie z³e i mo¿e byÌ nawet grzechem ciê¿kim.
 
Owszem, w niektórych wypadkach Koœció³ pozwala na separacjê ma³¿onków. Mo¿e byÌ ona usprawiedliwiona lub nawet konieczna, czy to ze wzglêdu na dobro samych ma³¿onków, ich dzieci lub inne wy¿sze dobro. Oczywiœcie, tolerowanie separacji, lub nawet formalne pozwolenie na ni¹ nie zawiera pozwolenia na zawarcie drugiego zwi¹zku ma³¿eùskiego nawet przez stronê niewinn¹ lub pokrzywdzon¹ zaistnia³¹ sytuacj¹.
 

Ma³¿eùstwo niewa¿ne
 
By zaistnia³o wa¿ne i sakramentalne ma³¿eùstwo, musz¹ zostaÌ spe³nione odpowiednie wymagania przewidziane w prawie koœcielnym. Oprócz samego œlubu, narzeczeni musz¹ byÌ wolni od przeszkody zrywaj¹cej, odpowiednio dysponowani psychicznie, duchowo i fizycznie oraz winna byÌ zachowana przepisana prawem forma zawarcia ma³¿eùstwa. Je¿eli w momencie wymiany przysiêgi ma³¿eùskiej jakiœ istotny warunek nie zosta³ zachowany, œlub by³ niewa¿ny.
 
Trzeba sobie jednak jasno uÂświadomiĂŚ, Âże póŸniejsze trudnoÂści i kryzysy w ma³¿eĂąstwie, takie jak choroba, nieporozumienia, k³ótnie, czy nawet faktyczny rozkÂład rodziny i poÂżycia ma³¿eĂąskiego nie uniewaÂżniajÂą raz waÂżnie zawartego ma³¿eĂąstwa. ZakÂłada siĂŞ, Âże ma³¿eĂąstwo zawiera siĂŞ bezwarunkowo czyli jak siĂŞ to mĂłw popularnie, „na dobre i na zÂłe." Nawet pary, ktĂłre nie wyznajÂą Wiary katolickiej zakÂładajÂą, Âże ich miÂłoœÌ bĂŞdzie trwaĂŚ, a ich zwiÂązek bĂŞdzie permanentny.  Tym bardziej katolicy zawierajÂący ma³¿eĂąstwo katolickie winni mieĂŚ tego ÂświadomoœÌ. Niestety, coraz czĂŞÂściej na skutek odchodzenia ludzi od wary i zaÂłamania siĂŞ chrzeÂścijaĂąskich tradycji oraz ogĂłlnego pomieszania pojĂŞĂŚ na temat ma³¿eĂąstwa i rodziny, zaciera siĂŞ w ÂświadomoÂści wielu ludzi prawdziwy ideaÂł ma³¿eĂąstwa chrzeÂścijaĂąskiego
Obecnie na ogó³ zachowuje siê jeszcze tradycyjne i zewnêtrzne formy zawierania ma³¿eùstwa, tj. m³oda pani jest ubrana w bia³¹ d³ug¹ sukniê i welon (symbol jej dziewictwa?), s¹ druhny, du¿o goœci, ustrojony koœció³, Ave Maria - solo. W wielu wypadkach jednak jest to zewnêtrzna li tylko pompa, puste formy pozbawione g³êbszych treœci religijnych. Podstawowe warunki do zaistnienia wa¿nego ma³¿eùstwa, tak jak je rozumie Koœció³ katolicki s¹ ignorowane lub nieznane. W rezultacie mamy nie tylko wiele nieszczêœliwych i rozbitych, ale tak¿e niewa¿nie zawartych ma³¿eùstw. Dlatego fakt zbyt wczesnego kryzysu w ma³¿eùstwie, czy ca³kowity rozpad danego ma³¿eùstwa winny byÌ okazj¹ do gruntownego zbadania w œwietle prawa koœcielnego, czy dany zwi¹zek rzeczywiœcie by³ wa¿nie zawarty. Kompetentnym organem do przeprowadzenia takiego badania oraz autorytatywnego orzeczenia w tej sprawie jest s¹d koœcielny. Takie s¹dy koœcielne, inaczej zwane trybuna³ami s¹ w ka¿dej niemal¿e diecezji. Którekolwiek z ma³¿onków mo¿e siê zwróciÌ do w³aœciwego s¹du koœcielnego (zwykle za poœrednictwem swojego proboszcza) z formaln¹ proœb¹ o stwierdzenie niewa¿noœci swojego zwi¹zku, je¿eli w sposób uzasadniony ¿ywi takie przekonanie.
 
WÂłaÂściwym trybunaÂłem do rozpatrzenia niewaÂżnoÂści danego ma³¿eĂąstwa moÂże byĂŚ (1) trybunaÂł diecezji, w ktĂłrej ma³¿eĂąstwo zostaÂło zawarte; lub teÂż (2) trybunaÂł diecezji, w ktĂłrej mieszka na staÂłe lub tymczasowo strona pozwana; wzglĂŞdnie (3) trybunaÂł diecezji, w ktĂłrym mieszka strona powodowa, ale pod pewnymi warunkami, wreszcie proÂśbĂŞ o stwierdzenie niewaÂżnoÂści ma³¿eĂąstwa moÂżna zÂłoÂżyĂŚ w (4) trybunale diecezji, w ktĂłrej bĂŞdzie siĂŞ zbieraĂŚ wiĂŞkszoœÌ dowodĂłw, teÂż pod pewnymi warunkami. (zobacz kanon 1673 KPK).  MoÂżna przewidzieĂŚ, Âże wiĂŞkszoœÌ spraw PolakĂłw mieszkajÂących za granicÂą, ktĂłrzy pozostawili swoich wspó³ma³¿onkĂłw w Polsce, a chcÂą staraĂŚ siĂŞ o orzeczenie niewaÂżnoÂści swojego ma³¿eĂąstwa musi wnieœÌ sprawĂŞ do sÂądu koÂścielnego diecezji, w ktĂłrej ich ma³¿eĂąstwo zostaÂło zawarte lub diecezji w ktĂłrej aktualnie mieszka druga strona. W wypadku, gdy oboje mieszkajÂą za granicÂą i w tej samej diecezji, wtedy sprawĂŞ moÂżna wnieœÌ w miejscu ich zamieszkania.
 
W praktyce ma³¿eĂąstwo raz zawarte jest uwaÂżane za waÂżne niezaleÂżnie czy ma³¿onkowie ÂżyjÂą razem lub osobno, czy wziĂŞli rozwĂłd cywilny i zawarli nastĂŞpny zwiÂązek cywilny z innymi osobami, nawet gdyby taka sytuacja trwaÂła caÂłe lata. NiewaÂżnoœÌ ma³¿eĂąstwa trzeba udowodniĂŚ przed sÂądem koÂścielnym, a obowiÂązek takiego udowodnienia spoczywa na osobie, ktĂłra tÂą waÂżnoœÌ kwestionuje, czyli na stronie powodowej. Osoba, ktĂłra twierdzi, Âże jej ma³¿eĂąstwo byÂło niewaÂżne i wniosÂła sprawĂŞ do sÂądu koÂścielnego musi przedstawiĂŚ odpowiedni materiaÂł dowodowy oraz ÂświadkĂłw, by uwiarygodniĂŚ swojÂą opiniĂŞ. DziaÂła tu bowiem zasada „przywileju" jakim siĂŞ w prawie katolickim cieszy ma³¿eĂąstwo. Kanon 1060 stwierdza: Ma³¿eĂąstwo cieszy siĂŞ przychylnoÂściÂą prawa, dlatego w wÂątpliwoÂści naleÂży uwaÂżaĂŚ je za waÂżne, dopĂłki nie udowodni siĂŞ czegoÂś przeciwnego.
 
Tylko pozytywny wyrok s¹du koœcielnego, stwierdzaj¹cy niewa¿noœÌ danego ma³¿eùstwa mo¿e uspokoiÌ dan¹ osobê w sumieniu (na forum wewnêtrznym) i uregulowaÌ jej pozycjê w Koœciele na forum zewnêtrznym. Innymi s³owy, dana osoba mo¿e oficjalnie byÌ uznana za niezwi¹zan¹ poprzednim wêz³em ma³¿eùskim i mo¿e zawrzeÌ nastêpny œlub w koœciele, przystêpowaÌ do sakramentu pojednania i komunii œw. oraz sprawowaÌ inne oficjalne funkcje koœcielne.
 

Trudne do rozwiÂązania sytuacje
 
Niektórzy katolicy maj¹ œwiadomoœÌ, ¿e ich pierwsze, zawarte w koœciele ma³¿eùstwo by³o wa¿ne, chocia¿ z ró¿nych powodów nie wytrzyma³o próby czasu. By uregulowaÌ sprawy cywilno-prawne postarali siê o rozwód cywilny, ale nie wchodz¹ w nastêpne zwi¹zki, ¿yj¹ samotnie i ewentualnie wychowuj¹ dzieci. Wierni bêd¹cy w takiej sytuacji mog¹ przystêpowaÌ do sakramentów œw. Ta mo¿liwoœÌ koùczy siê w momencie, gdy zwi¹¿¹ siê w inn¹ osob¹ i rozpoczn¹ z ni¹ ¿ycie na sposób ma³¿eùski, niezale¿nie czy zawarli kontrakt cywilny, czy ¿yj¹ w konkubinacie bez dope³nienia jakichkolwiek formalnoœci. Ich drugi zwi¹zek jest nielegalny z punktu widzenia Koœcio³a i moralnie z³y w oczach Bo¿ych. Jest to sytuacja cudzo³óstwa, o której mówi³ Chrystus.
 
W niektórych jednak sytuacjach, osoby ¿yj¹ce w takim zwi¹zku nie mog¹ siê rozejœÌ z aktualnymi partnerami z ró¿nych wa¿nych powodów. Na przyk³ad, ze wzglêdu na wspólne dzieci, które potrzebuj¹ opieki obojga rodziców. Innym powodem mo¿e byÌ: prze¿yte wspólnie d³ugie lata, podesz³y wiek zainteresowanych lub niemo¿liwoœÌ rozejœcia siê z powodu choroby i potrzeby wzajemnej pomocy, wa¿ne wzglêdy maj¹tkowe, itp.
 
                                                                   cdn.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 05, 2012, 21:22:28 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #209 : Lipiec 05, 2012, 21:24:15 »

Niekiedy jest rzeczÂą niemoÂżliwÂą udowodniĂŚ w sÂądzie koÂścielnym niewaÂżnoœÌ pierwszego ma³¿eĂąstwa pomimo subiektywnego przekonania jednej lub obu stron o jego niewaÂżnoÂści ze wzglĂŞdu na brak ÂświadkĂłw i dowodĂłw. Nie chodzi oczywiÂście o zwykÂłe lenistwo lub opieszaÂłoœÌ stron w wniesieniu swej sprawy przed trybunaÂł koÂścielny. W takich jednak wypadkach „nikt nie jest sĂŞdziÂą we wÂłasnej sprawie" i nie moÂże powoÂływaĂŚ siĂŞ na osÂąd wÂłasnego sumienia, wbrew obiektywnej prawdzie o swoim stanie. Wbrew pozorom, osoby, ktĂłre dziaÂłajÂą na wÂłasnÂą rĂŞkĂŞ robiÂą krzywdĂŞ swojemu Âżyciu duchowemu i spoÂłecznoÂści, w ktĂłrej ÂżyjÂą. Jeszcze bardziej komplikujÂą swoje sumienie przez prĂłbĂŞ przeciwstawienia swojego subiektywnego osÂądu - czĂŞsto zaÂślepionego emocjami - obiektywnym normom moralnym i prawnym. Takie osoby wpadajÂą w moralny relatywizm, zamykajÂą sobie drogĂŞ do prawdziwego nawrĂłcenia, Âżalu za grzechy, przyjĂŞcia BoÂżego przebaczenia, nie widzÂą potrzeby poprawy Âżycia i duchowego wzrostu. SÂą teÂż powodem zgorszenia dla innych. Inni bowiem ludzie, ktĂłrzy ich obserwujÂą mogÂą ulec sugestii, Âże wszystko jest w porzÂądku i czuĂŚ siĂŞ tym samym zachĂŞceni do naÂśladowania ich zÂłego przykÂładu. Do takich odnosi siĂŞ kanon 915 Kodeksu, ktĂłry m. in. mĂłwi, Âże do komunii nie naleÂży dopuÂściĂŚ osoby trwajÂące z uporem w jawnym grzechu ciĂŞÂżkim. Takie osoby nie mogÂą takÂże dostaĂŚ rozgrzeszenia z powodu Âżycia w nieregularnym zwiÂązku ma³¿eĂąskim i w stanie grzechu.
 
Inni natomiast, chocia¿ z biegiem lat odzywa siê w nich sumienie i nie daje im spokoju, a pragnienie przyjmowania Cia³a Paùskiego ci¹gle w nich wzrasta, s¹ ludŸmi uczciwymi i nie chc¹ na w³asn¹ rêkê przyjmowaÌ komunii œw. maj¹c œwiadomoœÌ, ¿e by³oby to œwiêtokractwo i dodawanie grzechu do grzechu.
 
O tych trudnych sprawach mĂłwiÂł PapieÂż Jan PaweÂł II przypominajÂąc wszystkim wiernym niezmienne nauczanie KoÂścioÂła katolickiego. Na przykÂład w Adhortacji Apostolskiej Familiaris Consortio poÂświĂŞconej rodzinie PapieÂż stwierdza m. in: (84)
 
Codzienne doÂświadczenie pokazuje, niestety, Âże ten, kto wnosi sprawĂŞ o rozwĂłd, zamierza wejœÌ w ponowny zwiÂązek, oczywiÂście bez katolickiego Âślubu koÂścielnego. Z uwagi na to, Âże rozwody sÂą plagÂą, ktĂłra na rĂłwni z innymi dotyka w coraz wiĂŞkszym stopniu takÂże Âśrodowiska katolickie, problem ten winien byĂŚ potraktowany jako naglÂący. (...)  Niech wiedzÂą duszpasterze, Âże dla miÂłoÂści prawdy majÂą obowiÂązek wÂłaÂściwego rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem ró¿nica pomiĂŞdzy tymi, ktĂłrzy szczerze usiÂłowali ocaliĂŚ pierwsze ma³¿eĂąstwo i zostali caÂłkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, ktĂłrzy z wÂłasnej, ciĂŞÂżkiej winy zniszczyli waÂżne kanonicznie ma³¿eĂąstwo. SÂą wreszcie tacy, ktĂłrzy zawarli nowy zwiÂązek ze wzglĂŞdu na wychowanie dzieci, czĂŞsto w sumieniu subiektywnie pewni, Âże poprzednie ma³¿eĂąstwo, zniszczone w sposĂłb nieodwracalny, nigdy nie byÂło waÂżne.
 
Papie¿ nie chce jednak, by ludzie ¿yj¹cy w nieregularnej sytuacji ma³¿eùskiej czuli siê od³¹czeni od Koœcio³a, ale by uczestniczyli w jego ¿yciu na ile pozwala im na to ich sytuacja. Ojciec œw. zachêca ich do:
 
sÂłuchania SÂłowa BoÂżego, do uczĂŞszczania na MszĂŞ ÂświĂŞtÂą, do wytrwania w modlitwie, do pomnaÂżania dzieÂł miÂłoÂści oraz inicjatyw wspĂłlnoty na rzecz sprawiedliwoÂści, do wychowywania dzieci w wierze chrzeÂścijaĂąskiej, do pielĂŞgnowania ducha i czynĂłw pokutnych, aÂżeby w ten sposĂłb z dnia na dzieĂą wypraszali sobie u Boga ÂłaskĂŞ.
 
Ojciec œw. nie popada jednak w fa³szywe wspó³czucie lub sentymentalizm, nie zamyka oczu na obiektywn¹ prawdê, ale stwierdza dosadnie:
 
Koœció³ jednak na nowo potwierdza swoj¹ praktykê, opart¹ na Piœmie Œwiêtym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny zwi¹zek ma³¿eùski. Nie mog¹ byÌ dopuszczeni do komunii œwiêtej od chwili, gdy ich stan i sposób ¿ycia obiektywnie zaprzeczaj¹ tej wiêzi mi³oœci miêdzy Chrystusem i Koœcio³em, któr¹ wyra¿a i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadza³oby wiernych w b³¹d lub powodowa³oby zamêt co do nauki Koœcio³a o nierozerwalnoœci ma³¿eùstwa.
 
PapieÂż wspomina takÂże o sakramencie pokuty stwierdzajÂąc, Âże moÂże on byĂŚ dostĂŞpny tylko dla tych, ktĂłrzy ÂżaÂłujÂąc, Âże naruszyli znak Przymierza i wiernoÂści Chrystusowi, sÂą szczerze gotowi na takÂą formĂŞ Âżycia, ktĂłra nie stoi w sprzecznoÂści z nierozerwalnoÂściÂą ma³¿eĂąstwa.  Przy tej okazji PapieÂż daje praktycznÂą radĂŞ, Âże sakrament pokuty (i konsekwentnie komunia Âśw.) byÂłyby moÂżliwa dla tych, ktĂłrzy szczerze przyrzeknÂą ÂżyĂŚ w peÂłnej wstrzemiĂŞÂźliwoÂści, czyli powstrzymywaĂŚ siĂŞ od aktĂłw, ktĂłre przysÂługujÂą jedynie ma³¿onkom. PapieÂż ma zapewne na myÂśli rozwiÂązanie sprawy przyjmowania sakramentĂłw pojednania i komunii Âśw. wy³¹cznie na forum wewnĂŞtrznym. Jest to rozwiÂązanie doœÌ ryzykowne i dlatego obwarowane warunkami, ktĂłre muszÂą byĂŚ speÂłnione, by nie doszÂło do jeszcze wiĂŞkszego pomieszania pojĂŞĂŚ, naduÂżyĂŚ i zgorszenia.
 
Zagadnienie dopuszczenia wiernych, ktĂłrzy ÂżyjÂą w nielegalnych zwiÂązkach, do przyjmowania sakramentĂłw Âśw. wy³¹cznie na forum wewnĂŞtrznym zostaÂło podjĂŞte przez KongregacjĂŞ Doktryny Wiary w LiÂście do BiskupĂłw z dnia 14 wrzeÂśnia 1994 roku. NawiÂązujÂąc do nauczania PapieÂża dotyczÂącego katolikĂłw rozwiedzionych i ÂżyjÂących w nowych cywilnych zwiÂązkach, ktĂłrzy jednak postanowiÂą ÂżyĂŚ w peÂłnej wstrzemiĂŞÂźliwoÂści, czyli powstrzymywaĂŚ siĂŞ od aktĂłw, ktĂłre przysÂługujÂą jedynie ma³¿onkom. Kongregacja dodaje: W takich wypadkach mogÂą oni przyjmowaĂŚ komuniĂŞ Âśw. pod warunkiem, Âże uniknÂą spowodowania zgorszenia. Zgorszenie, o ktĂłrym tu mowa to czyn zewnĂŞtrzny, ktĂłry daje innym zÂły przykÂład, deformuje sumienia innych, nawet gdy nie wywoÂłuje juÂż „zdziwienia".
 
Zgorszenie moÂże zostaĂŚ spowodowane nawet niechcÂąco. JeÂżeli np. dana para szczerze postanowi ÂżyĂŚ, jak „brat i siostra", pĂłjdzie do spowiedzi, dostanie rozgrzeszenie i nagle zacznie chodziĂŚ do komunii Âśw. - ciÂągle mieszkajÂąc pod jednym dachem - ich krewni i znajomi nie wiedzÂąc o tym odniosÂą faÂłszywe wraÂżenie odnoÂśnie zakazu przyjmowania Eucharystii w stanie grzechu ciĂŞÂżkiego oraz odnoÂśnie nierozerwalnoÂści ma³¿eĂąstwa. NiektĂłrzy w swojej naiwnoÂści, bĂŞdÂą sadziĂŚ, Âże nauka KoÂścioÂła w tym punkcie zmieniÂła siĂŞ po soborze i obecnie moÂżna przystĂŞpowaĂŚ do sakramentĂłw w stanie grzechu ciĂŞÂżkiego.
 
Kilka uwag praktycznych. Po pierwsze, jak unikn¹Ì spowodowania zgorszenia? JeÂżeli ktoÂś ÂżyjÂący w nielegalnym ma³¿eĂąstwie nie moÂże siĂŞ rozejœÌ ze swoim partnerem z bardzo waÂżnych wzglĂŞdĂłw, ale oboje przyrzeknÂą ÂżyĂŚ jak „brat i siostra", przystÂąpi do spowiedzi Âśw. i otrzyma rozgrzeszenia, niech przyjmuje komuniĂŞ Âśw. w koÂściele gdzie jest nieznany. Uniknie siĂŞ w ten sposĂłb niebezpieczeĂąstwa zgorszenia. Gdy pomimo tej ostroÂżnoÂści znajomi lub krewni dowiedzÂą siĂŞ o tym, niech stara siĂŞ im wyjaÂśniĂŚ na czym caÂła rzecz polega. W razie gdy przeszkoda pierwszego waÂżnego ma³¿eĂąstwa przestanie istnieĂŚ (Âśmierci pierwszego ma³¿onka lub uzyskane orzeczenia niewaÂżnoÂści z sÂądu koÂścielnego), trzeba jak najszybciej wzi¹Ì Âślub w cichej i prostej ceremonii w swojej parafii.
 
Nie powinno siê iœÌ do spowiedzi, kiedy jest d³uga kolejka i nie ma czasu na szersze wyjaœnienie sprawy i jej rozpatrzenie przez spowiednika. Gdy s¹dzisz, ¿e dany spowiednik ciê nie zrozumia³ skontaktuj siê z innym. Nigdy jednak nie rozstrzygaj sprawy sam. Trzeba zawsze pamiêtaÌ, ¿e przystêpowanie do sakramentów w takiej sytuacji jest rozwi¹zaniem wyj¹tkowym na forum tylko wewnêtrznym i nie mo¿e podwa¿aÌ samej obiektywnej zasady, która mówi, ¿e ludzie rozwiedzeni, którzy weszli w sta³e zwi¹zki po raz wtóry i nadal ¿yj¹ w relacjach seksualnych nie powinni przyjmowaÌ sakramentów œw. oraz pe³niÌ pewnych publicznych funkcji koœcielnych.
Trzeba siĂŞ jednak broniĂŚ przed zredukowaniem praktyk religijnych do kwestii przyjmowania komunii Âśw. To, Âże ktoÂś nie moÂże przyjmowaĂŚ komunii Âśw. nie zwalnia go od obowiÂązku uczestniczenia we Mszy Âśw. niedzielnej, czytania i rozwaÂżania SÂłowa BoÂżego, ani od codziennej modlitwy i zachowywania innych przykazaĂą Boskich i koÂścielnych, wychowania dzieci w wierze katolickiej itd. PraktykujÂąc naszÂą WiarĂŞ na co dzieĂą, staniemy siĂŞ coraz bardziej dojrzali religijnie i gotowi na przyjĂŞcie Âłaski prawdziwej poprawy.
 
ks. dr JĂłzef MusioÂł SDS

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1029
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #210 : Październik 26, 2012, 15:43:47 »

 Gazeta Wyborcza / Teksty
Krzysztof Luft o ojcu Rydzyku: Parodia kapÂłaĂąstwa

WiĂŞcej... http://wyborcza.pl/1,76842,12668735,Krzysztof_Luft_o_ojcu_Rydzyku__Parodia_kaplanstwa.html#ixzz2APrmlNWv

Trzeba byĂŚ wyjÂątkowo podÂłym i maÂłym czÂłowiekiem, Âżeby publicznie atakowaĂŚ prawie 90-letniego i niezwykle zasÂłuÂżonego, takÂże dla KoÂścioÂła, starszego pana w zwiÂązku z dziaÂłalnoÂściÂą jego syna - mĂłwi Krzysztof Luft z KRRiT o Tadeuszu Rydzyku
W ubiegÂłym tygodniu w „Naszym Dzienniku” dyrektor Radia Maryja napisaÂł: „ZwrĂłciÂłbym siĂŞ do tatusia pana Lufta. MoÂże przemĂłwi do syna”. „Rozumiem, Âże pan Luft, ktĂłry jest w Krajowej Radzie, jest dorosÂły, ale dowiedziaÂłem siĂŞ, Âże tata uczy w seminarium archidiecezjalnym medycyny pastoralnej. ProszĂŞ zwrĂłciĂŚ siĂŞ do syna i powiedzieĂŚ: »Synu, co wyprawiasz? «". O. Rydzyk ma pretensje do KRRiT, Âże nie przyznaÂła Telewizji Trwam miejsca na multipleksie”.

rozmowa z Krzysztofem Luftem, z KRRiT

http://wyborcza.pl/1,76842,12668735,Krzysztof_Luft_o_ojcu_Rydzyku__Parodia_kaplanstwa.html

Katarzyna WiÂśniewska: O. Rydzyk "zlustrowaÂł" pana po rodzinie. Co pan na to?
Krzysztof Luft: Istotnie, mój ojciec, profesor reumatologii, przez 55 lat wyk³ada³ medycynê pastoraln¹ [zagadnienia lekarskie wa¿ne dla dzia³alnoœci ksiê¿y] w wy¿szym seminarium w Warszawie. Jest autorem jedynego w Polsce podrêcznika z tej dziedziny. WiêkszoœÌ ksiê¿y w archidiecezji warszawskiej by³a s³uchaczami tych wyk³adów. Za tê dzia³alnoœÌ zosta³ nagrodzony przez papie¿a Jana Paw³a II wysokim odznaczeniem Pro Ecclesia et Pontifice.

Trzeba byĂŚ wyjÂątkowo podÂłym i maÂłym czÂłowiekiem, Âżeby publicznie atakowaĂŚ prawie 90-letniego i niezwykle zasÂłuÂżonego, takÂże dla KoÂścioÂła, starszego pana w zwiÂązku z dziaÂłalnoÂściÂą paĂąstwowÂą jego syna. Co prawda w Polsce pojawiÂło siĂŞ w ostatnich latach juÂż kilku "lustratorĂłw rodzinnych" cynicznie atakujÂących w ten sposĂłb przeciwnikĂłw, ale chyba po raz pierwszy robi to ksiÂądz i to w imiĂŞ krzyÂża i KoÂścioÂła katolickiego. To jakaÂś ponura parodia kapÂłaĂąstwa i katolicyzmu.

ÂŻaden biskup nie zareagowaÂł, nie skrytykowaÂł o. Rydzyka. Podobnie byÂło wczeÂśniej.

- Wiem, ¿e biskupi s¹ w ocenie takich sytuacji podzieleni. Ale dziwi mnie, ¿e Episkopat jako ca³oœÌ oficjalnie legitymizuje, wspiera, a tym samym bierze odpowiedzialnoœÌ za dzia³alnoœÌ, która Koœció³ polski kompromituje.


Zapisane
PrzebiÂśnieg
Gość
« Odpowiedz #211 : Październik 28, 2012, 10:39:12 »

amin odwrotnie przeczytany to dopiero dziwny zbieg okolicznoÂści - nima. DuÂży uÂśmiech
ciekawym kogo lub czego nima DuÂży uÂśmiech
to pa DuÂży uÂśmiech
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #212 : Październik 28, 2012, 10:43:38 »

@PrzebiÂśnieg coÂś mi przypomniaÂł, ale jaja, ale skandal, takie rzeczy tylko w KRK DuÂży uÂśmiech

"Dzieje grzechu. Historia sprawy abpa Paetza


WÂłodzimierz Bogaczyk, Dariusz Jaworski 2009-06-24, ostatnia aktualizacja 2009-06-24 20:49:45.0

Sobotnia "Rzeczpospolita" ujawni³a skandal, który wstrz¹sn¹³ Koœcio³em i ca³¹ Polsk¹ - arcybiskup poznaùski Juliusz Paetz molestowa³ seksualnie kleryków i ksiê¿y. Dotarliœmy do nowych dokumentów, rozmawialiœmy z kolejnymi œwiadkami. Opowiadaj¹ rzeczy wstrz¹saj¹ce (Artyku³ archiwalny z 25.02.2002r.)
 Rzeczpospolita" napisaÂła o przypadkach dwuznacznych pocaÂłunkĂłw i uÂściskĂłw, ktĂłrych dopuszczaÂł siĂŞ arcybiskup wobec powierzonych jego pieczy ksiĂŞÂży i klerykĂłw. OpisaÂła dziaÂłania osĂłb Âświeckich i duchownych, ktĂłre od dÂłuÂższego czasu interweniowaÂły u samego arcybiskupa i wÂładz koÂścielnych, takÂże w Watykanie.

 Informatorzy "Rzeczpospolitej" chcieli pozostaĂŚ anonimowi. TakÂże rozmĂłwcy "Gazety" nie ujawniajÂą nazwisk. - ProszĂŞ zrozumieĂŚ. My jesteÂśmy "mundurowi" - tÂłumaczÂą. - ObowiÂązuje nas posÂłuszeĂąstwo wobec przeÂłoÂżonych, a ci ka¿¹ milczeĂŚ.

Molestowanie wedÂług schematu

 - Arcybiskup molestowaÂł wedÂług schematu. JeÂśli kleryk wpadÂł mu w oko, to staraÂł siĂŞ z nim umĂłwiĂŚ w cztery oczy. PytaÂł, czy kleryk nie ma jakiÂś problemĂłw w seminarium, dawaÂł numer komĂłrki i prosiÂł o telefon. ProponowaÂł przejÂście na "ty" - opowiada jeden z ksiĂŞÂży.

 Inny ksiÂądz: - Czasem wzywaÂł do siebie. NiektĂłrym obiecywaÂł stypendium w Rzymie, innym wsparcie na studiach w Poznaniu. Potem byÂło obejmowanie. Na poczÂątek takie, ktĂłrego nie moÂżna jednoznacznie uznaĂŚ za niewÂłaÂściwe. JeÂśli nie byÂło stanowczego protestu, rĂŞce arcybiskupa zaczynaÂły kr¹¿yĂŚ w okolicach poÂśladkĂłw i genitaliĂłw kleryka. JeÂśli protest byÂł, od razu mĂłwiÂł, Âże to tylko lingua del corpo [po wÂłosku - mowa ciaÂła]. CzĂŞsto dodawaÂł, Âże "nasz Pan jest miÂłosierny".

 KsiÂądz z kurii: - Wiem, Âże niektĂłrym klerykom arcybiskup dawaÂł w prezencie czerwone majtki z napisem ROMA. I mĂłwiÂł, Âże to trzeba czytaĂŚ od tyÂłu. PytaÂł: "Czy umiesz tak czytaĂŚ?".

 Pracownik kurii: - Od poczÂątku byÂło dla mnie dziwne, Âże za poprzedniego biskupa Jerzego Stroby w paÂłacu mieszkaÂły rĂłwnieÂż siostry elÂżbietanki i kapelan. A nowy metropolita wolaÂł, Âżeby nikogo nie byÂło.

 MÂłody ksiÂądz: - Gdy jeszcze byÂłem klerykiem, arcybiskup wezwaÂł mnie i zaproponowaÂł pomoc w rozpoczĂŞciu rĂłwnolegÂłych studiĂłw na Akademii Sztuk PiĂŞknych. WiedziaÂł, Âże malujĂŞ. PowiedziaÂłem, Âże tamte studia mnie nie interesujÂą. ProsiÂł, Âżebym siĂŞ zastanowiÂł, a na poÂżegnanie obj¹³ mnie i pocaÂłowaÂł w taki sposĂłb, Âże odruchowo go odepchn¹³em. Chyba doœÌ zdecydowanie, bo nigdy wiĂŞcej to siĂŞ nie zdarzyÂło.

 Inny z molestowanych ksiĂŞÂży: - ProszĂŞ zrozumieĂŚ, nie mogĂŞ o tym mĂłwiĂŚ gÂłoÂśno. W koĂącu jestem ksiĂŞdzem i skÂładaÂłem Âślub posÂłuszeĂąstwa mojemu biskupowi. JeÂśli biskup powie, Âże mam siĂŞ spakowaĂŚ i wyjechaĂŚ na misjĂŞ na drugi koniec Âświata, zrobiĂŞ to.

JuÂż w ÂŁomÂży

 - Plotki o prĂłbach wykorzystywania klerykĂłw docieraÂły do Poznania juÂż wtedy, gdy Paetz byÂł ordynariuszem diecezji ÂłomÂżyĂąskiej [w latach 1983-96 - red.]. PonoĂŚ w ÂŁomÂży byÂła nawet jakaÂś watykaĂąska komisja, ale nie znam wynikĂłw jej prac. Wiem jedno: biskup Paetz nie zostaÂł zdymisjonowany, lecz trafiÂł do Poznania - mĂłwi ksiÂądz z kurii.

 "Gazeta" dotarÂła do kr¹¿¹cych po Poznaniu kserokopii dokumentĂłw zamieszczonych w kanadyjskim czasopiÂśmie "Reflex" (poÂświĂŞconym imigracji). Wynika z nich, Âże na poczÂątku lat 90. staraÂł siĂŞ o azyl w Kanadzie byÂły kleryk z Polski. ArgumentowaÂł, Âże w 1986 roku byÂł jako student seminarium molestowany przez swego biskupa. Wszystkie nazwiska w artykule zostaÂły wykropkowane, ale liczba kropek odpowiada liczbie liter nazwiska "Juliusz Paetz", a kropki w nazwie miejscowoÂści, gdzie mieÂściÂło siĂŞ seminarium, pasujÂą do sÂłowa "ÂŁomÂża", gdzie Juliusz Paetz byÂł wtedy biskupem. Ponadto dokument mĂłwi o biskupie, Âże pracowaÂł on wczeÂśniej jako praÂłat antykamery w Watykanie, ktĂłry przygotowywaÂł prywatne audiencje u kolejnych papieÂży - PawÂła VI, Jana PawÂła I i Jana PawÂła II. JedynÂą osobÂą, ktĂłra byÂła szefem antykamery u tych trzech papieÂży, jest abp Paetz.

 Kleryk zeznaÂł teÂż, Âże o sprawie powiadomiÂł pewnego zakonnika. UdaÂło nam siĂŞ ustaliĂŚ, kim jest ten czÂłowiek, i porozmawiaĂŚ z nim.

 - To prawda. OpiekowaÂłem siĂŞ tym mÂłodym czÂłowiekiem, dopĂłki nie wyjechaÂł z Polski. Znam wiĂŞcej przypadkĂłw wykorzystywania klerykĂłw przez abp. Paetza. Sprawa ciÂągnie siĂŞ od lat. NiektĂłrzy wolÂą, Âżeby o tym gÂłoÂśno nie mĂłwiĂŚ, bo to zmartwi Ojca ÂŚwiĂŞtego. A moÂże on powinien siĂŞ tym martwiĂŚ? MoÂże tak byÂłoby lepiej? - zastanawia siĂŞ zakonnik.

Pierwsza interwencja

 Podobnych przypadkĂłw byÂło na tyle duÂżo, Âże w grudniu 1999 r. rektor poznaĂąskiego seminarium ksiÂądz Tomasz Karkosz decyduje siĂŞ na rozmowĂŞ z arcybiskupem. W lutym 2000 r. u abp. Paetza interweniuje prof. Maciej Giertych, genetyk z PAN, znany dziaÂłacz katolicki. Rezultatu nie ma.

 Kilku poznaĂąskich duchownych postanawia zatem powiadomiĂŚ StolicĂŞ ApostolskÂą. Listy o sprawie otrzymujÂą osoby wysoko postawione w watykaĂąskiej hierarchii: ks. biskup StanisÂław Dziwisz (sekretarz papieski), kardynaÂł Joseph Ratzinger (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), wywodzÂący siĂŞ z Poznania kardynaÂł Zenon Grocholewski (prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego) i sekretarz stanu kardynaÂł Angelo Sodano.

 Ten ostatni informuje nuncjusza apostolskiego w Polsce ks. arcybiskupa JĂłzefa Kowalczyka. Nuncjusz ¿¹da pisemnych oÂświadczeĂą molestowanych. W maju 2001 r. do nuncjatury trafiajÂą cztery podpisane Âświadectwa ksiĂŞÂży i klerykĂłw. Ale nuncjatura milczy.

List piĂŞciu

 W tej sytuacji 10 wrzeÂśnia powstaje kolejny list do polskich biskupĂłw-delegatĂłw Episkopatu Polski na ubiegÂłorocznÂą sesjĂŞ synodu w Rzymie poÂświĂŞconÂą biskupiej posÂłudze: "Prosimy o podniesienie podczas obrad kwestii moÂżliwoÂści obrony KoÂścioÂła lokalnego przed niemoralnymi, b³êdnymi lub szkodliwymi dziaÂłaniami miejscowego biskupa. OÂśmielamy siĂŞ o to prosiĂŚ w zwiÂązku z sytuacjÂą, ktĂłrej od pewnego czasu doÂświadczamy w archidiecezji poznaĂąskiej. Chodzi o dziaÂłania KsiĂŞdza Arcybiskupa Juliusza Paetza, ktĂłre przez osoby bezpoÂśrednio nimi dotkniĂŞte (w tym przez klerykĂłw arcybiskupiego seminarium w Poznaniu) odbierane sÂą jako homoseksualne". List podpisujÂą: dziekan WydziaÂłu Teologicznego UAM ks. prof. Tomasz WĂŞcÂławski, rektor seminarium ks. Tadeusz Karkosz, redaktor naczelny tygodnika "Przewodnik Katolicki" ks. Jacek StĂŞpczak, proboszcz ks. Marcin WĂŞcÂławski i prezes OgĂłlnopolskiego Porozumienia RuchĂłw Obrony ÂŻycia PaweÂł Wosicki.

 Sygnatariusze martwiÂą siĂŞ, Âże sprawa moÂże zostaĂŚ upubliczniona: "ObawiajÂąc siĂŞ wielkiej szkody dla KoÂścioÂła, od blisko dwu lat staraliÂśmy siĂŞ zapobiec niebezpieczeĂąstwu, takÂże zwracajÂąc siĂŞ z udokumentowanymi informacjami do Stolicy Apostolskiej. Czujemy siĂŞ jednakÂże pozostawieni samym sobie i bezsilni".

 Arcybiskupi Tadeusz Grocholewski, JĂłzef Michalik, Henryk MuszyĂąski i biskup Antoni Dydycz nie poruszajÂą tematu podczas synodu.

PiĂŞciu potĂŞpionych

 KopiĂŞ "listu piĂŞciu" otrzymuje nuncjusz Kowalczyk, ktĂłry przekazuje jÂą... abp. Paetzowi. Ten udziela proboszczowi WĂŞcÂławskiemu nagany kanonicznej. Ks. WĂŞcÂławski odwoÂłuje siĂŞ, ale kara zostaje podtrzymana przez kardynaÂła Darisa Castrillona Hoyosa, prefekta watykaĂąskiej Kongregacji DuchowieĂąstwa.

 DotarliÂśmy do notatki z poznaĂąskiej kurii streszczajÂącej stanowisko abp. Kowalczyka: "Ks. Nuncjusz ocenia pismo negatywnie. Autorzy twierdzÂą, Âże zÂłoÂżyli udokumentowane informacje do Stolicy Apostolskiej. Skoro tak, to tu ich rola siĂŞ koĂączy. Autorzy pisma argumentujÂą, Âże kierujÂą siĂŞ dobrem KoÂścioÂła. Wydaje siĂŞ, Âże obranie takiego sposobu >>obrony KoÂścioÂła<< bardzo mu szkodzi. Autorzy listu obdarzeni zaufaniem Arcybiskupa speÂłniajÂą wysokie funkcje w archidiecezji. Rodzi siĂŞ pytanie: czy w tej sytuacji mogÂą je nadal speÂłniaĂŚ?".

Sprawa coraz bardziej znana

 Sprawa zaczyna byĂŚ jednak znana coraz wiĂŞkszej liczbie osĂłb, takÂże Âświeckich katolikĂłw. Opowiada przewodniczÂący "SolidarnoÂści" w poznaĂąskich ZakÂładach Hipolita Cegielskiego Marek Lenartowski. - Wiele osĂłb pytaÂło mnie, co sÂądziĂŚ o postĂŞpowaniu arcybiskupa. Na poczÂątku mĂłwiÂłem, Âżeby zapytali swoich proboszczĂłw. A potem sam poszedÂłem porozmawiaĂŚ z bp. pomocniczym Markiem JĂŞdraszewskim. ProszĂŞ wybaczyĂŚ, ale traktujĂŞ tĂŞ rozmowĂŞ jak objĂŞtÂą tajemnicÂą podobnÂą do tajemnicy spowiedzi.

 Praktyki arcybiskupa dotknĂŞÂły teÂż studentĂłw archeologii pracujÂących w ostatnich latach przy wykopaliskach na Ostrowie Tumskim [gdzie w Poznaniu znajduje siĂŞ katedra i kuria biskupia - red.]. - Arcybiskup zupeÂłnie nie potrafiÂł siĂŞ opanowaĂŚ. WchodziÂł do wykopĂłw, obÂłapiaÂł co Âładniejszych studentĂłw, aÂż dr Andrzej Sikorski z Instytutu Archeologii UAM zacz¹³ chodziĂŚ za nim krok w krok - opowiada jeden z ksiĂŞÂży.

 Sikorski: - Nie bĂŞdĂŞ rozmawiaÂł. Wiem jedno: KoÂśció³ jest instytucjÂą, ktĂłra przetrwaÂła 2000 lat i z tÂą sprawÂą teÂż sobie poradzi.

 Inny ksiÂądz: - Podczas oficjalnej kolacji w naszej parafii arcybiskup w ogĂłle nie byÂł zainteresowany rozmowÂą. CaÂły czas patrzyÂł na dwĂłch wysokich kelnerĂłw. PytaÂł, czy majÂą rodziny, a jednego zÂłapaÂł za ucho, w ktĂłrym ten miaÂł kolczyk.

 - Arcybiskup jest osobÂą chorÂą. To seksoholik o orientacji homoseksualnej. Wiem, Âże jednego kleryka zapytaÂł, dlaczego do niego nie przychodzi, podczas mszy, ktĂłrÂą odprawiaÂł - opowiada inny duchowny.

 Kolejny ksiÂądz wzdycha: - Coraz wiĂŞcej ludzi o tym wiedziaÂło. I co ja miaÂłem powiedzieĂŚ matce chÂłopaka, ktĂłra pÂłakaÂła, Âże jej syn tak czĂŞsto jeÂździ do katedry, gdy arcybiskup odprawia mszĂŞ...

 Opinia o arcybiskupie dotyka caÂły poznaĂąski KoÂśció³. - Bp pomocniczy ZdzisÂław Fortuniak ÂświĂŞciÂł jeden z budynkĂłw w Poznaniu. Z tÂłumu ktoÂś krzykn¹³: "PedaÂł, pedaÂł" - opowiada ksiÂądz z kurii.

 - Gdy jakiÂś kapÂłan wracaÂł z zagranicznego stypendium zaÂłatwionego przez kuriĂŞ, wielu patrzyÂło na niego jak na ofiarĂŞ arcybiskupa - mĂłwiÂą duchowni.

OÂświadczenie w obronie arcybiskupa

 "Rzeczpospolita" opisaÂła, jak w paÂździerniku arcybiskup zwoÂłaÂł dziekanĂłw, czyli proboszczĂłw reprezentujÂących kuriĂŞ w dziesiĂŞciu parafiach. PoprosiÂł o modlitwĂŞ w intencji jednoÂści wszystkich ksiĂŞÂży diecezji ze swoim biskupem i wyszedÂł. Zostali biskupi pomocniczy, ktĂłrzy powiedzieli, Âże dziekani powinni podpisaĂŚ oÂświadczenie.

 Uczestnicy spotkania przekazali nam jego kopiĂŞ: "Od pewnego czasu rozpowszechnia siĂŞ w ró¿nych Âśrodowiskach naszej archidiecezji zniesÂławiajÂące opinie o naszym Pasterzu, Arcybiskupie Juliuszu. (...) Zdajemy sobie sprawĂŞ, Âże niektĂłrzy mogÂą ulec tej wielce szkodliwej propagandzie, ktĂłra godzi w dobro KoÂścioÂła poznaĂąskiego. Dlatego my, biskupi pomocniczy i dziekani - jako najbliÂżsi wspó³pracownicy KsiĂŞdza Arcybiskupa Juliusza - pragniemy wyraziĂŚ sÂłowa zaufania, solidarnoÂści i g³êbokiego oddania dla naszego Pasterza, ktĂłry z caÂłym zaangaÂżowaniem i poÂświĂŞceniem sÂłuÂży Ludowi BoÂżemu, czego owoce sÂą dla wszystkich dostrzegalne".

 Nie byÂło dyskusji, tylko jeden z proboszczĂłw zapytaÂł: "Czy my to musimy podpisaĂŚ?".

 - OdpowiedÂź brzmiaÂła: "Tak". JeÂśli ktoÂś nie byÂł przekonany, bp JĂŞdraszewski mĂłwiÂł: "Podpisz dla dobra KoÂścioÂła" - opowiada jeden z uczestnikĂłw spotkania.

 Inny uczestnik: - To byÂło Âłamanie sumieĂą.

 - Biskupi pomocniczy zawiedli nas. MieliÂśmy nadziejĂŞ, Âże powiedzÂą arcybiskupowi o naszych prawdziwych poglÂądach, ale tak siĂŞ nie staÂło - mĂłwi ksiÂądz z kurii.

 OÂświadczenie miaÂło zostaĂŚ odczytane we wszystkich koÂścioÂłach diecezji. Zamiast tego jego kopia zostaje wysÂłana do Watykanu. Na wiadomoœÌ o tym czterech dziekanĂłw podaje siĂŞ do dymisji. Jeden z nich, ks. Roman Grocholski z dekanatu boreckiego, pisze do arcybiskupa Paetza: "Moje sumienie juÂż wtedy podpowiadaÂło mi, Âżeby tego dokumentu nie podpisywaĂŚ, teraz mam jeszcze wiĂŞksze wÂątpliwoÂści. ProszĂŞ przyj¹Ì mojÂą rezygnacjĂŞ z funkcji dziekana, co, jak mam nadziejĂŞ, choĂŚ czĂŞÂściowo uspokoi moje wnĂŞtrze. Od tamtego dnia nie mogĂŞ spokojnie spaĂŚ, widzÂąc, Âże postÂąpiÂłem lekkomyÂślnie i wbrew sumieniu".

 "Rzeczpospolita" ujawniÂła, Âże abp Paetz za¿¹daÂł publikacji oÂświadczenia w podlegÂłym mu "Przewodniku Katolickim". Redaktor naczelny ks. Jacek StĂŞpczak, sygnatariusz listu do synodu biskupĂłw, odmawia. Wtedy metropolita odwoÂłuje go z funkcji i zakazuje pracy duszpasterskiej w diecezji. W styczniu ksiÂądz StĂŞpczak zostaje misjonarzem w Zambii.

 TreœÌ oÂświadczenia poznajÂą poznaĂąscy klerycy, odczytuje im je podczas mszy ÂświĂŞtej bp Fortuniak. - Podczas Âśw. eucharystii, a przecieÂż klerycy wiedzieli, jaka jest prawda! - oburza siĂŞ jeden z duchownych. - Nie muszĂŞ mĂłwiĂŚ, jak wpÂłynĂŞÂło to na pracĂŞ w seminarium.

Bunt wikariusza

 Jak dowiaduje siĂŞ "Gazeta", nim doszÂło do spotkania z dziekanami, cytowane wyÂżej oÂświadczenie w obronie arcybiskupa miaÂła podpisaĂŚ oÂśmioosobowa rada biskupia, czyli biskupi pomocniczy (ZdzisÂław Fortuniak, Marek JĂŞdraszewski i Grzegorz Balcerek), oraz piĂŞciu wikariuszy biskupich. Jeden z nich, wikariusz ds. katechizacji ks. Romuald Niparko, odmawia i skÂłada rezygnacjĂŞ. Pisze do arcybiskupa: "Przez dÂługi czas [tĂŞ sprawĂŞ] pokrywaÂło gÂłuche milczenie majÂące sprawiĂŚ wraÂżenie, jakoby siĂŞ nic nie staÂło. Reakcje w formie pisemnych oÂświadczeĂą, ktĂłre pochodzÂą od wspó³pracownikĂłw Waszej Ekscelencji, noszÂą niestety znamiona klasycznej manipulacji. Tymczasem istnieje przeÂświadczenie, Âże mamy tu do czynienia z nagannÂą rzeczywistoÂściÂą (...). Porusza to g³êboko Âśrodowisko seminaryjne, szerokie krĂŞgi duchownych i Âświeckich archidiecezjan, a takÂże wiele osĂłb spoza archidiecezji".

PapieÂż wysyÂła komisjĂŞ

 Nie wiadomo, jak dalej potoczyÂłaby siĂŞ sprawa, gdyby nie interwencja kogoÂś, kogo "Rzeczpospolita" nazywa "waÂżnÂą osobÂą z Krakowa" - wielo- letniego przyjaciela Ojca ÂŚwiĂŞtego. OsobiÂście dociera on do PapieÂża. Jan PaweÂł II reaguje natychmiast. Do Poznania przybywa dwĂłch jego osobistych wysÂłannikĂłw.

 - W dwuosobowej komisji byÂł ksiÂądz Antoni Stankiewicz, ktĂłry od 20 lat pracuje w Rocie Rzymskiej. MĂłwiÂł, Âże do tej pory nie spotkaÂł siĂŞ z sytuacjÂą, by PapieÂż sam wysyÂłaÂł swoich przedstawicieli z pominiĂŞciem wÂłaÂściwych dla takich spraw instytucji watykaĂąskich - opowiada nam jeden z ksiĂŞÂży.

 Komisja przesÂłuchuje kilkadziesiÂąt osĂłb, wiĂŞkszoœÌ potwierdza zarzuty. Z informacji "Gazety" wynika, Âże nie-ktĂłrzy z przesÂłuchanych mĂłwiÂą o podobnych zachowaniach przynajmniej jeszcze jednej osoby z najbliÂższego otoczenia arcybiskupa.

 Na poczÂątku lutego arcybiskup wyjeÂżdÂża do Watykanu. Poruszone Âśrodowisko ma nadziejĂŞ, Âże to koniec jego pracy w diecezji. Tymczasem metropolita, po tygodniu, wraca do Poznania.


Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA"

PS. ROMA- wspak znaczy AMOR
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2012, 10:44:11 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
PrzebiÂśnieg
Gość
« Odpowiedz #213 : Październik 28, 2012, 19:19:35 »

Podobno wracajÂąc ÂśpiewaÂł : ,,Polacy nic siĂŞ nie staÂło..." DuÂży uÂśmiech
to pa DuÂży uÂśmiech
Zapisane
PrzebiÂśnieg
Gość
« Odpowiedz #214 : Listopad 19, 2012, 06:25:47 »

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/654722,abp-dziega---cynik-i-szantazysta.html
Akceptacja innoÂści drugiego w/g KK w Polsce UÂśmiech
to pa DuÂży uÂśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #215 : Listopad 19, 2012, 09:05:54 »



pintapalec 18 listopada 2012 16:56
(@pintapalec

UWAGA!!! SEKTA!!!\

UWAGA!!! SEKTA!!! Na terenie naszego kraju dziaÂła groÂźna organizacja podszywajÂąca siĂŞ pod
dzia³alnoœÌ religijn¹. Sekta ingeruje w ¿ycie rodzin, wykorzystuje finansowo
swoje ofiary, a nawet manipuluje Âżyciem caÂłego kraju poprzez wpÂływanie na
stanowienie prawa. Organizacja ta jest potĂŞÂżnym miĂŞdzynarodowym koncernem ÂświadczÂącym usÂługi religijne i ma wielkÂą sieĂŚ oÂśrodkĂłw na wszystkich
kontynentach.
Przeczytaj poni¿sze punkty, które charakteryzuj¹ dzia³alnoœÌ najwiêkszej sekty.
I Ty na pewno musia³eœ siê z ni¹ zetkn¹Ì!
1. Struktura wÂładzy w sekcie jest niedemokratyczna.
Z jej struktur hierarchicznych wykluczone sÂą wszystkie kobiety oraz Âżonaci mĂŞÂżczyÂź-
ni. Na Âżycie sekty wpÂływ majÂą jedynie specjalnie dobrani i przeszkoleni nieÂżonaci
mê¿czyŸni, którzy œlubuj¹ swoim zwierzchnikom œlepe pos³uszeùstwo. G³ówny
przywĂłdca sekty, jej dyktator, ktĂłry kaÂże uwaÂżaĂŚ siĂŞ za nieomylnego, zarzÂądza
niepoliczonymi bogactwami i mieszka w luksusowym paÂłacu na poÂłudniu Europy.
2. Ludzie uzaleÂżnieni od sekty, zwani takÂże wiernymi, nie majÂą Âżadnego wpÂływu
na waÂżne decyzje swojej organizacji. Nawet na zarzÂądzanie pieniĂŞdzmi sekty, ktĂłre
posÂłusznie jej przekazujÂą.
3. Mimo Âże mĂŞÂżczyÂźni kierujÂący sektÂą sÂłynÂą z rozwiÂązÂłego trybu Âżycia, od
pozosta³ych cz³onków organizacji ¿¹daj¹ przestrzegania bardzo rygorystycznych
zasad. Zabraniaj¹ u¿ywaÌ œrodków antykoncepcyjnych, potêpiaj¹ seks pozama³¿eù-
ski, zabraniaj¹ rozwodów i powtórnych ma³¿eùstw. Wszystkim, którzy nie akceptuj¹
tych zasad, sekta grozi wiecznym potĂŞpieniem i juÂż tu na ziemi piĂŞtnuje ich oraz
uprzykrza Âżycie.
4. WÂśrĂłd mĂŞÂżczyzn kierujÂących sektÂą na wszelkich szczeblach jej struktury
wystêpuje zadziwiaj¹co czêsto sk³onnoœÌ do wykorzystywania seksualnego dzieci.
Sekta wymyÂśliÂła sprawny system chronienia przestĂŞpcĂłw seksualnych w swoich
szeregach. Przenosi ich z jednej placĂłwki na innÂą, a gdy trzeba, ukrywa ich takÂże
w odlegÂłych krajach.
5. Sekta zmusza swoich czÂłonkĂłw do regularnego samooskarÂżania siĂŞ przed
duchownymi. W placĂłwkach sekty ustawione sÂą specjalne meble, w ktĂłrych
przeprowadza siĂŞ rozmowy na temat intymnych spraw ludzi uzaleÂżnionych od
wpÂływĂłw sekty. Ta poniÂżajÂąca i uwÂłaczajÂąca ludzkiej godnoÂści praktyka pomaga
sekcie manipulowaĂŚ swoimi ofiarami i trzymaĂŚ je w ciÂągÂłym poczuciu winy. 6. GroÂźna organizacja, o ktĂłrej mowa, bardzo lubi ingerowaĂŚ w Âżycie polityczne.
Poprzez usÂłuÂżnych politykĂłw prĂłbuje stanowiĂŚ takie zasady Âżycia w kraju
(w Polsce i gdzie indziej), aby byÂły zgodne z wierzeniami sekty. Obecnie na przykÂład
sekta prowadzi wielkÂą kampaniĂŞ, aby zdelegalizowaĂŚ zapÂłodnienie in vitro w Polsce.
7. W Polsce sekta dysponuje ogromnymi wpÂływami w mediach publicznych,
posiada swoje stacje telewizyjne, radiowe oraz czasopisma. Jedna z tych stacji,
szczegĂłlnie popularna, sÂłynie z wyÂłudzania pieniĂŞdzy
od starszych kobiet. Dyrektor stacji jest uwik³any w ró¿ne podejrzane interesy, które
nigdy nie zostaÂły wyjaÂśnione ani osÂądzone. Strach przed sektÂą paraliÂżuje nawet
wymiar sprawiedliwoÂści.
8. W naszym kraju sekta wraz z wÂładzami paĂąstwowymi stworzyÂła specjalnÂą
strukturê, która pomaga jej przejmowaÌ nieruchomoœci s³u¿¹ce dot¹d ca³emu
spoÂłeczeĂąstwu. Od decyzji struktury nie ma odwoÂłania, a przejmuje ona
od paĂąstwa majÂątek wielomiliardowej wartoÂści.
9. Sekta twierdzi, Âże dziaÂła jakoby z nakazu i upowaÂżnienia Boga. Ma nawet
specjalnÂą ksiĂŞgĂŞ, o ktĂłrej mĂłwi, Âże jest natchnionym SÂłowem Boga. Jednak zasady
i obyczaje panujÂące w sekcie niewiele majÂą wspĂłlnego z treÂściÂą tej ksiĂŞgi. Wszyscy,
ktĂłrzy prĂłbujÂą zwrĂłciĂŚ na to uwagĂŞ, sÂą nazywani heretykami, uciszani lub wyrzucani
z sekty, a kiedyÂś, gdy organizacja miaÂła wpÂływy polityczne wiĂŞksze niÂż obecnie, byli
takÂże masowo mordowani (paleni na stosach) i torturowani.
10. Aby odwrĂłciĂŚ uwagĂŞ od swojej zbrodniczej przeszÂłoÂści, sekta sama lubi siĂŞ
przedstawiaĂŚ jako ofiara spiskĂłw i przeÂśladowaĂą. Tymczasem prawda jest taka,
Âże kiedy tylko miaÂła okazjĂŞ, to sama przeÂśladowaÂła tych, ktĂłrych uznaÂła za swoich
wrogĂłw: uczonych, wolnomyÂślicieli, kobiety. Te ostatnie mordowaÂła masowo jako
rzekome czarownice. W pierwszej po³owie XX wieku sekta wspó³pracowa³a niemal
w caÂłej Europie z faszystami. Do dziÂś wspiera chĂŞtnie dyktatury, takÂże bardzo
krwawe, o ile ma z tego jakieÂś korzyÂści.




http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/654722,abp-dziega---cynik-i-szantazysta.html


Kiara UÂśmiech UÂśmiech
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #216 : Listopad 19, 2012, 09:14:12 »

..tak siĂŞ zastanawiam, chyba "Cobra" gdzieÂś pisaÂł/a,-
Âże banksterzy wydajÂą dziennie ~5 mld $ dla utrzymania iluzji swojego systemu bankowego na Âświecie jako jeszcze speÂłniajÂącego swoje funkcje,-
w tym kontekÂście ciekawe ile moÂże wydawaĂŚ w/w sekta na utrzymanie swojego juÂż marnego wizerunku?
« Ostatnia zmiana: Listopad 19, 2012, 09:19:34 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
PrzebiÂśnieg
Gość
« Odpowiedz #217 : Listopad 19, 2012, 12:15:13 »

Dodam do tego co piszecie szacowni, Âże no tak sekta caÂły czas zmienia swoje oblicze DuÂży uÂśmiech
Ile wydaje ano ,,pokaÂźne sumki", ktĂłre jej czÂłonkowie wpÂłacajÂą DuÂży uÂśmiech
to pa UÂśmiech
Zapisane
blueray21

Skryba, jakich maÂło


Punkty Forum (pf): 32
Offline

Wiadomości: 1696



Zobacz profil
« Odpowiedz #218 : Listopad 19, 2012, 12:18:09 »

Songo, nic nie wydaje, bo pobiera od cz³onków i bilans nie mo¿e wyjœÌ na zero, zawsze musi coœ zostaÌ, w dowolnej formie.
Zapisane

Wiedza ochrania, ignorancja zagraÂża.
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #219 : Listopad 19, 2012, 12:22:23 »

Songo, nic nie wydaje, bo pobiera od cz³onków i bilans nie mo¿e wyjœÌ na zero, zawsze musi coœ zostaÌ, w dowolnej formie.

to jasne jak sÂłoĂące, ale "PR"- to podstawa funkcjonowania dzisiaj kaÂżdej "firmy",-
nawet tak starej DuÂży uÂśmiech
« Ostatnia zmiana: Listopad 19, 2012, 12:22:45 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 [9] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.057 sekund z 21 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

ostwalia maho wypadynaszejbrygady phacaiste-ar-mac-tire zipcraft