songo1970
 Maszyna do pisania...
Punkty Forum (pf): 22
Offline
Płeć: 
Wiadomości: 4934
KIN 213
Zobacz profil
|
 |
« Odpowiedz #50 : Grudzień 07, 2011, 09:52:15 » |
|
CZWARTA GĂSTOÂŚĂ 
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2011, 09:58:35 wysłane przez songo1970 »
|
Zapisane
|
"Pustka to mniej ni¿ nic, a jednak to coœ wiêcej ni¿ wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstaj¹ wszystkie mo¿liwoœci. To jest Absolutna ŒwiadomoœÌ; coœ o wiele wiêcej ni¿ nawet Uniwersalna Inteligencja."
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #51 : Grudzień 07, 2011, 10:51:25 » |
|
@ Enigma
Co do samego procesu myœlenia, to obserwujê takie symptomy; - chaos myœlowy pojawia sie gdy próbujemy rozwi¹zaÌ napotkan¹ trudn¹ sytuacje, a rozwi¹zania nie ma. Proces poszukiwania, albo unikniêcia niebezpieczeùstwa staje sie na tyle natrêtny, ¿e a¿ destruktywny dla 'myœliciela' A kiedy siê uto¿samiamy z tym Myœlicielem to jest to destruktywne równie¿ dla nas. Nawet w sytuacji stresowej prze¿ywaj¹c równie¿ emocjonalnie sytuacjê, w umyœle pojawia sie znik¹d rozwi¹zanie, jakaœ pewnoœÌ lub mo¿e zrozumienie przyczyny i skutku - eliminuje to stres autodestrukcji. Dok³adnie mia³em kilka razy w ¿yciu takie genialne przeb³yski. Pojawia³y siê, kiedy chaos myœli siê wzajemnie neutralizowa³, albo kiedy umys³ "stawa³ jak wryty" wobec problemu, który go przerasta³. Wówczas wydawa³o mi siê, ¿e jednak to ja znalaz³em jakoœ rozwi¹zanie. Dziœ wiem, ¿e rozwi¹zanie nie przyszlo od zwyczajnego "ja". Przypomina mi sie tu stwierdzenie ¿e nirwana, nie jest nic-nie-robieniem. To imho stan równowagi bytu, nie jego unicestwienia. Dok³adnie. To raczej WIEDZENIE. Bez ha³asu myœli. A jest to mo¿liwe, poniewa¿ nasze "boskie ja" istnieje poza czasem wiec zna wszystkie linie ¿ycia i mo¿liwe rozwi¹zania i ich skutki dzia³aj¹c "z przysz³oœci". Gdybyœmy w ten sposób potrafili siê komunikowaÌ ze sob¹ uniknêlibyœmy ryzyka uleganiu fa³szywym "myœlicielom-podpowiadaczom". Moim zdaniem pierwszym krokiem jest zaufanie do siebie samego i przeczuÌ nawet , jeœli siê zawiedziemy, nawet jeœli cierpimy. Nie znamy ca³oœci planu i byÌ mo¿e nasze cierpienie to najlepsze, co mo¿emy teraz otrzymaÌ, bo jest potrzebne. Tym bardziej kiedy inni ludzie œmiej¹ siê Ci w twarz z powodu Twojego "nienormalnego" zachowania, b¹dŸ czujny/a . Myœliciele -albo opanowani przez nich inni ludzie-zombie - zrobi¹ wszystko, by przywróciÌ Ciê do tzw porz¹dku. Pojawia sie 'z nik¹d' ale przecie¿ my istejemy, w pewnych specyficznych warunkach (ciep³o, zimno itp). Wydaje mi sie ¿e istota boska która w nas drzemie pobieraj¹c z kosmosu wszechp³yn¹ce (acz czyste) chi, przetwarza je na swój sposób - w zale¿noœci od sytuacji w jakiej sie znajduje. Istota ta broni swego istnienia, odczuwa radoœÌ lub niepokój. Ca³kiem mo¿liwe, ¿e ta nasza "boska istota" równie¿ ma rozterki. Myœli codzienne to ju¿ wynik egzystencji naszego ego - czêsto przecie¿ mamy wra¿enie ze walczymy 'sami ze sob¹' - nie wiedz¹c dok³adnie gdzie zaczyna sie i koùczy tzw 'nasze ja'  . No w³aœnie - myœli kontroluj¹ to¿samoœÌ, "¿ywi¹" nasze ego. I bywaj¹ sprzeczne a jak jeszcze do tego pojawi siê wewnêtrzne przekonanie to ju¿ ca³kiem mêtlik. Walka "samego z sob¹" mo¿e byÌ wojn¹ wielu to¿samoœci, wielu "ja", które w nas upominaj¹ siê o uwagê. ¯adne z nich nie jest mn¹. Istnieje bowiem ten, kto dokonuje wyboru choÌ bywa, ¿e w oparciu o fa³szywe "podpowiedzi". Ale JEST ! Jeœli bowiem ka¿da nawet najbanalniejsza myœl, pojawia³aby sie gotowa z zewn¹trz, bylibyœmy istotami w pe³ni kontrolowanymi bez tzw wolnej woli-Ÿród³a tworzenia i pomy³ek, b³êdów oraz radoœci z ich naprawy. Czasami pojawiaj¹ siê w³aœnie niby takie banalne "zachcianki" którym ulegamy, bo s¹dzimy, ¿e pochodz¹ od nas. W ten sposób dajemy siê kontrolowaÌ. Nie chodzi mi ,aby z tym walczyÌ, tylko aby to rozpoznaÌ. Inspiracje p³yn¹ce z tzw 'wy¿szych wymiarów' odzieli³abym natomiast jako inn¹ kategoriê, od zwyczajowych codziennych rozterek, typu co wybraÌ na œniadanie, lub odpalaÌ auto czy iœÌ na nogach  Chocia¿ umiejêtnoœÌ czytania sygna³ów stamt¹d p³yn¹cych, jest równie¿ bardzo przydatna. Jednak¿e nie ka¿dy potrafi ws³uchaÌ sie w g³osy z innego wymiaru, a praktycznie ka¿dy zdrowy cz³owiek potrafi myœleÌ. No w³aœnie, umiejêtnoœÌ czytania sygna³ów. Ró¿nie z tym bywa. Moim zdaniem mo¿na te sygna³y zweryfikowaÌ w ¿yciu, kiedy obserwujemy to, co siê wydarza wokó³ nas i jeœli zaistnieje zwi¹zek z inspiracj¹, któr¹ pos³uchaliœmy (albo odrzuciliœmy - "mog³em siebie pos³uchaÌ to unikn¹³bym tego czy tamtego") to znaczy, ¿e rozpoznaliœmy w³aœciwie przekaz naszej istoty z wy¿szej gêstoœci. Myœli raczej w tym nie pomagaj¹. Przekazy "stamt¹d" to jakby silne przeczucia, wiedzenie. S¹ ludzie, którzy w sposób naturalny to odczuwaj¹, "sercem" jakby to mo¿na by³o okreœliÌ, wra¿liwoœci¹ itp. Inni musz¹ siê tego nauczyÌ. Rozumienie to tak¿e pe³ne prze¿ywanie - to rozumiem pod pojêciem 'wype³nienia' - uruchomienie tych pok³adów w osobie, które dziœ z nieznanych przyczyn s¹ przyblokowane. Rozumienie to wype³nienie, zgoda, ale nie jest to jednoznaczne z aktem myœlenia. Zdaje siê, ¿e my ju¿ jesteœmy na wielu poziomach, tylko, ¿e z 3g tego nie ogarniamy. Ale mo¿emy to uczyniÌ choÌby poprzez rozumienie. Bo czy naprawdê chodzi nam o 'przeniesienie sie wy¿sze poziomy', czy mo¿e najpierw tutaj (ca³kiem blisko) nale¿a³oby dotrzeÌ ze sob¹ do jako takiego ³adu? Jakiego ³adu ? Co NALE¯A£OBY zrobiÌ i wed³ug kogo. Jakie kryteria tego porz¹dku i ³adu zastosujesz, kto jest ustanawiaczem tych kryteriów ? Czy¿by Myœliciel ? @ Kiaro
AleÂż myÂśli nie pojawiajÂą siĂŞ z znikÂąd , to my je tworzymy , my przezywamy i my odczuwamy ich skutki. MyÂśl nie istnieje samoistnie , raczej nie zdajemy sobie sprawy iÂż zawsze jesteÂśmy jej twĂłrcÂą i iÂż jest zawsze na naszÂą miarĂŞ
No wÂłaÂśnie, to typowe dla osĂłb hoÂłdujÂących zasadzie kartezjaĂąskiej " myÂślĂŞ wiĂŞc jestem". Zrozumienie, Âże myÂśli nie sÂą moje dziaÂła wyzwalajÂąco przynajmniej w tym zakresie, Âże juÂż wiem, iÂż nie jestem tylko myÂślicielem, lecz kimÂś znacznie znacznie wiĂŞcej. Sukcesem Twojego wewnĂŞtrznego myÂśliciela jest to, Âże "zdajesz sobie sprawĂŞ" iÂż myÂśl nie istnieje samoistnie - innymi sÂłowy, Âże utoÂżsamiasz siĂŞ z myÂślami, ktĂłre siĂŞ w Tobie pojawiajÂą jak z Twoimi wÂłasnymi. ÂŁatwo wtedy czÂłowiekiem sterowaĂŚ. MyÂśliciel, ktĂłrym uwaÂżasz, Âże jesteÂś dobrze to wie.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #52 : Grudzień 07, 2011, 10:59:43 » |
|
Je¿eli rozwa¿asz istnienie myœli tylko na miarê Cz³owieka mo¿na wyci¹gaÌ takie wnioski. Ale Energia Twoja matryca nie jest bezmyœln¹ Istot¹ , Ona-Ty te¿ kreuje rzeczywistoœÌ myœl¹. Nie nale¿y zawê¿aÌ myœlenia tylko do wymiaru ziemskiego. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #53 : Grudzień 07, 2011, 12:10:50 » |
|
Co to znaczy "bezmyœlna istota" - w ludzkim jêzyku oznacza po prostu kogoœ g³upiego. Tzn automatycznie w ten sposób kojarzymy bez ¿adnej refleksji. Ten automatyzm jest w nas wprogramowany. Ju¿ sam jêzyk, s³owa i odpowiadaj¹ce im pojêcia s¹ w ten sposób zaprojektowane, abyœmy automatycznie opierali siê na nich. Nie przyjdzie nikomu do g³owy, ¿e brak myœli (bezmyœlnoœÌ) otwieraÌ mo¿e dostêp do wiedzenia, lub widzenia, które s¹ daleko bardziej praktyczne ni¿ same myœli. Spokój, stan pe³nego relaksu, wyciszenie, "nic nie robienie" , kiedy praktykowaÌ je codziennie mog¹ otwieraÌ dostêp do wy¿szych wymiarów, gdzie myœli s¹ gêste tak jak materia, ³atwo siê je omija. Nie nale¿y zawê¿aÌ równie¿ siebie do roli myœliciela - bo w innych wymiarach myœl to zaledwie narzêdzie ogrodnicze  .Nie jesteœmy maszynami do produkowania myœli. Jesteœmy ogrodnikami.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #54 : Grudzień 07, 2011, 18:21:46 » |
|
Bezmyœlna to znaczy nie myœl¹ca , a nie myœl¹ca ma prze³o¿enie na inne okreœlenia. A jaka jest wiedza inna nie tworzona myœl¹ , z której mo¿na korzystaÌ nie u¿ywaj¹c myœli? Dla Istoty pos³uguj¹cej siê myœl¹ ( nie nale¿y myliÌ z rozumem , czy mózgiem) to by³o by cofniêcie siê do trwania w jakiejœ niezmiennoœci , stagnacji. Co jest bardziej praktyczne od nie myœlenia? Mo¿e napisz ja nie wiem, bo uczucie to równie¿ myœl dla istoty posiadaj¹cej œwiadomoœÌ. Stan relaksu zatopienie siê w wyciszeniu analiz rozumu to nie jest stan ca³kowitej bezmyœlni , ona jest razem z osobowoœci¹ tylko wyciszona. Taki stan jest w³aœciwy na okreœlony czas nie mo¿na trwaÌ w nim w nieskoùczonoœÌ. To tylko przejœcie z jednej przestrzeni w drug¹. My uprawiamy myœli..... ba... a kto je produkuje? kto jest w³aœcicielem w Zaœwiatach tego ziarna , które staje siê efektem twórczym gdy wzrasta? To znaczy my jesteœmy tylko narzêdziem do uprawiania czegoœ co jest nie naszym dzie³em? takie niby roboty, wyhodowane do pracy? Nie ja siê z tym absolutnie nie zgadzam. My w Zaœwiatach jesteœmy wielkimi Myœlicielami , którzy tworz¹ myœl¹ wiele rzeczywistoœci , które póŸniej poznaj¹ osobiœcie albo przez swoje iskry ¿ycia ubierane w ro¿ne kombinezony biologicznego wygl¹du. Kiara
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #55 : Grudzień 07, 2011, 20:40:16 » |
|
@ KiaroMy uprawiamy myœli..... ba... a kto je produkuje? Dobre pytanie. S¹dzê, ¿e jest wielu producentów w tym i nasze niewcielone dope³nienia, które mylnie uwa¿amy za boskie ( w ka¿dym razie z naszego punktu widzenia). Tylko, ¿e s¹ to narzêdzia zaledwie. A pisz¹c "narzêdzia " to a¿ nadto potê¿ne na przyk³ad pojêcia takie jak czerwonoœÌ ró¿y, kwiat, poczucie piêkna. Z nich jest ca³y Wszechœwiat utkany i wszystko, co w nim mog³oby siê potencjalnie wydarzyÌ - poza czasem. I teraz jest najlepsze. My to uprawiamy  kto jest w³aœcicielem w Zaœwiatach tego ziarna , S¹dzê, ¿e w³aœciciele s¹ ró¿ni, o ró¿nych intencjach. To miêdzy innymi Myœliciele ró¿nej maœci. które staje siê efektem twórczym gdy wzrasta? nie tyle, gdy wzrasta, ile gdy je wywo³ujemy z przestrzeni wszelkich mo¿liwoœci - czyli uprawiamy jak ogrodnicy. Jeœli oczywiœcie mamy do myœli dystans, kiedy nie uwa¿amy ¿e jesteœmy naszymi myœlami. Zreszt¹ co za ró¿nica, czy nasze czy nie. Wa¿ne ,¿e to Ty któreœ wybierasz, a inne odrzucasz. To znaczy my jesteœmy tylko narzêdziem do uprawiania czegoœ co jest nie naszym dzie³em? takie niby roboty, wyhodowane do pracy? Nie ja siê z tym absolutnie nie zgadzam. Ja te¿ nie zgadzam siê na bycie robotem i dlatego uwa¿am na myœli, obserwujê je, nie zgadzam siê na nie bezkrytycznie. I nie jesteœmy narzêdziami dla myœli (ani dla Myœlicieli), kiedy potrafimy je uprawiaÌ, osadzaÌ w rzeczywistoœci, wybieraÌ. Do tego aby nabraÌ dystansu do myœli od czasu do czasu jest potrzebna medytacja, wyciszenie, niewzruszonoœÌ. To przypomina mi, ¿e myœli nie s¹ mn¹. Oczywiœcie nie da siê w tym stanie permanentnie istnieÌ, ale to przywraca w³aœciwe proporcje . Zreszt¹ pozostawia wewnêtrzny spokój. My w Zaœwiatach jesteœmy wielkimi Myœlicielami , którzy tworz¹ myœl¹ wiele rzeczywistoœci , które póŸniej poznaj¹ osobiœcie albo przez swoje iskry ¿ycia ubierane w ro¿ne kombinezony biologicznego wygl¹du.
ByÌ mo¿e, tego siê nie da stwierdziÌ na 100%, ani obaliÌ z ca³¹ pewnoœci¹. Za³ó¿my, ¿e jesteœmy wielkimi Myœlicielami w Zaœwiatach. Stworzyliœmy tam nie jedn¹, ale bardzo wiele rzeczywistoœci, wiele linii ¿ycia. I potem, aby doœwiadczyÌ, wydzielamy z siebie Iskry wcielone, które ogarnia amnezja. Iskry otrzymuj¹ woln¹ wolê by urzeczywistniÌ któr¹œ ze stworzonych wczeœniej (poza czasem) linii ¿ycia, czy te¿ s¹ sterowane zdalnie jak zabawki, jak s¹dzisz ? Piszesz czêsto o planach przedurodzeniowych do wype³nienia. To jesteœmy sterowani przez Myœlicieli, czy te¿ nie ?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #56 : Grudzień 07, 2011, 21:15:00 » |
|
Zak³adaj¹c i¿ to my jesteœmy tymi Energiami Myœlicielskimi ( a ja wiem i¿ tak) to my tworzymy myœli i my sami wybieramy z nich alternatywê któr¹ chcemy doœwiadczaÌ , prze¿ywaÌ , poznawaÌ. Skoro My to Oni a Oni to My , My sami sobie tworzymy rolê w teatrze "¯ycie na ziemi" i sami j¹ odgrywamy chc¹c to zrobiÌ perfekcyjnie ( jak aktor na scenie) musimy chwilowo odci¹Ì siê od siebie tamtych, bo poniek¹d jest to nasz egzamin dojrza³oœci z wybranej sobie roli. Dostajemy woln¹ wolê i gramy siebie perfekcyjnego w jakiejœ roli. Czy siê uda? Ba ... podpowiedzi byÌ nie mo¿e , wybory nale¿¹ do nas. Nie zawsze to wychodzi bo nie ma ju¿ do dyspozycji scenariusza i mo¿emy improwizowaÌ jak chcemy byle byœmy dotrwali do koùca spektaklu. Nie mniej jednak celem aktu ¿ycia zawsze jest nauka jak najpiêkniejszej twórczoœci , dlatego towarzyszy nam zawsze mi³oœÌ. ¯ycie jest logiczne istnienie zaœwiatowe równie¿ , to tylko ludzka "utrata" pamiêci o tym buduje myœli zagubienia. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #57 : Grudzień 07, 2011, 22:09:06 » |
|
Pod warunkiem, ¿e WSZYSTKIE myœli ,które siê przejawiaj¹ w nas pochodz¹ od NASZEJ w³asnej Energii -jak zwa³ tak zwa³, mo¿e byÌ, ¿e Myœlicielskiej . Niestety, nie wiemy tego na pewno, chocia¿by z tego powodu, ¿e jak piszesz : musimy chwilowo odci¹Ì siê od siebie tamtych, A suflera nie ma. Tê lukê mog¹ wykorzystaÌ ró¿ne inne, nieciekawe byty. Samuele, Enki, gady, szaraki, ró¿nej maœci "zbawiciele" jak równie¿ inni Myœliciele. Ca³a mena¿eria wysy³a myœli, ale nie mo¿e nam niczego narzucaÌ, jeœli tylko mówimy NIE! Chyba, ¿e wydamy na to zgodê i dokonamy takiego wyboru s¹dz¹c, ¿e "myœlê wiêc jestem", ufaj¹c myœlom. I nie chodzi tu tylko o przekazy channelingowe. Moim zdaniem to nic innego jak myœli po prostu. Trzeba na nie uwa¿aÌ. Myœlenie jest jak narkotyk.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #58 : Grudzień 07, 2011, 22:45:02 » |
|
MyÂśl moÂżna zaanektowaĂŚ, lub posÂłaĂŚ jÂą do diabÂła. I to bez wzglĂŞdu na to, kto byÂł jej pierwotnym twĂłrcÂą. MyÂśl jest jak surowiec do obrĂłbki, co dalej z niÂą zrobimy zaleÂży od nas. Przynajmniej teoretycznie, bo nie zawsze panujemy nad myÂślami, czasami one przejmujÂą kontrolĂŞ nad naszym umysÂłem i wĂłwczas zachowujemy siĂŞ jak te marionetki.
PodszeptĂłw i podszeptywaczy w kosmosie jest multum. I jeÂśli „zÂła” lub „dobra” myÂśl padnie na odpowiedni grunt, wzrasta i wydaje plon. To my zasilamy Âświat w dobro lub zÂło. Na poczÂątku zawsze jednak jest myÂśl. Dopiero potem nasza intencja materializuje skutek.
A od jakiego momentu zachodzi odpowiedzialnoœÌ? Od zaistnienia myœli, uczucia, czy czynu? Czy Myœliciel odpowiada za myœli, które w materii wyda³y plony?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #59 : Grudzień 07, 2011, 22:56:07 » |
|
Tak z tym siĂŞ zgadzam nie wszystkie myÂśli w naszej gÂłowie sÂą nasze i pochodzÂą od naszej Energii. Dla mnie niezaleÂżnie od wszystkiego istotny jest mĂłj system wartoÂści ktĂłrym decydujĂŞ co mam z myÂślami w mojej gÂłowie zrobiĂŚ. Ile uwagi im poÂświĂŞciĂŚ , realizowaĂŚ je fizycznie czy nie. Kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #60 : Grudzień 07, 2011, 23:18:55 » |
|
Kiaro, czy MyÂśliciel odpowiada za myÂśli, ktĂłre w materii wydaÂły plony?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #61 : Grudzień 07, 2011, 23:26:48 » |
|
Za realizacjê myœli odpowiada zawsze realizator , ale intencje podpowiedzi te¿ s¹ istotne. To co powoduje dobro i jest w celu dobra przekazywane w oparciu o system wartoœci Stwórcy zawsze jest "rozliczane " jako dobro. Z³o zawsze jest z³em niezale¿nie kto i w jakim celu je propaguje. Licz¹ siê efekty w postaci tego co podszepty myœlowe tworz¹. Zatem nie jest najwa¿niejsze co czynisz ale co czyny Twoje powoduj¹ w Tobie i innych ludziach , piêkno , wzrastanie , czy brzydotê i upadek? Dlatego tak wa¿ne jest osobiste odczuwanie , wybieranie tego co z nami wspó³gra oraz z naszym systemem wartoœci. Kiara 
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2011, 23:29:48 wysłane przez Kiara »
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #62 : Grudzień 08, 2011, 00:20:25 » |
|
MyÂśl moÂżna zaanektowaĂŚ, lub posÂłaĂŚ jÂą do diabÂła. I to bez wzglĂŞdu na to, kto byÂł jej pierwotnym twĂłrcÂą. MyÂśl jest jak surowiec do obrĂłbki, co dalej z niÂą zrobimy zaleÂży od nas. Przynajmniej teoretycznie, bo nie zawsze panujemy nad myÂślami, czasami one przejmujÂą kontrolĂŞ nad naszym umysÂłem i wĂłwczas zachowujemy siĂŞ jak te marionetki. wÂłaÂśnie o takÂą uwaÂżnoœÌ chodzi, by siĂŞ nie poddaĂŚ im caÂłkowicie jak niewolnik. Na przykÂład odpowiedzialnie unikaĂŚ reklam, bo to jest teÂż zasadzanie myÂśli. PodszeptĂłw i podszeptywaczy w kosmosie jest multum. I jeÂśli „zÂła” lub „dobra” myÂśl padnie na odpowiedni grunt, wzrasta i wydaje plon. I my jesteÂśmy tym gruntem . Tak sobie pomyÂślaÂłem (  ) ,Âże wÂłaÂściwie tylko ten grunt moÂżemy przygotowaĂŚ. WĂłwczas myÂśli "zÂłe" nie wykieÂłkujÂą, zaÂś myÂśli "dobre" znajdÂą odpowiedni grunt. A od jakiego momentu zachodzi odpowiedzialnoœÌ? Od zaistnienia myÂśli, uczucia, czy czynu?
S¹dzê, ¿e na ka¿dym etapie wystêpuje wspó³odpowiedzialnoœÌ. Zrealizuje siê to, co z nami wspó³brzmi najlepiej. Czy Myœliciel odpowiada za myœli, które w materii wyda³y plony?
Oby. Ale ta kwestia jest zdaje siĂŞ poza naszym zasiĂŞgiem. Chyba, Âże masz na myÂśli Twojego wÂłasnego MyÂśliciela 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #63 : Grudzień 08, 2011, 00:22:58 » |
|
Za realizacjĂŞ myÂśli odpowiada zawsze realizator , ale intencje podpowiedzi teÂż sÂą istotne. Czyli siewca myÂśli raczej unika odpowiedzialnoÂści? A jeÂżeli nie, to jak g³êboko siĂŞga jego odpowiedzialnoœÌ? To co powoduje dobro i jest w celu dobra przekazywane w oparciu o system wartoÂści StwĂłrcy zawsze jest "rozliczane " jako dobro. A jeÂśli realizator myÂśli podszeptywacza nie zna systemu wartoÂści StwĂłrcy i efekt nie jest „dobry”, to jak jest rozliczany? Kto decyduje o winie i karze? I wg jakich kryteriĂłw? ZÂło zawsze jest zÂłem niezaleÂżnie kto i w jakim celu je propaguje. Czyli zÂło jest pojĂŞciem bezwzglĂŞdnym? Czarne i biaÂłe? Na takich zasadach opiera siĂŞ system wartoÂści StwĂłrcy? LiczÂą siĂŞ efekty w postaci tego co podszepty myÂślowe tworzÂą. Skoro efekty tworzÂą podszepty myÂślowe, to odpowiedzialnoœÌ leÂży po stronie podszeptujÂącego? Tym bardziej, Âże jak twierdzisz: Zatem nie jest najwaÂżniejsze co czynisz ale co czyny Twoje powodujÂą w Tobie i innych ludziach A co z rolÂą intencji w zwiÂązku z powyÂższym? Dlatego tak waÂżne jest osobiste odczuwanie , wybieranie tego co z nami wspó³gra oraz z naszym systemem wartoÂści. Ale jak wczeÂśniej stwierdziÂłaÂś odpowiedzialnoœÌ zachodzi wg systemu wartoÂści StwĂłrcy. Jak siĂŞ to ma do ludzkich systemĂłw wartoÂści, ktĂłre tu uchodzÂą za dobre? ZnĂłw kÂłania siĂŞ problem wzglĂŞdnoÂści dobra i zÂła. Wszystko to jakoÂś nie trzyma siĂŞ kupy i jest logicznie sprzeczne.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
PHIRIOORI
Gość
|
 |
« Odpowiedz #64 : Grudzień 08, 2011, 00:26:08 » |
|
Kiaro, czy MyÂśliciel odpowiada za myÂśli, ktĂłre w materii wydaÂły plony?
Tak, ale inaczej niÂż realizator (jeÂśli natomiast to ta sama osoba, to skutki tez rozkladajÂą sie proporcjonalnie na stosownych ciaÂłach np. myÂślowe, materialne-fizyczne) To co powoduje dobro i jest w celu dobra przekazywane w oparciu o system wartoÂści StwĂłrcy zawsze jest "rozliczane " jako dobro. A jeÂśli realizator myÂśli podszeptywacza nie zna systemu wartoÂści StwĂłrcy i efekt nie jest „dobry”, to jak jest rozliczany? Kto decyduje o winie i karze? I wg jakich kryteriĂłw? szkoda Âże nie mam jak Wam tego filmika podlinkowaĂŚ teraz -bo to w temacie jest.Po pierwsze, to "rozliczanie" polega na rozliczaniu, a nie na OCENIANIU typu: dobre - zÂłe. W rozliczaniu NIE MA takiej kategorii. ..najblizsze praktyczne zastosowanie tego przywiÂązania Kiara odnajdzie w robotach zwiazanych z ROZDZIELANIEM i ROZRYWANIEM ÂŚwiatĂłw. Rozliczanie natomiast - umieszcza obiekty w stosownych Âświatach juÂż istniejÂących. Nie ma tam funkcji podziaÂłu. Jest funkcja 'dostarczenia przesylki'. Trans-portu. Odpowiada za to System Telekinetyczny i wszystko dzieje siĂŞ w peÂłnej automatyce i SamoSterownosci. WÂłasciwie trudno sie w³¹czyĂŚ w rozmowe, bo nie wiadomo czy rozmowcy mĂłwiÂą na ten sam temat. WÂłasciwnie to nawet nie uzgodnili jeszcze o czym chcÂą rozmawiaĂŚ. Nie jest to do wykonania, gdy siĂŞ nie wie - co sie mĂłwi. A gdy strona wiedzieĂŚ nie chce - to.. dojsĂŚ do wniosku mozna Âże WÂłaÂściwie to nie chcÂą rozmawiaĂŚ. Intencje sa tu rĂłzne bardzo, co wyklucza rozmowĂŞ w tym samym temacie. Raczej jednoczesnoœÌ monologĂłw tu zachodzi.
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 08, 2011, 01:00:24 wysłane przez PHIRIOORI »
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #65 : Grudzień 08, 2011, 00:41:29 » |
|
Ptaku sama musisz dojœÌ do zrozumienia moich s³ów je¿eli nie s¹ jasne dla Ciebie, dla mnie moje myœli s¹ jasne, zrozumia³e i bardzo logiczne. Z³em jest to co ktoœ odczuwa jako w³asne z³o przez swój system wartoœci innych odnoœników nie ma. Nadrzêdnym systemem wartoœci zawsze jest Stwórcy, je¿eli cz³owiek stworzy³ swój i uwa¿a go za w³aœciwy obowi¹zuj¹ go obydwa. Jednak inaczej jest z nich rozliczany,a raczej sam siebie zawsze rozlicza. Ja nie jestem od rozliczania nikogo z niczego wiêc nie zajmujê siê g³êbiami rozliczeù , ka¿dy we w³aœciwym czasie musi tego dokonaÌ sam wobec prawdy , któr¹ niesie w swoim sercu. Bowiem zawsze nastêpuje efekt zbioru wczeœniejszego zasiewu. Kiara. 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
ptak
Gość
|
 |
« Odpowiedz #66 : Grudzień 08, 2011, 01:09:45 » |
|
Kiaro, to s³owa nios¹ treœci. I jeœli s¹ nielogiczne, trudno jest zwalaÌ odpowiedzialnoœÌ na czytaj¹cego za niew³aœciwe ich rozumienie. Ale mniejsza z tym. To nie mój problem. Twierdzisz, ¿e: Z³em jest to co ktoœ odczuwa jako w³asne z³o przez swój system wartoœci innych odnoœników nie ma. A zaraz potem dodajesz: Nadrzêdnym systemem wartoœci zawsze jest Stwórcy, je¿eli cz³owiek stworzy³ swój i uwa¿a go za w³aœciwy obowi¹zuj¹ go obydwa. Czyli jednak jest inny odnoœnik. No i ciekawa ta koncepcja. Co w przypadku, gdy systemy s¹ sprzeczne? Znosz¹ odpowiedzialnoœÌ? Jeœli chodzi o prawdy niesione we w³asnych sercach jako podstawy rozliczenia, to ka¿dy niesie inn¹. Zatem z³o nie zawsze jest z³em a dobro dobrem. I co na to Stwórca ze swoim systemem wartoœci?
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Enigma
Gość
|
 |
« Odpowiedz #67 : Grudzień 10, 2011, 04:53:19 » |
|
Boshe, jak¿e koszmarnie b³¹dzicie kiedy zostawiÌ was na chwilkê... Kiaro... có¿ to za oceny dobra i z³a w ujêciu Stwórcy? Dla Boga œwiat istnieje zawsze w idealnej równowadze. Piszesz w innym temacie o podniesieniu kundalini - jako o zaœlubinach Diab³a z Anio³em, a tutaj o komplikacji oceny z punktu wynik³ych owoców... dla Si³y stwórczej panuje miêdzy z³em a dobrem idealna równowaga. Jesli uwa¿asz sie za osob¹ oœwiecon¹ - powinnaœ to WiedzieÌ, z tego punktu widzenia nie ma rozterek. Dlatego Bóg nie ocenia, nie musi gdy¿ robimy to sami, aby tez samym siê naprawiaÌ. Przytoczê kilka cytatów, które przyprawiaj¹ mnie o ból g³owy. S¹dzê, ¿e w³aœciciele s¹ ró¿ni, o ró¿nych intencjach. To miêdzy innymi Myœliciele ró¿nej maœci. Politeizm was drêczy? Gdzie wiara w jednoœÌ? My uprawiamy myœli..... ba... a kto je produkuje? kto jest w³aœcicielem w Zaœwiatach tego ziarna , które staje siê efektem twórczym gdy wzrasta? To znaczy my jesteœmy tylko narzêdziem do uprawiania czegoœ co jest nie naszym dzie³em? takie niby roboty, wyhodowane do pracy? Odwieczny lêk i znów brak wiary. Ach zapomnia³am, tê rozterkê mo¿na zaszumieÌ mi³oœci¹ i czynieniem innym dobrze. Nie, równowaga to równowaga, pomiêdzy dobrem a z³em - niczego nie wymaga. Nie trzeba sie ani nikomu w pas k³aniaÌ, ani z niczem walczyÌ  Skoro My to Oni a Oni to My , My sami sobie tworzymy rolê w teatrze "¯ycie na ziemi" i sami j¹ odgrywamy chc¹c to zrobiÌ perfekcyjnie ( jak aktor na scenie) musimy chwilowo odci¹Ì siê od siebie tamtych, bo poniek¹d jest to nasz egzamin dojrza³oœci z wybranej sobie roli. Jacy znów Oni? Myœliciele zapewne. Nie ja mam tylko jedno Ÿród³o, ono opiekuje sie mn¹ co dnia nie przyjmuj¹c co chwile innych ksywek. Mam sie odcinac od czegoœ? Czego niby, siebie samej zapewne aby ws³uchaÌ sie w g³os Onych, tak? I kilka odpowiedzi na post w którym tok myœlenia by³ jeszcze w³asciwy. Dziœ wiem, ¿e rozwi¹zanie nie przyszlo od zwyczajnego "ja". Ten cichy g³osy, lub raczej przeczucie intuicji bywa niezawodne jesli tylko wyczuliÌ sie na najmniejszy sygan³. Nawet w sytuacji w pierwszy rzut oka katastrofalnej, daje odpowiedni¹ dawkê spokoju, która daje przeczucie ¿e wszystko jest na swoim miejscu, a to co nas spotyka niegdy nie dzieje sie bez powodu. Reakcja jest wynikiem, albo poprzednich wyborów, albo bedzie mia³a wp³yw w przysz³oœci. Ca³kiem mo¿liwe, ¿e ta nasza "boska istota" równie¿ ma rozterki I to ca³kiem mo¿liwe ze rozterki te s¹ podobne naszym rozterkom. ByÌ moze sami uczymy sie owej Boskiej iskry która o¿ywia nas, z ka¿dym oddechem. Istnieje bowiem ten, kto dokonuje wyboru choÌ bywa, ¿e w oparciu o fa³szywe "podpowiedzi". Ale JEST ! Tu wiêc nalezy rozró¿niÌ, która podpowiedzÌ by³a w³asciwa. A uczyniÌ to mo¿na (imho) tylko na podstawie w³asnego doœwiadczenia. St¹d chyba warunki w jakich sie znaleŸliœmy. A w kontekœcie wa³kowanych tu robotów, nie nalezy zapominac o wolnej woli. B³êdy, z³o? A moze nauka na w³asnych b³êdnych wyborach? Jakiego ³adu ? Co NALE¯A£OBY zrobiÌ i wed³ug kogo. Jakie kryteria tego porz¹dku i ³adu zastosujesz, kto jest ustanawiaczem tych kryteriów ? Czy¿by Myœliciel ? I na to pytanie, musisz sobie odpowiedzieÌ tylko Ty sam  Jakakolwiek tu powiedŸ nadal pozbawi ciê doœwiadczenia osobistej Pe³ni i poczucia pewnoœci.
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
east
Gość
|
 |
« Odpowiedz #68 : Grudzień 10, 2011, 10:34:43 » |
|
@ EnigmaCytat: east GrudzieĂą 07, 2011, 10:51:25 Jakiego Âładu ? Co NALEÂŻAÂŁOBY zrobiĂŚ i wedÂług kogo. Jakie kryteria tego porzÂądku i Âładu zastosujesz, kto jest ustanawiaczem tych kryteriĂłw ? CzyÂżby MyÂśliciel ?
I na to pytanie, musisz sobie odpowiedzieÌ tylko Ty sam No w³aœnie EnigmoBo nawet Stwórca nam w tym nie pomo¿e. Wszystko, co mamy, to ogólne propozycje do zastosowania na przyk³ad w formie 10-ciu przykazaù. Jeœli jesteœmy istotami wielowymiarowymi, to zastanawia mnie powód dla którego na tym poziomie, na którym jesteœmy otrzymaliœmy woln¹ wolê. Istniej¹ równie¿ energie usi³uj¹ce ograniczyÌ woln¹ wolê , albo j¹ tak ukierunkowaÌ, aby z du¿¹ doz¹ prawdopodobieùstwa dokona³a zaprogramowanego wyboru. W tym celu wykorzystuje siê na przyk³ad rodziców, którzy maja w³adzê rodzicielsk¹ nad dzieckiem, by oni te dzieci posy³ali do okreœlonych szkó³, by chrzcili dzieci, zmuszali do uczestniczenia w obrz¹dkach i do ustanawianych zasad. Nawet cz³owiek-buntownik , w wyniku swojego sprzeciwu, nie bêdzie zna³ innych praw ni¿ te, z którymi walczy³, kiedy ju¿ bêdzie mia³ mo¿liwoœÌ samodzielnego wyboru. Zatem w pewnej mierze wolny wybór jest fikcj¹. A przynajmniej istniej¹ sposoby jego obejœcia. Mo¿na by siê oczywiœcie upieraÌ, ¿e nawet niewolnictwo by³o wyborem wolnym duszy niewcielonej, ale w takim razie w tym fizycznym wcieleniu czegoœ takiego jak wolny wybór nie by³oby. W skrajnym przypadku mamy - jak w islamie - ca³kowite podporz¹dkowanie siê woli Boga pod kar¹ œmierci. Chcia³bym, ¿eby te kwestie spróbowaÌ postrzegaÌ poprzez hierarchiê wymiarów i gêstoœci, przynajmniej w tym w¹tku. Wydaje mi siê, ¿e na tym poziomie œwiadomoœci na jakim jest wiêkszoœÌ ludzi, wolnoœÌ sprowadza siê do wewnêtrznego wyboru postrzegania rzeczywistoœci ale zacz¹Ì trzeba (imo) od rozpoznania tego, co jest w nas i jak to funkcjonuje. Nie tylko bowiem myœli, ale nawet nasze uczucia nie musz¹ byÌ tylko nasze. Przyjrzyjmy siê przekazom i channelingom - to s¹ obce myœli , które maj¹ swoich nadawców, ale one rozbrzmiewaj¹ bezpoœrednio w g³owach medium. A teraz weŸmy proroków, czy tzw oœwieconych , którzy g³osz¹ s³owa objawionej "prawdy". Oni czuj¹ ¿ar emocji, potê¿nych uczuÌ, które objawiaj¹ im Prawdê. To s¹ zarówno ich, jak i nie ich uczucia -tak jakby wywo³ane czymœ zewnêtrznym. Wszechogarniaj¹ce uczucie mi³oœci mo¿e pojawiÌ siê na skutek dzia³ania jakiegoœ bytu ( znamy to równie¿ na naszym, ludzkim poziomie jako zakochanie). Chodzi mi o to, ¿e w zasadzie wszystko, czym jesteœmy mo¿e byÌ uwarunkowane. To czym jest wolna wola ? Chyba tylko wyborem pomiêdzy uwarunkowanymi opcjami. To jak przechodzenie z jednego pokoju do drugiego. W poszczególnych pokojach niczego nie mo¿esz zmieniÌ, bo ka¿da zmiana spotka siê z reakcj¹ d¹¿ac¹ do przywrócenia ustalonego porz¹dku, ale mo¿esz opuœciÌ ten pokój i przejœÌ do innego. Wymaga to porzucenia przywi¹zania do otoczenia oraz zerwania wiêzów w³asnej wa¿noœci ( i wa¿noœci rzeczy). Uzyskawszy tak¹ wolnoœÌ mo¿esz w koùcu znaleŸÌ dla siebie pokój, w którym bêdzie Ci dobrze, ale i w tym przypadku zachowaj czujnoœÌ 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Kiara
Gość
|
 |
« Odpowiedz #69 : Grudzień 10, 2011, 11:04:03 » |
|
Odczuwanie uczuĂŚ to jedno a przekazywanie uczuĂŚ to drugie nie naleÂży ich myliĂŚ. kaÂżdy odczuwa uczucia indywidualnie , nikt za nikogo uczuĂŚ nie odczuje , robi siĂŞ to przez wÂłasne zmysÂłu ich rozwĂłj.MoÂżna przekazywaĂŚ gorÂąco uczuĂŚ ale wcale nie muszÂą byĂŚ one odbierane pozytywnie przez kogoÂś kto Âżyje jeszcze ich letnioÂściÂą. MoÂżna przekazywaĂŚ chÂłodne uczucia , ktĂłre mogÂą byĂŚ odbierane jako bardzo gorÂące przez kogoÂś kto jeszcze nie poznaÂł bardzo gorÂących jako piĂŞkne dobre dla siebie, sÂą mu obce i odpycha je jako zaburzenie swojego Âświata. kiara 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
PHIRIOORI
Gość
|
 |
« Odpowiedz #70 : Grudzień 10, 2011, 15:55:30 » |
|
Zatem z³o nie zawsze jest z³em a dobro dobrem Tak to wygl¹da. Za to koncepcja dobro-zlo zawsze jest z³em  A jeœli nie to patrz zdanie powy¿ej  ) Boshe, jak¿e koszmarnie b³¹dzicie kiedy zostawiÌ was na chwilkê... Ludzie ktorzy energi¹ wewnetrznej nie wypracowali zale¿ni s¹ od dostaw, bo tych dostaw zasoby szybko wytracaj¹ w nieodwracalny sposob. To kwestia wewnêtrznej konstrukcji, jak¹ siê SamoStwarza. ZostawiÌ ich na dlu¿ej to mo¿e coœ zechca zmieniÌ.  W przeciwnym razie gruntuj¹ tylko wlasn¹ ignorancjê na mocy takich dostaw. równowaga to równowaga, pomiêdzy dobrem a z³em - niczego nie wymaga. Nie trzeba sie ani nikomu w pas k³aniaÌ, ani z niczem walczyÌ A jednak Da siê prosto. Cytat: east Grudzieù 07, 2011, 10:51:25 Istnieje bowiem ten, kto dokonuje wyboru choÌ bywa, ¿e w oparciu o fa³szywe "podpowiedzi". Ale JEST ! Tu wiêc nalezy rozró¿niÌ, która podpowiedzÌ by³a w³asciwa. A uczyniÌ to mo¿na (imho) tylko na podstawie w³asnego doœwiadczenia. St¹d chyba warunki w jakich sie znaleŸliœmy. To nic innego jak rozumienie WRESZCIE istoty pokory. Cytat: east Grudzieù 07, 2011, 10:51:25 Jakiego ³adu ? Co NALE¯A£OBY zrobiÌ i wed³ug kogo. Jakie kryteria tego porz¹dku i ³adu zastosujesz, kto jest ustanawiaczem tych kryteriów ? Czy¿by Myœliciel ? I na to pytanie, musisz sobie odpowiedzieÌ tylko Ty sam Uœmiech Jakakolwiek tu powiedŸ nadal pozbawi ciê doœwiadczenia osobistej Pe³ni i poczucia pewnoœci. Jak wy¿ej.  wolny wybór jest fikcj¹. Owszem. Wszak jakikolwiek 1 wybór (jesli ma byÌ faktycznym i wi¹zacym ..a wiêc w mocy) musi niesc bezwzglêdnie swoje konsekwencje (natura mocy - pochodzi z odpowiedzialnosci. od-po-Wiedzia³-noœ-Ci). Zatem z natury rzeczy jest siê niewolnikiem swojego wyboru.. a kolejne wybory musz¹ uwzgledniaÌ tê konsekwencjê i logikê kontinuum. Inaczej ten przykladowy 1 wybór - by³by wyborem pozornym. Takim niby-wyborem. A wy chcecie mieÌ wyborów tysi¹c na sekundê ..i do tego sprzecznych  Nie tylko bowiem myœli, ale nawet nasze uczucia nie musz¹ byÌ tylko nasze. Od Kiedy mysli nasze sta³y siê przejrzyste manipulacja w swej bezsilnoœci zchodzi na gêstsze warstwy i usi³uje dobrac siê nam do serc (tak duzo sie o nich mowi) by manipulowac uczuciami i emocjami.. ..!.. i niestety bêdzie musiala zejœc jeszcze ni¿ej - do samego denka, do gestej materii fizycznosci - by tam obiawiÌ w pe³ni swoje oblicze! Obna¿yc swój fa³sz i oszustwo. To czym jest wolna wola ? Chyba tylko wyborem pomiêdzy uwarunkowanymi opcjami.
To jak przechodzenie z jednego pokoju do drugiego. W poszczególnych pokojach niczego nie mo¿esz zmieniÌ, bo ka¿da zmiana spotka siê z reakcj¹ d¹¿ac¹ do przywrócenia ustalonego porz¹dku,
ale mo¿esz opuœciÌ ten pokój i przejœÌ do innego.
Wymaga to porzucenia przywiÂązania do otoczenia oraz zerwania wiĂŞzĂłw wÂłasnej waÂżnoÂści ( i waÂżnoÂści rzeczy).
Uzyskawszy tak¹ wolnoœÌ mo¿esz w koùcu znaleŸÌ dla siebie pokój, w którym bêdzie Ci dobrze, ale i w tym przypadku zachowaj czujnoœÌ Uœmiech
Czyli Niewola w okowach wlasnej ignorancji. Ale mozna eufemizowaĂŚ: Uwarunkowana wolna wola by dalej siĂŞ euforycznie rozpĂŞdziĂŚ: "wolna wola" (co oczywiÂście utrudnia kompletnie nawigacjĂŞ wdupujÂąc w odhÂłanie labiryntu. ..jakieÂż to banalnie piĂŞkne.
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2011, 16:33:54 wysłane przez PHIRIOORI »
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #71 : Grudzień 10, 2011, 16:20:58 » |
|
czyli nie ma wolnej woli i wiedzy wiec co zostaje ? 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
PHIRIOORI
Gość
|
 |
« Odpowiedz #72 : Grudzień 10, 2011, 16:35:57 » |
|
czyli nie ma wolnej woli i wiedzy wiec co zostaje ?  'To co sie wypracowaÂło' - 'wolna wola' = to co zostaje. niektĂłrym caÂłkiem sporo
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2011, 17:27:55 wysłane przez PHIRIOORI »
|
Zapisane
|
|
|
|
quetzalcoatl44
Gość
|
 |
« Odpowiedz #73 : Grudzień 10, 2011, 17:20:04 » |
|
a wiara nadzieja i milosc ? 
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
PHIRIOORI
Gość
|
 |
« Odpowiedz #74 : Grudzień 10, 2011, 17:33:38 » |
|
a wiara nadzieja i milosc ?  wyrzuc, wyrzuc i wyrzuÌ. bo stany bedace istot¹ pewnych pozytywizmow, ktore owe markery (w,n,m) sobie zaw³aszczy³y, definiuja sie inaczej, przejrzyœciej (bez owej przestrzeni dla manipulacji) i one wynikaÌ mog¹ wy³¹cznie z tego, co wypracowane...inaczej to zu¿yte slogany: wiara bezsensowna, nadzieja z³udna, a miloœÌ pozorna i karykaturalna.
|
|
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2011, 17:35:19 wysłane przez PHIRIOORI »
|
Zapisane
|
|
|
|
|