Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Kwiecień 06, 2025, 07:06:20


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 [4] 5 6 7 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Tajemnicze KsiĂŞgi  (Przeczytany 146390 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #75 : Październik 05, 2009, 20:43:47 »

Ajurweda to liczÂący ponad 5 tys. lat system medyczny i filozoficzny.
NaleÂży do ÂświĂŞtych ksiÂąg hinduizmu i najstarszych tekstĂłw sanskryckich.

Ajurweda – staroindyjska wiedza o Âżyciu, traktuje ludzki organizm jako niepodzielnÂą caÂłoœÌ. Korzeniami siĂŞga poczÂątkĂłw kultury indyjskiej.
Termin Ayurveda skÂłada siĂŞ z dwĂłch sanskryckich s³ów: ayus – co znaczy Âżycie i veda – wiedza, nauka. Wyrasta z jednej z czterech Ved, Atharvavedy, ktĂłra stanowi czêœÌ tradycji ÂŚruti, czyli tego co zostaÂło objawione. Jedynie rishi – ÂświĂŞci mĂŞdrcy - mogli jÂą posi¹œÌ w stanie g³êbokiej kontemplacji i przekazaĂŚ jej piĂŞkno swoim uczniom. Klasyczna literatura Ajurwedy to: Wielka Trylogia (Brihat Traji) skÂładajÂąca siĂŞ z dzieÂł: Charaka sanhita, SuÂśruta sanhita, Ashtanga sangraha i nowsze teksy oraz MaÂła Trylogia (Laghu Traji): Madhava nidana (okoÂło 700 r.n.e.), Sarangadhara sanhita  (1226 r.), Bhava prakasa (1558 r.)
PodstawowÂą zasadÂą Ajurwedy jest zwiÂązek umysÂłu i ciaÂła – to umysÂł wywiera najg³êbszy wpÂływ na ciaÂło, a uwolnienie siĂŞ od choroby i problemĂłw zaleÂży od zmiany ÂświadomoÂści. A zatem osiÂągniĂŞcie stanu rĂłwnowagi i harmonii (homeostazy) gwarantuje zdrowie.

Wed³ug Ajurwedy wszystko, co istnieje we wszechœwiecie zbudowane jest z piêciu elementów, ¿ywio³ów. Fale akustyczne, aby mog³y siê rozchodziÌ potrzebuj¹ przestrzeni, eteru (akaœa). Eter zostaje wprowadzony w ruch i zagêszcza siê tworz¹c element powietrza (vaju). Ci¹g³e poruszanie siê powietrza i jego zagêszczanie prowadzi do tarcia, które tworzy ciep³o, element ognia (agni). Ogieù kondensuje wodê (jala). Kolejno, wskutek sch³odzenia wody tworzy siê ziemia (prithvi).
PiêÌ elementów tworzy równie¿ ludzki organizm. Ka¿dy cz³owiek jest jedyn¹ w swoim rodzaju kombinacj¹ tych ¿ywio³ów, które tworz¹ jego prakriti (pierwotn¹ naturê). Pozostaje ona niezmienna przez ca³e ¿ycie, poniewa¿ zosta³a wyznaczona genetycznie. To, co ulega zmianie to kombinacja elementów odpowiedzialnych za fizjologiê cia³a (vrikriti), która jest zale¿na od œrodowiska. Vikriti to odejœcie od natury spowodowane z³ym sposobem od¿ywiania, nieprawid³owym snem, negatywnymi emocjami i fizycznym lub mentalnym napiêciem.
Ajurweda wyró¿nia 7 podstawowych typĂłw konstytucji organizmĂłw, ale g³ówne z nich to tak zwane tridosha: Vata, Pitta, Kapha,  ktĂłre tworzÂą ró¿ne kombinacje.
W typologii Vata dominuje element eteru i powietrza. Pitta – to przewaga ognia i wody. Natomiast Kapha to woda i ziemia. OgĂłlnie mĂłwiÂąc osoby o przewaÂżajÂącej konstrukcji Vata sÂą szczupÂłe, majÂą dÂługie, delikatne koÂści, ma³¹ iloœÌ miĂŞÂśni i niewiele tkanki tÂłuszczowej. Charakteryzuje je duÂża aktywnoœÌ, ich umysÂł jest nadaktywny i lĂŞkowy.
Pitta charakteryzuje siê œredni¹ i harmonijn¹ budow¹. Tkanka miêœniowa i t³uszczowa s¹ proporcjonalnie rozmieszczone na szczup³ych silnych koœciach. Charakteryzuje j¹ temperament i przywódczoœÌ. Umie siê dobrze zorganizowaÌ.
Natomiast ludzie o typologii Kapha sÂą mocnej budowy, ich koÂści sÂą szerokie i silne. MajÂą wiĂŞcej tkanki miĂŞÂśniowej i tÂłuszczowej. Z natury sÂą metodyczni i powolni w dziaÂłaniu.
KaÂżdy z tych typĂłw powinien mieĂŚ wÂłaÂściwie dobranÂą dietĂŞ.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #76 : Październik 14, 2009, 12:41:02 »

Bhagawadgita - dos³ownie Pieœù Pana.
Skomponowana prawdopodobnie miêdzy III a II w. p.n.e, stanowi¹ca niewielk¹ czêœÌ (ok. 700 strof) epickiego poematu - Mahabharaty, w czêœci pt. Bhiszma-Parwa (rozdzia³y 23-40). Uwa¿ana za œwiêt¹ ksiêgê hinduizmu, szczególnie wa¿na dla wisznuizmu. Bhagawadgita przez wiêkszoœÌ hindusów jest uwa¿ana za pismo œwiête, najbardziej reprezentatywne dla ich religii i filozofii.

Podobnie jak w Upaniszadach, utwór jest skomponowany w formie dialogu filozoficznego. Treœci¹ "Bhagawadgity" jest rozmowa miêdzy królem ArdŸun¹ a woŸnic¹ jego rydwanu, wodzem plemienia Jadawów,w którego wcieli³ siê Bóg Kryszna. Ca³oœÌ podzielona jest na osiemnaœcie pieœni (lekcji), w których w relacji Mistrz-Uczeù Kryszna przedstawia swoj¹ filozofiê. Zwieùczeniem tego wyk³adu jest epifania Kryszny jako Boga Najwy¿szego /z tego fragmentu zosta³o zaczerpniête powiedzenie: "jaœniejszy ni¿ tysi¹c s³oùc", u¿yte przez œwiadków obserwuj¹cych wybuch bomby atomowej w Hiroszimie/



TreœÌ.
Pieœù 1. to tytu³owa rozpacz ArdŸuny stoj¹cego ze swoim wojskiem na Polach Kuru w rozstrzygaj¹cej bitwie wojny domowej pomiêdzy spokrewnionymi rodami Kuru i Pandu. ArdŸuna, jako wódz Pandów, uwa¿a, ¿e taka wojna jest bratobójcza i niegodna wojownika. Uwa¿a, ¿e dla tronu i kawa³ka ziemi nie warto walczyÌ z krewnymi, gdy¿ zabijanie jest grzechem. Swoimi w¹tpliwoœciami dzieli siê z Kryszn¹.
Pieœù 2. to pouczenie, które otrzymuje ArdŸuna z ust Kryszny. Bóg upomina ksiêcia i mówi mu, ¿e jest kszatrij¹ (wojownikiem) i jego obowi¹zkiem jest walka. Bowiem w filozofii krysznaickiej ka¿dy stan i ka¿dy cz³owiek ma do spe³nienia swoj¹ rolê od której nie mo¿e siê uchyliÌ. Przypomina zarazem, ¿e œmierÌ w bitwie jest tylko przejœciem do innego stanu i choÌ zginie cia³o, to jednak duch przybierze inn¹ postaÌ.
Pieœù 3. to rozwiniêcie poprzedniej pieœni. ArdŸuna nadal ma w¹tpliwoœci i Kryszna bardziej szczegó³owo t³umaczy mu jego powinnoœci. a pieœù nosi tytu³ "Joga czynu". Kryszna mówi, ¿e ka¿dy cz³owiek ma do spe³nienia swoj¹ dharmê i ka¿da dharma, choÌby najtrudniejsza, ale w³asna, jest lepsza od cudzej. Dharm¹ ArdŸuny jest czyn/dzia³anie, ale tylko wtedy bêdzie ono mia³o sens zbawczy, jeœli zostanie spe³niony bezinteresownie.
Pieœù 4. to "Joga wiedzy". Kryszna objawia tutaj tajemnicê swoich objawieù (awatarów), ich kolejnoœÌ i sens. Wiedza o charakterze gnostyckim w jego ujêciu staje siê najwy¿szym celem cz³owieka na ziemi.
Pieœù 5. to przedstawienie pewnej sprzecznoœci polegaj¹cej na tym, ¿e drog¹ cz³owieka w krysznaizmie jest zarówno "czyn" jak i "zaniechanie czynu". Kryszna objaœnia w tej pieœni pozorn¹ sprzecznoœÌ miêdzy tymi pojêciami.
Pieœù 6. to wskazówki dla medytacji. Kryszna poucza ArdŸunê, i¿ ten kto zawsze medytuje o nim z wiar¹ i mi³oœci¹ jest najlepszym z joginów.
Pieœù 7. dotyczy kilku w¹tków dotycz¹cych natury œwiata materii i œwiata ducha, ale przede wszystkim Kryszna wyjaœnia w niej, ¿e ludzie o ma³ej inteligencji d¹¿¹ do bogactw tego œwiata uprawiaj¹c okreœlony kult i nawet nie zdaj¹ sobie sprawy, ¿e to on tak naprawdê obdarza nimi dan¹ osobê. Takie osoby mog¹ traktowaÌ go jako bezosobowego nie znaj¹c jego wy¿szej natury, ale ci, którzy osi¹gnêli prawdziw¹ wiedzê poprzez wiele pobo¿nych ¿ywotów, ostatecznie podporz¹dkowuj¹ siê Jemu jako przyczynie wszystkich przyczyn i w ten sposób poznaj¹ Boga.
Pieϝ 8. – w niej Kryszna tÂłumaczy jak stan ÂświadomoÂści w chwili Âśmierci decyduje o dalszym przeznaczeniu Âżywej istoty. WyjaÂśnia ró¿nicĂŞ miĂŞdzy naturÂą Âświata duchowego a materialnego. Opisana jest rĂłwnieÂż praktyka doskonaÂłego jogina mistyka.
Pieœù 9. to objawienie "królewskiej tajemnicy". Kryszna objawia siê jako w³adca wszechrzeczy, jako w³adca samsary. Tych, którzy tego nie dostrzegaj¹ nazywa "zaœlepionymi", a jedyna drog¹ do niego jest wzbudzenie w sobie bhakti, czyli mi³oœci skierowanej wy³¹cznie do niego samego. Mówi, i¿ mniej inteligentni uznaj¹ go jako bezosobowego podczas gdy podobna ludzkiej forma jest oryginalnym przedstawieniem Jego transcendentalnej natury.
Pieϝ 10. – wg tradycji zawiera cztery wersety bĂŞdÂące nasieniem caÂłej Bhagawadgity: 10.08-10.11. W pierwszym z nich Kryszna mĂłwi, Âże jest ÂźrĂłdÂłem wszystkiego co jest, Âże wszystkie Âświaty emanujÂą z niego. W nastĂŞpnych opisuje szczĂŞÂście swoich wielbicieli oraz sposĂłb w jaki rozÂświetla ich serca wiedzÂą, ktĂłra ich prowadzi do Niego.
Pieϝ 11. – w niej nastĂŞpuje opis jak Kryszna daje wizjĂŞ i objawia ArdÂźunie swojÂą oszaÂłamiajÂącÂą i przeraÂżajÂącÂą formĂŞ kosmicznÂą, ktĂłra poczÂątkowo burzy ArdÂźuny inteligencjĂŞ. TÂłumaczy teÂż jak w obliczu nieuniknionego przeznaczenia powinien dziaÂłaĂŚ ArdÂźuna.
Pieœù 12. to "joga mi³oœci". "Widzenie" znika, a Kryszna mówi, ¿e jest Ÿród³em i celem dharmy, przedmiotem medytacji i czci. Przedstawia siê jako bóg osobowy, a drog¹ cz³owieka jest unikanie jakichkolwiek uczuÌ, zarówno pozytywnych jak i negatywnych w stosunku do kogokolwiek. Jednak z drugiej strony nakazuje wyzbyÌ siê pychy jako czynnika negatywnego i posi¹œÌ cnotê cierpliwoœci, jako czynnika pozytywnego.
Pieœù 13. to wyk³ad ontologii krysznaickiej . Kryszna przedstawia w nim 25 tattw - elementów z których sk³ada siê prakryti ( materia, natura ) i przeciwstawia im Puruszê, czyli ducha obecnego we wszystkim. Nastêpnie rekapituluje swoje dotychczasowe zalecenia.
Pieœù 14. to rozwiniêcie tez zawartych w poprzedniej pieœni, czyli wyk³ad teorii trzech gun. S¹ to - sattwa, radŸas i tamas, czyli: œwiat³o, po¿¹danie i zaœlepienie. Wyjaœnia ich sens i mówi, ¿e tylko wyzwolenie siê z nich jest prawdziw¹ drog¹ do Niego.
Pieœù 15. to dalszy ci¹g rozwiniêcia Pieœni 13. W tej lekcji Kryszna mówi o puruszy, o tym, ¿e jest to przejaw jego samego w œwiecie.
Pieœù 16. to wyk³ad na temat ró¿nic miêdzy "losem boskim" a "asurowym" (demonicznym). Losem boskim s¹ wszystkie pozytywne wed³ug Krysznaitów cechy, takie jak: odwaga, czystoœÌ wewnêtrzna, ³agodnoœÌ czy uczciwoœÌ, natomiast "losem asurowym" jest m. in.: pycha, pró¿noœÌ, po¿¹dliwoœÌ, egoizm, gniew czy opryskliwoœÌ. Wed³ug Kryszny "potrójnymi wrotami piekie³" s¹: pragnienie, gniew i ¿¹dze.
Pieœù 17. to wyk³ad ontologii wiary. Kryszna dzieli wiarê na trzy rodzaje: postawê cia³a, postawê s³owa i postawê umys³u, a nastêpnie omawia ka¿d¹ z nich.
Pieœù 18. to podsumowanie wszystkich rozwa¿aù. Kryszna powtarza jeszcze raz istotê jogi która polega na nieustannym myœleniu o nim i zostaniu jego wielbicielem. Konkluduj¹c mówi, aby bez lêku porzuciÌ wszelkie rodzaje dharmy (obowi¹zków religijnych) i po prostu podporz¹dkowaÌ siê jemu, a wtedy bêdzie siê uchronionym od wszelkich nastêpstw grzechów i on osobiœcie wyzwoli tak¹ osobê.
"Bhagawadgita" koùczy siê apostrof¹ do Kryszny oraz ArdŸuny, wychwalaj¹c¹ ich wielkoœÌ.

Polskie przekÂłady Bhagawadgity. 
(Pieœù I-III). Julian A. Œwiêcicki, Historya literatury powszechnej w monografijach, t. IV: Historya literatury indyjskiej, Warszawa: Biblioteka Dzie³ Wyborowych, 1902, s. 244-246.
(Pieϝ XII). Antoni Lange, Dywan Wschodni, Warszawa 1902, s. 354-355
Bhagawad Gita. StanisÂław Franciszek Michalski-IwieĂąski, Ultima Thule, Warszawa 1910, 1921, 1927 (wyd. 3. poprawione)
Bhagavad Gītā. BronisÂław Olszewski, Brody 1902, Warszawa 1910 (przedruk w: Antoni Lange, Epos. ZbiĂłr arcydzieÂł poezyi epickiej, t. 4: Epos indyjskie, Brody 1911
Bhagavad Gita: Pieϝ Pana. Wanda Dynowska, Swatantrapur 1947, Madras 1956, 1957, Bombaj 1972
Bhagavad-gita Taka JakÂą Jest. Z sanskrytu na angielski: A.C.Bhaktivedanta Swami Prabhupada, z angielskiego na polski: NN, Wyd. Bhaktivedanta Book Trust, Paris 1980, Vaduz 1981, 1982, 1986
Bhagawadgita, czyli Pieœù Pana. Joanna Sachse, Wroc³aw: Ossolineum, 1988 (Biblioteka Narodowa, seria II: nr 224)
Bhagawad Gita. Marta Kudelska, KrakĂłw: Oficyna Literacka 1995
Bhagawadgita. Œwiêta Pieœù Pana. Anna Ruciùska, Warszawa: Sawitar, 2002
Bhagawadgita. Iwona Szuwalska, Wyd. Quo Vadis, Warszawa 2005
Bhagawad Gita. Greta Prema, ISBN: 978-83-62066-04-9, Wydawnictwo Virtualo, Warszawa 2009
« Ostatnia zmiana: Październik 14, 2009, 18:06:22 wysłane przez janusz » Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #77 : Październik 17, 2009, 20:15:00 »

Poszukuj¹c materia³ów do tematu zwi¹zanego z tajemniczymi ksiêgami,
znalaz³em wiadomoœÌ o przeklêtym przez rzymsk¹ kuriê,zaginionym
dziele MikoÂłaja Kopernika zatytuÂłowanym ''De astro minante'' czyli -
''O groÂźnej gwieÂździe'',w ktĂłrym fromborski kanonik ostrzegaÂł przed
kosmicznÂą katastrofÂą.WyglÂąda na to,Âże Patryk Geryl nie byÂł pierwszym
siewcÂą strachu. MrugniĂŞcie

WedÂług niemieckiego historyka i pisarza Phillipa Vanderberga „De astro minante”,na darmo szukalibyÂśmy w zbiorowym wydaniu „Nicolaus Copernicus Complete Works” wydanego przez PolskÂą AkademiĂŞ Nauk w Warszawie, w 500 rocznicĂŞ urodzin wielkiego polskiego astronoma. To dzieÂło staÂło siĂŞ kanwÂą najnowszej powieÂści Vanderberga pt. „Der Fluch des Kopernikus” - ale my zajmijmy siĂŞ powodem, dla ktĂłrego uczen Kopernika,Retyk wraz z rĂŞkopisem tej ksiĂŞgi ukrywaÂł siĂŞ w protestanckich Koszycach.

JeÂżeli wierzyĂŚ historii podanej przez Vanderberga, kopernikowska ksiĂŞga „De astro minante” czyli dosÂłownie „O groÂźnej gwieÂździe”, byÂło niebezpiecznym dzieÂłem, ktĂłre po rozprzestrzenieniu go w Europie mogÂło zatrz¹œÌ odwiecznym porzÂądkiem Âśredniowiecznego i renesansowego Âświata, kierowanego przez autorytety OjcĂłw KoÂścioÂła katolickiego. Kopernikowski tekst miaÂł siĂŞ skÂładaĂŚ z 22 rozdzia³ów, ktĂłrych iloœÌ odpowiada iloÂści ustĂŞpĂłw Apokalipsy wg Âśw. Jana - teÂż 22. Manuskrypt ten wydrukowano - w najwiĂŞkszej tajemnicy w roku Âśmierci autora, a kierowaÂł tym opat klasztoru oo. BenedyktynĂłw w Bursfeld - w nakÂładzie 101 egzemplarzy, z ktĂłrych po jednym dostaÂło kaÂżde opactwo z tzw. Unii Bursfeldzkiej, ktĂłra pracowaÂła nad przywrĂłceniem pierwotnej czystoÂści posÂłania KoÂścioÂła chrzeÂścijaĂąskiego. NajciekawszÂą i najbardziej niesamowitÂą byÂła treœÌ tej ksiĂŞgi, ktĂłra zaczynaÂła siĂŞ sÂłowami mogÂącymi zaniepokoiĂŚ kaÂżdego: Aristotelis divini universum nec Iulii Caesaris calendarium protegere nos non possunt ab astro minante... - co znaczy - Ani kosmos wzniesiony przez Arystotelesa, ani kalendarz Juliusza Cezara nie uchroniÂą nas przed groÂźnÂą gwiazdÂą. Ziemi, ktĂłrÂą wedÂług biblijnej ksiĂŞgi Genezis BĂłg stworzyÂł na poczÂątku Âświata, pozostaÂło juÂż niewiele czasu do straszliwej Apokalipsy. Ta miaÂła nadejœÌ w sposĂłb taki, Âże DzieĂą SÂądu Ostatecznego - o ktĂłrym tekst KsiĂŞgi KsiÂąg mĂłwi z takÂą ÂżarliwoÂściÂą - odegra siĂŞ, ale nie tak, jak to siĂŞ opisuje w Ewangeliach. A to dlatego, Âże to, co opisaÂł Âśw. Jan w rzeczywistoÂści nie jest SÂądem BoÂżym, ale uderzeniem - impaktem - groÂźnej gwiazdy, ktĂłra wedÂług wyliczeĂą Kopernika nieubÂłaganie zbliÂża siĂŞ ku Ziemi, i wskutek zderzenia z niÂą wygubi na niej wszelkie Âżycie. Nie bĂŞdzie Âżadnego zmartwychwstania zmarÂłych bÂłogosÂławionych, nie bĂŞdzie Âżadnego Nowego Jeruzalem, Âżadnej nowej Ziemi - bĂŞdzie za to definitywny i nieodwracalny koniec, nie dajÂący siĂŞ opanowaĂŚ kataklizm Natury, ktĂłrego nie przeÂżyje ani jeden czÂłowiek. A kiedy nie bĂŞdzie SÂądu, tedy nie bĂŞdzie takÂże osÂądzonych, nie bĂŞdzie oddzielenia sprawiedliwych od grzesznikĂłw, kara nie bĂŞdzie nastĂŞpowaĂŚ po grzechu, a w czasie Âślepego katakliktycznego zniszczenia Ziemi nie bĂŞdÂą juÂż obowiÂązywaÂły Âżadne, ani Boskie, ani ludzkie prawa... Poza Kopernikiem i kilkoma wtajemniczonymi wiedzieli o tym takÂże niektĂłrzy papieÂże, co wyjaÂśniaÂłoby, dlaczego - marnoœÌ nad marnoÂściami - niektĂłre pomazane gÂłowy KoÂścioÂła rzuciÂły siĂŞ w wir wyuzdanego i niemoralnego Âżycia, niegodnego namiestnika i lokatora Stolicy Piotrowej. Finis mundi - jak wyliczyÂł Kopernik - miaÂł nastÂąpiĂŚ w dniu 8 paÂździernika 1582 roku, co znaczy juÂż po jego Âśmierci, i kiedy z prasy drukarskiej spÂłynĂŞÂły pierwsze karty jego traktatu drukowanego w Bursfeld, Âświatu pozostawaÂło tylko mniej niÂż 40 lat grzesznej i poniÂżajÂącej egzystencji. Jest Âłatwo przewidzieĂŚ, jakie implikacje wynikÂłyby z opublikowania tego faktu przed tamtejszym, Ăłwczesnym spoÂłeczeĂąstwem: ekonomiczne, spoÂłeczne i ideologiczne wstrzÂąsy wynikajÂące z takiej wiedzy, spowodowaÂłyby ogĂłlnoÂświatowÂą zapaœÌ, w porĂłwnaniu z ktĂłrÂą kryzys chrzeÂścijaĂąskiej Europy na przeÂłomie lat 999/1000 byÂł jedynie Âśmiesznym epizodem...

Fatalna przepowiednia nikomu wtedy nieznanego fromborskiego kanonika staÂła siĂŞ na dÂługie lata najpilniej strzeÂżonÂą tajemnicÂą rzymskiej kurii. Kiedy autor skryÂł siĂŞ przed niÂą na wieki pod ciĂŞÂżkÂą pÂłytÂą koÂścielnej krypty, emisariusze ÂŚwiĂŞtego Officium polowali przy pomocy mieszka peÂłnego zÂłotych talarĂłw, tortur czy trucizny na kaÂżdy egzemplarz „De astro minante”, zaÂś wybranym astronomom z zakonu oo. JezuitĂłw[6], ktĂłrym powierzono zestawienie nowego kalendarza, do oporu sprawdzali i kontrolowali obserwacyjnie wyliczenia Kopernika. Dramatyczne rozwiÂązanie przyniosÂło wydarzenie, ktĂłre Phillip Vanderberg komentuje w swej ksi¹¿ce sÂłowami:

Nie trzeba dodawaÌ, ¿e w dniu, który wyliczy³ Kopernik - œwiat nie zgin¹³. Jednak¿e zostanie tajemnic¹, czy dlatego papie¿ Grzegorz XIII wykreœli³ na wieki s¹dny dzieù z kalendarza tylko dlatego, ¿e siê Kopernik pomyli³. Po zniszczeniu ostatniej kopii ksi¹¿ki Kopernika zapomniano o wszystkich liczbach i rachunkach. Wydarzenia roku 1582 - a w³aœciwie wydarzenia pomiêdzy 4 a 15 paŸdziernika tamtego roku, które nie mog³y zajœÌ, bo te dziesiêÌ dni by³o z nowego kalendarza wymazane - jedni uwa¿aj¹ za cud i dowód swej wiary, wedle której papie¿ jest nieomylnym, a zaœ dla innych jest to nieustannie powracaj¹cy dowód na to, ¿e wiedza i postêp ju¿ niejednokrotnie przynios³y ludziom nieszczêœcia.
WiĂŞcej na ten temat w poniÂższym linku.
 http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/historia/35-przeszlo/756-przeklestwo-kopernika
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #78 : Październik 19, 2009, 14:35:57 »

Cytat: janusz
Poszukuj¹c materia³ów do tematu zwi¹zanego z tajemniczymi ksiêgami,
znalaz³em wiadomoœÌ o przeklêtym przez rzymsk¹ kuriê,zaginionym
dziele MikoÂłaja Kopernika zatytuÂłowanym ''De astro minante'' czyli -
''O groÂźnej gwieÂździe'',w ktĂłrym fromborski kanonik ostrzegaÂł przed
kosmicznÂą katastrofÂą.

Ja to nazywam anatomiÂą Zjawisk Kometarnych.
Gdzieœ mia³em przyjemnoœÌ czytaÌ bardzo ciekawe opracowanie na ten temat, choÌ to nazywa³o sie inaczej tam.. niepamiêtam ju¿ jak.
Ale to byÂło dosyĂŚ dawno i niestety nie mam aktualmnie linku do tego.

wyp³ywa³a z tego w¹tpliwoœÌ o przedziwnym charakterze zwi¹zana ze S³oùcem
oraz z ró¿nic¹ dat przesileù wobec dat sterowanych jednoczesnym œwiêtowaniem w spo³eczeùstwach katolickich: wielkanoc, wigilia itp

..a takÂże z tym, ze nagle urywa siĂŞ promieĂą Âświetlny w rozerwanym obiegu energii
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2009, 14:41:07 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #79 : Październik 26, 2009, 23:22:52 »

TybetaĂąska KsiĂŞga UmarÂłych.
Co z czÂłowiekiem dzieje siĂŞ po Âśmierci? Odpowiedzi byÂło mnĂłstwo, ale najdokÂładniejszÂą wizjĂŞ tego, co nas czeka po koĂącu Âżycia, wypracowaÂł buddyzm tybetaĂąski.
Buddyzm opiera siê na przekonaniu, ¿e cz³owiek poprzez w³asn¹ pracê duchow¹, poprzez skupion¹ medytacjê, jest w stanie wyrwaÌ siê z ko³a wiecznych i bolesnych wcieleù, osi¹gn¹Ì oœwiecenie i duchowe wyzwolenie.
W Tybecie - jak wszêdzie w buddyzmie - przyjmuje siê, ¿e po œmierci w "tym" ¿yciu nast¹pi nastêpne wcielenie i nastêpne ¿ycie; zapewne równie bolesne i przykre jak to, którego doœwiadczamy teraz. Co jest jednak pomiêdzy dwoma wcieleniami? Zaraz po œmierci œwiadomoœÌ umar³ego wchodzi w stan poœredni, miêdzy-byt, zwany w sanskrycie (œwiêtym jêzyku Indii) antarabhawa, a po tybetaùsku bardo. Otó¿ w stanie bardo, po œmierci, osi¹gniêcie wyzwolenia jest bli¿sze i ³atwiejsze ni¿ za ¿ycia! Dlaczego? Dlatego, ¿e wtedy œwiadomoœÌ przestaje byÌ zwi¹zana z cia³em i dziêki temu staje siê jakby l¿ejsza i ³atwiej jej poruszaÌ siê w œwiecie ducha.

http://www.mahajana.net/teksty/tybetanska_ksiega_umarlych.html
http://awyd.blink.pl/index.php?main_page=pubs_product_book_info&products_id=67
Zapisane
komandos040
Gość
« Odpowiedz #80 : Październik 30, 2009, 20:49:40 »

Cytat: janusz
Poszukuj¹c materia³ów do tematu zwi¹zanego z tajemniczymi ksiêgami,
znalaz³em wiadomoœÌ o przeklêtym przez rzymsk¹ kuriê,zaginionym
dziele MikoÂłaja Kopernika zatytuÂłowanym ''De astro minante'' czyli -
''O groÂźnej gwieÂździe'',w ktĂłrym fromborski kanonik ostrzegaÂł przed
kosmicznÂą katastrofÂą.

Ja to nazywam anatomiÂą Zjawisk Kometarnych.
Gdzieœ mia³em przyjemnoœÌ czytaÌ bardzo ciekawe opracowanie na ten temat, choÌ to nazywa³o sie inaczej tam.. niepamiêtam ju¿ jak.
Ale to byÂło dosyĂŚ dawno i niestety nie mam aktualmnie linku do tego.

wyp³ywa³a z tego w¹tpliwoœÌ o przedziwnym charakterze zwi¹zana ze S³oùcem
oraz z ró¿nic¹ dat przesileù wobec dat sterowanych jednoczesnym œwiêtowaniem w spo³eczeùstwach katolickich: wielkanoc, wigilia itp

..a takÂże z tym, ze nagle urywa siĂŞ promieĂą Âświetlny w rozerwanym obiegu energii

Co do tego wÂątku.
To faktycznie przeczytaÂłem to dziÂś w 4 wymiarze 11.09.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #81 : Listopad 06, 2009, 21:03:32 »

Egipska KsiĂŞga UmarÂłych.
KsiĂŞga UmarÂłych – staroegipski zbiĂłr prawie dwustu rozdzia³ów obejmujÂących magiczne teksty, rysunki i pieÂśni, majÂących uÂłatwiĂŚ zmarÂłemu przejÂście do raju. ByÂła zapisywana na zwojach papirusu i stanowiÂła ewolucjĂŞ wczeÂśniejszych TekstĂłw Piramid i TekstĂłw SarkofagĂłw. StanowiÂła najpopularniejszy rodzaj epokleckiej ksi¹¿ki w Ăłwczesnych czasach – w Nowym PaĂąstwie kaÂżdy, kto byÂł w stanie zapÂłaciĂŚ pisarzowi za przepisanie KsiĂŞgi, mĂłgÂł jÂą otrzymaĂŚ. Pisano jÂą teÂż masowo zostawiajÂąc wolne miejsce na wpisanie imienia , co pozwalaÂło dopasowywaĂŚ kaÂżdorazowo KsiĂŞgĂŞ do osoby zmarÂłego.

Historia.
KsiĂŞgi UmarÂłych pojawiÂły siĂŞ za czasĂłw XVIII dynastii. PoczÂątkowo zawieraÂły g³ównie tekst, stopniowo jednak przybywaÂło coraz wiĂŞcej ilustracji, co spowodowaÂło, Âże w okresie XXI dynastii obok tradycyjnych papirusĂłw z tekstem pojawiÂła siĂŞ nowa wersja KsiĂŞgi UmarÂłych, niemal zupeÂłnie pozbawiona tekstu i skÂładajÂąca siĂŞ z samych winiet. Egiptolodzy nazwali je papirusami "mitologicznymi". RĂłwnieÂż w czasach XXI dynastii sarkofagi, dotychczas ozdobione niezaleÂżnÂą dekoracjÂą, zaczĂŞto pokrywaĂŚ ilustracjami i tekstami z KsiĂŞgi UmarÂłych. ZmarÂłego chowano wĂłwczas w bogato zdobionych sarkofagach, do ktĂłrych wkÂładano dwie rolki papirusu – jeden z KsiĂŞgÂą UmarÂłych, drugÂą z tekstem naÂśladujÂącym krĂłlewskÂą KsiĂŞgĂŞ Amduat. Ozdabianie sarkofagĂłw i zapisywanie tekstĂłw na papirusie, a nie jak dotychczas na Âścianach grobowca, mogÂło siĂŞ wiÂązaĂŚ z nie najlepszÂą sytuacjÂą ekonomicznÂą w okresie XXI dynastii, co dotykaÂło takÂże egipskÂą elitĂŞ, nie pozwalajÂąc na kontynuowanie kosztownych tradycji. ZmieniÂło siĂŞ to w czasach panowania XXV i XXVI dynastii, kiedy to bogate grobowce dostojnikĂłw w Tebach i Memfis byÂły zaopatrywane w reliefy, malowidÂła i inskrypcje pochodzÂące ze wszystkich dotychczasowych dzieÂł literatury religijnej od TekstĂłw Piramid poczÂąwszy, a na KsiĂŞdze UmarÂłych skoĂączywszy.

Fakt istnienia tych ksiÂąg w gotowej formie, w ktĂłrej pozostawiono tylko miejsce na wpisanie imienia zmarÂłego, jest dowodem na to, iÂż w staroÂżytnym Egipcie istniaÂł handel ksiĂŞgarski.

TreœÌ 
Treœci¹ jej by³y teksty œwiête i modlitwy wzbogacone bogatymi ilustracjami. Ksiêga Umar³ych mia³a stanowiÌ pomoc w wêdrówce po królestwie cieni, przynosi³a wiêc informacje o bogach i demonach, zawiera³a fragmenty traktatów teologicznych, które wnika³y w istotê bóstw, podawa³y ich imiona (znajomoœÌ imienia demona by³a niezbêdna do pokonania go lub ob³askawienia) i opisywa³y kszta³ty, równie¿ poprzez ilustracje. Zawiera³a opis drogi, jaka czeka na zmar³ego w jego podró¿y do raju (Pola Jaru), oraz wskazówki, pozwalaj¹ce unikn¹Ì niebezpieczeùstw czekaj¹cych na zmar³ego w zaœwiatach.

Do tego do³¹czone by³y zaklêcia. Jedne rozdzia³y zawiera³y zaklêcia pozwalaj¹ce zjednoczyÌ siê z Wielkim Bogiem w ró¿nych jego formach, inne zapewnia³y pomyœlne przebycie pe³nej niebezpieczeùstw drogi do raju, jeszcze inne towarzyszy³y wizerunkom amuletów ochronnych, których materialne odpowiedniki noszono za ¿ycia i wk³adano zmar³emu do grobu. Niektóre rozdzia³y by³y zakoùczone tzw. rubrykami, czyli instrukcjami sposobu wypowiadania zaklêÌ. W Ksiêdze Umar³ych znajdowa³y siê nawet szczegó³y topografii zaœwiatów, aby zmar³y nie zgubi³ drogi.

Ksiega rozpoczyna siĂŞ sÂłowami:

Rzeka p³ynie na pó³noc, wiatr dmie na po³udnie.
KaÂżdy czÂłowiek ma swojÂą godzinĂŞ.
Dzieki znajomoÂści licznych i skomplikowanych zaklĂŞĂŚ oraz magicznych tekstĂłw, zmarÂły staje wreszcie przed obliczem najwyÂższych bogĂłw GĂłrnego i Dolnego Egiptu, wypowiedzieĂŚ jeden z najbardziej ekspansywnych tekstĂłw, zwany umownie "spowiedziÂą negatywnÂą":

Nie grzeszy³em przeciw ludziom, nie szkodzi³em poddanym, nie czyni³em nieprawoœci w miejscu prawdy, nie zna³em z³a, nie pope³nia³em grzechów. Nigdy nie stara³em siê byÌ pierwszym ani te¿, by dzie³a r¹k poddanych moich dawano mi wobec innych ludzi, nie sta³êm siê przyczyn¹ nêdzy biedaków, nie robi³em tego co jest wstrêtne bogom. Nie oczernia³em s³ugi wobec prze³o¿onego jego, nie sta³em siê przyczyn¹ g³odu, nie sta³em siê przyczyn¹ p³aczu, nie zabija³em sam ani nie kaza³em zabijaÌ, nie zadawa³em cierpienia nikomu. Nie pomniejsza³em ofiar w œwi¹tyniach, nie umniejsza³em chlebów bo¿ych, nie zabiera³em placków duszom zmar³ych. Nie oddawa³em siê rozpuœcie ani samogwa³towi...

Egzemplarze Ksiêgi Umar³ych znajduj¹ siê obecnie w wielu muzeach na œwiecie. Przewa¿aj¹ca iloœÌ tych Ksi¹g zosta³a odkryta w I po³owie XIX wieku przez przypadkowych poszukiwaczy, których nie interesowa³o, sk¹d pochodzi³y, w zwi¹zku z czym okolicznoœci, w jakich zosta³y odkryte, w wiêkszoœci przypadków nie znamy.


Fragment Egipskiej KsiĂŞgi UmarÂłych.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Umar%C5%82ych
« Ostatnia zmiana: Listopad 06, 2009, 22:43:16 wysłane przez janusz » Zapisane
KapÂłan 718
Gość
« Odpowiedz #82 : Listopad 12, 2009, 09:24:22 »

WITAJ JANUSZ!

co do Egipskiej Ksiêgi Umar³ych, to jest NASZ WSPÓ£CZESNY TYTU£ - w oryginale Egipcjanie nazwali to "KSIÊGA WYCHODZENIA ZA DNIA" - co t³umaczone jest jako WYCHODZENIE W ¦WIAT£O, dla znawców religii Staro¿ytnego Egiptu wiadome jest, ¿e g³ówn± rolê pe³ni³y tutaj koncepcje ¦mierci i Ciemno¶ci, które prowadzi³y do ¯ycia i ¦wiat³a, zgodnie z badaniami jakie poczyni³em ALCHEMIA to AL-KHEM, khem to staro¿ytna nazwa Egiptu i oznacza "czerñ", a Alchemia jest nauk± wyci±gania ¶wiat³a z ciemno¶ci, dwie fazy odpowiadaj±ce tej czê¶ci "z³ej" czyli ¦mieræ i Ciemno¶æ to Mortificatio oraz Nigredo - s± to NIEZBÊDNE warunki tego by staæ siê duchowym z³otem...

gdy znajdĂŞ egipskÂą transliteracjĂŞ "ksiĂŞgi umarÂłych" to edytujĂŞ tego posta i pogrubiĂŞ to aby byÂło widoczne

EDIT 1: ta ksi¹¿kê dosta³em od mamy gdy tylko siê ukaza³a (proszê zwróciÌ uwagê na tytu³)




KapÂłan 718'
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2009, 09:29:55 wysłane przez KapÂłan 718 » Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #83 : Listopad 12, 2009, 23:18:31 »

Witaj KapÂłanie
Warto mieÌ t¹ ksi¹¿kê i ''poznaÌ'' tajemn¹ wiedzê Egiptu,zw³aszcza kiedy
tekst przet³umaczono na jêzyk polski.Osi¹gniêcie œwiat³oœci to g³ówny
cel naszego istnienia.



Wiele wyjaÂśniajÂą ilustracje uÂłatwiajÂące przejÂście do ''raju''. UÂśmiech
Zapisane
KapÂłan 718
Gość
« Odpowiedz #84 : Listopad 13, 2009, 09:01:51 »

mogĂŞ krĂłtko Januszu podsumowaĂŚ powyÂższy papirus?

podsumowuj±c to hieroglify przedstawiaj± ¦WIAT£O (dysk s³oneczny) ¯YCIA (krzy¿ ankh), pani po lewej z tronem to Izyda (AST - Tron) - w okultyzmie znana jako PANI TAJEMNIC, KOBIETA-HIEROFANT, NAUCZYCIELKA MISTERIÓW, INICJATORKA, widaæ j± na karcie tarota "Kap³anka"


Tarot Thotha - Aleister Crowley

718'
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #85 : Listopad 13, 2009, 12:38:18 »

ProponujĂŞ, abyÂś zamieÂściÂł WSZYSTKIE ilustracje taRotha Thotha.
(moze w nowym extra topiku)
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #86 : Listopad 14, 2009, 20:53:36 »

JeÂśli uznamy ,Âże symbol stanowi klucz do zrozumienia,to karty tarota
mo¿emy uznaÌ za ksiêgê niezwyk³¹.Arkana wiêksze i mniejsze tej talii
kart pulsuj¹ wiedz¹,aby j¹ poznaÌ trzeba posi¹œÌ wtajemniczenie i odkryÌ
wĂłwczas w nich to,co niewidzialne i przeobraziĂŚ w widzialne.WedÂług Zoharu Adam
otrzymaÂł w raju od powiernika boÂżych tajemnic,archanioÂła Raziela ksiĂŞgĂŞ
wizerunkĂłw,ktĂłre sÂłuÂżyÂły do rozpoznania sekretnej mÂądroÂści i ukazywaÂły
œwiêt¹ wiedzê niebiaùskiej Pra-Tory zwano j¹ pó¿niej Ksiêg¹ Adama lub Ksiêg¹ Thota.
Podobno jej pocz¹tków,szukaÌ trzeba w zagrzebanym w piaskach pustyni sanktuarium wzniesionym w XV wieku przed Chrystusem.W œwi¹tyni tej egipscy kap³ani mieli wtajemniczaÌ uczniów w sekrety magii, astrologii, numerologii, geomancji i alchemii. Pod kierownictwem nauczyciela uczeù wstêpowa³ do podziemnej sali, gdzie znajdowa³y siê 22 pilastry ustawione w dwóch rzêdach. Na ka¿dym filarze widnia³ obraz przedstawiaj¹cy bogów i ich czyny. Uczeù kontemplowa³ malowid³o, wnika³ w jego ezoteryczn¹ treœÌ, odbywaj¹c zarazem mistyczn¹ podró¿ w zaœwiaty i zyskuj¹c wy¿sze poznanie prawide³ rz¹dz¹cych œwiatem.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #87 : Listopad 24, 2009, 19:35:05 »

Zhuangzi - Prawdziwa ksiĂŞga poÂłudniowego kwiatu.

Zhuangzi – staroÂżytny chiĂąski traktat filozoficzny, obok Daodejing zasadnicze dzieÂło filozofii taoistycznej, cenione takÂże za walory literackie, nosi nazwĂŞ od imienia jej autora. Od 742 n.e., kiedy to cesarz dynastii Tang - Xuanzong nadaÂł honorowe tytuÂły taoistycznym tekstom, jest takÂże znana jako Nan hua zhen jing, co oznacza Prawdziwa ksiĂŞga poÂłudniowego kwiatu. TytuÂł odnosi siĂŞ do tego, Âże Zhuangzi, wedÂług tradycji, pochodziÂł z PoÂłudniowych Chin.
Autor czĂŞsto wspomina w swym dziele o dÂługowiecznoÂści, a nawet o nieÂśmiertelnoÂści. SÂłowa te sÂą rozumiane dwojako:
Na poziomie fizycznym - d³ugowiecznoœÌ poprzez pielêgnacjê zdrowia i si³ witalnych
Na poziomie mistycznym – wiecznym, nieÂśmiertelnym jest tylko ten kto osiÂądzie w Tao, zespoli siĂŞ z nim.

TreœÌ niektórych przypowieœci:

SEN MOTYLA A NIEDWOISTO¦Æ
Zhuangzi œni³ o tym, ¿e jest motylem. Lata³ z kwiatka na kwiatek, by³ lekki, wolny i szczêœliwy. Obudzi³ siê. Czy to Zhuangzi œni³, ¿e by³ motylem, czy to motyl œni, ¿e jest Zhuangzi? W koùcu miêdzy Zhuangzi a motylem musi byÌ jakaœ ró¿nica! To siê zwie Transformacj¹ Rzeczy.


WIELKIE DRZEWO I POLOWANIE NA MAÂŁPY – prawdziwy mĂŞdrzec ukrywa swe cnoty. 
UczeĂą i jego mistrz – drwal, przechodzili obok gigantycznego drzewa. ByÂło ono tak wielkie, Âże wielokrotnie przewyÂższaÂło bogatÂą ÂświÂątyniĂŞ, wybudowanÂą na jego czeœÌ, stojÂącÂą obok. Z jednej ga³êzi moÂżna byÂło wybudowaĂŚ kilka okrĂŞtĂłw, jego ga³êzie i listowie rzucaÂły cieĂą na wiele kilometrĂłw, itd. Mistrz przeszedÂł obok nawet nie zerkajÂąc na drzewo. UczeĂą staÂł dÂłuÂższÂą chwilĂŞ, oniemiaÂły z zachwytu, i przyglÂądaÂł siĂŞ kolosowi. Po chwili podbiegÂł za mistrzem i spytaÂł, czemu starzec zignorowaÂł drzewo. Jakby byÂło coÂś warte, ktoÂś dawno by je Âści¹³ - odrzekÂł drwal.
Podczas polowania na maÂłpy myÂśliwy dostrzegÂł, Âże jedna z nich jest tak zwinna i szybka, Âże nawet przed nim nie ucieka. MaÂłpa unikaÂła strzaÂł i naigrawaÂła siĂŞ z myÂśliwego. Ten jednak uparÂł siĂŞ i poÂświĂŞciÂł wiele czasu i energii, by udowodniĂŚ, Âże jednak potrafi jÂą ustrzeliĂŚ.

 
WIELKA RYBA- maÂła wiedza nie ogarnie Tao 
Rokrocznie ksi¹¿ê zarzuca³ gigantyczn¹ wêdkê w oceanie. Przywi¹zywa³ do niej 50 krów. Po kilku dniach z wody wyci¹ga³ rybê tak gigantyczn¹, ¿e mog³a przez kilka dni wy¿ywiÌ pobliskie wioski. I tylko wêdkarze, którzy ³owili ma³e rybki w stawach, nie mogli uwierzyÌ w prawdziwoœÌ tej historii.

MEWY I WRONY ORAZ SZE¦Æ PALCÓW – natura nie tworzy dobrego i zÂłego. 
Mewy nie dlatego sÂą biaÂłe, Âże codziennie siĂŞ kÂąpiÂą. Wrony nie sÂą czarne, bo moczÂą siĂŞ w tuszu. Nic co stworzyÂła natura nie jest ani dobre, ani zÂłe. BiaÂłe nie jest lepsze od czarnego.
Pewien cz³owiek urodzi³ siê z szeœcioma palcami u r¹k. Nie by³o to nienaturalne, nie by³o to z³e, ani dobre. Inny cz³owiek, który urodzi³ siê z piêcioma palcami, chcia³ mieÌ ich szeœÌ. To by³o g³upie.

Tung Kuozi zapytaÂł Zuangzi: – Gdzie znajduje siĂŞ to, co nazywamy Tao? – Nie ma miejsca, gdzie by go nie byÂło. Tung Kuozi dalej pytaÂł: – Lepiej bĂŞdzie, jeÂżeli mi to okreÂślisz dokÂładniej. Zuangzi na to: – W tej mrĂłwce. – A gdzieÂś niÂżej? – W ÂźdÂźble trawy. – A jeszcze niÂżej? – W tej cegle – A najniÂżej? – w tym kale i moczu.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #88 : Grudzień 02, 2009, 22:51:30 »

TAO-TE-KING - ''efektywne nieangaÂżowanie siĂŞ''.
Lao-Tse urodziÂł siĂŞ 14 dnia siĂłdmego miesiÂąca trzeciego roku panowania cesarza Tingwanga, z dynastii Tszeu, czyli w 54 roku 34-go cyklu (604r. przed narodzeniem Chrystusa) we wsi Khio-dÂżin, gminie Lai, okrĂŞgu Khukien, prowincji Tszu. Nazwisko jego rodowe brzmi Li, przydomek El, zaszczytne imiĂŞ Pejang, poÂśmiertne Tan. Lao-Tse to imiĂŞ nadane mu przez uczniĂłw (znaczy: stary uczony, stary mistrz). ByÂł bibliotekarzem paĂąstwowym. StaraÂł siĂŞ ÂżyĂŚ w odosobnieniu i pozostawaĂŚ nieznany. SÂłuÂżyÂł dÂługo dynastii Tszeu; Âświadek jej upadku.
PorzuciÂł urzÂąd i udaÂł siĂŞ ku granicy paĂąstwa, na wzgĂłrza Hangufluanu, gdzie wÂładaÂł niejaki Jnhi. Tam, dla jego oÂświecenia, napisaÂł ksiĂŞgĂŞ TAO-TE-KING (Drogi i Cnoty KsiĂŞga) o szeÂściu tysiÂącach znakĂłw. NastĂŞpnie oddaliÂł siĂŞ. Nikt nie wie gdzie i jak zakoĂączyÂł Âżycie, choĂŚ wskazuje siĂŞ ÂświĂŞtÂą gĂłrĂŞ z ktĂłrej uniesiony zostaÂł ku Niebiosom. Lao-Tse byÂł mĂŞdrcem, ktĂłry ukochaÂł ubĂłstwo.

CzêœÌ pierwsza

1. Tao, ktĂłre moÂżna wyraziĂŚ sÂłowami nie jest prawdziwym Tao.
ImiĂŞ, ktĂłre moÂże byĂŚ nadane, nie jest staÂłym imieniem.
Bezimienne jest poczÂątkiem nieba i ziemi, imiĂŞ posiadajÂące - matka wszystkich rzeczy.
Dlatego ten, kto wolny jest od namiêtnoœci, widzi jego chwa³ê, a kto namiêtnoœciami jest ogarniêty, widzi je tylko w formie skoùczonej.
Pierwsze i wtóre s¹ tego samego pochodzenia, lecz z ró¿nymi nazwami. Razem nazywaj¹ siê najg³êbszym. Od jednego najg³êbszego do wtórego - drzwi do wszelkiej cudownoœci.

2. Kiedy ludzie dowiadujÂą siĂŞ, Âże piĂŞkne jest piĂŞknym, pojawia siĂŞ i wstrĂŞtne. Kiedy dowiadujÂą siĂŞ, Âże dobro jest dobrem, pojawia siĂŞ i zÂło.
Dlatego byt i niebyt rodz¹ siebie nawzajem, trudne i ³atwe rodz¹ siebie nawzajem, d³ugie i krótkie wzajemnie siê oblekaj¹ w kszta³t, wysokie i niskie wzajemnie siê przyci¹gaj¹, dŸwiêki ³¹cz¹c siê zestrajaj¹ w harmoniê, poprzedzaj¹ce i nastêpuj¹ce dokonuje siê jedno za drugim.
Dlatego mÂądry czÂłowiek wybiera nieczynienie i realizuje naukĂŞ bezgÂłoÂśnie. Wtedy wszystkie rzeczy rozpoczynajÂą ruch i nie zaprzestajÂą. On stwarza i nie posiada, czyni i nie korzysta, dokonuje i nie pyszni siĂŞ. PoniewaÂż nie pyszni siĂŞ nie porzucajÂą go.


3. Jeœli nie wyró¿niaÌ mêdrców, to w narodzie nie bêdzie waœni. Jeœli nie ceniÌ drogocennych przedmiotów, to w narodzie nie bêdzie z³odziei. Jeœli nie widaÌ upragnionego przedmiotu, to serca narodu nie bêd¹ podniecone.
Dlatego rz¹dy m¹drego cz³owieka czyni¹ serca pustymi, a ¿o³¹dki pe³nymi. Os³abiaj¹ one wolê i wzmacniaj¹ koœci. Bêd¹ stale d¹¿yÌ do tego, aby naród nie posiada³ wiedzy i namiêtnoœci, a posiadaj¹cy wiedzê nie oœmielili siê dzia³aÌ.
Urzeczywistnienie nieczynienia zawsze przynosi spokĂłj.

4. Tao jest puste, lecz dziaÂłajÂąc wydaje siĂŞ niewyczerpane.
O, najg³êbsze! Ono wydaje siê byÌ praojcem wszelkiej rzeczy.
Jeœli przytêpiÌ jego przenikliwoœÌ, uwolniÌ je od chaosu, umiarkowaÌ jego blask, upodobniÌ je do py³ku, to bêdzie ono wydawaÌ siê jasno istniej¹cym.
Nie wiem czyim ono jest tworem.
Poprzedza ono przodka zjawisk.

5. Niebo i ziemia nie sÂą humanitarne i odnoszÂą siĂŞ one do wszystkich istot, jak do trawy i zwierzÂąt.
MÂądry czÂłowiek nie jest humanitarny i nie narusza naturalnego Âżycia narodu.
PrzestrzeĂą miĂŞdzy niebem i ziemiÂą podobna jest do miecha kowalskiego i fletu: wewnÂątrz pusta i prosta. Im silniejszy ruch tym wiĂŞkszy skutek.
Ten, kto wiele mĂłwi, czĂŞsto przezywa niepowodzenie. Dlatego lepiej jest przestrzegaĂŚ Âśrodka.

6. Pustka jest nieœmiertelna i nazywam j¹ najg³êbszym pocz¹tkiem. Wejœcie w najg³êbszy pocz¹tek nazywam korzeniem nieba i ziemi. Nieskoùczone jest jako istnienie i dzia³a bez wysi³ku.

7. Niebo i ziemia sÂą dÂługowieczne. Niebo i ziemia sÂą dÂługowieczne dlatego, Âże istniejÂą one nie dla siebie. Oto dlaczego mogÂą byĂŚ dÂługowieczne.
Dlatego mÂądry czÂłowiek stawia siebie za innymi, dziĂŞki czemu okazuje siĂŞ on przed ludÂźmi. LekcewaÂży on swoje Âżycie i tym samym Âżycie jego jest zachowane. Pochodzi to stÂąd, Âże mĂŞdrzec sobie lekcewaÂży osobiste i tym samym jego osobiste jest speÂłniane.

8. WyÂższa cnota podobna jest do wody. Woda przynosi poÂżytek wszystkim ludziom i nie walczy. Ona znajduje siĂŞ tam gdzie ludzie nie chcieliby byĂŚ. Dlatego podobna jest do Tao.
¯ycie powinno wzorowaÌ siê na ziemi; serce powinno przestrzegaÌ wewnêtrznych pobudek, dobroczynnoœÌ powinna byÌ zgodna z cz³owieczeùstwem, s³owo powinno byÌ zgodne z prawd¹, kierowanie powinno byÌ zgodne ze spokojem, czyn powinien byÌ wspó³mierny do mo¿liwoœci, dzia³anie powinno byÌ zgodne z czasem.
I jeÂśli nie walczyĂŚ - nie bĂŞdzie narzekania.

9. Kto napeÂłnia nad miarĂŞ i ostrzy zbyt ostro, ten nie moÂże dÂługo zachowaĂŚ. JeÂśli komnata napeÂłniona jest zÂłotem i jaspisem, to nikt nie jest w stanie jej ochraniaĂŚ. JeÂśli bogaci i wielmoÂże sÂą dumni, to sami ÂściÂągajÂą na siebie nieszczĂŞÂście.
Jeœli sprawa jest zakoùczona, cz³owiek powinien odejœÌ. W tym jest prawo naturalne Tao.

10. Dla zachowania spokoju duszy nale¿y przestrzegaÌ jednoœci. Wtedy nie bêd¹ budziÌ siê pragnienia. Jeœli uczyniÌ duch miêkkim cz³owiek stanie siê podobnym do nowonarodzonego. Jeœli jego postrzeganie staje siê czyste, wtedy nie bêdzie b³êdów.
Mi³owanie ludu i kierowanie krajem odbywa siê bez mêdrkowania. Wrota œwiata otwieraj¹ siê i zamykaj¹ przy zachowaniu spokoju. ZnajomoœÌ tej prawdy czyni mo¿liwym nieczynienie.
RodziÌ i wychowywaÌ, stwarzaÌ i nieposiadaÌ, tworzyÌ i nie korzystaÌ, bêd¹c starszym poœród innych nie uwa¿aÌ siebie za w³adaj¹cego - to wszystko nazywa siê najg³êbszym Te.

11. Trzydzieœci szprych ³¹czy siê w jednej piaœcie formuj¹c ko³o, a u¿ywanie ko³a zale¿y od pustki miêdzy nimi. Z gliny robi siê naczynia, a u¿ywanie naczyù zale¿y od pustki w nich. Przebijaj¹ drzwi i okna, aby zrobiÌ dom, a korzystanie z domu zale¿y od pustki w nim. Oto co znaczy u¿ytecznoœÌ bytu i po¿ytek z niebytu.

12. PiĂŞĂŚ kolorĂłw przytĂŞpia wzrok. PiĂŞĂŚ dÂźwiĂŞkĂłw przytĂŞpia sÂłuch. PiĂŞĂŚ doznaĂą smakowych przytĂŞpia smak. Szybka jazda i polowanie podniecajÂą serce. Drogocenne rzeczy zmuszajÂą czÂłowieka, by dokonaÂł przestĂŞpstwa. Dlatego wysiÂłki mÂądrego czÂłowieka, skierowane sÂą na to, aby Âżycie nasyciĂŚ, a nie na to, aby posiadaĂŚ Âładne rzeczy. On rezygnuje z tych ostatnich i zadowala siĂŞ pierwszymi.

13. S³awa i haùba podobne s¹ do strachu. Wielmo¿noœÌ podobna jest do wielkiego nieszczêœcia w ¿yciu. Co znaczy, ze s³awa i haùba podobne s¹ do strachu? To znaczy, ¿e poœledni ludzie zyskuj¹ sobie s³awê ze strachem i trac¹ j¹ tak¿e ze strachem. Co znaczy, ze wielmo¿noœÌ podobna jest do wielkiego nieszczêœcia w ¿yciu? To znaczy, ¿e ja mam wielkie nieszczêœcie, poniewa¿ ceniê samego siebie. Gdy nie bêdê ceniÌ samego siebie, wtedy nie bêdê mieÌ nieszczêœcia. Dlatego wielmo¿ny, s³u¿¹c z samozaparciem ludziom, mo¿e ¿yÌ poœród nich. Humanitarny, s³u¿¹c z samozaparciem ludziom, mo¿e przebywaÌ poœród nich.

14. Patrzê na nie i nie widzê, dlatego nazywam je niewidocznym. S³ucham go i nie s³yszê, dlatego nazywam je nies³yszalnym. Staram siê je pochwyciÌ i nie mogê, dlatego nazywam je najdrobniejszym. Te trzy s¹ niewyt³umaczalne. Dlatego ³¹cz¹ siê one w jedno. Jego wierzch nie jest oœwietlony, jego spód nie jest zaciemniony. Ono jest nieskoùczone i nie mo¿e byÌ nazwane. Ono ponownie wraca do niebytu. I oto nazywaj¹ je kszta³tem bez kszta³tu, kszta³tem bez istoty. Dlatego nazywaj¹ je niejasnym i mglistym. Spotykam siê z nim i nie widzê jego twarzy, œledzê je i nie widzê jego pleców.
TrzymajÂąc siĂŞ odwiecznego Tao i opanowujÂąc teraÂźniejszy byt, moÂżna poznaĂŚ odwieczny poczÂątek.
Nazywa siĂŞ niciÂą Tao.

15. W dawnych czasach ten, kto by³ zdolny do oœwiecenia, zna³ najdrobniejsze i g³êbokie. Ukryte, dlatego nie mo¿na by³o ich poznaÌ. Poniewa¿ nie mo¿na by³o ich poznaÌ, dowolnie nadawano im kszta³t: one by³y nieœmia³e, jak gdyby przechodzi³y zim¹ przez potok, one by³y niezdecydowane, jak gdyby ba³y siê swoich s¹siadów; one by³y wa¿ne jak goœcie; one by³y ostro¿ne, jak gdyby przechodzi³y po topniej¹cym lodzie; one by³y proste jak nieobrobione drzewo; one by³y nieobjête jak dolina; one by³y nieprzeniknione jak mêtna woda. To by³y te, które zachowuj¹c spokój, umia³y brudne uczyniÌ czystym. To by³y te, które zdolne czyniÌ d³ugowieczny ruch spokojnym, wspó³dzia³a³y z ¿yciem. One przestrzega³y Tao i nie pragnê³y wiele. Nie pragn¹c wiele, zadowala³y siê tym, co istnieje, i nie tworzy³y nowego.

16. Doprowadzê pustkê do kresu - zachowam pe³ny spokój i wtedy wszystkie rzeczy bêd¹ wzrastaÌ, a ja czekaÌ bêdê ich powrotu. Wszystkie rzeczy rozkwitaj¹ i wzrastaj¹ do swego pocz¹tku. Powrót do pocz¹tku nazywa siê spokojem, a spokój nazywa siê powrotem do ¿ycia. Powrót do ¿ycia nazywa siê sta³oœci¹. ZnajomoœÌ sta³oœci nazywa siê oœwieceniem, a nieznajomoœÌ sta³oœci czyni z³o. Znaj¹cy sta³oœÌ staje siê m¹drym, m¹dry staje siê sprawiedliwym, a kto jest sprawiedliwy - staje siê panuj¹cym. Panuj¹cy pod¹¿a za niebem, niebo pod¹¿a za Tao, a Tao jest wieczne. Do koùca ¿ycia nie zazna niebezpieczeùstwa.

17. ProÂści ludzie wiedzieli, Âże majÂą ludzi wielkich. Oni kochali ich i wywyÂższali. Potem bali siĂŞ ich i pogardzali. Dlatego kto nie zasÂługuje na zaufanie, ten nie cieszy siĂŞ zaufaniem. Kto jest wnikliwy i wstrzemiĂŞÂźliwy w sÂłowach, ten zyskuje zasÂługi i dokonuje czynĂłw, i narĂłd mĂłwi, Âże on przestrzega naturalnoÂści.

18. Gdy usuniêto wielkie Tao, pojawi³ siê "humanizm" i pojawi³a siê "sprawiedliwoœÌ". Gdy pojawi³o siê mêdrkowanie, powsta³a i wielka ob³uda. Gdy szeœciu krewnych wiedzie spór, wtedy pojawia siê "synowski szacunek" i "ojcowska mi³oœÌ". Gdy w paùstwie panuje nieporz¹dek, wtedy pojawiaj¹ siê "wierni poddani".

19. Kiedy bêd¹ zaniechane mêdrkowanie i uczonoœÌ, wtedy naród bêdzie stokroÌ szczêœliwszy, bêd¹ zaniechane "humanizm" i "sprawiedliwoœÌ", wtedy naród powróci do synowskiego szacunku i ojcowskiej mi³oœci, kiedy bêd¹ zniszczone chytroœÌ i wyzysk, wtedy znikn¹ z³odzieje i rozbójnicy. Wszystkie te trzy rzeczy pochodz¹ z braku wiedzy. Dlatego nale¿y wskazywaÌ ludziom, ¿e powinni byÌ oni proœci i skromni, zmniejszaÌ osobiste i uwolniÌ siebie od namiêtnoœci.

20. Kiedy bêdzie zniszczona "uczonoœÌ", wtedy nie bêdzie i troski. Jednak¿e niewielka jest ró¿nica pomiêdzy obietnic¹ i pochlebstwem, i jak wielka jest ró¿nica miêdzy dobrem i z³em. Nale¿y unikaÌ tego, czego ludzie siê boja.
O! Jaki¿ zamêt tam, gdzie wci¹¿ jeszcze nie ustalono porz¹dku. Wszyscy ludzie s¹ radoœni, jak gdyby obecni byli na uroczystym przyjêciu lub œwiêtowali nadejœcie wiosny. Tylko ja jeden jestem spokojny i nie wystawiam siebie na œwiat³o. Podobny jestem do dziecka, które nie pojawi³o siê na œwiecie. O! Spieszê! Wydaje siê, ¿e nie ma miejsca gdzie móg³bym siê zatrzymaÌ. Wszyscy ludzie pe³ni s¹ pragnieù, tylko ja jeden podobny jestem do tego, który ze wszystkiego zrezygnowa³. Jestem serce g³upiego cz³owieka. O, jak¿e ono jest puste! Wszyscy ludzie pe³ni s¹ œwiat³a, tylko ja jeden jestem pogr¹¿ony w mroku. Wszyscy ludzie s¹ zaciekawieni, tylko ja jeden jestem obojêtny. Jestem jak ten, kto unosi siê w przestworzach morza i nie wie gdzie by siê zatrzymaÌ. Wszyscy ludzie ujawniaj¹ swe zdolnoœci i tylko ja jeden podobny jestem do g³upiego i nikczemnego. Tylko ja jeden ró¿niê siê od innych tym, ¿e dostrzegam Ÿród³o ¿yciodajne.

21. KsztaÂłty wielkiego Te podporzÂądkowujÂą siĂŞ tylko Tao. Tao - rzecz niejasna i mglista.
O, mgliste! O, Niejasne! W nim zawarte sÂą rzeczy. O, bezdenne! O, mgliste! W nim zawarte sÂą nasiona. Jego nasiona sÂą caÂłkowicie godne wiary i w nim zwarta jest prawda. Z dawien dawna od naszych dni jego imiĂŞ nie zanika. Ono istnieje dla oznaczenia poczÂątku wszystkich rzeczy. Dlaczego ja znam poczÂątek wszystkich rzeczy? Tylko dziĂŞki niemu.

22. NiepojĂŞte staje siĂŞ peÂłnym, krzywe staje siĂŞ prostym, puste staje siĂŞ napeÂłnionym, zmurszaÂłe staje siĂŞ nowym, nieliczne staje mnogie.
MnogoœÌ wywo³uje b³¹dzenie. Dlatego m¹dry cz³owiek chroni jednoœÌ i staje siê przyk³adem dla wszystkich. On nie wystawia siebie na œwiat³o - dlatego jaœnieje, on nie mówi o sobie - dlatego jest s³awny, on nie wys³awia siebie - dlatego jest zas³u¿ony, on nie wywy¿sza siê - dlatego jest starszym poœród innych. On nie walczy - dlatego jest niepokonany na œwiecie.
W zamierzchÂłych czasach mĂłwili, Âże niedoskonaÂłe staje siĂŞ doskonaÂłym. CzyÂżby to byÂły puste sÂłowa? Prawdziwe, doskonaÂłe podporzÂądkowuje sobie wszystko.

23. NaleÂży mniej mĂłwiĂŚ, przestrzegaĂŚ naturalnoÂści. Silny wiatr nie trwa przez caÂły poranek, silny deszcz nie pada caÂły dzieĂą. Kto czyni to wszystko?
Niebo i ziemia. Nawet niebo i ziemia nie mogÂą uczyniĂŚ czegokolwiek dÂługowiecznym, tym bardziej czÂłowiek. Dlatego sÂłuÂży on Tao.
CzÂłowiek z Tao - jest toÂżsamy z Tao. CzÂłowiek z Te - jest toÂżsamy z Te. Ten, kto utraciÂł toÂżsamy jest stracie. Ten, kto jest toÂżsamy Tao, otrzymuje Tao. Ten, kto jest toÂżsamy Te, otrzymuje Te. Ten, kto jest toÂżsamy utracie, otrzymuje stratĂŞ. Tylko wÂątpliwoÂści rodzÂą niewiarĂŞ.

24. Kto wspi¹³ siê na palce, nie mo¿e staÌ. Kto robi wielkie kroki nie mo¿e chodziÌ. Kto sam siebie wystawia na œwiat³o, nie b³yszczy. Kto sam siebie wychwala, ten nie zdobêdzie s³awy. Kto napada, nie osi¹ga sukcesu. Kto sam siebie wywy¿sza, nie mo¿e byÌ starszym poœród innych. Wobec Tao, wszystko to nazywa siê zbêdnym pragnieniem i bezu¿ytecznym postêpowaniem. Takich nienawidz¹ wszystkie istoty. Dlatego cz³owiek posiadaj¹cy Tao nie czyni tego.

25. Oto rzecz w chaosie powstajÂąca, przed niebem i ziemiÂą zrodzona. O, spokojna! O, pusta! Jednako stoi ona i nie zmienia siĂŞ. WszĂŞdzie dziaÂła i nie wystawiona jest na niebezpieczeĂąstwo. MoÂżna jÂą uwaÂżaĂŚ za matkĂŞ sfery podniebnej. Nie znam jej imienia. OznaczajÂąc znakiem, nazwĂŞ jÂą Tao. Dowolne dajÂąc jej imiĂŞ, nazwĂŞ jÂą wielka. Wielka - nazwĂŞ jÂą przemijajÂącÂą. Oto dlaczego wielkie jest Tao, wielkie niebo, wielka ziemia, wielki teÂż jest wÂładca. We wszechÂświecie jest czterech wielkich, a jednym z nich jest wÂładca.
CzÂłowiek posÂłuszny jest ziemi. Ziemia posÂłuszna jest niebu, niebo posÂłuszne jest Tao, a Tao przestrzega tego, co naturalne.

26. Ciê¿kie jest pod³o¿em lekkiego. Spokój jest najwa¿niejszy w ruchu. Dlatego m¹dry cz³owiek dzia³a ca³y dzieù, nie porzucaj¹c ciê¿kiej sprawy. Chocia¿ ¿ywi wspania³¹ nadziejê, przebywa w ca³kowitym spokoju. Na pró¿no w³adca dziesiêciu tysiêcy wozów bojowych, sob¹ zajêty, tak lekkomyœlnie patrzy na œwiat. LekkomyœlnoœÌ rujnuje jego pod³o¿e, a jego poœpiech prowadzi do utraty punktu oparcia.

27. Kto potrafi kroczyÌ, nie zostawia œladów. Kto potrafi mówiÌ, nie pope³nia b³êdów. Kto umie liczyÌ, nie korzysta z rachunku. Kto potrafi zamykaÌ drzwi, nie korzysta z zamka i zamyka je tak mocno, ¿e otworzyÌ nie sposób.
Dlatego m¹dry cz³owiek stale umiejêtnie ratuje ludzi i nie porzuca ich. On zawsze potrafi ratowaÌ istoty, dlatego ich nie porzuca. To nazywa siê g³êbokim oœwieceniem. W taki sposób cnota jest nauczycielem niedobrych, a niedobrzy s¹ dla niej podpor¹. Jeœli nie ceni¹ swego nauczyciela i cnota nie lubi swojej podpory, to chocia¿ uwa¿aj¹ siê za rozumnych, pogr¹¿eni s¹ w œlepocie.
Oto co jest najwa¿niejsze i g³êbokie.

28. Kto znaj¹c swoj¹ odwagê, zachowuje skromnoœÌ, ten staje siê w kraju jak górski strumieù. Kto sta³ siê g³ównym w kraju, ten nie porzuca Te i powraca do stanu niemowlêcia. Kto znaj¹c œwi¹teczne zachowuje dla siebie powszednie, ten staje siê przyk³adem dla wszystkich. Kto sta³ siê przyk³adem dla wszystkich, ten nie ró¿ni siê od Te i powraca do bezpocz¹tkowego.
Kto znaj¹c swoj¹ s³awê pozostaje nieznany, ten staje siê g³ównym w kraju. Kto staje siê g³ównym w kraju, ten osi¹ga doskona³oœÌ w Te i powraca do naturalnego. Kiedy naturalne rozpada siê, przekszta³ca siê ono w œrodek, przy którego pomocy cz³owiek m¹dry staje siê wodzem i jego wielki porz¹dek nie ulega zag³adzie.

29. Jeœli ktokolwiek próbuje si³¹ opanowaÌ kraj, to widzê, ¿e nie osi¹ga celu. Kraj podobny jest do tajemniczego naczynia, którego nie mo¿na dotkn¹Ì. Jeœli ktokolwiek dotknie, poniesie klêskê. Jeœli ktokolwiek chwyci, ten utraci.
Dlatego jedne istoty id¹, inne pod¹¿aj¹ za nimi, jedne rozkwitaj¹, inne usychaj¹, jednio wzmacniaj¹ siê, inni s³abn¹, jedni stwarzaj¹, inni gin¹.
Dlatego mÂądry czÂłowiek rezygnuje z nadmiaru, odsuwa rozkosz i marnotrawstwo.

30. Kto sÂłuÂży przywĂłdcy narodu za poÂśrednictwem Tao, nie zniewala innych krajĂłw za pomocÂą wojska, gdyÂż moÂże to obrĂłciĂŚ siĂŞ przeciwko niemu. Gdzie przebywaÂły wojska, tam roÂśnie tarnina i oset. Po wielkich wojnach nastĂŞpujÂą lata gÂłodu.
Wytrawny wĂłdz zwyciĂŞÂża i na tym poprzestaje i nie oÂśmiela siĂŞ on dokonywaĂŚ gwaÂłtu. On zwyciĂŞÂża i nie napada. On zwyciĂŞÂża i nie cheÂłpi siĂŞ. On zwyciĂŞÂża dlatego, Âże zmuszajÂą go do tego. On zwyciĂŞÂża, ale nie jest wojowniczy.
Kiedy istota peÂłna siÂł starzeje siĂŞ - nazywa siĂŞ to brakiem Tao, zginie przed czasem.

31. Dobre wojsko - narzĂŞdzie nieszczĂŞÂścia, nienawidzÂą go wszystkie istoty. Dlatego czÂłowiek przestrzegajÂący Tao nie uÂżywa go.
Szlachetny w czasie pokoju wybiera szacunek, a na wojnie stosuje przemoc. Wojsko narzêdzie nieszczêœcia, nie jest ono narzêdziem szlachetnego. On tylko wtedy u¿ywa wojska, kiedy zmuszaj¹ go do tego. Zasada polega na tym, aby zachowaÌ spokój, a w wypadku zwyciêstwa - nie wys³awiaÌ siebie. Wys³awiaÌ swoje zwyciêstwo, to znaczy cieszyÌ siê z zabicia ludzi. Kto raduje siê z zabicia ludzi, nie mo¿e znaleŸÌ wspó³czucia w kraju. Dobrobyt stwarzany jest przez szacunek, a nieszczêœcie przychodzi od gwa³tu.
Z lewa stojÂą dowĂłdcy skrzydeÂł - z prawej stoi wĂłdz. MĂłwiÂą, Âże naleÂży ich powitaĂŚ ceremoniÂą pogrzebowÂą. JeÂśli zabija siĂŞ wielu ludzi, to naleÂży z tego powodu gorzko pÂłakaĂŚ. ZwyciĂŞstwo naleÂży uczciĂŚ ceremoniÂą pogrzebowÂą.

32. Tao jest wieczne i nie posiada imienia. Chocia¿ jest ono istot¹ maleùk¹, nikt w œwiecie nie mo¿e go sobie podporz¹dkowaÌ. Jeœli wielmo¿e i w³adcy s¹ w stanie je przestrzegaÌ, to wszystkie istoty staj¹ siê spokojne. Wtedy niebo i ziemi¹ ³¹cz¹ siê w harmonii, nastêpuje szczêœcie i dobrobyt, a naród bez nakazów siê uspokaja.
Przy ustalaniu hierarchii pojawiaj¹ siê imiona. Poniewa¿ pojawi³y siê imiona, nale¿y znaÌ granicê. ZnajomoœÌ granicy stwarza mo¿liwoœÌ uchronienia siebie przed niebezpieczeùstwem.
Tao znajdujÂąc siĂŞ w Âświecie, podobne jest do gĂłrskich potokĂłw, ktĂłre pÂłynÂą do rzek i mĂłrz.

33. Ten, kto zna ludzi jest rozsÂądny. ZnajÂąc siebie jest oÂświecony. ZwyciĂŞÂżajÂący ludzi - jest silny. ZwyciĂŞÂżajÂący siebie - jest mocarny. Kto zna dostatek - jest bogaty.
Kto dziaÂła z uporem posiada wolĂŞ. Kto nie traci swej natury - jest dÂługowieczny. Kto umarÂł, lecz nie jest zapomniany, ten jest nieÂśmiertelny.

34. Wielkie Tao przenika wszĂŞdzie. Ono moÂże byĂŚ na prawo i na lewo. DziĂŞki niemu rodzÂą siĂŞ wszystkie istoty i one nie zatrzymujÂą siĂŞ. Ono dokonuje czynĂłw bohaterskich, lecz nie pragnie dla siebie sÂławy. Z miÂłoÂściÂą wychowuje wszystkie istoty, nie staje siĂŞ ono ich panem. Ono nie ma nigdy wÂłasnego pragnienia, dlatego moÂżna je nazwaĂŚ skromnym. Wszystkie istoty powracajÂą do niego i ono nie uwaÂża siebie za wÂładajÂącego. MoÂżna je nazwaĂŚ wielkim. Ono staje siĂŞ wielkim dziĂŞki temu, Âże nigdy za takowe siĂŞ nie uwaÂża.

35. Kto jawi sobÂą wielkie Tao, do tego przychodzi caÂły narĂłd. Ludzie przychodzÂą i on im nie wyrzÂądza szkody. On przynosi im spokĂłj, pokĂłj muzykĂŞ i poÂżywienie. Nawet wĂŞdrowiec u niego siĂŞ zatrzymuje.
Kiedy Tao wychodzi z ust, jest ono przaÂśne, bez smaku. Jest niewidoczne i nie moÂżna go usÂłyszeĂŚ. W dziaÂłaniu jest niewyczerpane.

36. To co œciœniête - rozszerza siê. To co jest os³abione - wzmacnia siê. To co jest niszczone - rozkwita. Kto pragnie odebraÌ cokolwiek drugiemu - niew¹tpliwie traci w³asne. Wszystko to nazywa siê trudno zrozumia³ym. Miêkkie pokonuje twarde, s³abi zwyciê¿aj¹ silnych. Ryba nie mo¿e opuœciÌ g³êbiny. Ostrego orê¿a nie nale¿y pokazywaÌ ludziom

WiĂŞcej poniÂżej.
http://www.czarymary.pl/tao_te_king.html
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #89 : Grudzień 16, 2009, 21:52:51 »

Upaniszady.
Upaniszady (''nauki tajemne'') - najpóŸniejsze, bo pochodz¹ce z VIII-III w. p.n.e. teksty nale¿¹ce do wedyjskiego obajwienia (œruti) o treœci religijno-filozoficznej. Stanowi¹ kontynuacjê filozofii spekulatywnej brahman, rozwinê³y m.in. doktrynê brahmana, atmana, transmigracji (sansara), karmana.
Nazwa ich pochodzi od sansktyckich s³ów: sad - oznacza siedzieÌ a upa ni obok, w pobli¿u.
W upaniszadach istotna jest wÂłaÂściwa recytacja, zazwyczaj przez braminĂłw. Znanych jest ponad sto upaniszadĂłw, lecz tylko dwanaÂście z nich nosi miano ,,WiĂŞkszych" i wÂłaÂśnie one majÂą honor bycia czĂŞÂściÂą czterech ÂświĂŞtych wed i noszÂą nazwĂŞ WEDANTA co oznacza wÂłaÂśnie ,,koniec wed".
Bramini uwaÂżajÂą, Âże upaniszady znane byÂły zawsze lecz 10 tysiĂŞcy lat temu zostaÂły przekazanie przez rikszich warnie braminĂłw do powtarzania. Rikszi sÂą uznawani za protoplastĂłw kasty braminĂłw.
Upaniszady sÂłuÂżyÂły i nadal sÂą uÂżytkowane jako teksty pomocnicze do praktyk medytacyjnych.
Upaniszady stanowi¹ podstawê dla rozwoju wedanty. Stanowi¹ tak¿e t³o dla wy³onienia siê buddyzmu, d¿inizmu i ruchu adŸwików. Upaniszady ucz¹ o identycznoœci Atmana, w³asnego "ja", duszy z Brahmanem, najwy¿sz¹ zasad¹ kosmiczn¹. PóŸniejsze upaniszady wykazuj¹ wp³ywy sankhji i yogi. Posiadaj¹ tendencjê teistyczn¹. Brahman w nich jest identyfikowany z Bogiem: Brahm¹, Wisznu lub Œiw¹.
Z treÂści upaniszad korzystaÂł A. Schopenhauer w opracowaniu wÂłasnego systemu filozoficznego. RozwĂłj upaniszad w filozofii indyjskiej oznaczaÂł schyÂłek epoki wedyjskiej i zaranie epoki klasycznej, nazywanej niekiedy indyjskim Âśredniowieczem, trwajÂącym do schyÂłku I tysiÂąclecia n.e.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #90 : Grudzień 26, 2009, 22:26:42 »

DÂżinizm
 
D¿inizm (sanskr. d¿ina - zwyciêzca, pogromca; uwaga: w niektórych tekstach pojawia siê tak¿e forma d¿ajnizm b¹dŸ d¿ainizm, które s¹ b³êdn¹ kalk¹ z angielskiego i nie powinno siê ich u¿ywaÌ; niektórzy u¿ywaj¹ formy dŸinizm, która jest sprzeczna z zasadami polskiej ortografii) - nonteistyczny system filozoficzny i religijny który powsta³ w Indiach oko³o VI wieku p.n.e. w reakcji na silnie zrytualizowany braminizm.

Za twĂłrcĂŞ tej religii uwaÂżany jest ParÂśwa ÂżyjÂący w VIII w. p.n.e., znaczÂąco zreformowaÂł jÂą jednak Wardhamana Mahawira, ktĂłry stworzyÂł zbiĂłr zasad regulujÂących Âżycie wyznawcĂłw dÂżinizmu. SÂą to:

ahinsa - powstrzymanie siĂŞ od zadawania cierpienia wszelkim istotom Âżywym
satja - powstrzymanie siĂŞ od kÂłamstwa
asteja - powstrzymanie siĂŞ od kradzieÂży
brahmaczarja - powstrzymanie siê od cudzo³óstwa (w przypadku mnichów i mniszek - powstrzymanie siê od wszelkich stosunków seksualnych)
aparigraha - powstrzymanie siĂŞ od posiadania wÂłasnoÂści zbĂŞdnych (w przypadku mnichĂłw i mniszek - powstrzymanie siĂŞ od posiadania wszelkiej wÂłasnoÂści)
Zasady te podkreœlaj¹ wielki szacunek wyznawców d¿inizmu dla wszystkich istot ¿ywych. D¿iniœci wierz¹ w mo¿liwoœÌ wyrwania siê z krêgu sansary - ko³owrotu wcieleù, i osi¹gniêcia stanu wyzwolenia - mokszy. Droga do tego celu wiedzie poprzez "trzy klejnoty", czyli:

naleÂżyte spojrzenie
naleÂżyte poznanie
naleÂżyte postĂŞpowanie (co osiÂąga siĂŞ przestrzegajÂąc piĂŞciu wyÂżej wymienionych zasad)
LiczbĂŞ wyznawcĂłw dÂżinizmu ocenia siĂŞ na ok. 4,5-5 mln (z czego 97-98% w Indiach)

Wyznawcy d¿inizmu wierz¹, ¿e œwiat nigdy nie powsta³ ani nigdy siê nie skoùczy. Przechodzi on przez cykle wznosz¹ce lub opadaj¹ce, sk³adaj¹ce siê z 4 wieków. Wy¿szy, "urdhva-loka", to œwiat niebiaùski, sk³adaj¹cy siê z siedmiu niebios. Œwiat ziemski, "madhya-loka", to kraina potêpiona, obejmuj¹ca siedem piekie³, piêtrz¹cych siê jedno na drugim niczym po³¹czone ze sob¹ parasole.

Wspó³czeœnie istniej¹ dwie g³ówne ga³êzie d¿inizmu:

digambarowie
Âśwetambarowie
W XVIII w., w zwiÂązku z wpÂływami hinduizmu na dÂżinizm, powstaÂł nowy odÂłam odrzucajÂący kult wizerunkĂłw i gÂłoszÂący potrzebĂŞ powrotu do pierwotnego dÂżinizmu. Zwani byli Sthanakawasi (dhundhija, bawis), a ich zaÂłoÂżycielem byÂł Lumpaka (Lankasza) ÂżyjÂący w XVI w. n.e. PowstaÂła takÂże grupa w ktĂłrej naÂśladuje siĂŞ niektĂłre sposoby oddawania czci praktykowane przez hindusĂłw - zwani sÂą oni MurtipudÂżaka.

W XVIII w. wyodrêbni³ siê tak¿e od³am Terapanthi ("Œcie¿ka Trzech") za³o¿ony przez Bhikand¿i, który stara³ siê po³¹czyÌ wszystkie d¿inijskie œcie¿ki w jedn¹.

Teksty ÂświĂŞte

Zbiór religijnych ksi¹g d¿inizmu - "Agama" ("Siddhanta") sk³ada siê z ok. 45 tekstów dotycz¹cych doktryny, rytua³u, biografii œwiêtych oraz ró¿norodnych dziedzin wiedzy œwieckiej. Ka¿da ze szkó³ posiada w³asny kanon pism i komentarzy. W V wieku n.e. na synodzie w Walabhi pod przewodnictwem œwetambarów ustalono nowy (wiêkszoœÌ starych pism zaginê³a), ostateczny kanon pism d¿inijskich. Najwa¿niejsze to:

"Anga" - zbiĂłr 12 tekstĂłw/czĂŞÂści, istota doktryny, za pomocÂą legend wÂątkĂłw kosmologicznych i numerologicznych przedstawia siĂŞ podstawy doktryny.
"Acaranga" - dotyczy dyscypliny klasztornej,
"Suryagadanga" - refutacja argumentĂłw heretyckich,
"Sthananga" - 10 tekstĂłw doktrynalnych,
"Samavayanga" - rozwiniĂŞcie 10 tekstĂłw doktrynalnych,
"Vyakhyaprajnapti" ("Bhagavati") - dialogi na temat dogmatĂłw,
"Nayadhammakahao" - seria apologii i kazaĂą,
"Upasakadasa" - biografie uczniĂłw Âświeckich,
"Antakitadasa" - biografie ÂświĂŞtych,
"Anuttara-Aupapatrika" - Âżywoty osĂłb boskich,
"Praœnavyakarana" - opis b³êdów i zaniedbaù,
"Vipakasutra" - konsekwencje dobrych i zÂłych czynĂłw,
"Dristvada" - tekst zagubiony.
"Upanga" - uzupe³nienie doktryny, zbiór 12 tekstów/czêœci o ró¿nej wielkoœci i randze.
http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCinizm
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #91 : Grudzień 28, 2009, 14:46:38 »

Shade Shady

[Szejd] - to CiEÑ. (to co jest os³oniete od ¶wiat³a.)
Czyli jakby "skaza" w strukturze krysztaÂłu, ktĂłra nie PRZEWODZI ÂświatÂła.

u Pani Shejdy..  u Pani Cienie.
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #92 : Grudzień 29, 2009, 22:47:01 »

No wÂłaÂśnie Phirioori. DuÂży uÂśmiech Mam coÂś dla Ciebie pod choinkĂŞ.

Ksiêga Popio³ów.



Inne, uczone, nad ksiĂŞgami siedzÂą,
--Lecz z literami oko nic nie czyni,
O duchu w ksiĂŞgach zamkniĂŞtym nic nie wiedzÂą.
(KrĂłl Duch J. SÂłowacki)

Zasadnicz¹ ide¹ ksiêgi popio³ów jest dotarcie do bezsprzecznej prawdy historycznej jakakolwiek mia³a by ona byÌ, ksiêga ta jest histori¹ S³owian oraz obron¹ pisma i jêzyka S³owian.

Chc¹c wywieœÌ pochodzenie S³owian i ich jêzyka, musimy siêgn¹Ì do ksi¹g z paru dziedzin wiedzy, mianowicie historii, indoeuropeistyki (jêzykoznawstwa), archeologii, mitów indoeuropejskich i w zasadzie religioznawstwa, jak i zasobów s³ownikowych jêzyków bêd¹cych w miej lub bardziej istotny sposób, zwi¹zanych pokrewieùstwem czy innymi wzajemnymi wp³ywami. Zobaczymy, ¿e w mitach, legendach i bajkach ~ dub'inuszkach jest zawarta wiedza historyczna, du¿o wiêksza ni¿ w najobszerniejszych opracowaniach, w¹sko wyspecjalizowanych uczonych œlepych na prawdê i fakty, mówi¹cych hermetycznymi zawodowymi ¿argonami, mieszkaùców nowej wie¿y babel czeskie s³owo babel ~ be³kot, [uczonych ~ tuczonych gêsi (a mo¿e jednak Polacy to gêsi) na romajskich k³amstwach, jeœli nasi ulubieni uczeni to nie gêsi to na pewno romajskie psittakusy].
Nie jesteœmy zreszt¹ pierwsi którzy chcieli coœ wskrzesiÌ z mitów i jêzyka, np. R. Œwierzbieùski wskrzesza³ Wiarê S³owian w swej ksi¹¿ce, ''Wiara S³owian z Obrzêdów, Klechd, Pieœni Ludu, Guse³, Kronik i mowy S³owian wskrzeszona.'' Te¿ nie pierwsi uznajemy Awarów za naszych, tak pisze o Awarach S³owacki.

Te¿ nie pierwsi doszliœmy do wniosku, ¿e mowa S³owian musi byÌ najstarszym jêzykiem œwiata, czy do tego, ¿e Atlanci to Scyci, jedno i drugie uzmys³owi³ sobie Hugo Ko³³¹taj pisz¹c HRL, jednak doszliœmy do tego inna drog¹ i niezale¿nie od tych autorów, bez znajomoœci ich tekstów, a dowodzimy chyba jako pierwsi, ¿e mowa ta utar³a siê w strukturach notacji kobalnej (wêze³kowej ~ sznurowej). (teksty te za³¹czyliœmy)

''Dlaczego usypano Wandzie Kurhan? Bo tak u nas ''czczono jej nadludzki (czyli boski) majestat'' (tak pisaÂł np. o Wandzie KadÂłubek).

W MHP KaÂźmira Szulca przeczytamy tezĂŞ, Âże Wanda i Krak to byÂły bĂłstwa, a nie ludzkie postacie historyczne, kompromisem niesprzecznym z tymi dwoma sprzecznymi opiniami, jest teza, Âże byli Âżywymi bogami wÂładcami typowymi dla ScytĂłw ~ ChrobatĂłw, tak identyfikowanym narodowo ze wzglĂŞdu na usypane im Kopce ~ Kurhany.''

Dlaczego piszemy smok kObr-kobra, w¹¿ - smok, otó¿ bajka separatystów krakowskich mówi, ¿e 77 olbrzymów z ich w³adc¹ (królem) po wcieleniu ziemi krakowskiej do swego paùstwa zamieni³o siê w wê¿e, w dialektach s³owiaùskich s³owa hobry~obr~chrobry znacz¹ tyle co olbrzym - wielki - wielkolud po bu³garsku znaczy te¿ dzielny.
WiĂŞcej moÂżna przeczytaĂŚ na niÂżej umieszczonych stronach.Warto dowiedzieĂŚ siĂŞ skÂąd
wziĂŞÂły siĂŞ smoki,wĂŞÂże,panny z rybÂą a nawet atlanci. UÂśmiech To podobno nasze sÂłowiaĂąskie dziedzictwo. MrugniĂŞcie


http://svasti.org/cd/Izwor/Leledrag.htm
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2009, 23:38:23 wysłane przez janusz » Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #93 : Grudzień 30, 2009, 22:32:22 »

@ DziĂŞki za prezent *) janusz

Cytat: janusz
Dlaczego piszemy smok kObr-kobra, w¹¿ - smok, otó¿ bajka separatystów krakowskich mówi, ¿e 77 olbrzymów z ich w³adc¹ (królem) po wcieleniu ziemi krakowskiej do swego paùstwa zamieni³o siê w wê¿e, w dialektach s³owiaùskich s³owa hobry~obr~chrobry znacz¹ tyle co olbrzym - wielki - wielkolud po bu³garsku znaczy te¿ dzielny.

..stÂąd juÂż tylko krok.. do statku HOBAR

Cytat: janusz
w dialektach sÂłowiaĂąskich sÂłowa hobry~obr~chrobry znaczÂą tyle co
olbrzym - wielki - wielkolud po buÂłgarsku znaczy teÂż dzielny.
WiĂŞcej moÂżna przeczytaĂŚ na niÂżej umieszczonych stronach.Warto dowiedzieĂŚ siĂŞ skÂąd
wziĂŞÂły siĂŞ smoki,wĂŞÂże,panny z rybÂą a nawet atlanci. UÂśmiech To podobno nasze sÂłowiaĂąskie dziedzictwo. MrugniĂŞcie

..aczkolwiek Chrobry jednak mi umknal jakoÂś Chichot

link nie dziaÂła niestety
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2009, 22:46:52 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #94 : Styczeń 03, 2010, 22:45:54 »

Link dziaÂła,tylko trzeba poczekaĂŚ aÂż siĂŞ wgra. UÂśmiech
KsiĂŞga I Wiedza RymĂłw to coÂś dla Ciebie. MrugniĂŞcie

''KsiĂŞga I Wiedza RymĂłw''

 Ja JĂŞzyk WaĂŚ Pan ~ Pan Wici IloÂści S³ów Moc [Gramatyka etymologiczna czyli uKryTa sTrukTura wJĂŞzyKa polSkiEgo (neoWoLityCznEgo)]
W opracowaniach tyczÂących jĂŞzyka polskiego, spotykamy poglÂąd, Âże odmiana czasownikĂłw zwana koniugacjÂą, jest archaiczniejszÂą od odmian rzeczownikĂłw, przymiotnikĂłw itd. nazywanych deklinacjami. WiĂŞc gdy zajmiemy siĂŞ koniugacjÂą czasownikĂłw, bĂŞdziemy mieli do czynienie z najstarszÂą z waÂżkich struktur antycznej pisowni polskiej. Tak staroÂżytnej pisowni, bowiem zdaniem autora, powstanie odmian czĂŞÂści mowy, alternacji prefiksĂłw, sufiksĂłw, sÂłowotwĂłrstwa i archaicznej alternacji wewnÂątrz rdzeni znajdowanej w martwych jĂŞzykach, sanskrycie, Âłacinie, staroperskim, starogreckim czy teÂż starocerkiewnosÂłowiaĂąskim i dzisiejszych jĂŞzykach sÂłowiaĂąskich bez pisma byÂłoby niemoÂżliwoÂściÂą. MĂłwiÂąc proÂściej notacja nutowa czyli pismo not-kob musiaÂło poprzedzaĂŚ powstanie jĂŞzyka prainodeuropejskiego. I pismo to zwane dalej notacjÂą sÂłowiaĂąskÂą, uksztaÂłtowaÂło obraz, strukturĂŞ i zachowanie jĂŞzyka zwanego tu i gdzie indziej praindoeuropejskim lecz jest to w zasadzie jĂŞzyk prapolski lub toÂż samo prasÂłowiaĂąski.

Ju¿ XV wieczni gramatycy polscy zauwa¿ali osobliwe podobieùstwo jêzyka polskiego do greki czy ³aciny, a na prze³omie XVIII/XIX wieku Hugo K¹³³¹taj czy póŸnej Stanis³aw Szukalski, wywodzili, ¿e polszczyzna to najstarszy jêzyk œwiata czy mieli racjê? Naukowo uznaje siê, ¿e z ¿ywych jêzyków leksykalnie polszczyzna jest najbli¿sza jêzykowi praindoeuropejskiemu czyli jest jego prost¹ kontynuacj¹, co oznacza, ¿e jest jeœli nie najstarszym to jednym z najstarszych jêzyków ziemi. Ja wywodzê tu to, ¿e ukszta³towa³a siê w strukturach notacji kobalnej ~ wêze³kowej, inaczej, ¿e 5~7 tysiêcy lat temu u¿ywane by³o przez nas pismo wêze³kowe ~ sznurowe które wp³ynê³o na strukturê i zachowanie naszego (prainde.) jêzyka zw³aszcza koniugacjê któr¹ niekiedy zwiemy tutaj te¿ iugacj¹ co od yuga~jarzmo, jako iugowanie czyli jarzmowanie inaczej acz to samo iuszowanie (sojuszowanie) wi¹zanie s³ów.


Przeprowadzimy tu pierw wywĂłd etymologii dwĂłch czasownikĂłw,

zAgnieWaĂŚ, naSuWaĂŚ.

Zaczniemy tê podró¿, przez wIêzy notacji wêze³kowej naszego Iêzyka od wyWiedzenia etymologii s³owa zagniewaÌ. Jeœli otworzymy s³ownik etymologiczny niejakiego A. Bruknera to dowiemy siê, ¿e gniew pochodzi od gnicia i rekonstruuje siê przy okazji pras³owiaùskie s³owo gniti (gniÌ). Lecz czy powinniœmy przystaÌ na tak¹, powiedzmy sobie szczerze inteligenck¹ etymologiê. My lud prosty zobaczymy co mówi sam jêzyk, tworzymy sztucznie frazê, cz³owiek zgni³y z gniewu lub gnije od zagniewania, wrêcz niedorzeczne no i w³aœnie (ale mo¿na wywodziÌ gnicie od zaognienia rany, najpierw siê rana zaognia, zaogni³a póŸniej jak jest Ÿle to gNije, ropieje).

W s³ownikach, gniew ³¹czy siê w takie zwi¹zki frazeologiczne jak: p³on¹Ì gniewem, spurpurowieÌ od gniewu, synonimem gniewu jest wœciek³oœÌ, pieklenie siê, gniew jest siln¹ emocj¹. Powy¿sze frazy i synonimy to w zasadzie redundancje i pleonazmy, wzmacniaj¹ce i zastêpuj¹ce co do istoty znaczenia, s³owo gniew jest to mechanizm s³owotwórstwa i s³owa te p³on¹Ì, purpurowieÌ, wœciekaÌ, piekliÌ mog³yby wyprzeÌ z jêzyka s³owo gniew. Trzy te wyrazy s¹ zwi¹zane z szerzej rozumianym, procesem palenia ognia (piekliÌ, p³on¹Ì, zaliczamy tu te¿ purpurowieÌ, przez wzgl¹d na purpurow¹ barwê ognia) i to powinno ju¿ nam wskazaÌ, prawid³ow¹ etymologiê wyrazu ''gniew''.

Wspomnieli¶my wy¿ej, ¿e gniew to silna emocja, o innych emocjach jêzyk mówi np. gor±czkujemy siê, dostajemy wypieków, czerwienimy siê, zap³oni³y siê lica dziewczynie. Mo¿na jednak usprawiedliwiæ A.Bruknera tym, ¿e ró¿nica miedzy s³owami gniew i gniæ jest niewielka i tyczy tylko koñcówki 'w' i 'æ' (gnieW, gniÆ) choæ jest to istotna ró¿nica i mo¿na udowodniæ jej zród³os³owowy rodowód. Zapewne te¿ myl±ca jest tu czeszczyzna i polszczyzna, (zahnivat-nadgniwaæ, hnievivy-gniewny), gdy¿ w tych pochodnych od gniewu i gnicia wyrazach (gnieWny-nadgniWaæ, hnieVivy-zahniVat), koñcówka Waæ, Vat zrastaj±ca siê wtórnie powoduje upodobnienie tych s³ów. Jednak kiedy patrzymy na Macedoñskie, Czeskie, Polskie najbardziej zbli¿one do formy rdzenia, wyrazy gneW, hneV, gnieW i gnie, hnit, gniæ widzimy, ¿e jêzyki odpodobnienie to zachowuj±. Co prawda Macedoñskie gnie-gniæ nie ma analogicznej koñcówki, je¶li chodzi o fleksjê, ale mo¿e winna temu jest analityczno¶æ Macedoñskiego.

Jeszcze nim dojdziemy do prawdziwej etymologii s³owa 'gniew' zrobimy to co zawsze powinno siê robiÌ przy wywodzeniu pochodzenia wyrazu, czyli powinniœmy wypisaÌ s³owo 'gniew' jego pochodne i z³o¿enia. Pos³u¿ymy siê tu s³ownikiem ortograficznym, mamy w nim takie s³owa jak: gniew, gniewaÌ, gniewnie, gniewliwie, gniewny, gniewliwoœÌ, s³owo pochodne Gniew, nazwa miasta i st¹d gniewianin, gniewianka i gniewski, mamy te¿ nazwê wê¿a gniewosza, oraz oka¿e siê najistotniejsze, s³owa z przedrostkami zagniewany, zagniewaÌ i te¿ tu nale¿¹ce pogniewaÌ.

Teraz chc±c, ju¿ bez w±tpliwo¶ci, wywie¶æ etymologiê s³owa gniew, musimy siêgn±æ do jêzyka Wedy (sanskrytu), mamy tam zwi±zek wyrazowy 'agnie wati' co znaczy, byæ ognia s³owem, zwaæ siê ogniem. Przytoczmy jeszcze raz s³owa, zAgnieWanie, zAgnieWaæ. Je¶li we¼miemy wyraz zagniewaæ, utr±cimy mu 'z' nastêpnie uznamy, ¿e sanskryckie ti i nasze æ w s³owach agnie waTi i zagniewaÆ s± to¿same, tak jak w czeskim hnevaT i polskim gniewaÆ, to oka¿e siê, ¿e wedyjskie agnie wati to analityczna forma polskiego zro¶niêtego s³owa zAgnieWaæ.

Wypiszmy znów s³owa w zwi¹zkach logicznych, czeskie zahoret hnevem ~ zap³on¹Ì gniewem, polskie spurpurowieÌ od gniewu, pa³aÌ, p³on¹Ì gniewem, teraz wedyjsk¹ frazê agnie wati i syntetyczn¹ zAgnieWaÌ (zAgnieWany). Jeœli przestawimy rdzenie w polskich s³owach i sztucznie je analityzujemy otrzymamy formacje, z WaÌ Agnie, Agnie z WaÌ i zWany Agnie, Agnie z Wany, czyli zWaÌ ogniem lub zWany ogniem, porównajmy to z sanskryckim agnie wati, które jest t³umaczone jako 'byÌ ognia s³owem', 'byÌ jednym s³owem ogniem', sam wyraz 'wati' jest t³umaczony jako 's³owo'.

Podsumowuj¹c wywód, etymologii s³owa gniew(zagniewania), mo¿emy stwierdziÌ, ¿e gniew pochodzi od ognia-agni i waÌ-wati (pierwotne znaczenie to s³owo), zsyntetyzowanych w s³owo zAgnieWaÌ, które w polszczyŸnie (miêdzy podbojem Indi 1700-1200lat p.n.e. a ekspansj¹ Sklawanów 500r n.e.) zredukowa³o siê poprzez od³¹czenie, upodobnionego do partyku³y 'za' przedrostka, do postaci s³owa GnieW. Inaczej mówi¹c 'z agnie waÌ' zros³o siê w jedno s³owo 'zagniewaÌ' i jest ono pierwotne, przy³¹czaj¹ce siê 'z' do 'agniewaÌ' w konsekwencji oderwa³o 'a' od 'agniewania' i wtedy powsta³o s³owo 'gniewaÌ' fleksja zrobi³a swoje i mamy s³owo 'gniew'.

Etymologia tego jednego s³owa, rodzi wiele konsekwencji i wywo³uje nowe konteksty, g³ównie to, ¿e polskie 'zagniewaæ' jest bli¿sze fonetycznie sanskryckiemu 'agnie wati' ni¿ czeskiemu hnevat. Drugie wywo³ywane zdanie, wnosi pogl±d o wywêdrowaniu 3500lat temu, zdobywców Indii z terenów (ziem) polski i jednocze¶nie dowodzi, ¿e jêzykowy separatyzm polsko-czeski musi mieæ jeszcze starsz± metrykê, bowiem polszczyzna utrzymuje, formacjê zAgniewaÆ, Agnie waTi, co najmniej 3500lat lub dowodzi, ¿e czeski dokona³ mutacji.

Nasza etymologia sÂłowa GnieW, wywoÂłuje waÂżkie pytanie o znaczenie wyizolowanej koĂącĂłwki ''waĂŚ'' i przedrostka 'z' w naszym jĂŞzyku. Ale pierwej zajmiemy siĂŞ, etymologiÂą, sÂłowa 'NaSuWaĂŚ' (suWaĂŚ).

Dzisiejsza gramatyka dzieli sÂłowo suwaĂŚ, na rdzeĂą suw-aĂŚ i koĂącĂłwkĂŞ aĂŚ, ale po wywiedzeniu etymologi sÂłowa zAgnieWanie, bĂŞdziemy uÂżywaĂŚ innego podziaÂłu etymologicznego czyli, su-WaĂŚ. Wyraz ten jest bardzo rozrodzony w naszym jĂŞzyku, wystĂŞpuje w postaci ponad stu wyrazĂłw, zapisanych samodzielnie w sÂłowniku ortograficznym Pwn.

Dlatego wypiszemy go tylko w ponad dwudziestu formach, uszeregowanych liczÂąc od najkrĂłtszego przedrostka (prefiksu) i dwa ciÂągi koniugacyjne, dk Vb i dk I (tutaj koĂącĂłwki wydzielane etymologiczne). Mamy wiĂŞc;

su\waĂŚ

o\su\waĂŚ

u\su\waĂŚ

w\su\waĂŚ

do\su\waĂŚ

na\su\waÌ ~nê ~niesz ~ù ~n¹³ ~ne³a ~nêli ~niêty ~n¹wszy

ob\su\waĂŚ ~wam ~wasz ~wajÂą ~waj ~waÂł ~wany ~wali

po\su\waĂŚ

wy\su\waĂŚ

za\su\waĂŚ

nad\su\waĂŚ

na\w\su\waĂŚ

pod\su\waĂŚ

po\z\su\waĂŚ

roz\su\waĂŚ

prze\su\waĂŚ

przy\su\waĂŚ

nie\u\su\waĂŚ

po\do\su\waĂŚ

po\ob\su\waĂŚ

po\wy\su\waĂŚ

W naszej kolumnie wyró¿nili¶my twardy rdzeñ i pierwotne s³owo naszego jêzyka, waæ su (s³owo su), ¿e jest on twardy, widzimy w takich jego formach jak uSuN±æ, wSuNie, wySuNiêty, wySuÑ. Po tych przyk³adach widaæ wyra¼nie, ¿e waæ wymienia siê na inne koñcówki N±æ, Nie, Nienty, Ñ. Dowodzi to, ¿e prawid³owo wydzielili¶my koñcówkê Waæ, za¶ samo Su nie ulega permutacji oczywi¶cie s± wyj±tki, takie jak np. zZuwaæ-zSuwaæ buty. U¶miech
Zapisane
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #95 : Styczeń 11, 2010, 23:18:05 »

Najdalej na pó³noc wysuniĂŞty skrawek Europy, wyspa lodowcĂłw i wulkanĂłw, staroÂżytna Ulthima Thule – Islandia, czyli dosÂłownie Ziemia Lodu, przeciĂŞtnemu czÂłowiekowi mimowolnie kojarzy siĂŞ z tajemniczym Âświatem starogermaĂąskich bogĂłw i bohaterĂłw. A to za sprawÂą dwu wybitnych dzieÂł literatury Âśredniowiecznej – Eddy starszej, poetyckiej i Eddy mÂłodszej, prozaicznej, na kartach ktĂłrych opisano Âświat, ktĂłry juÂż dawno pogr¹¿yÂł siĂŞ w mroku pradawnoÂści, ale jednak – dziĂŞki owym ksiĂŞgom - nie zostaÂł zapomniany. Islandia zostaÂła zasiedlona bardzo póŸno. Dopiero w VII wieku zaczynajÂą na niÂą przybywaĂŚ pierwsi osadnicy, mnisi chrzeÂścijaĂąscy z Irlandii. ZamieszkujÂą oni w tym spokojnym, oddalonym od zgieÂłku i problemĂłw doczesnoÂści ustroniu, aby nie zaprzÂątajÂąc sobie g³ów Âżadnymi Âświatowymi sprawami, mĂłc lepiej sÂłuÂżyĂŚ Bogu. I przez okoÂło dwa stulecia Âżyje siĂŞ im na Islandii spokojnie i zapewne – wedle Âśredniowiecznych standardĂłw – wygodnie. Wiek IX, a wÂłaÂściwie jego druga poÂłowa, sprowadzajÂą na wyspĂŞ norweskich wikingĂłw, ktĂłrym w ojczyÂźnie pod rzÂądami krĂłla Haralda PiĂŞknowÂłosego nie zawsze Âżyje siĂŞ bezpiecznie. Wikingowie wypierajÂą mnichĂłw – dla tych dwu grup narodowoÂściowych i religijnych za ciasno jest na tej ziemi. I – paradoksalnie, wyspa ktĂłra zostaÂła skolonizowana przez chrzeÂścijan staje sie na nowo pogaĂąska i jest tÂą ostoja pogaĂąstwa jeszcze dÂługie lata. Islandia od tej pory na staÂłe juÂż wypada ze strefy wpÂływĂłw irlandzkich, a zostaje wpisana w strefĂŞ wpÂływĂłw skandynawskich. I taki stan rzeczy trwa do dziÂś. A chociaÂż sama wyspa znajduje siĂŞ z daleka od Skandynawii, to wÂłaÂśnie tutaj rodzi siĂŞ skandynawska literatura.


Edda Starsza - najstarszy zabytek piÂśmiennictwa islandzkiego, datowany na IX wiek n.e. Edda starsza, zwana teÂż EddÂą poetyckÂą, skÂłada siĂŞ z 30 pieÂśni napisanych stylem, ktĂłry od niej wÂłaÂśnie zostaÂł nazwany eddycznym. PieÂśni Eddy starszej to utwory mitologiczne oraz pieÂśni heroiczne; sÂą one bogatym ÂźrĂłdÂłem wiedzy o staroskandynawskich zwyczajach i wierzeniach. Wszystkie pieÂśni Eddy sÂą anonimowe, prawdopodobnie ich autorzy powtĂłrzyli tylko zasÂłyszane opowieÂści.
EddĂŞ starszÂą odnalazÂł ok. 1640 roku biskup Brynjolfur Sveinsson, ktĂłry zresztÂą póŸniej podarowaÂł jÂą krĂłlowi Danii. Dla nazwania odnalezionego zbioru pieÂśni uÂżyÂł tytuÂłu utworu znanego kronikarza i poety islandzkiego Snorri Sturlusona, tzw. Eddy prozaicznej, ktĂłra jest zbiorem komentarzy do mitologii staroskandynawskiej i poradnikiem dla skaldĂłw, co wiĂŞcej zawiera liczne cytaty i odwoÂłania do swej poprzedniczki, Eddy starszej. Odnaleziony rĂŞkopis pochodziÂł z okoÂło 1270 roku i skÂładaÂł siĂŞ z 45 kartek. W 1891 roku Wimmer i Jonsson wydali fototypowe wydanie tego rĂŞkopisu wraz z transkrypcjÂą. PieÂśni Eddy starszej moÂżna podzieliĂŚ na dwie grupy: mityczne i heroiczne. Bohaterami pieÂśni mitycznych sÂą dwaj g³ówni bogowie: Odyn i Thor. ZbiĂłr zaczyna siĂŞ od wspomnianego juÂż poematu VĂśluspa, bĂŞdÂącego rodzajem drÂąmatu Âświatowego, mĂłwiÂącego o mitycznem Âżyciu bogĂłw i ludzi, a g³ównym wydarzeniem utworu jest ÂśmierĂŚ Baldera. Nieznany autor konsekwentnie wykazuje, Âże wszystkie zÂłe czyny prowadzÂą do walki i Âśmierci. W piesni tej moÂżna znaleŸÌ opis poczÂątkĂłw Âświata i czÂłowieka, czasĂłw panowania bogĂłw, walk miĂŞdzy bogami oraz opis zmierzchu bogĂłw, zwanego ragnarĂśk. W nastĂŞpnej pieÂśni („pieϝ o Wysokim") Odyn daje rady ludziom, jak powinni postĂŞpowaĂŚ. W dalszych pieÂśniach znaleŸÌ moÂżna dysputĂŞ pomiĂŞdzy Odynem i olbrzymem, w ktĂłrej olbrzym ulega Odynowi i traci Âżycie. W innej jeszcze pieÂśni Thor opowiada, jak zgubiÂł swĂłj mÂłot i jak go odnalazÂł. Mityczna pieϝ o Skirnirze opiewa gorÂącÂą miÂłoœÌ Frejra (Wiosny) do Gerdry (Ziemi), cĂłrki olbrzyma. Oegisdrecka - jedna z pieÂśni Eddy starszej, zaliczana jest do najstarszych tekstĂłw zbioru. W pieÂśniach historycznych wystĂŞpujÂą teÂż kowale kochajÂący siĂŞ w walkiriach.
Do najlepszych badaczy Eddy nale¿¹: S. Bugge, wydawca pomnikowego wydania Eddy (1867) i autor dzie³a Home of the Eddic Poems (1899), J. Jessen (Ueber die Eddalieder, 1871), wreszcie E. Jonsson, autor "Historii literatury skandynawskiej" (1897, po duùsku).

http://thor.megatherion.com/eddamenu.htm


Edda MÂłodsza
Edda prozaiczna lub mÂłodsza,to dzieÂło islandzkiego poety i historyka Snorri Sturlusona (1179—1241). Edda (bo tak brzmiaÂł tytuÂł oryginalny dzieÂła Snorriego) powstaÂła okoÂło roku 1215—23. UtwĂłr skÂłada siĂŞ z trzech czĂŞÂści: czêœÌ Âśrodkowa, zwana JĂŞzyk poezji, jest rodzajem podrĂŞcznika dla skaldĂłw i zawiera wskazĂłwki, jakie nazwy naleÂży stosowaĂŚ w poezji do bogĂłw, stworzeĂą i rzeczy martwych. Do tego podrĂŞcznika Snorri napisaÂł wstĂŞp stanowiÂący drugÂą czêœÌ jego Eddy i zawierajÂący przeglÂąd dawnej mitologii. WstĂŞp oparty zostaÂł na najlepszych dostĂŞpnych Snorriemu ÂźrĂłdÂłach. ZakoĂączenie tego przeglÂądu stanowi wspaniaÂły opis ostatniej walki bogĂłw i odrodzenia Âświata. Ostatnia, trzecia czêœÌ Eddy, zawiera poemat Snorriego na czeœÌ krĂłla norweskiego Haakona IV Starego.

http://aspiracja.com/epartnerzy/ebooki_fragmenty/edda_mlodsza_demo.pdf
Zapisane
barneyos

GawĂŞdziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #96 : Styczeń 20, 2010, 21:03:58 »

Elo wszystkim ksiĂŞgowym molom !!

Uprzejmie donoszê, ¿e szmaragdowe tablice zosta³y wydane w RP. Ksi¹¿ka ta to Tot z Atlantydy - Szmaragdowe Tablice w opracowaniu Dra Doreala !!!

Przyjemnej lektury - ja jeszcze jestem przed ....
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemoÂżliwych, sÂą tylko rzeczy, ktĂłrych na razie nie potrafimy zrobiĂŚ\"
\"Im wiĂŞcej wiem, tym bardziej wiem, Âże mniej wiem\"
janusz


Wielki gaduÂła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #97 : Styczeń 23, 2010, 23:13:23 »

Barneyos,dziĂŞkujĂŞ to prawdziwy rarytas UÂśmiech
godny pokazania w caÂłej krasie.



Szamaragdowe Tablice Thotha z Atlantydy to jedno z najstarszych i najbardziej sekretnych dzieÂł prastarej antycznej mÂądroÂści, przeniesione z prajĂŞzyka i zinterpretowane przez Dr Doreala.

"Szmaragdowe Tablice" to ksi¹¿ka nie tylko do czytania, ale przede wszystkim do uwa¿nego studiowania, bowiem zawiera wiedzê z ró¿nych obszarów Universum. Stylistyka przekazu pochodzi z pocz¹tków ubieg³ego wieku, co dodaje dzie³u wyj¹tkowego smaku. Dopiero poznaj¹c j¹ w taki w³aœnie sposób, mo¿emy zrozumieÌ z jak donios³¹ m¹droœci¹ mamy doczynienia. Mimo i¿ dzie³o pochodzi z okresu siêgaj¹cego w dalek¹ przesz³oœÌ, gdy rodzi³a siê wspó³czesna cywilizacja, nadal fascynuje i prowokuje intelektualnie. Dr Doreal, pierwszy interpretator tego dzie³a, sugeruje, i¿ powsta³o ono 30 000 lat temu." (fragment przedmowy)
http://www.czarymary.pl/p_47101_atlantydy_szmaragdowe_tablice?cmp=new_prod
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #98 : Styczeń 23, 2010, 23:56:54 »

Cytat: bayernos
Uprzejmie donoszê, ¿e szmaragdowe tablice zosta³y wydane w RP. Ksi¹¿ka ta to Tot z Atlantydy - Szmaragdowe Tablice w opracowaniu Dra Doreala

Wspaniale   Cool  -ACH, kiedy ja znajdĂŞ czas, zeby to wszystko poczytaĂŚ  Chichot DuÂży uÂśmiech Chichot
Zapisane
barneyos

GawĂŞdziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #99 : Styczeń 24, 2010, 20:17:08 »

Cytat: bayernos
Uprzejmie donoszê, ¿e szmaragdowe tablice zosta³y wydane w RP. Ksi¹¿ka ta to Tot z Atlantydy - Szmaragdowe Tablice w opracowaniu Dra Doreala

Wspaniale   Cool  -ACH, kiedy ja znajdĂŞ czas, zeby to wszystko poczytaĂŚ  Chichot DuÂży uÂśmiech Chichot

Ani mi nie mów, ja ju¿ mam ma³y stosik na pó³ce pod nazw¹ kupione - do przeczytania, i 43 w przechowalni na merlinie.

KtoÂś coÂś wie o tym Panie doktorze, to jakiÂś czÂłowiek "z branÂży" ? (no chyba tak, skoro siĂŞ rzuciÂł na takiego evergreena )
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemoÂżliwych, sÂą tylko rzeczy, ktĂłrych na razie nie potrafimy zrobiĂŚ\"
\"Im wiĂŞcej wiem, tym bardziej wiem, Âże mniej wiem\"
Strony: 1 2 3 [4] 5 6 7 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.055 sekund z 18 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

phacaiste-ar-mac-tire wypadynaszejbrygady x22-team zipcraft granitowa3